Dodaj do ulubionych

była "cudowna" żona.....

09.03.05, 12:21
Tak czytam tematy na tym forum, bo próbuję zrozumieć byłe żony....Może po
prostu same ocenicie tę sytuację:
Mąż odszedł od żony, która od czasu zajścia w ciążę nie miała ochoty dzielić z
nim sypialni. Trwało to 3 lata. Kiedy dziecko miało już 2 latka-nie wytrzymał!
Żona nie zamierzała korzystać z pomocy żadnych specjalistów, bo wg niej sex
tylko mógł istnieć w związku z prokreacją-inny-nie!
Pół roku mieszkał sam, potem poznał kogoś innego, no i zaczęły się problemy..
Zabroniła mu widywac córkę i wniosła pozew o rozwód z Uwaga-1000zł alimentów.
Dodam, że płacił dobrowolnie 400zł, a zarabia ok 2400. Wynajmuje mieszkanie,
które kosztuje ok 1000zł/m-c, a żona mieszka z rodzicami i pracuje -zarabia
ok. 1300zł +premie, trzynastki)
Facet zostawił jej wszystko (samochód, sprzęt RTV), zaproponował 400zł
alimentów...jak na 3,5 letnie dziecko, to chyba nie tak mała część na
wychowanie.?? Sąd ustalił mu widzenia z dzieckiem i co? Żona w te weekendy
akurat załatwia zaświadczenia lekarskie, ze dziecko jest chore...Nie widzi
córki, mimo iż mała go uwielbia..Co Wy na to moje panie? Co taki facet ma
myśleć o kobietach??
Obserwuj wątek
    • chalsia Re: była "cudowna" żona..... 09.03.05, 12:31
      400 zł, hmm? Nie tak mała część???? Ale czy stanowi PRZYNAJMNIEJ 50% kosztów
      utrzymania dziecka (wliczając w to odpowiednią częśc prądu, gazu, etc) ???
      Bo to, ze kobieta mieszka z rodzicami NIE znaczy, że sie nie dokłada do
      kosztów "domowych". Tego nie wiesz.
      I tak o poziomie alimentów zadecyduje sąd, więc się nie ma co specjalnie burzyć
      na to, co napisała w pozwie.
      Co taki facet ma myśleć o kobietach? Co chce. Czy o tej, którą poznał, tez tak
      myśli? Jak tak, to kaplica (dla tej kobiety).
      Chalsia
    • kropla113 Re: była "cudowna" żona..... 09.03.05, 12:34
      współczuję, naprawdę.
      mogę sobie tylko wyobrazić jak bym się czuła gdyby ktokolwiek próbował mi
      utrudniać dostęp do mojego dziecka.
      faceci mają na tym forum lekko przewalone, bo nazywa się ono: samodzielna mama
      gdyby analogiczne było dla samodzielnych ojców to wy nie zostawilibyscie na nas
      suchej nitki, wiec nie dziw sie ze tu narzeka sie glownie na facetow
      a sytuacje bywaja bardzo rozne i mysle, ze kazda z nas tutaj doskonale zdaje
      sobie sprawe, ze tego, ze zli bywaja nie tylko faceci
      • ajmj Re: była "cudowna" żona..... 09.03.05, 13:01
        Jeśli to co piszesz jest prawdą to wystarczy tylko postawić się w miejsce tego
        faceta i juz wiemy jakbysmy się czuły. Chyba żadna z nas nie chciałaby być
        odstawiona od łóżka na tyle czasu jak zbędna rzecz, żadna z nas nie chciałaby
        żerbrać o kontakty z WŁASNYM dzieckiem, każda z nas chciałaby ułożyć sobie z
        kimś innym zycie, kto kochałby nas naprawdę, szanował itd.
        -----------------------------------

        Po deszczu zawsze jest słońce...
    • chalsia Re: była "cudowna" żona..... 09.03.05, 12:55
      > wychowanie.?? Sąd ustalił mu widzenia z dzieckiem i co? Żona w te weekendy
      > akurat załatwia zaświadczenia lekarskie, ze dziecko jest chore...Nie widzi
      > córki, mimo iż mała go uwielbia..

      A jak sąd ustalił te kontakty? Że on ma zabierać 3,5 letnią córkę do siebie na
      weekendy?
      I matka, zasłaniając się zaświadczeniem lekarskim nie daje mu córki zabrać z
      domu?
      To niech idzie do sądu i wnosi o zmianę sposobu ustalenia kontaktów -
      tzn. "dopisek", że w przypadku choroby dziecka ma prawo je odwiedzać w jego
      (=dziecka) miejscu zamieszkania w ustalonych godzinach. Wtedy, w przypadku
      gdyby matka nie chciała go wpuścić, może zwrócić sie o pomoc do policji.
      Chalsia
      • bbbb10 Re: była "cudowna" żona..... 09.03.05, 13:05
        rok temu wniósł do sądu rodzinnego o ustalenie kontaktów z dzieckiem, ale żona
        była o tydzień szybsza z pozwem rozwodowym i jego sprawę dołączyli do rozwodu,
        bo to w wyższej instancji....i nadal nie widywał dziecka. Raz w czerwcu pojechał
        na plac zabaw i spotkał się z córką, ale teściowa przez godzinę wyzywała go od
        s..., gnojków itd-przy dziecku...Więc znów nie widział córki. Sąd dopiero w
        listopadzie zajął się widzeniem z dzieckiem. Ustalił mu kontakty na 2 razy w
        tygodniu w niedzielę w obecności matki, tłumacząc to, że dziecko mogło się od
        niego odzwyczaić....widzicie tę paranoję ? Ukarali go za to, że matka nie
        pozwalała mu przez tak długi czas widzieć dziecka. Co do miejsca spotkania mają
        się umawiać. No i co się dzieje? Matka dziecka mówi, że jest chore i może sobie
        do niego przyjechać. A tam teściowa, teść, koleżanka i brat...wszyscy bardzo
        "przyjaźnie" nastawieni.. A on nie ma ani pół świadka jak tam go traktują, bo
        nikogo nie wpuszczą poza nim...
        • chalsia Re: była "cudowna" żona..... 09.03.05, 13:12
          Ustalił mu kontakty na 2 razy w
          > tygodniu w niedzielę w obecności matki, tłumacząc to, że dziecko mogło się od
          > niego odzwyczaić....widzicie tę paranoję ? Ukarali go za to, że matka nie
          > pozwalała mu przez tak długi czas widzieć dziecka.

          To nie jest kara, tylko kwestia ponownego przyzwyczajenia dziecka do osoby
          ojca. Jak najbardziej słusznie. I przyczyna tego stanu nie ma znaczenia.

          >Co do miejsca spotkania mają
          > się umawiać. No i co się dzieje? Matka dziecka mówi, że jest chore i może
          sobie
          > do niego przyjechać. A tam teściowa, teść, koleżanka i brat...wszyscy bardzo
          > "przyjaźnie" nastawieni.. A on nie ma ani pół świadka jak tam go traktują, bo
          > nikogo nie wpuszczą poza nim...

          No cóż, widać mu niewystarczająco zależy. Nie ważne jak go traktują, jesli
          zalezy mu na dziecku to trzeba zacisnąć zęby i budowac tę więź kosztem własnej
          dumy, bo inaczej nie będzie miał w sądzie argumentów na to, by kontakty zostały
          ustalone w sposób bardziej dla niego dogodny (a dziecko rośnie).

          Chalsia
          • bbbb10 Re: była "cudowna" żona..... 09.03.05, 13:19
            jak to przyczyna nie ma znaczenia??? Ona robi źle, a ona za to cierpi?? Dziwne
            rozumowanie.. A co do dziecka-ono uwielbia ojca i wcale nie musi się do niego
            przyzwyczajać. W grudniu, zaraz po wydaniu postanowienia-udało mu sie spotkać z
            córką (w hipermarkecie, jak chciała żona) Pojechał z siostrą i ma nagrane całe
            spotkanie na video. Dziecko rzuciło mu się na szyję i nie chiało iść do matki.
            Tylko czy taki film może jakoś mu pomóc w sądzie. JAk może jeździć do domu matki
            i jej rodziców kiedy oni wrzeszczą na niego przy dziecku??
            • e_r_i_n Re: była "cudowna" żona..... 09.03.05, 13:23
              Rozwiazaniem mogloby byc zawnioskowanie o badanie w RODKu w celu okreslenia
              istnienia wiezi miedzy dzieckiem a ojcem, a takze prosba o sugestie ze strony
              psychologa, jak spotkania powinny wygladac - na przyklad czy mozliwe jest
              zabieranie dziecka przez ojca na kilka godzin (czy nawet na caly weekend) -
              jesli dziecko traktuje ojca jako osobe pewna i bliska, to w tym wieku jest juz
              to mozliwe.
              • bbbb10 Re: była "cudowna" żona..... 09.03.05, 13:32
                W RODK na badanie w Krakowie czeka się pół roku, a sąd już 2 m-ce nie odpowiada
                na jego pismo.. Co do psychologa, to dzwonił, ale musiałby przyjechać do niego z
                dzieckiem, tylko jak?? Żona nie pozwala mu zabrać dziecka, a do domu nie wpuści
                psychologa..
                • e_r_i_n Re: była "cudowna" żona..... 09.03.05, 13:33
                  Pisza o sugestii psychologa mialam na mysli psychologa z RODKu. Co do badania,
                  to chyba można zawnioskować, w jakim RODKu mialyby sie odbyc badania. MOze jest
                  jakis poza Krakowem 9na pewno jest), gdzie kolejki sa krotsze?
        • darcia73 Re: była "cudowna" żona..... 09.03.05, 13:13
          A najlepszy jest powód do rozstania to odstawienia od łoża...
          U mojej koleżanki - demona seksu - tez był taki powód oficjalnie podawany dla
          nekst. A było odwrotnie. To facet był impotentem i nie mogł sprostac wymaganiom
          swojej kobiety. Znlazł sobie gó..arę, która jest na razie zadowolona, bo sama
          zadnych potrzeb nie ma a impotent jest dla niej macho.
          • bbbb10 Re: była "cudowna" żona..... 09.03.05, 13:20
            bardzo się mylisz...
          • megan58 Re: była "cudowna" żona..... 09.03.05, 13:28
            Darcia ja znam podobny przypadek - Tez facet uskarżał się na to a po jakimś
            czasie wyszło ze od jakiego czasu to On nie chciał współżycia bo szykował się
            do rozwodu bo ktoś był już na boku..
            • darcia73 Re: była "cudowna" żona..... 09.03.05, 14:00
              Bo zazwyczaj jest tak, ze powody rozstania, które facet przedstawia nekst sa
              inne niż w rzeczywistości, wiem, bo rozmawiałam z moją nekst.
              Takie historie wymyslał moj eks, ze ho ho. A jak dochodziło do konfrontacji, bo
              się pytałam w obecnosci eksa i neks o pewne rzeczy, to facet ze wstydu nie
              wiedział co powiedzieć i tak kręcił, ze ja na samo wspomnienie tej sytuacji i
              jego miny dostaję ataku smiechu.
              Mężczyźni to dziwne istoty, nigdy niektórych nie zrozumiem. Natomiast nekst
              jest to rodzaj slepo wpatrzony w swojego samca i wierzący w każde słowo jak
              w wyrocznię. Dziewczyny-nekst bronią tu swoich mężczyzn, walcza o ich prawa -
              często wyskakując przed orkiestrę. A wielokrotnie ci faceci wcale nie sa tego
              warci.
              • darcia73 Re: była "cudowna" żona..... 09.03.05, 14:12
                i dodam jeszcze, ze moj eks własnie mi powiedział, ze jednak byłam dobrą żoną i
                chyba (!) ta jego obecna nigdy mi nie dorówna. Dostałam od niego maila w tytule
                było "mąż". Niezłe co? Czyli jestem Byłą Cudowną Żoną, Której Nekst CHyba Nigdy
                Nie Dorówna wink
                • bbbb10 Re: była "cudowna" żona..... 09.03.05, 14:31
                  żeby była jasność-jestem zwolenniczką twierdzenia, że winne są zawsze dwie
                  strony, ale nie o winę mi chodzi teraz. Chodzi o dziecko, które uwielbia ojca, a
                  nie pozwalają mu go widzieć mimo postanowienia sądu....wiecie do czego to
                  doprowadzi? Ojciec w końcu zrezygnuje, bo ileż można błagać o widzenia z własnym
                  dzieckiem..Wtedy żonka zaraz podniesie wrzask, że on nie interesuje się
                  dzieckiem i znów jak tu juz padło w jednej z wypowiedzi-przyczyna takiego stanu
                  będzie miała mniejsze znaczenie..Tylko kto na tym ucierpi?? Wszyscy. Mąż żona,
                  next, a najbardziej dziecko. Czy też tak myślicie jak jego żona? Czy
                  odrzuciłybyście propozycję 400zł +prezenty dla dziecka, samochód i resztę
                  rzeczy, które kupili, no i przede wszystkim ogromną chęć kontaktów z dzieckiem??
                  • megan58 Re: była "cudowna" żona..... 09.03.05, 14:43
                    Z tego co zrozumiałam to On sam rezygnuje z kontaktu z dzieckiem. Czy Była żona
                    nie wpuszcza go do domu na te wizyty gdy dziecko jest chore?
                    Za jakiś czas będzie miał podstawę do zmiany wyroku. Ale w pewnych przypadkach
                    okres przejściowy jest konieczny.
                    Chciałam zapytać czy w okresie do ustaleń sądowych matka dziecka nie zgadzała
                    się na spotkania w domu dziecka – czy ojciec z takich spotkań rezygnował , tak
                    jak to czyni teraz?
                    Pozdrawiam
                    • bbbb10 Re: była "cudowna" żona..... 09.03.05, 14:48
                      żona wszystkim opowiada, że zgadza się na kontakty ojca z dzieckiem, ale w jej
                      domu. A jak już wspomnialam mieszka ze swoimi rodzicami, zaprasza koleżankę,
                      która jest świadkiem w sądzie w sprawie rozwodowej. W czerwcu na placu zabaw
                      został obrzucony lawiną wyzwisk przez teściową, nie przytoczę, bo nie
                      wypada...Jeżeli uważacie, że tak mają wyglądać spotkania ojca z dzieckiem, to ja
                      dziękuję..Był w ich domu raz, jeszcze przed wnioskiem do sądu (styczeń 2004) i
                      nie dość, że go obrażali, to odwoływali co chwile dziecko do drugiego pokoju np.
                      po cukierki, włączali jej bajkę itp.
                  • darcia73 Re: była "cudowna" żona..... 09.03.05, 14:52
                    I co zrobisz? Ty nic, bo jego eks chyba dostałaby ataków furii. Ja na miejscu
                    twojego chłopa zaczęłabym się podlizywac do eks zony. serio. Jezeli zalezy mu
                    na kontaktach z dzieckiem. I podniosła stawkę alimentów na np 650 zł. 250 zł to
                    w przypadku nawet wynajmowania mieszkania i zarobków 2400 zł to nie są dla
                    takiego pana duże pieniądze. A nawet na 600 zł. Pojśc na kompromis.Zadzwonić
                    złożyć zyczenia - ostatnio była okazja np dzien kobiet. nawiazazać poprawne
                    stosunki z eks i pokazać, ze nie będzie dziecka nastawiał przeciwko byłej
                    zonie, ze szanuje swoja eks pomimo rozstania. Chyba, ze rzeczywiscie ją
                    porzucił a kobieta czuje się zraniona. Jezeli ją skrzywdził, to znaczy,z e ma
                    klopoty z zasadami moralnymi czyli może skrzywdzić dziecko.
                    • bbbb10 Re: była "cudowna" żona..... 09.03.05, 15:01
                      ooo, chyba nie doczytałaś o kosztach...za wynajęcie mieszkania płaci 1000zł i
                      tylko dlatego tak tanio, że od kolegi. W Krakowie samo "odstępne" normalnie tyle
                      kosztuje + czynsz do spółdzielni i media.. Dodatkowo ciekawosta finansowa. Kiedy
                      się rozstali samochód, który zostawił żonie nie był do końca spłacony. Przez rok
                      płacił za niego sam ratę 600 zł miesięcznie. Ale to wszystko mało...ona pisze w
                      pismach do sądu, ze nie ma dziecku za co dać jeść, a samochodem jeździ, zrobiła
                      korekcję wady wzroku za 4000zł. Zabieg niekonieczny, ale nie lubiła siebie w
                      okularach. Pal to wszystko sześć...czemu nie ma serca dla dziecka??
                      Musiałybyście zobaczyć to dziecko, jak się wyrywało do ojca, kiedy czas widzenia
                      się skończył (nagrane na video).
                      • darcia73 Re: była "cudowna" żona..... 09.03.05, 15:14
                        Czyli bardziej chodzi o to, zeby nie za duzo dac zonie a nie dziecku?
                        Policzmy 2400-1000-650=750
                        za 750 zł dorosły facet naje się do syta i kupi sobie coś do ubrania raz na
                        jakiś czas. Poza tym chyba mieszka z druga osoba, czyli jakas dodatkowa kasa
                        jest. Chyba, że panienka na utrzymaniu faceta.
                        • bbbb10 Re: była "cudowna" żona..... 09.03.05, 15:22
                          po pierwsze ona żąda 1000zł i nie chce żadnych ugód. A poza tym, ja wiem ile
                          kosztuje utrzymanie 3,5 letniego dziecka...650zł od jednej strony?? Dlaczego ma
                          jeszcze utrzymywac żonę? W imię tego, żeby ona łaskawie pozwoliła mu widzieć
                          dziecko? Płacił jej 600 zaraz jak się wyprowadził plus rata za samochód 600,
                          który ma ona. I niestety 2-3 miesiące i było za mało...zabroniła mu kontaktów z
                          córką i podniosła żądania na 1000zł. Dalej już sprawy w sądzie. Popatrz na to
                          inaczej: ją stać na samochód, prywatne studia, korekcje urody...a ona ma żyć za
                          750zł w Krakowie? Jak długo?? Może tak przeżyć trochę, ale co dalej? Wiecznie ma
                          wynajmowac mieszkanie?
                          Gdyby mu tylko dała, to przyjąłby dziecko z pocałowaniem ręki, ale przecież tego
                          nie zrobi.
                      • virtual_moth Re: była "cudowna" żona..... 09.03.05, 18:07
                        bbbb10 napisała:

                        > ooo, chyba nie doczytałaś o kosztach...za wynajęcie mieszkania płaci 1000zł i
                        > tylko dlatego tak tanio, że od kolegi. W Krakowie samo "odstępne" normalnie
                        > tyle kosztuje + czynsz do spółdzielni i media..

                        Bajeczki. Wynajmowałam mieszkania w Krakowie i takie za 1000 zł samego
                        odstępnego to był 2 pokojowy standard blisko centrum. Kawalerka lub
                        jednopokojowe na obrzeżach lub Nowej Hucie to koszt rzędu nawet 600 zł + media,
                        albo i taniej (w Nowej Hucie i za 500 zł się trafia spokojnie).
                        No, chyba że Twój znajomy lubi dużą powierzchnię i standard, na który go nie
                        stać.

                        Pzdr
                        • bbbb10 Re: była "cudowna" żona..... 09.03.05, 20:08
                          ja też wynajmuję mieszkanie w Krakowie...i wiem jakie są ceny -Ty chyba byłaś tu
                          bardzo dawno. Ale swoją drogą to ciekawe, że żadna nie uważa iż 1000zł od jednej
                          strony na dziecko to za duże żadania....jesteście takie same
                          • virtual_moth Re: była "cudowna" żona..... 09.03.05, 20:44
                            bbbb10 napisała:

                            > ja też wynajmuję mieszkanie w Krakowie...i wiem jakie są ceny -Ty chyba byłaś
                            t
                            > u
                            > bardzo dawno. Ale swoją drogą to ciekawe, że żadna nie uważa iż 1000zł od
                            jedne
                            > j
                            > strony na dziecko to za duże żadania....jesteście takie same

                            Rok temu wynajmowałam kawalerkę koło Nowego Kleparza za 600 zł + prąd, bez
                            znajomości. Jednopokojowe na Kozłówku to koszt rzędu 500-600 zł. Mieszkania za
                            1300 zł stoja puste albp biorą je studenci, bo lepiej już wziać kredyt niż
                            pakować tyle kasy za wynajem.

                            Co do alimentów, to miałam na myśli, iż potargowanie się o 600 zł z exią nei
                            jest złym pomysłem.

                            Pzdr
                    • mikawi do bbbb10 09.03.05, 15:06
                      bbbb sprawdź poczte gazetową
    • md0512 Re: była "cudowna" żona..... 09.03.05, 14:57
      Cześć !!

      OK. Czy przed ślubem nie znał poglądów żony na sprawy seksu? Nie mógł się w tej
      sprawie dogadać z żoną? Może w tej sytuacji małżeństwo od początku było bez
      sensu? Jest takie powiedzenie "widziały gały co brały".
      Jak się wyprowadzył, to powinien wystąpić o rozwód lub przynajmniej separację.
      Zostawił taką niedokończoną sprawę, a na dodatek kogoś poznał. OK. Powiedzmy że
      to nie jest zdrada.
      Wysokość alimentów? Można wpisać i 10 tyś. zł (tylko że w sądzie wyśmieją).
      Kwotę ustali sąd w trakcie postępowania. Jak płaci dobrowolnie 400 zł to punkt
      dla niego (na sprawie rozwodowej). Myślę że to kwota w miarę wystarczająca w
      dzisiejszych realiach.

      "Facet zostawił jej wszystko (samochód, sprzęt RTV), zaproponował 400zł
      alimentów...jak na 3,5 letnie dziecko, to chyba nie tak mała część na"
      Jak zostawił bez podzielenia majątku wspólnego - jego strata tongue_out

      Co do kontaktów z dzieckiem - tu potrzeba odrobiny dobrej woli z jednej i z
      drugiej strony. Z opisów wynika, że oboje prowadzą ze sobą bezsensowną wojnę na
      której najbardziej ucierpi ich dziecko.
      • bbbb10 Re: była "cudowna" żona..... 09.03.05, 15:07
        przed ślubem ze sobą nie sypiali, bo żona jak twierdziła jest wierząca i sex
        dopiero po ślubie. A po ślubie-już pisałam. Ja osobiście mu się nie dziwię. I
        tak długo wytrzymał.
        Psycholog mówił, że są takie kobiety, które chca tylko mieć dziecko i to tylko
        jedno, a potem facet jest tylko sponsorem. Tylko ten facet ma serce i bardzo
        kocha córkę.
        • darcia73 Re: była "cudowna" żona..... 09.03.05, 15:21
          bbbb10 napisała:

          > przed ślubem ze sobą nie sypiali, bo żona jak twierdziła jest wierząca i sex
          > dopiero po ślubie. A po ślubie-już pisałam. Ja osobiście mu się nie dziwię. I
          > tak długo wytrzymał.
          > Psycholog mówił, że są takie kobiety, które chca tylko mieć dziecko i to tylko
          > jedno, a potem facet jest tylko sponsorem. Tylko ten facet ma serce i bardzo
          > kocha córkę.

          z tym seksem to mi cos tutaj nie pasuje
          to moze być wymówka
          poza tym jak babka jets wierzaca katoliczka - poczytaj sobie wychowanie w
          wierze lub inne fora , gdzie znajdziesz katolicki punkt widzenia w sprawach
          seksu.
          Tam tak to jest - współzycie ma służyć prokreacji!
          Czyli widziały gały co brały! i ze mogą byc kłopoty.
          Poza tym nie ma oziębłych kobiet - sa tylko marni kochankowie!

          Facet kocha córkę i bierze kamerę wideo, zeby nagrac jak dzieko nie chce wracac
          do matki - NIEZŁE. Ten tatus nie kocha dziecka - traktuje je jak swoja
          własnośc, dorzuci 400 zł ale bardzo kocha córkę tylko pieniążków na córeczkę
          szkoda. Lepiej dac dziekou super zabawkę, zeby byc lepszym niz mamusia i
          przekupic je zabawkami lub innymi ekstraksami.
          • bbbb10 Re: była "cudowna" żona..... 09.03.05, 15:25
            wziął siostrę, która filmowała spotkanie, żeby miał pamiątkę, bo jak słusznie
            przypuszczał długo jej nie zobaczył...
          • bbbb10 Re: była "cudowna" żona..... 09.03.05, 15:28
            a co do prezentów...kiedy widzi się dziecko 2 razy w roku, to trudno mu nie
            kupić prezentu...
            • kammik Re: była "cudowna" żona..... 09.03.05, 15:31
              Bardzo latwo, zapewniam cie. BTW takie postepowanie prowadzi do jednej
              paskudnej rzeczy - ojciec zaczyna sie dziecku kojarzyc tylko i wylacznie z
              prezentami.
              • bbbb10 Re: była "cudowna" żona..... 09.03.05, 15:38
                czy on prezent kupi, czy nie i tak córka go uwielbia, tylko ta chora matka tego
                nie potrafi pojąć i upaja się władzą nad nim...to wszystko
                • kammik Re: była "cudowna" żona..... 09.03.05, 15:41
                  Jedyna rada - olac matke, skrupulatnie pojawiac sie u dziecka w wyznaczonych
                  terminach, wyglaszane uwagi puszczac mimo uszu i dbac o mocne i czeste kontakty
                  z dzieckiem, zamiast upajac sie nagrywaniem na video oznak uwielbienia.
          • mikawi Re: była "cudowna" żona..... 09.03.05, 15:32
            darciu - czyli facet powinien płacic 1000 zł to wtedy będzie dobrze? a jak eks
            zechce 1500 jak dziecko pójdzie do szkoły to tez jej powinien dać, bo w końcu
            na dziecko? a matka może reglamentowac kontakty ojca z dzieckiem według
            własnego widzimisię i to zapewne tez wina faceta? za mało jej się
            pewnie "podlizuje"...
            • darcia73 Re: była "cudowna" żona..... 09.03.05, 18:15
              Mikawi - nie napisłam, ze ma płacić 1000 zl - ale pojsc na kompromis - nie dac
              tyle co chce zona, bo wynajmuje mieszkanie ale po rozsadnym przeliczeniu
              zaproponowac np 600-650 zł jako maksymalną kwotę i nie uzerac się z byłą zoną.
              Wielu facetów nie zdaje sobie sparwy, ze wystarczy odrobina pokory a harda eks
              naprawde zacznie się zmeniać. Kobiety można łatwo podejsc - dobrym słowem,
              miłym gestem. Ale dla niego jest to jego była, ktorej nie cierpi i upaja się
              miłoscią dziecka. Poza tym nekst mogłaby być zazdrosna. I jak tu ułozyc
              normalne stosunki między byłymi małonkami?
              A to normalne ze dziewczynka kocha tatę, bo kazde dziecko chce miec i mamę i
              tatę, szczegolnie gdy tata kojarzy się z samymmi przyjemnosciami.
              Moj eks nie pojawia się w zyciu synka. Ma swoją filozofie. Uwaza, że jak mały
              nie będzie go często widywał (czytaj prawie nigdy) to go bedzie bardziej
              kochał. Być moze ma rację, bo w normalnych warunkach wstydziłby się takiego
              ojca.
        • amfenix Re: była "cudowna" żona..... 09.03.05, 15:32
          Bbbb10 z całym szacunkiem,ale żeniąc się z praktykująca katoliczką z takimi a
          nie innymi poglądami na sprawy sexu spodziewał się czego???Że po ślubie
          dziewczyna swoje przekonania rzuci w kąt i przemieni się w demona sexu
          biegajacego w gorsecie z pejczykiem? Bądźmy dorośli.
          Z moich rozmów z facetami w trakcie,przed i po rozwodzie,a przeprowadziłam ich
          tysiącesmile)) wynika,że sztandarowym argumentem tłumaczącym ich odejście jest
          oziębłość żonsmile)))))
          Mój też taki tekst rzucił na rozprawie ( instruktaż adwokata) za co chciałam mu
          przydzwonić w ucho,ale się powstrzymałam ze względu na szacunek do wysokiego
          sądu.Bo czego jak czego ale sexu to w naszym związku nie brakowało....
          Problemy małżeńskie rozwiązuje się szukając pomocy w poradniach rodzinnych u
          psychologów i sexuologów.Odejście i znalezienie sobie nowej "dupci"
          pocieszycielki jest ucieczką przed problemem i porzuceniem rodziny.

          Swoją drogą interesuje mnie, jak to jest z tym sexem w celach wyłącznie
          prokreacyjnych w małżeństwach ludzi wierzących.Panie katoliczki praktykujace i
          majace jakieś rozeznanie??? Jak to tak naprawde jest??? Czy kościół nakazuje
          ograniczać współżycie tylko i wyłącznie do momentów w których chcemy na świat
          powołać potomka? NIe mieści mi się to w głowie.

          Rada dla pana którego historię tu przytoczono.Jak ktoś naprawdę kocha
          dziecko,to miłości tej nic nie powstrzyma,żadne spojrzenia,awantury czy
          groźby.A olewanie kontaktów bo jest zła atmosfera,bo ograniczają, bo koleżanka
          siedzi, jest zwykłym wykręcaniem się i próbą usprawiedliwienia siebie i swoich
          poczynań.NIe widze przeszkód aby pan odwiedził choć na chwilę chore dziecko w
          domu.I po co tu dzwonić i dopytywać się.WIzyta ustalona,więc się na nią jedzie
          i już.
          • bbbb10 Re: była "cudowna" żona..... 09.03.05, 15:46
            myślisz, że jak się zakochał to studiował katechizm przed ślubem?
            A co do dziecka...radzisz mu jechać i dać się poniżać w imię miłości do niego.
            Niech patrzy jak ojciec jest upodlany przez mamę, babcię i kogo tam
            jeszcze..Dlaczego w imię miłości do dziecka matka nie pozwoli mu widywać ojca,
            którego dziecko uwielbia?? Dlaczego matka załatwia fałszywe zaświadczenia
            lekarskie? (sprawdzał i poda to w sądzie) Oczekujecie cudów od ojców...większe
            alimenty, uprzejmości wobec ex, warunki jakie tylko chcą, ale co one robią?
            Walka o widzenia z tym dzieckiem trwa od ponad roku...myślisz, że jak długo jeszcze?
            • amfenix Re: była "cudowna" żona..... 09.03.05, 15:57
              Osoba z mojej najbliższej rodziny,odwiedza swoje dziecko uparcie codziennie
              mimo,że sprawa rozwodowa w toku,kontakty nie ustalone i atmosfera podobna.I nie
              patrzy czy ktoś krzyczy,zamyka drzwi przed nosem i czy siedzi pół wrogo
              nastawionej rodziny.Chodzi tak od dwóch lat.Codziennie moja droga.I po dwóch
              latach takiego chodzenia kibiców jest coraz mniej i atmosfera jezt nieco lepsza
              i dzieciak nie czuje że rodzina się rozpadła.Wczoraj np.dowiedział się że mama
              z dzieckiem idzie na imiey.Odniósł więc DVD i bajkę O kreciku które właśnie
              przytaszczył do samochodu i zaproponował odwiezienie mamy i dziecka.PO czym
              zapakował obydwoje do samochodu i spokojnie zawiózł a nastęnie przywiózł z
              imprezy.
              Widzisz jak sie chce to można wszystko.
              Kwestia wyboru priorytetów.Dla niego naprawdę dziecko jest najważniejsze.I on
              naprawdę je kocha.
            • edzieckokarenina Re: była "cudowna" żona..... 09.03.05, 16:01
              bbbb10 napisała:

              > myślisz, że jak się zakochał to studiował katechizm przed ślubem?
              > A co do dziecka...radzisz mu jechać i dać się poniżać w imię miłości do niego.
              > Niech patrzy jak ojciec jest upodlany przez mamę, babcię i kogo tam
              > jeszcze..Dlaczego w imię miłości do dziecka matka nie pozwoli mu widywać ojca,
              > którego dziecko uwielbia?? Dlaczego matka załatwia fałszywe zaświadczenia
              > lekarskie? (sprawdzał i poda to w sądzie) Oczekujecie cudów od ojców...większe
              > alimenty, uprzejmości wobec ex, warunki jakie tylko chcą, ale co one robią?
              > Walka o widzenia z tym dzieckiem trwa od ponad roku...myślisz, że jak długo
              jes
              > zcze?
              ***
              to ja chyba nie umiem czytać ze zrozimieniemwink o jakiej walce o widzenia z
              dzieckiem Ty mówisz, skoro pisałaś,że facet sam nie jeździ do dziecka ponieważ
              nie odpowiada mu atmosfera?
              "A co do dziecka...radzisz mu jechać i dać się poniżać w imię miłości do niego."
              toż ten Twój pan jest strasznie przewrażliwiony na swoim punkcie.Jechać i dać
              się poniżać w imię miłości- he hehe hehe piękny tekst,ale widać jego miłość do
              dziecka jest mniejsza od miłości własnej
              • bbbb10 Re: była "cudowna" żona..... 09.03.05, 16:26
                a ty lubisz, jak ktoś Cię poniża?
                • kammik Re: była "cudowna" żona..... 09.03.05, 16:28
                  Ja (en pe) nie lubie zimy. Do jakiego sądu mam skierowac wniosek w tej sprawie?
                  Czy moze lepiej sie pogodzic z tym, ze zima jednak jest?
            • gosza26 Re: była "cudowna" żona..... 09.03.05, 16:14
              bbbb10 napisała:

              > myślisz, że jak się zakochał to studiował katechizm przed ślubem?
              > A co do dziecka...radzisz mu jechać i dać się poniżać w imię miłości do niego.
              > Niech patrzy jak ojciec jest upodlany przez mamę, babcię i kogo tam
              > jeszcze..Dlaczego w imię miłości do dziecka matka nie pozwoli mu widywać ojca,
              > którego dziecko uwielbia?? Dlaczego matka załatwia fałszywe zaświadczenia
              > lekarskie? (sprawdzał i poda to w sądzie) Oczekujecie cudów od ojców...większe
              > alimenty, uprzejmości wobec ex, warunki jakie tylko chcą, ale co one robią?
              > Walka o widzenia z tym dzieckiem trwa od ponad roku...myślisz, że jak długo
              jes
              > zcze?
              ------------------------------------------------------------------

              Nie wiem co powinien robic facet w takiej sytuacji, wiem co robił facet, z
              którym teraz mieszkam (no i jego syn).
              Znosił upokorzenia, zgadzał się na wszystkie warunki eks,
              nie jadł,żeby młodemu starczyło(dopóki dziecko go nie przyłapało, że tata nie
              je i wtedy powiedził,że tez nie będzie jadł jesli ojciec nie będzie jadł z
              nim),
              nie rozwiódł się przez 5 lat(bo eks powiedziła ,że nie dostatnie dziecka, młody
              wtedy miał 7 lat),
              ograniczył kontakty ze swoim ojcem, bo ten kazał mu odwieźć dziecko do matki

              i wiele innych, o których dowiedziłam się od młodego, ale nie chce pisac bo
              ktoś pomysli,że bajki pisze...
              • kammik Re: była "cudowna" żona..... 09.03.05, 16:16
                Nie, goszko-macoszko smile nikt tak chyba nie pomysli. Podalas wlasnie przyklad,
                co w ekstremalnych warunkach trzeba robic, zeby zachowac wlasciwe relacje z
                dzieckiem. Czapki z glow.
                • gosza26 Re: była "cudowna" żona..... 09.03.05, 16:18
                  kammik napisała:

                  > Nie, goszko-macoszko smile nikt tak chyba nie pomysli. Podalas wlasnie przykl﷯ad﷯,
                  > co w ekstremalnych warunkach trzeba robic, zeby zachowac wlasciwe relacje z
                  > dzieckiem. Czapki z glow.

                  ------------------------------------------------------------------
                  dziekuję w imieniu tego chłopca i pana
          • md0512 Re: była "cudowna" żona..... 09.03.05, 15:52
            Cześć !!

            "Jak to tak naprawde jest??? Czy kościół nakazuje
            ograniczać współżycie tylko i wyłącznie do momentów w których chcemy na świat
            powołać potomka? NIe mieści mi się to w głowie"
            --
            Nie nakazuje. Pamiętam że wyraźnie podkreślił to na lekcji religii ksiądz (tak
            gdzieś na koniec szkoły średniej). Jednak nie dopuszcza innych niż naturalne
            metody planowania rodziny, także skorzystanie np. z tzw. prezerwatywy jest
            grzechem. smile
          • edzieckokarenina Re: była "cudowna" żona..... 09.03.05, 15:56
            zgadzam się z amfenix,jeżeli naprawdę by mu zależało na kontaktach z dzieckiem
            to nie przejmowałby się tym,że ex teść może krzywo na niego spojrzećwink a ex
            teściowa nie zaparzy mu herbatki ziołowej.W końcu do kogo on przyjeżdża(a
            raczej powinien przyjeżdżać)? do dziecka czy do ex i jej rodziców?Zwyczajnie mu
            się nie chce ,a Tobie wciska głodne kawałki że nie widzi dziecjka od stycznia
            2004 bo podczas oststniego spotkania panowała nieprzyjazna atmosfera
            Pozdrawiam
            • bbbb10 Re: była "cudowna" żona..... 09.03.05, 16:00
              tak się składa, że doskonale wiem kiedy dzwoni, ile pism do sądu wysłał i
              dlaczego wylądował na kardiologii w święta Bożego Narodzenia....
              O herbatkę u teściowej mu nie chodzi, ale obelgi typu: ty sku..synu, gnoju,
              dzieciorobie, gdzie rowerek dla dziecka?? Ojciec Cię nie kocha, bo kupił Ci taka
              tandetną zabawkę....nie chiałam tego przytaczać, ale widzę, ze nic wasd nie
              przekonuje. Z góry zakładacie, że to drań i leń.
              • kammik Re: była "cudowna" żona..... 09.03.05, 16:15
                Rozumiem, ze szpital w okresie Wielkanocy albo innych Zielonych Swiatek mialby
                mniejsza range.
                Zdaje mi sie, ze ow zatroskany tatus cala pare puszcza w gwizdek. To chyba nie
                jest konkurs na wyslanie najwiekszej ilosci pism do sądu. Zięciem roku tez juz
                nie zostanie, to po kiego grzyba jojczy nad tym, co dziadkowie mowia na jego
                temat? Dziecko dorosnie i pojmie, dla kogo jest wazne, a kto nim tylko pogrywa.
                No wlasnie, kto?
              • lilith76 Re: była "cudowna" żona..... 09.03.05, 16:29
                bbbb10, dziewczyny pokazały tylko inny punkt widzenia. mój kolega z pracy też
                trzy lata walczył o prawo do widywania syna - mógł go widywać tylko w obecności
                byłej żony i terściowej. po każdej takiej wizycie odchorowywał to jego żołądek
                z nerwów, bo panie nawet jeśli nie werbalnie, to psychicznie tworzyły kiepską
                atmosferę. ale on NIGDY nie uniósł się honorem, że atmosfera jest nieżyczliwa,
                a one go nienawidzą. zaciskał zęby i jechał tam co sobota. poświęcał wyjazdy
                integracyjne w pracy, bo dla niego jedna wizyta opuszczona, to wiele następnych
                straconych bezpowrotnie.
                sorry, bohater tego wątku powinien odwiedziać dziecko kiedy się tylko da. co
                jest dla niego ważniejsze - jego nerwy i kondycja psychiczna, czy relacja z
                dzieckiem? niedługo dziewczynka podrośnie i wywalczy w sądzie możliwość
                zabierania jej ze sobą. mój kolega wywalczył.
                nie zazdroszczę mu i życzę aby sprawy się unormowały.
              • chalsia Re: była "cudowna" żona..... 09.03.05, 16:32
                > przekonuje. Z góry zakładacie, że to drań i leń.

                Bbbbb naucz się czytać ze zrozumieniem. Nikt tu nie pisał, że on jest drań i
                leń, natomiast wiele z nas jasno Ci napisało, że jego poczucie własnej dumy
                jest większe niż miłość do córki.
                Chalsia
                • bbbb10 Re: była "cudowna" żona..... 09.03.05, 18:20
                  ja chyba jestem z innej planety....mój były mąż widuje dziecko kiedy chce, nic
                  mu nie utrudniam, ba nawet czasem sama na tym tracę, bo dziecko wraca z tonami
                  zabawek od taty, który w weekendy zajmuje się tylko nim, a ja mu tyle czasu nie
                  poświęcę bo mam normale prowadzenie domu, w tygodniu musi chodzić do
                  przedszkola. Jednak wolę to niż zabranianie ojcu widzeń z dzieckiem i co nie daj
                  Bóg nastawianie go przeciw ojcu. Dlatego tak nie potrafię pojąć stanowiska byłej
          • virtual_moth Re: była "cudowna" żona..... 09.03.05, 18:18
            amfenix napisała:

            > Swoją drogą interesuje mnie, jak to jest z tym sexem w celach wyłącznie
            > prokreacyjnych w małżeństwach ludzi wierzących.Panie katoliczki praktykujace
            i
            >
            > majace jakieś rozeznanie??? Jak to tak naprawde jest??? Czy kościół nakazuje
            > ograniczać współżycie tylko i wyłącznie do momentów w których chcemy na świat
            > powołać potomka? NIe mieści mi się to w głowie.

            Z tego co się orientuję, w małżeństwie katolickim seks nie służy tylko i
            wyłącznie prokreacji, ale też umacnianiu miłości i wiezi małżenskich.

            Osobiście uważam, że z tym seksem to albo bajeczka, albo kobieta czuła do swego
            męża niechęć.

            Pzdr
            • darcia73 Re: była "cudowna" żona..... 09.03.05, 18:41
              Nie jestem katoliczka, więc nie posłuże informacjami podam tylko linki do
              innych watków:

              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16182&w=10173569
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=20196&w=20822289
              • virtual_moth Re: była "cudowna" żona..... 09.03.05, 18:44
                Darcia, wzruszył mnie ten fragment z linkowanego wątku, w którym autorka pisze,
                że jej mąż nie ma nic przeciwką pigółkąwink
                • bbbb10 podsumowanie wątku 09.03.05, 20:22
                  no i popatrzcie na tę dyskusję...żadna nie zwróciła uwagi na to, że była żona
                  podstawia sfałszowane zaświadczenia, żeby ojciec nie mógł zobaczyć dziecka, żąda
                  zbyt wysokich alimentów, krzywdzi dziecko....99% z was uczepiło się faceta, ze
                  to on ma ustępować, on ma oszczędzać i płacić....żenada
                  • kammik Re: podsumowanie wątku 09.03.05, 20:26
                    Skup sie teraz: nie pisalam o falszerstwach bo wytkniecie ich palcem w zaden
                    sposob nie zmieni zachowania matki dziecka. Zbyt wysokie alimenty? Wysokosc to
                    kwestia wzgledna, poza tym teoretycznie nie pisalas po to, zeby sie wyzalic na
                    wysokosc alimentow tylko po to, aby poznac sposoby na czestsze kontakty z
                    dzieckiem. Uzalanie sie nad tym, jaka wredna jest eks NIC nie zmieni. Ale co
                    tam, macie uwielbienie na video.
                    • bbbb10 Re: podsumowanie wątku 09.03.05, 21:06
                      pewnie, lewe zaświadczenia nic nie zmienią, ma się godzić na wszystko itd. A
                      guzik...osobiście mu pomogę napisać wniosek do prokuratury, żeby ją ukarali za
                      fałszywe dowody. Może wreszcie sąd przejrzy na oczy z jaką kobietą ma do
                      czynienia. Już jeden wyrok za podrobienie podpisu ma...Jak ona ma w dupie
                      dziecko, to, że ono chce się widywac z ojcem, to może wizja kolejnego wyroku ją
                      otrzeźwi.
                      • kammik Re: podsumowanie wątku 09.03.05, 21:10
                        Nie zmienia nic w kwestii kontaktow z dzieckiem, to mialam na mysli.
                        Oczywiscie, mozecie sie szarpac z prokuratura, latac co godzie na policje, ale
                        moze latwiej byloby po prostu odwiedzic dziecko?
                        • bbbb10 Re: podsumowanie wątku 09.03.05, 22:55
                          a dlaczego nie może mu pozwolić wziąć dziecka na te marne 4 godziny?? W
                          hipermarkecie poszła sobie na zakupy i jakoś się nie martwiła o zły wpływ ojca
                          na dziecko. Upiera się przy tych spotkaniach u niej w domu tylko po to, żeby
                          robić mu na złość
                          • kammik Re: podsumowanie wątku 10.03.05, 07:46
                            <glowa w mur>

                            Oboje robia na zlosc. Dziecku.
                          • toman5 Re: podsumowanie wątku 10.03.05, 07:55
                            bbbb, ja cię nie rozumiem. Czy ty piszesz po to, żeby uzyskać mniej czy
                            bardziej zgodny chór skandujący: "OOOO podła jest żona twojego brata, ach jak
                            brzydzą nas jej postępki, fuj fuj fuj", czy też liczysz na jakieś inspiracje,
                            które ewentualnie pomogłyby twojemu bratu w kontaktach z dzieckiem?
                            Bo jeżeli to pierwsze, to primo, pamiętaj, że tu są liczne osoby doświadczone,
                            powiedzmy, radykalnie innym widzieniem sytuacji niż ich eks-mężowie, więc
                            zamiast zgodnego chóru możesz usłyszeć próby odnalezienia takich czy innych
                            motywacji eks. A jeżeli to drugie, to czemu usiłujesz wycisnąć słowa potępienia?
                            Ania Rosa ma dobry łeb, zastanów się spokojnie na tym, co ci pisze. Dziewczyny
                            mają rację, kiedy mówią o łągodzeniu sytuacji i zacinaniu zębów. To może
                            podziałać.
    • natasza39 Troche obiektywizmu z obu stron, proszę.... 09.03.05, 21:57
      Po pierwsze chciałabym powiedzieć, ze faktycznie prawdziwa miłość przezwycieza
      wszelkie trudności. Nie jest wazne, jak się kocha, a szczególnie dziecko czy
      spotyka się tak "przy okazji" z była tesciowa, zoną czy szwgrem Kolaską.
      Niewazne jest jak sie naprawde kocha własne "ego".
      I tu nie ma usprawiedliwienia, ze ojciec nie widzi sie z dzieckiem, bo panuje
      niemiła atmosfera.
      Z drugiej strony te teksty o przekupywaniu matki, podwyzszeniu kwot alimentów
      dla tzw. "swietego spokoju", zostawiania samochodów, mikserów, telewizorów żeby
      tylko sie z dzieckiem widzieć, jest jak dla mnie nienormalne.
      Dziewczyny, nie chce mi sie wierzyć że jestescie takie!
      Czy uzalezniałybyscie kontakty z dzieckiem od wysokosci alimentów?
      Niektóre z was maja własnie problem, że ojcowie uważaja ze ich jedynym
      obowiazkiem jest zapłacenie alimentów i nie dostrzegaja potrzeb emocjonalnych
      swoich dzieci.


      A co do seksu....
      Tak to prawda.
      Niestety niektórzy sie seksem brzydza. Uważaja go za wynalazek diabła.
      Jest tak niestety do dzis...
      Małopolska, Kraków i okolice (stad własnie pochodze) słyna z ortodoksyjnego
      katolicyzmu (taka odmiana taliba-katolika). W mim srodowisku, w pracy, wsród
      znajomych czesto spotkałam sie z opiniami, że seks to jest cos co powinno
      słuzyc li tylko prokreacji.
      I nie ma znaczenia czy chodzi i kobiete czy męzczyzne.
      Moja przyjaciółka, która po 23 latach małżeństwa rozwiodła sie własnie ze swoim
      małzonkiem-"prawym katolikiem", jako 44 kobieta nie wiedziała co to jest orgazm.
      Jej maz współżył z nia tylko w "bezpieczne dni" i nie mogła sie zabezpieczyc,
      bo zabiłby ja chyba za to!
      Wiec że tak jest wierze bo na własne uszy przekonałam sie o tym.
      A jak jeszcze kiedys chodziłam do spowiedzi to księżulo zapytał mnie jak i
      kiedy robie to z mezem?
      Powiedziałam mu ze go to gó.. obchodzi, bo Pan Bóg i tak to wie
      A za uzywanie środków antykoncepcyjnych u wielu nie dostaje sie rozgrzeszenia.
      Jak ktoś jest nieodporny na "czarna propogandę" to moze dostac siupa od takich
      gadek i współzyc wyłacznie po to aby sie prokreowac.
      Zreszta, kobietom czesto się wydaje, ze seksem mozna cos na facecie wymóc, albo
      załatwic i "daja" wspaniałomyslnie z mina męczennicy te swoje kwiaty w
      łaskawosci swojej.
      A potem okazuje sie, ze faceci jednak nie sa tacy durnowaci i wola brac tam
      gdzie im go daja bez reglamentacji i proszenia sie.
      a potem obraza majestatu, bo matka, bo Polka i on taki wredny, bo tu sa dzieci
      a on na inna dupe poleciał.
      Komuna tez upadła przez "kartki" na mieso.
      Wiec moze nie nalezy przesadzac z ta "reglamentacja"?
      • ania_rosa Re: Troche obiektywizmu z obu stron, proszę.... 09.03.05, 23:55
        Zasadniczo zgadzam się z Nataszą i przedpiszczyniami (czapki z głow przed
        macochami, które się wypowiadały w tym wątku).
        Od siebie dodam, ze wydaje mi się, iż rozumiem, co Cię tak, BBB, oburza.
        Tylko widzisz- w sporach, w które zaangażowane jest dobro dziecka NIE CHODZI O
        RACJĘ. Na terapie przychodzi wielu ludzi, których zasadniczym problemem jest
        to, że "on/a się kłoci, a przecież nie ma racji". Myslenie z punktu widzenia
        posiadania racji prowadzi donikąd. Bo przeciez mozna swoją rację udowodnić
        (przez sąd, przyjaciół, rodziców), a druga strona i tak będzie mieć to w nosie,
        po czym jeszcze bardziej się zasklepi w poczuciu krzywdy. I nie osiągnie się
        niczego, prócz wątpliwej satysfakcji, a konflikt utknie w martwym punkcie. Tak
        więc nie tędy droga.
        Temu ojcu doradzałabym działania skierowane na CEL, a nie na RACJĘ. Celem jest
        kontakt z dzieckiem- co do tego większośc forumowiczek się zgadza. Ty pytasz o
        granice dumy, wytrzymałości, godności. Ja Ci odpowiadam: w przypadku konktaktu
        z dzieckiem nie ma takich granic. To wyłącznie kwestia priorytetów.
        Nikt tu nie popiera krętactwa i fałszywych dowodów Eks, bo to nie Eks ma
        problem, a jej były mąż. I to na męzu się skupiamy. A rada dla męza nie będzie
        inna poza zagryzieniem zębów i stawianiem się na wizyty. Pisałam kiedys (chyba
        na macochach) o podobnej sytuacji, którą miałam z moim ex męzem. Myslę, że
        warto przeczytać w kontekście tego wątku.
        Tak więc reasumując: nie rozchodzi się tu o słuszność. Jeśli nasz ojciec jest
        niedołężny, to mu pomagamy niezaleznie od tego, że jest upierdliwym
        staruszkiem. POmagamy, bo poczuwamy się do miłości i obowiązku. Z dziecmi
        zasada jest ta sama i obowiązuje nawet wówczas, gdy okoliczności zewnętrzne są
        trudne. Zasady jednak mają to do siebie, że występują w systemie zero-
        jedynkowym. I albo ta miłość i poświęcenie dla dziecka są- albo ich nie ma.
        Stany pośrednie nie istnieją.
        Tak więc pogadaj z facetem: współczucie, empatia i pomoc swoją drogą, a dobro
        dziecka swoją. Niech Wam racje nie przesłonią celu.

        pzdr
        Rosa
        • ania_rosa Re: Troche obiektywizmu z obu stron, proszę.... 10.03.05, 00:18
          Cholera, jeszcze mnie parę refleksji naszłowink))
          bbb- ja myślę, że Ty wpadłaś w pułapke zyczliwego myslenia. Ogólnie nie jest to
          proces zły i dobrze by było, gdyby na tym się świat opierał. Niestety w
          dziedzinie doradzania/pomagania/ komentowania jest to bardzo śliski grunt. Tyle
          samo szkód wyrządza nastawienie negatywne, co pozytywne, bo oba nie pozwalają
          na obiektywizm. I w pewnym momencie zaczyna działać zasada samospełniającego
          się proroctwa: przyjmujemy, że facet jest taki fajny, że po prostu musi
          byc "tym dobrym" w konflikcie. Po jakimś czasie dostrzegamy coraz więcej
          przesłanek za tym, że faktycznie jest "tym dobrym", a odmienne opinie albo
          negujemy albo przypisujemy im stronniczość. Jesli więc mogę Ci coś doradzać, to
          uczulam Cię na ten problem. Stara to prawda, że dobre chęci nie wystarczą, aby
          świat zmienić. A człowiek stojący za nami murem może czasem nam wyrządzić
          krzywdę, bo nie pozwala dostrzec naszych błędów i korygować zachowań.

          Druga zaś refleksja to taka, że miłość nie jest suszkiem, który postawimy na
          oltarzyku przed zdjęciem ojca. Istotą miłości jest jej żywotnośc i dynamika. Co
          to więc za miłośc, która karmi się elektronicznym zapisem na kasecie? To nie
          miłość, a szkielet wcześniejszej miłości. Ojciec, który nie widuje dziecka, nie
          doświadcza miłości. Doświadcza natomiast wspomnienia miłości. I należy to
          rozrózniać. Dziecko, które nie widzi ojca, także nie doświadcza miłości, tylko
          doświadcza wyobrażeń o pewnej sytuacji idealnej. Brak kontaktu z dzieckiem
          prowadzi do tego, że dziecko kocha ojca wykreowanego i wymyślonego, który z
          zywym człowiekiem nie ma nic wspólnego. I doprowadzenie do takiej sytuacji jest
          wielką krzywdą dla dziecka, bo zmusza dziecko do miłości skarlałej i
          nieprawdziwej. A dziecko zawsze się temu podda, bo gdzies musi upchnąć uczucia
          do rodzica, więc upycha je w idealistycznym konstrukcie.
          Tak więc nie zgodziłabym się z twierdzeniem a priori, że ów pan całym sercem
          kocha córkę. Po pierwsze: Nie jesteśmy tego w stanie stwierdzić, bo papier i
          monitor przyjmie wszystko, a ludzka sympatia wygładzi każdą relację. Po drugie:
          kocha wyobrażenie o córce i o sobie samym, jako ukochanym tatusiu. Po trzecie:
          nie kocha córki, tylko dawno niewidziane dziecko, którego nie zna . Po czwarte:
          zywa miłośc nie pozwala sobie na hibernację, tylko walczy o życie. Niech więc
          facet jedzie do dziecka i doświadcza miłości prawdziwej, a nie egzaltowanych
          rojeń.

          świadomie tu pomijam sytuację ojców, którzy są separowani od dzieci- to temat
          na inny wątek i pewne sprawy wyglądają nieco inaczej.

          Rosa
        • podenka Re: Troche obiektywizmu z obu stron, proszę.... 10.03.05, 00:34
          ania_rosa, nic dodać nic ująćsmile
      • capa_negra Re: Troche obiektywizmu z obu stron, proszę.... 10.03.05, 10:30
        Na moim czarnym podkarpaciu wypisz wymalij tak samo - seks wymysłem diabła, a
        talib - katolik na każdym rogu.
        A co do głownego tematu wątku.
        Dziewczyny maja rację.
        Najważniejszy jest CEL czylu DZIECKO
        Proponuje zagryśc zęby, jak to nie pomaga to włożyc między nie dodatkowo
        drewienko, zacisnąc i w droge z wizytą do dziecka.
        Jesli chce przezyje wszystko - i awantury teściowej i wymysły zony i zła
        atmosferę.
        Kiedys to się skończy i byłoby dobrze gdyby pozostała mu SATYSFAKCJA z tego co
        zrobił dla swojego dziecka zamiast ŻALU za tym czego nie zrobił i co go omineło.
    • madalenka25 To może Ksiądz??? 10.03.05, 07:55
      jesli jest tak bardzo wierzącą i praktykująca katoliczką to niech ten pan
      pójdzie po pomoc do księdza z jej parafii i jesli jest tak jak mówisz to ksiądz
      może byc całkiem niezłym mediatorem
      • bbbb10 Re: To może Ksiądz??? 10.03.05, 09:42
        Dla mnie jej katolicyzm jest wykorzystywany wtedy, kiedy jej to pasuje. Gdyby
        była tak wierząca jak to próbowała mu wmówić odmawiając współżycia, to zapewne
        wybaczyłaby wszystko co wg niej jej zrobił, a już na pewno nie krzywdziłaby
        córki. To taka wielka wiara na pokaz....w niedzielę, żeby ładnie się ubrać do
        kościoła...a jak żaden sąsiad nie widzi, to "ty sku..synu itd"..A co do
        księdza, to jej proboszcz podobno jej naopowiadał, że jak wywalczy rozwód z
        orzeczeniem jego winy, to on jej załatwi unieważnienie ślubu kościelnego (za
        4000zł). Więc o czym my tu mówimy?
        Patrząc na to z szerszej perspektywy wydaje mi się, ze instytucje typu sądy,
        kościół wykorzystują spory ludzi do robienia kasy, ale to już temat na inny wątek..
        • madalenka25 Re: To może Ksiądz??? 10.03.05, 09:58
          jak to wszystko czytam - to widze jedno - najlepiej załozyc ręce i narzekac na
          byłą zonę, sądy, temperature na dworze i padający śnieg - zamiast gadać po
          próżnicy i płakac proponuje zacząć od zweryfikoweania własnego postępowania

          dostałas pare mądrych, rzeczowych i konstruktywnych rad i zamiast wszystko
          negować zacznij działać

        • gosza26 Re: To może Ksiądz??? 10.03.05, 10:10
          Dodam jeszce może do tego co opisałam wyżej.

          W tym konkretnym przypadku mieszaja sie nienawiść rodziców i problemy z
          dzieckiem. To bardzo nie dobrze bo te uczucia dotyczą obojga rodziców. Pamietam
          jak Mój M. pokazywała mi jak odgraniczyc te uczucia. Mnie wydawało się, że to
          nie możliwe, bo :upokarzające, bo jeden może wszystko a 2 nic. Niestety kiedy
          dziecko jest małe inaczej się nie da.

          I tu uwaga podpisuje sie równiez po części pod tym co napisała natasza. Nie
          można całkowicie sie ubezwłasnowolnić, nie można bez reszty ulegać.
          • bbbb10 Re: To może Ksiądz??? 10.03.05, 10:29
            czytam i czytam, ale nie znajduję odpowiedzi, dlaczego ta kobieta tak się
            zachowuje? Ja też mam byłego męża, małe dziecko, a wygląda to zupełnie inaczej.
            Nikt się nie przepycha, nie kłóci,nie wymaga od drugiej strony cudów. Dlatego ja
            jej postepowania nie rozumiem. Widzę natomiast co robi druga strona.
            Wielokrotnie proponował jej kompromis i uważam, że korzystny, bo w sądzie nie
            wywalczy więcej, a mimo to jest zawzięta do granic możliwości. Ryzykuje nawet
            swoją pracą. Jest urzędniczką państwową i jeśli zgłosimy w prokuraturze, że
            przedstawiła w sądzie fałszywe dowody, to dostanie drugi wyrok w sprawie karnej
            i pewnie poleci z pracy. NIe zależy nam na tym kopletnie, ale skoro po dobroci
            nie można, to co pozostaje? A jeśli chodzi o jego dumę, kiedy na niego klną w
            domu teściowie, to jedno, ale nikt z Was nie pomyślał o dziecku 3,5 letnim,
            które to słyszy...To nie są dwa słowa na przywitanie. Teściowa potrafiła przez
            godzinę wydzierać się na placu zabaw. Wtedy wytrzymał..Uważacie, że dziecko
            powinno słyszeć jak jego najbliższa rodzina klnie na jego ojca?? Ja uważam, że
            większym poświęceniem z jego strony jest nie widzieć tego dziecka, niż pozwolić
            mu słuchać czegoś takiego.
            • kamnik Re: To może Ksiądz??? 10.03.05, 11:20
              racja!
              • amfenix Re: To może Ksiądz??? 10.03.05, 17:34
                Oryginalna Kamila pisze ciut dłuższe wypowiedzismile
                • kammik Re: To może Ksiądz??? 10.03.05, 17:35
                  yhm smile
                  • amfenix Re: To może Ksiądz??? 10.03.05, 19:07
                    Zaraz cię pacnę!
                    • kammik Re: To może Ksiądz??? 10.03.05, 19:12
                      Tiaaa smile
            • toman5 Re: To może Ksiądz??? 10.03.05, 11:26
              A dlaczego sądzisz, że ktokolwiek tu potrafi wejść w jaźń twojej bratowej i
              cokolwiek ci wyjaśnić?
              I co by to zresztą zmieniło? Twoja bratowa zapewne czuje się z tych czy innych
              względów głęboko pokrzywdzona przez twojego brata. I stąd takie jej czy inne
              reakcje. Gdyby nawet ktoś tu miał zbliżone doświadczenia i chciał się na ich
              temat wypowiedzieć, co by to zmieniło w twojej sytuacji? Nic. Nul. Zero.
              Dostałaś plik porad. Mogą ci się nie podobać, ale je sobie przemyśl.
            • chalsia Re: To może Ksiądz??? 10.03.05, 11:28
              Słuchaj, TYLE osób, i eks i next-macoszek ciągle pisze Ci to samo, a Ty nic.
              Jak w beton.
              Nie znajdziesz odpowiedzi, dlaczego ta kobieta taka jest. Jest taka i już. Tak
              jak zima jest zimna i już.


              > powinno słyszeć jak jego najbliższa rodzina klnie na jego ojca?? Ja uważam, że
              > większym poświęceniem z jego strony jest nie widzieć tego dziecka, niż
              pozwolić
              > mu słuchać czegoś takiego.


              Mylicie się oboje i to bardzo. I bardzo krótkowzrocznie myślicie.
              Co się w życiu bardziej liczy - słowa czy czyny? Słowa teściowej, matki etc
              zbledną z czasem i okażą się nieprawdą WOBEC czynów i obecności ojca. Bo
              dziecko z czasem SAMO sobie wyrobi zdanie o ojcu ALE TYLKO POD WARUNKIEM, że
              będzie z nim miało stały i częsty kontakt. A jak nie będzie miało, to tym
              bardziej jest możliwe wystąpienie syndromu Gardnera, bo nie bedzie weryfikacji
              opowieści o ojcu z rzeczywistą osobą ojca.

              Wiesz, jest forum "w stronę ojca" (taka "lustrzana" wersja "samodzielnej
              mamy"). Wiesz co oni odpowiadali na takie stwierdzenia, że lepiej jest się
              usunąć w cień dla "dobra" dziecka???? Dokładnie to samo co my tutaj - że nie ma
              większego błedu / grzechu jaki ojciec może popełnić jak opuszczenie dziecka w
              ogóle jak i w sytuacji wyzwisk, złej atmosfery etc.
              Dodatkowo to dziecko, jak już będzie starsze, będzie mieć do ojca
              prawdopodobnie wielki żal, że ojciec tak postąpił.


              Chalsia
            • virtual_moth Re: To może Ksiądz??? 10.03.05, 12:06
              bbb, może pomoże Ci historia z mojego podwórka:

              Po rozstaniu z ojcem mojego dziecka kłóciliśmy się non stop. On mnie oskarżał o
              jakieś dziwne sprawy (że niby nękam jego kochankę), straszył prokuratorem
              (gadałam z babą RAZ i to przez ggwink, stawiał warunki, szantażował, straszył,
              wyzywał, poniżał. Po pół roku stwierdziłam, że do niczego to nie prowadzi.
              Żarliśmy się nadal, a efektem było tylko to, że nie przyjeżdżał do dziecka
              bo "zła atmosfera". Postanowiłam schować urazy i dumę i pochylić głowę. Grałam
              skruszoną ex, obiecałam spełnienie wszystkich jego warunków (wiem, to była
              hipokryzja, ale nie było innego wyjścia), ogólnie niezbyt przyjemnie to
              wspominamwink Efekt był taki, że po tym moim "nawróceniu" ex jak już przyjechał
              do nas, to nie został na godzinę, tylko na CAŁY DZIEŃ (musiałam też postawić do
              pionu moją mamę, która najchętniej napluła by mu w twarz, a nie przygotowywała
              kanapeczkiwink. To było dla mnie bardzo trudne, bo musiałam grać ponownie osobę
              mu uległą.
              Jakoś go do siebie przekonałam, wie już, że moze przyjechać w każdej chwili do
              dziecka. Inna sprawa, że z tego już nie korzysta...

              Tak więc - jeśli Twój znajomy nie jest w stanie zmienić zachowania ex, niech
              zmieni siebie. Ja sama wiem, jakie to trudne, do tego trzeba jeszcze
              znosić "złą atmosferę". Wydaje mi się jednak, że jeśli ex zobaczy jego schylony
              kark, to już nie będzie miała żadnej satysfakcji w kłóceniu się z nim. Warunek:
              niech pokaże jej, że nie chowa już do niej żadnej urazy, choćby to nie miała
              być prawdawink
              Powodzenia
    • lilith76 Re: była "cudowna" żona..... 11.03.05, 10:04
      nie będę zakładać osobnego wątku, ale przyszło mi do głowy jedno pytanie, bo
      romowie z kolegą z pracy:
      ojciec odkłada dumę na kołek i odwiedza regularnie dziecko w domu matki nic
      sobie nie robiąc z asysty rodziny i ich docinek. co jednak jeśli widzi, że
      dziecko jest karane za cieplejsze kontakty z ojcem (po jego wyjściu matka robi
      dziecku uwagi, wyrzuty, krzyczy) i w końcu zamyka się na tych wizytach, aby
      matka nic nie widziała.
      sytuacja patowa.
      • done2 Re: była "cudowna" żona..... 11.03.05, 11:40
        Sytuacja patowa, ale bardzo typowa. Słabsze psychicznie dziecko dla świętego
        spokoju przestanie się spotykać z ojcem. Jeżeli ma do wyboru 1 lub 2 dni
        spędzić z ukochanym tatą, a przez pozostałe dni tygodnia być odepchniętym od
        ukochanej mamy to wybór jest prosty nawet dla dorosłego. To jest tak
        zwane "pranie mózgu" często stosowane przez osoby, któe w ten sposób odgrywają
        się na innych - oczywiście, kosztem dziecka.
        Inny sposób karania dziecka przez mamę to nie odzywanie się się do niego na
        drugi dzień po wizycie taty. Co dla 5-cio, 7-mio latka jest torturą psychiczną.
      • darcia73 Re: była "cudowna" żona..... 11.03.05, 12:11
        jedyną kwestią wg mnie jest to by ludzie zaczęli się ze sobą dogadywać.
        Wszystko zalezy od dobrej woli stron. TEż ojców, którzy traktują byłe partnerki
        jak zło konieczne. Moje posty wyżej - odrobina zyczliwości. Na pewno jest to
        trudne, bo eielokrotnie sa urazy do byłej zony, zakraszone ukrytymi wyrzurami
        sumineia w przypadku porzucenia rodziny + nie chce się. aby neks była
        zazdrosna. Złozona sparwa. A neks jest szczesliwsz jesli eks jest tą "złą"
        • ewik25 Re: była "cudowna" żona..... 11.03.05, 20:45
          Kurcze jedyne co mi przychodzi do glowy to taka mysl ze ojcowie ktorzy porywaja
          dzieci matce to podlosc matki ktore uniemozliwiaja kontakt z dzieckiem to tez
          podle ojcowie ktorzy nie interesuja sie swoimi dziecmi to tez podlosc matki
          ktore porzucaja swoje dzieci tez podlosc e.t.c ..... to wszystko jest podle i
          w jakis sposob dotyka kazdego z nas czasami osobiscie.
          Moj ex posuwa sie do tego ze pomimo ze ja ciagle zabiegalam o to by mial
          kontakt z dzieckiem oczernia mnie piszac pisma czy pozwy w ktorych jestem ta
          zla matka zabraniajaca mu kontaktu z dzieckiem szlag mnie trafia noz mi sie
          otwiera w kieszeni i najcheniej to bym mu morde za to obila za te paszkwile i
          klamstwa ale co zrobic ?
          • kini_m Re: była "cudowna" żona..... 30.03.05, 01:14
            "Troche obiektywizmu z obu stron, proszę.... "
            Ej, no natasza czemu twierdzisz że tak nie może być - oczywiscie że nie chodzi
            o wysokość alimentów - ale gdy ktoś chce to w argumentach nie przebiera - tylko
            bierze pierwszy z brzegu - i wtedy tak to jest.

            Ewik - bez urazy - ale sytuacje którą opisujesz przechodzę na własnej skórze -
            moja pani mi samowolnie ogranicza opieke i kontakt nad córką, od miesięcy juz
            nie widziałem. Ale wszystkim dookoła twierdzi że to ona zabiegała żeby córka
            miała ojca, a do sądu napisała że to ja jej groziłem i żądałem
            podporządkowania.
            Typowe zachowanie przemocowca: ja chciałam ale to przez ciebie...

            Jeśli pisze "paszkwile i klamstwa ale co zrobić" to czym sie przejmujesz. Chyba
            że naprawdę to jednak ty masz naskrobane. Twoja nienawiść to podpowiada "noz mi
            sie otwiera w kieszeni i najcheniej to bym mu morde za to obila " - to nie
            potwierdza czystych zamiarów.
          • pyskata36 Re: była "cudowna" żona..... 30.03.05, 01:43
            Bbbbb - przeczytalam wiekszosc tutejszych wypowiedzi i cos mnie tknelo.

            Dziewczyny daja rady na temat tego co MOZNA zrobic, tego co jest w ojca rekach,
            co ON moze zrobic w przedstawionej przez Ciebie sytuacji.

            Nikt Ci nie powie co ma/nie powinna robic jego byla zona. Na to nikt z tego
            Forum nie ma zadnego wplywu.

            Rady od dziewczyn stad sa super - do wykorzystania przez tego ojca. Jezeli
            naprawde chce tego kontaktu z dzieckiem. Ot co.

            Ty probujesz szukac czegos jeszcze "na" byla zone - po co?

            Jezeli faktycznie chodzi o kontakty z dzieckiem - rad dostalas mnostwo, tylko
            wykorzystac.

            Pozdrawiam.
    • kini_m Re: była "cudowna" żona..... 30.03.05, 02:31
      Nataszo, edzieckokarnina:
      "I tu nie ma usprawiedliwienia, ze ojciec nie widzi sie z dzieckiem, bo panuje
      niemiła atmosfera."
      Chyba nie byłyscie w takiej sytuacji.

      Łatwo tak spuentować, ale niestety jednak:
      1. - Sugerujesz że dziecko dziecko może mieć kodowane sytuacje w których jedno
      z rodziców jest poniżane.
      (A kiedys przeniesie to na swój własny związek, a co zakodowane z tego nie tak
      łatwo później wyjść).
      Tutaj rodzic kosztem swojego związku z dzieckiem nie dopuszcza do takiej
      sytuacji.
      2. - Jakbys widziała że twoja obecność truje (niezawinione przez ciebie)
      atmosfere wokół dziecka to tez byś zwątpiła czy dla podtrzymania związku z
      dzieckiem warto mu utrudniac atmosferę w domu. Zaczynasz wątpić wtedy jak
      będzie kojarzyło dziecko twoją obecność - czy bardziej z dobrym twoim obrazem
      czy jednak bardziej z trudnymi sytuacjami w rodzinie.
      Nie znam za bardzo nauki - wiem co wtedy sie kotłuje w myślach. I nigdy nie
      zamierzam od nikogo oczekiwać jezusowej postawy, brania na siebie grzechów
      innych, i krytykowac jeśli tego nie zrobi. To się tylko ładnie mówi - zacisnąć
      zęby. Ale co ma widziec dziecko?

      PS:co innego tez przy dziecku 2-3 letnim (które dopiero uczy się systemu
      wartości przez obserwacje), co inego przy 5-letnim (które juz umie coś
      samodzilnie odróżnać).

      Chalsia - a od kiedy to dziecko które uwielbia rodzica ma sie do niego ponownie
      przyzwyczajać. Bez urazy - ale to nie z tej planety.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka