Dodaj do ulubionych

nie chce mi się zyć!!

21.06.05, 16:56
Witajcie!!
Od 5 dni należe do grona samotnych mamuś!Mój kochający mnie mąż przestał mnie
kochać i odszedł ode mnie!Mam 14 miesięcznego synka!Nie jestem w stanie się
nim zajmować!Jestem w maksymalnej depresji!!!Nawet ten biedny dzidzus mnie
nie cieszy! Ciąglę płaczę nie,śpię nie jem!Czy jeszcze kiedykolwiek go
pokocham? Czy znajde na to siły aby być dla niego Mamą? Chcę się połozyć i
już więcej nie obudzić!Czy któraś z Was została tak bezdusznie potraktowana i
przeżyła coś w tym stylu i kocha,dba i uwielbia swoje dziecko!Mam dosyć! To
ciagłe poczucie winy!Nie daję rady POMOCY!!!!!!!!!!!!!!!!!
Obserwuj wątek
    • abi28 Re: nie chce mi się zyć!! 21.06.05, 17:55
      Witaj.
      Kochana musisz się pozbierać bo masz dla kogo żyć, o tym co było musisz jak
      najszybciej zapomnieć, wiem że łatwo się mówi ale to prawda, a z perspektywy
      czasu zobaczysz że było warto i za kilka lat będziesz się z tego śmiała. Musisz
      być silna dla swojego dziecka. Może wybierz się do psychologa, tylko dobrego,
      takie rozomowy naprawdę dużo dają i spojrzysz od razu innym okiem na to
      wszystko.Wiem że to wszystko Cię przerasta, ale na prawdę musisz się w sama w
      sobie pozbierać bo masz dla kogo, a facet nie jest wart Twoich łez, serio. Nie
      rycz tylko weź się za swoje życie. Życie trzeba brać w swoje ręce i już. A tak
      naprawdę to nie jesteś sama na tym świecie , masz napewno wspaniałą rodzinę,
      która zawsze Ci pomoże i na którą możesz liczyć, a po za tym masz synka i
      musisz być i żyć dla niego dlatego zabraniam Ci mówić takie rzeczy że
      chciałabyś się położyć i już nie wstać, bo jaki los wtedy byś dziecku
      zgotowała? Nawet nie wolno Ci tak myśleć.Idź do psychologa, pogadaj z
      przyjaciółką, mamą...z kimkolwiek zauchanym, wypłacz się a potem WEŹ SIĘ W
      GARŚĆ!!
      Trzymaj się...jestem z Tobą....
    • screen Re: nie chce mi się zyć!! 21.06.05, 18:35
      Marutko!
      Wiekszości z nas, jesli nie każdej na tym forum w jakimś momencie świat się
      zawalił i wsztystko straciło sens ale jak widzisz jakoś się pozbierałyśmy. Ty
      tez napewno dasz radę, może nie dziś, nie jutro ale... Jakiś czas musi minąć,
      bo rany muszą sie przynajmniej podgoić. Teraz musisz wziąść się w garść,
      poświęcić czas dzieciaczkowi, choćby dlatego aby jak najmniej dotkliwie odczuł
      Wasze rozstanie. Wiem, że to boli, takie usmiechanie się na siłę, przez łzy.
      Nie zarzucaj sobie, że jesteś złą mamą, to okres przejściowy.
      Mnie mąż nie zostawi, to ja musiałam odejść, zostawić wszystko i tłumaczyć
      dziecku dlaczego to zrobiłam. I wierz mi, że wcale nie bylo mi lżej. pOzdrawiam
      Cię i pamiętaj, ze zawsze możesz tu zaglądnąć i podzielić się żalem.
      • misia695 Re: nie chce mi się zyć!! 21.06.05, 18:42
        cześc mojej przyjaciółce się to zdarzyło niedawno-ma 2 dzieci,jest w trakcie
        rozwodu,ale znajduje w swoim sercu ogromne pokłady miłości,często mówi to co ty
        dziś,ale to minie.wiem,że rana świeża i długo się nie zabliżni...
        trzymajcie się,kolejny facet okazał się draniem.
        • aggtt Re: nie chce mi się zyć!! 21.06.05, 21:12
          Biedactwo, wiem co czujesz...
          Musisz poszukać pomocy: w rodzinie, u przyjaciół i psychologa...
          Trzymaj sie!!!!! I nie obwiniaj się - masz prawo mieć dołek. Tylko jednak
          zmuszaj się do podstawowej pielęgnacji dzieciątka, OK? Koniecznie poproś jakąś
          kobietę o pomoc przy maleństwie!
    • martusiamp Re: nie chce mi się zyć!! 22.06.05, 07:07
      tak bardzo chcialabym Ci pomoc, ale chyba nie potrafie. Jestem w podobnej
      sytuacji i sama sobie niepotrafie pomoc. Moj dzidzius ma dopiero 4 miesiace i
      jest jeszcze w brzuszku, a moj mąż chce rozwodu i kaze mi sie wyprowadzic z
      mieszkania, i nieobchodzi go to ze niemam gdzie. A byla taka wielka milosc....
      W takiej sytuacji trudno sie nie zalamac. ja juz tez niemam sil zyc,tylko jak
      popelnie samobojstwo to zabije wlasne dizecko .... i tu sytuacja staje sie
      jeszcze bardziej beznadziejna...
      • asca25 Re: nie chce mi się zyć!! 22.06.05, 12:09
        Też to pamiętam - myśli samobójcze - SZOK, że tak można postąpić - jestem w 5
        miesiącu ciąży i już jest lepiej. Tęsknię, ale staram się maksymalnie skupić na
        dzidzi i na tym co mnie czeka. Teraz jest tylko praca, praca, praca i moje
        samotne myśli o dzidzi non stop - ale coraz mniej Go. Czuję, że staję sie coraz
        silniejsza, jeszcze trochę i to on pożałuje, że nas nie chce smile)) Czuję, że dam
        radę sama smile))
        • asca25 Re: nie chce mi się zyć!! 22.06.05, 12:13
          Dodam jeszcze, że to moje pierwsze dziecko i też się boję, co będzie po
          porodzie??? Czy będę potrafiła je kochać??? Myślę jednak po moich "dzieciowych"
          snach, wzruszających momentach, gdy sama śmieję się do siebie, jak ten wariatek
          mnie kopie - że będę je kochać na maksasmile)) Zresztą niemożliwe, by te pokłady
          miłości, które mam w sobie, a które nie mają się teraz komu objawić, pozostały
          uśpione.

          Trzymaj się dzielnie, żyj dalej - choć na razie wydaje się to beznadziejne -
          szczęście wróci kiedyś samo - oby jak najszybciej smile)) Pozdrawiam Cię mocno i
          ściskam smile
    • beza_123 nawet nie wiesz 22.06.05, 12:19
      bo jeszcze za wcześnie, jaką będziesz mieć satysfakcję i radość z tego
      dzidziusiawink Ja rozstanie z mężem zniosłam właśnie dzięki córci. Choć przez
      kilka dni nie miałam siły się z nią bawić ani nią zajmować. Fakt, moja córcia
      jest trochę starsza, więc samodzielniejsza, ale trzeba z nią czytać, grać, a ja
      nie miałam siły. ale dzięki niej się pozbierałam i teraz żyjęwink)) Pełnią
      swojego nowego życiawink) Trzymaj sięwink Ciesz się, że nie zostałaś samawink))
      Kiedyś to docenisz. Jak ból będzie trochę mniejszy bo na razie on to wszystko
      zagłuszacrying(
      • asca25 Re: nawet nie wiesz 22.06.05, 12:33
        Ja jeszcze tylko dodam, że ostatnio tak półśpiąc wyobraziłam sobie, że
        urodziłam i kładą mi maleństwo na brzuch - i aż się poryczałam ze wzruszenia i
        szczęścia... tylko ten smutek, że nie przeżyję tego razem z Nim...

        Ostatnio miałam też taką migawkę w nocy, że moje dziecko patrzy na mnie
        niebieskimi oczyma pełnymi ufności - i znowu takie wspaniałe uczucie mnie
        ogarnęło, że będzie ktoś, kto będzie polegał tylko na mnie i ja tego małego
        kogoś nie zawiodę smile))
        • beza_123 Re: nawet nie wiesz 22.06.05, 14:51
          Wiesz co? Niech on żałuje. Nie przeżyje tego, co jest naprawdę esencją życiawink)
          A zresztą. Może nie dla każdego. Mój mąż byl przy urodzeniu dziecka a po 7
          latach wdał się w romans z jakąś małolatącrying( I nawet córcia (jedyna) nie była
          ważniejsza niż tocrying((
    • martalik Re: nie chce mi się zyć!! 22.06.05, 21:49

      Marutko, wiem jak Ci ciężko. Dziewczyny dobrze piszą,że ten ból minie.
      Potrzebujesz trochę czasu,ja też bardzo ciężko przeżywałam rozstanie mimo, że
      to ja odeszłam dla dobra mojego i dzieci.Ból wypłakiwałam, wywrzeszczałam,
      waliłam z całej siły w poduszkę gdy nikt nie widział. Bardzo pomagały mi
      rozmowy z osobami, które miały podobne doświadczenia, pozwalały mi się wygadać
      i nie dawały rad w stylu "musisz wziąć się w garść, przestań płakać".Rozejżyj
      się za takimi, które to potrafią. Jednak gdybyś zupełnie nie dawała sobie rady
      z emocjami i podstawowymi zajęciami przy dziecku, skorzystaj -bardzo cię proszę-
      z jakiejś fachowej porady lekarza. Nawet internista powinien Ci przepisać
      jakiś lekki środek antydepresyjny. Trzymam kciuki i bardzo mocno wirtualnie
      przytulam.
    • tata_malolata Re: nie chce mi się zyć!! 23.06.05, 10:09
      Witaj Marutko !

      W tej sytuacji, w której się znalazłaś trudno czuć się inaczej.
      W dodatku zmartwię Cię - ten ból trwa długo, bardzo długo.

      Aby jednak ten post nie był zbyt pesymistyczny kilka słów konstruktywnych - pod
      tytułem jak sobie z tym poradzić. Postaraj się o tym nie myśleć. Po prostu nie
      myśl. Te myśli to tortura. Jak to zrobić by nie mysleć ? Oczywiście myslenie
      nie da się całkowicie wyłączyć ale da się trochę odwrócić własną uwagę od
      problemu. Tak więc rób cały czas COŚ. Cokolwiek co angażuje ręce i głowę. Po
      drugie nie bądź sama - zapraszaj przyjaciół, krewnych by byli jak najwiecej u
      Ciebie, siedź u nich - trudno, bedą może znużeni Twoim towarzystwem ale Tobie
      to pomoże uratować się przed myślami. Po trzecie pomyśl "że inni mają gorzej" -
      doceń, że jesteś zdrowa i doceń zdrowie swego dziecka i bliskich, doceń wiele
      innych pozytywnych stron Twojego życia.

      Mówi się też, że czas leczy rany. Nawet jeśli nie leczy to łagodzi ból - co
      potwierdzi chyba większość tych, którzy to przeżyli. I nawet jeśli trwa to
      latami, nawet jeśli nie da się całkiem zapomnieć to jednak człowiek uczy sie
      powoli żyć z tym co go spotkało.

      To moje subiektywne przemyslenia, oparte na moich osobistych doświadczeniach.
      Mnie pomogło trochę. Upływ czasu, znalezienie sobie zapychaczy czasu, wsparcie
      przyjaciół, szukanie pozytywnych myśli, wiara...

      Trzymaj się

      P.S. I jeszcze jedno. To oczywiście może małe pocieszenie dla Ciebie ale...
      uwierz, że wolałbym być w Twojej sytuacji. Brzmi zabawnie czyż nie ? Ale
      paradoksalnie tak jest. Może trudno Ci byłoby sobie wyobrazić ale pomyśl co się
      czuje gdy ktoś zabiera Ci rodzinę, zabiera dziecko..........
      • screen Re: nie chce mi się zyć!! 23.06.05, 10:23
        tata_małolata
        Powiem Ci, że nie zawsze pomaga przebywanie wśród innych. Ja przy takich dołach
        nie mogłam (i nadal mi sie to zdarza). Nie chciałam oglądać tv, czytać,
        wychodzić z domu, bo wszędzie widziałam szczęśliwe pary i rozczulałam się nad
        swoim problemem. Ale to mija. A co najciekawsze teraz widząc jakąś parkę myślę
        wrednie:Bawcie się póki czas, bo i tak Wam się pochrzani. Wiem, ze to
        niepoprawne ale tak mi już zostało. Może kiedyś minie....
        • asca25 Re: nie chce mi się zyć!! 23.06.05, 14:20
          kurcze... też tak myślę widząc zakochanych - że i tak prędzej czy później się
          rozwali... to straszne sad((
          • tata_malolata Re: nie chce mi się zyć!! 23.06.05, 14:38
            screen napisała:
            > A co najciekawsze teraz widząc jakąś parkę myślę
            > wrednie:Bawcie się póki czas, bo i tak Wam się pochrzani

            asca25 napisała:
            > kurcze... też tak myślę widząc zakochanych - że i tak prędzej czy później się
            > rozwali... to straszne sad((

            ---------------
            Do licha ! Też mam coś takiego. Możemy założyć kącik defetystów smile))


            • screen Re: nie chce mi się zyć!! 23.06.05, 14:41
              mam jeszcze cos takiego: idzie parka i facet zaczyna stroić fochy, odwraca sie
              i odchodzi a ona za nim krzyczy, żeby zaczekał. OKROPNE!!! Biedna ta dziewczyna
              albo... głupiasmile) Zakładamy ten klubsmile)
              • asca25 Re: nie chce mi się zyć!! 23.06.05, 15:01
                Ja tam do klubu defetystów się nie zapisuję (choć propozycja mnie
                rozbawiła tongue_outsmile)) ), będę się starać zmienić to w sobie... jeszcze też chcę być
                kiedyś szczęśliwa, nawet gdyby to nie miało trwać zawsze i nawet gdybym później
                miała cierpieć znowu... I TAK CHCĘ!!! smile))
                • screen Re: nie chce mi się zyć!! 23.06.05, 15:22
                  to odważna z Ciebie babkasmile Ja jakoś sie boje komukolwiek zaufać. Wydaje mi
                  się, ze nie jestem w stanie znieśc kolejnej porazki zyciowej. A poza tym jakos
                  nie wyobrazam sobie jak by to przyjął mój synek. Pewnie gdybym sie zakochała
                  wszystko wydawałoby mi sie łatwiejsze ale narazie am swój własny tok mysleniawink)
    • szara_owieczka Ja to Ci zazdroszczę 24.06.05, 09:24
      Wiem że każdy ma swoje problemy i jego problemy są największe, ale jak ja bym
      chciała, żeby ex o mnie zapomniałsmile Marzenia...
    • elaw2 Re: nie chce mi się zyć!! 24.06.05, 15:13
      Z tym defetyzmem to prawda, ale w końcu przechodzi. Też był czas, gdy chodząc
      na plac zabaw i widząc szczęśliwych rodziców z dziećmi zazdrościłam do bólu.
      Teraz cieszę się, że komuś się udało. Zresztą mam wokół naprawdę udane
      małżeństwa z wieloletnim stażem i aż miło patrzeć jak im szczęście rodzinne
      kwitnie. Zresztą od wielu z nich dostałam dużo wsparcia gdy sypał się mój świat.
      A do autorki postu: czas leczy rany. Najpierw wydaje się, że nie jesteśmy w
      stanie żyć a potem żyjemy i dziwimy się że daliśmy radę.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka