Dodaj do ulubionych

coś na brodawkach

07.12.03, 22:44
Mam obolałą jedną pierś. sutek jest jakby napuchnięty, a brodawka czerwona
jakby poparzona i oczywiście boli. Czy jest to wynik złej techniki karmienia
(stosowanie u malucha smoczka), a może związane z pleśniawkami u mojej
córeczki? Może spotkałyście się już z tym i coś mi na to poradzicie?
Obserwuj wątek
    • anet22 Re: coś na brodawkach 07.12.03, 23:21
      Właśnie, poradźcie....
      Ja mam tak z obiema piersiami. Bolą jak diabli. Ale moje dziecko nie ma
      pleśniawek. Dostaje natomiast smoczka i czasem nawet pije z butelki...
      Pozdrawiam
      Anet
      • aczerk Re: coś na brodawkach 08.12.03, 09:51
        Ja miałam tak z jedną piersią dwa tygodnie temu. Mi się to chyba zaczęło od
        używania kapturków silikonowych. Musiałam ich użyć bo mały mnie straszliwie
        pogryzł. Po odstawieniu kapturków często wietrzyłam pierś i smarowałam
        bepantenem. Po 3 dniach przeszło.
      • tamtu Re: coś na brodawkach 11.12.03, 20:59
        Miałam to samo, gdy dziecko miało 1 miesiąc - okazało się że to grzybica piersi.
        Dbałam o czystość :-))). Wizyta w poradni laktacyjnej i maść pomogły. Trzeba
        było smarować 4 tygodnie, ale juz nie wróciło.
    • monika_staszewska Re: coś na brodawkach 08.12.03, 10:42
      Niestety obie przyczyny są prawdopodobne. Dlatego proponuję:
      1.Po każdym karmieniu smarować brodawkę i otoczkę NYstatyną w zawiesinie, a
      córeczce zakraplać ją do buzi cztery razy dziennie; zabiegi te powinny trwać 14
      dni
      2.Wietrzyć piersi po każdym karmieniu
      3.Jeśli korzysta Pani z wkładek laktacyjnych to proszę wymieniać je jak
      najczęściej (mokre utrudniają gojenie piersi i jednocześnie są świetną pożywką
      dla grzybków, drożdży).
      4..Pożegnać się ze smoczkiem
      pozdrawiam
      monika staszewska
      • anet22 Re: coś na brodawkach 08.12.03, 14:44
        Czy możliwe jest, aby to rzeczywiście była grzybica, mimo, że dziecko nie ma
        pleśniawek w buźce? Jeśli tak, to zaraz spróbuję z Nystatyną!
        Ja mam taki problem, że nie mogę wietrzyć sutków po karmieniu, gdyż cierpię na
        bielenie sutków- musze przez pół godziny po karmieniu przykładać gorący kompres
        na piersi. I ogólenie musze je trzymać w cieple - ciągle mam w nich dreszcze,
        ciągle mi zimno... Jak tylko chcę wystawić sutek na powietrze, za chwilę
        zaczyna bieleć...
        Chyba skończę z tym karmieniem, to mnie zbyt dużo kosztuje. Już 7 tygodni się
        tak męczę... Karmienie to dla mnie makabra... Jestem obolała jak nigdy w życiu.
        Pozdrawiam
        Zrozpaczona Aneta
    • izek5 Re: coś na brodawkach 08.12.03, 18:09
      ja mam ostatnio czubki sutków bielsze, czy to to samo? wydawało mi się, że to
      od ssania.
    • monika_staszewska Re: coś na brodawkach 09.12.03, 09:41
      Zarówno bielenie całej brodawki - często też połączone z jej nagłym
      twardnieniem - jak i tylko jej czubka świadczy niestety o złej technice ssania
      lub złej pozycji do karmienia. Proponuje zatem jak najszybciej skontaktować się
      z poradnią laktacyjną.
      pozdrawiam
      monika staszewska
      • anet22 Re: coś na brodawkach 09.12.03, 23:29
        Skoro bielenie brodawek związane jest ze złą techniką ssania, to dlaczego
        bieleją one również wtedy, gdy następuje ich nagłe ochłodzenie? Np po wyjściu
        spod ciepłego prysznica, albo po prostu po wyjęciu piersi ze stanika w celu
        suszenia brodawek.
        Nic już nie uda mi się wymyślić w związku z techniką ssania mojego dziecka.
        Wszelkie objawy zewnętrzne wskazują na to, że ssie dobrze (wywinięte wargi,
        rozluźnione paluszki, wyraźnie słychac połykanie, pozycja brzuszek do brzuszka
        itp.)Nie potrafię zaglądnąć mu do buzi podczas ssania i zobaczyć jak tam
        pracuje językiem. Zresztą nie wiem nawet jak to tam powinno prawidłowo wyglądać.
        Jestem z Gliwic. W szpitalu po porodzie leżałam 17 dni z powodu choroby
        maluszka i codziennie miałam kontakt z panią pedagog od spraw laktacji. Co
        dzień była ona obecna przynajmniej przy jednym karmieniu. Nigdy nie zgłosiła
        obiekcji co do techniki ssania synka. I jak sama przyznała nigdy dotychczas nie
        spotkała się z przypadkiem bielenia sutków - podejrzewała grzybicę!!!
        Próbowałam znaleźć cos w polskim Inernecie na temat bielenia brodawek. Nie
        znalazłam prawie nic. Jedyna wzmianka dotyczyła listu kobiety, która skarżyła
        się na tę przypadłość. Zaczęło jej się to w 7 miesiącu życia dziecka. Tzn, że
        to dziecko nagle zaczęło źle ssać? Po 7 miesiącach??
        Szukałam również na stronach angielskojęzycznych. I tam wiele jest informacji
        na ten temat, wiele dużych artykułów. Nie wspominają tam jednak o złej technice
        ssania jako o przyczynie bielenia brodawek. Piszą, że przyczyny nie są znane,
        że podejrzewa się, że powoduje to zbyt mocne ssanie dziecka, lub właśnie nagłe
        ochłodzenie sutków. Zalecają przyjmowanie witaminy B6, zwiększonych dawek
        wapnia i magnezu, no i gorące okłady. Mnie pomaga tylko to ostatnie - co jak
        można się domyślić, jest pomoca doraźną, a przy tym niewiele dającą.
        W związku z tym mam pytanie: czy pani spotkała się osobiście z takim
        przypadkiem bielenia sutków?? Czy zdołała pani poprawić technikę ssania owego
        dziecka? Czy to coś dało?, tzn, czy sutki przestały bieleć?
        Bardzo proszę o odpowiedź i przepraszam, że tak pani zawracam głowę...
        Pozdrawiam,
        Aneta u kresu wytrzymałości...
        • monika_staszewska Re: coś na brodawkach 10.12.03, 16:03
          1. Czy takie bielenie całych brodawek występowało w czasie ciąży lub jeszcze
          wcześniej? Czy może pojawiło się dopiero po porodzie - w pierwszych dobach czy
          też później?
          2. Spotkałam się (choć nie zawsze osobiście) już wielokrotnie z taką
          przypadłością u kobiet karmiących i niestety zwykle ”rozrabiał” maluszek. Na
          szczęście udawało się technikę ssania poprawić na tyle, że dolegliwości
          ustępowały, a przynajmniej znacznie sie zmniejszały.
          3. Owszem, technika ssania może się zepsuć czy pogorszyć w różnych momentach
          życia dziecka (oczywiście nie bez powodu), choć zwykle nie dzieje się to
          gwałtownie lecz stopniowo. Problem polega na tym, że my nie zawsze potrafimy
          uchwycić moment kiedy jest tylko trochę gorzej. Widzimy, że coś jest nie tak
          kiedy piersi bolę czy brodawki pękają. Wczesniejszych sygnałow - np. szarpania
          z piersią, niespokojnego ssania, niestety nie łaczymy z gorszą techniką.
          4. Jeśli w szpitalu pomagała Kasia Asztabska to proponuję jednak jeszcze raz
          się z nią skontaktować i poprosić o pomoc. Oczywiście może też PAni zadzwonić
          do mnie (022 555 31 10) w czasie dyżuru redakcyjnego. MOże uda mi sie jakoś
          pomóc. A na pewno będziemy mogły spokojniej - pełniej porozmawiać niż na forum,
          bo tutaj bywam tylko w przerwie kiedy nikt nie dzwoni.
          pozdrawiam
          monika staszewska
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka