Dodaj do ulubionych

Przyjedzie?

26.05.04, 21:26
Mój eks zapowiedział się na jutro, do końca tygodnia (mieszka w innym
mieście). Czy tym razem przyjedzie? Czy znowu nas wystawi? Dzięki Wam, dzięki
katorżniczej pracy nad sobą, od ostatniej jego wizyty i obrażenia się na
mnie, już inaczej reaguję na jego telefon, przestaję mieć ochotę być jedzą
(no bo jak można tłumaczyć ponad 3 tygodniowy brak telefonu do dziecka swoją
chorobą? migdałki? - ciśnie się na usta?).
Ale boję się, że jeśli jutro nie przyjedzie to coś we mnie tak cholernie
pęknie, jeśli jeszcze raz mała zapyta o niego.
Trzymajcie za mnie kciuki........
Obserwuj wątek
    • kamila77 Cholera go wie 26.05.04, 22:20
      Trzymamysmile
      • cheddar Re: Cholera go wie 26.05.04, 22:51
        Psia jego mać, ale namieszałam. Sprawdzałam moją starą ciążową skrzynkę i się
        nie wylogowałam. Autorką tegoż postu byłam niniejszym ja.
        Cholera go wie, jak najbardziej, a gdyby użyć skrótu tego zwrotu, byłoby nawet
        wymowniej.
        Najbardziej boję się siebie...... Tzn. chodzi mi o to, co będzie jak on
        przyjedzie. Głupia sprawa, ale on jak przyjeżdża to zawsze próbuje mnie
        bałamucić (kiedyś tam nawet mu się udawało, cholera człowiek ma jakieś tam
        pragnienia, a akurat to nam zawsze fajnie wychodziłosmile
        Wiem że nie dam się tym razem zbałamucić, ale denerwuje mnie świadomość, że ona
        takimi swoimi podrywami i głuptami zawsze wybija mnie z poważnej miny. Choćbym
        nie chciała, to się uśmiecham. I nawet nie chodzi o to, że to takie strasznie
        śmieszne, co on mówi. Po prostu w pewnym momencie pękam i jestem dla niego jak
        człowiek, ba jak przyjaciel. Potem on znowu sobie wbija do głowy że między nami
        jest wszystko ok i rości sobie prawa do bycia zazdrosnym itp. A moje dziecko
        głupieje, bo będzie jej trudno zrozumieć, o co tu naprawdę chodzi, czy my
        jesteśmy razem, czy nie.
        Dlatego moją obecność na forum samodzielna zaczęłam od postu "dwoje na
        huśtawce". Boję się tej huśtawki, choć muszę przyznać, że bardzo się od tego
        postu wzmocniłam. Od razu mówię, że naprawdę go nie kocham, że marzy mi się
        zupełnie inny (tzn. nie konkretny, ale taki wymarzony) facet, że wiem, że
        jestem dla gościa za fajna, ale cholera ta gęba mi się czasem wbrew mnie
        śmieje, jakby żyła własnym życiem. To chyba jest jakiś rodzaj choroby
        psychicznej?
        • edzieckokarenina Re: Cholera go wie 26.05.04, 22:54
          Cheddar smile))))
          to nie choroba..to mi sie zdaje hormony...
          uważaj na siebie kobitowink
          • cheddar Re: Cholera go wie 26.05.04, 23:06
            No to by była tragedia! Ale nie zdarza Wam się głupio śmiać w sytuacjach, które
            kompletnie się do tego nie nadają? Ja miałam takich mnóstwo, ktoś mi mówi o
            czymś paskudnym a ja CHEESE i głupio się tłumaczę.
            Wkurza mnie to, bo naprawdę doskonale sobie bez niego żyję, jest zimnym,
            niereformowalnym, niedojrzałym egocentrykiem i moje uczucia do niego bardzo
            powoli gasnąc, po prostu kompletnie wypaliły się. I już nawet nie miałabym
            ochoty, tak jak w końcówce związku, być z nim dla dziecka. Dla dziecka chcę być
            szczęśliwa i wiarygodna, gdy mówię o związku kobiety z mężczyzną. Co nie
            przeszkadza mojej asertywności wywieszać kartkę "WYSZŁAM NA CHWILĘ", gdy ten
            zagada bardzo inteligentnie "a co Ty taka poważna mama?". No po prostu tekst
            oskarowy, nic tylko się śmiać.

            Ty mnie tu z tymi hormonami nie strasz, co? Przecież ja chyba inteligentna
            kobita jestem, co nie? Hormony, phhhi, też mi gadaniesmile)
        • kamila77 Re: Cholera go wie 26.05.04, 23:07
          Wody sie zimnej napij moze? Tak z wiaderko?

          smile
          • cheddar Re: Cholera go wie 26.05.04, 23:11
            A jak się zakrztuszę, gdy będzie wyjątkowo dowcipnysmile)
            Może będę po prostu jędzą, to on też się wkurzy i nie będzie się dowalał. Ale
            ja już mam cholera tyle zmarszczek, a słyszałam, że układają się tak, jak
            człowiek najczęściej wyglądał (tzn. jaką robił minę). Już teraz czasami na siłę
            się uśmiecham do telewizora, żeby się mnie te bruzdy gdzie indziej zrobiły. A
            ta jędzowatość zmarnuje taki kawał dobrej roboty.
            • kamila77 Re: Cholera go wie 26.05.04, 23:16
              Ej, ale ty nie pij w trakcie, pij przed smile)

              Raz na tydzien jak bedziesz jedza, to sie zmarchy nie porobia, nie nie niesmile
              • cheddar Re: Cholera go wie 26.05.04, 23:25
                No to jest pomysł, walnę wiaderko wody, to potem non stop łazieneczka.
                Tak to wygląda, bo jedyne co mu się nie zmieniło od naszych początków to ten
                cholerny uśmieszek. I choć wiem, że to bazyliszek, czasem na siłe trzymam
                kąciki.
                Kamila, Ty nie znasz moich zmarszczek, to wyjątkowo paskudne bruzdy i tylko
                czyhają, kiedy znowu wpadnę w szał, żeby przeorać mi buziunię. Mam 34 lata i
                kiedyś mi mówili, że wyglądam na 24. Teraz już 32, a i to pewnie dlatego, że
                mam młode dziecko.
                W ogóle to chyba chore, że on przyjeżdża i tak u mnie w telewizyjnym kima, co
                nie? To jakaś paranoja. Ale jak go wyślę do hotelu to się śmiertelnie obrazi,
                albo koszty hotelu odliczy potem od miesięcznego haraczu.
        • faithmm Re: Cholera go wie 26.05.04, 23:10
          Trzymam kciuki ...za niezbałamuceniesmile)))
          Tylko czy tak bardzo mocno mam trzymać,czy tak trochu słabiej? smile))
          Pozdrawiam wink
          • cheddar Re: Cholera go wie 26.05.04, 23:13
            Mocno, jestem pewna, mocnosmile)
            • faithmm Re: Cholera go wie 26.05.04, 23:20
              dobra smile))))...masz to załatwione.Bardzo mocno bede trzymać kciuki smile))))
              Tylko żebys później nie żałowała smile)))))))
              • cheddar Re: Cholera go wie 26.05.04, 23:26
                Dzięki faithmm, jeśli tylko będę mogła się w przyszłości odwdzięczyćsmile) to wal
                jak w dym!
            • ewik35 Re: Cholera go wie 27.05.04, 10:11
              Cheddar, napisz do mnie na priva, mam bardzo zbliżoną sytuację - takie same
              problemy (głównie: jak takie "niewiadomo o co chodzi" wpłynie na dziecko, które
              ma roczek i jest bardzo bystrym obserwatorem i za każdym razem jak jest tata,
              to szaleje z radości - ale tata jest niestety niestabilny, niezdeklarowany i
              niesłowny). Bije się z myślami, czy odstawić go od dziecka wogóle, czy nie.
              Może podyskutujemy trochę - jakie znaleść rozwiązanie. On ją kocha, ale na swój
              infantylny i niedojrzały sposób, trochę jak pieska albo śliczną laleczkę.
              Wielokrotnie mówi, że przyjdzie o 19.00 a jest o 21.00 jak mała już śpi itp.
              itd., też nie ma nikogo innego i chętnie się do mnie mizdrzy i zaleca - jest
              bardzo miły, a ja spragniona bliskości.... miotam się w myślach...
    • edzieckokarenina Re: Przyjedzie? 27.05.04, 21:39
      cheddar wink
      zdaj relację jak znajdziesz chwilkę dla nas wink))
      pozdrawiam i mam nadzieję,że jest Ci OK smile
      • cheddar Re: Przyjedzie? 27.05.04, 23:11
        No oczywiście, jest super. O 16 zadzwonił i powiedział, że (normalka) dzisiaj
        nie przyjedzie bo (i tutaj lista bardzo sensownych argumentów na które ja
        odpowiedziałam tylko "to wszystko, bo spalą mi się naleśniki?).
        Tak więc moje drogie, jutro, jutro na bank przyjedzie. No.
        Najgorsze że nie mogę liczyć nawet że moje zirytowanie (nawet mnie to teraz nie
        irytuje) sprawi że będę go traktować "per noga". Wiem, że jeśli przyjedzie, to
        po 5 godzinach burczenia, w końcu odezwę się do niego jak człowiek, a nawet
        jeść podam i będę się głupio uśmiechać. Kiedyś w głupim serialu usłyszałam
        fajne umoralniające zdanie "mój tata mówi, że odkąd są kolorowe telewizory, to
        ludzie zapomnieli co jest czarne, a co białe". A ja bardzo bym chciała znaleźć
        rozwiązanie pomiędzy czarnym (bycie jędzą) a białym (bycie głupią uśmiechniętą
        krową). Chciałabym tak asertywnie, ale bez nerwów, tak cool, bez żadnych
        emocji, ani tak ani śmak.
        • edzieckokarenina Re: Przyjedzie? 27.05.04, 23:19
          "Chciałabym tak asertywnie, ale bez nerwów, tak cool, bez żadnych
          emocji, ani tak ani śmak"
          **
          hejsmile
          fajnie,ze sie odezwałaś.
          Nie da się tak jak piszesz..jeśli:
          -nadal coś do niego czujesz( w sensie pozytywnych wibracji)
          -jeśli masz z nim złe relacje
          Cool i asertywnie mogłoby byc gdybyście mieli jasno określone relacje; a takich
          chyba nie macie z tego co pisałaś.
          Jeśli jest w Tobie jeszcze choćby iskierkawink to napewno będziesz sie jutro
          uśmiechać...wbrew sobie-jak mówiszwink
          A z uśmiechem pewnie Ci pięknie
        • faithmm Re: Przyjedzie? 27.05.04, 23:22
          Jest rozwiązanie smile...musisz byc po prostu uśmiechniętą jędzą smile)
          • edzieckokarenina Re: Przyjedzie? 27.05.04, 23:23
            faithmm napisała:

            > Jest rozwiązanie smile...musisz byc po prostu uśmiechniętą jędzą smile)
            **
            ha ha ha ha ha ha ha ha smile))))))))))
            dobre
            • cheddar Re: Przyjedzie? 27.05.04, 23:45
              Dobre, dobre. Ale on to i tak odbiera jako dowód mojej miłości do niego.
              Wiecie, w ogóle to ja się czasem zastanawiam, czy jestem normalna.
              No bo tak, ja od niego odeszłam, bo po prostu był zimny drań (jeśli w domu
              był). On dzwoni czasem 10 razy dziennie, a czasem raz na 2 tygodnie, ale zawsze
              jak przyjeżdża deklaruje że to ze mną chciał się zestarzeć, że mnie kocha.
              A gdy on pyta czy ja jego kocham, nie umiem mu szczerze powiedzieć, że nie - bo
              taka jest prawda, nie kocham go, jeżeli w ogóle kochałam jego, a nie moje
              wyobrażenie o nim.
              Gdy on pyta, ja coś tam kombinuję, żartuję, bo wiecie co, boję się powiedzieć
              mu prawdę, boję się, że się obrazi i przestanie przyjeżdżać do dzieciaka, że
              wszystko się zmieni, że zapomni o niej tak jak o synu.
              Ta chora sytuacja mnie dobija. Wolałabym żeby było tak ja widzę w amerykańskich
              filmach, dzwonek do drzwi, powitanie, mała stoi z bagażami, on mówi "przywiozę
              ją w niedzielę" i koniec pieśni.
              A tu, jak mała idzie spać, trzeba o czymś gadać, a on wtedy robi te swoje akcje
              podjazdowe, które mnie bawią, zresztą na razie nikt inny mnie nie podrywasmile)
              nawet nie ma na to szans, więc może to osłabia moją determinację. Oczywiście
              nie chodzi mi o to, że czasami mu ulegam, bo to jeszcze mogłabym zaakceptować
              (na zasadzie, że niewiadomo kto kogo wykorzystał seksualnie), chodzi mi właśnie
              o tą głupią "pseudo domową" atmosferkę.
              • faithmm Re: Przyjedzie? 27.05.04, 23:56
                No to może zaproś przyjaciółke na całonocne babskie pogaduchy smile))
                Wiesz...dobra przyzwoitka nigdy nie jest zła smile))))
                • cheddar Re: Przyjedzie? 28.05.04, 00:00
                  O to jest super pomysł!!! Tyle że jak pisałam kilka wątków wstecz NIE ZNAM W
                  TYM CHOLERNYM MIEŚCIE NIKOGO, a o przyjaciółce to marzyć nie mogę nawet. To
                  może przyjedziecie na te wakacje do mnie, co? Moje zaproszenie nadal aktualne,
                  trawa soczysta, jeziora już niedługo będą się nadawać do kąpieli, konie, świeże
                  powietrze i spoooooooookój, dużo spokoju, bardzo dużo.
                  • faithmm Re: Przyjedzie? 28.05.04, 00:15
                    hehehehe...bardzo chętnie tyle że ciężko by mi było dotarabanić się do Ciebie z
                    dwoma ząbkującymi,wiecznie głodnymi chłopakami.A nie wspominając już o tym,że
                    musiałabym chyba tira wynająć na wszystkie ich "podręczne rzeczy" smile))))))
                  • pelaga Re: Przyjedzie? 28.05.04, 07:26
                    cheddar napisała:

                    > Moje zaproszenie nadal aktualne,
                    > trawa soczysta, jeziora już niedługo będą się nadawać do kąpieli, konie,
                    > świeże powietrze i spoooooooookój, dużo spokoju, bardzo dużo.

                    To gdzie jest tak pieknie???? Zazdroszcze smile Szczegolnie tych koni, bo od
                    dziecka jezdze, a raczej jezdzilam, teraz jakos i czasu i kasy brakuje na takie
                    zbytki...
                    Oj chetnie bym przyjechala...
                    • cheddar Re: Przyjedzie? 28.05.04, 23:05
                      No więc raj ów znajduje się w okolicach Malbork, Iława - te strony. Jezior od
                      pyty, konie nie tak drogie jak np. w Warszawce, ja gotuję marnie, ale z głodu
                      nie padniemy. No dziewczyny, jazda do kalendarzyków, sprawdzać terminy.
                      No, mój eks już w trasie (podobno).
                      • edzieckokarenina Re: Przyjedzie? 29.05.04, 09:50
                        "O to jest super pomysł!!! Tyle że jak pisałam kilka wątków wstecz NIE ZNAM W
                        TYM CHOLERNYM MIEŚCIE NIKOGO, a o przyjaciółce to marzyć nie mogę nawet. To
                        może przyjedziecie na te wakacje do mnie, co? Moje zaproszenie nadal aktualne,
                        trawa soczysta, jeziora już niedługo będą się nadawać do kąpieli, konie, świeże
                        powietrze i spoooooooookój, dużo spokoju, bardzo dużo"
                        ****
                        cheddar-uważaj, tak pięknie opisałaś uroki miejsca-a i Ty wydajesz mi się
                        b.uroczą osobą,ze jeszcze wezmę na serio te zaprosiny i przyjadę do Ciebie...smile
                        Pozdrawiam
                        • cheddar Re: Przyjedzie? 29.05.04, 22:02
                          No ja jestem w ogóle bardzo serio osobą i jak coś mówię to mówię!
                          Przyjeżdżać mi tu ale już!
                          • cheddar Re: Przyjedzie? 29.05.04, 23:37
                            Oto już śpi w pokoju telewizyjnym.Trzymam się dzielnie, jestem miła ale oschła.
                            Spędziliśmy miło dzień, tzn. miło pod wzgledem dziecka. Oczywiście on chwilami
                            zachowuje się jak gdyby nigdy nic, tzn. np. przywiózł mi książkę i gazety z
                            mojej branży w prezencie. Poza tym proponuje kupno kremu czy spodni. Fajny
                            numer się zadział, muszę Wam to opowiedzieć. Otóż u mojej mamy, w jeszcze
                            mniejszej miejscowości niż ja mieszkam, (20 km ode mnie) jest sklepik którego
                            właścicielem jest p. Borowski. Moja niunia spędziła u babci 2 tygodnie i
                            podczas pobytu nieraz szła z babcią do Borowskiego, albo słyszała, jak mama
                            wysyła ojca do Borowskiego. Moja niuńka podłapała i gdy sama się bawi ze sobą,
                            albo jak idziemy gdzieś na spacer, to cały czas powtarza że idziemy do
                            Borowskiego, albo "coś tam coś tam Borowskiego". Przy swoim ojcu też tak
                            zaczęła, no i oczywiście zaczęły się pytania, niby żartem kto to jest ten
                            Borowski oraz "niuniu, a Borowski to pan?" "pan", "a był u mamusi?" "był".
                            Lałam ze śmiechu i bynajmniej nic nie wyjaśniałam. Ja tam nie wiem, czy on
                            nadal jest wierny, ale niech sobie nie myśli, że ja tu czekam na niego z
                            utęsknieniem. Mówie Wam, obśmiałam się jak norka.
                            A poza tym, jak widziałam jak ona się chicholi, jak się wygłupiają, jak on jest
                            na zmianę konikiem, barankiem, pieskiem, jak ona go poniewiera, skacze po nim i
                            zmusza do nadludzkich wysiłków w świrowaniu, sama zanosząc się śmiechem,
                            zrozumiałam że srał go pies, wytrzymam nawet huśtawkę jego wizyt, nawet to że
                            tak jak teraz nie będzie widział jej 6 tygodni. Widzę co się z nią dzieje,
                            kiedy on jednak z nią jest. Ze mną to jest inny rodzaj miłości, czułości i
                            radości, zupełnie inaczej się bawimy, zupełnie inaczej się śmieje. Takim
                            śmiechem rzadko zanosi się przy mnie - no wiecie, człowiek jest odpowiedzialny
                            za wszystkie sfery życia dzieciaka i trudno aż tak wydurniać się na zawołanie.
                            Trudno. Zniosę jego kłamstwa (tzn. bardzo chciałem ale mi się nie udało). Może
                            on kiedyś dorośnie również do tego, że pewne uczucia, takie jak tęsknota za
                            ojcem, bolą. Na razie wiem, że dużo jej daje.
                            • pelaga Re: Przyjedzie? 31.05.04, 22:01
                              cheddar napisała:

                              > wytrzymam nawet huśtawkę jego wizyt, nawet to że
                              > tak jak teraz nie będzie widział jej 6 tygodni.

                              A czy Ona to wytrzyma????? Przepraszam, ze tak pesymistycznie sad((
                              jakis dol mnie dopadl dzis sad(((((

                              > Widzę co się z nią dzieje,
                              > kiedy on jednak z nią jest.

                              Doskolane wiem o czym piszesz, dlatego zawsze chcialm tych konatktow...

                              > Może
                              > on kiedyś dorośnie również do tego, że pewne uczucia, takie jak tęsknota za
                              > ojcem, bolą.

                              Z calego serca Wam tego zycze smile)))))

                              > Na razie wiem, że dużo jej daje.

                              Choc pewne decyzje trudno jest podjac, Ty wiesz najlepiej, co jest dobre dla
                              Twojego dziecka, na pewno dasz sobie rade i podejmiesz wlasciwa decyzje smile)

                              Ciesze sie, ze spotkanie sie udalo pod kazdym wzgledem smile)))))

                              Pozdrawiam
    • edzieckokarenina Re: Przyjedzie? 31.05.04, 22:26
      cheddar, pomijam fakt,ze jesteś teraz sama-tzn.bez facetawink pomijam hormony
      itp. czy gdyby pominąć te dwie sprawy-chciałabyś być z tym gościem?(swoim ex)
      Zastanawiałaś się tak na spokojnie nad tym.Co byś zrobiła,gdyby np.spytał
      Cię,czy nie chciałabyś jeszcze raz spróbować?
      Jeśli to zbyt intymne pytania to sorki-i nie musisz odpowiadać jeśli nie chcesz.
      Po prostu czytałam cały ten wątek i takie mnie pytania naszły(wieczorową porą).
      Pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka