annes67
08.01.04, 21:44
.
Czy któraś z Was miała taki temat do rozmyślań?
Właśnie wróciłam ze spowiedzi indywidualnej, specjalnej, poleconej...i co?
Już po ,wracając ,na przejściu dla pieszych ,zatrzymałam się ,bo naprzeciw
zatrzymał się też moja ulubiona rasa psa- alaskan malabut, spojrzeliśmy na
siebie i pogłaskałam psa. Jeszcze długo oglądaliśmy się za sobą. Wiecie co ,
to było bardziej mistyczne niż spowiedz....niezrozumcie mnie żle ,bo jestem
wierząca...ale to prawda , tak było.
Czy ktoś ma podobną sytuację ( z dzieckiem poczętym, u mnie 32 tydz), i jak
mu się w życiu układa...i czy w ogóle zawraca sobie głowę sprawami wiary.
Kto zadawał sobie pytanie w swoim ( czy zasłużonym sobie cierpieniu?) gdzie
jest Bóg..?
Bardzo chętnie pogadam też poza forum, ...