prawa matki a prawa ojca?

18.08.04, 16:05
Witam wszystkich serdecznie!
Do tej pory regularnie czytałam to forum, było i jest ono dla mnie ogromnym
wsparciem, znalazłam tutaj bardzo dużo mądrych słów i dlattego ośmieliłam się
prosić Was o pomoc.
Jestem w separacji z meżem od ponad roku. Decyzję o odejściu podjął mąż,
pomimo że ja bardzo chciałam ratować to małżeństwo. Bardzo go kochałam,
byliśmy ze soba prawie 16 lat w tym 8 lat małżeństwa. Niestety wszystko się
rozsypało, były zdrady z prostytutkami, potem poszukiwania nowych doznań z
panienkami poznanymi przez internet, aż w końcu związał się z jedną nich
Stwierdził, że mnie nie kocha i nic z naszego wspólnego życia nie będzie.
Wybrał inną.Przeżyłam to strasznie. On był moją jedyna i najważniejszą
miłością... zresztą, chyba niektóre z Was znają to dobrze.W każdym razie po
ponad roku podniosłam się, umiem juz żyć bez niego, co więcej po tej
krzywdzie jakiej doznałam, nie umiałabym z nim żyć (inna sprawa, że on i tak
nie chce tego).Do czego zmierzam: mamy 2 córki (6 i 8 lat). Kochamy je oboje.
mimo, że odszedł ode mnie to dzieci bardzo kocha, płaci spore alimenty i
zajmuje się nimi (wszystko zostało ustalone między nami, bez pośrednictwa
sądu). Otóż problemem dla mnie są jego zbyt częste wizyty. Widuje się z
dziećmi 5 razy w tygodniu. Juz powoli zaczynam nie mieć sił. Ja rozumiem, że
dzieciom potrzebny jest kontakt z ojcem, ale nie potrafię żyć w równowadze
emocjonalnej widując go tak często. W każdą sobotę i każdą niedzielę spotyka
się z dziećmi. Jak nie ma pogody to często przesiaduje u mnie. W tygodniu
chce uczestniczyć w rytuale wieczornym , być przy zasypianiu, czytać im na
dobranoc... wszystko fajnie, tylko jak ja mam żyć we własnym domu. Na moje
sugestie, żeby zmniejszyć częstotliwość kontaktów, zasłania się dobrem
dzieci. Ale przecież nie da się mieć nowe życie i jednocześnie siedzieć w
starym. I moje najważniejsze pytaniesurprisedn twierdzi , że ponieważ ma prawa do
dzieci takie same jak ja, więc ma prawo decydować jak dzieci spędzają swój
wolny czas. A przecież jeśli ja wyprowadziłabym się do innego miasta, to
razem z dziećmi i on nie jest w stanie mi tego zabronić? Z drugiej strony, z
tego co czytam na tym forum, to żaden sąd nie przyznałby mu tak częstych
odwiedzin...Może ktoś mi odpowie na pytanie czym się różni władza
rodzicielska matki, z którą mieszkają dzieci, a władza ojca, który się
wyprowadził i mieszka z nową panienką? Mam nadzieję, że nie posypią się na
mnie upraszczające gromy, że ograniczam mu władzę rodzicielską, bo to
przecież o to nie chodzi, ja po prostu chcę mieć prawo do własnego,
spokojnego życia.
Pozdrawiam, Truskawka
    • iziula1 Re: prawa matki a prawa ojca? 18.08.04, 17:14
      Porozmawiaj z nim.Ale z pozycji siły.Powiedz czego oczekujesz a on niech się do
      tego ustosunkuje.Ty i twój mąż to dwa już oddzielne światy.To on podjął decyzje
      o odejściu więc takie są konsekwencje.
      A z drugiej strony,przecież on to wszystko robi z miłości do córek.I trudno z
      tym walczyć.
      Może wywalcz z nim przynajmniej co drugi weekend.Metoda małych kroczków.
      Masz prawo do własnego,samodzielnego życia i niestety ale Twój mąż sam Ci to
      prawo przyznał.
      A gromy,przynajmniej z mojej strony na Ciebie się nie posypią!
      Pozdrawiam.
    • maligne Re: prawa matki a prawa ojca? 18.08.04, 17:35
      moim zdaniem tez z nim porozmawiaj na spokojnie ale zdecydowanie. nie ejstescie
      razem, dzieci przeciez to musza wiedziec, skoro tata w domu nie sypia. musza w
      koncu tez stanac przed faktem ze tata odszedl, wybral inne zycie.
      To tak jak ktos tu napisal: nie mozna miec cistaka i zjesc cisatka. albo od Was
      odszedl, albo z Wami mieszka.
      JA sobie takiej sytuacji nie wyobrazam, bo przeciez dla Ciebie to musi byc
      mordega tak go widywac czesto.
      Macie prawo spedzac z dziecmi tyle samo wolnego czasu co nie znaczy ze razem, a
      nawet wrecz przeciwnie. czyli ze dwa popoludnia i co drugi weekend to ejst
      akrat pol na pol jak sie pracuje to Ty spedzasz z dziecmi tyle samo czasu (no
      jedno popoludnie wiecej smile
      A moze on bedzie mial dzieci z druga panienka? wtedy dopiero bedzie szok dla
      corek, a moze bedzie chcial niedlugo zabierac je do siebie i do tej drugiej?
      A do glowy mu zapewne nie przyszlo ze Ty mozesz kogos poznac i tez bedziesz
      chciala spedzac czas sam na sam z dziecmi bez jego towarzystwa? i weekendy bez
      niego? faceci chyba nie mysla....
      musisz sobie wszytsko przemyslec i podjac decyzje i przygotowac argumentacje.
      a on wydaje sie byc facetem na poziomie wiec powinno to do niego dotrzec
      pozdrawiam
      maligne


      • strawberry Re: prawa matki a prawa ojca? 18.08.04, 19:46
        Dziękuję Wam za odpowiedzi.Rzeczywiście jest to dla mnie kolosalna mordęga
        widywać go tak często. Dlatego, kiedy dzieci oswoiły się trochę z zaistniałą
        sytuacją(okupione to było wieloma łzami z ich strony) zgodziłam sie żeby 2 razy
        w tyg chodziły do niego. Na początku one same nie bardzo chciały chodzić w ,
        bądź co bądź, obce dla nich miejsce. Zawsze stawiałam jednak warunek, że wizyty
        dzieci są tylko wyłącznie z nim i nie życzyłam sobie żadnej panienki w tym
        czasie. Jednak od jakiegoś czasu ex zaczął marudzić, że jestem zbyt zasadnicza
        i despotyczna i że mu utrudniam układanie życia. Okazało sie, że do tej pory
        panna wychodziła na czas odwiedzin dzieci. Nie wyobrażam sobie jak ja powiem
        dzieciom, że pomimo, iż nie mamy rozwodu to tata ma nową panienkę? Dla nich to
        będzie kolejny szok. I po co dzieciom kontakty w obecności tej osoby? Może
        jestem niedzisiejsza, ale dla mnie małżeństwo to nie jest miejsce parkingowe,
        które można opuścić, jak już sie znudziło... nie wiem co robić? Jak przygotować
        dzieci na takie informacje?
        • iziula1 Re: prawa matki a prawa ojca? 18.08.04, 19:51
          Truskaweczko,jak przygotować dzieci nie wiem.Ale dziewczyny tutaj radziły
          kiedyś "mówić prawde".Poza tym, to chyba rola ich ojca przygotować "podłoże" do
          tego typu spotkań.To jego "panienka".
          Też wolałabym uniknąć tego typu spotkań, i rozumiem co czujesz.

          Czy zamierzasz podjąć jakieś kroki prawne w kwestii rozwodu? A on?
          • strawberry Re: prawa matki a prawa ojca? 18.08.04, 20:38
            Droga Iziulo,
            Wiem, że w zasadzie to ojciec powinien przygotowac dzieci na taką
            rzeczywistość, tylko.... obawiam się o formę tego przekazu. Na odchodne
            dowiedziałam się od exa, że mam zbyt poważne i fundamentalne podejście do
            życia, A on sam jest w pewnym sensie hedonistą, bo z życia trzeba czerpać jak
            najwięcej przyjemności ( i zresztą swego czaasu tak postępował-przez jego łóżko
            przewijało się trochę naiwnych kobiet)Nie wiem więc, jaką "prawdę" usłyszą z
            jego ust dzieci. A odnośnie rozwodu. Na początku uniosłam sie honorem i
            chciałam wystąpić chociaż o separację, aleadwokat, u którego się konsultowałam
            radził poczekać na ruchy z jego strony. A dlaczego on jeszcze nic nie
            zainicjował? Powody są prozaiczne, ma sporo długów i najpierw chce je wszystkie
            spłacić (w zasadzie mamy je wspólnie- bo nadal nie mamy rozdzielności
            majątkowej)On sporo zarabia, ale też i sporo wydaje na swoje przyjemności, więc
            spłata tych zobowiązań nie przebiega tak szybko jak to jest możliwe. A póki
            spłaca i nie zaciąga nowych kredytów to lepiej czekać na jego ruch (Wg adwokata
            moja zgoda na rozwód jest bardzo cenną kartą przetargową) Ale powoli tracę
            cierpliwość, już bym chciała być wolna.
            Strasznie ciężko odnaleźć mi się w tej sytuacji, tym bardziej, że wśród moich
            znajomych same szczęśliwe małżeństwa. U mnie też miał być ten jedyny i na
            zawsze, a jest rozbabrane życie.
            Pozdrawiam,Truskawka
            • iziula1 Re: prawa matki a prawa ojca? 18.08.04, 20:44
              Truskaweczko,a może najpierw znieście wspólnote majątkową? Nie jestem
              prawnikiem,rozumiem że Twój adwokat lepiej się orientuje w tej sytuacji.
              Ale co jeśli twój mąż czerpiąć z życia pełnymi garściami narobi nowych długów?
              Pomyśl o sobie.Rozumiem Twoje obawy co do wyjaśniania sytuacji dzieciom.Może
              zróbcie to wspólnie,ustalając wersje "łatwą do przełknięcia" dzieciom?
              Ciesze się,że już najgorszą droge masz za sobą.Pogodziłaś się z tym co się
              stało.Teraz przed tobą nowe wyzwania.
              Trzymam za ciebie kciuki!
              Pozdrawiam i umykam w kraine snów!
      • borys.joszko Re: prawa matki a prawa ojca? 18.08.04, 21:26
        maligne napisała:
        > a on wydaje sie byc facetem na poziomie wiec powinno to do niego dotrzec

        Ehm... Czyli mam rozumieć, że facet na poziomie zadaje się z prostytutkami?
        Mam na ten temat nieco odmienne zdanie.

        A jeśli zaś chodzi o zasadniczą sprawę - Strawberry, Twoje dzieci prędzej czy
        później będę musiały poznać panienkę ojca. Na pewno będzie to dla nich trudne,
        ale mniej więcej równie trudne będzie to dla nich za ten czas nieokreślony. A
        Twój ex, rzecz jasna, nie powinien przesiadywać w Twoim domu godzinami. Ty też
        masz prawo do prywatności i do zajęcia się sobą, kiedy on spełnia niejako swój
        obowiązek częściowej chociażby opieki nad dziećmi. Uczestniczenie w usypianiu
        dzieci, choc bardzo chwalebne, jest już lekkim przegięciem - Twoje uczucia też
        się w tym wszystkim liczą. Może wyjaśnij mu po prostu na stronie, czego sobie
        nie życzysz, a póki kwestie opieki nad dziećmi nie są wyjaśnione przez sąd, a
        Ty opiekujesz się nimi całą dobę, Twoje zdanie jest tu istotniejsze. Trzymaj
        się - "strawberry fields forever!"smile B.
    • griffon Re: prawa matki a prawa ojca? 18.08.04, 20:23
      Napisałas że załatwiliscie wszystko bez pośrednictwa Sądu to niedobrze powinaś
      złożyć wniosek do Sadu o ustalenie miejsca pobytu małoletnich córek przy Tobie.
      Taki dokument będzie Ci bardzo potrzebny ponieważ na razie jest wszystko O.K.
      ale to się może zmienić. Powinaś również złożyć Pozew o Alimenty na kwotę jaką
      Ci on przekazuje na utrzymanie dzieci jeśli tego nie zrobisz to będzie to
      odebrane że działasz na szkodę małoletnich córek. A z nim powinaś porozmawiać
      skoro chce widywać córki często to niech je zabiera do siebie przecierz jest
      ich ojcem niech weżmie je w sobotę rano i przyprowadzi w Niedzielę a Ty w tym
      czasie bedziesz miała czas dla siebie. Ciekawi mnie jego reakcja na Twoja
      propozycję.Absolutnie nie ograniczaj mu dostępu do dzieci tylko ustal jakieś
      zrowe zasady dla niego jest tak wygodniej przychodzi do Was i nic go nie
      intersuje jak weźmie do siebie to wtedy poczuje co to znaczy być ojcem. Ja bym
      postąpił następująco dzwoni że chce widzieć córki a Ty mu na to Októrej je
      zabierzesz na która przywierzesz do domu?
      • kamila77 Re: prawa matki a prawa ojca? 18.08.04, 20:43
        griffon napisał:

        > Ja bym
        > postąpił następująco dzwoni że chce widzieć córki a Ty mu na to Októrej je
        > zabierzesz na która przywierzesz do domu?

        - Pani Irenko, kurczaki dowiezli?
        - Dowiezli.
        - To ja za 2 godzinki odbiore.
        - Ale zaraz zamykamy..
        - Co jest, %&*&*@, nasz klient - nasz pan, czy nie?????
        • ninaninanina Re: prawa matki a prawa ojca? 18.08.04, 21:05
          big_grin....dobre Kamilko
          • strawberry Re: prawa matki a prawa ojca? 18.08.04, 21:07
            Taaaa... może i dobre, tylko, że niewiele mi pomogło.
      • strawberry Re: prawa matki a prawa ojca? 18.08.04, 21:02

        Witaj!
        Napisałeś: skoro chce widywać córki często to niech je zabiera do siebie
        przecierz jest
        > ich ojcem niech weżmie je w sobotę rano i przyprowadzi w Niedzielę a Ty w tym
        > czasie bedziesz miała czas dla siebie. Ciekawi mnie jego reakcja na Twoja
        > propozycję
        Właśnie od jakiegoś czasu raz na jakiś dzieci nocują u niego, tak jak
        napisałeś. W tym czasie nie było żadnych kontaktów z jego panienką. Niedawno
        natomiast dowiedziłam się, że on nie mieszka sam, w związku z tym zaczyna mu
        (jego pannie?) przeszkadzać to , że wtedy ona musi wychodzić. A ja na razie nie
        wyobrażam sobie zgody z mojej strony na jej obecność, zresztą wówczas wspólne
        noclegi nie mogłyby się odbyć gdyż, z tego co wiem, ex mam za małe mieszkanie
        (jedno łóżko). Nigdy w życiu nie miałam tylu negatywnych emocji do żadnego
        człowieka, jak do tej panny. Od początku wiedziała, że są malutkie dzieci i z
        premedytacją przyczyniła się do rozbicia małżeństwa. Oczywiście mam świadomość,
        że inicjatorem całego rozpadu był ex, ktoś może napisać, że nie ta, to byłaby
        inna... co z tego skoro moje uczucia nie reagują na takie argumentysad(
        Zresztą... Griffonie, Ty masz podobne odczucia tylko że do matki swoich dzieci
        (troszke Twoich listów czytałam) więc chyba mnie rozummiesz? smile

        Wyjaśnij mi jaki sens ma składanie wniosku do Sadu o ustalenie miejsca pobytu
        małoletnich córek przy mnie, co ewentualnie mogłoby mi grozić?

        A odnośnie alimentów: zdaję sobie sprawę, że alimenty jakie otrzymuję są
        wysokie. Adwokat natomiast poradził mi, żeby "nie drażnić wilka" oficjalnymi
        papierami. Największą gwarancją tego, że będę dostawała regularnie pieniądze
        jest on sam i jego chęć. Sporo można byłoby tu przytoczyć listów mam, które
        mimo wyroków sądowych nie mogą wyegzekwować żadnych pieniędzy.

