Witam smutno :(

05.08.04, 23:26
Przeglądałam forum eDziecko od jakiegoś czasu, bo staraliśmy się z mężem o
maleństwo.
Widziałam to forum, trochę czytałam i bardzo mi było przykro, że takie
sytuacje, jak tu opisane, ludzi spotykają.
Niedawno dowiedziałam się, że będę mamą.
A po kilku dniach, że będę mamą samodzielną.
Mój mąż odszedł, postarał się o dziecko z inną. Urodzi się ono pewnie kilka
tygodni przed moim.
Co ja mam robić? Pracuję, ale zarabiam marnie. Boję się sad
Rozwód jest pewien. Alimenty - czy mogą być na mnie? Nie wiem, jak udowodnić
tę zdradę, bo wiem tyle, co powiedział mi mój mąż.
Napiszcie proszę, jakie kroki i kiedy powinnam podjąć.
    • chalsia Re: Witam smutno :( 06.08.04, 00:17
      Przykro mi, współczuję Ci. Mam znajomą, której przytrafiło się podobnie.
      Fakt urodzenia się TWOJEMU mężowi dziecka pozamałżeńskiego jest wystarczającym
      powodem do orzeczenia rozwodu z jego winy. Wtedy będziesz dożywotnio (albo do
      czasu ponownego wyjścia za mąż) uprawniona do otrzymywania od eksa alimentów na
      siebie. No i oczywiście będą też alimenty na dziecko.
      Jedyna kwestia to udowodnić w sądzie, ze ma drugie dziecko.
      Poszukaj korespondencji mailowej, smsów, bilingów, popytaj znajomych.
      Najskuteczniejsza metoda to w takim przypadku wynajęcie detektywa ale to
      kosztuje chyba ok. 1000 zł - warto jednak sprawdzić.

      Pozdrawiam,
      Chalsia
      • darcia73 Re: Witam smutno :( 06.08.04, 20:18
        Bądź dobrej myśli. Jeżeli poczytałaś sobie to forum, to już wiesz, ze podobnych
        sytuacji do Twojej było sporo a po jakims czasie dziewczyny dochodziły do
        siebie a teraz w miarę normalnie funkcjonują. Weż sobie do serca rady Chalsi
        odnośnie postepowania z eksem i walcz o alimenty na siebie. Jezeli będzie miał
        dziecko z inną, to tego faktu raczej nie da się ukryć. Poza tym sytuacja się
        rozwinie i będziesz wiedziała więcej na temat nowego zycia eksa nawet z racji
        postępowania rozwodowego. Pisz wtedy a my postaramy się pomoc.
      • samodzielny Re: Witam smutno :( 06.08.04, 20:54
        chalsia napisała:
        > Fakt urodzenia się TWOJEMU mężowi dziecka pozamałżeńskiego jest
        wystarczającym
        > powodem do orzeczenia rozwodu z jego winy.

        "Fakt" stanie sie faktem dopiero z chwila uznania tego dziecka przez ojca.
        Jezeli nie uzna dziecka, to nie udowodnisz mu, ze to jest jego dziecko! Powodem
        orzeczenia rozwodu z jego winy jest z pewnoscia zdrada, ale te trzeba udowodnic.
        pzdr
        • kruszynka301 Re: Witam smutno :( 06.08.04, 21:43
          Byłam w identycznej sytuacji (zgadza się nawet długie staranie o dziecko) - w sądzie nie musiałam niczego udowadniać, bo eks sam się przyznał do kochanki i dziecka (składał zeznania jako pierwszy).
          Na tym forum jest wiele osób, które przeszły podobną historię: uwierz, że wychodzi się z niej silniejszą, z biegiem czasu znajduje się swoją właściwą połówkę.
          życzę dużo uśmiechów, wytrzymasz wszystko, powoli będzie już coraz lepiej

        • chalsia Re: Witam smutno :( 06.08.04, 22:16
          He he he. Ironia losu - wtedy nalezy poczekać aż TAMTA kobieta wystąpi o
          ustalenie ojcostwa w celu uzyskania alimentów.
          A po za tym - ciekawa jestem co by sąd powiedział, gdybym wiedząc, że facet ma
          dziecko a go nie uznał, skierowała w trakcie sprawy o rzowód z orzekaniem o
          winie,wniosek o ustalenie ojcostwa tamtego dziecka.

          Pozdrawiam,
          Chalsia

          PS. Dlatego też napisałam, ze najlepszy w takiej sytuacji był by detektyw.
          • rise_and_fall Re: Witam smutno :( 06.08.04, 22:35
            chalsia napisała:

            > He he he. Ironia losu - wtedy nalezy poczekać aż TAMTA kobieta wystąpi o
            > ustalenie ojcostwa w celu uzyskania alimentów.

            Pewnie tamta 'kobieta' o to nie wystapi. On się do niej wprowadził i póki co
            chyba mają zamiasr 'układać' wspólne życie.
            Tylko czemu wybrał ją???
            • chalsia Re: Witam smutno :( 06.08.04, 23:11
              To nie jest wazne dlaczego. A właściwie mogę Ci to napisać - bo jest inna niż
              Ty. Tylko tyle. Nie lepsza ale właśnie - inna.

              A w takim razie w kwestii praktycznej - kobitko, zapożycz się na tego tysiaka
              (czy coś koło tego - może będzie mniej, bo sprawa znacznie się uprościła) i
              bierz detektywa. Daj detektywowi adres pracy męża i jego zdjęcie a on za nim
              trafi tam, gdzie on mieszka. A potem wystarczy przez kilka dni poobserwować -
              pewnie się z tą kobietą w ciąży pokaże - nagrają Ci na video i masz dowód do
              sądu. Tylko, ze by ciąża już była widoczna. A jak masz tam adres - to jeszcze
              łatwiej (i taniej) będzie. Warto by było ustalić jej imie i nazwisko.
              Inna metoda rozwodowa to świadkowie - no ale tu musisz popytać wspólnych
              znajomych. M=Gdyby nie chcieli zostać świadkami w sądzie zawsze możesz ich
              poprosić o złożenie stosownego oświadczenia przed notariuszem.

              Pozdrawiam,
              Chalsia
    • rise_and_fall Pytania 06.08.04, 22:33
      Witam ponownie!

      Dzięki za słowa wsparcia i rady.

      Chalsiu, billing telefonu domowego mam, nic podejrzanego tam nie ma.
      A komórkę mój mąż (?) ma służbową, więc tu może być problem.
      Gadu-gadu ohasłowane, poczta też.
      Na detektywa mnie nie stać, a właściwie stać, ale jeśli na to wydam kasę, to na
      nic innego nie będzie.

      Mam kilka pytań, byłabym wdzięczna za odpowiedzi.

      1. Czy rozwód z orzekaniem o winie trwa dłużej niż ten bez? Bo chyba
      najbardziej chcę, żeby ten koszmar się skończył.

      2. Czy znacie linki do stron, gdzie znajdę wzór pozwu? Pewnie gdzieś to jest,
      ale ja nie mam głowy na szukanie sad

      3. Czy w tej chwili mogę jakieś pieniądze od męża wywalczyć?
      Ja pracuję, ale zarabiam niewiele. Zostałam w naszym wspolnym mieszkaniu, na
      które zaciągnęliśmy kredyt (na dziecko się zdecydowalismy po jego kupnie i jako
      takim urządzeniu. Mam mieszkanie, dziecko, tylko męża już nie mam sad(( ).
      Na opłaty mi wystarczy, ale jeśli będę musiałą sama spłacać kredyt, to już nie
      zostanie mi nic na życie. Więc - czy mogę jakoś już teraz wywalczyć
      partycypowanie męża w spłacie kredytu? Z tego, co mi mówił, nie chce nic z
      naszego 'majątku', ale też nie zamierza się dokładać do mieszkania. Kredyt
      zaciągnełam ja (wtedy lepiej zarabiałam), ale w końcu wspólnota małżeńska chyba
      jest. Jak tę sprawę rozwiązać?

      4. Jeśli sprawa rozwodowa zacznie się zanim urodzę, czy już wtedy będą
      zasądzone alimenty na dziecko?

      Chyba tyle na razie. W miarę rozwoju sytuacji i pojawiania się różnych
      problemów, pewnie tych pytań przybędzie sad

      Kasia
      • chalsia Re: Pytania 06.08.04, 23:24

        > 1. Czy rozwód z orzekaniem o winie trwa dłużej niż ten bez? Bo chyba
        > najbardziej chcę, żeby ten koszmar się skończył.

        TAK, może trwać sporo dłużej. Ale pochopnie nie decyduj bo orzeczenie o winie
        daje zabezpieczenie finansowe w postaci alimentów na Ciebie.


        > 2. Czy znacie linki do stron, gdzie znajdę wzór pozwu? Pewnie gdzieś to jest,
        > ale ja nie mam głowy na szukanie sad


        Niestety nie znam, ale tu Ci pewnie ktoś podpowie.


        > 3. Czy w tej chwili mogę jakieś pieniądze od męża wywalczyć?

        Tak, możesz. On ma obowiązek łożyć na swoją rodzinę, którą formalnie jestes Ty.

        > Ja pracuję, ale zarabiam niewiele. Zostałam w naszym wspolnym mieszkaniu, na
        > które zaciągnęliśmy kredyt (na dziecko się zdecydowalismy po jego kupnie i
        jako
        >
        > takim urządzeniu. Mam mieszkanie, dziecko, tylko męża już nie mam sad(( ).


        > Na opłaty mi wystarczy, ale jeśli będę musiałą sama spłacać kredyt, to już
        nie
        > zostanie mi nic na życie. Więc - czy mogę jakoś już teraz wywalczyć
        > partycypowanie męża w spłacie kredytu? Z tego, co mi mówił, nie chce nic z
        > naszego 'majątku', ale też nie zamierza się dokładać do mieszkania. Kredyt
        > zaciągnełam ja (wtedy lepiej zarabiałam), ale w końcu wspólnota małżeńska
        chyba
        >
        > jest. Jak tę sprawę rozwiązać?


        Co do mieszkania, to jest kłopot, bo prawnie jest Wasze wspólne. I może Twój
        mąż jest honorowy i nie będzie, hmmm, brykał, ale może być tez odwrotnie.
        Honorowo to było by tak, gdyby podpisał z Tobą ugodę majątkową (w której
        przekazał by Ci swoją "połowę" mieszkania bez obowiązku spłaty), która była by
        zatwierdzona w wyroku rozwodowym albo nawet wcześniej - u notariusza. Wtedy
        cały kredyt spoczywa na Tobie.
        Czarny scenariusz jest taki (znam z autopsji), ze będziecie się trzymali w
        szachu - on będzie chciał rozowodu bez orzekania o winie w zamian za
        przeniesienie na Ciebie własności domu.

        Kredyt też mozna sądownie podzielić - ale wtedy będziecie dalej
        współwłaścicielami.

        > 4. Jeśli sprawa rozwodowa zacznie się zanim urodzę, czy już wtedy będą
        > zasądzone alimenty na dziecko?


        Nie wiem.

        Pozdrawiam,
        Chalsia
        • alka44 Re: Pytania 07.08.04, 00:03
          Wzory pozwów:
          www.poradaprawna.pl/wzory_pism.php?co=lista&id=11
          mozesz wpisać w wyszukiwarke i poszukasz wiecej
        • rise_and_fall Re: Pytania 07.08.04, 12:49
          chalsia napisała:

          > TAK, może trwać sporo dłużej. Ale pochopnie nie decyduj bo orzeczenie o winie
          > daje zabezpieczenie finansowe w postaci alimentów na Ciebie.

          Spotykam się jutro z moim (jeszcze) mężem. Mam nadzieję, że uda nam się
          ustalić "zasady" rozstania. I przede wszystkim to, jaki będzie jego kontakt i
          wkład w życie dziecka.


          > Tak, możesz. On ma obowiązek łożyć na swoją rodzinę, którą formalnie jestes
          Ty.

          CZyli w pozwie mogę żądać alimentów na siebie?
          Problem w tym, że zanim sprawa się odbędzie, mogę mieć kłopoty z pieniędzmi.
          Mam jakieś oszczędności, które chciałam ulokować w banku, ale biorąc pod uwagę
          wydatki, na niedługo mi one wystarczą...


          > Co do mieszkania, to jest kłopot, bo prawnie jest Wasze wspólne. I może Twój
          > mąż jest honorowy i nie będzie, hmmm, brykał, ale może być tez odwrotnie.
          > Honorowo to było by tak, gdyby podpisał z Tobą ugodę majątkową (w której
          > przekazał by Ci swoją "połowę" mieszkania bez obowiązku spłaty), która była
          by
          > zatwierdzona w wyroku rozwodowym albo nawet wcześniej - u notariusza. Wtedy
          > cały kredyt spoczywa na Tobie.

          Z tego co mówił, chce mi to mieszkanie zostawić.
          Tamta kobieta ma chyba swoje własne mieszkanie, więc widać nie ma presji walki
          ze mną akurat na tym polu.
          Pomyślałam sobie, że może sprzedam mieszkanie, jedną wpłatą pozbędę się
          kredytu i wyjadę z tego miasta.
          Sprowadziliśmy się tu, gdzie mieszkam, tylko ze względu na męża. Zostawiłam
          świetną pracę, bo on miał szansę rozwoju. Ja znalazłam ciekawą, ale za marne
          pieniądze, ale to nie był problem, bo mąż zarabiał dużo.
          A teraz? Daleko od rodziny, sama. Poza tym nie chciałabym spotkać kiedyś na
          samotnym spacerze męża i jego nowej 'pani'. A ryzyko takie jest - mieszkamy w
          tym samym, małym miasteczku.

          Kasia

          PS Widać nie opłaca się poświęcać dla faceta sad

          • pelaga Re: Pytania 08.08.04, 21:07
            rise_and_fall napisała:

            > Widać nie opłaca się poświęcać dla faceta sad

            Oj nie opalca sad
            Ze swojej strony radze Ci poczekac z rozwodem do czasu rozwiazania, bo nerwy w
            ciazy szkodza dziecku. Rozwod koniecznie z orzeczeniem winy meza, nie powinnas
            sie nad tym nawet zastanawiac. Mieszkanie sprzedac oczywiscie i wynosic sie do
            rodzinnego miasta. Z doswiadczenia wiem, ze na kontakty z dzieckiem raczej nie
            masz co liczyc. Meza pozbawic oczywiscie wladzy rodzicielskiej, czy raczej nie
            pozwolic na jej nadanie, dziecku da swoje nazwisko, wychowywac bedzie sie w
            Twojej rodzinie. Maz wykazal sie juz swoja odpowiedzialnoscia, wystarczy.
            A przede wszystkim zasiegnac porady dobrego adwokata, to podstawa!!!
            Pozdrawiam
            • chalsia Re: Pytania 08.08.04, 22:05
              Nie można "nie pozwolić na nadanie ojcu władzy rodzicielskiej" w przypadku, gdy
              ojcem jest mąż. On ma to z "automatu". To samo dotyczy nazwiska - w młażeństwie
              dziecko "z automatu" dostaje nazwisko, które rodzice PODALI JUŻ PZRY ZAWIERANIU
              MAŁŻEŃSTWA !!!! (tak, tak - wiele osób o tym zapomina).

              Zgadzam się z Pelagą - sprzedać mieszkanie, spłacić kredyt, podzielić się
              pozostałą częśćią kasy z eksem i jechać w rodzinne strony.
              I z dużą dozą nieufności traktowałabym podejście, ze mąż chce zostawić
              mieszkanie bo tamta kobieta ma własne. Właśnie dlatego, że tamto jest jej. Z
              jakiej racji myślisz, że facet zrzeknie się ot tak sobie dorobku swojego życia
              (czyli wedle prawa połowy wartości waszego mieszkania) ???

              Pozdrawiam,
              Chalsia
              • rise_and_fall Re: Pytania 09.08.04, 12:37
                Witam!

                Jestem po rozmowie z mężem.

                Mam teraz twardy orzech do zgryzienia, bo są swie wersje wydarzeń.
                Albo zgadzam się na rozwód bez orzekania o winie, alimenty tylko na dziecko
                i 'w prezencie' mieszkanie plus wszystko, co w nim, albo walczymy.
                Nie wiem, co zrobić.
                W tej chwili jestem na etapie chęci jak najszybszego zakończenia całej sprawy.
                W sumie, jeśli nie będzie wisiał nade mną kredyt, to jakoś sobie chyba dam
                radę.
                Z drugiej jednak strony, dlaczego mam iść na ugodę z człowiekiem, który
                zachował się tak podle?
                Ale walka w sądzie może trwać długo, być męcząca, a kto do tego czasu będzie
                spłacał niemałe raty? Mnie na to po prostu nie stac.

                Chyba prawnik to jest dobry pomysł, tylko w tym moim małym miasteczku nie wiem,
                czy dobrego znajdę. Ale tak czy inaczej, poszukam.

                Kasia

                PS Pelago, mąż mój się zarzeka, że kontakt z dzieckiem będzie, regularny.
                Tymbardziej (i to mnie z nóg zwaliło), że jego 'pani' nie ma nic przeciwko temu
                i cieszy się, że ich wspólne dziecko będzie miało rodzeństwo w podobnym wieku...
                • chalsia Re: Pytania 09.08.04, 13:06
                  Ja wybrałam opcję pierwszą.

                  Pozdrawiam,
                  Chalsia
                  • pelaga Re: Pytania 09.08.04, 13:23
                    chalsia napisała:

                    > Ja wybrałam opcję pierwszą.

                    A zalujesz tego czasem??? Jesli nie chcesz to nie odpowiadaj smile
                    Pozdrawiam
                    • dom_ognisko Re: Pytania 09.08.04, 13:31
                      Odpowiem za siebie. Nie wiem czy zaluje- bo nie wiem jakby bylo gdybym nie
                      poszla na ugode.
                      Tego sie nie wie. jakbym mogla przezyc to dwa razy , popatrzec na wyniki - to
                      moglabym powiedziec - zaluje lub nie.
                      Wiem, ze zrobilam to co w danym momencie mego zycia wydawalo mi sie najlepsze
                      dla mojego dziecka i mnie.

                      Pozdrawiam
                      • chalsia Re: Pytania 09.08.04, 13:50
                        Podpisuję się po Dom-ognisko.
                        Może miałabym ambicjonalną satysfakcję. Ale za to nie tak komfortową sytuację
                        finansową. No i na pewno oszczędziłam sobie nerwów i zdrowia.

                        Pozdrawiam,
                        Chalsia
                • pelaga Re: Pytania 09.08.04, 13:22
                  rise_and_fall napisała:

                  > dlaczego mam iść na ugodę z człowiekiem, który
                  > zachował się tak podle?

                  Musisz przemyslec co jest dla Ciebie lepsze. A pewnie jakkolwiek nie postapisz
                  i tak bedziesz kiedys tego zalowac. Ja z moim charkterkiem raczej bym nie
                  odpuscila.

                  > Pelago, mąż mój się zarzeka, że kontakt z dzieckiem będzie, regularny.

                  Moj tez sie zarzekal... dawno to bylo, oj dawno sad(( Nic z tego nie wyszlo sad

                  > Tymbardziej (i to mnie z nóg zwaliło), że jego 'pani' nie ma nic przeciwko
                  > temu i cieszy się, że ich wspólne dziecko będzie miało rodzeństwo w podobnym
                  > wieku..

                  A na ten temat mam dla Ciebie lekture nieco dolujaca, poczytaj sobie
                  forum "Macochy" tam poznasz opinie i dowiesz sie jakie uczucia towarzysza
                  macochowaniu. Moje wyobrazenia ta lektura wywrocila do gory nogami i
                  przeciagnela na lewa strone.
                  Przepraszam, ze nie pocieszylam sad((
                  Pozdrawiam
    • alka44 Re: pozwy 07.08.04, 00:12
      www.prokuratura.walbrzych.pl/!oz_rozw.htm
      poradyprawne.w.interia.pl/3.html
      www.rzeczpospolita.pl/prawo/doc/Rozwod/spis_tresci.html--
      free.ngo.pl/ligakobietpolskich/lkp_nw/p02.doc
      prawo.hoga.pl/pisma_procesowe/pozew_o_rozwod.asp
      www.e-prawnik.pl/tab.php3/bD1wbCZ0dD0xJmc9MQ==
      "Życie jest piękne" powiedział prosiaczek i rzucił się z mostu!!
      <*><*><*><*><*><*><*><*><*><*><*><*><*>
      • samodzielny Re: pozwy 07.08.04, 02:10
        na wszystkie okazje
        www.rzeczpospolita.pl/prawo/doc/Rozwod/wzorya.html#w8pzdr
        • rise_and_fall Re: pozwy 07.08.04, 12:50
          Dziękuję bardzo. Przydadzą mi się na pewno!

          Kasia
          • burza4 Re: pozwy 09.08.04, 14:57
            >Mam teraz twardy orzech do zgryzienia, bo są swie wersje wydarzeń.
            Albo zgadzam się na rozwód bez orzekania o winie, alimenty tylko na dziecko
            i 'w prezencie' mieszkanie plus wszystko, co w nim, albo walczymy.

            >Nie wiem, co zrobić.
            W tej chwili jestem na etapie chęci jak najszybszego zakończenia całej sprawy.
            W sumie, jeśli nie będzie wisiał nade mną kredyt, to jakoś sobie chyba dam
            radę. Z drugiej jednak strony, dlaczego mam iść na ugodę z człowiekiem, który
            zachował się tak podle? Ale walka w sądzie może trwać długo, być męcząca, a kto
            do tego czasu będzie spłacał niemałe raty? Mnie na to po prostu nie stac.

            Kasia, czy ty jesteś pewna, że dobrze zrozumiałaś jego intencje??? czy on ci
            obiecał, że będzie spłacał za ciebie kredyt do końca??? Coś to za piękne żeby
            było prawdziwe. Tak czy inaczej - idź do banku - popytaj jak to wygląda od ich
            strony, kogo będą ścigać gdyby spłaty ustały. Mieliście zyrantów?


            Jeśli już w tym kierunku idziesz, to nic na gębę, do notariusza natychmiast (i
            to ZANIM nastąpi ewentualne orzekanie o winie lub nie), podział majątku zrobić,
            kredyt przepisać na niego (tylko co jesli przestanie nagle spłacać? jeśli
            hipoteka mieszkania zostanie obciązona, to bank zajmie je jako
            zabezpieczenie?) - tu należało by jeszcze dowiedzieć się w banku jak to
            wygląda, czy istotnie jest to dla ciebie bezpieczne rozwiązanie.

            Ja na twoim miejscu jednak zawinęłabym się na pięcie, sprzedała mieszkanie,
            spłaciła kredyt i wróciła na stare śmiecie, w pobliże rodziny, która da ci
            wsparcie (a na pewno będziesz go potrzebować). Nie wierzę w jego szlachetność,
            ten człowiek ma czelność jeszcze stawiać jakieś warunki?? Póki co - żądaj
            wypłacenia środków na twoje utrzymanie (należą ci się w czasie ciąży) - jeśli
            się nie zgodzi to wnieś jak najszybciej o alimenty na siebie (jest jakaś
            klauzula która mówi o zabezpieczeniu na czas trwania rozprawy, czyli powinien
            płacić od wniesienia pozwu).


            • rise_and_fall Re: pozwy 10.08.04, 15:16
              Burzo!
              Tak jak już w którymś poście pisałam - mieszkanie zostanie przepisane na mnie
              pod warunkiem, że zgodzę się na rozwód bez orzekania o winie.
              Wtedy mogłabym je sprzedać, spłacić kredyt i wyjechać.
              A jeśli się na to nie zgodzę, to czeka mnie najpewniej walka. Walka, którą
              powinnam rozpocząć, jak radzi pelaga, po urodzeniu dziecka. Tyle tylko, że nie
              jestem w stanie do tego czasu poradzić sobie z wydatkami mając do dyspozycji
              tylko moją pensję. A i nie wiem, jaki wynik tej walki będzie.

              Kasia
              • chalsia Re: pozwy 10.08.04, 16:41
                Możesz ew. próbować dogadać się z eksem, że OBYDWOJE (jako współwłaściciele)
                razem TERAZ sprzedajecie mieszkanie - już o tym wcześniej pisałam - od razu
                spłacacie wspólnie kredyt a resztą kasy się dzielicie na pół.
                Też już Ci pisałam - ja bym się na Twoim miejscu zwinęła w rodzinne strony.
                A potem się będziesz rozwodzić (tak jak Ci to będzie pasowało).

                Pozdrawiam,
                Chalsia
                • dom_ognisko Re: pozwy 10.08.04, 16:45
                  Sprawa nie jest taka prosta.
                  Przepisanie mieszkana i na Ciebie to jedno a przepisanie kredytu na cibie to
                  drugie. Bank moze sie na to nie zgodzic . Bo np, wg.bnaku za mlo zarabiasz by
                  samodzielnie splacac kredyt.
                • pelaga Re: pozwy 10.08.04, 19:17
                  chalsia napisała:

                  > Możesz ew. próbować dogadać się z eksem, że OBYDWOJE (jako współwłaściciele)
                  > razem TERAZ sprzedajecie mieszkanie
                  > od razu
                  > spłacacie wspólnie kredyt a resztą kasy się dzielicie na pół.
                  > Tja bym się na Twoim miejscu zwinęła w rodzinne strony.
                  > A potem się będziesz rozwodzić (tak jak Ci to będzie pasowało).

                  O i to jest idealna rada wink A exa mozesz podpuscic, zeby sie zgodzil na
                  sprzedaz mieszkania, ze niby bez orzekania o wienie bedzie rozwod, a jaka potem
                  podejmiesz decyzje, to bedzie juz Twoja sprawa wink Moze to niezbyt uczciwe, ale
                  niby dlaczego mialabys byc wobec niego uczciwa??? On okazal sie palantem nie
                  zaslugujacym na uczciwosc i powazne traktowanie.

                  Pozdrawiam
    • rise_and_fall Re: Witam smutno :( 27.08.04, 23:07
      Odzywam się po przerwie spowodowanej wizytą u rodziców i nawałem pracy.
      Pewne ustalenia zostały podjęte.
      Mąż mój zgadza się na sprzedaż mieszkania (woli to niż pomoc finansową), na
      odwleczenie rozwodu - prawdopodobnie (musi zapytać swoją panią, bo ona chyba
      nie chce mieć nieślubnego dziecka...). Ja planuję wnioskować o rozwód z
      orzekaniem o winie.
      Ale zaczęłam się zastanawiać się nad tym, czy wyprowadzka z tego miasta to na
      pewno najlepsze rozwiązanie.
      Chodzi o pracę - gdzie w ciąży/z małym dzieckiem mnie przyjmą? W poprzedniej
      firmie (pytałam) niestety nie ma szans. Ślę CV, ale na razie cisza.

      A poza tym strasznie mi źle. Staram się nie myśleć o tym, co się wydarzyło. Ale
      każde spotkanie z mężem sprawia, ze nie mogę spać (dostałam już lekkie tabletki
      nasenne), piję melisę litrami i płaczę.
      No i dziecko - są deklaracje, ze spotkania będą.
      Ale po pierwsze - wolałabym chyba, żeby znikł ten człowiek z mojego życia na
      dobre (utrudniać kontaktów jednak nie mam zamiaru, bo skrzywdzę dziecko), po
      drugie - ciekawe, czy będzie miał dla naszego dziecka głowę - w końcu drugie mu
      się urodzi. Pewnie pierworodne.

      Ciężko mi. Rodzina daleko i muszę radzić sobie sama.
      Dobrze chociaż, że mogę się tutaj wygadać.

      Kasia
      • aga4210 Re: Witam smutno :( 29.08.04, 20:35
        Trzymaj sie Kasiu. Ja też to przeżywałam i otrzymałam ogromne wsparcie u
        rodziny.
        Długo nie mogłam się pogodzić z tym co się stało- z tym,że nie ma powrotu do
        przeszłości. Jak ciężko było mi słuchać kiedy MÓJ mąż mówił, jaką
        wspaniałomyślną panią jest baba, która właśnie rozwaliła moje małżeństwo i
        zniszczyła naszemu nowonarodzonemu dziecku szansę życia w pełnej
        rodzinie...Mąż, który właśnie złamał największą obietnicę, jaką może złożyć
        człowiek, obietnicę złożoną przed ołtarzem. Skoro złamał taką obietnicę, to
        złamać może każdą.Ale za swoje decyzje odpowie sam, wcześniej lub później.
        Jestem tego pewna.
        Z czasem ból mija.
        Radziłaś się już prawnika? Czy masz możliwość po porodzie zamieszkać u
        rodziców?
        • aga4210 Re: Witam smutno :( 29.08.04, 21:12
          I jeszcze jedno Kasiu- możecie szukać kupca na mieszkanie=to trwa, a Ty dalej w
          tym czasie będziesz pracować,żeby nabyć uprawnienia do urlopu wychowawczego.

          Po jakimś czasie możesz iść na zwolnienia lekarskie(stres, depresja związana z
          sytuacją osobistą powinna być wystarczający argumentem dla zwolnienia
          lekarskiego- porozmawiaj o tym ze swoim lekarzem, jeśli będzie robił jakieś
          problemy,poszukaj innego), wyjechać do rodziców i do porodu, pozostając na
          zwolnieniach, już nie wrócić już do pracy.

          Po sprzedaży mieszkania i spłacie kredytu, ja wystąpiłabym z pozwem rozwodowym
          i jednocześnie z wnioskiem o zabezpieczeni alimentów na czas trwania procesu
          rozwodowego dla siebie( w czasie trwania urlopu wych nie będziesz zarabiać) i
          dziecka. Choć pewnie wcześniej mąż sam wystapi z pozwem( no i lepiej), bo
          rozbijaczce rodziny będzie się spieszyło do ślubu.

          Jeśli pozwu nie będzie można złożyć pozew o alimenty i wyprawkę dla dziecka.O
          to musisz dopytać.

          Ale najpierw radziłabym załatwić sprawę mieszkania, żeby pan mąż nie chciał się
          odgrywać za alimenty i robić kłopotów ze spłatą kredytów.


          Mój - na wieść o sprawie alimentacyjnej-przestał spłacać kredyt samochodowy
          (nie zarabiłam po porodzie)i cieszył się, że komornik zlicytuje auto, które
          wcześniej wspaniałomyślnie mąz mi zostawił. Nie doszło do tego, bo samochód
          sprzedałam. Ale wczesniej ex zostawił mi notarialne upowaznienie do dokonania
          sprzedaży i wszelkich czynności w banku zw. z kredytem. Sam o tym pomyślał. Bez
          takiego upowaznienia musielibyśmy wszelkich czynności dokonywać razem, a to nie
          podobało się nowej pani...Takie buty

          Postaraj się zachować spokój w kontaktach z mężęm.pozdrawiam.aga
Pełna wersja