Dodaj do ulubionych

cofnięcie alimentów - sprawa nietypowa (o/t)

15.04.11, 02:50
witam. nie bardzo wiedziałem gdzie umieścić ten watek, ale z racji ze przewijają się tu sprawy alimentacyjne to... na wstępie zaznaczę, ze pisze w imieniu pewnej młodej dziewczyny która:
- ma 21 lat, studiuje zaocznie, pracuje, utrzymuje się, sama OPŁACA studia, wynajmuje mieszkanie (pokój), zarobki ok 2100 zl na rękę
- od swojej matki ma zasadzone (stara sprawa porozwodowa) alimenty w wys 400 zl
- ojciec dokłada w razie potrzeb, kieszonkowe

reasumując, z realnych dochodów i kosztów utrzymania/wyżywienia wychodzi jej na zero.

matka postanowiła się uwolnić od obowiązku alimentacyjnego składając do sadu pozew o cofniecie obowiązku alimentacyjnego, argumentując, ze córka j.w. natomiast ona sama nie ma wystarczających środków do życia (w sadzie przedstawiła dowody/pity straty z dz.gosp. przez ostatnie 2 lata i jakby opierać się na tych papierach to teoretycznie nie ma środków do życia, co oczywiście nie jest zgodne ze stanem faktycznym)

w świetle prawa matka powinna łożyć wiadomo... do czasu usamodzielnienia się, końca studiów lub 26 roku życia, a mimo to na pierwszej sprawie sędzia miała bardzo nieciekawe podejście i wygląda na to, ze alimenty mogą zostać cofnięte, gdyż nie sposób udowodnić ze matka ma bieżące środki finansowe (ma spory majątek), ma jednak spore możliwości zarobkowe (tyle ze pracy etatowej podjąć nie chce).

pytam wiec teoretycznie, jakie są szanse ze matce uda się cofnąć obowiązek alimentacyjny wobec córki, ewentualnie jak dziewczyna ma się bronic w sadzie ?

z góry dzięki za wszelkie opinie. sprawa jest na tyle nietypowa że nawet nie znalazłem w necie odpowiednika którym można by się zasugerować...
Obserwuj wątek
    • annakate Re: cofnięcie alimentów - sprawa nietypowa (o/t) 15.04.11, 09:26
      sprawa wcale nie jest nietypowa, to po pierwsze, jest ich coraz więcej
      po drugie, to wbrew temu co piszesz nie ma żadnego przepisu, który mówiłby, że alimenty należą się do końca studiów lub do 26 roku zycia - to są granice wypłaty innych świadczeń, np rent ewentualnie wypłat z FA, ale w kodeksie rodzinnym nie ma takich

      rodzice są obowiązani alimentować dziecko do czasu usamodzielnienia - może być tak, że samodzielny jest 18 latek, który poszedl do pracy, a może byc tak, że będą alimentowac dziecko 50 letnie, do końca swoich dni - bo jest uposledzone i nogdy w zyciu do żadnej pracy nie pójdzie, tylko dostanie śmiesznie niską rentę socjalną

      ALE
      Art. 1441. Zobowiązany może uchylić się od wykonania obowiązku alimentacyjnego względem uprawnionego, jeżeli żądanie alimentów jest sprzeczne z zasadami współżycia społecznego. Nie dotyczy to obowiązku rodziców względem ich małoletniego dziecka.

      czyli z polskiego na nasze - jesli rodzicowi powodzi się gorzej nie musi sobie wypruwać zył, żeby alimentowac pełnoletnie dziecko, od którego można ovczekiwać, że samo się utrzyma

      jesli córka uważa, że matka kłamie tzn. ma dochody, które ukrywa i bez uszczerbku dla siebie mogłaby nadal płacić alimenty - musi to wykazać


    • tully.makker Re: cofnięcie alimentów - sprawa nietypowa (o/t) 15.04.11, 11:03
      Zawsze wydawalo mi isie, ze doroslemu i pracujacemu dziecku alimenty nie przysluguja.
      • aliccja85 Re: cofnięcie alimentów - sprawa nietypowa (o/t) 15.04.11, 12:01
        Czytalam ost o podobnej sprawie i alimentow rodzic nie musial placic
        Ja wiem ile kosztuje zycie na swoj koszt ale na boga 2100 na reke to chcial by miec kazdy student /sr oplata za studia to 300-500zl mies, pokoj roznie jak duze miasto to ok 700zl a reszta dla siebie jesli mama na prawde ma straty to dlaczego ma lozyc na corke ktora dobrze zarabia a na zycie /jednej osoby/ zostaje jej okolo 1000/samo jedzonko plus zabawy / no sorry takie zycie
      • ucho.od.sledzia Re: cofnięcie alimentów - sprawa nietypowa (o/t) 15.04.11, 13:14
        ale to "dziecko" swiadomie nie poszlo na studia dzienne i nie prowadzi hulaszczego trybu zycia, aby sie moc usamodzielnic i zdobywac doswiadczenie zawodowe - poszlo do pracy, studiuje zaocznie i placi samo za te studia. te żałosne 400 zł alimentow jest kluczowe aby dalej moc prowadzic taki (samodzielny) tryb zycia a nie wrocic na garnuszek rodzica, ktory notabene go nie chce... prosze wiec nie negowac go jako "studenta z gotowka 2100 na reke" bo wszystkie wydatki ponosi samodzielnie.
        • aliccja85 Re: cofnięcie alimentów - sprawa nietypowa (o/t) 15.04.11, 13:35
          Wiem,ze sytacja sytuacji nie rowna ale uwierz mi ja tez studiowalam zaocznie i sama sie utrzymywalam ba mialam jeszcze dziecko co bylo dodatkowym motorem zeby oszczedzac
          Wiem,ze zycie jest drogie ale prawda jest taka,ze wiekszosci studentow po oplaceniu mieszkania itp zostaje np 400-300zl na jedzenie i przyjemnosci taka prawda
          Twojej kolezance zostaje duzo wiecej... Nie oszukujmy sie
          Bedzie musiala zmienic tryb zycia-zaczac oszczedzac bo niestety studia to kiepski okres na "konsumpcyjny" styl zycia...
          Zapytaj niektorych dziewczyn ile maja dla siebie i dzieci na reke i to jest przyklad ze jak sie chce to mozna
          Gdyby bylo strasznie i tragicznie to by dostala pomoc z kwestury ale jej zarobki sa za duze
          Nic nie zrobi-trzeba zacisnac pasa i przezyc i tylko tyle a co wiecej jak sie matka wkurzy i powie ze nie ma za co zyc to jeszcze kolezanka alimenty np 200zl na matke dostanie do placenia bo i to jest mozliwe
          Pamietam kiedy ja studiowalam-oszczedzalam na wszystkim zeby przezyc, pozniej dziecko sie pojawilo i dawalam rade na zupkach chinskich i skonczylam studia
          Punk widzenia zalezy od punktu siedzenia... Powiem Ci ze kolezanka ma w porowaniu do innych w jej wieku baaardzo duzo kasy...
          Moja kuzynka po polonistyce/mgr/ paracuje w drogerii zarabia w duzym miescie 1400na reke, jest sama i oplaca z tego mieszkanie i jedzenie a o kieszonkowym od rodzicow/bo piszesz ze kolezanka ma/ moze zapomniec... No sorry takie sa realia
          Moj maz mial po oplaceniu wszystkiego na studiach/dziennych/ od rodzicow 15zl na tydzien na przyjemnosci nie raz byl glodny ale akurat duzo ich bylo i rok po roku na studiach/on i siostra razem bo blizniacy/ i zobacz tez dali rade skonczyl ma mg inz a nie raz na pewno mu sie chcialo z besilnosci ryczec
          • burza4 Re: cofnięcie alimentów - sprawa nietypowa (o/t) 15.04.11, 14:01
            aliccja85 napisała:

            > Wiem,ze zycie jest drogie ale prawda jest taka,ze wiekszosci studentow po oplac
            > eniu mieszkania itp zostaje np 400-300zl na jedzenie i przyjemnosci taka prawda
            > Twojej kolezance zostaje duzo wiecej... Nie oszukujmy sie

            Koleżance wcale nie musi zostawać - jeśli wynajmuje mieszkanie, to koszty tego są niebagatelne. Sporo studentów mieszka jednak w rodzinnym domu, więc i koszty inne.

            Na dwoje babka wróżyła - ale nie widzę powodu, żeby dzieciak miał być karany za własne starania. Bo do tego rzecz się sprowadza - mówimy o zamożnej matce, nie biednej rencistce. Córcia śmiała opowiedzieć się po stronie ojca?

            tak czy inaczej - gdyby miała roszczeniowy stosunek, poszłaby na dzienne studia i miałaby pełne prawo żądać od matki znacznie większej kwoty. Żąda kieszonkowego tak naprawdę - i jeszcze i to jest solą w oku kochającej mamusi?

            Niech przedstawi przed sądem dowody na dobrą sytuację materialną matki, albo - niech pracuje na czarno.
            • aliccja85 Burzo mowimy o 1pokoju 15.04.11, 14:16
              Koszty sa duze ale nie wieksze niz 700zl
              Takie jest PL prawo-dziewczyna sie usamodzielnila jest na swoim wiec dlaczego maja ja rodzice utrzymywac??
              Jestem ciekawa 1 dlaczego ojciec nie placil alimentow i o jak "drobnym" kieszonkowym mowimy
              Wiesz powole sobie pojsc dalej w moich przemysleniach jak ktos jest przyzwyczajony do tzw "lepszych warunkow" to po oplaceniu tak jak mowilam wszytskiego w sumie ok 110-1200 mies na zycie nie wytarczy mu ten 1000 i tyle
              Ale jak jest sie samemu to mozna zaoszczedzic i to fakt

              Tak jak napisalam sama tez bylam studentka i musialam dac sobie rade czasem ryczalam dlaczego zycie jest takie niesprawiedliwe ale musialm dac sobie rade...

              Nie wiem czy znasz realia studentow bo na prawde duza ilosc glodna chodzi...
              Nie powiesz mi ze 1000na zycie to malo /tylko jedzenie/

              Dziewczynie nie naleza sie alimenty i tyle
              Na studiach kazdy zaciska pasa -ja niedawno dopiero odzylam a samk tych wstretnych zupek chinskich z biedronki zapamietam do konca zycia
              • aliccja85 Ale chaotyczny post mi wyszedl 15.04.11, 14:18
                Tyci bez skladu i ladu wiec wybaczcie
              • altz Re: Burzo mowimy o 1pokoju 15.04.11, 14:55
                Trudno się dyskutuje z osobami, które uważają, że powinny się mieć "godne" życie, należy się i tyle. Jeśli nie wystarcza, to trzeba się dogadać z ojcem, albo oszczędzać.
            • harell Re: cofnięcie alimentów - sprawa nietypowa (o/t) 15.04.11, 14:22
              ale czy aby na pewno matka"dziecka" jest zamożna?! My tego nie wiemy.

              Chciałabym na studiach zarabiać 2100zł. i spokojnie opłacić mieszkanie i utrzymać siebie i dziecko.
              • aliccja85 Art. 133. § 1 KRO 15.04.11, 14:25
                Art. 133. § 1 KRO:
                "Rodzice obowiązani są do świadczeń alimentacyjnych względem dziecka, które nie jest jeszcze w stanie utrzymać się samodzielnie, chyba że dochody z majątku dziecka wystarczają na pokrycie kosztów jego utrzymania i wychowania."

                Wiec wg tego u kolezanki obowiazek aliment. wygasl i jest to zgodne ze stanem faktycznym przy czym matka nie musi nawet przedstawiac swoich zarobkow wazne sa tylko zarobki dziecka
                • ucho.od.sledzia Re: Art. 133. § 1 KRO 15.04.11, 15:06
                  sęk w tym, że bez tych 400 zł alimentów to "dziecko" nie będzie w stanie się utrzymać, albo zadłuży się na studia, albo nie starczy na jedzenie i codzienne wydatki (a w tym także lekarz, lekarstwa, itp, itp waciki)...
                  • aliccja85 A moze sek w tym ze... 15.04.11, 15:23
                    Trzeba zaczac oszczedzac?? Wybacz za 2100 to ani nie trzeba sie zadluzac ani glodowac po prostu mniej na wlasne przyjemnosci i starczy
                    • aliccja85 a sluzba zdrowia jest w PL bezplatna ;-) 15.04.11, 15:24
                      i PRZY UCZELNI TEZ POWINNI JA MIEC wink
                      • ucho.od.sledzia Re: a sluzba zdrowia jest w PL bezplatna ;-) 15.04.11, 15:43
                        + ginekolog, antykoncepty, leki kardiologiczne (bo choruje na serce), bilet miesięczny bo dojeżdża do pracy/szkoły, jedzenie w pracy/szkole (własnego obiadu nie zabierze skoro nie ma warunków by je przygotować/zjeść) no i ludzkie jedzenie jedzenie... wybacz ale twoje uzasadnienie że każdy może przecież zejść do poziomu chińskich zupek jest niedorzeczne...

                        matka chce całkowicie umyć ręce od obowiązku rodziciela, czy to moralne ?
                        z drugiej strony, drogie samodzielne mamy, z ojców alimenciarzy ściągniecie ostatnie podarte spodnie, aby je spieniężył i wyłożył na alimenty...
                        • tully.makker Re: a sluzba zdrowia jest w PL bezplatna ;-) 15.04.11, 15:49
                          jedzenie w pracy/szkole (własnego obiadu n
                          > ie zabierze skoro nie ma warunków by je przygotować/zjeść)

                          No pacz pan, a ja moge do dzis brac do pracy kanapki / salatki i jakos mi korona z glowy nie spadla.
                        • aliccja85 Re: a sluzba zdrowia jest w PL bezplatna ;-) 15.04.11, 15:57
                          Ginekolog przyjmuje na kase chorych jak ma chore serce nie powinna brac lekow antykonc. ew podzielic z partnerem koszt ja bralam takie za 35zl i to byly z wyzszej polki sa i takie za 10-15zl.
                          A co do uzasadnienia,ze kazdy moze zejsc do poziomu zupek chinskich-a co ja jakas gorsza bylam?? Jak trzeba bylo oszczedzac to co mialam zdrobic?? No ale wiesz jak ktos lazi po restauracjach to ja rozumiem ze nie strarcza-jak obiadu nie zabierze to trezba kurna kanapki sobie zrobic a obiad o 20 zjesc moj maz tak je choc by mogl chodzi c po knajpach ale najnormalniej szkoda nam kasy

                          Wiesz lepiej o moralnosci nie mow bo jak ktos jest "pański piesek" to raczej nie powinien o niej mowic-matka ma pelne prawo nie dawac kasy na corke skoro ta zarabia AZ TYLE

                          ucho.od.sledzia napisała:
                          > z drugiej strony, drogie samodzielne mamy, z ojców alimenciarzy ściągniecie ost
                          > atnie podarte spodnie, aby je spieniężył i wyłożył na alimenty...

                          CZLOWIEKU NASZE DZIECI NIE ZARABIAJA MOJ EX KIEDY CHCE PLACI KIEDY NIE TO NIE-W doopie mam to jak i jego
                          Ty mi mowisz o moralnosci??? Z nauczycielskiej pensji za 1400zl wynajmowalam mieszkanie, utrzymywalam siebie i corke a ta dziewczyna za 2100 sie nie utrzyma sama?? KPINY SOBIE ROBISZ??
                          Widzisz teraz roznice ze jak ktos ma i jest po prostu zachłanny a jak matka z dzieckiem nie ma i jak to nazwales "sciaga ost spodnie ojcu" ??
                        • altz Re: a sluzba zdrowia jest w PL bezplatna ;-) 15.04.11, 17:37
                          > wybacz ale twoje uzasadnienie że każdy może przecież zejść do poz
                          > iomu chińskich zupek jest niedorzeczne...
                          Czy to jakaś zaraza czy co? Kto jada chińskie zupki?
                          Jeszcze nie widziałem, żeby biedni jedli zupki chińskie.
                          Chyba, że chcą więcej wydawać na lekarza po tym świństwie.
                        • hotya Re: a sluzba zdrowia jest w PL bezplatna ;-) 20.04.11, 21:14
                          A "antykoncepty" od teraz może zacząć kupować partner, jeśli wcześniej sama musiała się o to martwić.
                    • burza4 Re: A moze sek w tym ze... 15.04.11, 15:49
                      aliccja85 napisała:

                      > Trzeba zaczac oszczedzac?? Wybacz za 2100 to ani nie trzeba sie zadluzac ani gl
                      > odowac po prostu mniej na wlasne przyjemnosci i starczy

                      Nie popadajmy w przesadę - nie wiemy ile kosztuje nauka, a może kosztować i tysiąc, i 2 tysiące miesięcznie. Zależy co studiuje i gdzie - a umówmy się - studia za 200 zł to żadne studia.

                      Jako matka wolalabym dopomóc, byle moje dziecko skończyło studia, bo uważam, że obowiązkiem rodzica jest umożliwienie nauki komuś, kto dąży do samodzielności i się stara. W końcu to inwestycja - jeśli przestanie się uczyć zaocznie i pójdzie na dzienne, na rodziców spadną znacznie wyższe koszty, bo wówczas alimenty będą sie należały jak psu buda.
                      Przykre w ogóle że trzeba to co poniektórym wyszarpywać z gardła.

                      Kolejny raz się okazuje, że jest się za zaradność, uczciwość i rozsądne podejście do życia dostaje się jedynie po tyłku.
                      • aliccja85 Burzo studiowalam zaocznie 15.04.11, 16:00
                        Moze nie jakis gornolotny kierunek ale za licencjat placi sie ok 350zl mies
                        I uwierz mi jak ktos placi strasznie duzo to to raczej nie sa studia dla ambitnych tylko dla papierkowatych
                        Za taka kosmetologie placi sie chyba 600zl i to jest masakra duzo na PRYWATNEJ UCZELNI
                        A przypominam ze na panstwowej sa te same kierunki tylko sie trzeba uczyc i polowe taniej wink
                        • ucho.od.sledzia Re: Burzo studiowalam zaocznie 15.04.11, 16:47
                          aliccja85 napisała:

                          > I uwierz mi jak ktos placi strasznie duzo to to raczej nie sa studia dla ambitn
                          > ych tylko dla papierkowatych

                          coz za ambitny sposob rozumowania... lepiej pojsc na najtansze studia oby byly jakiekolwiek ? dziewczyna ma wysokie ambicje, pracuje w finansach wiec co... ma isc na technologie zywienia, żeby było taniej ?? nie bede sie rozpisywal o zamoznosci jej matki (w każdym razie ma zasoby z piecioma zerami i dwa mieszkania na wynajem) tylko mowie, ze robi wszystko aby dochody ukryc i miec argument przed sadem o braku srodkow do zycia, stawiasz w jednym rzedzie jej pseudomoralnosc z ambicjami i zdrowym podejsciem do zycia jej "dziecka"... rzeczywiscie to co "dzicku" zostanie na miesiac, raptem 150 zl na ciuchy i jakakolwiek rozrywke to faktycznie MASA PIENIEDZY !
                          • altz Re: Burzo studiowalam zaocznie 15.04.11, 17:42
                            > zostanie na miesiac, raptem 150 zl na ciuchy i jakakolwiek rozrywke
                            Ja tyle nie mam, ale ja nie jestem studentką, więc pewnie nie potrzebuję? wink
                        • burza4 Re: Burzo studiowalam zaocznie 15.04.11, 20:38
                          aliccja85 napisała:

                          Ja też studiowalam, pracowałam i miałam dziecko do tego.

                          Papierek z dobrej uczelni przekłada się na szanse - i konkretnie wysokie zarobki. Tyle, że najpierw trzeba zainwestować, np. PJWSTK, o niebo lepiej przygotowująca informatyków niż państwowe uczelnie ma czesne od 800 - 1000 zł. Osób z papierkami z byle jakiej uczelni jest na rynku na kopy.

                          Niektóre państwowe może i są tanie, ale trzeba się tam dostać, no i nie zawsze da się to pogodzić z pracą, bo państwowe uczelnie bardzo dziwnie definiują tryb zaoczny.

                          Tak czy inaczej - jako matka cieszyłabym się mogąc pomóc dziecku, które sobie w życiu radzi i które się stara, a nie rzucała kłody pod nogi i ciągała po sądach dla obsranych 400 zł. Widać mam inne poczucie odpowiedzialności rodzicielskiej. Dziewczyna pracuje - nie dla przyjemności, a pewnie dlatego, że za 400 zł nie zdołałaby zrobić nic. Zdaje się, że mamusia (posiadaczka kilku mieszkań)- jej utrzymania nie oferuje, więc musiała sobie zarobić na dach nad głową i michę. Czyli - poniekąd odciążyć mamusię w jej obowiązkach rodzicielskich.

                          Nie sztuka wykopać dziecko za próg i powiedzieć "mam gdzieś, radź sobie" - a jak z głodu nie zdechnie to epatować argumentem "widzicie? nie należało jej się, skoro sobie poradziła"

                          Powtórzę - gdyby dziewczyna była cwana i roszczeniowo nastawiona - studiowałaby dorabiając na czarno, i doiła znacznie większą kasę od matki. To co dostaje - to i tak kieszonkowe. Nie lubię systemu, który promuje nieudaczników, a karze zaradnych. Jest to sprzeczne z moim pojmowaniem sprawiedliwości społecznej.
                          • aliccja85 PJWSTK?? 15.04.11, 21:01
                            Znam znam uczelnie bo sama mialam na nia pomysl ost i znajomy prezz neta tez na niej studiuje/przez internet-tak wink/ poziom jak cholera Akurat moj maz jest informatykim/programista po politechnice/dzienne/ i tyci sie z tego smieje-poza tym wpisowe 1000zl mowi o tej uczelni duzo...
                      • aliccja85 Re: A moze sek w tym ze... 15.04.11, 16:03
                        burza4 napisała:
                        > Kolejny raz się okazuje, że jest się za zaradność, uczciwość i rozsądne podejśc
                        > ie do życia dostaje się jedynie po tyłku.

                        Wiesz a skoro ta kobieta nie ma albo zarabia mniej od corki to sorry ale z czego ma jej dac?? Ciekawa jestem czy wiesz co to za uczucie kiedy czlowiek autentycznie nie ma kasy.... No nie wyczarujesz
                        • ucho.od.sledzia Re: A moze sek w tym ze... 15.04.11, 16:55
                          nie znam aż tak realiów, ale zawsze mi się wydawało - przynajmniej przy orzekaniu alimentów od b.mężów/ojcow - ze sąd bierze pod uwagę możliwości zarobkowe petenta, a nie to ze nie ma pracy bo się od niej uchyla (lub pracuje na czarno)

                          osobiście uważam, ze jest to przypadek żenujący - w końcu dziewczyna zacznie zarabiać więcej i prędzej splunie niż weźmie od takiej "matki" jakiekolwiek alimenty, czt. jałmużnę... ale na dzień dzisiejszy jest jak jest... stąd ten wątek, a ty mnie/ją umoralniasz że z TAKIMI pieniędzmi mogłaby zacząć jeść lebiodę by przyoszczędzić...
                          • altz Re: A moze sek w tym ze... 15.04.11, 17:48
                            Chłopie, nie rzucaj się, jeśli nic nie wiesz.
                            Dowiedz się, jakie są faktyczne wydatki i wtedy można porozmawiać.
                            Ja bym brał kanapki, zjadał w pracy płatkami na mleku i też byłoby OK.
                            Moja znajoma, ma dzieci, utrzymuje je, opłaca mieszkanie i jeszcze studiuje zaocznie, a pieniądze ma podobne.
                      • tully.makker Re: A moze sek w tym ze... 18.04.11, 14:33
                        > Jako matka wolalabym dopomóc, byle moje dziecko skończyło studia, bo uważam, że
                        > obowiązkiem rodzica jest umożliwienie nauki komuś, kto dąży do samodzielności
                        > i się stara.

                        Wszystko to prawda co piszesz. Ale mysle, ze jednak trzeba odroznic to, co wypadaloby czy co byloby pozadane z racji zwyczajnej odpowiedzialnosci za wlasne dziecko, od tego, co jest prawnym obowiazkiem rodzica.
    • zwiatrem Re: cofnięcie alimentów - sprawa nietypowa (o/t) 15.04.11, 17:46
      ucho.od.sledzia napisała:
      > pytam wiec teoretycznie, jakie są szanse ze matce uda się cofnąć obowiązek alim
      > entacyjny wobec córki, ewentualnie jak dziewczyna ma się bronic w sadzie ?

      odpowiadam zatem teoretycznie:
      sad calkiem realnie moze cofnac obowiazek aliementacyjny;

      jesli tutaj, na forum nie podobaja Ci sie dyskusje, to poczekaj az dziewczyna wroci ze sali sadowej i opowie co sedzia na takie zarobki; niewazne ze dziewczyna ma prawo zyc lepiej, wazne, ze matka nie moze zyc gorzej.
      btw, matka nie ma obowiazku podejmowac prace, zeby jej pomagac, sad moze "isc" w tym kierunku, ze corka moze miec lepiej platna prace lub dogadac sie z ojcem;
      tak troche zle zrozumiales, bo nie my rzadzimy w zyciu tej dziewczyny, a sad i jesli dziewcze nie udowodni tego, ze bez pomocy matki sie nie pozbiera, to realnie moze zostac bez alimentow;

      satyrycznie, niektore teksty sedziow do matek dzieci:
      mozna PRZECIEZ oszczedzac, nie musi pani kupowac szynki, trzeba kupowac tansze leki lub nie wszystkie (to jest szczegolnie dobre prawda?), mozna ubierac sie w uzywane, mozna zrezygnowac z ksiazek, mozna jezdzic na rehabilitacje rzadziej niz trzy razy w roku ( do dziecka po sponsorowanej operacji we Francji), nie musi studiowac na dziennych, zaoczne tez sa dla ludzi, podreczniki mozna kupic uzywane (nie wazne, ze sa wymagania nowego podrecznika) i to, prosze ja Ciebie, ma na celu pouczyc matke, lub osiemnastolatka, ze mozna oszczedniej gospodarowac pieniedzmi, zamiast wnosic o podniesienie na przyklad; tak wiec jakby nie patrzec, bywa roznie

    • baltycki Re: cofnięcie alimentów - sprawa nietypowa (o/t) 15.04.11, 18:09
      I ja dodam:
      "Sąd Najwyższy w uchwale z 18 maja 1995 r., sygn. akt SN III CZP 59/95, wyraził swoje przekonanie, że w sytuacji gdy studia wymagają poważnych nakładów finansowych, nie można wymagać od nisko kwalifikowanego i mało lub średnio zarabiającego rodzica, żeby opłacał kosztowne studia zaoczne pełnoletniego dziecka."

      Z watku wynika, ze matka
      "w sadzie przedstawiła dowody/pity straty z dz.gosp.
      przez ostatnie 2 lata i jakby opierać się na tych papierach to teoretycznie
      nie ma środków do życia";
      wiec dla niej i 100ZL miesiecznie to moga byc
      "poważne nakłady finansowe"

      > jakby opierać się na tych papierach to teoretycznie nie ma środków do życia,
      A na czym ma opierac sad swoje orzeczenie, skoro
      "nie sposób udowodnić ze matka ma bieżące środki finansowe"??

      przypomne tylko, ze obowiazek alimentacyjny obciaza oboje rodzicow,
      jesli matka nie ma, to pozostaje pozew przeciwko ojcu.
      • aliccja85 Brak słów-troll?? 15.04.11, 18:41
        Tak pomyslalam ze to moze troll bo chyba nie czesto w przyrodzie zdarzaja sie az takie roszczeniowe osobniki....
        • ucho.od.sledzia to ja proponuję... 15.04.11, 22:36
          teoretycznie trochę zmienić ten scenariusz i w miejsce "matki" uchylającej się od alimentów wstawić ojca występującego o uchylenie alimentów... czy nadal będziesz skłonna wieszać psy na "dziecku" za jej rzekomą postawę roszczeniową ?
          • aliccja85 Re: to ja proponuję... 15.04.11, 22:53
            Tak a co to zmienia??Nie wazne czy ojciec czy matka. Czlowieku ona ma 21lat jest samodzielna-dziecko to osoba do 18roku zycia. Nie mowimy tu o bezbronnej 5latce ktora jak rodzice nie dadza padnie z glodu tylko o kobiecie ktora ma 21lat i dobrze zarabia
            Prawo jest takie a nie inne i alimentow nie bedzie zobaczysz bo nie ma do nich podstawy. Nie raz tu czytalam jak ojciec mowil ze on wiecej niz 200zl nie moze placic na np 3latke a sedzina do matki zeby dorobila sobie sama czy zaoszczedzila-studia to nie obowiazek-fajnie ze chce sie uczyc chwala jej za to ALE NIE MUSI NIKT JEJ NIE KAZE NA SILE sa tysiace osob ktore nie maja studiow i zyja niech nie robi z siebie ofiary ja Cie prosze
            Jestem tylko 4-5lat starsza od tej dziewczyny i wybacz w wieku 21lat to czlowiek jest juz samodzielny... Nie padnie z glodu jak mu pod nos nie dadza wiec prosze Cie
          • zwiatrem Re: to ja proponuję... 16.04.11, 00:11
            No ale dlaczego odrazu zmieniac scenariusz ?
            Przeciez przyszedles tutaj z konkretem a tak a propos scenariusza, byla tutaj sytuacja ojca, ktory nie mial zamiaru placici na dorosle dziecko, forum wcale nie bylo mu przeciwne.
            A w ogole przestawiasz fakty, czy scenariusz ?
            • harell Re: to ja proponuję... 16.04.11, 01:04
              chyba Pan pomylił forum albo świetnie się bawi wink
              • sylhuk Re: to ja proponuję... 17.04.11, 07:03
                Czytam wszystkie posty i aż nieprzyjemnie się robi.Wyczuwa się zazdrość i zajadłość od niektórych forumowiczów.
                Nie znam prawa,ale mam koleżankę,która w wieku 19 lat straciła alimenty od ojca..a jej matka wystąpiła o podwyższenie alimentów.Nikt nie jest w stanie przewidzieć zachowania sędziego,raczej nie liczyłabym na cud-zabiorą te 400zł.Mówi się trudno,tylko szkoda,że matka sama z siebie nie chce wesprzeć córkę.Powodzenia..
                • aliccja85 Re: to ja proponuję... 17.04.11, 10:25
                  Zazdrosc?? Nie bardzo rozumiem czego mam zazdroscic?? Kiedys bylam samotna mama-znalazlam szczescie, obecnie bede miala 2dziecko, pieniadze nie sa dla mnie problemem-maz bardzo dobrze zarabia, ja mam swoja firme i tez nie moge na finanse zlego slowa powiedziec. pamietam jednak realia kiedy studiowalam-widzialam co sie dzieje obok mnie i jakimi kwotami obracali inni i nie myl prosze obiektywnej oceny z zazdroscia wink

                  Mowisz,ze nie znasz sytuacji-a jesli matka na prawde nie ma?? Ledwo sie utrzymuje-nie wiemy czy nie jest samotna mama z dzieckiem a tu 21latka z 2100 jeszcze raczki wyciaga to ja sie nie dziwie. Kazdy by chcial ja tez bym chciala zeby ktos mi od tak dawal pieniadze nawet te 400zl pocztaj co napisal autor-nie chodzi o to czy uda sie jej utrzymac czy nie ale o to ze np zostanie tylko 150zl na ciuchy czy zabawe a kolezanka MUSI jesc obiadki w restauracji bo co ma jesc zupki chinskie czy kanapki??? Brak slow i tyle
                  Wiem,ze rodzice maja moralny obowiazek,zeby pomagac ale temu kto tego potrzebuje a nie kto chce wygodnie zyc
                  • ucho.od.sledzia [...] 18.04.11, 14:34
                    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                    • aliccja85 Kultura osobista 19.04.11, 11:22
                      ucho.od.sledzia napisała:

                      > aliccja85 napisała:
                      >
                      > > je-nie wiemy czy nie jest samotna mama z dzieckiem a tu 21latka z 2100 je
                      > szcze
                      > > raczki wyciaga to ja sie nie dziwie. Kazdy by chcial ja tez bym chciala
                      >
                      > wbij sobie wreszcie do tego tępego łba, że matka pozbywając się córki z domu (t
                      > ak, to dlatego ona mieszka na swoim, pracuje i studiuje zaocznie) skazuje dziew
                      > czę na przysłowiowe chińskie zupki (odnośnie twojego poprzedniego pytania, tak
                      > jesteś gorsza bo nie każdy godzi się na taki poziom życia) sama żyjąc wygodnie,
                      > jednocześnie przed sądem ukrywając zarówno sopory majątek jak i nieudokumentow
                      > ane dochody. jeśli "matka" faktycznie nie miałaby co do garnka włożyć, nikt by
                      > nie żądał od niej dodatkowo alimentów.
                      >
                      > i czytaj ze zrozumieniem ! pytam o kwestie prawne a nie czyjeś subiektywne opin
                      > ie czy 2100 do dużo czy mało dla 21-latki. zachowujesz się jak pies ogrodnika (
                      > słusznie ktoś wytknął zazdrość), tyle w temacie.

                      Tepy leb?? No sorry facet ale ja Ci mowie jak to prawnie wyglada ze kolezance sie alimenty nie naleza a Ty mi mowisz ze ja tepa jestem??A kto tego nie rozumie?? Wiesz ze za obrazanie w necie tez mozesz "bulnąć" Wiesz jesli chodzi o moje zarobki a jest to okolo 6-7tys mies plus zarobki meza tyle samo wiec nie wiem dlaczego o te 2100mam byyc zazdrosna?? Mam swoja firme i dobrze mi sie zyje wink /ba teraz nie pracuje i dostaje tyle samo wink -MACIERZYNSKI
                      A jesli chodzi o to ze niby jestem gorsza bo zgodzilam sie na studiach/ktore jak mozesz wywnioskowac nie sa mi do niczego potrzebne-bo robie cos innego i nie jestem "cialem pedagogicznym" to Ci gratuluje-jak bym sie na to nie zgodzila to miala bym tylko srednie-pare lat sie meczylam na tych nieszczesnych zupkach, lazilam w starych ubraniach i nie stac mnie bylo na wiele ale moze dlatego doceniam wartosc pieniadza-i co "młody"? przebijesz mnie z zarobkami?? Mozesz mnie cmoknac ze swoim stylem zycia. POMYSL CZY PANIENKA NIE JEST Z TOBA DLA KASY BO JA BYM MIALA TAKIE MYSLI
                      Wiesz, skoro matka ma az takie zarobki i je chowa bo nie chce dac corce kasy to i matka i coreczka sa baaaardzo podobne
                      pozdrawiam wink
    • pelagaa Re: cofnięcie alimentów - sprawa nietypowa (o/t) 18.04.11, 10:06
      Jako matka bylabym bardziej dumna i sklonna do pomocy dziecku studiujacemu zaocznie i pracujacemu, niz takiemu, ktore studiuje dziennie i np. nie ruszy dupy do roboty, choc zajecia ma 3 dni w tygodniu zaledwie.
      Tez uwazam, ze nie powinno sie promowac lenistwa i roszczeniowosci, ani nie powinno sie karac mlodych za samodzielnosc i zaradnosc.
      Ale to aspekt moralny.
      Prawo natomiast mowi jasno, ze jesli dziecko jest wstanie utrzymac sie samodzielnie, a zarobki 2100 netto zapewne zostana uznane za wystarczajac srodki do zycia, to obowiazek alimentacyjny wygasa.
      Co moze zrobic osoba, ktora jednak chce o owe alimenty walczyc? Stworzyc czytelne wyliczenie kosztow utrzymania, w ktorym to wyliczeniu wyszczegolni ile kasy na co wydaje, poprze to fakturami, paragonami itd. Jesli udowodni, ze te 2100 to za malo na normalne zycie (czyli w wydatkach proponuje nie ujmowac wyjscia do knajp, ciuchow Armaniego, czy nakladek wibracyjnych itp., za to mile widziane kursy jezykow i inen majace wplyw na przyszle zarobki) na poziomie porownywalnym do poziomu zycia rodzicow, to byc moze nie zniosa obowiazku alimentacyjnego. Wlasciwie chcac utrzymac dotychczasowe alimenty nalezaloby koszty policzyc na 2900 zł, bo 2100 pensja, oraz po 400 zl od obojga rodzicow, bo oboje maja obowiazek aliemntacyjny. Choc przyznaje, ze to malo prawdopodobne, aby wygrac.
      • aliccja85 Re: cofnięcie alimentów - sprawa nietypowa (o/t) 18.04.11, 11:48
        Wiesz, to nie tak funkcjonuje choc masz duzo racji
        Jesli nawet udowodnila by ze za te 2100 nie jest w stanie sie utrzymac to sad raczej nie przyzna jej alimentow poniewaz podstawowe zyciowe potrezby za ta sume sa zapewnione. Tak samo moga by pokazac ze 4000jest jej malo i domagac sie od rodzicow 1900alimentow, Takie sprawy rozpatruje sie inaczej niz niepelnoletnich
      • ucho.od.sledzia Re: cofnięcie alimentów - sprawa nietypowa (o/t) 18.04.11, 14:41
        pelagaa napisała:

        > na poziomie porownywalnym do poziomu zycia rodzicow,

        no właśnie, chyba to jest istotą sprawy, w każdym razie dziękuje za wskazówki.
        pewnie i tak na dwoje babka wróżyła, albo się uda albo nie. w gruncie rzeczy jakby zmniejszono alimenty o połowę to też byłoby chyba OK.
    • alexolo UCHO 18.04.11, 16:07
      TO HYBA .. JAKAŚ PROWOKACJA... PRACUJE .... UCZY SIE ZAOCZNIE... SAMA FUNKCJONUJE... JAKIE ALIMENTY?????????????????????
      MOIM ZDANIAM MATKA MA 100% RACJE
      PO Z A TYM TERAZ CHY BA I W PRZEPISACH COŚ SIE ZMIENIŁO.....
      NO IDĄC TYM TOREM TO MOŻNA I ŁOŻYĆ ALIMENTY NA 40..50 LETNIE DZIECI ..BO TE NIGDY NIE BEDĄ CHCIAŁY SIE USAMODZIELNIĆ

      2100???????????? JA MAJACA KREDYT DZIECKO NA UTZRYMANIU I WSZYSTKIE OPŁATY... NIE ZAWSZE OSIAGAM TAKIE ZAROBKI ( TEŻ MAM DZIAŁALNOŚĆ )
      DZIECIAKOM SIE W DUPACH POPRZEWRACAŁO..
      MOŻE SIE MYLĘ...
    • baltycki Re: UCHO 18.04.11, 16:25
      Nie krzycz.. i do tego stereosmile
    • gosjaczek Re: UCHO 18.04.11, 18:04
      To nie prowokacja, ale normay tok.
      Dziecko sie uczy + pracuje. Samo to, ze sieu czy uprawnia je do laimebntacji.
      Nie znasz prawa, nie odzywaj sie.

      Latwo jest chyba udowdnic ze matka ma nieruchomosci, albo że ma jakąs kase?
      Wlacz o pieniadze, bo powinna lozyc, mozna tez polubownie zp raocdawca zmniejszyc dochody, by potem do nich worcic-chodzi o wystawienie zaswiadczenia dla sądu o zarbkach, ale sąd moze to w US sprawdzicsad (jak mu sie bedzie cghciala0

      Niestety PO wprowadzilo mbardzo ziastzona alimentacje lda dzeci 18+, uczacych sie, Teraz rodzic, moze 'bo mu sie tak podoba" wystapic do sadu o ziniesienie obowiązku i sady coraz czesciej na to idą
      Wlacz, bo potem juz bedzie w drugioa strone-mamusia chmasko wypstai do sadu o laimety dla isebie. W odpowiedzi nap ozew wystap o podzyzszenie laimetow-czyli wystap ze swoim zadaniem. Mamie zrzednie minasmile


      • harell Re: UCHO 18.04.11, 20:44
        ciężko się czyta to co napisała gosjaczek smile postaraj się pisać po ludzku wink
      • annakate Re: UCHO 19.04.11, 23:01
        gosjaczku, nie masz racji, sam fakt, że sie uczy do niczego nie upoważnia, a juz na pewno nie do tego, żeby niezależnie od sytuacji rodzica alimentował dorosłe dziecko do momentu az to łaskawie zadecyduje, że już się dośc nauczyło - są tacy, którzy najchętniej zrobiliby 2 fakultety i jeszcze doktorat i prychają, że rodzic nie jest do tego nastawiony entuzjastycznie

        rodzic ma generalnie przygotować dziecko do dorosłego, samodzielnego życia - i tyle, i na tym się jego prawem usankcjonowane obowiązki kończą

        oczywiście, sa matki-emerytki, które oddają połowe emerytury swojemu dziecku - wolno im to robić, ale obowiązku nie mają

        nawet jesli matka (czy ojciec, whatever) ma nieruchomość, to nie ma obowiązku się jej pozbywać (czyli mówiąc językiem prawniczym uszczuplać substancji swojego majatku) by alimentować swoje dorosłe dziecko - a przecież nie będzie wyjmowała co miesiąc 3 cegieł, żeby przekazać ułamek wartości nieruchomości dziecku
    • guderianka alexolo 18.04.11, 18:08
      nie nadużywaj capslocka
      duże litery oznaczają krzyk, poza tym źle się je czyta
      • alexolo przepraszam 20.04.11, 00:34
        za podniesiony głos... ale się zdenerwowałam.
        jak ja uczyłam sie dziennie na wyższej uczelni przez 3 lata.. rodzice zapewiali mi dach nad głową... po zajęciach szło sie pracować na 1/2 etatu do ksiegarni..( aby mieć na książki i ciuchy..i życie) każde 2,5 miesiąca wakacji w pracy.
        ostatnie 2 lata na zaocznych chciałam sie usamodzielnić ..pracowałam juz na cały etat...i mieszkałam z koleżanką w opłacanym przez siebie pokoju. nie miałam rozbitego domu,nie dostawałam alimentów..ani stałego kieszonkowego...i nie czekałam aż ktoś mi da. Fakt że wpadało sie do rodziców na obiad..zwłaszcza pod koniec miesiąca.
        zgadzam sie że alimenty i wsparcie rodziców należy sie jeśli nauka jest "dzienna"... ale w chwili przejścia na studia zaoczne.. człowiek musi zdawać sobie sprwę że zamyka pewien rożdział..i powinien w znacznej mierze polegać na sobie.
        A tak na prawdę to dofinansownie dorosłych pracujących dzieci to wolny wybór rodziców i bb indywidualna sprawa...jednak żądac opłacania alimentów.. na samodzielną, pracującą..osobę która ma 2100 co mieisąc to czysta fanaberia. ale to tylko moje zdanie
        pisalam jak umiem najspokojniej...udało mi się?
        • altz Re: przepraszam 20.04.11, 06:53
          Ja przez całe studia systematycznie pracowałem na umowę o dzieło za zarobki w okolicach etatu, miałem jeszcze czas na uzyskanie stypendium naukowego, były też wyjazdy i jakoś dawałem ze wszystkim radę, chociaż się wracało późno na stancję.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka