Dodaj do ulubionych

RODK - wątpliwości

23.06.11, 19:30
Czy któraś z samodzielnych mam miała lub ma wątpliwości co do instytucji jaką jest RODK?
Na szczęście proces rozwodowy już za mną, kontakty exa z dzieckiem ustalone. Ale tak się zaczęłam zastanawiać na jakiej zasadzie funkcjonuje RODK, na jakiej zasadzie są tam podejmowane decyzje co do przyszłości dzieci. Przecież są tam dla nas i dla naszych pociech zupełnie obce osoby, które nie znają sytuacji, rodziców, dziecka. Albo znają ją z akt sprawy. I to właśnie one decydują co dalej.
Zanim miałam badania w RODK dużo czytałam, szukałam informacji jak takie badania wyglądają. W zasadzie schemat ten sam, ale u każdego jednak wyglądało to inaczej.
Na własnym przykładzie - pani psycholog rozmawiała ze mną i mężem. Mąż kłamał, wymyślał historie wyssane z palca, oczerniał mnie. I mimo, że odrazu tłumaczyłam, że to nieprawda (miałam nawet na to dowody)- panie zapisały to w opinii.
Dziecko często choruje, cięzko znosi choroby. Dni spędzonych w szpitalu chyba już nie jestem w stanie zliczyć. Ex w RODK powiedział, że jestem panikara i nadopiekuńcza i z byle czym latam do szpitala. Wiadomo - do szpitala kieruje lekarz, jeśli ma ku temu podstawy. Albo zabiera pogotowie z domu. Albo lekarz dyżurny z izby przyjęć każe zostać.
Oczywiście - panie w opinii napiały, że matka nadopiekuńcza. I mimo stosu wypisów ze szpitala ( w których wyraźnie jest napisane z jakiego powodu dziecko do szpitala trafiło, jakie brało leki, jakie były przeprowadzone badania i jakie były wyniki tych badań, oraz dalsze zalecenia) zaświadczeń lekarskich - panie w opinii napisały, że dziecko zdrowe, nie choruje.
Ojciec dziecka wiele razy wykazał się brakiem odpowiedzilaności, bezmyslnym zachowaniem wobec dziecka (również na to miałąm dowody) - a w opinii, że ojciec odpowiedzialny.
Hmmm..... na jakiej podstawie to stwierdziły? Czy można oceniać kogoś, z kim się rozmawia 2 godziny?
Dziecko widuje ojca zaledwie kilka dni w roku - co kilka miesięcy. Każde takie spotkanie jest stresem dla syna, dla mnie również. Ostatnio jak ex chciał zabrać syna na noc, to dziecko wpadło w histerię, dostało wysokiej gorączki i zasnęło na moich kolanach.
Rozmawiałąm z psychologiem na ten temat. Pani psycholog zachęcała do kontaktów ojca z dzieckiem, staram się o te kontakty dbać najlepiej jak potrafię. Dzwonimy do taty, wysyłamy listy. Pani psycholog jednak uważa, że nie powinnam dziecka namawiać i zmuszać na wyjazdy z ojcem jeśli dzieco nie chce. A panie psycholog w RODK w opinii napisały inaczej - że nawet jak dziecko stawia opór to pozwolić ojcu dziecko zabrać, bo dziecko jest na tyle duże, że powinno się uczyć "sytuacji życiowych". Ja ich zdania nie popieram, być może mająrację, ale ja serca z kamienia nie mam. I chyba by mi pękło, gdyby ktoś mi płaczące dziecko z rąk wyrywał, bo "ma do tego prawo, bo tak jest w wyroku".

Czasami mam wrażenie, że może poprostu w sądach i w RODK trzeba łgać i kłamać prosto w oczy, żeby zadbać o dobro swoje i dziecka? Bo dowody rzeczowe też znaczenia nie mają.
Obserwuj wątek
    • zwiatrem Re: RODK - wątpliwości 23.06.11, 19:41
      Kiedys moja prawniczka ucieszyla sie co do osrodka RODK w ktorym mialy byc badania, bo tam ma znajomych.
      Mnie zgielo w pol za przeproszeniem., bo nie uznaje zalatwiania czegokolwiek, a juz na potrzeby procesowe w ogole.
      Rzekla wtedy, ze jest byla sedzia i to co RODK potrafi napisac w opinii to mozg deba staje i trzeba miec wszystko pod kontrola lub wiedziec co i komu powiedziec z przypilnowaniem wpisu do akt.
      W naszym przypadku ostatecznie nie doszlo do takiego badania (ugoda na sali sadowej) ale od tego czasu nie wierze w solidne opinie, takie nie niosace szkody.
      Na pewno RODK wydaly wiele opinii bylo dobrych, zgodnych z prawda, nawet moze komus uratowaly zyciorys, jednak watpliwosc zostaje.
      • zapalniczka5 Re: RODK - wątpliwości 23.06.11, 19:46
        Adwokat mojego ex sam wystąpił z prośbą do Sądu o badanie w RODK. W sumie nie wiem po co, bo kontaktów nigdy nie ograniczałam, nie utrudniałam, wręcz sama zachęcałam dziecko do kontaktów z ojcem. Chciałam się dogadać, jednak sędzina i tak nas skierowała.
        Szokiem dla mnie był fakt, że 2 dni po sprawie zadzwonili z RODK, że następnego dnia mamy przyjechać. Wszędzi było napisane, że na badania czeka sięczasami po kilka miesięcy. A u nas sprawa i badania zaledwie w 3 dni. Też mi to "śmierdziało" znajomościami.....
        • agpagp Re: RODK - wątpliwości 23.06.11, 22:28
          ja miałam podobną sytuację - wnioski z badania nijak miały się do ogólnej opinii psychologów z RODK. Nawet powołaliśmy ich na świadków bo mój adwokat jak były sędzia rodzinny uważał że bzdura za bzdurą w wydanej przez nich opinii. Najbardziej zabolało kiedy powiedzieli że ukartowałam sytuację z córką z RODK kiedy nie chciała iść z ojcem i rzucała się na podłogę oraz wczepiła się we mnie tak że nie dało się jej oderwać. Faktu że dziecko półtora roku nie miało żadnego kontaktu z ojcem ( i traktowało go jak obcego faceta) jakoś nie zauważyli.
          • zapalniczka5 Re: RODK - wątpliwości 24.06.11, 07:39
            W naszym przypadku też powołanu ich na świadków. Nic szczególnego do sprawy nie wnieśli, bo pani "klepała" to co napisali. Nauczyła się na pamięć całej opinii, a sąd dodatkowych pytań nie zadawał.
            U nas ojciec dziecka nie widział prawie rok - też to nie miało dla nikogo znaczenia. A sędzina powiedziałą, że każdy może popełniać błędy.
    • baltycki Re: RODK - wątpliwości 24.06.11, 14:14
      zapalniczka5 napisała:

      > Czasami mam wrażenie, że może poprostu w sądach i w RODK trzeba łgać i kłamać
      > prosto w oczy, żeby zadbać o dobro swoje i dziecka? Bo dowody rzeczowe
      > też znaczenia nie mają.
      Przed sądem tez..
      Ameryki nie odkryłaśsmile
    • madanna0 Re: RODK - wątpliwości 02.09.11, 15:31
      RODK to nieporozumienie. To stronnicza instytucje a pani psycholog, ktora nas badała pozostawia wiele do zyczenia. Zarzucała mi, że rozwijam dziecka zainteresowania (nauka tańca, gry na gitarze, gry w tenisa, jazda konna). Syn jest wzorowym uczniem, dopilnowanym, ktory ma poczucie obowiazku szkolnego. To były i sa zajęcia, w ktorych syn bardzo chcial uczestniczyc i nadal uczestniczy i robi to z wielka checia i zaangazowaniem. Pani psycholog czesto podnosila glos i wymuszala na mnie odpowiedzi, które dla niej byly zadowalajace. Momentami badanie to przypominalo bazar z przekupami. Dawala latwo wyprowadzac sie z rownowagi, nie panowala nad emocjami. Mialam wrazenie, ze to jej jest potrzebna pomoc.
      Jak powiedziałam, ze maz naduzywal alkoholu, wszczynal awantury i mnie pare razy uderzyl (byly dowody) skomentowala to krotko: "Macie problem, zeby sie porozumiec". W opinii opisała mnie z punktu widzenia mojego ex meze, w druga stronę tak juz nie było. Jestem nieuleczalnie chora, walcze z choroba, nie poddaje sie, ciagle sie rozwijam (i to ja tez zabolało, ze mam wiecej fakultetow niz ona(dalo sie wyczuc)) i w obrzydliwy sposob opisala to w opinii. Moj adwokat stwierdził, ze to bylo uderzenie ponizej pasa, brak taktu i wyczucia oraz profesjonalizmu zawodowego. A na koniec, aby podsumować te 'farsę' powiem, ze pani psycholog nie przygotowala sie do badania, mimo iz wczesniej wiedziała, ze pracuje jako pedagog. Gdy robila mi test psychologiczny polegajacy na narysowaniu drzewa, odpowiedzialam, ze jako pedagog znam ten test. Pani psycholog zmieszala się i nie
      wiedziala co powiedziec. Jednym slowem farsa i mozna klamac ile wejdzie te panie i tak napisza co chca. Co to za psycholog, ktora przez godzine nie potrafi wyciagnac zadnych informacji od 10-letniego dziecka. Opisala je tylko jako zamkniete w sobie i zwiazane emocjonalnie z obojgiem rodziców.
      Nie wiem i nie rozumiem jak ktos po godzinnej rozmowie moze ocenic i opowiedziec o osobie ktorej nie zna.
      Rada: nie badz zbyt pewna siebie i nie pokazuj, że potrafisz pogodzic obowiazki dnia codziennego(praca, dom, rozwijanie zainteresowan dziecka), bo opiszą cie jako osobe o niespelnionych ambicjach, malo plastyczna lub niedojrzałą emocjonalnie i zbyt pewna siebie. Zadziwiajacy jest fakt, ze nie napisali o mnie ani jednego pozytywnego zdania mimo iz wczesniej pani stwierdzila, ze dziecko jest silnie zwiazane emocjonalnie z obojgiem rodzicow.
      Powodzenia
      • laura771 Re: RODK - wątpliwości 03.09.11, 09:33
        Tak Was poczytałam, i wychodzi na to, że nienajlepsze opinie dostałyście. Co było potem z tą opinią w sądzie, czy byłyście przez to przegrane? Co można zrobić w przypadku złej opinii w RODK?
        Badanie to przede mną, i mimo, że myślę, że nie powinni mnie określić jako złej matki, bo za taką się nie uważam, to jednak nie wiem czy będą stronniczy, czy np mąz nie bedzie miał tam znajomości - to z jego wniosku badanie.
        Co można zrobić w przypadku złej opinii? Bo moja adwokat mnie straszy, że klapa bedzie wtedy i leżymy.
        • agpagp Re: RODK - wątpliwości 04.09.11, 23:22
          my nie mogliśmy zrobić nic. Adwokat powołał ich na świadków i powytykał wszelkie błędy w opinii ( a przeczyli sami sobie ) ale oni uparcie powtarzali jak mantrę że jestem nadopiekuńcza a dziecko rośnie i jest ciekawe świata więc z chęcią poleci do ojca do UK z którym ma silną więź i doskonale rozpoznaje potrzeby dziecka i umie sobie poradzić z nim w każdej sytuacji. A i że nie mam namawiać dziecka na kontakty z ojcem bo to jest złe.

          W lipcu wypadły kolejne wakacje z ojcem które odbyły się w Polsce bo dziecko jednak tak ciekawe świata nie jest a raczej nie dobyły się bo po 12 godzinach musiałam jechać po córkę która wpadła w histerię bo nie chciała zostać i spać tam gdzie mnie nie ma. Wówczas dowiedziałam się że rok wcześniej w UK płakała wieczór w wieczór i zasypiała zmęczona rykiem. I że wg eksa i tamtej babci jest jeszcze za mała za takie kontakty. Bardzo bym chciała całą tą sytuacją strzelić profesjonalistom z RODK w pysk. Bo jeżeli ich praca ma wpływać na dobro dziecka to może powinni zmienić pracę.
          • ysssa Re: RODK - wątpliwości 05.09.11, 09:40
            ja miałam badanie w RODK w kwietniu tego roku, i mam zupełnie inne odczucia niż reszta...chyba trafiłam na świetne psycholożki..
            • zwiatrem Re: RODK - wątpliwości 05.09.11, 22:19
              I bardzo dobrze - gdyby nie wyjatki, reguly tez by nie bylo.
            • optymist75 Re: RODK - wątpliwości 02.12.11, 11:41
              ysssa napisała:

              > ja miałam badanie w RODK w kwietniu tego roku, i mam zupełnie inne odczucia niż
              > reszta...chyba trafiłam na świetne psycholożki..


              Witam.A gdzie to badanie miało miejsce,jeśli można wiedzieć?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka