Zacznę od tego, że...Od początku.Jestem mężatką, jeszcze,od paru ładnych
lat.Mam dwoje dzieci, które ubóstwiam i męża, którego nie kocham.Miał czy też
ma dziwny sposób okazywania miłości poprzez ciągłe narzekanie, wytykanie mi
moich mankamentów...itp.Zdecydowałam się na rozwód.Gdy tylko podejmowałam ten
temat, mąż stwierdzał, że że moje hormony buzują i o żadnym rozwodzie nie ma
mowy.wyprowadziłam się do drugiego pokoju, przestaliśmy żyć jak mąż z żoną.Nie
opierałam się więc, kiedy poznałam mężczyznę, który dojrzał we mnie nie tylko
atrakcyjna kobietę, ale pozolił uwierzyć, że jestem inteligentna,
mądra...Poczułam się po prostu doceniona.Zakochałam się po uszy.Czułam się jak
nastolatka, wiecznie ropromieniona, przeżywająca na nowo swoją wielką....Teraz
jestem w ciąży.Jeszcze nie mówiłam o tym mężowi.Szukam właśnie mieszkania, by
wyprowadzić się z dziećmi i wtedy zamierzam mu powiedzieć. W sumie wszystko
stanęło na głowie.Myślałam o przeprowadzce, ale nie w takich
okolicznościach...A co z tatusiem dziecka?

Będzie płacił alimenty, ale nie
zaplanowanego dziecka nie chce mieć.Będę samotną mamą trójki dzieci.Czego
oczekuję od Was?Przede wszystkim porad- co mogę zrobić w tej sytuacji, jakie
przeszkody mogą mnie spotkać podczas rozwodu...
Kara