Dodaj do ulubionych

rozprawa o kontakty

03.09.04, 11:14
Za mną już rozprawa o alimenty, przede mną o ustalenie kontaktów. Mam w
związku z tym kilka pytań:
1.Czy na tą rozprawę mogę sama przyprowadzić świadków, czy też sąd musi wydać
jakąś specjalną zgodę na ich powołanie.
2.Czy przynieść ze sobą dowody np. wziąć jakieś zaświadczenie z poradni
psychologicznej, do której zgłosiłam się, bo niemąż znęcał się nade mną lub
np. zaświadczenie, że interweniowała policja, bo nachodził mnie i nie chciał
wyjść (czy w ogóle można dostać coś takiego na policji)?
3.jak długo czeka się na badania w RODK i co mogę zrobiś jeśli sąd nie
przychyli się do mojego wniosku o skierowanie do RODK.
Z góry dzięki
Obserwuj wątek
    • pelaga Re: rozprawa o kontakty 03.09.04, 14:38
      Nie jestem prawnikiem, ale sprobuje odpowiedziec.

      > 1.Czy na tą rozprawę mogę sama przyprowadzić świadków, czy też sąd musi wydać
      > jakąś specjalną zgodę na ich powołanie.

      Wydaje mi sie, ze sad musi powolac swiadkow. Ty ich zglaszasz, ale sad wzywa.
      Ale moze ktos bardzije obeznany odpowie pelniej.

      > 2.Czy przynieść ze sobą dowody np. wziąć jakieś zaświadczenie z poradni
      > psychologicznej, do której zgłosiłam się, bo niemąż znęcał się nade mną lub
      > np. zaświadczenie, że interweniowała policja, bo nachodził mnie i nie chciał
      > wyjść

      Kazdy obnciazajacy dowod jaki masz, lub jakis uda Ci sie uzyskac musisz wziac
      ze soba. Musisz udowodnic to, co zarzucasz.

      > 3.jak długo czeka się na badania w RODK i co mogę zrobiś jeśli sąd nie
      > przychyli się do mojego wniosku o skierowanie do RODK.

      Jesli chodzi o sprawy o kontakty i o wladze rodzicielska, to sad chyba
      zazwyczaj kieruje, nawet bez wnioskow rodzicow, na badania do RODK. Jednak
      niestety, nie zawsze to, co wyjdzie na badaniach jest brane pod uwage podczas
      zasadzania wyroku. Czasem opinia jest jednoznaczna, a sad i tak daje ojcu
      szanse.

      Trzymaj sie dzielnie smile

      Pozdrawiam
    • chalsia Re: rozprawa o kontakty 03.09.04, 23:50
      > np. zaświadczenie, że interweniowała policja, bo nachodził mnie i nie chciał
      > wyjść (czy w ogóle można dostać coś takiego na policji)?

      na policji mi powiedzieli, ze nie trzeba, że wystarczy w sądzie powiedzieć, ze
      w dniu takim w miejscu takim miała miejsce taka sytuacja, ze interweniowała
      policja i ma to w swoich dokumentach. Jak sąd będzie chciał sprawdzić, to sam
      sie zwraca do odpowiedniej komendy o przysłanie kopii notatek służbowych Czy
      wpisów do dzienników (czy jak to zwał).

      Pozdrawiam,
      Chalsia
      Jednak niektórzy ludzie to gady.
    • griffon Re: rozprawa o kontakty 04.09.04, 20:05
      nimi napisała:

      > Za mną już rozprawa o alimenty, przede mną o ustalenie kontaktów. Mam w
      > związku z tym kilka pytań:
      > 1.Czy na tą rozprawę mogę sama przyprowadzić świadków, czy też sąd musi wydać
      > jakąś specjalną zgodę na ich powołanie.
      > 2.Czy przynieść ze sobą dowody np. wziąć jakieś zaświadczenie z poradni
      > psychologicznej, do której zgłosiłam się, bo niemąż znęcał się nade mną lub
      > np. zaświadczenie, że interweniowała policja, bo nachodził mnie i nie chciał
      > wyjść (czy w ogóle można dostać coś takiego na policji)?
      > 3.jak długo czeka się na badania w RODK i co mogę zrobiś jeśli sąd nie
      > przychyli się do mojego wniosku o skierowanie do RODK.
      > Z góry dzięki
      Zastanawia mnie fakt że mąz był zmuszony założyc Ci sprawe o kontakty z
      dzieckiem, bardzo dziwne chyba mu je ograniczasz. Kobieto zacznij mysleć
      dziecko nie jest tylko Twoje tylko was obojga. Moim zdanie odgrywasz sie na
      meżu za nieudany zwiazek zabraniajac mu kontakltu z dzieckiem. Obojetnie co on
      by Ci nie zrobił on jest ojcem i powinien jak najczęsciej sie widywac z
      dzieckiem. Ograniczanie kontaktu z drógim rodzicem jest po prostu podłe
      • alka44 Re: rozprawa o kontakty 04.09.04, 20:23
        Mareczku, Ty to powinieneś chyba Ewangelię głosić!
        • griffon Re: rozprawa o kontakty 04.09.04, 20:36
          Zacznijcie myśleć odranicza kontaktów z drugim rodzicem jest przestępstwem
          przeciwko własnemu dziecku
          • alka44 Re: rozprawa o kontakty 04.09.04, 20:44
            Kontakty z dzieckiem to co innego. Jezeli facet zjawia sie sporadycznie niby
            zobaczyć się z dzieckiem, a w międzyczasie opróżnia portfel, to już zupełnie co
            innego. Owszem, starałam sie ukryć wszystko przed nim, ale nie pomyslałam, ze
            moze okrasć własne dzieci. Dziewczyna 16 letnia pracowała calutkie wakacje i
            nie schowała wypłaty przed pseudo tatusiem. Zabrał wszystko. Nastepnym razem
            młodszej zabrał 80 zł. Czuję sie winna, że nie powiedziałam dzieciom kto jest
            ich ojcem. Oszczedziłabym im bardzo bolesnego przebudzenia.
            A poza tym wszystkim, to o to co zabrał dzieciom upominałam się paskudnie i
            wstretnie. Odzyskałam część po 2 latach.
            Więc nie mierz wszystkich ojców własną miarką. Przejżyj w koncu na oczy i
            zobacz, że są mężczyźni i samce.
            • samodzielny Re: rozprawa o kontakty 04.09.04, 20:54
              alka..
              sa ojcowie i .. nie bede sie wyrazal
              z jednym masz racje, popieram w pelni.
              > Więc nie mierz wszystkich ojców własną miarką. Przejżyj w koncu na oczy i
              > zobacz, że są mężczyźni i samce.

              to samo mozna powiedziec o kobietach, o matkach.
              Nieprawdaz?
              Pozdr
              • griffon Re: rozprawa o kontakty 05.09.04, 13:18
                Ja z moją żona toczyłem badzo ciężkie walki wyzywaliśmy sie opluwaliśmy na
                wzajem ale nigdy nie zdazyło sie tak aby nie mogła sie widywac ze swoimi
                dziećmi. Zawsze jej powtarzałem że w kazdej chwili może przyjść i się z nimi
                spotkać. Był okres ze nie mogłem sie na nia patrzec tak jej nienawidziłem jak
                przychodziła do dzieci bardzo często nie zapowiedziana to zakładałem słóchawki
                na uszy i siadałem do biurka właczałem komputer. Są rozne sposoby aby rodzic
                widywal sie z dzieckiem może przeciez pujśc z nimi na spacer zabrac do siebie
                tłomaczenia że to złodziej , pijak itp sa śmieszne to jest ich ojciec i ma
                prawo sie z nimi widywac kiedy tylko chce( oczywiscie jak nie zagraża to
                bezpieczęstwu dziecka). Dziecko moje drogie mamy nie jest tylko wasze jest
                obojga rodziców i czy wam sie to podoba czy nie musicie przyjąc to do
                wiadomości. Ja osobiscie nie słyszałem aby jakas matka zakładała sprawę ojcu o
                kontakty z dziecmi to matki ograniczaja kontak z ojcem. Przestańcie traktować
                swoich byłych jak Bank a zacznijcie jak ojców to na pewno wyjdzie to dziecia na
                dobre. Pozdrawiam Marek
                • konkubinka Re: rozprawa o kontakty 05.09.04, 16:25
                  jesli chcesz powolania swiadkow musisz napisac wniosek do sadu i podac na jaka
                  okolicznosc maja zeznawac swiadkowie.Poza tym pamietaj ze sad nie musi wziac
                  pod uwage ich zeznac a takze nie musi brac pod uwage opinii bieglych z RODK.
                  Co do policji , jesli ma to zwiazek ze sprawa to powinnas podac numer notatki
                  sluzbowej sporzadzonej na policji.Zastanow sie jednak do czego dazysz.Chcesz
                  ograniczyc kontakty ojca z dzieckiem z jakiegos powodu , ta sprawa z policja ma
                  z tym zwiazek?Czy poprostu chcesz go oczernic?
                  • pelaga Re: rozprawa o kontakty 05.09.04, 23:08
                    konkubinka napisała:

                    > Czy poprostu chcesz go oczernic?

                    Ja mysle, ze jesli potrzebna jest interwencja policji w wypraszaniu faceta z
                    domu i mialo miejsce znecanie sie nad zona, to "oczerniania" byc nie musi,
                    facet sam sobie wyrobil swiadectwo.
                    No i nie uwazam, zeby kontakty dziecka z TAKIM ojcem mialy na dziecko pozytywny
                    wplyw.

                    Pozdrawiam
                • mamaniuni Re: rozprawa o kontakty 09.09.04, 13:05
                  Mareczku drogi!
                  Przypomnę Ci uprzejmie, że ja wniosłam do sądu pozew o uregulowanie kontaktów
                  mojego męża z córką.
                  W tej chwili spotyka się z córką raz w tygodniu przez 2 godziny i nie rwie się,
                  żeby więcej.
                  A ja nie zostawiam go samego w domu, żeby nie mogło mu się nic do rąk
                  przykleić. Chociaż jak ostatnio przypomniałam mu, że jest nam winien pieniądze,
                  które zabrał, to wyzwał mnie od debili.
                  Potem jednak przyznał się, że je zabrał, ale odda jak uzna za stosowne.
                  Nie rozumiem jak można okraść własną rodzinę i nawet nie staram się zrozumieć.
                  Pozdrowienia
          • kruffa Re: rozprawa o kontakty 05.09.04, 23:41
            Jako dorosła córka rozwiedzionych rodziców nie mogę się z tobą zgodzić. Moja
            matka powinna była ograniczyć wpływ ojca na nasze wychowanie, jak równiez
            kontakty jego z nami. Ominęłoby nas wiele traumatycznych przeżyć. Naprawdę
            żałuję, ze nie rozwiodła się z nim 15 lat wcześniej.
            I nie jest żadnym degenetarem, złodziejem czy pijakiem tylko szanowanym
            mecenasem. No ale on siebie uważa za bardzo przyzwoitego człowieka.

            Kruffa
            • konkubinka Re: rozprawa o kontakty 06.09.04, 10:01
              mysle ze to zalezy od sytuacji.
              Moj eks wielokrotnie naduzywal sily wobec mnie i dlatego postanowilam sie
              rozejsc.Wraz z koncem naszego zwiazku dziecko przestalo uczestniczyc w naszych
              klotniach.Do dziecka jest w porzadku (oczywiscie chodzi mi o podejscie
              fizyczne , a nie inne)
              Dlatego tez zadalam pytanie czy faktycznie to o czym wiadomo policji ma wplyw
              na dziecko i powinno miec wplyw na kontakty z dzieckiem.
              • chalsia Re: rozprawa o kontakty 06.09.04, 16:19
                Uważam, ze tak. Skoro dorosły człowiek NIE jest w stanie opanować swoich emocji
                i dopuszcza się przemocy fizycznej, to nie ma gwarancji, że nie posunie się do
                tego samego w stosunku do dziecka.

                Pozdrawiam,
                Chalsia
                • konkubinka Re: rozprawa o kontakty 07.09.04, 09:14
                  z jednej strony racja Chalsiu ale z drugiej niestety nie do nas nalezy
                  decydowanie w tej kwestii.
                  Ja np nie z powodu fizycznej przemocy a podejscia do dziecka najchetniej
                  ograniczylabym kontakty ojca z synem ale uwazam ze nie mam takiego prawa, bo
                  sama sie zwiazalam z tym czlowiekiem kiedys i wybralam go na ojca mego
                  dziecka.Teraz trzeba poniesc tego konsekwencje i zaakceptowac milosc dziecka do
                  niego.Oczywiscie nalezy miec pewnosc , ze kontakty nie szkodza dziecku i ono
                  ich potrzebuje.Ale to wszystko zalezy od sytuacji i naszego sumienia.To bardzo
                  delikatna sprawa i kazda podjeta decyzja zawsze owocuje jakos w przyszlosci.
    • nimi Re: rozprawa o kontakty 07.09.04, 13:10
      Ograniczyłam kontakty z dzieckiem do czasu badań psychiatrycznych eksa i wyniku
      tychże. Bezpośrednio po rozstaniu miał swobodny kontakt z dzieckiem - a
      dodaćmuszę,że nigdy się zbytnio nie przykładał do bycia tatą (zaniedbywał córkę
      gdy była pod jego opieką,wyjeżdżał kiedy i gdzie chciał,przez 2 ostatnie lata
      nie łożył na utrzymanie). Teraz kiedy sprawa stanęła na ostrzu noża, nagle
      bardzo chce przy niej być i spędzać z nią czas.Wszczął wielką kampanię o prawa
      ojca i opiekę naprzemienną.
      A kontakty ograniczyłam, bo Podczas tych pierwszych wizyt po rozstaniu umawiał
      się ze mną, że np. odwiezie corke na dobranockę, a potem dzwonił, że jednak
      chce inaczej, że ona ma zostać na noc (ma 2,5 roku i nie jest przyzwyczajona do
      długich rozstań ze mną), a ja oczywiście mogę przyjść i u niego spać. Po kilku
      takich "numerach" - w trakcie których jeszcze:nasyłał na mnie swoją
      matkę,wyzywającąmnie od kłamczuch i terrorystek (no bo jej syn muchy by nie
      skrzywdził a co dopiero mnie uderzył) wszczynał awantury, których świadkiem
      była mała - córka zrobiła się bardzo nerwowa. Apogeum, które doprowadziło do
      ograniczenia wizyt do kilku godzin w tygodniu było kolejne niedotrzymanie (a
      raczej próba)terminu odwiezienia małej.Przywióżł ją w końcu,a ona poprosiła,by
      tata odprowadził ją do domu, on nie chciał i zaczął teksty typu mama mnie tu
      nie chce, córka zaczęła płakać, teściowa siedząca na tylnim siedzeniu zaczęła
      się na mnie drzeć. Mała z nerwów zsiusiała się i zwymiotowała.
      Przy każdej wizycie padają teksty typu: to przez mamę, co ci mamusia o mnie
      nagadała?.Stara sięmnie rozdrażnić, prowadzi po prostu bardzo perfidnąmoim
      zdaniem grę - mści się na mnie przez dziecko, bo wie, że córka jest najczulszym
      punktem.
      Wniosłam o badania w RODKu, bo ostatniego roku z nim wyglądało to tak, że raz
      miał fazę depresji (np.siedzenie przy kompie trzy dni i niezwracanie uwagi na
      kompletnie nic, ze mną i córką włączając), a potem agresji - pretensje,
      wyzwiska,czy "przypadkowe" uderzenia.
      Teraz eks wypiera się wszystkiego, a wszczyna akcjęprzeciwko mnie - że
      tojajestem niezrównoważoną matką:przynosi np. dyktafon (mój zresztą) i stara
      się nagrywaćmomenty, w których powiem do niego cośniemiłego.Prowokuje mnie na
      sto sposobów, a dziecko z wizyt ojca ma tyle, że cóż...
      • konkubinka Re: rozprawa o kontakty 07.09.04, 13:22
        oczywiscie , ze wszystko zalezy od sytuacji.Twoja jest jak najbardziej
        usprawiedliwiona (wedlug mnie).Twoj eks jednak zapewne ma inna wersje zdarzen.I
        to jest najgorsze.Ze ludzmi nie kieruje czyste sumienie tylko chec jakis
        gierek , w ktorych to dziecko jest narzedziem walki.Tu akurat mam na mysli
        twego eksa ale wiemy dobrze ze kobiety bardzo czesto nie radza sobie z emocjami
        i maja wieksze szanse na wykorzystywanie dziecka.
        pozdr

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka