agmani
19.07.08, 13:47
pokoleniu naszych mam. Szczerze. W sumie moje stanowisko odmienily watki
"dlaczego nie bylysmy karmione piersia" i jeden z nowszych, o rodzinie
naciskajacej na rozszerzanie diety, podczas gdy mloda mama chce karmic pol
roku tylko piersia. Dotychczas te wszystkie niezbyt madre komentarze mam,
tesciowych itd. mnie wnerwialy, irytowaly. Traktowalam je jako przejaw glupoty
polaczonej z brakiem delikatnosci (jezeli ja nie komentuje, ze 50- czy
60-letnia pani tuczy swoja nadwage kolejnym ciastkiem, to ona tez moze nie
komentowac, jak odzywiam swoje dziecko). Natomiast teraz doszlam do wniosku,
ze temu pokoleniu w gruncie rzeczy nalezy wspolczuc. Zabito mu jeden z
najbardziej pierwotnych instynktow KAZDEGO ssaka (zarowno czlowieka jak i
zwierzecia). A ze zabicie instynktu okazalo sie lakomym kaskiem dla
producentow z kilku branz (mieszanki, smoczki, butelki, sterylizatory itd.),
to oczywiscie dalej nastepuje, bo jest lukratywne. Oczywiscie dochodzi do tego
aspekt nieetyczny: tuczmy maluchy slodkimi mieszankami, to potem chetniej
siegna po nasze batoniki (vide Nestle). Ale to wszystko nie byloby mozliwe,
gdyby nie zmutowano swiadomosci pokolenia przed nami. Przeciez tym kobietom,
prawie pod sznurek, zrobiono pranie mozgu (nie wykarmisz, za malo, nie sluchaj
Twojego instynktu tylko personelu medycznego, Twoje mleko jest niedobre,
niepelnowartosciowe, Twoje instynktowne postepowanie zaszkodzi dziecku, bo nie
powinnas mu podawac piersi na zadanie, nie powinnas go nosic i przytulac, ma
lezec w lozeczku zamiast otrzymywac Twoja bliskosc, a jak protestuje, to
zapchaj mu paszcze kawalkiem gumy, bo smoczek jest lepszy niz Twoja piers). W
dodatku to pranie mozgu dokonywalo sie na kobietach okaleczonych porodem.
Porodowka, na ktora ojcowie nie maja wstepu, rodzenie w samotnosci, w
nieprzyjaznych warunkach, na lezaco (znowu gwalcenie instynktu), bez
intymnosci, z goleniem, lewatywa, nacinaniem, wyciskaniem, byle szybciej,
tasmowo, w rytmie szpitalnych dyzurow. Potem brutalnosc w pologu (karmienie
jak pielegniarki dziecko przyniosa, tydzien w szpitalu cholera wie, po co,
ciagle ogladanie krocza, mycie rany szarym mydlem, hartowanie tkliwych
brodawek). Jak popatrzec na to etap po etapie, to cyrki wokol karmienia sa juz
wlasciwie tylko dokopaniem lezacego. Mysle, ze tym kobietom zrobiono naprawde
spora krzywde odbierajac im to, co ja iles tam lat pozniej moge wrecz
celebrowac. Biedne, okradzione kobiety, niestety przekazujace swoja wypaczona
wiedze dalej. Ale tak naprawde ofiary systemu.