Dodaj do ulubionych

jutro kolejna (może ostatnia) rozprawa o alimenty

17.02.04, 23:25
Ciągle się denerwuję przed każdą sprawą. Było ich już chyba 6 czy 7. Adwokat
ojca Żuczka często podnosi głos, śmieje się ironicznie, robi osobiste
wycieczki no a ojciec mu wtóruje. Często i gęsto zapominam jak się nazywam,
zaczynam się plątać, jakby mnie ktoś przepytał z tabliczki mnożenia, to też
bym za każdym razem się myliła. Ciągle jest to gehenna i ciągle to w domu
potem odchorowuję ogólnym zmęczeniem, przybiciem, mdłościami, wymiotami -
syndrom jak przed egzaminem...

Oby jutro poszło szybciej, może mniej stresująco...
Żeby to się już skończyło...
Obserwuj wątek
    • mamazuczka jutro kolejna (może ostatnia) rozprawa o alim 17.02.04, 23:26
      A najgorsze jest to, że już teraz mnie mdli, mam sensacje żołądkowe...
    • pabloha Re: jutro kolejna (może ostatnia) rozprawa o alim 18.02.04, 00:08
      Trzymam kciuki smile Jesteś silna, przetrwasz to, a teraz lepiej połóż się.
      pozdrawiam
      • justinka_s Re: jutro kolejna (może ostatnia) rozprawa o alim 18.02.04, 10:08
        mamo Żuczka..nie przejmuj się tak i olej to
        i tak sąd przyzna Ci alimenty więc nie masz nic do stracenia tylko
        zyskania...ew. jak największa kwotę
        a adwokat...raz mu chamsko odpowiedz, że nie bedziesz odpowiadała na jego
        bezsensowne pytania czy zarzuty, i twardo się trzymaj
        jak sad może tak przedłużac sprawy? masz już wyrok? przeciez na pierwszej
        sprawie wydają wyrok, potem może być tylko odwołanie
        a druga sprawa, jeżeli masz niewielką kwotę, której i tak Ci nie obniżą to
        mozesz nie isć na sprawie bo zapewne we wniosku napisałaś o odbycie rozprawy
        pod nieobecność powódki
        • eaw Re: jutro kolejna (może ostatnia) rozprawa o alim 18.02.04, 11:25
          A mi wydaje się, że ma dużo do stracenia. Im więcej uzyska na pierwszej
          rozprawie tym wyższe alimenty bedzie dostawać Żuczek przez całe życie. Wnioski
          o obniżenie raczej nie przechodzą (na szczęście), a wraz z wiekiem rosną
          potrzeby dziecka i wtedy trzeba wnosić o podwyższenie, kwota jaką teraz uzyska
          będzie niejako wyjściową... (ja tak myślę).
          Nie radziłabym chamsko odpowiadać. To źle wygląda i nie wnosi nic
          merytorycznego do rozprawy. Wydaje mi się, że trzeba ignorować osobiste
          wycieczki (u mnie na szczęście takich nie było) pomyśl, że nie będziesz się
          zniżać do ich poziomu. Nie daj się wytrącić z równowagi. Bądź rzeczowa.
          Wypunktuj sobie w domu co chcesz powiedzieć, żeby potem nie zapomnieć w
          ferworze walki (choć ja jak już sędzia zakończyła rozprawę poprosiłam o
          dopisanie, że ponoszę jeszcze wydatki na leki w wysokości ok 70 zł m-cznie i
          zostało to uwzględnione. Wydaje mi się, że osoby spokojne, rzeczowe, z klasą
          mają większe szanse w sądzie niż pieniacze.
          Justynko: rozpraw o alimenty może być baaardzo dużo zanim zapadnie wyrok.
          Pozdrawiam i powodzenia!
          Ewa
          • justinka_s Re: jutro kolejna (może ostatnia) rozprawa o alim 18.02.04, 12:02
            szczerze?? co to za powalony sąd, ze 6 rozpraw o jedną kwote, przecież dziecko
            musi z czego życ a ile razy matka ma mówić o swoich wydatkach? dziwne, u nas
            jest jedna i jedyna rozprawa

            a stracić...faktycznie dużo może , sadzilam, ze jest po wyroku,
            co też znaczy osobiste wycieczki?
            a adwokatowi naprawde trzeba jasno i konkretnie powiedzieć, jeżeli wysuwa
            wymyslone zarzuty, że nie ma się ochoty odpowiadać na brednie
            ja sama tak zrobiłam i sądze, ze dla sędziny to bardzo dobrze zabrzmiało


            ale faktycznie trzeba być konkretnym, tylko mnie dziwi zachowanie adwokata, u
            mnie sędzina zadawała pytania konkretnie i rzeczowo
            nie bylo chamskich przycinków adwokata bo raz spróbował i nici mu wyszły

            ale powodzenia
      • ankol Re: jutro kolejna (może ostatnia) rozprawa o alim 21.02.04, 19:04
        czesc bardzo Ci wspolczuje mnie niedlugo tez to czeka za miesiac spodziewam sie
        dzidziusia a pozniej katorga w sadzie tylko dlaczego az tyle spraw cie
        czekalo???pozdrawiam i trzymam mocno kciuki aby ta byla juz ostatnia
    • mamazuczka chyba już po... 18.02.04, 17:57
      Śpieszę Wam donieść jak było.

      Oczywiście chamskie odzywki adwokata na porzadku dziennym. Gdy skierowałam
      pytanie do Wys.Sądu, czy nie może spowodować by adwokat strony przeciwnej
      zachowywał się bardziej wstrzemięźliwie, to usłyszałam w odpowiedzi, żebym
      odpowiadała na jego (tegoż adwokata) pytania i nie komentowała. Ogólnie
      odniosłam wrażenie, że na mnie Wys.Sąd patrzy jakby mniej przychylnie. Nie
      zwracała adwokatowi tatusia uwagi na jego chamskie wycieczki, podśmiechiwanie,
      pokrzykiwanie, ale gdy JA próbowałam się bronić, zwracając się do Sądu o
      ukrócenie tych praktyk to słyszałam jak wyżej. sad(

      Ponadto zarówno Sąd jak i adwokat tatusia wypytywali się o stan majątkowy mojej
      najbliższej rodziny. Gdy oponowałam i mówiłam, że to jest sprawa o alimenty
      które ma łożyć na swoje dziecko pozwany a nie moja rodzina, to dowiedziałam się
      od sądu, że mam odpowiadać na pytanie.

      I powiedzcie, czy sąd nie był przypadkiem stronniczy?

      To jedna sprawa.

      Druga sprawa, to stek pomówień, kłamstw - krotko mówiąc - pomyj ze strony
      kochającego tatusia. Mówił takie rzeczy, że nie wierzyłam własnym uszom.
      Oczywiście poza stwierdzeniami, że źle wychowuję dziecko (mówi to ktoś, kto
      nawet chomika nie wychowywał), że chcę WYŁUDZIĆ od niego, pieniądze, bo dziecka
      wcale nie trzeba leczyć, a z koślawości kolan się automatycznie wyrasta. Że nie
      potrzebuję wydawać pieniędzy na leki i lekarzy, bo dziecko jest zdrowe. Że gdy
      on tylko dzwoni, to ja po chamsku rzucam słuchawką. Że nie pozwalam mu widywać
      się z dzieckiem itp. Że jego rodzina mnie nie lubi (a tymczasem nie dalej jak
      wczoraj jego matka pytała mnie, kiedy mogłabym przyjść do niej z dzieckiem)....

      Jestem cholernie zmęczona po tym dniu.

      Na początku marca Sąd wyda wyrok. Nie wiem, czy można się od niego odwoływać
      czy też nie, ale jeśli można, to jestem pewna, że ten koszmar będzie trwał
      dalej.

      Sama pani sędzia przyznała, że takiej trudnej sprawy jak ta, nie miała.


      Kwestia jest taka, że tatuś (kochający, a jakże) MOŻE przeznaczyć na dziecko
      jedynie 100 zł bo jest 'biedny' i 'schorowany' i sam potrzebuje pieniędzy.


      Niedobrze mi się robi, gdy do tego wracam
      pozdrawiam Was, bo już nie moge pisać
      mama Żuczka
      • mamazuczka Re: chyba już po... 18.02.04, 18:00
        Aha, adwokat po chamsku odzywał się również do Wys. Sądu i nie wiem, czy sędzia
        się go bała czy co, ale nie reagowała na to i go udobruchiwała a po sprawie go
        jeszcze przed nim samym tłumaczyła, że ona wie, że to jest jego forma bycia czy
        coś w tym stylu...
        • coppola1 Re: chyba już po... 24.02.04, 09:53
          nie zdziwiłabym się gdyby okazało się, że ta sędzia i adwokat są parą! To
          tłumaczyłoby to karygodne zachowanie i stronniczość sądu sad
      • pabloha Re: chyba już po... 18.02.04, 19:07
        ja jeszcze w trakcie. Jedziemy na tym samym wózku, bo w sylwestra mój Syn
        dostałod swego ojca wezwanie do sądu (czyli jednak pamięta o Nim!!!). Sprawa:
        zmniejszenie alimentow do właśnie przysłowiowych 100 zł, bo co mozna za to
        kupić?!!! Waciki chyba. Poza tym, sad przyznał 300 zł półtora roku temu, a 2,5
        letnie dziecko ma zwiększajace się potrzeby, nieprawdaz? Chyba, że samodzielnie
        wychowujac dziecko mam problemy z obiektywnym spojrzeniem (a raczej
        wyliczeniem)? Dla mnie tez było chore, że musiałam spowiadać się z posiadanego
        majatku, a nawet podać marke i rocznik samochodu!!! Miałam ochotę podać jeszcze
        pojemnosc, przebieg i kolor! Ojciec oczywiście nic nie ma, nie chce mu sie
        pracować, a sąd lituje sie nad takimi. Teraz cały czas jestem spięta i czekam
        na ostatnia rozprawę. Spokojnego wieczoru smile
        • mamazuczka Re: chyba już po... 18.02.04, 20:05
          Wiesz Pabloha, a ja teraz siedzę i ryczę nawet nie wiem dlaczego, być moze
          odreagowuję? Jak to jest, ze właśnie takie coś jak kochający tatuś, nie musi
          chcieć pracowac, może wykazywać i uzalać się nad sobą, że ma tylko grosze dla
          siebie, łże jak pies a matka, która ponosi cały ciężar całkowitej
          odpowiedzialności za wychowanie, nakarmienie, ubranie, zapewnienie spokoju i
          bezpieczeństwa ciągana jest jak jakaś swołocz? Sorki za wyrażenia, ale nie
          jestem w stanie inaczej. Jak to jest? Przecież do cholery tam za tym biurkiem z
          łancuchem na szyi są też kobiety?

          Nie będę miała spokojnego wieczoru, bo ciągle jestem spięta, ciągle winię
          siebie, że dałam się podejść jak jakaś gówniara z tym stanem majątkowym
          bliskich zamiast powiedzieć że odmawiam udzielenia odpowiedzi na to pytanie bo
          moim zdaniem jest nie na temat. Moja wina. Wiem. Ale mnie zmuszono do tego. I
          jego adwokat i sędzia. A co ma ktokolwiek do mojego dziecka? Przecież to
          kochający TATUŚ ma na nie łożyć, a nie ciotki, wujki, bracia czy dziadkowie.

          Wiem tylko jedno, jeśli chcesz coś osiągnąć musisz kłamać. Zwłaszcza w sądzie.
          Bo tatuś jak kłamie to wszystko jest ok. Jak ja mówię prawdę, to nawet tego nie
          ma w protokole. Tatusia wypowiedzi są...

          I jeszcze jedno. Trzeba być kutym na 4 nogi. Tacy wygrywają. W sądzie też.
          A ja kretynka wierzyłam w sprawiedliwość.... sad

          pozdrawiam i trzxymaj się
          i staraj się być kuta na 4 nogi. nawet kłam, bo inaczej przegrasz z tatusiem i
          jemu podobnymi
          Brygida - mama Żuczka

          ps.
          za jeden błąd po 14-letnim pożyciu płaci się całe życie
          (ten błąd to nie dziecko, tylko nadanie temu dziecku nazwiska tatusia)
    • stynka Re: jutro kolejna (może ostatnia) rozprawa o alim 18.02.04, 22:44
      Brygidko... ja tych kwitów dla Ciebie cały czas parę mam...

      Gnój jeden, co za gnój!
      Kurczę, jakiś Super Express na to napuścić! Na adwokata, sędzię... To jakaś
      farsa, nie sąd z prawdziwego zdarzenia. Brak słów.

      Przytulam Cię mocno! Nie załamuj się! I Żuczka ucałuj od nas.

      stynka
      • e.beata Re: jutro kolejna (może ostatnia) rozprawa o alim 19.02.04, 10:29
        Czy na tym forum trzeba co miesiąc przypominać, że sąd niewiele ma wspólnego ze
        sprawiedliwością.
        Współczuję Brygida. Nawet jak wcześniej czytałaś wątki o tym co się dzieje na
        salach sądowych, to wiadomo, że my kobiety łudzimy się, że w naszych
        przypadkach inaczej będzie. Dlaczego nie miałaś adwokata z urzędu? Albo osoby
        zaufania? Byłoby lżej.
        Mój synek na szczęście ma moje nazwisko. Dzięki tatusiowi zresztą wink), który
        przegiął już mocniej przed sprawą. List dzienkczynny powinnam chyba do niego
        napisać.
        • justinka_s Re: jutro kolejna (może ostatnia) rozprawa o alim 19.02.04, 10:45
          wiesz Mamo Żuczka, ja chyba dam Ci numer telefonu do takich panów, którzy
          umieją nogi w kolanach łamać i tatusiowi i adwokacinie i sędzinie
          co to za łajza na takim stanowisku? Matko Boska, 7 spraw o jedną kwotę? i za
          czyją kase, pożal się ludu Bożysmile))
          przecież to jest śmieszne
          a na dodatek tatuś schorowany jest? to niech przyniesie zaświadczenie lekarskie
          i dowody leczenia, a jak nie ma to niech się do roboty bierze, robić dzieci to
          umiał i wiecej nic? a jak biedny to skad na adwokacinę wytrzasnął?
          wiecie...ja miałam już kilka spraw, alimenty rozwód, ale naprawdę to raz tylko
          sędzina mnie wkurzyla, była przeciwko mnie ale jak doniesiono jej akta z
          poprzedniej sprawy to zmieniła zdanie, wszedzie i zawsze było kulturalnie ze
          strony sedziów, bardzo obiektywnie, zero stresu
          pewnie ten gnoj ma jakieś znajomości bo naprawdę trudno uwierzyć w takie
          odpowiedzi sądu
          • maminka_wiktorynki Re: jutro kolejna (może ostatnia) rozprawa o alim 02.03.04, 16:14
            Ja poproszę taki numer telefonusmile))
    • olik7 Re: jutro kolejna (może ostatnia) rozprawa o alim 19.02.04, 12:31
      Mamożuczka!
      Pozdrawiam Was gorąco! Trzymaj się! Mnie to wszystko czeka i jeszcze więcej, na
      samą myśl robi mi się...
      Przychylam się do opinii ebeatki, mnie adwokat na pierwszym spotkaniu
      powiedział wprost, "do Sądu nie idzie się po sprawiedliwość, w sądzie wygrywa
      się (albo przegrywa) sprawę, naszym celem jest wygrać, wszelkimi sposobami".
      Także co do obiektywności złudzeń nie mam żadnych.
      Pozdrawiam
      Magda



    • serengetti Re: jutro kolejna (może ostatnia) rozprawa o alim 19.02.04, 13:04
      Droga Mamo Żuczka – muszę przyznać, że jestem zszokowana tym, co tu
      przeczytałam i bardzo zdziwiona, dlaczego – wiedząc, że nie skończy się na
      jednej sprawie – poszłaś na następne bezbronna. Tzn. bez adwokata. Ja do sądu
      nigdy nie poszłam bez opieki adwokata – wiedziałam, że inaczej po prostu
      wszystko mi wmówią, bo nie znam się na prawie. Kobieto – w ten sposób naprawdę
      mogli zrobić z Tobą wszystko.
      Poza tym dziwię się, dlaczego nie zażądałaś zmiany sędziego – to jest możliwe,
      jeśli sędzia jest wyraźnie stronniczy. Myślę, że gdybyś miała adwokata, to by
      Ci to poradził. Albo sędzia bardziej by się pilnował i nie doszłoby do takich
      sytuacji. A i Ty zachowałabyś sporo nerwów. Dziewczyno, musisz wziąć się w
      garść i po prostu walczyć o swoje racje. Walczysz przecież także o byt Twojego
      synka. Nie możesz biernie poddawać się tyranii urzędników i byłego męża, bo to
      nie zaprowadzi Cię nigdzie. Musisz podnieść głowę i powiedzieć: dosyć! Myślę,
      że już najwyższa pora.
      Teraz poczekaj na wyrok – jeśli będzie dla Ciebie niekorzystny – załóż
      apelację. Weź dobrego adwokata – prywatnie, nie z urzędu (ja na każdą sprawę
      zapożyczałam się u rodziny, ale każdą sprawę wygrywałam) – i ruszaj do boju.
      Nie daj pieczeniarzowi się wykręcić – to jest najlepsza droga odegrania się na
      nim. A jeżeli to Twój eks założy apelację – nie idź bezbronna i bezradna! Za
      każdym razem weź adwokata – uwierz mi, ja to wszystko przeszłam i wyszłam
      obronną ręką właśnie dzięki temu, że miałam przy sobie adwokata, który walczył
      o moje prawa (i swoją gażę przy okazji).
      I pamiętaj jeszcze o jednym – jeżeli jesteś rozdygotana i nerwowa na sprawie,
      robisz złe wrażenie na sądzie. Musisz być spokojna, zdecydowana, mówić
      przyciszonym głosem – to działa. Wiem to z własnego doświadczenia.
      Trzymam za Ciebie kciuki, dziewczyno. Powodzenia!
      Katarzyna
      • olik7 Re: jutro kolejna (może ostatnia) rozprawa o alim 19.02.04, 14:42
        Dokładnie! I jeszcze tak poszukaj co by to nie byli kumple dmuchający w jedną
        trąbę. Zresztą z tego co wiem już szukasz...
        Osobiście znam jednego cwaniaka ale daleko od Warszawy, wyszłoby drogo.
        Powodzenia!
        • justinka_s Re: jutro kolejna (może ostatnia) rozprawa o alim 19.02.04, 15:45
          Olik a skad ten cwaniak? może bliżej mnie to bym go chętnie zatrudniłasmile) pytam
          jednak serio
          • olik7 Re: jutro kolejna (może ostatnia) rozprawa o alim 20.02.04, 11:28
            Z Gubina.

            Pozdrawiam
    • amfenix Re: jutro kolejna (może ostatnia) rozprawa o alim 20.02.04, 17:11
      Ojej Mamożuczka wyrazy współczucia.Jak czytam te forum i słucham swojego prawie
      ex męża to mam ochotę wymordować wszystkich facetów albo co drugiego
      wykastrować.Choć z drugiej strony muszę przyznać że powinnam swojego na rękach
      zacząć nosić bo nie śmiał zaproponować mi kwoty 100 zł tylko 300 no ostatecznie
      mogę żądać 500 tak mi powiedział wczoraj podjeżdżając pod mój blok 2 letnim
      oplem vektrą.100 złotych to ile to wychodzi dziennie?????!!!Trzy złote :mleko i
      chlebek albo paczka ciastek albo para skarpetek.Skąd biorą się takie sędziny???
      Dlaczego nie weryfikuje się warunków w jakich na prawdę żyją mężowie, zarobków
      jakie na prawdę zarabiają.Mój w sądzie powiedział że zarabia 800 zł brutto.Mi
      wczoraj żę 1000 na rękę.Pracuje u rodziców którzy mają 60 000 miesięcznego
      dochodu i płacą mu 1000 zł rozumiecie?!!! Ale on się nie sprzeciwia bo
      wybudowali mu właśnie dom na pięknej działce dali samochód i służbową
      komórkę,więc oznajmił mi wczoraj że nie śmie prosić ich o podwyżkę,a co za tym
      idzie ja nie mogę go prosić o większe pieniądze bo ich nie ma.I powinnam to
      zrozumieć .On wprawdzie wie że 500 zł to nie są rzeczywiste koszty utrzymania
      Filipa ale nic mi nie może pomóc.Śmieszne nie??.Wakacje spędził z narzeczoną w
      LOndynie a potem na Żaglach na Mazurach, ale pieniędzy jako takich nie
      ma........Na moje pytanie dlaczego jego rodzice przestali się interesować swoim
      9 letnim wnuczkiem z chwilą jego odejścia z domu i przeprowadzki do nich
      oznajmił że są zniechęceni do wnuka ponieważ jest dla nich
      nieuprzejmy.......Ręce mi opadają.Dziecko którego tatuś po 10 latach wyszedł
      sobie nagle z domu i wprowadził się do dziadków zachwyconych że wreszcie synek
      poszedł po rozum do głowy, powinno być miłe, grzeczne i zadowolone z sytuacji i
      jeszcvze dziękować dziadkom że zaopiekowali się tatusiem i szybko znależli mu
      nową narzeczoną.Jad przeze mnie przemawia wiem ,ale wy to zrozumiecie,mam
      nadzieję.A ja rozumiem że moje kłopoty przy waszych wcale nie są takie wielkie
      100 zł na dziecko! Nawet śmiać się nie mogę, to przerażające.!!
      • mamazuczka Re: jutro kolejna (może ostatnia) rozprawa o alim 20.02.04, 20:30
        No właśnie na tym polega dowcip Amfemix. Matka MUSI się rozliczyć przed sądem
        (wysokim zresztą, z łańcuchem na szyi) niemalże z każdego grosza, do tego
        określić co posiadają jej najbliźsi, a tatus wystarczy że powie że nie ma.
        Oczywiście dał zaświadczenie o zarobkach, ale wyliczył, że zostaje mu 8 zł
        miesięcznie na 'inne' wydatki (po odjęciu wszystkich kosztów). Ja mam pytanie,
        skąd wziął w związku z tym na adwokata? Ale to w sądzie nikogo nie interesuje.
        Już mi się nawet nie chce pisać. Jest to żenujące, naprawdę żenujące. I nie
        przemawia teraz przeze mnie gorycz czy subiektywizm, ale jeśli co 2 jego zdanie
        jest protokoklowane a moich tylko 2 lub 3 w sumie, to coś chyba jest nie tak.

        A w Twoim przypadku, to jeśli nie może dawać tatuś, to niech dadzą jego
        zamożniejsi rodzice. Przecież dziecko im większe, tym większe wydatki... spytaj
        w sądzie, czy nie ma takiej możliwości i opowiedz, w jakiej 'biedzie' żyją
        rodzice tatusia i sam tatuś.

        Wiem, teraz jestem mundra wink ale to dlatego, że nie mnie to dotyczy i nie
        stoję na środku sali rozpraw. Bo inaczej miałabym blokadę na mózgu....

        pozdrawiam
        mama Żuczka
        • amfenix Dokąd ten świat pędzi?! 20.02.04, 23:08
          Rozmawiałam przed chwilą o twojej sytuacji ze swoimi nienetowymi
          znajomymi.Ludziom którzy nie czytają tego forum, tych wszystkich listów i
          dramatów nawet nie mieszczą się w głowie takie sytuacje jak twoja i wiele
          innych.Słuchają tego jak opowieści science fiction.Ja parę miesięcy temu także
          wierzyłam w sprawiedliwość sądów bo o sprawiedliwość jako taką, w moralność i
          etykę przestałam wierzyć już dawno.Zasady wpojone mi przez rodziców w
          zetknięciu z rzeczywistością( czytaj w zetknięciu z rodzina mojego męża)okazały
          się zbędnym balastem, niepotrzebnymi frazesami.Nie wiem dokąd ten świat zmierza
          ale z pewnością nie jest to właściwy kierunek.Przeczytałam tu dziś że do sądu
          nie idzie sie po sprawiedliwość.To samo powiedziałą mi dwa miesiące temu moja
          znajoma sędzina kiedy przygotowywałam się do rozprawy pojednawczej.Do sądu
          idzie się po wyrok - powiedziała.W sądzie trzeba kłamać byle przekonująco,w
          sądzie nie ma żadnych regół wygrywa sprytniejszy, bardziej obłudny, z większą
          kasą albo lepiej przygotowany.JA dostąpiłam zaszczytu wejścia do tego przybytku
          po raz pierwszy na rozprawie pojednawczej.Dostałam szczegółowy instruktaż
          zachowania: jak mówić, w które miejce patrzeć, jak wstawać, jak się ubrać, jaki
          makijaż zrobić, co mówić i jakimi słowami, jak trzymać ręce itd.Tą batalię
          wygrałam.I nie czuję satysfakcji.Sędzina zmieszała mojego męża z błotem i wcale
          nie byłam z tego powodu szczęśliwa (poczytaj sobie moje posty już pisałam na
          ten temat).NIe byłam szczęśliwa nie dlatego, że wreszcie ktoś dał mu popalić i
          nie powiedział tak jak większość naszych znajomych że w zasadzie nie stało się
          nic złego.Byłam zła bo sędzina nie była bezstronna.Bo wdeptała mojego męża w
          podłogę.Bo wiedziałam że zawsze karta może się odwrócić i na jego miejscu
          usiądę ja.I będę bezradna wobec ataku siły kt€ra powinna wykazać minimum
          bezstronności i równowagi.I to jest przerażające.Upadek wszelkich autorytetów,
          upadek moralności, brak zasad.Ludzie zmieniają partnerów jak rękawiczki, skaczą
          sobie do gardeł, niszczą wszystko wokół bo mają takie widzimisię, każdy myśli
          tylko o sobie.Przestałam wierzyć w Boga , w ludzi też.NIenawiodzę
          mężczyzn.Kocham i nienawidzę swojego męża.Wierzę w miłość do swojego syna i
          prawdę mówiąc w nosie mam ile dostanę alimentów.Ale ja mam ten konfort że nigdy
          nie miałam wszystkiego i dalej wszystkiego mieć nie muszę a przede wszystkim
          potrafię jak na razie zarobic na siebie i syna.Wiem że niewiele jest takich
          osób jak ja.Wiem że innym jest bardzo ciężko.Mogę im tylko współczuć.I życzyć
          wytrwałości i wiary we własne siły.Pamiętasz zasadę co cię nie zabije wzmocni
          cię? Od półtora roku trzymam się jej.I żyję.Ty też się trzymaj.I bądź dumna z
          siebie.Znajdż siłę w sobie.Jej ci nikt nie zabierze.
          • chalsia Re: Dokąd ten świat pędzi?! do AMfenix 21.02.04, 00:11
            Fajnie, że się odezwałaś Amfenix.

            I masz dar do pisania.

            Pozdrawiam,
            Chalsia
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka