Nie grzmijcie... PROSZĘ O RADĘ :(

01.03.05, 21:05
Dziewczyny potrzebuję wsparcia... jestem w ciąży i zostanę samodzielną
mamą... ojcem mojego dziciatka jest ksiądz ... wiem wiem, że wiele z was mnie
potepi ale bardzo Go kocham a on mnie... jednak nie zmienia to faktu, że będę
sama się opiekować dzieckiem... proszę poradźcie mi jak to powinnam prawnie
załatwić jak... co z nazwiskiem... jak to wszystko w urzędach działa... nigdy
nie namawiał mnie do usunięcia i objecał pomoc... proszę nie potepiajcie mnie
jeśli możecie poradxcie cos...
    • isabelka20 Re: Nie grzmijcie... PROSZĘ O RADĘ :( 01.03.05, 21:12
      ja cie nie popieram ani nie potepiam.Rad tez udzielac nie bede bo niewiem co
      moglabym Ci poradzic sad Ale przygotuj sie na to ze zjada cie tu jak psa takze
      badz silna i nie zalamuj sie dla maluszka.
      Pozdrawiam
      iza
      • chalsia Re: Nie grzmijcie... PROSZĘ O RADĘ :( 02.03.05, 00:55
        > ja cie nie popieram ani nie potepiam.Rad tez udzielac nie bede bo niewiem co
        > moglabym Ci poradzic sad Ale przygotuj sie na to ze zjada cie tu jak psa takze
        > badz silna i nie zalamuj sie dla maluszka.
        > Pozdrawiam
        > iza

        Bardzo wiele (zwłaszcza w swietle następnych postów) "wnoszący" post. I w
        dodatku jaka dobra opinia o samodzielnych tongue_out
        Chalsia

        PS. ja nic nie dopisuję w temacie, bo go w 100% wyczerpała Ania_Rosa
    • kammik Re: Nie grzmijcie... PROSZĘ O RADĘ :( 01.03.05, 21:15
      Bzdurnymi opiniami sie nie przejmuj, teraz najwazniejsze jest dziecko. Czy
      ojciec (matko, jak to dwuznacznie tutaj brzmi) chce prawnie uznac twoje
      dziecko?
      I wiesz co? Wszystko bedzie dobrze, uszy do gory.
      • max775 Re: Nie grzmijcie... PROSZĘ O RADĘ :( 01.03.05, 21:21
        Sama nie wiem To bardzo świeża sytuacja chyba wolałby uniknąć szumu Czy można
        jakoś tak załatwić by uznał je a np miało moje nazwisko i wogóle jak najmniej
        osób byłoby uświadomionych Zupełnie się nie orientuję w tych sprawach
        • pelaga Re: Nie grzmijcie... PROSZĘ O RADĘ :( 01.03.05, 21:45
          Jesli uzna dziecko w USC, to chyba z automatu nadaja nazwisko ojca. Zreszta,
          jak pojdziecie do Waszego USC, to i tak wszyscy beda wiedzieli sad Chyba, ze
          wyjedziesz urodzic gdzies nie u siebie i tam pojdziecie zarejestrowac dziecko,
          w jakims innym miescie, anonimowo bardziej. To chyba jest jakies rozwiazanie na
          wzgledna dyskrecje. W Twoim interesie jest jednak, zeby uznal, bo to w koncu
          tylko facet, milosc moze minac i on kiedys moze sie rozmyslic i przestac
          pomagac, wtedy masz dowody w rece, zeby sie domagac od kosciola alimentow, a
          jest stworzony na to specjalny ponoc fundusz.
          Ja jestem przeciwniczka celibatu ksiezy generalnie, ale skoro jednak jest taki
          przepis, wiesz kazdy ma swoje zasady... Ale jestescie tylko ludzmi. A dziecko
          jest darem od Boga smile Wiec dbaj o siebie i nie przejmuj sie krytyka, nikt nie
          jest doskonaly wink A wiemy o sobie tyle na ile nas doswiadczono.
          • ania_rosa Re: Nie grzmijcie... PROSZĘ O RADĘ :( 01.03.05, 22:13
            Max, myslę, że przede wszystkim obgadaj problem z ojcem dziecka, bo może ani
            nasza pomoc, ani to forum nie będzie Ci potrzebne.
            Grubą przesadą jest napisac, że Kościół przychylnie odnosi się do zjawiska
            ojcostwa wśród księzy, ale prawdą jest, że Kościół nigdy tego zjawiska nie
            negował i zawsze oferował jakieś próby rozwiązania sytuacji.
            Po pierwsze dąży się do tego, aby ksiądz-ojciec miał mozliwość stworzenia
            dziecku rodziny. Dlatego daje mu się możliwość zwolnienia ze ślubów i namawia
            do poslubienia matki dziecka. Coś się kończy, coś zaczyna- ludzie są tylko
            ludźmi. W interesie Kościoła jest przeniesienie takiego księdza do świeckiej
            rezerwy, bo korzysta na tym dziecko, jego matka, a często i sam ksiądz. Nic nie
            piszesz o tym, jaki pomysł na sprawę ma Twój partner. Powyższe rozwiązanie
            byłoby chyba najszczęsliwsze i pozbawiłoby dziecka odium "księzowskiego
            dzieciaka" oraz dałoby mu szansę na normalny, jawny dom. Dla Was samych też
            byłaby to ulga.
            Po drugie- jesli ksiądz uznaje fakt romansu za epizodyczny, wyraża skruchę,
            deklaruje się, że więcej się to nie powtórzy i nie chce rezygnowac ze stanu
            kapłańskiego, to wówczas kończy się na degradacji (stałej bądź czasowej),
            odosobnieniu (czasowym) i szeregu konsekwencji (duchowych dodajmy). Dziecko zaś
            jest otoczone opieką Funduszu Kościelnego, czy jak to tam się zwie. W kazdym
            razie nikt nie pozostawi Cie samej sobie. W tej kwestii nie jestem zbyt biegła,
            ale chodzi mi o podkreslenie jednej rzeczy: na zatajeniu faktu ojcostwa nikt
            tak naprawde nie skorzysta.
            Ty nie skorzystasz, bo- nie wiadomo, jak Ci się życie ułoży i czy kiedyś nie
            będziesz musiała korzystać z alimentów.
            Ojciec dziecka nie skorzysta bo- jesli chce kontynuować pracę duszpasterską, to
            wiąże się to ze szczerością wobec przełożonych i spowiedników. Albo więc
            wybierze uczciwość, albo będzie żył w potwornym dylemacie moralnym. Pierwsze
            rozwiązanie daje kilka możliwości (rezygnacja ze ślubów lub odnowa, odkupienie
            i powrót do kapłaństwa) drugie nie daje żadnego. W dodatku jesli kiedyś sprawa
            wyjdzie na jaw ( a jest to kwestią czasu) to poniesie powazne i bolesne
            konsekwencje odgórne wiążące się z zatajeniem.
            Dziecko nie skorzysta, bo po pierwsze: ludzie i tak będą o tym mówić; po
            drugie: nie będzie mieć pełnej rodziny i nie będzie mieć nawet prawa do
            otwartego mówienia o ojcu; po trzecie: w wypadku nieuczciwości ojca nie otrzyma
            należnych mu alimentów.

            Wiem, że pierwsze, co przychodzi do głowy, to ukryć fakt ciaży. Bo ludzie, bo
            otoczenie, bo plotki. Kiedy się jednak głębiej zastanowić nad tematem to okaże
            się, że zatajenie sprawy przyniesie tylko szkody- i te życiowe, i te materialne
            i te duchowe.
            Decyzja należy do Ciebie. Obgadaj to z ojcem dziecka. Jesli Cię naprawde kocha
            i chce stworzyć z Tobą rodzinę- nikt w Was kamieniem nie rzuci. Księza, którzy
            odchodzą z kapłaństwa nie są czarnymi owcami, ojcostwo wśród księzy się zdarza
            i bardzo często sa oni szczęsliwymi ojcami i dobrymi męzami.

            Rosa
            • max775 Re: Nie grzmijcie... PROSZĘ O RADĘ :( 01.03.05, 22:36
              wiesz boję się, że aż ak bardzo mnie nie kocha sad sad sad
              • ania_rosa Re: Nie grzmijcie... PROSZĘ O RADĘ :( 02.03.05, 00:39
                No więc jak on to widzi? Myslę, że istotą sprawy jest to, czy "samotne
                macierzyństwo" jest Twoim pomysłem, czy jego lękiem o konsekwencje? Bo jeśli
                czujesz się w jakikolwiek sposób zmuszana do zatajenia prawdy o ojcu dziecka,
                to włącza mi się czerwone światło. Nie odcinaj sobie drogi do świadczeń.
                Sumienność alimentacyjna takiego "zastraszonego" ojca jest skuteczna dokładnie
                tak długo, dopóki ma się czego bać. A przestaje się bać dość często i wtedy
                zaczyna sie droga pod górkę.
                I jeszcze jedno: nie mówię zdecydowanego "tak" lub "nie" celibatowi i
                powstrzymuję się od oceny takiego księdza. Jednakże wiara katolicka wypowiada
                się bardzo jasno w kwestii wierności- i mówimy tu nie tylko o wierności w
                związku, ale też wierności zasadom. Jeśli więc jakiś ksiądz świadomie decyduje
                się na romans to rozumiem, że jest pewien swojej decyzji, zakłada wierność w
                obrębie tej osoby, zakłada wierność swoim uczuciom i światopoglądowi i jest
                gotów wziąć za to odpowiedzialność, bo cena która zapłaci będzie wysoka. Kims
                innym jest ksiądz, który zrzuca sutannę, aby wybrać małżeństwo. Jeszcze kims
                innym jest taki ksiądz, który "zbłądził" ,ale jest gotów to odpokutowac, stawia
                sprawę uczciwie wobec kobiety i Kościoła oraz jest zdecydowany dalej być
                duchownym. Do tych dwóch przypadków nie mam uwag. Ale katolicyzm w ogóle nie
                zakłada poligamii światpoglądowej i wierności poligamicznej. Nie ma w nim
                miejsca na księdza, który ma dziecko, ale nie ma koncepcji swojego
                postępowania. Albo wybierasz kobietę, albo duchowieństwo (ale wtedy obowiązuje
                cię jawność i powrót do celibatu). Jeśli Twój partner chce wybrać tuszowanie
                sprawy w imię własnej wygody i ochrony tzw. dobrego imienia, to nie ma to nic
                wspólnego z Kościołem i godnością stanu duchownego. Kościół nigdy nie potepia z
                powodu błędu, ale zawsze zakłada zadośćuczynienie tego błędu. No więc jak
                ojciec Twojego dziecka widzi to zadośćuczynienie? Bo jeśli ma to polegac na
                tym, że Ty się poświęcisz w imię zasad, które on jawnie podważa- to kręcisz
                tylko bicz na własną szyję i szyję dziecka. I wtedy radzę zwrócić się
                bezpośrednio do przełożonych ojca Twojego dziecka oraz nadać sprawie ramy
                formalne.

                Rosa
                • natasza39 nie grzmiem.... 02.03.05, 01:54
                  Nie grzmiem, bo ksiadz tez czlowiek. Tak nota bene, jakby mogli miec oficjalnie
                  zony i dzieci, to może byliby bardziej "życiowi", a nie robili problemów z
                  prezerwatyw.
                  Z tego co wiem, to miłosc, miłoscia, ale dziecku trzeba zapewnic przyszłosc.
                  Jesli nie bedzie parycypowal w utrzymaniu dziecka, to z tego co wiem, jest
                  fundusz alimentacyjny przy kazdej kurii.
                  Tyle tylko, że jak pójdziesz do kurii na skarge (może akurat wszystko sie
                  ułozy, ale trzeba brac pod uwage rowniez czarne scenariusze), to przeniosa go
                  karnie na drugi koniec Polski.
                  Ale jak sie kochacie tak bardzo, to mozna pomyslec o zrzuceniu "sukienki" i
                  pobierzcie sie normalnie i wychowujcie dziecko.
                  Jest taka gazeta "Fakty i Mity". Redaktorem jest ksiadz, który olał kler,
                  poslubil ukochana kobiete i zyje normalnie.
                  Czytałam tam kiedys, że nawet potajemnie sa dawane "śluby" ksieżom z kobietami,
                  z którymi oni zyja.
                  Nie wiem czy to prawda, ale mozesz wrzucic w "google" ten tytuł. Może wam tam
                  cos poradza.
                  Pozdrawiam i głowa do góry.
                  Mam znajomego księdza. Zapytam go a jak sie czegos dowiem, to posle Ci na
                  gazetowa poczte.

                  • max775 Re: nie grzmiem.... 02.03.05, 10:26
                    Dziękuję za odpowiedź.
                    > Nie grzmiem, bo ksiadz tez czlowiek. Tak nota bene, jakby mogli miec
                    oficjalnie zony i dzieci, to może byliby bardziej "życiowi", a nie robili
                    problemów z prezerwatyw.
                    Święte słowa, ale jest jak jest sad

                    > Z tego co wiem, to miłosc, miłoscia, ale dziecku trzeba zapewnic przyszłosc.
                    > Jesli nie bedzie parycypowal w utrzymaniu dziecka, to z tego co wiem, jest
                    > fundusz alimentacyjny przy kazdej kurii.
                    On cały czas zapewnia mnie, że zawsze mogę na niego liczyć, bardzo mnie kocha,
                    nigdy mnie nie zawiódl, nie skrzywdził jestesmy razem 4 lata nie mam podstaw by
                    mu nie wierzyć.

                    > Tyle tylko, że jak pójdziesz do kurii na skarge (może akurat wszystko sie
                    > ułozy, ale trzeba brac pod uwage rowniez czarne scenariusze), to przeniosa go
                    > karnie na drugi koniec Polski.
                    Z tego co wiem, to miłosc, miłoscia, ale dziecku trzeba zapewnic przyszłosc.
                    Fundusz pewnie i jest ale jak kuria ujrzy tę sprawę to nie przenoszą karnie
                    tylko ponoć biskup dziekuje za współpracę a x jeśli dalej chce pozostać to sam
                    szuka sobie pracy właśnie na koncu Polski.

                    > Ale jak sie kochacie tak bardzo, to mozna pomyslec o zrzuceniu "sukienki" i
                    > pobierzcie sie normalnie i wychowujcie dziecko. Jest taka gazeta "Fakty i
                    > Mity". Redaktorem jest ksiadz, który olał kler, poslubil ukochana kobiete i
                    > zyje normalnie. Czytałam tam kiedys, że nawet potajemnie sa dawane "śluby"
                    > ksieżom z kobietami,z którymi oni zyja.
                    Oj o tym to on chyba nie mysli Twierdzi, że gdyby mógł to nie wahałby się ani
                    minuty i ożeniłby się ze mną ale nie może uncertain księdzem się pozostaje do końca
                    życia nawet gdy się wystąpi...

                    > Mam znajomego księdza. Zapytam go a jak sie czegos dowiem, to posle Ci na
                    > gazetowa poczte.
                    Jak byś mogła.... DZIĘKUJĘ
                  • agusia_o czytałam Fakty i mity 02.03.05, 15:01
                    i przeczytaj sobie dokładnie, tam jest napisane, że księza żenili sie do Xi
                    wieku i potem.... sama dokładnie przeczytaj
                    • natasza39 Re: czytałam Fakty i mity 02.03.05, 15:10
                      agusia_o napisała:

                      > i przeczytaj sobie dokładnie, tam jest napisane, że księza żenili sie do Xi
                      > wieku i potem.... sama dokładnie przeczytaj

                      Ja nie mówie o tym co jest napisane na temat historii żeniaczek ksieży, tylko o
                      tym co zapoczatkowane zostało w latach 50-tych XX-go wieku we Francji.
                      Historia ta jest opisana w jednym z numerów chyba 2 lata temu.
                      Acha, ja zawsze wiem o czym piszę.
                      Jak nie wiem to po prostu nie pisze!
                • grey-pippin Re: Maxx 02.03.05, 06:44
                  Nikt Ci chyba juz bardziej klarownie i przekonywujaco, a przede wszystkim
                  rzeczowo nie odpowie na Twoje dylematy lepiej niz to zrobila ania-rosa.
                  Mysle, ze te 2 posty moglabys nawet wydrukowac i przedyskutowac z ojcem dziecka.
                  A na teraz zycze Ci ciazy przebiegajacej bez komplikacji i mam nadzieje w
                  dobrym nastroju smile
                  • joasia8 Re: Maxx 02.03.05, 09:53
                    a nie zabezpieczali się,bo im religia tego zabrania????
                    • max775 Re: Maxx 02.03.05, 10:27
                      hahaha
                    • pelaga Znowu glupie trolle 02.03.05, 10:27
                      No jakie to zabawne sad(( ZENADA. Znowu sezon na trolle nastal.
                    • natasza39 zabezpieczenia- do joasi8 02.03.05, 10:30
                      joasia8 napisała:

                      > a nie zabezpieczali się,bo im religia tego zabrania????

                      Moze i sie zabezpieczali. Nie 100% srodkow antykoncepcyjnych.
                      Zapytaj zreszta swojej mamy.
                      Moze im tez prezerwatywa pękła przy twoim poczęciu.
                      Potem z takich złośliwych plemników, co to przebijaja gumke, powstaja złośliwe
                      baby!
                  • max775 Re: Maxx 02.03.05, 10:27
                    Dziekuję
                • max775 Re: Nie grzmijcie... PROSZĘ O RADĘ :( 02.03.05, 10:30
                  BARDZO DZIĘKUJĘ Aniu za Twoją wypowiedź. Wiem naważyłam piwa któro muszę teraz
                  wypić uncertain muszę wszystko bardzo, bardzo dokładnie przemyśleć Choć teraz jest mi
                  bardzo ciężko obiektywnie spojrzeć na moją sytuację sad
                  • agusia_o Re: Nie grzmijcie... PROSZĘ O RADĘ :( 02.03.05, 14:56
                    coś mi tu nie gra, jak to masz dziecko z księdzem, jakieś to mi dziwnie
                    pachnie.... a poza tym jak on miałby cie namawiać na usunięcie, czy ty
                    rozumiesz wogóle o czym mówisz? Skoro spotykałaś sie z księdzem to chyba też
                    jesteś wierząca, to skoro jak to mówisz on by cie namówił na usunięcie, to byś
                    to zrobiła? Coś mi tu chyba prawdy nie piszesz. Ja nie oceniam i nie potępiam,
                    zresztą jeśli już to potępiam grzech a nie człowieka, ale z tym księdzem to
                    chyba wymyślona historyjka, co?
                    • e_r_i_n Re: Nie grzmijcie... PROSZĘ O RADĘ :( 02.03.05, 15:00
                      agusia_o napisała:

                      > Skoro spotykałaś sie z księdzem to chyba też jesteś wierząca

                      Ja to bym predzej stwierdzila, ze skoro sie z ksiedzem spotykala, to jest
                      NIEwierzaca.
                      • agusia_o Re: Nie grzmijcie... PROSZĘ O RADĘ :( 02.03.05, 15:02
                        e_r_i_n napisała:

                        > agusia_o napisała:
                        >
                        > > Skoro spotykałaś sie z księdzem to chyba też jesteś wierząca
                        >
                        > Ja to bym predzej stwierdzila, ze skoro sie z ksiedzem spotykala, to jest
                        > NIEwierzaca.


                        też interesująca podpowiedź, może coś w tym jest....
                        >
                    • max775 Re: Nie grzmijcie... PROSZĘ O RADĘ :( 02.03.05, 15:08
                      to sobie poczytaj tak by Ci zagrało uncertain
                      po 1-sze nie mam jeszcze dziecka tylko jestem w ciąży!
                      po 2-gie nigdzie nie pisałam o usunięciu!!!!!! to własnie on mnie każdego dnia
                      przekonuje że skoro Bóg dał nam dziecko to musi być dobrze!
                      po 3-cie nigdy nie przeszło by mu takie słowo przez usta!
                      po 4-te tak jestem wierząca!
                      po 5-te to już Twój problem jeśli nie wierzysz!
                      po 6-te nie chcę nikogo gorszyć, uważasz, że to wymyslona historia masz do tego
                      prawo, napisałam tutaj bo chciałam uzyskać wsparcie i parę informacji
                      Pozdrawiam
                      ps. powtórzę pytanie: Jak to jest z tym nazwiskiem czy jeśli je uzna nie ma
                      szans by nosiło moje??
                      • e_r_i_n Re: Nie grzmijcie... PROSZĘ O RADĘ :( 02.03.05, 15:11
                        max775 napisała:

                        > ps. powtórzę pytanie: Jak to jest z tym nazwiskiem czy jeśli je uzna nie ma
                        > szans by nosiło moje??

                        "W razie uznania dziecka, nosi ono nazwisko ojca. Dziecko może nosić nazwisko
                        matki, jeżeli ojciec złoży takie oświadczenie przy uznaniu dziecka, a osoby,
                        których zgoda jest potrzebna do uznania dziecka wyrażą na to zgodę. Jeżeli w
                        chwili uznania dziecko ukończyło już trzynasty rok życia, potrzebne jest także
                        wyrażenie zgody przez dziecko osobiście (art. 89 § 1 Kodeksu rodzinnego i
                        opiekuńczego)."
                        Żródło: www.brpo.gov.pl/index.php?poz=220&id=31
                      • agusia_o Re: Nie grzmijcie... PROSZĘ O RADĘ :( 02.03.05, 15:15
                        nie irytuj sie tak, ja nie po prostu mówię,że skoro jest księdzem to powinien
                        ci w jakiej mierze pomóc lub stać sie może wreszcie dorosłym i wiedzieć w jakim
                        stanie będzie mu dobrze, kawalerskim czy poślubić ciebie? Trzeba być
                        odpowiedzialnym za swoje czyny.... a co do nazwiska to dziecko może nosić Towje
                        • szymon00 Re: no właśnie.... 02.03.05, 15:30
                          a jak jest ze siostrami zakonnymi, bo coś dzisiejsze duszpaszterstwo nasze jest
                          za bardzo "wyluzowane", też stoję przed takim problemem, siostra Weronika
                          straszy mnie, że mały Szymonek lub mała Szymonkowa zapewne jest "w drodze", a
                          miała mnie tylko pocieszyć, sprowadzić na dobrą drogę a stało się chyba
                          odwrotnie.....czy też bedą mi się należały alimenty z kurii?, zapewne bedę
                          samotnym tatuśkiem bo jej przełożona Klara nie pozwoli trzymać dzieciątka w
                          klasztorze

                          pozdrawiam
                          • joasia8 Re: no właśnie.... 02.03.05, 16:27
                            dobre,dobree
                            w mojej miejscowisci jest nawet DOM DZIECKA dla dzieci... sióstr zakonnych
                            • milcha1 Re: no właśnie.... 02.03.05, 16:34
                              max775 02.03.2005 15:08 + odpowiedz


                              to sobie poczytaj tak by Ci zagrało uncertain
                              po 1-sze nie mam jeszcze dziecka tylko jestem w ciąży!
                              po 2-gie nigdzie nie pisałam o usunięciu!!!!!! to własnie on mnie każdego dnia
                              przekonuje że skoro Bóg dał nam dziecko to musi być dobrze!
                              po 3-cie nigdy nie przeszło by mu takie słowo przez usta!
                              po 4-te tak jestem wierząca!
                              po 5-te to już Twój problem jeśli nie wierzysz!
                              po 6-te nie chcę nikogo gorszyć, uważasz, że to wymyslona historia masz do tego
                              prawo, napisałam tutaj bo chciałam uzyskać wsparcie i parę informacji
                              Pozdrawiam
                              ps. powtórzę pytanie: Jak to jest z tym nazwiskiem czy jeśli je uzna nie ma
                              szans by nosiło moje??


                              Ale uczynić kobietę samotną matką wypadało?
                              • milcha1 Re: no właśnie.... 02.03.05, 16:36
                                Jeśli je uzna dziecko może nosić albo jego nazwisko albo twoje.
                                Możesz też nie zgodzić się na to aby uznał dziecko i wtedy nie będzie miał
                                żadnych praw do dziecka.
                                • rybkavielorybka Re: no właśnie.... 02.03.05, 21:06
                                  mlicha troszkę zacofana w POlskim prawie jesteś...ostatnio się zmieniło i
                                  ojciec ma prawo dochodzić swego ojcostwa....

                                  A co do textu innej Pani..najważniejsze żeby kasę dawal to istnie żałosne....

                                  Aleście dziewczynie doradziły...nie ma co...

                                  mama Dominiki
                                  _________________
                                  w sprawach dzieci-konserwea....
                                  • max775 Re: no właśnie.... 05.03.05, 18:50
                                    rybkavielorybka napisała:

                                    > mlicha troszkę zacofana w POlskim prawie jesteś...ostatnio się zmieniło i
                                    > ojciec ma prawo dochodzić swego ojcostwa....
                                    on wie, że będzie ojcem i nigdy tego nie zakwestionował!

                                    > A co do textu innej Pani..najważniejsze żeby kasę dawal to istnie żałosne....
                                    żałosne ale niestety samo życie, szykuje się tyle nowych wydatków uncertain na
                                    szczescie on objecał pomoc z której zamierzam skorzystać

                                    > Aleście dziewczynie doradziły...nie ma co...
                                    dziekuję za wszystkie odpowiedzi... chciałam poznać opinię innych... co się
                                    stało, nie zmienię tego sad choć może być różnie bo ta ciaża jest zagrożona
                                    dlatego teraz dbam najlepiej jak potrafię o siebie i maleństwo. A jak życie się
                                    ułoży to pokaże czas...

          • mama_ameleczki Re: Nie grzmijcie... PROSZĘ O RADĘ :( 06.03.05, 13:18
            pelaga napisała:

            > Jesli uzna dziecko w USC, to chyba z automatu nadaja nazwisko ojca.

            Matka decyduje o tym czy chce zeby dziecko nosiło jej nazwisko czy nazawisko
            ojca.
          • ma.pi Re: Nie grzmijcie... PROSZĘ O RADĘ :( 07.03.05, 21:27
            pelaga napisała:

            > Jesli uzna dziecko w USC, to chyba z automatu nadaja nazwisko ojca.

            To, ze ojciec uzna dziecko wcale nie oznacza, ze dziecko ma miec jego nazwisko.
            Dziecko moze miec nazwisko matki. I w sumie to matka musi sie zgodzic aby
            nadano dziecku nazwisko ojca. Jezeli sie nie zgodzi to jej wola
            jest "waznjesza" w tym momencie niz wola ojca.

            lLe namotalam ;o)

            Pozdr.
            • virtual_moth Re: Nie grzmijcie... PROSZĘ O RADĘ :( 09.03.05, 11:54
              ma.pi napisała:

              > pelaga napisała:
              >
              > > Jesli uzna dziecko w USC, to chyba z automatu nadaja nazwisko ojca.
              >
              > To, ze ojciec uzna dziecko wcale nie oznacza, ze dziecko ma miec jego
              nazwisko.
              >
              > Dziecko moze miec nazwisko matki. I w sumie to matka musi sie zgodzic aby
              > nadano dziecku nazwisko ojca. Jezeli sie nie zgodzi to jej wola
              > jest "waznjesza" w tym momencie niz wola ojca.

              Hm, wydaje mi się, ze jest odwrotnie: dziecko uznane w USC z automatu dostaje
              nazwisko ojca. Ojciec musi wyrazić zgodę na to, aby w takim przypadku dziecko
              nosiło nazwisko matki. Co innego uznanie dziecka na drodze sądowej.

              Pzdr
              • ashan Re: Nie grzmijcie... PROSZĘ O RADĘ :( 09.03.05, 12:10
                Virtual - nie. W urzędzie rodzice, nie będący małżeństwem, są pytani o
                nazwisko, jakie dziecko będzie nosiło. I jeśli obydwoje zgadzają się na
                nazwisko matki to po problemie.
                a.
                • e_r_i_n Re: Nie grzmijcie... PROSZĘ O RADĘ :( 09.03.05, 12:18
                  Chyba obie macie racje smile
                  Jest tak, ze 'z automatu' dziecko uznane w urzedzie dostaje nazwisko ojca.
                  Jesli ma byc inaczej - obie strony musza wyrazic zgode.
                  Wklejam jeszcze raz link na ten temat:
                  www.brpo.gov.pl/index.php?poz=220&id=31
                • virtual_moth Re: Nie grzmijcie... PROSZĘ O RADĘ :( 09.03.05, 12:19
                  ashan napisała:

                  > Virtual - nie. W urzędzie rodzice, nie będący małżeństwem, są pytani o
                  > nazwisko, jakie dziecko będzie nosiło. I jeśli obydwoje zgadzają się na
                  > nazwisko matki to po problemie.

                  Tak właśnie jest, a to skutkuje tym, o czym pisałam w poprzednim poscie - jesli
                  matka chce nadać dziecku swoje nazwisko podczas uznania w USC,musi mieć zgodę
                  ojca.W odrotną stronę raczej to nie działa, bo jeśli już matka godzi się na
                  uznanie dziecka w USC przez ojca, to godzi się także na jego nazwisko.

                  Ja sama "sądzę się", bo ojciec Ali nie zgodził się na nadanie jej mojego
                  nazwiska w USC. Dlatego też (miedzy innymi, nie tylko z powodu nazwiska)
                  postanowiłam wnieść o sądowne ustalenie ojcostwa i nadanie córce mojego
                  nazwiska.

                  Pzdr
                  • ashan Re: Nie grzmijcie... PROSZĘ O RADĘ :( 09.03.05, 12:32
                    virtual_moth napisała:

                    > ashan napisała:
                    >
                    > matka chce nadać dziecku swoje nazwisko podczas uznania w USC,musi mieć zgodę
                    > ojca.W odrotną stronę raczej to nie działa, bo jeśli już matka godzi się na
                    > uznanie dziecka w USC przez ojca, to godzi się także na jego nazwisko.
                    >

                    No widzisz, nie do końca smile Bo ja się nie zgodziłam i mój syn ma moje
                    nazwisko, mimo mdłych sprzeciwów taty.

                    a.
                    • virtual_moth Re: Nie grzmijcie... PROSZĘ O RADĘ :( 09.03.05, 12:37
                      ashan napisała:

                      > No widzisz, nie do końca smile Bo ja się nie zgodziłam i mój syn ma moje
                      > nazwisko, mimo mdłych sprzeciwów taty.

                      Ashan, szczerze mnie zaciekawiłaś!
                      Tylko jak to ma się do tego co wcześniej napisałaś, że musi być zgoda OBOJGA
                      rodziców, aby nadać dziecku takie a nie inne nazwisko? Czy w Waszym przypadku
                      zgoda ojca nie była wymagana?

                      Pzdr
                      • ashan Re: Nie grzmijcie... PROSZĘ O RADĘ :( 09.03.05, 12:46
                        hmmm, wiesz, w końcu musiał się zgodzić wink
                        natomiast w opisywanym tu przypadku tata chyba nie będzie specjalnie nalegał na
                        nadanie dziecku swojego nazwiska... Na pewno nie na tyle, żeby ciągać
                        dziewczynę po sądach...
                        a.
    • marcepanna Re: Nie grzmijcie... PROSZĘ O RADĘ :( 02.03.05, 18:22
      ten Ksieżulo przynajmniej zachowuje sie jak powinien normalny facet, tzn
      deklaruje chec pomocy ( no a 90% tatuskow ma wychowywanie i utrzymywanie
      swoich dzieci z tutejszymi Paniami w dupie)
      Najwazniejsze zeby ci dawal kase na dziecko
      • max775 Re: Nie grzmijcie... PROSZĘ O RADĘ :( 02.03.05, 20:43
        tego akurat mogę być pewna, że nie zostawi bez środków... obiecuje pomoc i
        wsparcie... będzie daleko ale będzie!!!
        • milcha1 Re: rybkawielorybka 05.03.05, 18:05
          Gdyby ksiądz dochodził ojcostwa to byłby ewenemet na skalę kraju smile
          • joasia8 Re: rybkawielorybka 06.03.05, 01:49
            a mni to ciekawi skąd ten fundusz alimentacyjny przy kuriach
            czyżby z datków na tacę ?
            • ania_rosa do Joasi 06.03.05, 03:48
              Nie widzę przeszkód, aby Twój głód wiedzy nie mógł zostać zaspokojony.
              Wystarczy zadzwonić do kurii i się zapytać. Na pewno z rozkoszą udzielą Ci
              wyczerpujących odpowiedzi, bo rzadkością w dzisiejszych czasach jest
              natrafienie na tak wyjątkową interlokutorkę.

              rosa
              • joasia8 Re: do Joasi 06.03.05, 06:42
                a ja myślalam,że wy też to już wiecie
              • lilith76 Re: do Joasi 07.03.05, 20:19
                > interlokutorkę.

                ania_rosa, ale umówmy się, że będziecie uzywać na forum tylko jednego trudnego słowa tygodniowo wink
    • tatamateuszka Re: Nie grzmijcie... PROSZĘ O RADĘ :( 09.03.05, 00:05
      Zacznij od alimentów. Niech parafianie płacą.
      • max775 Re: Nie grzmijcie... PROSZĘ O RADĘ :( 09.03.05, 11:44
        tatamateuszka napisał:
        > Zacznij od alimentów. Niech parafianie płacą.

        Płacić to on będzie z własnej pensji ale jak będzie dalej to nie wiem sad czy
        rozegrać to oficjalnie czy lepiej cicho zatuszować... sad możecie się domyślić
        co wolałby ojciec ja jeszcze nie wiem co zrobię confused
        • isabelka20 Re: Nie grzmijcie... PROSZĘ O RADĘ :( 09.03.05, 13:50
          a swoja droga przykre jest to ze ten czlowiek jest .... po co ma byc dalej
          ksiedzem i oszukiwac wszystkich parafian?? Ukrywanie dziecka przed calym
          swiatem i tuszowanie sprawy ble okropienstwo oby mniej takich cudnownych ksiezy
          • max775 Re: Nie grzmijcie... PROSZĘ O RADĘ :( 09.03.05, 16:09
            niestety pewnie się zdziwisz ale to jest dosyć powszechne zjawisko... księża
            mają kobiety z którymi, zyją od lat a niektórzy mają też i dzieci... ale tylko
            niewielki procent z nich decyduje się zmienic kościół na np.polskokatolicki czy
            odejść... znam 2 którzy zrzucili suanne i 2 którzy przeszli do tego kościoła...
            jednak cała reszta nie zmienia swojego życia... żyją tak jak dotychczas no
            chyba, że biskup się dowie i podziekuje za współpracę wówczas szukają pracu
            gdzieś w kraju i na odległość opiekują się swoimi "rodzinami" spedzają wówczas
            razem wakacje czy świeta . . . .
    • max775 Chciałabym zasnąć.... 11.03.05, 14:34
      ...na zawsze sad sad sad sad sad sad sad
      • lilith76 Re: Chciałabym zasnąć.... 11.03.05, 16:05
        co się stało??????????
      • kammik Re: Chciałabym zasnąć.... 11.03.05, 16:12
        Przed toba wiele trudnych miesiecy. Staraj sie myslec o tym, ze za kilka lat
        cieszyc sie bedziesz podrosnietym, madrym, zdrowym dzieckiem a poczatkowe
        problemy beda nikłym cieniem przeszłosci.
        • max775 Re: Chciałabym zasnąć.... 11.03.05, 16:32
          mam nadzieję... dziękuję...
      • joasia8 Re: Chciałabym zasnąć.... 11.03.05, 16:14
        najpierw grzeszy,a potem spac jej się chce,na zawsze...
        dajcie spokój,nie cierpię takiej obludy

        a ta pani,ktora napisala,ze będzie placil z wlasnej pensji to chce nam
        wmowic,ze tę pensję to sami wypracowują?pensja tez od parafian pochodzi
        poza tym księza nie chcą odejsc od kosciola,bo to bardzo wygodna posadka...oj
        wygodna
        • max775 Re: Chciałabym zasnąć.... 11.03.05, 16:29
          joasia8 napisała:
          > najpierw grzeszy,a potem spac jej się chce,na zawsze...
          > dajcie spokój,nie cierpię takiej obludy
          każdy ma prawo mieć własne zdanie...

          > a ta pani,ktora napisala,ze będzie placil z wlasnej pensji to chce nam
          > wmowic,ze tę pensję to sami wypracowują?pensja tez od parafian pochodzi
          > poza tym księza nie chcą odejsc od kosciola,bo to bardzo wygodna posadka...oj
          > wygodna
          to Ty do szkoły nie chodziłas?? nie wiesz, że księża pracuja na etacie i stąd
          mają pensję + kolęda i od czasu do czasu intencie! niektórzy odchodzą i dobrze
          im sie powodzi! a jak dużą dajesz pensję księżom w swojej parafi.. jestem
          ciekawa 1zł na tydzień? na co to wystarczy...
          • lilith76 Re: Chciałabym zasnąć.... 11.03.05, 16:31
            bałam się, że coś z dzieckiem.
            trzymaj się.
            • max775 Re: Chciałabym zasnąć.... 11.03.05, 16:34
              Moja ciąża jest zagrożona więc jeszcze nic nie wiadomo, łykam leki i oszczędzam
              się... co będzie dalej zobaczymy...
          • joasia8 Re: Chciałabym zasnąć.... 11.03.05, 16:36
            to Ty do szkoły nie chodziłas??
            ---chodzilam,ale w zadnej nie mialam przedmiotu traktującego o zarobkach księzy
            i ich etatach
            Ty juz w podstawówce oczy maslane do księdza robilas?tam cie tego nauczyli?

            nie wiesz, że księża pracuja na etacie i stąd
            mają pensję + kolęda
            ---no walsnie,kolęda...kolęda?a raczej coroczna zbiorka pieniędzy,bo jakoś
            księdza nie zainteresowal leżacy w moim domu i umierajacy na raka
            dziadek,koperty jednak szukal i....srogo się zawiodl

            i od czasu do czasu intencie! niektórzy odchodzą i dobrze
            im sie powodzi!
            ---ale większość pozostaje na swoim miejscu,bo gdzie będzie mial lepiej?---

            a jak dużą dajesz pensję księżom w swojej parafi.. jestem
            ciekawa 1zł na tydzień? na co to wystarczy...
            ----zlotówka do zlotówki i juz na pampersy jest----


            • kammik Re: Chciałabym zasnąć.... 11.03.05, 16:40
              Joasiu, idz no sprawdz, czy cie nie ma na onecie.
            • hella100 Re: Chciałabym zasnąć.... 11.03.05, 16:42
              Joasiu kochana, powiedz mi, skad wziac tyle jadu?
              • ania_rosa Re: Chciałabym zasnąć.... 11.03.05, 16:48
                Księza mają pensje, tak więc nie obawiaj się Joasiu, z Twojej kiesy nie
                uszczkną...
                Chwalebne jest, że o dziadka sie troszczysz, ale jeszcze bardziej chwalebne
                byłoby dogłębne przyswojenie chrześcijańskiej etyki miłości i miłosierdzia.

                Rosa
            • max775 Re: Chciałabym zasnąć.... 11.03.05, 16:51
              joasia8 napisała:

              > to Ty do szkoły nie chodziłas??
              chodzilam,ale w zadnej nie mialam przedmiotu traktującego o zarobkach księzy i
              ich etatach Ty juz w podstawówce oczy maslane do księdza robilas?tam cie tego
              nauczyli?
              mhmmmm wypatrzyłam sobie tego najmądrzejszego i najprzystojniejszego dawca
              przecież nie może być pierwszym lepszym

              >nie wiesz, że księża pracuja na etacie i stąd
              >mają pensję + kolęda no walsnie,kolęda...kolęda?a raczej coroczna zbiorka
              >pieniędzy,bo jakoś księdza nie zainteresowal leżacy w moim domu i umierajacy
              >na raka dziadek,koperty jednak szukal i....srogo się zawiodl
              to dziadek miał pecha moja mama umierajc na raka otrzymała osatanie
              namaszczenie i nikt zadnej kasy nie chciał widocznie jacy ludzie takie podejście

              i od czasu do czasu intencie! niektórzy odchodzą i dobrze im sie powodzi!
              ale większość pozostaje na swoim miejscu,bo gdzie będzie mial lepiej?---
              szczególnie jak będzie użerał sie z takimi "babami" sama rozkosz

              > a jak dużą dajesz pensję księżom w swojej parafi.. jestem
              > ciekawa 1zł na tydzień? na co to wystarczy...
              > zlotówka do zlotówki i juz na pampersy jest
              stać mnie na pampersy bez tacowego...
              • ania_rosa Re: Chciałabym zasnąć.... 11.03.05, 17:00
                Wiesz co, Max? Abstrahując od jadowitych wypocin Joasi, ja Tobą nieco potrząsnę:
                Kobieto, obudź się!
                Wiele z nas popełniało błąd patrzenia przez różowe okulary na męzow, niemęzów,
                partnerów itd. Wydawało nam się, że pewne rzeczy nie muszą iśc w parze, aby
                człowiek był godny miana człowieka. Tymczasem praktyka pokazuje, że jest na
                odwrót. Nie da się ufać człowiekowi, który nie jest uczciwy.
                Ojciec Twojego dziecka to nie tylko Twój partner, to także ksiądz. Oprócz jego
                zycia osobistego istnieje tez zycie publiczne, bo jest człowiekiem "publicznego
                zaufania". Na razie zamierza tego zaufania nadużyć wobec parafian, a co z Tobą?
                Uczciwość- jak często piszę- jest systemem zero-jedynkowym. Nie da się być
                uczciwym wobec Boga i nieuczciwym wobec ludzi. Jakie zatem wystawia sobie
                świadectwo jako ojciec Twojego dziecka? Skoro nie przechodzi próby osobistej
                uczciwości dlaczego dla Ciebie miałby uczynić wyjątek?
                Mądry człowiek może popełnić głupstwo i nadal być mądrym człowiekiem. Czlowiek
                uczciwy, który dopuszcza się podłości uczciwy już nie jest. Tego się nie da
                wymazać, to mozna jakoś odkupić i zadośćuczynić, ale nie metoda chowania głowy
                w piasek.
                Jesli mozna Ci coś radzić: bądź ostrozna i zrzuć te fatalne różowe spozierałki,
                bo korzyści Ci to nie przyniesie. Nikt z rozsądnych rozmówców na tym forum tego
                księdza nie potępił. Ale jego próba uniknięcia odpowiedzialności daje dużo do
                myslenia. I to szczególnie w kontekście Ciebie i dziecka.

                Rosa
            • max775 Re: Chciałabym zasnąć.... 11.03.05, 16:59
              Joasiu DZIĘKUJĘ OD RAZU LEPIEJ SIĘ POCZUŁAM aż żyć się zachciało...
        • pustulka_75 Bóg ma nową twarz... 11.03.05, 17:15
          ...twarz Joasi.

          joasia8 napisała:
          "...najpierw grzeszy..."

          Skąd wiesz kto grzeszy, a kto nie? Tego, jak mniemam, dowiemy się dopiero po
          tamtej Stronie.
          Skoro masz taką wiedzę to może wyspowiadasz mnie i dasz rozgrzeszenie? Oj, dużo
          mam na sumieniu, baaardzo dużo.
          • joasia8 Re: Bóg ma nową twarz... 11.03.05, 17:43
            oj ja wy prawdy os sobie nie lubicie,oj nie lubicie
            rozkladacie nogi przed pierwszym lepszym i zadna nie mysli o tym,ze z tego moze
            byc dziecko
            dziecko nalezy utrzymac,więc szybko po alimenty,duze!
            nalezy tez wychowac,ale samej,mam nową lalkę-zywą i nie dam jej nikomu,a juz na
            pewno nie ojcu
            czy to nie dziwne,ze tak się wzajemnie wspieracie?nie,bo jestescie siebie warte
            • pustulka_75 Wspaniałe kazanie! Jeszcze, jeszcze! 11.03.05, 17:56

            • ania_rosa Re: Bóg ma nową twarz... 11.03.05, 18:50
              Oj, matuś nie gnali na lekcje języka polskiego, oj nie gnali! Oj, ale wychowali
              se dziewke piknie, wychowali!
              Lekcje seksuologii masz Joasiu już zaliczone, a czym się wykażesz na polu
              człowieczeństwa?

              Rosa
            • pustulka_75 Alem durna!... 11.03.05, 19:04
              Powinnam była rozłożyć nogi przed bogatszym. Miała bym te DUUUZE alimenty.
              Następnym razem postaram się bardziej.
    • olimey Re: Nie grzmijcie... PROSZĘ O RADĘ :( 11.03.05, 17:50
      witaj,ja nikogo niepotępiam ani nieosądzam,ojciec może uzać dziecko ale ono
      będzie miało twoje nazwisko i w tej sytuacji może to być dobre
      rozwiązanie,napisz do mnie na nr 6173380 ,niewiem czy pomogę ale mam kogoś w
      rodzinie w podobnej sytuacji,proszę napisz.pozdrawiam,3majcie się ciepło,dbaj o
      dzidzię,bo teraz tylko to jest ważne .ja osobiście mam 5 dzieci.pozdrawiam
      jeszcze raz
      • milcha1 Re: Nie grzmijcie... PROSZĘ O RADĘ :( 11.03.05, 20:23
        Kościół katolicki jest w dużej mierze finansowwany przez budźet państwa.
        Pójdzie więc i z naszych podatków.
        Ja na swój kościół płacę podatek i nie mam ochoty jeszcze na rzym. kat.
        • hella100 Re: Nie grzmijcie... PROSZĘ O RADĘ :( 11.03.05, 23:30
          > Kościół katolicki jest w dużej mierze finansowwany przez budźet państwa.
          > Pójdzie więc i z naszych podatków.

          Pensje lekarzy, nauczycieli i wielu innych osob sa finansowane z budzetu panstwa
          i czego to dowodzi? ze ci lekarze i nauczyciele nie powinni placic alimentow?
          • milcha1 Re: Nie grzmijcie... PROSZĘ O RADĘ :( 12.03.05, 08:57
            Co ma piernik do wiatrka?
            Nie powinien być uprzywilejowany jeden kościół, ponieważ Polska nie jest
            państwem wyznaniowym.
            Alimenty powinien płacić każdy rodzic zobowiązany do tego, ponieważ jest to
            jego psim obowiązkiem łożyć na swoje dziecko.
            • tekila33 Re: Nie grzmijcie... PROSZĘ O RADĘ :( 12.03.05, 09:13
              No tak niby XXI wiek a ksiądz uważany jest za nadczłowieka. Drogie Panie to nie
              jest święta krowa. To jest normaly facet który oszukał sam siebie i oszukał
              inną osobę. I dalej się miga bo kocha sam siebie. Przeszła matko, wal prosto do
              biskupa po kasę dla dzieciaka i dla siebie.
            • joasia8 Re: Nie grzmijcie... PROSZĘ O RADĘ :( 12.03.05, 09:14
              wlasnie
              a co by bylo, gdyby tatus nie byl księdzem tylko imamem?
              lekarz pracuje,nauczyciel pracuje a ksiądz wykonuje poslugę
              i pomyslec,ze taki ksiądz daje (albo nie,w/g wlasnego uznania)rozgrzeszenie
              • ania_rosa Re: Nie grzmijcie... PROSZĘ O RADĘ :( 12.03.05, 09:19
                Ja myślę, że post Tekili ma jednak inny wydźwięk, Joasiu. Zresztą ja się
                zgadzam z Tekilą, tylko mnie to zajęło trzydzieści akapitow, a Jej jedenwink
                Nie wiem, co by było gdyby tatuś dziecka był imamem, sadhu (to malo
                prawdopodobnewink czy buddyjskim mnichem. Domyślam się jednak, że spodziewasz
                się, Joasiu, jakiejś pikantnej odpowiedzi w sensie: gdyby był imamem, tobyśmy
                zgodnie go odsądziły od czci i wiarywink)
                Niestety pewne zasady są niezależne od osób, które im podlegają, co nie zmienia
                faktu, że wielu ludzi nie umie się obyc bez szufladek i punktem ich honoru jest
                wtłoczenie w te szufladki innych.

                Rosa
              • natasza39 Re: Nie grzmijcie... PROSZĘ O RADĘ :( 12.03.05, 09:54
                Ej autorka watku nie ma problemu li tylko z alimentami i ocene moralną
                rzeczonego ksiedza nie prosiła.
                Jak mniemam joasiu wzór cnót z Ciebie wszelakich i ideał.
                Słońce moralności nad horyzontem nieprawości!
                Więc świeć nam dalej cobyśmy "rozkładajace nogi" mogły się w słońcu Twoim
                wygrzewać dalej!!!

                A tak nawiasem czemu akurat ta autorkę namawiasz na alimenty od rzeczonego
                ksiedza, a na innym dziewczynom wypominasz, że to wredne alimenciary, którym
                tylko o forse chodzi, bom chyba udaru od tego "słoneczka" dostała i mie sie cos
                we łbie pomieszało.
                To jak to jest "słoneczko" nasze?
                • joasia8 Re: Nie grzmijcie... PROSZĘ O RADĘ :( 12.03.05, 10:12
                  Jak mniemam joasiu wzór cnót z Ciebie wszelakich i ideał.
                  ---zgadlas---
                  Więc świeć nam dalej cobyśmy "rozkładajace nogi" mogły się w słońcu Twoim
                  wygrzewać dalej!!!

                  A tak nawiasem czemu akurat ta autorkę namawiasz na alimenty od rzeczonego
                  ksiedza,
                  ---wzkaż mi,gdzie ją namawiam na te alimenty,sama ciekawa jestem----
Pełna wersja