Dodaj do ulubionych

walka o alimenty

06.03.12, 09:27
Sąd zasądził mi alimenty, ale eks się odwołał od wyroku sądu. Do tej pory nie interesował się synem w ogóle. Przysługują mi też alimenty zaległe. Eks zarabia w miarę dobrze, ale ma na utrzymaniu drugie małe dziecko i jest przewlekle chory.
Ja zarabiam trochę mniej od eksa, w każdym razie więcej niż średnia krajowa. Eks napisał wzruszające odwołanie i nie mam nerwów z nim walczyć. Adwokat mówi do mnie: "to są pieniądze pani dziecka", no i ma racje. Z drugiej strony mnie ta cała walka rozsypuje w połączeniu z tą jego chorobą. Sąd sugeruje, żeby eks dziecko posłał do żłobka, chocby prywatnego, eks pisze, że nie pozwoli, aby sąd pozbawił jego dziecko matczynej opieki (to znaxczy to młodsze, które ma z aktualną żoną).
Eks kręci jak może, co mnie wkurza z kolei i nie mam ochoty dawać się robić w konia. Przedstawił spreparowane zaświadczenie o zarobkach, pisze, że w pobliżu nie ma placówki, ktora mogłaby przyjąć jego dziecko, gdy tym czasem ze wstępnego rozeznania wynika, że owszem są - oczywiście zawsze jest pytanie, czy są miejsca.
Z drugiej strony, ta walka mnie wyniszcza. Mam ochotę machnąć na to wszystko ręką, chce dawać jakąs symboliczną kwotę to niech daje. Jak syn dorośnie i będzie chciał wiedzieć, to sam się przekona, jakie jego ojciec miał dobre chęci.
Jak sądzicie.
Obserwuj wątek
    • mag_pie Re: walka o alimenty 06.03.12, 10:13
      generalnie to mogłabyś machnąć szczególnie że z "stać " Cię na to.
      Ale z drugiej strony ex przewlekle będzie chory zapewne do końca życia a Ty nie wiesz co będziesz za kilka lat. Jeśli się okaże (tfu tfu tfu oczywiście) że Twoje zarobki się zmniejszą Ty się rozchorujesz to wtedy kwotą wyjściową do zwiększenia alimentów będzie to co teraz.
      Adwokat ma rację. Większą kwotę z alimentów odkładaj na przyszłość syna, na ojca wsparcie liczyć nie może a skoro jest chory to potem może się upomnieć o alimenty od syna.
      Choroba sprawa przykra ale skoro ex zaangażowania osobistego w stosunku do dziecka nie wykazuje to nie powinnaś mieć skrupułów. Ty patrz na to przez pryzmat dziecka. Jak uda się kiedyś pieniądze wyegzekować to zawsze przeznaczysz je na syna.
    • zwiatrem Re: walka o alimenty 06.03.12, 16:41
      A moze z innej beczki, dobrze ci zobi zmiana z obecnego przeswiadczenia na: wystepujesz w imieniu dziecka.
      Czy ono nie chce miec wiecej mozliwosci ?
      Zrozumiec czlowieka to raz, ale czy akuratnie w sposob altruistyczny ?
      Miejsc z zlobkach nie ma, niemniej niejedna z nas musiala miec miejsce i isc do pracy, bez wzgledu na wiek dziecka, bo ojcowie nie placili.
      Dopoki kij ma dwa konca, obie strony maja nie tylko prawa ale i obowiazki.
      • mamawojtuska79 Re: walka o alimenty 06.03.12, 17:40
        Z miejscami w żłobku niestety jest tak że prędzej znajdzie się miejsce dla dziecka wychowywanego przez jednego rodzica niż dla dziecka z pełnej rodziny.
        • kasia111177 Re: walka o alimenty 06.03.12, 18:42
          Pomyśl sobie, czy satysfakcja - bo dziecko oceni właściwie ojca za ileś tam lat, jest ważniejsza od tego, by dziecko teraz miało zapewnione wszystkie swoje potrzeby.
          • braktalentu Re: walka o alimenty 06.03.12, 20:17
            Żadnej normalnej matki nie satysfakcjonuje odkryci przez dziecko faktu posiadania ojca palanta. Dla większości dzieci jest jednak przykre ogromnie, a nic co w sercu mojego dziecka pozostawia lej po bombie nie może mnie satysfakcjonować.
        • he_xe Re: walka o alimenty 06.03.12, 21:13
          mamawojtuska79 napisała:

          > Z miejscami w żłobku niestety jest tak że prędzej znajdzie się miejsce dla dzie
          > cka wychowywanego przez jednego rodzica niż dla dziecka z pełnej rodziny.

          nieprawda, przynajmniej nie w warszawie, ale to nie miejsce na rozwijanie tego tematu.

          Do autorki wątku: pomijam kwestie poruszane przez dziewczyny - mam takie samo zdanie mimo nerwów jakie tracę na każdej rozprawie. Proponowałabym przyjrzeć się szczerości rady adwokata. Niestety z własnej perspektywy wiem, że niejednokrotnie prawnicy nas reprezentujący nie zawsze działają w naszym interesie. Często jest tak, że "ugrywają" dla siebie większą kasę rozwlekając zdawałoby się prostą sprawę, doradzają działania lub ich brak, aby żyć dobrze z sędzią. W końcu to oni szybciej wrócą na salę rozpraw do sędzi Krysi niż my. Jedna z moich znajomych z Sądu Najwyższego proponowała mi przyjęcie wyroku i wystąpienie o podwyższenie za pół roku. Pewnie jej nie posłucham smile Trzymam kciuki za podjęcie właściwej decyzji
          • iin-ess Re: walka o alimenty 08.03.12, 08:50
            Zaciśnij zęby i walcz. To dla dobra Twojego dziecka. Nie jesteś w tym sama, wiele kobiet musi walczyc o godne życie dla swoich dzieci- niestety- to powinno byc oczywiste. Ja tez się zagrzewam do walki bo czekam na pierwszą rozprawęsmile
            • torebka77 Re: walka o alimenty 09.03.12, 22:39
              Ja dodam, że moja "walka" o alimenty trwała prawie 2 lata. Też miałam dosyć, ciągłe nerwy, brak wiary że w końcu osiągnę to co należy mi się dla dziecka. I się opłaciło po wielu trudach dostałam "bardzo przyzwoite"smile alimenty na dziecko. Chociaż nie mogę jeszcze odetchnąć bo dopiero połowo sukcesu za mną - wyrok, teraz kolejny krok na egzekucję zasądzonych pieniędzy.
              • oliwija Re: walka o alimenty 10.03.12, 17:23
                dlatego tez ja nie brałam adwokata na żadną rozprawę, poradział sobie sama i wszystkie rozprawy wygrałam.
                Być moze ze miaal takiego przeciwnika ze ręce opadają.... a być moze sędzina byla na tyle rozsądna ,że zauważyła, że ten po drugiej stronie kręci , opowiada głupoty, i robi wszystko aby uniknac odpowiedzialności za dziecko. biorąc pod uwagę ze ma jeszcze jedno, którym sie w takim samym stopniu nie interesuje- niestety to o czymś swiadczy.... zle świadczy.

                Gearantuje wam ze da sie odebrać prawa rodzicielskie na jednej rozprawie i wczle nie jest to takie trudne...
                to samo z alimanetami.. ale fakt faktem trzeba trafić na super sędziego lub sędzinę. Ja jesetm wdzięczna losowi ze postawił na mojej drodze tę a nie inną sędzinę.
        • zjm1111 zlobek 22.03.12, 21:44
          chyba niestety juz tak nie jest - przynajmniej tu gdzie ja mieszkam, mam taką samą ilość punktów jak moi sąsiedzi-małżeństwo, tylko mi się liczyło razy dwa a im razy jeden, ale za 2 rodziców, czyli wyszło na to samo...81 oni, 81 jasmile
          podobno syste wybiera w momencie. gdy jest taka sama ilość punktów, ale nie dam sobie głowy uciąć.
    • zjm1111 Re: walka o alimenty 22.03.12, 21:40
      walcz - ja w przyszłym tygodniu idę na bitwęsmile
      nie wiem co mój ex szykuję, ale coś szykuje...
      nerwy, nerwami, a pieniądze się przydadzą!!!
      to dla dzieci, nie dla Ciebiesmile
      • iin-ess Re: walka o alimenty 26.03.12, 09:00
        Daj znac jak poszło. Ja mam w kwietniu
        • zjm1111 Re: walka o alimenty 27.03.12, 22:02
          obnizone o 200 zl ze wzgledu na to, ze corka od wrzesnia idzie do panstwowej szkoly (teraz chodzi do prywatnego przedszkola) no i ja zwiekszylam wymiar etetu i mam wieksze dochoy (chyba nie bylo warto)...ex chcial obnizyc o 400, obnizono tylko na crke na syna podtrzymano..

          sadu nie interesowalo, ze spodziewa sie dziecka ani ile to z konkubina i na co wydaja...
          jakos malo mily byl ten sklad i mial nas w dupie, mojemu pelnomocnikowi nawet nie dano szansy sie wypowiedziec, a ex gadal i gadal (upominali go, zeby sie streszlam, ale mial wiecej czasu na wypowiedzenie sie niz mysad a chcialam sprostowac jego klamstwa, nie dano mi szansysad
          • mysz1978 Re: walka o alimenty 27.03.12, 22:35
            o kurcze... czyli on skladal o obnizenie ze Ci obnizyli??? czy ty jednoczesnie tez o podwyzszenie skladalas moze?????
            to jzu wiem czego sie moge spodziewac... syne chodzi do przedskzoal niepublicznego ale za 1,5 rok uzacznei szkole raczej panstwowa uncertain Gdzie tez bedzie przeciez masa wydatkow... uncertain

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka