Dodaj do ulubionych

nie być samą...

17.04.05, 19:05
Witajcie!!
Wlasnie tak sobie pomyslalam gdzie i jak mozna kogos poznac majac dziecko..a
jak bylo u was?U mam ktore mialy dziecko i zostaly same ale po jakims czasie
ktos sie pojawil w ich zyciu?W jakim wieku byly wasze dzieci?I jak sie
poznaliscie?smileJa obecnie jestem sama 9 miesiecy a synek ma 5 miesiecy obecnie
i wlasnie tak sobie pomyslalam jak przy tak malym dziecku mozna kogos
poznac?Kiedy tak czesto trzeba z nim byc..hmm ale z drugiej strony chcialabym
juz mimo wszystko kogos bliskiego, odpowiedzialnego miec bo samej jest ciezko
mimo wszystko.Piszcie jak u was to wygladalo.Pozdrawiam!!
Obserwuj wątek
    • paacynka Re: nie być samą... 17.04.05, 21:25
      Fajnie jakby ktoś pokochał taką malutką dzidzię i mamusię, bylby jakby od
      początku tatą dla tego dziecka. Nie wiem może przez interent? Kiedyś czytałam
      topik par które poznały się przez net i się pobrali, sama mam koleżankę i kolegę
      internetową, znaliśmy się z pewnej strony wszyscy razem a oni się zakochali
      pobrali, ona ma synka a teraz mają jeszcze wspólnego. Mi sie wydaje że łatwiej
      przez interenet jak tak na ulicy, ale los jest ciekawy życzę każdemu by się
      udało. Może w pracy itd.... nikt nie zna dnia i godziny wink

      ale sie rozgadałam na tym forum.
      • otagaa Re: nie być samą... 18.04.05, 10:18
        No tak nikt nie zna dnia ani godzinysmileTez tak myslalam ze poki dziecko male, nie
        odczuje braku ojca-bo jednak to w rozwoju dziecka jest potrzebne-mezczyzna a
        szczegolnie chlopcu..ale co bedzie czas pokazesmile
    • leeya Re: nie być samą... 17.04.05, 21:52
      Hmmmm....

      A ja bede troche okoniem teraz stawalasmile

      Mi jest dobrze samej. Nie musialam starac sie "polubic" swoja samotnosc, bo to
      lubienie i dobre w tym czucie przyszlo samo z siebie. Julia ma teraz 8 miesiecy
      i .... nie widze w naszym zyciu miejsca dla mezczyzny. A przynajmniej na razie
      nie widzesmile Mam grono znajomych, rzeklabym PRZYJACIOL, dzieki ktorym jest mi
      dobrze. I niech tak zostaniewink))))))
      Leeya
      • paacynka Re: nie być samą... 17.04.05, 22:09
        i ja cię zaskoczę, bo nie raz sobie wyobrazam życie samej w tym sensie że coś za
        coś. Jesteś sama jesteś wolna, z mężczyzną nie jest się wolnym, i czasem
        człowiekwi się wydaje że życie przez palce ucieka, ale tylko czasem, wsyztko ma
        swoje plusy i minusy, a sztuką jest odnajdować plusy i cieszyć się z życia, ja
        uważam że właśnie się dużo ma bardzo dużo jak się ma swoją niunię smile
        • otagaa Re: nie być samą... 18.04.05, 10:16
          No tak ale bez przesady trzeba przeciez miec tez swoje zycie, swoja intymnosc
          bynajmniej tak wyobrazam sobie zycie a nie tylko sama z dzieckiem uwazam ze
          czlowiek mimo wszystko potrzebuje bliskosci i nie zastapia ci tego nawet
          znajomi..chociaz sa kobiety ktore zostaly zranione i moze dlatego nie chca sie z
          nikim wiazac mi tez nie ukladalo sie najlepiej ale cale szczescie to ja
          zadecydowalam ze nie chce z nim byc i nie jestem bo po co sie meczyc z draniem.
    • aglesnik Re: nie być samą... 18.04.05, 11:09
      też się czasem zastanawiam. praca, u mnie 90% męskiego towarzystwa, ale prawie
      100% zajętych, to co zostaje, absolutnie się nie nadaje.
      Net... ja chyba nie mam zacięcia na takie znajomości. Ale wierze, ze cuda się
      zdarzają i może jeszcze kiedyś i gdzieś ktoś na mnie czeka i jest tylko dla
      mnie! chyba nie trzeba tracić nadzieji na lepsze!!ag.
      • tygrysica_krakow Re: nie być samą... 18.04.05, 15:28
        Nie wolno tracić nadzieji. Ja nigdy jej nie straciłam. Mojego męża poznałam
        przez internet. Na początku to były tylko takie ciekawe rozmowy - podobało mi
        się, że potrafi się wypowiedzieć na każdy temat. Gadając z nim na gg nic nie
        czułam. Myślałam, że to będzie jednorazowe spotkanie ale jednak skończyło się
        inaczej. Powodzenia smile
        • paacynka Re: nie być samą... 18.04.05, 15:47
          no własnie ten internet smile
    • vialle Re: nie być samą... 19.04.05, 14:31
      w moim przypadku pojawil sie moj stary, sprzed wielu lat kolega - czlowiek,
      ktorego zawsze bardzo lubilam, kiedys nawet podkochiwalam sie w nim, na dobre 6
      lat stracilam go z oczu a potem nagle sie pojawil smile Jak na zawolanie smile Taki
      sam kochany jak zawsze, a przy tym wolny, bez zobowiazan, zapracowany po uszy i
      w gruncie rzeczy samotny.
      • otagaa Re: nie być samą... 20.04.05, 12:56
        a jaka byla reakcja waszych dzieci?mowilyscie im o prawdziwym ojcu?dlaczego go
        nie ma?jak wasi partnerzy mieli stosunek do dzieci..bardzo mnie to interesuje
    • an-da Re: nie być samą... 20.04.05, 13:33
      ja od początku wiedziałam, że pomimo nieudanego związku z ojcem mojego dziecka,
      nie chcę być sama
      że potrzebuję bliskości, intymności, współbycia i oparcia w drugim człowieku...
      długo szukałam
      jednego kandydata znalazłam w pracy, osobiście nie polecam, związek taki jest
      komentowany publicznie, gdy się mają ku sobie, są tylko domyślne uśmieszki, gdy
      się rozstają i jedna ze stron znajdzie sobie powiernika we współpracowniku,
      cała firma staje się stroną w sporze
      drugiego znalazłam w barze - sposób dobry jak każdy inny, ale obarczony
      większym ryzykiem natknięcia się na poszukiwacza mocnych, acz krótkich wrażeń
      kolejnych znalazłam w internecie - tu przekrój jest ogromny, zdarzają się
      (aczkolwiek stosunkowo rzadko) wartościowi normalni ludzie i dla nich warto tam
      szukać
      ja szukałam 6 lat, jak już stwierdziłam, że sobie odpuszczam i przestawiam się
      na tryb singlowy, bo to za bardzo boli tak szukać i szukać i nie móc znaleźć,
      to się właśnie znalazł... i jest mi dobrze, jak nigdy nie było wink))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka