Dodaj do ulubionych

nerwy a dziecko

05.08.04, 09:39
noo i mam skutek swojej samodzielności i samotności
puszczają mi czesto nerwy, jestem rozdrażniona, zmeczona, mam dosc wszystkiego
dzis płaczę, bo ciągle drę sie na corkę, nic mi nie zrobila, wrr...co ze mnie
za matka
dziecko chodzi do żłobka, to chce widzieć popołudniami matkę...a ja?
krzycze...bo nie da mi zjeść, bo sama nic nie chce jeść, bo jak sie śpiesze
do pracy i chcę nałożyć skarpetki to ucieka, zabiera nóżki, kręci sie, ja nie
mam siły już na nic
przepraszałam ja dziś, bo dwa razy dalam klapsa, rozmawiałam, ze mama jest
zmeczona i prosiłam o pomoc...ale ona ma 2 latka, co ma rozumiec?

jak mam sobie z tym rade dać? poprostu czasem mnie ponosi...czuje, ze jakbym
nią wstrzasnęla to ma sie uspokoić, albo jak krzyknę cisza to bedzie cisza,
jak każe przyjść to przyjdzie...a to nie robot...
poprostu wysiadam...

Obserwuj wątek
    • niezabutka Re: nerwy a dziecko 05.08.04, 10:04
      często gęsto mam podobnie..a mój syn ma dopiero 8 miesięcy! dopiero ma prawo
      nie rozumiec.....przychodze z pracy, nie zdaze usiąść juz płacze..nie moge jeśc
      bo on chce na rece. usiade nad talerzem, on na rekach, wkłada łapki w mój
      obiad, wiec nie mogę zjeśc..ni moge do wc, bo on płacze, mama znowu mu
      zniknęła..spiesze sie, gdzies musimy isc, a ja nie moge go przeiwnąc ubrac, bo
      sie kreci..i krzycze na niego, tłumacze, błagam żebram..ale przeciez on nie
      rozumie, i ma prawo..i padam..nie jestes sama w takich uczuciach. a wiesz nie
      tylko samodzielne mamy tam maja, jesli to Cie pocieszy. Moje "zamężone"
      koleżanki tez czesto miewaja takie stany..to po prostu przemęczenie, człwoiek
      nie jest automatem, a nikt przeciez nie urodził sie z niewyczerpanym źródłem
      cierpliwości...ja po prosttu czasem sobie wybaczxam, i myslę że mój syn tez mi
      wybacza, choć nadqal - nie rozumie..
      pozdrawiam
      • x_slawek Re: nerwy a dziecko 05.08.04, 18:24
        Głupio mi strasznie dawać jakiekolwiek rady na forum dla samodzielnych mam, ale
        nie mogę...
        Do rzeczy. Dziecko,chyba każde, wymaga zainteresowania. Ja poświęcam swojej
        córce,( już pięć lat!!!), dużo czasu i staram się aby nie odczuła, że coś (np
        wyjście do sklepu) jest w tym momencie ważniejsze od zajmowania się nią. Czasami
        lepiej poświęcić dziecku 10 minut i mieć potem czas na przeczytanie gazety, niż
        powtarzać przez godzinę: " Nie przeszkadzaj!!! Zajmij się sobą!!!".
        Z drugiej strony dorosły człowiek musi wypełniać codzienne obowiązki, realizować
        swoje cele i marzenia. W tym dzieci strasznie przeszkadzają. Ale co jest
        ważniejsze? Uśmiech malucha, czy, przysłowiowa, wyprawa dookoła świata? Każdy
        sam dla siebie musi wybrać.
        Wychowaliśmy z żoną dwu dorosłych, teraz, synów. Teraz, często, brakuje
        codziennego kontaktu z nimi. Wiem, że te parę lat kiedy dziecko wymaga wielkiego
        wysiłku, szybko mija. Ja traktuję ten czas jako wielki dar. Jestem szczęśliwy,
        że mam ten czas. Jestem o tyle w szczęśliwej sytuacji, że mimo iż na mnie
        spoczywa cały obowiązek opieki nad córką to mogę liczyć na pomoc rodziny

        Slawek
        • niezabutka Re: do Sławka 06.08.04, 08:55
          Witam Cię. Drogi Śławku, ja się z wszystkim tym co napisałeś w % 100 zgadzam.
          Wszystko oki, tylko nie na temat. Nikt nie napisał, że szczeście i dobry humor
          jego dziecka to nie jest sprawa priorytetowa! ależ oczywiście ze jest! i nikt
          nie przedkłada czytania gazety ponad czas spedzony ze swoja dzidzią! ja tam od
          dawna nie czytam, niestety bo brak czasu.no ale teraz zaczynam znowu -
          bajeczki.a uwielbiam także razem pouczymy sie ciekawych morałów..zrozum nie
          chodziło o to, że nie mamy czasu dla siebie bo dzicko nas z niego o krada -
          chodziło o to że często w natłoku obowiązków brakuje nam cierpliwości,
          życzę powodzenia i pozdrawiam,
          samodzielna mama Kalina, niecierpliwa - ale od urodzenia tak mam!
          • x_slawek Re: do niezabutka 06.08.04, 11:05
            Witam Niezabudka! Wiem, że to co napisałem to tylko teoria. Takie tam morały i
            ble, ble. Wiem, że w natłoku obowiązków brakuje nam cierpliwości.
            Jednak nasze postępowanie bardzo zależy od naszego nastawienia. Jeżeli mili
            goście zabierają nam czas, to nie przeszkadza, mimo, że siedzą godzinami. Jeżeli
            spotkamy się z kimś dla nas niemiłym, to parę minut już doskwiera.
            justinka_s spotkała się, upraszczając, z odpowiedziami: "Dobrze robisz. My też
            jesteśmy niecierpliwe". Po prostu musiałem przedstawić, swój, inny punkt
            widzenia. Wiem, że jestem w tej komfortowej sytuacji, że już wiele w życiu
            osiągnąłem. Nie muszę nikomu udowadniać, że potrafię. Nie muszę, na szczęście,
            zabijać się, o sprawy materialne. Mam swoje lata i może nauczyłem się
            cierpliwości. Umiem też docenić szczęścia, które mnie spotykają.

            > nikt nie przedkłada czytania gazety ponad czas spedzony ze swoja dzidzią!
            Chodziło mi o to, że w pewnym zakresie nie musimy rezygnować ze "swojego" życia.
            Teraz moja córka, obok mnie, przegląda stronę Barbie. Wymagało to trochę
            wysiłku, aby skonfigurować komputer dla małego dziecka. Teraz oboje mamy "czas
            dla siebie". Ja mam czas aby Ci odpowiedzieć.

            Nie wiem jakie miałbym nastawienie i poglądy w innej sytuacji. Teraz mam, z
            grubsza, takie.

            Pozdrawiam,
            życzę, aby Twoje dziecko miało zawsze dobry humor.
            Tobie też!
            Slawek
            • niezabutka Re: do niezabutka 06.08.04, 11:55
              dzieki bardzo mily twoj list, ale my sie chyba nie dogadamy..ja tam myslę że to
              wcale nie były odpowiedzi w typie "dobrze robisz" po prostu chodzilo o to że
              inni tez to mają, i ze nie waro wpedzać sie w wyrzuty sumienia z tego
              tytułu.Nastawienie moje jest takie ze pierwszy rok zycia poswiecam synowi -
              potem zaczne wiecej myslec o sobie. bo nie chce noic starcic z jego rozwoju, to
              sa za piekne i bezcenne chwile..doskonale zdaje sobie z tego sprawe. bo nie
              wiem czy jeszcze kiedys bede mama choc Bóg mi świadkiem, ze bardzo bym
              chciala..ale tego nie wiem, czy się uda.dlatego staram sie spedzac maxymalna
              ilosc czasu z moim synkiem. On dla mnie jest postacia: PRIORYTETOWĄ. Na
              szczęście o pieniądze jak na razie nie muszę sie bic, mam dwie zdrowe rece
              głowe nie od parady a przede wszystkim - prace. Cierpliwości sie ucze na tyle i
              le sie da, a lata? jak na mamę to i tak juz słuszne..i razem czytamy on bajki
              dla dzidziorów a ja książkę ..o dzidziorach..
              pozdrówka
              • x_slawek Re: do niezabutka 06.08.04, 12:54
                > ale my sie chyba nie dogadamy..ja tam myslę że to
                >
                > wcale nie były odpowiedzi w typie "dobrze robisz" po prostu chodzilo o to że
                > inni tez to mają, i ze nie waro wpedzać sie w wyrzuty sumienia z tego
                > tytułu

                Teraz też tak to rozumiem. Jednak mam trochę inne zdanie. Nie wszyscy muszą
                myśleć tak samo i tak samo reagować.
                Pozdrawiam.

                Slawek

                P.S. Swoją drogą bajki są piękne. Gdzieś słyszałem, że dzieci uwielbiają bajki,
                nawet wtedy, kiedy jeszcze nic z nich nie rozumieją. Tembr głosu, bliskość
                drugiej osoby na pewno uspokajają dziecko. Ja, chyba, wtedy nie czytałem, ale
                teraz wiem, że czytanie bajek dziecku, to wielka przyjemność.
                Jeszcze raz, teraz już przedwyjazdowo...!!!
                Slawek
                • niezabutka Re: do niezabutka 06.08.04, 13:11
                  co oznacza "przedwyjazdowo"? wiesz, nie tylko dzieci lubią bajki..hihi..ja tez
                  lubie aż podskakuje na myśl że znowu odswieżymy andersena..bo jego kocham.. na
                  razie opowiadam mojemu Mikołajowi o Pinokiu, co jak klamał to mu nosek się
                  wydłużał..bo brzydze się zaklamaniem i chcę, żeby mój syn zrozumial od
                  urodzenia, jaka to zla rzecz - KŁAMSTWO..a potem rozszalejemy sie z czytaniem..
                  i oczywiście bardzo sznuję twoja opinię jak zreszta każdego innego..
                  pozdrówka
    • 197575a Re: nerwy a dziecko 05.08.04, 14:38
      Jak już się wygadałaś, to biegnij szybko przytulić dziecko !!!!!!!!!

      Nie martw się, wszystkie tak mamy. Niezabudka to mądra babka i ma rację.
      Pozdrawiam i życzmy sobie nawzajem cierpliwości.
      Pozdrawiam - mężata ada
      • niezabutka Re: do 1975 05.08.04, 14:50
        197575a napisała:

        > Jak już się wygadałaś, to biegnij szybko przytulić dziecko !!!!!!!!!
        >
        > Nie martw się, wszystkie tak mamy. Niezabudka to mądra babka i ma rację.
        > Pozdrawiam i życzmy sobie nawzajem cierpliwości.
        > Pozdrawiam - mężata ada
        no dzięki..mile połechtalas moje ego..to było naprawde sympatyczne - ten
        komplement..bo czasem mam tez takie znajome ze jak zaczynaja opowiadac jakie to
        z nich idealne mamy a dzieci takie grzeczne i idealne (mam wrażenie ze nawet
        kupki ich dziatek nie smierdza tak jak mojej)to chce mi się żygac (sorki za
        wulgaryzm). Jak one tak sobie świetnie daja rade a ja nie?! czemu tak jest?! i
        przez moment uda im sie wpędzić mnie w kompleks..a przeciez ideałów nie ma!! im
        bardziej ktoś się sili na taką idealność, tym gorzej sobie w zyciu radzi..
        WITAWAT MAMY NIEIDEALNE!!!
    • 197575a Re: List do N 05.08.04, 15:06
      Idealni rodzice są po prostu nudni !!!!!!!!!!
      Dziś na Forum Zobaczcie umieściłam zdjęcia mojej Julki - niebywałego trzpiota.
      Oboje z mężem czasem nie wiemy , jak się nazywamy, a co dopiero będzie jak
      nauczy się chodzić ?, mówić , dyskutować czy jak piszą niektóre mamy -
      negocjować.
      Załużmy razem forum rodziców nieidealnych !!!!!!!!!!!
      Pozdrawiam
      A
      • niezabutka Re: List do N 06.08.04, 09:03
        Ach jestem za!!! jak najbardziej! z ta nuda to prawda - idealne mamy są:
        zgrabne, zorganizowane, uczesane, pomalowane, ich dzicie spia ile sie da
        wszystko jedza, nie placza, nie brudza sie (jak to mozliwe?, modnie
        ubrane....długo by tu wyliczać. a ja? nadwaga, t- shirty, żeby ukryc za duzo tu
        i tam (chwilowo, później tez zamierzam przypominac idelane,)wszędzie bałagan,
        bo wole małego wziac na spacer niz sprzatac, a w nocy jakbym sprzatac mogla to
        padam..pomalowana tylko tylko do pracy - niezbedne minimum, wlosy sciete na
        krotko, nie ma dla nich czasu..dzicko spi krótko a tu na dodatke o zgrozo - z
        mamą, no i oczywiście babrze maxymalnie sibie i przy okazji mnie, wszczególnie
        w okolicach obiadu..a ja głupia durnowata jeszcze się ciesze, bo wiem, ze mu
        smakowalo..i jeszcze pamiętam, że najpiekniejsze moje chwile spedzone "na
        podwórku" to były te kiedy lepilismy paczki z błota zebranego na pobliskim
        klombie..albo jak wpadlam do gnojowki..ale bylo wesoło...no z ta gnojówką to
        przesada moj maly może sobie to akurat odpuścic (zaznaczam ze gnojówka to u nas
        rzadkość, bo mieszkam raczej w mieście). ale nawet gdyby to co mi tam, dziecko
        brudne = dziecko szczesliwe..
        pozdrawiam mamy małych brudasków
    • iziula1 Re: nerwy a dziecko 05.08.04, 20:45
      Nie ty pierwsza i nie ostatnia.Też mi puszczały nerwy,tez walczyłam z wyrzutami
      sumienia jaką to okropna matką jestem.
      Dziś wiem,że mój syn na wszelkie sposoby próbuje zwrócić na siebie uwage.Na
      różne sposoby. I ja mu daje swój czas,odpuszczam film,książkę,internet czy
      spotkanie w pabie.Czytamy,rozmawiamy,razem robimy pranie,zakupy lub
      sprzątanie.A On w zamian daje mi o wiele więcej czasu dla siebie.
      Po czasie,który dajemy sobie każde z nas ma chwile dla siebie.Młody wraca do
      swojej budowy autostrady a ja do ksiązki.
      U nas to działa.
      Jestem wystarczająco dobrą matką i więcej mi nie trzeba.Ideałów nie ma.
      Pozdrawiam.
    • monika753 Re: nerwy a dziecko 05.08.04, 21:03
      Zawsze mam straszne wyrzuty sumienia jak krzyknę (niepotrzebnie)na dziecko, jak
      puszczą mi nerwy, i jak czasem czuję w sobie taką złość, że mam ochotę
      wstrząsnąc Julką. Wtedy szybko wychodzę do drugiego pokoju i przechodzi. Nie ma
      niczego gorszego niz pokazac dziecku, że nie ma się nad sobą kontroli. To je
      przeraża, czuje się bezradne, bo dziecko oczekuje od nas panowania nad
      wszystkim, to jest bezpieczeństwo. poza tym zauwazyłam, ze córka nasladuje moje
      zachowanie, ton głosu, cała otoczkę. Kiedy widzi się 2 letnia dziewczynkę
      pokrzykująca jak dorosły i robiącą nieprzyjemne dorosłe miny, to leczy od razu.
      Pozdrawiam i zycze cierpliwości, choć wiem jakie to trudne, szczególnie jeśli
      dookoła wali się cały swiat.
      • haribo Re: nerwy a dziecko 05.08.04, 22:00
        Skąd ja to znam. Nie jesteś sama. Mnie też czasami ponosi, ale wiem, że jak
        krzyknę to mała co najwyżej tylko się wystraszy i zacznie płakać i po co mi to.
        Przyznaję mam czasami dośc jej płaczu (momentalnie głowa mi sie robi 5 razy
        wieksza i zaczyna pękać), a ostatnio jest wyjątkowo nieznośna - chyba zęby będą
        jej "szły".
        A ja wiem, że skoro maruszi to chce żeby albo ja przytulić, albo pocałować,
        albo dać pić czy jesć, a czasami najzwyczajniej w świecie pogłaskać po tej
        ślicznej malutkiej głowce i powiedzieć jak bardzo ją kocham.
        Jakiś czas temu postanowiłam sobie, że nie będę na nią nigdy krzyczeć tylko
        dlatego, że ktoś popsuł mi humor, że mam zły dzień, albo coś mi się nie udało.
        Ona nie jest nic winna. Nie wyobrazam sobie jak można wyżywać się na właśnym
        dziecku, które patrzy na nas tymi wielkimi ufnymi oczkami, w których kryje się
        bezgraniczna miłość.
        A jak bedzie mi naprawdę bardzo źle to napiszę o tym na forum i wiem, że
        dodacie mi otuchy, złość szybko minie, a moje dziecko bedzie szczęsliwe, że ma
        uśmiechniętą mamę.
        • niezabutka Re: do haribo 06.08.04, 09:07
          rany mój ma to samo.a taki byl spokojny...ciągle ostatnio brzęczy..sama juz nie
          wiem czy to żeby czy nie. a co najlepsze straszny uparciuch zniego i nawet
          chyba wiem po kim to ma....jak sobie to upatrzy albo ma swoje plany (zazwyczaj
          dalekie od moich) to spróbuj zaprotestowac..ale jest wtedy wrzask..ostatnio
          utknie w wannie i koniec. kazda kapiel konczy sie placzem. no bo woda juz zimna
          a on dalej siedzi i usiluje rozebrac prysznic na czesci pierwsze. a przeciez w
          koncu trzeba wylezc z wanny,,mowie ci haribo szykuj sie bo to dopiero poczatek.
          one nas wyprobowują, co przejdzie a co nie, a nuz się uda cos
          przeforsować..małe cfaniaki hihi......
          pozdrawiam
          • haribo Re: do niezabutka 06.08.04, 12:26
            Masz rację - cwaniaki... I cieszę, że mam córcię, może nie bedzie chciała
            rozbierać prysznica na części pierwsze wink ALe za to - nim się obejrzę -
            zacznie podbierać mi ciuchy i kosmetyki....
            Pozdrawiam.
            • niezabutka Re: do harbibo cd 06.08.04, 13:13
              no i widzisz - bądz tu mądra..chłopak lepszy czy dziewczynka? ten psujek, ta
              modniara..a wybór tylko taki..i chyba nie będzie nic coś pomiędzy,..no ale ja
              mysle że sie nam jeszcze przytrafi - to bie malutki psujek, a mnie sliczna
              modniara, i niech mi podkrada z szafy..
              pozdrówka
    • mysha1 Re: nerwy a dziecko 05.08.04, 22:09
      jestes superowa mama!nie martw sie to sie zdaza kazdej z nas...najwazniejsze ze
      wiesz ze tak nie mozna i ze nie robisz juz tego potemsmileno a te male krasnale na
      nas nie wrzeszcza?smilemoj mnie na dodatek jeszcze czasem chce zjescsmile
      • justinka_s Re: nerwy a dziecko 06.08.04, 01:24
        dzieki...juz trochę lepiej
        wziełam mała na basen...nie krzycałam bo nie ma za co...
        cięzko jest, zwłaszcza samej
        nieługo bedzie większa to siadzie ze mna i bede obierac ziemniaki na obiad a
        ona posiedzi i pogada ze mną... teraz nie chcewinkto mnie puszczają nerwy, nie
        ona jest wredna, to ja jestem zmęczona, nie ona nadpobudliwa
        fakt, każdy ma rację...ael mam dołek...chociaz dawnooooo nie miałam, ale zaraz
        przejdzie bo twarda baba ze mnie, smile)
        dziękuję Wam wszystkim za wsparcie

        • ewik25 Re: nerwy a dziecko 06.08.04, 01:44
          Myslalam,ze jestem sama ,myslalam,ze cos ze mna nie tak i bardzo sie ciesze,ze
          taki watek powstal.Mialam potworne wyrzuty sumienia,za kazdym razem kiedy
          krzyknelam,badz tracilam anielska cierpliwosc bo do tych naszych pociech trzeba
          takowa miec,ale ostatnio sie bardzo wyciszylam i dziecko zupelnie sie
          zmienilo.Zaczelam poprostu w momencie w ktorym bym wybuchla poprostu
          milczec,panowac nad emocjami,zdalam sobie sprawe,ze krzykiem niczego nie
          osiagne a juz napewno nic dobrego i jak narazie jest duza poprawa.Zycze
          wytrwalosci kazdej mamie i pozdrawiam Was cieplutko.Ewa
          • alka44 Re: nerwy a dziecko 06.08.04, 02:02
            Ewo, a mnie taki wybuch złości uratowała życie dziecka. Miałam kilkumiesięczne
            dziecko w takim leżaczku- bujaczku w kuchni i robiłam obiad. Mała marudziła,
            ryczała i cały czas wrzask. Z wielką wściekłością wepchnęłam ją do łózeczka i
            po kilku minutach wybuchł szybkowari w miejscu leżaczka wybiło dziurę w
            podłodze. Zdemolowało kuchnie jak po bombie. Byłam raz szczesliwa, ze wyszłam z
            siebie
            • cynamoon6 Re: nerwy a dziecko 06.08.04, 12:20
              ou dżizes!, Alka!

              Ja tez tak mam. Zazwyczaj,jak eks mnie zirytuje albo kto inny. Nakreca mi sie w
              glowie wkurzenie, robie sie wsciekla, a potem wrzeszcze na dziecko.
              Potem zawsze refleksja, co ja robie? Przeciez to nie jej wina a ja chce sie
              wyzyc!
              Natymiast zawsze i obowiazkowo przepraszam mala i tlumacze, ze jestem zla,
              rozdrazniona, ze to nie pzrez nia.Ewentualnie jak mi nie przechodzi mowie, ze
              musze sie wyzloscic.
              Staram sie potem byc dla niej jeszzce milsza, niz normalnie i cos fajnego jej
              rysuje albo sie z nia bawie.
              • justinka_s Re: nerwy a dziecko 06.08.04, 13:08
                ja sie nie wyżywam z jakiś konkretnych powodów...nie łatwo mnie wyprowadzić z
                równowagi typu, wkurzyl mnie eks i krzycze...on mnie wkurzyć już nie
                moze...zreszta nikt mnie nie moze wkurzyć
                to zmeczenie, rozdrażnienie gorącem, ciągłym lookaniem co rodzi dziecko itp

                ale swoją drogą...myślę,z e niezłym sposobem na wywalenie swoich nerwów to
                wyżycie sie, chcętnie pochodziłabym na kick boxing, musze mposzukać u mnie w
                miescie albo znaleźć chętnego na obicie mu twarzyczkiwink))
                • niezabutka Re: do justinka 06.08.04, 13:17
                  no juz ja mam takiego kandydata na obicie twarzy..ojca mojego malego i wcale
                  nie bedzie mi żal g.......moze jak go z lekka oszpecisz to juz żadna inna sie
                  nie nabierze? tak w czynie społecznym, kicks'boxing za darmo? jak mieszkasz
                  daleko, to Ci go paczka prześlę..nie ma sprawy - labrodorka w paczce żal mi
                  okrutnie, ale jego by mi nie było.....
                  pozdrowka
    • eina sposoby na nerwy i dziecko 08.08.04, 04:08
      u mnie było tak: wybuchy złości zmniejszyły się, kiedy zaryzykowałam mieć
      więcej roboty, w imię "mienia spokoju" - już wyjaśniam...
      nie mogłam gotować obiadu, bo dzieci marudzą? sadzałam młodsze (samodzielnie i
      stabilnie siedzące!!!) do zlewu i puszczałam cieniutką strużką ciepłą wodę,
      dając plastikowe kubeczki, chochelkę itd. - niby więcej roboty, ale tylko
      teoretycznie, bo dziecko można potem przebrać, a przez prawie godzinę miało
      zajęcie, a ja mogłam szybko obiad wstawić - albo dawałam im mąkę, wodę i robili
      ciasto (podłogę drewnianą zawsze można umyć smile i nie ma problemu)
      albo ciasto razem pieczemy - albo rzucam całą robotę i idziemy na 30 minut na
      spacer - co ciekawe, jak wrócę, robota nadal jest, ale jakoś ja inaczej na to
      patrzę
      a wieczorem robię czasem pianę w wannie i też na blisko godzinę mają zajęcie...
      jak nie sprzątną mimo mojego proszenia - zasada jest prosta: wkraczam z workiem
      i zbieram wszystko z podłogi, wynoszę na kilka dni - mają mniej zabawek,
      łatwiej jest utrzymać porządek - potem te "oddane" są jakby nowe i zajmują na
      dłuższą chwilę
      warto mieć odłożone 30zł i w chwili desperacji (raz w miesiącu większość z nas
      może tyle uciułać) - wyjść do kina, kupić dobre ciasto, lody itp. - ot, tak
      sobie - moje dzieci uwielbiają takie niespodzianki
      i jedna ważna sprawa: nie bić i nie potrząsać!!! ewentualnie krzyknąć w
      emocjach... bo skoro chcemy traktować nasze dzieci poważnie i wymagamy od nich
      pomocy, to traktujmy je poważnie i z szacunkiem - chyba nie wyobrażasz sobie,
      że mogła byś dać mężowi klapsa, albo nim potrząsnąć, bo Cię zdenerwował? skoro
      dziecko ma nam "nie wchodzić w drogę", dajmy mu zajęcie, albo ograniczmy swoje
      obowiązki tak, żebyśmy dawały radę
      a dla wszystkich, którym się wydaje, że potrząsnąć nie zaszkodzi:
      www.borgis.pl/czytelnia/nowa_pediatria/2000/01/10.php
      "Typowymi wczesnymi powikłaniami u dziecka potrząsanego są wylewy do siatkówki,
      krwiaki podtwardówkowe, krwawienia domózgowe, a gdy dziecko było szarpane ze
      ręce, zmiany urazowe w obrębie kończyn górnych i barków. (...) wylewy do
      siatkówki wydają się być bardzo istotnym i częstym objawem zespołu dziecka
      potrząsanego. (...) objawy wczesne, które są następstwem jednorazowego epizodu
      potrząsania, mogą w około 50-60% ustąpić i nie powodować powikłań w
      przyszłości. W przypadkach powtarzających się w czasie potrząsań dzieckiem, lub
      jednorazowego, wykonanego ze szczególną brutalnością, może dochodzić do
      trwałych defektów zdrowia fizycznego i psychicznego. Do najczęstszych, późnych
      powikłań należy zaliczyć zaburzenia widzenia ze ślepotą włącznie, upośledzenie
      rozwoju psychoruchowego, mózgowe porażenie dziecięce, padaczkę. (...) ww.
      powikłania występują u 60% wszystkich rozpoznanych przypadków dziecka
      potrząsanego. (...) obniżenie się odporności na infekcje u tych dzieci i
      częstsze zapadanie na choroby wirusowe lub bakteryjne. (...) oprócz ww.
      odchyleń neurologicznych, upośledzenie wzrostu i zaburzenia mowy.
      Nie mniej istotny jest stres psychiczny, który z reguły występuje u tych dzieci
      i może trwać wiele lat. Stopień nasilenia go może być różny i zależy od wielu
      czynników. Dzieci te mogą być lękliwe, nieśmiałe, stronić od rówieśników, a
      szczególnie od dorosłych, smutne, nazbyt uległe i bierne. Inne z nich mogą
      wykazywać nadpobudliwość psychoruchową, krnąbrność, złośliwość, arogancję,
      kłopoty w szkole z nauką, agresywność w stosunku do rówieśników i nauczycieli.
      Mogą wcześnie wchodzić w konflikt z prawem."
      • justinka_s Re: sposoby na nerwy i dziecko 13.08.04, 01:58
        znalazłam sposób...olac wszystko, zając się dzieckiem a nie brudem na podłodze,
        wyluzowac, odpocząć, i takie jeszzce inne ściemysmile
        wróciłam z urlopu z małą, zintegrowałam sie z nią, naprawde fajnie było,
        chociaż zycie codzienne, jak z dzieckienm, obiadek, spanie, pranie...
        dzisiaj przed odjazdem położyłam sie a ona przyszła i mówi "sio muchy , mama
        spi" i przytuliła sie do mnie i poszła bawić sie sama...
        dla samej tej chwili warto było rzucić w piruny wszystko

        a co to obijania mordki komuś to chętniewink))
        • niezabutka Re: sposoby na nerwy i dziecko 13.08.04, 09:18
          no i tak trzymac..teraz ja na urlop a przyda nam sie że hej..tez juz czasem
          nadmiernie trace cierpliwośc do malego, a tak bedziemy sie wygłupiać i wtulać w
          siebie cały Boży dzień..ale będzie super..trzymajcie tylko kciuki za pogodę..
          pozdrówka, Kalina i Miko
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka