Nie znoszę baby strasznie, toleruję ją tylko dlatego że odciążała
moich rodziców w opiece nad dziećmi jak ja jestem w pracy, no i że
jest babcią dzieci. Ale przez tyle miesięcy radzę sobie bez niej.
Niedawno wyjechała na miesiąc, zeszło jej się dłużej, przyjechała
ok. 2 -3 tyg temu. Dzisiaj młoda sobie o niej przypomniała więc do
niej zadzwoniła, babcia jej powiedziała że nie przychodzi bo jak
wyjeżdżała to mama tak postąpiłam że jej smutno było. Nie mam
zielonego pojęcia o co jej chodzi, pamiętam jak przyszła się
pożegnać. Po drugie ja już jestem dla niej całką obcą osobą, ale
moje dzieci zawsze będą jej wnukami-więc nie fair że obrażając się
na mnie nie kontaktuje się z dziećmi. To ona potrafiła odkręcić się
na pięcie i prawie biec aby tylko się z nami nie spotkać- wiedząc że
ją widzimy (między nami było 5 metrów na prostej drodze). Nigdy nie
zabraniałam jej kontaktu z dziećmi, wiem że jakbym zadzwoniła to
zawsze z nimi zostanie- ale czy ktoś taki powinien mieć kontakt z
moimi dziećmi. Młoda tęskni, ale parę miesięcy temu płakała kiedy
słyszała że babcia ją odbierze z przedszkola. To jest osoba
apodyktyczna, z 5 jej wnuków tylko mój syn lubi z nią przebywać,
chociaż ostatnio i on się skarżył.
Chyba po prostu powiem jej że jak będzie chciała spotkać się z
wnukami to zna tel, a ja nie będę dzwonić do niej-i będę ją miała z
głowy

. Najgorzej jak sama zaproponuje że będzie z nimi siedzieć
jak ja będę w pracy, ale może nie przyjdzie jej to do głowy.
Dobra, wygadałam się