black30
20.03.04, 20:39
Krótkie tło sprawy: tatuś odgraża się permanentnie, że odbierze mi dziecko
(dokarmiane jeszcze piersią), sam widuje się z nim po parę godzin (2-3) na
weekendy, nie zna jego przezywczajeń, potrzeb, godzin snu, ulubionych potraw,
godzin jadania, po prostu nic. Nie mówiąc już o tym, że dziecko jego też w
zasadzie "nie zna" i z pewnoscia nie czuło by się bezpiecznie gdyby nagle
znalazło się tylko z nim na parę godzin (a może to tylko moje
wyolbrzymianie??). Dodam, że nie utrudniam ojcu kontaktów z dzieckiem,
dopasowuję się do godzin dogodnych jemu. Po ostatnim wyczynie tatusia (opis
parę wątków niżej)trafiłam do Miejskiego Ośrodka Interwencji Kryzysowej gdzie
doradzono mi złożyć do sądu wniosek o ustalenie tzw. "miejsca pobytu
małoletniego" przy mnie. Czy wniosek taki nalezy jakoś uzasadniać? Co
własciwie dzięki niemu mogę osiągnąć (zaznaczam, że tatuś śmiejąc mi sie
prosto w twarz mówi, że ma gdzieś sądy, policje i wszystkie inne instytucje,
a w szczególności ich żółwie tempo działania i dziecko i tak sobie zabierze).