jak_na
16.08.08, 08:12
Karmię 8 tygodni, od samego początku z wielkim bólem. Przeszłam zakrwawione
brodawki, kila zapaleń piersi. Od miesiąca mam guza na prawej piersi (ok. 3 na
4 cm). Jest to zatkany kanalik mleczny. Od początki próbuję go odetkać, ale
żaden sposób nie działa. Robiłam okłady z kapusty, nagrzewałam pierś, często
przystawiałam dziecko do piersi, masaż, stosowałam antybiotyk, leki
homeopatyczne. Nic nie skutkuje. Guz jest. Na początku to miejsce bolało, po
antybiotyku dużo mniej. Lekarz ginekolog po USG piersi polecił mi karmić i nic
nie robić z tym guzem (poza obserwacją oczywiście). Powinien zniknąć, gdy
laktacja wygaśnie. Zamierzam karmić 6 miesięcy. Od kilku dni ten guz mnie
bardzo swędzi, a skóra w tym miejscu się bardzo zaczerwieniła. Ból się nie
nasilił.
Przy tym wszystkim zaznaczam, że cały czas bolą mnie brodawki. Nie łączę
jednak tego z zatkanym kanalikiem (w lewej piersi przecież też mnie boli).
Obecnie karmię stale przez nakładki. Sprawiają, że ból staje się do
wytrzymania... Martwi mnie jednak to, że nie doświadczę bezstresowego
karmienia. Ran na brodawkach nie mam (wyglądają normalnie). Moje brodawki są
bardzo wrażliwe na chłód czy dotyk. Gdy tylko stwardnieją, bardzo bolą. Stale
noszę wkładki laktacyjne, aby dogrzewać brodawki. Dodam, że robiłam posiew z
mleka. Nic nie wyszło.