        "jeśli tego nie zrobisz to będzie to
        > odebrane że działasz na szkodę małoletnich córek." A tego to już zupełnie nie
        rozumiem?? gdzie tu szkoda dzieci, jak ojciec regularnie płaci z własnej woli?
        Pozdrawiam i dziękuję za rady,
        Truskawka
        • griffon Re: prawa matki a prawa ojca? 18.08.04, 22:11
          Właśnie od jakiegoś czasu raz na jakiś dzieci nocują u niego, tak jak
          > napisałeś. W tym czasie nie było żadnych kontaktów z jego panienką. Niedawno
          > natomiast dowiedziłam się, że on nie mieszka sam, w związku z tym zaczyna mu
          > (jego pannie?) przeszkadzać to , że wtedy ona musi wychodzić. A ja na razie
          nie
          >
          > wyobrażam sobie zgody z mojej strony na jej obecność, zresztą wówczas wspólne
          > noclegi nie mogłyby się odbyć gdyż, z tego co wiem, ex mam za małe mieszkanie
          > (jedno łóżko).
          Posłuchaj przecież Ciebie nie powinno to interesować skoro kocha dzieci to
          niech kupi im łózka a panienka olej ją niech spada do hotelu albo gdzie
          indziej to nie Twoj problem niech on sie dostosuje. Kobieto to on rozbił
          rodzine nie Ty nie możesz mieć żadnych wątpliwości
          Wyjaśnij mi jaki sens ma składanie wniosku do Sadu o ustalenie miejsca pobytu
          > małoletnich córek przy mnie, co ewentualnie mogłoby mi grozić?
          Powinaś taki wniosek złożyć ponieważ na razie jest wszystko w miarę normalnie
          ex nic nie kombinuje ale pamietaj że to się może zmienić. Podam Ci prosty
          przykład on pójdzie do przedszkola czy szkoły i zabierze córki do siebie i nie
          przyprowadzi ich do domu co wtedy zrobisz nic. On ma takie same prawa jak i Ty
          jak bedziesz miała postanowienie Sadu że dzieci zamieszkuja z Toba to co innego
          możesz iśc na Policje i oni go zmusza do wydania dzieci. Teraz on może wyjechać
          z córkami nie podając adresu i nikt od Ciebie nawet nie przyjmnie zawiadomienia
          że ojciec wywióżł gdzieś dzieci.
          odebrane że działasz na szkodę małoletnich córek." A tego to już zupełnie
          > nie
          > rozumiem??
          Sprawa wyglada następująco alimenty nie sa dla Ciebie tylko na zabezpieczenie
          małoletnich. Osoba która opiekuje się małoletnimi powinna zadbać o ich byt
          materialny. Co zrobisz kiedy np on przestanie płacić , wyjedzie z kraju róznie
          może być zostajesz z niczym ( tak właśnie rozumują polskie Sady Rodzinne)
          Miesiąc temu miałem wizytę Pani Kurator z Sadu rodzinnego ona na wstępie zadała
          mi pytanie czy złożyłem pozew o alimenty. Jeśli tego nie zrobisz to może to być
          odebrane że nie troszczysz się o przyszłośc córek. Jest wyjscie z sytuacji
          powiedz jemu aby napisał oświadczenie że zobowiazuje się do łorzenia na córki,
          wtedy jestes kryta jak Cię zapytaja czemu nie składasz pozwu to pokarzesz jego
          oświadczenie i że on sie wywiazuje z obowiązku alimentacyjnego. Jednym słowem
          jestes kryta.
          To jeśli chodzi o Twoje pytania mam nadzieje że wyjaśniłem Ci wszystko w miarę
          szczegółowo. Mam do ciebie ogromna prośbę nie utrudniaj mu kontaktów z córkami
          nawet jak zaczniecie wojne miedzy sobą postaraj sie tylko unormować te kontaktu
          tak aby nie komplikowały Ci życia.Pozdrawiam serdecznie Marek
        • chalsia Re: prawa matki a prawa ojca? 18.08.04, 23:32
          Truskawko, to, że ta panienka wychodziła z domu na czas wizyt córek u ojca, to
          znak, że po pierwsze ojcu zależy i idzie Ci na rękę, a po drugie, że tej
          panience też zależy. Ale to się zmnieni, bo panienka nie da rady tak dłużej i
          Twój jeszcze mąż - tez nie, będą chcieli to zmienić.
          A prawda jest taka, że nie masz nic do gadania w temacie tego kto przebywa w
          domu ojca dzieci (o ile to nie morderca, pedofil, itp), nawet wtedy gdy dzieci
          tam są.
          Zarówno Ty (a właściwie przede wszystkim Ty) jak i dzieci nie macie wyjścia -
          trzeba to zaakceptować. I zaręczam Ci, że dla 6-cio i 8-mio letniej dziwczynki
          fakt, że nie macie rozwodu nie ma w ogóle znaczenia. Nie jesteście razem, on ma
          swój dom i kogoś. Papier dla dzieci się nie liczy.

          Pozdrawiam,
          Chalsia
      • chalsia Re: prawa matki a prawa ojca? 18.08.04, 23:24
        Co się czepiacie ??? Jak dla mnie Griffon sensownie doradza (zwłaszcza w
        pierwszych 2/3 postu).
        I, o rany Julek :-0, zgadzam się z nim.

        Pozdrawiam,
        Chalsia
        • iziula1 Re: prawa matki a prawa ojca? 19.08.04, 18:00
          chalsia napisała:

          > Co się czepiacie ??? Jak dla mnie Griffon sensownie doradza (zwłaszcza w
          > pierwszych 2/3 postu).
          > I, o rany Julek :-0, zgadzam się z nim.
          >
          > Pozdrawiam,
          > Chalsia


          Chalsiu, a może Ty chora jesteś?Mierzyłaś temperature?

          OK, żartuje.Masz racje Markowi też czasem coś fajnego wyjdzie jak się nie
          zagalopuje w temacie swojej żony.
    • iziula1 Re: Truskaweczko, 19.08.04, 18:03
      jak dziś spędziłaś dzień? Mam nadzieje,że nastrój masz lepszy niż
      wczoraj.Pozdrawiam ciepło.
      • strawberry Jest jeszcze gorzej..... 19.08.04, 21:55
        Dzięki Izo za zainteresowanie. Piszę 3 raz. za każdym razem system mnie
        wylogowywał. Może teraz się uda. Dzisiaj była awantura. Ex chce jeszcze więcej
        kontaktów, a ja już nie mam sił. Ale po kolei. Od września będę pracować od 8
        rano. Do pracy jade ok 40 min, w związku z tym dzieci muszą być w szkole o 7.20
        najpóźniej. Ex chce przychodzic o 7 rano i kiedy ja wyjde do pracy, zajmować
        się dziećmi, żeby nie musiały wstawac jakieś 40 minut wcześniej. A ja nie chcę
        go pałętajacego sie w moim mieszkaniu, tym bardziej pod moją nieobecność. Nie
        chcę żeby zaglądał mi do lodówki, nie chcę żeby chodził po moim mieszkaniu,
        zamykał dom i wychodził z niego rano z dziećmi jak od siebie. Czy mnie
        rozumiecie, czy może ja mam jakieś fanaberie?????
        ex twierdzi że JA NIE KIERUJĘ SIE DOBREM DZIECI, BO SKAZUJĘ JE NA WCZESNE
        WSTAWANIE!!!!!Powiedzcie mi proszę, czy ja się mylę w tym, że nie chcę go w
        swoim domu???? Czy dla dzieci to taka straszna tragedia, że musiałyby wstac
        wcześniej jakieś 40 minut? Popadnę w obłęd, tak się czuje osaczona jego
        obecnością.A na dodatek on twierdzi, że moje życie go zupełnie nie obchodzi i
        on ma prawo do dzieci tak samo często jak ja i dlaltego chce również rano
        przychodzić!!! Pewnie ktoś powie, że powinnam sie cieszyć, że pośrednio on mnie
        odciąża. Ale ja nie chcę takiej "pomocy" od niego, kiedy on miałby się pałętać
        po moim domu. Dodam jeszcze, że do dziś nie oddał mi kluczy od mieszkania(fakt
        mieszkanie jest wspólne, ale w tej chili to nie jest istotne, gdyż to jest mój
        kawałek prywatności) Poradźcie mi coś???Bo opadam już z sił,
        Truskawka
        • griffon Re: Jest jeszcze gorzej..... 19.08.04, 22:41
          Pisałem Ci juz jak masz uregulowac stosunki odnosnie widywania sie jego z
          dziecmi. Jak chce to niech zabiera córki do siebie.
          Teraz napisze jak masz zrobic odnosnie mieszkania po pierwsze zmienić zamki po
          drugie idź do biura meldunkowego i wymelduj go w trybie administracyjnym na
          podstawie Ustawy o Ewidencji Ludnosci i Dowodach Osobistych możesz to zrobic
          poniewaz on nie dopełnił obowiazku meldunkowego, czyli zabrał swoje rzeczy
          osobiste i sie wyprowadził i nie przebywa w lokalu ponad 2 miesiace. Musisz
          jeszcze zrobic zastrzeżenie aby nikogo nie meldowali w danym lokalu bez Twojej
          zgody. Kobieto wiecej konsekwencji tylko tym cos osiagniesz. Mam pytanie czy
          aby on nie chce wrócic do Ciebie bo z tego co piszesz tak wnioskuje Wiesz co
          zazdroszcze Ci moja ex przez ostatnie 4 miesiace była tylko raz z wizytą u
          synów całe 20 minut A on jest prawie codziennie i do tego jeszcze łoży na
          utrzymanie dzieci.No cóz sa ludzie i zwierzeta pozbawione uczuć i sumienia.
          Pozdrawiam Marek
          • strawberry Re: Jest jeszcze gorzej..... 19.08.04, 23:02
            Marku,
            Dziękuje Ci za odpowiedź. Jednak sprawa jest skomplikowana z tym wymeldowaniem,
            ponieważ mieszkanie jest na kredycie. Ja z dziećmi w nim nadal mieszkam,
            ponieważ ustaliliśmy wspólnie ponad rok temu, ze zrywanie umowy byłoby bardzo
            niekorzystne dla nas obojga. Kredyt on spłaca ( jak czuł sie potwornie winny
            wszystkich zdrad, to zobowiązał się do tego-wszystko robi ponoc dla dzieci). On
            wie dobrze, że gdyby mnie wyrzucił, to ja, nie mając innego wyjścia,
            wyjechałabym na drugi koniec Polski do mamy i wtedy widywałby dzieci raz w
            miesiącu.Tak więc widzisz, że w kwestii mieszkania nie ma sensu wchodzić na
            ścieżkę wojenną. Zresztą -ja nie chcę z nim walczyć, ja po prostu NIE CHCĘ SIĘ
            Z NIM WIDYWAĆ I CHCĘ CHRONIC SWOJA PRYWATNOŚĆ.
          • strawberry Re: Jest jeszcze gorzej..... 19.08.04, 23:06
            Marku,
            Dziękuje Ci za odpowiedź. Jednak sprawa jest skomplikowana z tym wymeldowaniem,
            ponieważ mieszkanie jest na kredycie. Ja z dziećmi w nim nadal mieszkam,
            ponieważ ustaliliśmy wspólnie ponad rok temu, ze zrywanie umowy byłoby bardzo
            niekorzystne dla nas obojga. Kredyt on spłaca ( jak czuł sie potwornie winny
            wszystkich zdrad, to zobowiązał się do tego-wszystko robi ponoc dla dzieci). On
            wie dobrze, że gdyby mnie wyrzucił, to ja, nie mając innego wyjścia,
            wyjechałabym na drugi koniec Polski do mamy i wtedy widywałby dzieci raz w
            miesiącu.Tak więc widzisz, że w kwestii mieszkania nie ma sensu wchodzić na
            ścieżkę wojenną. Zresztą -ja nie chcę z nim walczyć, ja po prostu NIE CHCĘ SIĘ
            Z NIM WIDYWAĆ I CHCĘ CHRONIC SWOJĄ PRYWATNOŚĆ. I nie uważam, że dzieciom stanie
            sie krzywda jeśli będą wstawać pół godziny wcześniej, prawda?
            A co do jego ewentualnego powrotu, to nic błędniejszego! Mieszka z panienką, a
            mnie traktuje z dużą pogardą jeśli się widzimy. Znasz takich ludzi co to "rany
            nie zrobia, ale całą krew wyssają"? Nigdy mnie nie uderzył, nigdy nie
            usłyszałam żadnego wulgarnego słowa na mój temat, ale między wierszami, mimiką
            gestem okazuje mi taką pogardę i lekceważenie, że nie życzę nikomu, żeby sie
            czuli tak jak ja.
            Truskawka
Pełna wersja