10.03.05, 01:02
Właśnie przeczytałam coś co mnie uderzyło swoją wymową, a właściwie
uświadomiło mi rzecz, o której wiedziałam ale, nad którą nigdy wczesniej nie
myślałam. Mianowicie w książce "Mężczyzna i żona" trafiłam na zdanie "i
wspominał czasy kiedy nie trzeba było sie nad wszystkim zastanawiać", które
dotyczyło czasów pierwszego małżeństwa. I nagle błysk - to dlatego od siedmiu
lat robię się coraz lepszym psychologiem rodziny, przez cały czas muszę
właśnie nad czymś się zastanawiać, tłumaczyć córce (z 1 małż.), obecnemu
mężowi, byłej teściowej (żeby trafiło do Ex) a wcześniej sama przeanalizować,
znaleźć problem, przetworzyć. W związku 2 + 1, tym klasycznym wszystko jest
niejako naturalne (co nie znaczy, że nie powinno sie nad tym pracować)mama i
tata o takim samym stosunku do dzieci, dzieci bez problemów znajdowania się w
nowym układzie. W rodzinach mieszanych, czy też rodzinach z jednym rodzicem
na stałe każdy, włącznie z dziećmi, każdego dnia przerabia własną
psychoanalizę. To co piszę nie wnosi nic nowego, tak jest i już, po prostu
uderzyło mnie jakie to jest prawdziwe.
Obserwuj wątek
    • pustulka_75 Podpisuję się pod tym... 10.03.05, 01:09
      ...jako dziecko samotnego rodzica i jednocześnie samotna matka.
    • tata_malolata Re: refleksja 10.03.05, 09:06
      O tak.

      Rodzina to rodzina. O tym co trzeba robić, jak ma być, jak się zachowywać - nie
      musi się mysleć. Jest to naturalne. Po prostu tak ma być i już.

      Rozwalona rodzina - to problem znalezienia naturalnego biegu życia.

      Przy tym najbardziej mi żal nie siebie. Przede wszystkim tego, że mój syn NIGDY
      nie pojedzie już na wakacje z rodzicami tak jak ja jeździłem kiedyś, nigdy nie
      będzie miał normalnych świąt (tylko na dwie raty), nigdy nie będzie z rodzicami
      na wycieczce, na nartach, nigdy nie zazna ciepła domu rodzinnego, nie zobaczy
      jak mama i tata robią wspólnie różne rzeczy w domu, jak ustalają plany i
      podejmują wspólne decyzje. Nigdy nie bedzie widział jak mają wyglądać naturalne
      relacje mąż-żona (no może obejrzy sobie kochanków mamusi ale chyba nie o to
      chodzi)...

      I skąd później ma on mieć wzorzec by zbudować normalną rodzinę ? Może mu się
      uda ale boję się, że jego szanse są już zmniejszone o kilkadziesiąt procent.

      • iva2 Re: refleksja 10.03.05, 09:51
        tato małolatasmile
        a ja dziękuję Bogu że mój syn już NIGDY nie będzie spędzał świąt ze swoim
        ojcem, który ich nie uznawal i potrafił jedzenie wywalic do śmieci, bo po co
        tyle robic. Nie będzie przebywał z nim dzień i noc = nie będzie widział
        wiecznie zapijaczonej gęby, nie będzie czuł śmierdzącego oddechu, wreszcie już
        nigy nie będzie słyszał że jest bękartem, ajego matka to su..a i inne. Odeszłam
        m.in.ze względu na te wzorce. Miałam go uczyć, że ciągle musimy pamiętać żeby
        na czas schowac portfel, cenniejsze rzeczy, żeby tylko sie nie wydalo ze ktos
        byl u nas w domu, ze ktos dzwonil. ze kogos spotkalismy na placu zabaw?.
        Już NIGDY masz racje.
      • lilith76 Re: refleksja 10.03.05, 14:18
        > Rodzina to rodzina. O tym co trzeba robić, jak ma być, jak się zachowywać -
        nie
        >
        > musi się mysleć. Jest to naturalne. Po prostu tak ma być i już.

        to tylko facetom się tak wydaje. w większości rodzina, to ciężka praca kobiety,
        jej kompromisy i koordynacja, logistyka zadań, obowiązków. a potem facet jest
        strasznie zaskoczony kiedy kobieta czuje się sfrustrowana, osamotniona. no,
        przecież jest jak ma być.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka