Dodaj do ulubionych

po 1,5 miesiącu straciłam nagle pokarm?? p.Moniko

06.11.08, 21:03
Pani Moniko i dziewczyny!
Moje dziecko ma niespełna 7 tygodni. Karmiłam i karmię je piersią. Przez
pierwsze 2 tygodnie życia bardzo mało przybierał na wadze (prawie wcale) i
parę razy dostał butlę. Potem był już tylko na piersi i przez kolejne 4
tygodnie przybierał średnio po 200g tygodniowo, czyli sporo.
Dziś byłam z nim u lekarza ponieważ:
1. od 6 dni robi jasnozielone, lekko brązowawe, śluzowato-glutowate kupy, bez
tych białych kulek
2. stał się bardzo płaczliwy, szczególnie wieczorami i zaczął bardzo
denerwować się przy piersi
(wcześniej odstawiłam witaminy bo myślałam że to może przez to-nic się nie
zmieniło, dawałam lakcit-nic nie pomogło)
Okazało się że mały NIC nie przytył przez tydzień.
Nie wierzyłam.
Wróciłam do domu, nakarmiłam z jednej piersi (zawsze karmię z dwóch) a z
drugiej odciągnęłam....5 ml!
Chyba faktycznie był głodny:(((
Jak to możliwe, ze wcześniej tak super przybierał a nagle nie mam pokarmu???
Nic się nie zmieniło w moim trybie życia, w żywieniu, w częstotliwości
karmienia itd. Co się więc stało??
Czy brak wystarczającej ilości pokarmu może być dziedziczny? Moja babcia, mama
i ciotka też miały za mało pokarmu.
Proszę o odpowiedź.
No i nie wiem jak często dokarmiać...po każdym karmieniu z piersi dawać butlę?
No bo chyba nie mam wyjścia, przecież nie będę głodzić mojego dziecka:(
Obserwuj wątek
    • basiak36 Re: po 1,5 miesiącu straciłam nagle pokarm?? p.Mo 06.11.08, 21:34
      Pokarm nie znika tak ot sobie, inaczej ludzkosc by nie przetrwala:)
      Moja mama tez dwa razy stracila pokarm -czytaj: dawala smoczki, butelki, dzieci
      gorzej ssaly, interpretowala miekkie piersi jako brak pokarmu itp.
      Ilosc odciaganego mleka nie ma nic wspolnego z produktywnoscia mleczna piersi,
      wiec to zignoruj.

      Trzeba przyjrzec sie nie piersiom tylko dziecku.
      Czy dostaje smoczka? Czy ulewa ostatnio wiecej? Zaczelo przesypiac noce? Piszesz
      ze jest placzliwe, moze akurat przechodzi jakies chorobsko (wtedy przybory
      wagowe moga byc slabsze).
      Ogolnie dokarmiac mieszanka lepiej nie zaczynac, po prostu zacznij czesciej i
      intensywniej karmic piersia. Jesli dajesz smoczki - odstaw je calkowicie.
      Karm jak najczesciej, trzymajac jak najdluzej na jednej piersi zanim dasz na
      druga i zawsze oferuj druga. Nocne karmienia sa szczegolnie wazne. I idz zwaz za
      1-2 tygodnie.
      Mysl pozytywnie, nie sugeruj sie zachowaniami dziecka ani wygladem piersi.
      • anett66 Re: po 1,5 miesiącu straciłam nagle pokarm?? p.Mo 06.11.08, 21:46
        Smoczka nie daję. Ulewa ostatnio właśnie zdecydowanie rzadziej. Noce zawsze
        ładnie przesypiał. Dziś był badany i jest całkiem zdrowy.
        A płaczliwy jest niestety często właśnie przy karmieniu, a właściwie pod koniec
        karmienia. Wygląda to tak jakby się denerwował, że nic mu nie leci, choć
        przyznam, że wcześniej na to nie wpadłam.
        Też mi się to wydaje dziwne ale wszystko się układa w jedną układankę, i ten
        płacz, i te kupy dziwaczne i ta jego waga...
        Wiem, że muszę karmić jak najczęściej ale czy laktacja się na nowo rozbuja...?
        • basiak36 Re: po 1,5 miesiącu straciłam nagle pokarm?? p.Mo 06.11.08, 22:00
          Mleko na pewno mu leci, tylko z jakiegos powodu sie denerwuje, w takiej sytuacji
          probuj np podnosic do odbicia, i znow na ta sama piers.
          Laktacja jest zalezna od tego na ile efektywnie piers jest oprozniana, wiec
          jesli dziecko ssie i piers oproznia to mleko bedzie sie produkowalo caly czas.
          Karm czesciej, przystawiaj do piersi ile sie da.

          I warto byloby zobaczyc czy problem nie lezy gdzie indziej: slabe przybory wagi
          moga byc np konsekwencja infekcji ukladu moczowego, nietolerancji pokarmowej -
          moze zadzwon do pani Moniki zeby obgadac cala sprawe?
        • mruwa9 Re: po 1,5 miesiącu straciłam nagle pokarm?? p.Mo 06.11.08, 22:05
          laktacja nie ma sie rozbujac, tylko dostosowac do potrzeb dziecka.
          Piersi ucza sie produkowac tyle, ile dziecko w danym momencie
          potrzebuje. Wyznacznikiem prawidlowej laktacji nie jest ani wyglad,
          ani wielkosc piersi, ani ilosc odciagnietego pokarmu (chocby
          najlepszym laktatorem swiata), ale przyrosty wagi dziecka (
          sprawdzane nei czesciej, niz raz na tydzien). Niemowleta w wieku
          Twojego dziecka maja okresy placzu , nerwowosci, szarpania sie przy
          piersi i bynajmniej nie musi to swiadczyc o braku pokarmu. Ot, bol
          egzystencjalny ;-)
          Zamiast zamartwiac sie i filozofowac, pozwol dziecku ssac piers tak
          czesto i tak dlugo, jak tego chce, bez patrzenia na zegarek. Teraz
          mozesz miec wrazenie, ze dziecko wisi na piersi cala dobe, ale to
          naprawde wkrotce minie.
          • anett66 Re: po 1,5 miesiącu straciłam nagle pokarm?? p.Mo 06.11.08, 22:53
            Dziewczyny, po tym feralnym odciąganiu laktatorem przystawiłam znowu dziecko do
            piersi i w międzyczasie wysłałam męża do sklepu po mleko. Karmiłam ok. godzinę
            po czym dałam butlę. Mały zjadł...120ml! Musiał być strasznie głodny! Przecież
            karmiłam go w sumie ok.2 godzin. Dlaczego??
            Poza tym, jak wytłumaczycie te dziwaczne śluzowate zielone kupy? Pediatra
            powiedział (a widział tą kupę) że to "kupy głodowe"... Ręce mi opadły.
            Poza tym powiedział też, że może tak być że pokarmu jest wystarczająco dużo ale
            jest mało "kaloryczny" i dlatego dziecko nie przybiera na wadze.
            Co do infekcji dróg moczowych oczywiście badania mogę zrobić, żeby to wykluczyć.
            Tylko nie wiem jak pobrać mocz od takiego maleństwa...
            Jeśli chodzi o nietolerancję pokarmową to piję dość dużo mleka, może to to...?
            Od dziś zresztą już nie piję, zobaczymy czy jutro kupy będą lepsze. Poza tym jem
            prawie wszystko, nie jem tylko warzyw wzdymających, grzybów, nie piję kawy...
            Jeśli jest tak jak piszecie to skąd te kupy??
            • agmani Re: po 1,5 miesiącu straciłam nagle pokarm?? p.Mo 06.11.08, 23:27
              anett66 napisała:

              > Poza tym, jak wytłumaczycie te dziwaczne śluzowate zielone kupy?
              Pediatra
              > powiedział (a widział tą kupę) że to "kupy głodowe"... Ręce mi
              opadły.

              A nie powiedział, że to może być np. skaza białkowa, nietolerancja
              laktozy itp.?

              > Poza tym powiedział też, że może tak być że pokarmu jest
              wystarczająco dużo ale
              > jest mało "kaloryczny" i dlatego dziecko nie przybiera na wadze.

              To po tym zdaniu go - proszę Cię, zaraz napiszę, dlaczego - nie
              słuchaj, bo się nie zna.

              > Co do infekcji dróg moczowych oczywiście badania mogę zrobić, żeby
              to wykluczyć
              > .
              > Tylko nie wiem jak pobrać mocz od takiego maleństwa...

              Takie torebki przyklejane są, żaden problem.

              > Jeśli chodzi o nietolerancję pokarmową to piję dość dużo mleka,
              może to to...?

              Może być.

              > Od dziś zresztą już nie piję, zobaczymy czy jutro kupy będą lepsze.

              Poczekaj jeszcze przez weekend.

              Poza tym je
              > m
              > prawie wszystko, nie jem tylko warzyw wzdymających, grzybów, nie
              piję kawy...

              To wzdyma akurat Ciebie, nie dziecko.

              > Jeśli jest tak jak piszecie to skąd te kupy??

              To teraz opisuję historię mojego starszego dziecka (jak wrzucisz
              mojego nicka w wyszukiwarkę, to zobaczysz naszą "powieść w
              odcinkach"). Mała, obecnie ponad dwulatka, urodziła się duża i
              silna. Przybory miała jednak nienajlepsze,przez pierwsze dwa mies.,
              bo potem przeszłam na mieszankę (dostałam lekarstwa, przy których
              karmić nie mogłam i tabletkę na zahamowanie laktacji, a potem mleko
              rzeczywiście zanikło trwale, a po drugie dziecko już nie chciało
              ssać i nie daliśmy rady). Na mieszance było niezbyt dobrze, a na
              normalnym robiło się katastrofalnie. Tyle że podejrzewano wszystko,a
              nie mleko. Były nawet badania na choroby genetyczne, rakowe, w końcu
              wymyślili celiakię, tylko dieta nic nie dawała, a ja wreszcie
              trafiłam do dobrej lekarki. I się okazało, że moje dziecię nie cielę
              i mleka nie trawi. Ma po mężu (dzisiaj właśnie był diagnozowany, bo
              też mleka nie trawi, a wychowany na mieszance i 35 lat mleko żarł).
              Gdybym ją karmiła długo (młodszego syna karmię i będę karmić do
              oporu, bo też bezmleczny jest) i nie jadła sama mleka, a potem nie
              podawała jej produktó mlecznych, nie byłoby pewnie wielu
              dolegliwości (rozwalone jelita, zahamowanie wzrostu, kaszel i
              charczenie i jakieś mniejsze). A kiedy byłam niedoświadczoną matką,
              też słyszałam, że za mało pokarmu, a pewnie nieodbry, dokarmiać
              mieszanką, przejść na mieszankę, mieszanka lepsza. Chwilowo jestem
              jeszcze u mamy w Polsce, ale jak wrócę do domu, to nie gwarantuję,
              czy nie podłożę bomb naszym "cudownym" pediatrom zakochanym w
              mieszankach. I z własnego gorzkiego doswiadczenia radziłabym Ci
              karmić (zrobić badania moczu, zobaczyć, co będzie po odstawieniu
              nabiału, a jak będzie trzeba, to drążyć dalej - ale nie pozbawiać
              dziecka swojego mleka). Pozbawić dziecko tego mleka jest łatwo, ale
              co, jeśli inne będzie mu szkodzić? U nas problemy długo nie
              wyglądały jakoś drastycznie, a organizm był wyniszczany. I wierz mi,
              jak w końcu padiatra nie mógł mi wmawiać, że ciągle jest ok, to
              przeżyliśmy horror. Być może potrzebne będą jakieś ograniczenia dla
              Ciebie, może badania i lekarstwa dla małego, ale mleko mamy to
              naprawdę skarb.
            • basiak36 Re: po 1,5 miesiącu straciłam nagle pokarm?? p.Mo 06.11.08, 23:46
              POkarm nie moze byc malo kaloryczny, pediatra raczej o karmieniu ma niewielkie
              pojecie. Problem moze byc w tym jak dziecko ssie, nie w pokarmie.
              Mialam podoobna historie przy pierwszym dziecku: posmoczkowy problem ze ssaniem,
              nieefektywne oproznianie piersi, dodatkowo dolowalam sie tym ze z butelki
              wypijal po 100ml.
              W koncu po rozmowie z fachowcem od laktacji smoczki poszly w odstawke, ja do
              lozka z dzieckiem i karmilam ile wlezie caly czas, na okraglo. I jakos pokarm
              sie odnalazl:)
              A badania zrobilabym swoja droga, dla spokoju.
              W nocy spisz z dzieckiem? To pomaga przy problemach wagowych, dziecko zwykle
              wtedy czesciej ssie.
              • anett66 Re: po 1,5 miesiącu straciłam nagle pokarm?? p.Mo 07.11.08, 08:40
                Dzięki Dziewczyny, kochane jesteście! Tak mnie podbudowałyście, że w nocy
                karmiłam co 1,5 godziny i odzyskałam wiarę we własne możliwości wykarmienia
                swojego dziecka:-) Będę karmić ile wlezie i mam nadzieję, że pokarmu znowu
                będzie więcej!
                Dam znać czy się udało!
                Pozdrawiam Was serdecznie:-)
                • basiak36 Re: po 1,5 miesiącu straciłam nagle pokarm?? p.Mo 07.11.08, 09:34
                  Daj znac jak dzisiaj.
                  I pamietaj ze pokarmu nie ma byc duzo - ma byc tyle ile trzeba dziecku a to wie
                  tylko dziecko:) Piersi przy unormowanej laktacji sa miekkie i sflaczale, wiec
                  nie da sie tutaj nic oceniac. Po prostu karm spokojnie tylko wiecej, dluzej i
                  czesciej - i bez smoczkow.
    • rudzik.2 Re: po 1,5 miesiącu straciłam nagle pokarm?? p.Mo 06.11.08, 23:02
      Około 6 tygodnia życia dziecko przechodzi pierwszy tzw. skok rozwojowy. Zaczyna
      bardzo intensywnie się rozwijać i potrzebuje do tego więcej kalorii. Żeby mu te
      kalorie zapewnić, trzeba częściej karmić. Jak wzrośnie popyt, wzrośnie i podaż.
      Niektóre mamy kładą się wtedy ze swoimi dziećmi na dzień lub dwa do łóżka i
      karmią non stop. Laktacja pięknie się wtedy dostosowuje do nowych zwiększonych
      potrzeb. aż do następnego skoku ;).
    • mika_p Re: po 1,5 miesiącu straciłam nagle pokarm?? p.Mo 06.11.08, 23:09
      Anett, jak czytam o dziedzicznym braku pokarmu, to mi sie dowcip przypomina:

      Spotykał się facet z kobietą, zaczęli rozmawiac o przyszłości, ślubie, dzieciach
      i tu facet wypala:
      - ale ja nie mogę miec dzieci, jestem bezpłodny!
      - jak to? badałes się?
      - nie, to u nas dziedziczne: mój dziadek był bezpłodny, mój ojciec był
      bezpłodny i ja też.

      Kupy się zmieniły, może to jakaś infekcja? Wtedy kiepski przyrost na wadze byłby
      zrozumiały.
      Pokarm nie zanika sam z siebie - tak jak ci dziewczyny napisały. Skoro przez
      miesiąc było super dobrze, to musi być jakas przyczyna. Skoro nie smoczek, nie
      zmiany w trybie zycia ani odzywiania, to ja bym obstawiała jakąś infekcję.
    • monika_staszewska Re: po 1,5 miesiącu straciłam nagle pokarm?? p.Mo 07.11.08, 11:04
      Pozostaje mi tylko dodać, że smoczek jednak się pojawił, bo butla
      była ze smokiem, wiec szarpactwo mogło mieć z nim związek. I, że być
      może Pani Obywatel ma jednak skok apetytu i jak przez trzy czy pięć
      dni będzie jadł bez przerwy porozumie się z piersiami w kwestii
      tempa produkcji bez problemu, o ile tylko nie pojawi się wtedy
      dokarmianie, które ów porozumienie może zaburzyć.
      A zmiana kupki może się pojawić, ta która jest nie jest niepokojąca.
      pozdrawiam :)
      monika staszewska
      • anett66 walczę dalej 08.11.08, 12:29
        Drogie Dziewczyny i Pani Moniko! Na wstępie napiszę, że walczę dalej i nie jest
        lekko.
        Złamałam się wczoraj dwa razy i dałam butlę:( Mały za nic nie chciał piersi,
        possał 5 sekund, puszczał i w ryk. Po godzinie szarpaniny dawałam w końcu butlę.
        Aż wieczorem dostałam tzw kopa w tyłek, bo dziecko już w ogóle nie chciało
        chwycić piersi. Ryczałam przez 2 godziny. I wtedy postanowiłam, że choćby nie
        wiem co, więcej butli nie dam. Chyba bym umarła z żalu jakbym teraz przestała
        karmić:(((((((
        Noc była ciężka, walki, płacz ale w końcu jakoś tam łapał tą pierś i usypiał.
        Dziś leżę z nim w łóżku tak jak radziłyście i przynosi to zdumiewające efekty!
        Mały budzi się co pół godziny, possa pierś (już bez walki) i śpi dalej:) Napawa
        mnie to optymizmem, że może jednak się uda. MUSI SIĘ UDAĆ!
        A męża wysłałam po SNS Medeli. Jakby był kryzys, to tym się będę ratować.
        I jeszcze Wam się do czegoś przyznam. To że nie dawałam smoka uspokajającego to
        było kłamstwo, dawałam. Ale wstyd mi się było przyznać... Teraz już wiem na
        pewno, że ten "brak" pokarmu to przez to. Smok wyleciał wczoraj wieczorem przez
        okno! Nigdy więcej!!
        Wszystko co napisałyście się zgadza. Jeśli uda mi się karmić, a wierzę, że tak,
        to dzięki Waszym radom. DZIĘKUJĘ!!!
        • rudzik.2 Re: walczę dalej 08.11.08, 14:11
          Jasne, że się uda. Mojej córce udaje się już od 13 miesięcy. Powodzenia.
          • 987ania Re: walczę dalej 08.11.08, 14:35
            Uda się na pewno, jesteś bardzo dzielna i dasz radę!!
            • aldonakatarzyna Re: walczę dalej 08.11.08, 14:54
              madra mama, trzymamy kciuki!!
              • aldonakatarzyna Re: walczę dalej 08.11.08, 15:05
                ps. na zielone kupy u nas pomogla dieta beznabialowa ( jedz ziarna sezamu i
                slonecznika zamiast ) i przyjmowanie przeze mnie probiotyku


        • basiak36 Re: walczę dalej 08.11.08, 18:05
          Pewnie ze sie uda:) Nastawienie psychiczne jest bardzo wazne - nawet SNS nie
          potrzebujesz, musisz tylko sobie bardziej zaufac.
        • monika_staszewska Re: walczę dalej 10.11.08, 14:03
          To i ja życzę powodzenia :) i... dziękuję za zaufanie jakie okazała
          Pani nam wszystkim mówiąc o tym, że smoczek w użytku był, choć jak
          rozumiem wstydziła czy bała się Pani do tego przyznać. Szczerze
          mówiąc niepotrzebnie, ale rozumiem, bo nierzadko samej trudno jest
          mi o czymś mówić czy to z bliskimi, czy z przyjaciółmi czy w pracy.
          pozdrawiam serdecznie i życzę powodzenia :)
          monika staszewska
          • anett66 Re: walczę dalej 10.11.08, 23:00
            No to się pochwalę, że chyba udało się opanować kryzys:-)
            Karmię tylko piersią, dosłownie na żądanie, czyli bardzo często, a wieczorami to
            wręcz non stop (ale mam nadzieję, że tak nie będzie cały czas;-).
            Mały spokojny więc chyba głodny nie jest. Ssie pięknie i nie szarpie się już
            przy jedzeniu! Jedynie wieczorami jest trochę gorzej, synek zasypia i za pół
            godziny znowu do piersi, ale to raczej takie ciumkanie niż jedzenie (po prostu
            brakuje mu tego smoczka do którego był przyzwyczajony). Mam wrażenie, że
            wieczorem jakby mniej tego pokarmu, bo mały czasami trochę się denerwuje przy
            tym jedzeniu ale pewnie i to z czasem się unormuje. Śpi w nocy pięknie ale
            oczywiście obok mamusi w łóżeczku, cwaniaczek jeden;-)
            Ciężko trochę bez tego smoczka ale da się wytrzymać, myślałam że będzie gorzej.
            Teraz ja jestem takim żywym smoczkiem dla niego;-) Minus jest tylko taki, że nie
            zawsze mogę mu go dać;-)
            Zważę go kontrolnie w piątek i jak waga będzie OK (a coś mi mówi że będzie:-) to
            pozostanie tylko problem kup, które niestety dalej są trochę zielonkawe. Ale mam
            nadzieję, że szybko rozwiążę i ten problem!
            Dziękuję jeszcze raz za wszystkie rady i głosy wsparcie i pozdrawiam Was
            serdecznie!!
            • rudzik.2 Re: walczę dalej 11.11.08, 21:13
              To świetnie, że tak fajnie Wam idzie. To, że wieczorem masz mniej pokarmu, to
              całkiem naturalna sprawa. Wszystkie tak mamy :))). Nic się tym nie
              przejmuj.Natura wie, co robi. A zielonkawe kupy... sam kolor to chyba nie jest
              szczególny powód do zmartwienia.
            • monika_staszewska Re: walczę dalej 12.11.08, 21:28
              Po pierwsze - Gratulacje!
              Po drugie - jeśli chce Pani poczytać o popołudniowo wieczornym
              szaleństwie proszę rzucić okiem na stary wątek:
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=570&w=6867367&a=6867367
              po trzecie - zielonkawe kupki mogą sobie być, więc jeśli Pani nie ma
              wielkiego stresu z tego powodu, nie trzeba się nimi zajmować.
              pozdrawiam :)
              monika staszewska
              • anett66 Re: walczę dalej 13.11.08, 17:52
                Dziękuję za gratulacje, ale szczerze mówiąc jestem już u kresu wytrzymałości...
                Z dnia na dzień jest coraz gorzej, tzn karmienie, głównie popołudniowo-wieczorne
                robi się coraz dłuższe. Wczorajszy rekord - 7 godzin. Mały chciałby być cały
                czas przy piersi. Karmię pół godziny, 15 minut spokoju (nie snu) i znowu ryk.
                Przeczytałam tego linka którego Pani podała i powiem szczerze, że optymizmem
                mnie to nie nastraja:( Mnie niestety nie ma kto pomóc, np wyjść z małym na
                spacer, żebym odpoczęła. Mało tego, o 15.00 odbieram z przedszkola starszego
                potomka i wtedy dopiero zaczyna się sajgon... Poza tym wynika z tego, że jednak
                te dzieciaczki wieczorami nie dojadają co też nie brzmi dla mnie zbyt fajnie.
                Wiem, że są takie mamy które nakarmią dziecko i ono jest grzeczne, w każdym
                razie nie chce jeść przez jakiś czas. Niech to będą dwie godziny, półtorej ale
                nie 15 minut przerwy!
                Nie mam nawet jak uśpić małego bez tego smoczka, żadne bujanie, huśtanie,
                przytulanie nie pomaga. A sama świadomość, że nie dojadł dodatkowo mnie dołuje:(
                Poza tym odbija się to bardzo na moim starszym dziecku (3 latka) dla którego w
                tej chwili nie mam już KOMPLETNIE czasu:( I zaczynam widzieć efekty tego
                "odrzucenia" w jego zachowaniu.
                Jednym słowem nie jest wesoło:( Nie wiem już co robić, ale tak się po prostu nie
                da żyć.
                • mruwa9 Re: walczę dalej 13.11.08, 18:04
                  a czemu nie wsadzisz niemowlaka do chusty? Czemu nie moglby byc non
                  stop, majac dostep do piersi, kiedy chce, moglby spac w chuscie,
                  przy piersi, kiedy chce i ile chce, a Ty mialabys wolne rece, chocby
                  dla trzylatka. Mnie sie wydaje,ze jestes w blednym kole: o niczym
                  innym nie myslisz ,tylko o tym, zeby malenstwo WRESZCIE sie najadlo
                  i WRESZCIE dalo sie odlozyc do lozeczka, w myslach przebierajac z
                  niecierpliwosci nbogami w miejscu. A male to czuje i reaguje, jak
                  reaguje (histerycznie broni sie przed samotnoscia). Chusta,
                  mozliwosc nieustannego przebywania przy Tobie i spania przy piersi
                  pozwolilaby Ci zaakceptowac ten przejsciowy (uwierz, naprawde krotki
                  i przejsciowy) etap w waszym zyciu, oraz dalaby wolne rece dla
                  innych czynnosci, a Twoj spokoj wszystkim wyszedlby na dobre.
                  • anett66 Re: walczę dalej 13.11.08, 23:27
                    Też myślałam o chuście ale to nie jest takie proste. Mały jak był mniejszy to
                    bez problemu mogłam go karmić i równocześnie bawić się ze starszym synem,
                    młodszego karmiłam na lewej ręce a prawą rysowałam czy układałam puzzle ze
                    starszym. Dla chcącego nic trudnego;-) Opanowałam nawet podcieranie za
                    przeproszeniem pupy starszemu bez przerywania karmienia młodszego;-))
                    Niestety teraz Mały jest bardzo wrażliwy na dźwięki, a na domiar złego moje
                    starsze dziecko jest bardzo ruchliwe i hałaśliwe. Nie ma opcji karmienia i
                    równoczesnej zabawy ze starszym, żadna chusta tu nie pomoże:( Cokolwiek tamten
                    głośniej powie, czy spadnie mu zabawka młodszy zaraz odrywa się od piersi i jest
                    płacz nie z tej ziemi. A przecież nie mogę starszego ciągle uciszać, dziecko
                    3-letnie może być cicho przez 5-10 minut ale nie przez X godzin.
                    I to nie jest tak, że ciągle tylko myślę, żeby odłożyć maleństwo do łóżeczka.
                    Ale po kilku godzinach też miałabyś dość. I naprawdę nie chodzi tu o mnie, ja
                    sobie potrafię wytłumaczyć że za 3 miesiące będzie lepiej, ale 3-latkowi tego
                    nie wytłumaczę...
                    Nie, jeszcze się nie poddaję, mam nadzieję, że jednak będzie lepiej :-)
                    • mruwa9 Re: walczę dalej 13.11.08, 23:35
                      moj pierworodny od urodzenia mial ewidentne zaburzenia integracji
                      sensorycznej, nadwrazliwy na dotyk, swiatlo, dzwieki, nie pozwalal
                      sie kolysac ani delikatnie przytulac czy glaskac, paradoksalnie-
                      wymagal w tej swojej nadwrazliwosci zdecydowania: maszerowania
                      krokiem marszowym zamiast delikatnego kolysania, silne przyciskanie
                      malego do mojeg ciala, zamiast zwyklego, czulego przytulania, wrecz
                      krepowanie, zeby nie mogl sie swobodnie ruszac. Zaluje, ze w
                      czasach, gdy sie urodzil, chust jeszce w Polsce nie bylo, mysle, ze
                      bylaby to w jego przypadku bezcenna inwestycja: po prostu staralabym
                      sie go chyba dosc ciasno omotac, aby nie mial zbyt duzych mozliwosci
                      manewru, ruchu, bo to wyraznie przynosilo mu ulge. Sprobuj, moze u
                      Was jest podobny problem, ciasniej go omotac chusta do swojego
                      ciala, do piersi, moze da to maluszkowi wieksze poczucie
                      bezpieczenstwa.
                      • anett66 Re: walczę dalej 18.11.08, 19:36
                        Pewnie mnie zlinczujecie ale wróciłam do smoka. Nie dało się po prostu. Mały nie
                        mógł w ogóle usnąć, bardzo mało spał w dzień, starszy syn wpadał w furię że się
                        nim nie zajmuję tylko ciągle młodszym braciszkiem. Miałam już dość.
                        Kupiłam smoka na którym jest napisane, ze może być używany podczas karmienia
                        piersią i staram się dawać go z umiarem. Poza tym bardzo często przystawiam go
                        do piersi, ale już nie tak jak wcześniej, tzn nie co 15-30min.
                        Poza tym zrobiłam wywiad wśród moich znajomych i większość przy karmieniu
                        piersią jednak używała smoczków, więc jak to jest? Naprawdę taki smoczek może
                        tyle szkody zrobić? A w jaki sposób on zaburza ten odruch ssania skoro nic z
                        niego nie leci?
                        Pytam bo już obsesji dostaję, że mały się nie najada:( W tamten piątek waga była
                        ok, znowu +200g ale wtedy jeszcze bez smoka. Boję się jak będzie teraz... A moje
                        obawy wynikają stąd że mały często pręzy się przy jedzeniu:( I to nie tylko
                        wieczorami, choć głównie wtedy. I mnie się wtedy wydaje że pewnie źle ssie,
                        mleko mu nie leci a wszytko przez tego smoka z którego NIE UMIEM zrezygnować.
                        Popadam już lekko w paranoję. Nie wiedziałam że to karmienie piersią to taki
                        ciężki chleb:((
                        Napiszcie mi, ale tak szczerze, może być jakiś inny powód tego prężenia i tych
                        nerwów przy jedzeniu? Czy tylko zaburzona technika ssania...? Bo mnie się to już
                        śni po nocach:(
                        Dlaczego nikt mi nie powiedział na poczatku żeby smoka nie dawać...? Jakbym
                        wiedziała to bym nie dawała, a tak dziecko sie przyzwyczaiło i teraz jest
                        trudno. A mojej znajomej która też karmiła to położna już w szpitalu radziła dać
                        smoka "bo dziecko ma silny odruch ssania" i żeby zaspokoiło ten odruch a nie
                        musiało wisiec na piersi non stop. I koleżanka dawała smoka od poczatku i z
                        powodzeniem karmiła do 8.msc a do końca 5 msc tylko piersią.
                        Pomóżcie!
                        • mad_die Re: walczę dalej 18.11.08, 21:44
                          Ale chyba przecież możesz czytać starszakowi książeczki, malować, opowiadać, bawić się z nim - mając maluszka przy piersi. Czy nie? Nie mówię, ze od razu biegać po domu, ale siedząc w fotelu czy na kanapie?
                          Zresztą, taki maluch mało waży, więc spokojnie możesz karmić chodząc też. Ja tak robiłam - jak mi córka wisiała na piersi, to szłam sobie herbate zrobić czy soku się napić, czy po prostu kości rozprostować ;)
                          Wiesz, jeżeli smoczek Ci pomaga, to spoko, tylko jak mniej dziecię urośnie za tydzień, to będziesz miała tylko do siebie pretensje ;)
                          Ja bym mimo wszystko nie przejmowała się zachowaniem dziecka przy piersi, tylko karmiła. Dzieci się różnie zachowują, jedne się prężą inne mniej, i na prawde, nie warto sobie tym głowy zawracać ;) Tylko karmić na żądanie :) Bez smoczków :)

                          Jak moja córka się urodziła, to położna też jej smoczka próbowała dać. Jednak córka pomimo silnego odruchu ssania (bo jadła na prawde non stop przez pierwszy miesiąc swego życia), smoczka nie chciała. Spryciara wiedziała co lepsze ;) Zresztą, jak się piersi nassała do oporu, to potem gardziła marną imitają tejże ;)
                        • grudzien2007 Smoczek .... 18.11.08, 21:46
                          Ja sama nie wiem jak to jest z tym smokiem...
                          Ja nie dałam, bo wiedziałm, ze nie wolno jak chce skutecznie karmić.
                          ALe i tak była wyłąćznie na butli 2 tyg, w 1 miesiącu życia (moja i
                          jej choroba na przemian).
                          U nas bez smoka sie nie dało długo. Płakała cały czas, przystawiała
                          się do piersi ssie i płacz, szarpie bo widać ze jest już bardzooo
                          najedzona, piersi pełne mleka, więc leci jak szlone, a ona chciała
                          poprostu possac!.
                          Podałam po 3 tyg. walki smoczka- podziałal jak wyłącznik - zasneła
                          dosłownie w 1 sec. A tak walka do 1 w nocy - koszmar.
                          Może robię krecia robotę, ale jak mi doradcy mówili - wyrzucić
                          smoczka to się tylko uśmiechałam, nie dało rady. Oczywiście bardzo
                          go reglamentowałam i mała wolała smoka od piersi do spania.
                          Miało to dużo plusów, także.
                          Niestety skończyłam ściągając pierś, ale przyczyna raczej nie był
                          smok, a za szybko wypływające mleko.
                          Ale jak tak patrzę, to chyba z perspektywy czasu i tak bym podała
                          smoka, chyba łatwoej mi było prżeżyć ściągając pokarm od 4 miesiąca,
                          aniżeli przeżyć kolki, ząbkowanie, usypianie bez smoczka.
                          Napewno każde dziecko jest inne, więc przy 2 sprobuje nie podać
                          smoczka, ale nie za wszelka cenę, bo jak dla mnie - nie warto.
                        • basiak36 Re: walczę dalej 18.11.08, 22:35
                          Podobno dzieci ktore sa caly czas noszone przez mamy (np w chustach) wlasciwie
                          nie doswiadczaja kolek i problemow z brzuszkiem, bo nie musza odczuwac stresu
                          zwiazanego z separacja (nawet chwilowa) od mamy. No i nie potrzebuja smoczkow:)
                          Moje dziecko zdecydowanie sie uspokoilo kiedy zaczelam korzystac z chusty, nie
                          musiala juz walczyc i plakac zeby ja wziac na rece.

                          A co do zajmowania sie starszym, ja w czasie wielogodzinnych karmien zbudowalam
                          z moim synkiem sporo z lego, calkiem fajnie bylo:)

                          A dziecko ma silny odruch ssania po to zeby czesto ssac i w ten sposob zapewnic
                          sobie bezpieczenstwo i bliskosc mamy. Taki instynkt u dzieci jest bardzo silny i
                          nie dziwne ze o to walcza.
                          • anett66 Re: walczę dalej 18.11.08, 22:44
                            > Ale chyba przecież możesz czytać starszakowi książeczki, malować, opowiadać,
                            bawić się z nim - mając maluszka przy piersi. Czy nie? Nie mówię, ze od razu
                            biegać po domu, ale siedząc w fotelu czy na kanapie?

                            Pisałam już wcześniej, że właśnie nie mogę, bo mały się wtedy denerwuje i w
                            ogóle nie ma szans na karmienie. Tak się dało karmić tylko przez pierwsze 4-5
                            tygodni, obojętne mu było co się dzieje wokół.

                            > Zresztą, taki maluch mało waży, więc spokojnie możesz karmić chodząc też. Ja
                            tak robiłam - jak mi córka wisiała na piersi, to szłam sobie herbate zrobić czy
                            soku się napić, czy po prostu kości rozprostować ;)

                            Tu akurat u mnie jest podobnie tzn wręcz dobrym sposobem na to prężenie jest
                            chodzenie po pokoju. Tylko jeden warunek - musi być cicho i przygaszone światło.

                            Zresztą dziś jak na ironię wieczorem zjadł bardzo spokojnie, a miałam go przy
                            piersi ponad godzinę! Cóż za odmiana! Przynajmniej wiem, że się najadł:) A
                            warunki były idealne tzn cisza, ciemność i... kocyk:)

                            > Ja bym mimo wszystko nie przejmowała się zachowaniem dziecka przy piersi,
                            tylko karmiła. Dzieci się różnie zachowują, jedne się prężą inne mniej, i na
                            prawde, nie warto sobie tym głowy zawracać ;)
                            > ja nigdy synkowi smoka nie dawalam a tez byl czas ze prezyl
                            sie przy piersi i wyginal

                            No właśnie o to mi chodziło, czy dzieci chowane bez smoczków też tam mają. Jeśli
                            tak to będę się mniej przejmować.
                            A sprawa się oczywiście wyjaśni ostatecznie po tradycyjnym piątkowym ważeniu...

                            Dzięki dziewczyny za pocieszenie!
                            • mad_die Re: walczę dalej 18.11.08, 23:11
                              > Pisałam już wcześniej, że właśnie nie mogę, bo mały się wtedy denerwuje i w
                              > ogóle nie ma szans na karmienie. Tak się dało karmić tylko przez pierwsze 4-5
                              > tygodni, obojętne mu było co się dzieje wokół.

                              No to jak sie denerwuje, to daj mu się wydenerwować, odczekaj trochę i znowu do cycka. Ja tak nauczyłam córkę jeść w każdych okolicznościach i warunkach :)

                              > Zresztą dziś jak na ironię wieczorem zjadł bardzo spokojnie, a miałam go przy
                              > piersi ponad godzinę! Cóż za odmiana! Przynajmniej wiem, że się najadł:) A
                              > warunki były idealne tzn cisza, ciemność i... kocyk:)

                              Bo widzisz, jak dajesz dziecku jeść tyle, ile ono chce, to ono sobie może "zamówić" tyle mleka ile chce. I choć w początkowej fazie "zamawiania" się denerwuje, bo "dostawa" mleka trochę trwa (piersi muszą się nauczyć, dostosować do nowego zapotrzebowania), to potem już jest tylko łatwiej. Więc warto te kilka dni się pomęczyć, żeby potem było właśnie jak piszesz - godzinka i po jedzeniu :) A potem będzie pół godzinki i po jedzeniu. A potem będzie 15 minut i po jedzeniu. A potem 5 minut i dziecię pobiegnie do zabawek :D Uwierz mi! Bo ja Ci wierzę, że jest ciężko, ale będzie tylko lepiej.

                              Czekam na wieści z ważenia :)
                              • anett66 Re: walczę dalej 18.11.08, 23:42
                                > godzinka i po jedzeniu :) A potem będzie pół godzinki i po jedzeniu. A potem
                                będzie 15 minut i po jedzeniu. A potem 5 minut i dziecię pobiegnie do zabawek :D

                                To mi się podobało:)

                                > Czekam na wieści z ważenia :)

                                Dam znać, dzięki!
    • rybka789 Re: po 1,5 miesiącu straciłam nagle pokarm?? p.Mo 11.11.08, 21:43
      Musze napisac że podziwiam i bede trzymała kciuki za wazenie w piątek
      Ogromne maciue u mnie kciuki
      U mni eteż wszyscy namawiaja do smoka aja uparta jestem i słowo
      młody przybyła 350-500 g tyg.
      Wam też się uda, nadrobic czas.
      Ja smoki tez wyrzuciłam by babcie nie kusiły
      • anita_zu Re: po 1,5 miesiącu straciłam nagle pokarm?? p.Mo 18.11.08, 20:33
        Witaj, ja nigdy synkowi smoka nie dawalam a tez byl czas ze prezyl
        sie przy piersi i wyginal- czasami jest to spowodowane tym ze
        dokuczaja mu gazy (mamy z tym problem) badz chce aby mu sie odbilo.
        A czasami po prostu nie jest glodny. Wiec to nie zawsze smok musi
        byc przyczyna. Pozdrawiam i kciuki trzymam.
        • becka-1 Re: po 1,5 miesiącu straciłam nagle pokarm?? p.Mo 20.11.08, 13:09
          Dziewczyny mam podobny problem jak anett66. Mój mały ma prawie trzy
          miesiące. Do tej pory karmiłam go cały czas piersią. Było różnie raz
          nawał pokarmu, raz za mało ale wszystko wracało do normy w ciągu
          doby. Niestety od trzech dni mam mniej pokarmu. Piję, jem,
          przykładam małego jak najczęściej. Sytuacja nie jest dramatyczna bo
          mały nie płacze więc całkiem głodny nie jest ale przy piersi gdy już
          nie leci szarpie się i widać, że całkiem nie pojadł. Boję się, że te
          moje problemy to wina smoczka który pojawił się u nas ok. 2,5 tyg.
          temu. Musiałam mu go podać bo maluch tak namiętnie zaczą ssać swój
          paluch, że zaczęłam się martwić że potem sobie z tym nie poradzę
          (dodam że robił to gdy naprawdę był najedzony). Wybrałam więc
          mniejsze zło jak mi się wydawało. Co robić pomóżcie
          • anett66 ciąg dalszy moich zmagań;) 26.11.08, 00:05
            Witam ponownie:)

            Problemy z nakarmieniem dziecka wieczorami i nie tylko nie ustały, a wręcz się
            nasiliły. Niestety ostatnio miały na to wpływ okoliczności zewnętrzne. Przez
            kilka dni żyłam w bardzo silnym stresie, prawie nie jadłam. Wiem, że pokarmu
            było mniej, to się dało wyczuć w zachowaniu dziecka, zresztą trudno, żeby było
            inaczej. Wczoraj gdy minęła godzina 12.00 w południe a ja dalej byłam bez
            śniadania, starsze dziecko zajmowało się sobą samo (siłą rzeczy) a ja przez te
            kilka godzin na zmianę karmiłam, lulałam, tuliłam i nic, ciągle był płacz, w
            końcu sięgnęłam po butelkę. To samo wieczorem.
            Dziś nareszcie dobre wieści ze szpitala więc znowu się zaparłam, że MUSZĘ
            karmić. I oczywiście od nowa zaczęła się walka o "polubienie" na nowo piersi, bo
            ponownie się na nie obraził. Przydał się SNS. Może jutro już nie będzie
            potrzebny, oby...
            Ile to jeszcze potrwa? Od miesiąca cały czas walki, płacz, albo nie chce piersi
            bo za wolno leci, albo jak już się naje porządnie i jestem cała szczęśliwa to
            tak mu się uleje jakby połowę zwrócił i płakać mi się chce, że wszystko na
            marne:( Czy nie może być jakoś tak normalnie, że karmię, dziecko normalnie je i
            potem jest zadowolone-najedzone?
            Waga jest OK, teoretycznie. 300g w 11 dni, ale przypuszczam, że większa część
            tego przyrostu to poprzedni tydzień.
            Dlaczego tak jest jest, że waga NIBY ok a dziecko się nie najada? Moja koleżanka
            ma dziecko o kilka dni młodsze, ważyło przy urodzeniu 200g więcej a teraz waży
            prawie kilogram więcej... Więc może dla tego mojego te 200g tygodniowo to jednak
            za mało???
            Och..., czy wszyscy przechodzą taką drogę przez mękę z tym karmieniem...?
            • mruwa9 Re: ciąg dalszy moich zmagań;) 26.11.08, 09:57
              Jesli przyrosty wagi sa ok, to nie ma cudow, dziecko sie najada. A
              czeste domaganie sie piersi nie musi miec zadnego zwiazku z
              niedojadaniem (bo pokarmu najwyrazniej wystarcza), tylko z silna
              potrzeba ssania jako takiego i bliskosci mamy.
              • anett66 Re: ciąg dalszy moich zmagań;) 26.11.08, 10:21
                Tak?
                To dlaczego po 4 godzinach karmienia (z małymi przerwami) zjadł 135ml mleka z
                butelki? I dopiero wtedy się uspokoił.
                Jakby był NAJEDZONY to by chyba tyle nie zjadł.
                • mruwa9 Re: ciąg dalszy moich zmagań;) 26.11.08, 10:40
                  bo chcial ssac. Zamiast piersi dostal butle ze stosunkowo
                  ciezkostrawna mieszanka zamiast lekkostrawnego pokarmu mamy.
                  nastapilo przemieszczenie krwi w krwiobiegu dziecka do jelit, zeby
                  skoncentrowac sie na trawieniu, dlatego dziecko nie mialo wiecej
                  sily na czuwanie i odpadlo. Nigdy nie stalas sie senna i nie mialas
                  ochoty na drzemke po sytym obiedzie? To dziala ten sam mechanizm,
                  bardziej obrazowo nie da sie wytlumaczyc. Cyrki przy piersi moga tez
                  wynikac z wprowadzenia smoczka jako takiego. Dzieci szybko sie ucza
                  i Twoj maluch rowniez szybko zalapal, ze zamiast wysilic sie troche
                  i napracowac przy ssaniu piersi, wystarczy troche awantury i
                  dostanie butle, z ktorej mleko plynie samo, bez wysilku. Natura
                  lenia bierze gore.
                  • mruwa9 Re: ciąg dalszy moich zmagań;) 26.11.08, 10:46
                    Przejrzalam jeszcze raz caly watek (zeby sie nie powtarzac) i ja
                    jednak stawialabym na smoczek jako glownego winowajce obecnych
                    problemow. Twoje dziecko, Twoja sprawa, jaka decyzje (walka o
                    utrzymanie karmienia lub przejscie na butelke) podejmiesz, ale IMHO
                    smoczek i butla sa przyczyna, a nie skutkiem problemow z karmieniem
                    piersia.
                    Pozdrawiam i powodzenia.
                    • anett66 Re: ciąg dalszy moich zmagań;) 26.11.08, 16:05
                      To dlaczego po 4 godzinach karmienia (z małymi przerwami) zjadł 135ml mleka z
                      butelki? I dopiero wtedy się uspokoił.

                      > bo chcial ssac.

                      Błagam Cię! To dlaczego nie chciał ssać piersi ani smoczka tylko akurat butelkę
                      w której było mleko? I tak sobie po prostu wypił 135ml mleka. Dwumiesięczne
                      dziecko. Wypił bo akurat leciało. Wcale nie był głodny. W ogóle.

                      > jednak stawialabym na smoczek jako glownego winowajce obecnych
                      > problemow. Twoje dziecko, Twoja sprawa, jaka decyzje (walka o
                      > utrzymanie karmienia lub przejscie na butelke) podejmiesz, ale IMHO
                      > smoczek i butla sa przyczyna, a nie skutkiem problemow z karmieniem
                      > piersia.

                      W ciągu sześćdziesięciu kilku dni jego życia były 4 (słownie : cztery) dni kiedy
                      dostał butelkę: druga doba życia, 7.dzień (1 sztuka), 6.tydzień (3 szt),
                      9.tydzień (2 szt).
                      Przez tych kilka incydentów mam takie problemy z karmieniem?
                      W winę smoczka uspokajającego też do końca nie wierzę, bo po 1. mnóstwo moich
                      koleżanek używało i używa jednocześnie karmiąc piersią i wszystko jest ok, po 2.
                      smoczka używam od początku i jakoś przez pierwsze 1,5 miesiąca nie przeszkadzał.

                      2 doby minęły odkąd dałam butlę. Od tej pory tylko pierś i co drugie karmienie
                      SNS. Na razie zero efektu, pokarmu nie przybyło. Ile to może potrwać? Czy ktoś wie?

                      Acha! I teraz już jestem pewna skąd to szarpanie przy piersi - po prostu nic mu
                      nie leciało. Gdy karmię z SNS nie ma szarpania i ssie pięknie.
                      I dalej nie wiem dlaczego od miesiąca brakuje mi pokarmu...
                      • midla Re: ciąg dalszy moich zmagań;) 26.11.08, 16:16
                        akurat ze smoczkami tak jest, że jednym dzieciom nie przeszkadzają w
                        ssaniu piersi, a innym tak.
                      • mruwa9 Re: ciąg dalszy moich zmagań;) 26.11.08, 17:29
                        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=570&w=87701243&a=87743217
                        Zrobisz jak zechcesz, ale IMHO Twojemu dziecku smoczek bardzo
                        miesza w technice ssania i albo powinnas go radykalnie
                        zlikwidowac, jesli chcesz mimo wszystko powalczyc o laktacje, albo
                        utrzymasz, jesli nie wierzysz w teorie smoczkowe ale wtedy
                        prorokuje, ze wczesniej czy pozniej (ale raczej wczesniej, niz
                        pozniej) zupelnie zakonczysz karmienie piersia. Tylko blagam, nie
                        rozpowiadaj wowczas, ze musialas zakonczyc karmienie, bo mialas za
                        malo pokarmu. Brak pokarmu raczej , jak juz wielokrotnie pisalam,
                        jest skutkiem, a nie przyczyna wprowadzenia smoczka.
                      • mad_die Re: ciąg dalszy moich zmagań;) 26.11.08, 20:24
                        To ja Cię błagam!

                        > W winę smoczka uspokajającego też do końca nie wierzę, bo po 1. mnóstwo moich
                        > koleżanek używało i używa jednocześnie karmiąc piersią i wszystko jest ok, po 2
                        > .
                        > smoczka używam od początku i jakoś przez pierwsze 1,5 miesiąca nie przeszkadzał
                        > .

                        Czy Twoje dziecko jest takie samo jak dzieci koleżanek? Je tak samo, kupę robi taką samą, a może ma takie same oczy i uszy jak ich dzieci? To że ich dzieci ssą pierś i smoczek im nie przeszkadza, nie oznacza, że Twojemu dziecku nie przeszkadza. Takie to trudne?
                        Smoczka używasz już bardzo długo i to, że nie przeszkadzał od razu jest całkiem normalne. Smoczek może narozrabiać później niż my byśmy się tego spodziewały.

                        Także, myślę podobnie jak mruwa - odstaw smoczka, wspomagaj się tylko SNS. A jak dziecię będzie chciało ssać, to daj mu pierś a nie smoczka. Jeśli oczywiście chcesz karmić piersią bez problemów.
                        • nika1310 Re: ciąg dalszy moich zmagań;) 27.11.08, 12:30
                          dziewczyno, po co się tak katujesz? Kto powiedzial ze będziesz gorszą mamą bo
                          nie karmisz piersią? Twoje dzieci potrzebują uśmiechniętej pogodnej mamy a nie
                          znerwicowanej histeryczki. Daj sobie spokój z tą piersią. Najważniejsze jest
                          Twoje zdrowie psychiczne i szczęśliwy dom w którym wychowasz szczęśliwe dzieci,
                          nie wazne czy karmione piersią czy butlą. Ja tez mam 2 dzieci z roznica wieku
                          1,5 roku. Dalam sobie spokoj z piersią bo nie moglam poswiecic tyle czasu na
                          karmienie mlodszego dziecka, bo starsze domagalo sie ciaglej uwagi, ze wzgledu
                          an zazdrosc. a ja tez musial;am sprzatnąć ugotowac wyjsc na spacer, zakupy
                          zrobic, a moje starsze dziecko nie chodzilo do żlobka. I tez nie mialam i nadal
                          nie mam nikogo do pomocy. Zrezygnowalam i mala zaczela przesypiac cale noce.
                          Nakarmilam o 20 i spala do 7 ranon od 2 miesiaca zycia. A ja budzilam sie z
                          lepszym nastawieniem do życia, do dzieci i do siebie.
                          • anett66 Re: ciąg dalszy moich zmagań;) 27.11.08, 22:05
                            Sama się momentami zastanawiam po co się tak katuję... Ale to jest silniejsze
                            ode mnie. Z pierwszym dzieckiem mi się nie udało (odciągałam pokarm i karmiłam z
                            butelki) i teraz tak strasznie chciałam karmić...
                            Chyba za bardzo się nastawiłam i dlatego teraz łatwo nie odpuszczę.
                            Ale ze smoka już nie zrezygnuję. Jakbym nie miałam starszego dziecka to pewnie
                            bym spróbowała jeszcze raz bez smoka, a co mi tam, tyle mam do roboty. Ale w
                            mojej sytuacji się nie da. I tak już przestałam gotować, sprzątać, prasować,
                            nawet na spacerze nie byłam kilka dni...
                            Ale na sobotę umówiłam panią do sprzątania a za parę dni, mam nadzieję, będzie
                            lepiej:-) W końcu to tylko parę miesięcy męczarni, szybko zleci;-)
                      • agmani Re: ciąg dalszy moich zmagań;) 27.11.08, 14:30
                        Anetko (przypuszczam, ze nick masz od imienia, wiec wykoncypowalam,
                        ze nazywasz sie Aneta), bardzo mozliwe jest, ze dziecku kolezanki
                        smoczek nie namieszal. Ale np. mojej starszej corce namieszal
                        BARDZO. I wprawdzie nie jestesmy kolezankami, ale ja Agnieszka i
                        moja mloda L. istniejemy tak samo jak Twoja kolezanka. I Twoj mlody
                        moze byc z tej samej parafii, co moja starszaczka. Nie do pogodzenia
                        ze smokiem.
                        Przy drugim dziecku walczylam ze smokiem masakrycznie (synek po
                        porodzie przebywal na oiomie i probowali go oczywiscie zapychac
                        smokiem), ale sie oplacilo. Udalo sie wszystko, czego nie moglam
                        przeskoczyc przy jego siostrze, m.in. jakos nie brakowalo mi
                        pokarmu ;).
                        Przy okazji, SNS postaraj sie stosowac tak, ze najpierw niech
                        malutki ssie sobie bez, a po powiedzmy 10 minutach zalaczysz mu
                        rurki, wtedy zyskasz dodatkowy czas stymulacji piersi. Ale podstawa
                        to zeby maly cala swoja potrzebe ssania zaspokajal na piersi. Nie
                        zapominaj, ze on teraz potrzebuje coraz wiecej. I jezeli czesc
                        zastepowana jest mieszanka albo ssaniem silikonu, to przepasc miedzy
                        tym, ile potrzebuje naprawde, a ile Ci zglasza bedzie sie powiekszac
                        (a to oznacza np. dlusza koniecznosc pracy z SNS). Jesli chodzi o
                        pytanie, ile bedziesz musiala go uzywac, to ja przy dwutygodniowym
                        dziecku uzywalam niecaly tydzien. Przy starszym pewnie
                        proporcjonalnie dluzej trzeba.
                        • anett66 Re: ciąg dalszy moich zmagań;) 27.11.08, 22:22
                          Dzięki, agmani za rady:)
                          Czyli trochę się pomęczę z tym SNSem... Trudno, muszę go polubić;-) Już i tak
                          coraz szybciej idzie mi montaż tego ustrojstwa;)
                          Może i macie rację z tym smokiem, pewnie jednym dzieciom to przeszkadza a innym
                          nie. Mam jednak jeszcze cień nadziei, że uda mi się połączyć karmienie i smoka,
                          zobaczymy...
                          Przecież są też dzieci karmione równocześnie butelką i piersią i też to u nich
                          nie koliduje. Różnie to jest.
                          A z tą potrzebą ssania, a właściwie odruchem, to przecież takie dziecko mogłoby
                          ssać non stop, czy to znaczy, że cały czas chciałoby jeść...?

                          Ale najbardziej intrygują mnie te przyrosty. Jak to jest, że moje dziecko często
                          płacze, szarpie się przy piersi, źle śpi i przybiera 200g tygodniowo, i ten
                          przyrost jest niby OK. A dziecko koleżanki (prawie taka sama waga początkowa) je
                          spokojnie, dużo śpi, nie szarpie się przy piersi i przybiera prawie 300g
                          tygodniowo? Obydwoje mają przyrosty teoretycznie w normie ale jednak jaka jest
                          różnica! I jak tu można mówić, że jeśli przyrost jest ok to dziecko się na
                          pewno najada...? Przecież ważne jest też zachowanie dziecka! Dla tego mojego
                          ewidentnie te 200g tygodniowo to jest mało, jestem tego pewna tak samo jak tego,
                          że jestem jego matką.
                          • anett66 szczęśliwy koniec:-) 09.12.08, 12:38
                            Pani Moniko i Dziewczyny!
                            Czuję się w obowiązku napisać Wam jak się skończyły moje zmagania:-)
                            Otóż po tygodniu wspomagania się SNSem (dziękuję Bogu że ktoś wymyślił to
                            urządzenie!) oraz niestety czasami butlą, wyszliśmy chyba na prostą. Piszę
                            chyba, bo nie wiem jeszcze co z wagą, ale intuicja mi podpowiada, że jest OK.
                            Od półtora tygodnia karmię tylko piersią, mały ssie pięknie, tak jak w pierwszym
                            miesiącu życia, w zasadzie w ogóle się już przy piersi nie szarpie, więc jestem
                            dobrej myśli, że się najada. Smoczka nadal używamy ale synek coraz rzadziej się
                            go domaga, za to chętnie pakuje rączki do buzi;-)
                            Jestem już w zasadzie pewna, że pomimo różnych błędów, które popełniłam,
                            bardziej lub mniej świadomie, jednak się udało:-)
                            Chciałam Wam jeszcze raz bardzo serdecznie podziękować za rady! Gdyby nie Wy, to
                            już dawno bylibyśmy na butli...
                            Pozdrawiam serdecznie:)
                            Aneta
                            • midla Re: szczęśliwy koniec:-) 09.12.08, 14:40
                              Super, życzymy dłuuugiego ssania :)
                            • monika_staszewska Re: szczęśliwy koniec:-) 10.12.08, 18:15
                              Świetnie, że udało się Pani przebrnąć przez trudności. Gratuluję
                              wytrwałości i na pocieszenie dodam, że w sumie całe życie uczymy się
                              jak robić lepiej, zwykle oczywiście na własnych błędach :) to chyba
                              jedna z trwalszych nauk zresztą.
                              pozdrawiam serdecznie :)
                              monika staszewska

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka