Dodaj do ulubionych

odpornosc...

21.03.05, 23:06
Czesc.
Moj syn ma dwa lata. Ostatnie trzy miesiace spedzil w domu. Jesien -
oczywiscie choroba za choroba, antybiotyk gonil antybiotyk, tydzien w zlobku -
dwa/trzy tygodnie w domu, kupa forsy na leki, nianki, w portfelu pusto,
desperacja. Nie zebym zalowala dziecku pieniedzy, ale zamiast na leki, wole
wydac np. na zabawkismile.
Lekarka zalecila zatem, zeby posiedzial w domu, najadl sie witamin i tych
innych (kinder biovital, esberitox). Oczywiscie spacerki, na dwor, dieta,
miesko i takie tam.
No i poszedl, ostatniego lutego, w poniedzialek, do zlobka. Zdrowy. No i tak
zwane gowno, z przeproszeniem, po trzech dniach mial katar jak stad do
ameryki (nie wiem jak od was, ale ode mnie do ameryki jest spory kawalek).
Powiedzialam wtedy: dosc. Kosztem awantury w domu ('bo ty w cuda wierzysz,
znachorow bedziesz tu dziecku sprowadzac, jemu trzeba leki dac!'), poszlam z
dzieckiem do bioenergoterapeuty. Nie bylo rewelacji, ale katar, zamiast
standardowo przeksztalcic sie w zapalenie oskrzeli, zahamowal swoj rozwoj i
mlody pochodzil dwa tygodnie do zlobka. Katarek sie nieco zwiekszyl, no
wiadomo, jedna wizyta wiosny nie czyni, ale teraz swieta, ja mam troche
wolnego, zawioze go do stesknionej babci, ale zanim co - jutro idziemy
jeszcze raz.
Moze jestem nawiedzona, moze macie racje. A moze postanowilam zaryzykowac, bo
naprawde moje dziecko karte w przychodni ma grubsza niz moja. Idzie wiosna,
bedziemy biegac po kaluzach, w domu 20 stopni to juz max (babcia lubi cieplo
i mi podkreca do 26), duzo wietrzenia, ruchu na powietrzu. Wtedy i apetyt
jest, i odpornosc sie mam nadzieje poprawi.
Czego i swojemu, i Twojemu dziecku zycze.
m2.
PS Ten bioenergo jest w Lublinie, ponoc znany, jesli ktos chce, moge podac
namiary, tylko napiszcie na priv'a.
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka