witam
wczoraj piekny stwierdzil, ze ograniczam mu kontakty z dzieckiem (jakby to
byla moja wina ze nie ma czasu/ochoty w weekend...) i ze chce mala zabierac do
siebie na weekendy. mamy nieuregulowana sprawe z kontaktami - stwierdzil ze
trzeba to zalatwic przez sad, i czy ja tego chce czy nie bedzie ja zabieral do
siebie. jak dla mnie to paranoja, mala ma 5 miesiecy, przeciez takie nagle
odrywaie od matki i przebywanie w obcym otoczeniu z obcymi ludzmi to szok.
przeciez moze przyjezdzac w normalnei dni, jesli sie na mnei obraza albo nie
ma czasu no to jego problem chyba... wlsanie, jakie jest prawdopodobienstwo
tego, ze sad faktycznie ustali ze moze mala zanierac na weekendy? przeciez w
przypadku niemowlaka to paranoja jakas by byla...
dziwne to troche bo przynajmniej teoretycznie jeszcze sie nie rozstalismy

ale oboje juz sie ubezpieczamy na wszelki wypadek