21.02.05, 18:32
Na swoją 3 letnią córeczkę dostaje 300zł alimentów, ojciec dziecka pracował u
prywaciarza, kiedy byłam z nim stać go było na wszystko, od znajomej
dowiedziałam się że zarabia tam około 1500zł, oczywiście wpisaną miał
najniższą, powiedziałam o tym w sądzie i tak wywalczyłam podwyżkę z 250zł na
300zł to było w styczniu 2003 roku, od grudnia ojciec dziecka nie pracuje
tam, zwolnienie za porozumieniem stron jak mi powiedział, ja wiem że firma
poprostu padła, przyznał mi się, że pracuje na czarno gdzieindziej obiecał
sam płacić pod warunkiem że wycofam alimenty od komornika, znając jego zapał
powiedziałam że tego nie zrobie, bo poprostu mu nie ufam, powiedział mi że od
lutego albo bedzie na zasiłku albo zacznie pracowac legalnie, w tym momencie
nie wiem jaka jest sytuacja i nie mam możliwości sprawdzenia, zastanawiam się
własnie czy komornik może się sam tego dowiedzieć, to jedna sprawa.
W tym miesiącu tatuś wpłacił ot tak sobie 30zł mniej tj 270zł, gdzies na
forum znalazłam że jeśli taka sytuacja sie powtórzy przez 3 miesiące, moge
złożyc wtedy do prokuratury pozew o uchylanie się od alimentów, tylko
zastanawiam się czy takie drobne kwoty wchodza w gre, może ktoś mi powie jak
to wygląda.
Następna sprawa to chciałabym podwyższyć alimenty, jestem studentką, fakt że
zaoczną, ale w moim mieście jest takie bezrobocie, że nie mam szans na pracę,
czasami mam już dosyć szukania. Zresztą jesli już ją znajde, córeczka będzie
musiała iść do przedszkola, które kosztuje 270zł na m-c, czyli zakładając
realne zarobki czyli około 500zł, wyjdzie na to że ja sobie pochodze dla
rozrywki do pracy, córcia będzie się bawić z innymi dziećmi, tylko mała jest
chorowita, wiem że kiedy pójdzie do przedszkola bedzie choroba za chorobą,
zastanawiam się czy wtedy wystarczy nam pieniążków na leczenie. Oprócz
almientów mam te 170zł i rodzinne i to są całe nasze pieniążki, narazie
mieszkam z rodzicami, ale między mną, a moją matką fatalnie sie układa i ja
musze się wyprowadzić, pytanie tylko za co?? Przy obecnej sytuacji ex nie
wiem czy mam szanse wywalczyc cokolwiek, może któraś z was podesłałaby mi
swój pozew o podwyższenie alimentów może by mnie jakoś natchnął...
Jeszcze jedna sprawa ojciec dziecka nie interesuje sie córką podobnie jak
jego rodzice, właściwie tamci dziadkowie nigdy jej nie widzieli, a na sprawie
w sądzie (babcia podała mnie do sadu o groźby karalne) kochana babcia nie
wiedziała nawet daty urodzenia wnuczki, ba nawet rok jej się pomylił. Jego
rodzice są po rozwodzie i tak sobie wymyśliłam że skoro ojca dziecka nie stać
na podwyżke alimnetów to może wyjść z wnioskiem np po 50zł od każdego z
dziadków na miesiąc, czy coś takiego jest realne?? Mają drugą wnuczke która
mieszka z matką mojego ex i tamta jest przez nich sponsorowana, dlaczego moje
dziecko ma byc poszkodowane?
Namotałam, ale mam tyle pytań że sama nie wiedziałam od czego zacząć, jeśli
coś bedzie nie jasne wyjaśnię.

pozdrawiam was wszystkie
mama.mati
Obserwuj wątek
    • maja45 Re: alimenty 21.02.05, 19:14
      Nie obraż sie , ale są kobiety , które maja znacznie gorszą sytuację.Może
      zamiast kombinować poszukasz jednak pracy , nawet za te 500 zotych-tak dla
      zasady.A na zaoczne studia to Cie stac ?-przecież kosztują niemalo.
      Marta
      • mama.mati Re: alimenty 21.02.05, 19:30
        nie znasz mojej całej sytuacji, nie jest taka hop siup, a na studia mnie nie
        stac do tej pory miałam kredyt studencki ale matka wyrzuciła mnie z domu i
        zamiast odkładac go na zapłacenie za studia, musiałam opłacac sobie z tego
        stancje, w rezulatacie za nie zapłacenie jestem skreślona z listy studentów,
        więc praktycznie nią już nie jestem, chodze na zajęcia ale na liście studentów
        mnie nie ma, a przez to że jestem skreślona kredytu równiez nie dostaje...
        wogóle to aż przykro mi się zrobiło, dla mnie jest to problem bo nie daje rady
        utrzymac się z córką za 500zł z groszami, a moja matka jest chora psychicznie i
        ja musze iść na stancje, praca??? hmmm niestety może nie jestem zaradna życiowo
        ale nie potrafie jej znaleźć, próbowałam coś ze swoim interesem przez troszke
        było dobrze, niestety skończył się zbyt i zostałam na lodzie,
        gdyby moja sytuacja nie była tragiczna nie prosiłabym o pomoc, ale wam widze
        trzeba dac wyciskacza łez, wyżalić się ze wszystkiego złego co mnie spotkało i
        wtedy uznałybyście że warto mi pomóc, mam ci napisac o tym jak moja matka w
        szale okłada mnie i moje dziecko?? jak kiedys chciała rzucić moim dzieckiem o
        podłoge, o wyzwiskach które ciągle słysze?? czy wtedy uznasz że potrzebuje
        pomocy??
        • ajmj Re: alimenty 21.02.05, 19:51
          Pisząc kilka zdań trudno ocenić w jakiej jestes sytuacji,ale jak czytam jest
          chyba nie do pozazdroszczenia. Powinnaś wyliczyć koszt utzrymania dziecka,
          uwzględniając nawet opłaty za wodę, prąd itd i podac o podwyżkę. Nie jestem
          za "pozbawieniem" faceta z wszystkiej kasy za "karę" ale Twoje dziecko nie może
          tez chodzić głodne czy bose. Myslę, ze wyjdzie Ci razem w granicach 900 zł
          utrzymanie Twojego dzieciaczka łącznie z opłata za przedszkole. Więc staraj sie
          o 400-500 zł. Próbować warto.
          • mama.mati Re: alimenty 21.02.05, 19:58
            no nie jest wesoło, staram się trzymać mocno ale, czasem przychodzi chwila
            załamania, tak myślałam na kwota 400-450zł, nie mam ochoty na zemsty w postaci
            wyrywania mu wszystkich pieniędzy, wogóle mam już dosyc tych przepychanek, no
            ale myśle że nadszedł ten czas kiedy trzeba wybrać się do sądu
            • mama_ameleczki Re: alimenty 21.02.05, 20:15
              chciałam Cie ostrzec ale widze ze juz za puzno. Na tym forum lepei nie pisać o
              alimentach bo Cie zaraz obskoczą. Bo przecież jak od śmiesz biedaczka żądać
              jakiś pieniędzy na jego dziecko. uważaj bo niektóre kobioety tu są chyba
              nienormalne!
              to jest link na którym znajdziesz wzory różnych pozwów
              www.jmc.icpnet.pl/tato/wzory.htm
              I nie przejmuj sie co gadaja, alimenty to jest bezdyskusyjne prawo Twojego
              dziecka.
              Jak chcesz podaj swoje gg albo napisz do mnie na gazetowego
              Pozdrawiam
              • milcha1 Re: alimenty 22.02.05, 08:22
                A może warto wybrać się z córeczką do drugiej babci, żeby poznała wnuczkę? Może
                warto porozmawiaż z Ex aby czasami przypilnował małej kiedy ty wychodzisz z
                domu?
                Nie warto podchodzić do tego emocjonalnie, może uda się zbudować poprawne więzi
                z ojcem dziecka i jego rodziną. Zastanó się nad pracą. Mała ma w końcu 3 lata.
                To nie jest mało. Albo przedszkole a może druga babcia popilnowałaby wnuczki?
                Przemyśl też dlaczego ze wszystkimi układa ci się tak źle. Może problem tkwi w
                tobie?
              • mama.mati mamo.ameleczki napisałam ci numer gg na maila 22.02.05, 13:41
                gazetowego,

                pozdrawiam cię
    • mikawi Re: alimenty 22.02.05, 09:49
      zastanawiam sie po co studiujesz skoro zakładasz że i tak nie znajdziesz pracy
      bo jej nie ma, a nawet jesli - to za 500 zł nie pójdziesz bo ci się to nie
      oplaca; mieszkasz z matką która stanowi zagrożenie dla twojego dziecka i
      ciebie, ale mieszkasz z nią bo ponieważ nie pracujesz i jesteś od niej zależna;
      ojciec dziecka ci płaci, chciałabyś więcej - złóz pozew o podwyżke, jeśli sąd
      podwyższy będzie musiał płacić ci wiecej. Nie rozumiem tylko dlaczego w tym
      wszystkim jako głównych winowajców widzisz rodziców ojca dziecka - że nie
      pomagają finansowo i nie interesuja się wnuczką, a może raczej - że interesują
      się - ale drugą, nie twoją córką. Może się mylę, ale nie ma nigdzie obowiązku
      dziadków do interesowania sie wnuczką. Swoją kasę mogą przeznaczyć na co /kogo
      chcą. Moi teściowie maja pięcioro wnucząt (wszystkie to dzieci) - interesują
      sie, również finansowo - dwojgiem. Pozostałe jakby nie istaniały. I co? I
      jakkolwiek może wydawać się to dziwne - ich wola, ich pieniądze. Chore są
      pomysły żeby dowalać takim dziadkom alimenty - za karę, że babcia pomyliła rok
      urodzenia wnuczki. Może zacznij od siebie - masz dziecko, zadbaj o zaspokojenie
      jego potrzeb finansowych, które będą rosły. Nie ma obowiązku studiowania w tym
      kraju, za to jako rodzic masz obowiązek współutrzymania dziecka.
      • isabelka20 Re: alimenty 22.02.05, 13:41
        a ja naleze do tych okropnych i paskudnych bab bo chce wydusic od bylego ile
        sie da. Narazie wydusilam marne 200zl miesiecznie dla siebie w czasie ciazy a
        jak mala sie tylko urodzi to zrobie wszystko zeby placil na nia jak najwiecej.
        Moja nienawisc spotegowala sie wlasnie w sadzie na sprawie gdzie moj ex
        zaproponowal mi na dziecko 200zl a 5 minut pozniej powiedzial ze 200zl
        miesiecznie kosztuje go utrzymanie psa! Łzy mi w oczach stanely,ze padalec
        porownuje koszt utrzymania malucha z utrzymaniem kundla.
        Zaraz mi napiszecie jaka jestem paskudna itd,och... taka juz jestem.
        Aha co do dziadkow - moje dziecko nigdy ich nie pozna bo szanowny tatus ukrywa
        przyszla corke przed calym swiatem,zmienil dowod osobisty na nowy zeby mu tylko
        dziecka nie wpisali do dowodu,a mi powiedzial ze nie chce jej nigdy zobaczyc...
        Teraz wierze w powiedzenie ze od milosci do nienawisci jeden krok
        Pozdrawiam
        iza
        • mama.mati Re: alimenty 22.02.05, 13:43
          współczuje ci, bo moja sytuacja jest podobna, tylko uważaj bo zaraz i tobie
          obrończynie uciśnionych powiedzą żebyś winy szukała u siebie, jak chcesz
          pogadac napisz mi na maila gazetowego

      • mama_ameleczki Re: alimenty 22.02.05, 19:02
        mikawi napisała:

        > Może się mylę, ale nie ma nigdzie obowiązku
        > dziadków do interesowania sie wnuczką. Swoją kasę mogą przeznaczyć na
        co /kogo
        > chcą.

        No właśnie się mylisz. Więc może następnym razem nie udzielaj sie jak sie nie
        znasz?!
        • mikawi Re: alimenty 23.02.05, 09:35
          w czym sie mylę? ze dziadkowie nie mają obowiązku interesować się wnuczką? jest
          jakis przepis mówiący że mają odwiedzać, dzwonić, dawać pieniądze? to ty mylisz
          pojęcia - dziadkowie mogą zostac zobowiązani przez sąd do płacenia alimentów
          jeśli ich synek się będzie migał a dziecko znajdzie się w niedostatku. A
          obowiązki wobec dziecka to masz ty i jego ojciec.
          • mama_ameleczki Re: alimenty 23.02.05, 10:05
            mikawi napisała:

            > w czym sie mylę? >

            >
            > jeśli ich synek się będzie migał a dziecko znajdzie się w niedostatku. A
            > obowiązki wobec dziecka to masz ty i jego ojciec.

            No właśnie o takim obowiązku mówie( mowimy wogole w tym poście)
            I to ty mylisz pojęcia, bo nie rozmawiamy tu o tym czy dziadkowie mają
            obowiązek kochać wnuczków tylko, że ( w niektórych wypadkach) maja obowiązek
            łożenia na nich.

            Patrz sama piszesz :

            dziadkowie mogą zostac zobowiązani przez sąd do płacenia alimentów -
            - no własnie słowo "zobowiazani" pochodzi chyba od słowa "obowiązek"
            czyli z twojej wypowiedzio wynika, tak naprawde, ze dziadkowie maja obowiazek i
            rodzice( mało maślane). Nastepnym razem lepiej przemilcz.
            • mikawi Re: alimenty 23.02.05, 10:31
              W tym wątku i przypadku ojciec dziecka płaci alimenty, natomiast autorkę boli,
              że dziadkowie interesują się tylko jedna wnuczką, stąd pomysł na poprawienie
              sobie finansów. Najlepiej siedziec w domu bo za 500 zł to sie nie opłaca
              pracować, za to ciągnać od emerytów. To rodzice czyli ojciec i matka mają
              obowiązek łożyć na dziecko, ojciec to robi. A dziadkowie - w dalszej kolejności
              i tylko wtedy jeśli egzekucja alimentów od ojca dziecka okaże sie bezskuteczna,
              co w tym przypadku nie ma miejsca. Czy swoich rodziców też poda o alimenty na
              swoje dziecko? W takim razie po co pracować, skoro obowiązek utrzymania swojego
              dziecka można przerzucic na innych? Autorka nie jest obłożnie chora,
              niepełnosprawna, nie mająca obiektywnej możliwości podjecia pracy. Bezrobocie?
              Dotyczy wszystkich, również ojców, tylko tym się nikt nie przejmuje, ojciec ma
              obowiązek płacić, matka - szuka i szuka i znaleźć nie może, więc siup do
              kieszeni dziadków. Może każde poda swoich rodziców o alimenty i po kłopocie?
              • mama_ameleczki Re: alimenty 23.02.05, 10:51
                oj chyba ci sie troche pomyliło. w tym przypadku, ojciec dziecka płacił
                alimenty do czasu kiedy miała prace. Autorka pisze, ze teraz ja stracił(bądź
                pracuje na czarno) i nie płaci. chyba, ze nazwasz kwoty po 30 zł łożeniem na
                dziecko? Ciekawe czy swoje za tyle utrzymasz?
                jeżeli ojciec nie ma pracy, no to nie ma biedactwo i poprostu nie daje
                pieniedzy na dziecko. Co tam. A jak matka nie ma pracy to ma troche wiekszy
                problem, bo ona wychowuje to dziecko i ona niebedzie miała mu za co dzisiaj czy
                jurto ugotowac obiadu!
                • alladyn7 Re: alimenty 23.02.05, 11:27
                  znowu ci sie pomylily, tym razem cyferki. ojciec wplacil 270 zl, o 30zl mniej.
                  takze jesli moge sie wtracic sytuacja jest taka: ojciec placi co moze, jak ma
                  to 300, jak nie ma calych 300, to placi 270 zl, matka nie placi nic, matka chce
                  pozwac dziadkow zeby oni sie dokladali do badz co badz jej dziecka, bo samej
                  jej sie jakos nie udaje pracowac.
                • done2 Re: alimenty 23.02.05, 11:30
                  No, tu już jest chyba brak rozumienia tekstu pisanego. Ojciec płaci o 30 zł
                  mniej - czyli płaci 270 zł. A nie - 30 zł.
                  Pozdrawiam mamę_ameleczki!
                  • mikawi Re: alimenty 23.02.05, 13:05
                    to dla pełności informacji, która została jasno zapisana zresztą przez autorkę -
                    ojciec W TYM MIESIĄCU zapłacił o 30 zł mniej, czyli zdarzyło się to po raz
                    pierwszy (a studentka zastanawia się kiedy może gnać do prokuratora). Sytuacja
                    jest taka - facet stracił pracę, pracuje na czarno i płaci 300 zl z wyjatkiem
                    ostatniego miesiąca, kiedy to zapłacił 270zł. Matka dziecka studiuje zaocznie
                    (a własciwie nie wiadomo czy jeszcze studiuje), nie pracuje bo pracy nie ma, a
                    nawet jeśli - to za 500 zł które mogłaby zarobić to nie ma sensu. Studia opłaca
                    z kredytu studeckiego - tylko mała uwaga - ten kredyt też będą spłacac rodzice?
                    No i genialna mysl - może babcia mogłaby jeszcze płacić na dzidzię, w końcu
                    niech ma za swoje skoro nie pamięta roku urodzenia wnusi.
                    • mama_ameleczki Re: alimenty 23.02.05, 13:44
                      fakt. ten post przeczytałam zbyt pobierznie i sie pomyliłam. ale przynajmnije
                      umiem przyznać sie do błędu.
                      Zreszta to i tak nie ma żadnego znaczenia bo wy jesteście przeciwni wszystkim,
                      wiec szkoda gadac.
    • mama.mati dziekuję wszystkim 22.02.05, 13:40
      za pomoc i udzielone dobre rady,
      nie wiem skąd w was tyle cynizmu
      ale oki

      mimo wszystko pozdrawiam

      p.s. do wszystkich wiedzących lepiej, może jak znajde kiedys chwilkę opowiem
      wam moją historie, moją i mojej córki, narazie chciałam dowiedzieć się tylko
      kilku nurtujących rzeczy, nie prosilam o ocenianie, bo nie wam osądzać mnie
      • isabelka20 Re: dziekuję wszystkim 22.02.05, 13:43
        sluchaj nie musisz nikomu opowiadac historii ze swojego zycia bo nie dlatego
        jest to forum a te ktore szukaja sensacji znajda ja wszedzie.
        Trzymaj sie cieplo
        iza
      • eq Re: dziekuję wszystkim 22.02.05, 13:43
        Najwięcej na temat alimnetów ( wszelakich; od ojczulka czy dziadków ),oraz
        ogólnych problemow moralno-społecznych, mają do powiedzenia MACOSZKI smile
        Dziewczyno, nie łam się, jak potrzebujesz pomocy, napisz do mnie na priv.
        pzdr
    • alka44 Re: alimenty 22.02.05, 14:04
      Przeczytałąm Twoją historię i dziwię się, ze nie postarałąś się o stypendium
      socjalne. Takie stypendia od października należą się studentom zaocznym i są
      naliczane w zależności od dochodu na osobę i od uczelni. Mozna dostać nawt do
      500 zł miesięcznie.
      Są też stypendia unijne.
      Dziwi mnie to, że nie skorzystałaś z tej najprostszej formy pomocy w ukończeniu
      studiów.
      Poza tym kwota 300 zł alimentów na tak małe dziecko jest odpowiednia.
      Ja alimentów na dzieci od ojca nigdy nie widziałam, ale mam przyznane 380 zł na
      (wtedy) licealistkę, 420 na 12 letnią, ale przewlekle chorą (szpitale i pobyty
      ponad miesiąc jednorazowo, ceny leków).
      Jeżeli ojciec będzie wpłacał jakąś kwotę, to raczej od dziadków nic nie
      dostaniesz. Takie są realia.
      Co do komentarza o utrzymaniu psa, to kiedyś usłyszałam jak po sprawie
      alimentacyjnej na korytarzu chłopak powiedział do dziewczyny "za takie
      pieniadze, to moge co miesiąc robić nowe"
      • elzbieta77 Re: alimenty 27.02.05, 17:44
        UWAGA!
        W dniu 2 marca 2005 od godziny 9:00 odbędzie się pikieta pod Sejmem. Możliwy
        nocleg w biurze Stowarzyszenia "Damy Radę", Warszawa ul. Puławska 41 lok. 1
        tel. 323 72 10-11 fax 323 7212

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka