Dodaj do ulubionych

dyskryminacja

23.02.05, 12:17
Zadzwonilam do Urzedu Stanu Cywilnego, zeby sie umowic na "uznanie
poczetego", bo sie nam wydawalo, ze latwiej to zalatwic teraz, niz po
urodzeniu Groszka - jak rodzice nie maja slubu, to musza sie obooje stawic w
USC, co pare dni po porodzie byloby raczej trudne.
No i pytam urzedniczki jakie dokumenty mamy przyniesc, a ona odpowiada, ze
karte ciazy (w sumie oczywiste), dowody osobiste (tez niekontrowersyjne wink)
i jeszcze ja mam przyniesc orzeczenie rozwodu. Wiec pytam, czy moj partner
tez ma przyniesc swoje, a baba na to, ze nie, tylko matka!
Czyli wychodzi na to, ze mezczyzna pozostajacy w zwiazku malzenskim moze
sobie zafundowac dowolna ilosc dzieci z kimkolwiek, a kobieta mezatka - nie!
Zbulwersowalam sie. Napisalabym chetnie o tym do jakiegos urzedu i do gazety,
ale nie ma pomyslu gdzie!
Co wy na to?
Kicia
PS. Napisalam o tym tez na macochach, tak sie zapowietrzylam!
Obserwuj wątek
    • done2 Re: dyskryminacja 23.02.05, 12:27
      A po co komu orzeczenie rozwodu? A co by było gdybyś była panną a ojciec
      dziecka kawalerem?
    • lilian2 Re: dyskryminacja 23.02.05, 12:33
      ale o czym tu pisac do gazety?
      wg prawa jest tak, ze jezeli kobieta urodzi dziecko pozostajac w zwiazku
      malzenskim za ojca dziecka automatycznie uznawany jest jej maz (potem
      ewentualnie mozna udowadniac, ze tak nie jest).
      dlatego tez poproszono cie o zaswiadczenie o rozwodzie

      i nie ma to nic wspolnego z dyskryminacja
      • pelaga Re: dyskryminacja 23.02.05, 13:07
        Jest dokladnie tak, jak napisala Lilian. Jest domniemanie ojcostwa maza matki i
        mozna tylko na drodze sadowej dochodzic/zaprzeczac ojcostwa.
        Nie chodzi o dyskryminacje, a jedynie przestrzeganie prawa.
        • kicia031 Re: dyskryminacja 23.02.05, 13:11
          Ale mi wlasnie chodzilo o to, ze prawo jest dyskryminujace. Wiem, ze to nie
          wina pani w USC, wiec z nia nawet nie dyskutowalam, ale sadze ze jesli mamy
          rozwiazania prawne, ktore umozliwiaja cos jednej plci (posiadanie dzieci
          pozamalzenskich bez wiedzy zony) to niech to dziala tez w 2 strone.
          • chalsia Re: dyskryminacja 23.02.05, 13:16
            > rozwiazania prawne, ktore umozliwiaja cos jednej plci (posiadanie dzieci
            > pozamalzenskich bez wiedzy zony) to niech to dziala tez w 2 strone.


            He he he
            Kicia, no toż przecież mamy !!! Możesz mieć pozamałżeńskie dziecko i Twój mąż
            nie będzie o tym wiedział, że wychowuje nie swoje.
            Chalsia
            • kicia031 Re: dyskryminacja 23.02.05, 13:26
              No nie przecze, ze to moze byc wygodne wink
              Gorzej jakby dla odmiany ktos chcial uczciwie.
              Pisze o tym, bo zetknelam sie z taka sytuacja na wlasnej skorze - moj ex, kiedy
              jeszcze byl aktualnym, uznal dziecko kochanki, a ja dowiedzialam sie o tym
              przez przypadek (glupote wowczas aktualnego). Ale gdybym ja w czasie tego
              malzenstwa zechciala miec oficjalnie dziecko z kims innym to musialabym isc w
              tej sprawie do sadu, podczas gdy dla niego uznac dziecko to byla kwestia
              spaceru do USC!
              Wychodzi na to, ze mezatka to jakas niepelnosprawna osoba, ktora nie moze pojsc
              z ojcem dziecka nie bedacym mezem do USC i zlozyc oswiadczenia, ze dziecko nie
              jest meza, tylko musi to udowadniac przed sadem. No i jak sad potwierdzi to sie
              to laskawie wpisze dziecku w dokumenty.
              Wrrrrr!
              • kkokos Re: dyskryminacja 23.02.05, 15:51
                no tak, ale gdyby nie było zasady domniemania, że dziecko matki zamężnej jest
                dzieckiem jej męża, to byłoby chyba znacznie gorzej smile))

                mnie inna rzecz rzuciła, gdy rejestrowaliśmy nasze nieślubne dziecko - on
                rozwodnik, ja panna. Było to w czasach, gdy był jeden wzór dowodów osobistych:
                zielona książeczka z miejscem na wpisanie dzieci. Dla pani w urzędzie było
                oczywiste, że wpisuje dziecko do mojego dowodu. A ojca SPYTAŁA, czy MA WPISAĆ
                mu syna. To cudowny symbol tego, jak społeczeństwo (?) podchodzi do kwestii
                zobowiązań wobec dziecka: matka musi, a ojciec, jak sobie sam zażyczy....

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka