Dodaj do ulubionych

ciężko wytrzymać z ...

26.07.05, 23:03
*&%$##

Dziś było orzeczenie sądu co do widzeń: srody i czwartki po 4 godziny + co
drugi weekend od soboty rano do niedzieli wieczora.

Ex dziwi się, że ja nie chcę z nim rozmawiać - dzis telefon ok 23ej i uraczył
mnie takimi textami:
"Co teraz robisz? Jeżeli jest przy tobie Nadia, to ja mam prawo wiedzieć, bo
to jest kawałek jej życia i ja mogę wiedzieć.." - to na przywitanie.


"Czy ty planujesz jakąś elastyczność co do wyroku sądu?" - nie potrafił
sprecyzować o co mu chodzi ale powtarzał to kilkakrotnie

"Łamiesz prawo przez cały czas" - ja pominęłam milczeniem to, że:1. ukradł
mi kilka rzeczy 2. zniszczył część moich ubrań 3. bił mnie i szantażował,
groził 4. nachodził dom niezapowiedziany

"Rozumiem, że planujesz jakiś wytrych?" - to na moją odpowiedź, że poza sądem
nie będę z nim rozmawiać, bo mu nie ufam.

"Okej, rozumiem, koniec dyskusji. Panie z przemocy domowej ci to doradziły" -
tak zakończyła się kolejnaowocna rozmowa.

Po raz n-ty urażony exio rzucił słuchawką, bo nie usłyszał tego, co chciał.

Jak sobie radzicie z tak owocnymi rozmowami? Ja się zdenerwowałam
niepotrzebnie przed snem...
Obserwuj wątek
    • kini_m Re: ciężko wytrzymać z ... 26.07.05, 23:14
      Tak, Nimi to przykre.
      Sędzia powiedział: "To postanowienie to tylko schemat na czas zanim się państwo
      nie zaczniecie porozumiewać bardziej elastycznie".
      Więc przed chwilą zadzwoniłem i spytałem: "Czy będziesz się sztywno trzymała
      postanowienia czy jednak będziesz bardziej elastyczna?"
      i oznajmiłaś:
      "Dopóki wyrok się nie uprawomocni nie zobaczysz dziecka".
      Czyli ostatnie zasądzone tymczasowo widzenie: 1,5 tyg temu + 3 tyg czekania na
      uprawomocnienie = ponad miesiąc kolejnego niewidzenia córki z ojcem.
      Więc przyznaj: Kto ci to doradził? Albo niech te osoby same się przyznają.
      Proszę przyznajcie się doradcy, miejcie odwagę.
      • kini_m Więc mam wakcje od dziecka, tylko czemu nie cieszy 26.07.05, 23:42
    • nimi Re: ciężko wytrzymać z ... 26.07.05, 23:22
      I jeszcze rada dla dręczonych przez exów: Dobrze nagrywać takie rozmowy
      telefoniczne na dyktafonik.
      Przynajmniej eksio nie "sprostuje", że on coś delikatnie albo dla żartu
      powiedział, że przeinaczam jego intencje.

      Bo mój ex uwielbia 3 minuty po rozmowie przeinaczać i udowadniać że on
      spokojnie z miłością, a ja się bez sensu zdenerwowałam i w ogóle
      niezrównoważona jestem.
    • kini_m Re: ciężko wytrzymać z ... 26.07.05, 23:45
      > "Łamiesz prawo przez cały czas" - ja pominęłam milczeniem to, że:1. ukradł
      > mi kilka rzeczy 2. zniszczył część moich ubrań 3. bił mnie i szantażował,
      > groził 4. nachodził dom niezapowiedziany
      ... tak, a świstak składa i zawija w sreberka.
      • leeya Boze!!!! 27.07.05, 00:00
        Kini_m,

        Po cholere dzwonisz o 23???? Mnie uczyli, ze KULTURA nakazuje dzwonic nie
        pozniej niz o 22.00, potem juz tylko za wyraznym pzwoleniem osoby, do ktorej
        sie dzwoni. To po pierwsze.
        Po drugie: masz w lapie wyrok sadu dajacy Ci 2 dni w tygodniu po 4 godziny i co
        drugi weekend. JAKIEJ TY ELASTYCZNOSCI JESZCZE WYMAGASZ????? To, ze sedzie tak
        powiedzial, to nic. On to powiedzial przyszlosciowo!!! A nie, zebys juz tego
        samego dnia dogadywal sie o elastycznosci.
        Po trzecie: Szybki wyklad z psychologii babskiej. NIE ZADZIERAC to podstawowa
        zasada. Nie dreczyc. Nie wpieniac bezzasadnie. Nie narzucac sie gdzie Cie nie
        chca lub patrzec na Ciebie nie moga. Dotarlo?? Wiec teraz pomysl sobie, czy
        Twoje dzisiejszowieczorne zachowanie nie bylo jedna z tych rzeczy...
        Pomyslales?? Jaki wniosek?? BYLO!!! Wzmagasz tylko niechec i uprzedzenia z
        drugiej strony. Po co?? No chyba, ze tak lubisz.

        Jak czasem do Ciebie nic nie dociera...

        Leeya
        • kini_m Re: Boze!!!! 27.07.05, 00:23
          > Po cholere dzwonisz o 23???? Mnie uczyli, ze KULTURA nakazuje dzwonic nie
          > pozniej niz o 22.00, potem juz tylko za wyraznym pzwoleniem osoby, do ktorej
          > sie dzwoni. To po pierwsze.
          Ok. Zadzwoniłem przed godz. 22, ale Nimi poprosiła żeby oddzwonić za kolejną
          godzinę (domyslam że jescze małą kładła spać.) Co zrobiłem wg jej sugesti.

          > Po drugie: masz w lapie wyrok sadu dajacy Ci 2 dni w tygodniu po 4 godziny
          > i co drugi weekend. JAKIEJ TY ELASTYCZNOSCI JESZCZE WYMAGASZ????? To, ze
          > sedzie tak powiedzial, to nic. On to powiedzial przyszlosciowo!!!
          > A nie, zebys juz tego samego dnia dogadywal sie o elastycznosci.
          Bo ze względu na robotę w tym tygodniu nie dam rady skorzystać z tych
          popołudniów (środa, czwartek). Chciałem się spytać czy zgodzi się to
          zrekompensować dla małej zamieniając na inny czas.
          A dowiedziałem że przez najbliższe 3 tygodnie (do uprawomocnienia) to córka
          może sobie o tym tylko pomarzyć. Więc co to za wyrok na dziś?

          > Po trzecie:
          Patrz po pierwsze - chciałem jak najprędzej uzgadniać realizację postanowienia.
          Ta póżna godzina rozmowy (po położeniu małej spać) była przez Nimi już
          poprzednimi razami sugerowana i praktykowana.
    • jane795 Re: ciężko wytrzymać z ... 27.07.05, 00:00
      Nimi czy dobrze rozumiem,że EKS znalazł Cię na forum??...jejku,chyba najgorsze
      co może być...choć muszę przyznać,że mój EKS uczciwie przyznaje jak jest.A
      myśle,że w Twoim czy też Waszym przypadku rzeczywiście nagrywanie byłoby
      najlepszym wyjsciem....Pozdrawiam
    • nimi Re: ciężko wytrzymać z ... 27.07.05, 07:21

      Zapytałam później exa na gadu, po co dzwonił.
      Poprosiłam go, żeby podał, czego KONKRETNIE chce (oprócz wmawiania mi, że łamię
      prawo i jestem zołza), a ex odpisał tak:
      "konkrety jasno przedstawiłem:
      1. czy będziesz elastyczna czy sztywna
      2. pozostałe kwestie można dopiero ruszyć po odpowiedzi na poprzednie"

      Dziewcyzny, jak wytłumaczyć facetowi, że pytanie "czy będziesz elastyczna czy
      sztywna?" nie dotyczy KONKRETU, a jedynie może być INTERPRETACJĄ czyjegoś
      zachowania????


      Dodam, że tak było często w naszym związku - ex wymagał, żeby "się określić" i
      oczekiwał, że odpowiem na pytanie "czy będziesz mi yfać bezgranicznie?" a potem
      podciągał pod to eszystko, co chciał.

      Ja mogę odpowiadać na pytanoia typu: "Czy mogę przedłużyć wizytę o 20 min?",
      ale na takie pytanie o elastyczność, to mnie szlag trafia, bo dla mnie może
      elastyczność to pół godziny, a dla niego trzy dni...



      "konkrety jasno przedstawiłem:
      1. czy będziesz elastyczna czy sztywna
      2. pozostałe kwestie można dopiero ruszyć po odpowiedzi na poprzednie"
      • tata_malolata Dopóki wyrok się nie uprawomocni nie zobaczysz ... 27.07.05, 09:49
        Droga autorko wątku, drogi Kini_m!

        Bardzo to "ryzykowne" wtrącić się do takiej - jak Wasza - dyskusji.
        Zapewne mi się dostanie (a szczególnie od wojujących forumowiczek, ale co tam wink

        A więc Nimi napiszę najpierw do Ciebie - masz może prawo być poirytowana
        telefonami męża, masz może prawo niewytrzymywać jego komentarzy, masz może
        prawo nie chcieć go słyszeć itp. Może.

        Pomyśl jednak.
        Co byś zrobiła gdybyś to Ty była w odwrotnej sytuacji i ... nie mogła się
        doprosić by być ze swoim dzieckiem ?
        Czy dzwoniłabys o 22.00, czy nie mówiłabyś o "elastyczności", czy nie
        uważałabyś, że masz prawo wiedzieć gdzie jest Twoje dziecko, co robi, z kim
        jest ?

        Niestety on usłyszał od Ciebie (czy może nie jest to prawda?):
        "Dopóki wyrok się nie uprawomocni nie zobaczysz dziecka"

        Co byś poczuła będąc w odwrotnej sytuacji ?
        Gdybyś miała nie widzieć dziecka przez miesiąc lub dłużej.

        Czy nie uważałabyś, że to wyraz zimnej bezwzględności?
        Czy nie spytałabyś: "jaki to ma sens?"
        Czy nie żal by Ci było dziecka, któremu COŚ jest zabrane bo ktoś chce komus coś
        pokazać?


        Kini_m - teraz do Ciebie.
        Nie ma sensu jej denerwować.

        Zaobserwowałem sam, zauważyłem wśród innych zrujnowanych związków, często
        znajduję podobne relacje we wpisach na forum, że mechanizm psychologiczny jest
        dość prosty: dla niej powinieneś nie istnieć.

        Tego niestety - nawet gdybyś chciał jej tą przysługę zrobić - nie da się
        zrealizować bo chcąc być z dzieckiem musisz mieć z nią jakieś kontakty.
        Te kontakty powodują rozdrażnienie, złość, wściekłość z powodu domagania się
        czegoś, uczucie narzucania czegoś, nieznośne poczucie konieczności liczenia się
        z kimś znienawidzonym itp. itd.

        W tym stanie emocjonalnym w jakim jest kobieta (ale znam i przypadek faceta,
        który rzucił żonę i nie jest w stanie znieść jej widoku i rozmowy z nią), nie
        ma najmniejszego sensu mówić o łamaniu prawa, dzwonić i tłumaczyć cokolwiek
        itd. To wywołuje reakcę odwrotną od pożądanej.

        I choć np. taki tekst (by leeya):

        " Szybki wyklad z psychologii babskiej. NIE ZADZIERAC to podstawowa zasada"

        powoduje niezły ubaw i brzmi dla mężczyzny jak żart to.......... ja już się
        nauczyłem, że to 100%-towa prawda !!!


        pozdrowienia
        t_m
        • leeya Re: Dopóki wyrok się nie uprawomocni nie zobaczys 27.07.05, 10:18
          tata_malolata napisał:

          > Kini_m - teraz do Ciebie.
          ------------------
          He he he, teraz to wpadles Tato_malolatasmile Kazdy objaw sympatii, potwierdzenie,
          ze sie tak samo mysli czy nawet obiektywny post w stosunku do Kiniego powoduje
          otzymywanie privow od tegoztongue_out


          > że mechanizm psychologiczny jest
          > dość prosty: dla niej powinieneś nie istnieć.
          -------------------------
          Swieta prawdatongue_out

          >
          > Tego niestety - nawet gdybyś chciał jej tą przysługę zrobić - nie da się
          > zrealizować bo chcąc być z dzieckiem musisz mieć z nią jakieś kontakty.
          ------------------
          Aaaaaa... to juz inna inszoscsmile Bo widzisz, dla mnie moj ex nie istnieje. Ale
          jest ojcem Kuleczki i mamy ze soba kontakty. Ale dla mnie, jako kobiety,
          czlowieka ten pan nie istnieje.


          > Te kontakty powodują rozdrażnienie, złość, wściekłość z powodu domagania się
          > czegoś, uczucie narzucania czegoś, nieznośne poczucie konieczności liczenia
          się
          >
          > z kimś znienawidzonym itp. itd.
          --------------------
          No to trzeba umiec oddzielic siebie od dziecka. Nie kazdy to potrafi. Moga sie
          z exem dogadywac co do Kulki i robie to. Ale jesli by jasniepan chcial w
          jakikolwiek sposob ingerowac w MOJE zycie to na to sobie nie pozwole. Corka -
          tak, jak najbardziej, bo ma Ona prawo znac ojca, czuc sie przez niego kochana,
          czuc jego troske. Ja - a w zadnym wypadku, z daleka ode mnie, bo bede niedobra
          i zlosliwa.
          Widzisz Tato_malolata, zdaje sie, ze Kini poprzez kontakty z dzieckiem chce
          znalesc dojscie do Nimi. Ostatnio powysylal do kilku osob z forum maila w
          ktorym, ogolnie mowiac, pyta, czy warto jeszcze "sklejac" jego zwiazek, mimo,
          ze jego "b Pani" byla taka niedobra i nie chce. Widze po reakcji scanii w tym
          watku, ze Ona tez takie cos dostala.

          >
          > W tym stanie emocjonalnym w jakim jest kobieta (..), nie
          > ma najmniejszego sensu mówić o łamaniu prawa, dzwonić i tłumaczyć cokolwiek
          > itd. To wywołuje reakcę odwrotną od pożądanej.
          ---------------------
          Moze i jest sens, tyle tylko, ze nie z "buzia" a spokojnie i normalnie. No i
          nie w wieczor dnia, w ktorym zapadl wyrok sadowy. Trzeba miec czasem wyczucie i
          takt.

          > I choć np. taki tekst (by leeya):
          >
          > " Szybki wyklad z psychologii babskiej. NIE ZADZIERAC to podstawowa zasada"
          >
          > powoduje niezły ubaw i brzmi dla mężczyzny jak żart to.......... ja już się
          > nauczyłem, że to 100%-towa prawda !!!
          ---------------------
          No pewnie, ze prawda. Moj ex tez 2 razy uslyszal, ze nie zobaczy wiecej
          dzieckasmile))) Potem, jak spojrzalam na Julke to mnie wqrzylo, ze palant probuje
          grac dzieckiem. A potem jeszcze bardziej sie wqrzylam, ze sie w te gierke daje
          wciagac. Wiec zadzwonilam i powiedzialam, ze nie zabraniam mu sie spotykac z
          Kuleczka. A nasze sprawy rozwiazemy sadownie, ale bez uszczerbku dla psychiki
          dziecka. Jakie to byly sytuacje? Proste, zabral dziecko do nexi oklamujac mnie,
          ze jada do dziadkow i na temat alimentow powiedzial "nie zobaczysz zlotowki,
          dopoki nie bedzie prawomocnego wyroku". Juz sie nauczylam, ze wszystkie
          zagrywki exa, ktore maja uderzyc we mnie zalatwiamy miedzy soba, nie wciagam w
          to dziecka. Bo zalezy mi na jej prawidlowym rozwoju, mimo, ze Kulka ma dopiero
          11 miesiecy. Ale jak mowilam, ja potrafie oddzielic Kulke ode mnie, moje
          odczucia i uczucia od uczuc i odczuc dziecka.

          A poza tym nie do konca wierze i nimi i kiniemu. Zadko bardzo wpisuje sie w ich
          watkach. Bo po co? Tylko oni dwoje znaja prawde. A plebiscyt na to "kto ma
          racje?" to na polsacie leci a nie na tym forum

          Pozdrawiam,
          Leeya
        • nimi Re: Dopóki wyrok się nie uprawomocni nie zobaczys 27.07.05, 16:09
          Wiesz tato małolata, z tego co czytam na forum to jesteś dość zrównoważonym
          facetem.

          I może swój komentarz ograniczę do tego, że gdybyś poznał exa w realu, to nawet
          jako męzczyzna, nie potrafiłbyś wiele dobrego o nim powiedzieć...
        • nimi Re: Dopóki wyrok się nie uprawomocni nie zobaczys 27.07.05, 17:02
          Drogi t_m dodam jeszcze:

          > Niestety on usłyszał od Ciebie (czy może nie jest to prawda?):
          > "Dopóki wyrok się nie uprawomocni nie zobaczysz dziecka"

          Nie, tego nie usłyszał.
          Ale kini jest człowiekiem, który od pół roku - jakkolwiek by sie kontakty nie
          układały (w grudniu np. mała była u niego 12 nocy) to tweirdzi, że ma do
          czynienia z "despotyzmem matki" (czyli mniesmile. W związku z tym, kiedy tylko
          odmawiałam mu odwiedzin - np. o 22.00 czy 7.00 to słyszałam taki text:
          "Jak tylko małą do siebie wezmę, to jej ci nie oddam, a jak podejdziesz pod mój
          dom, to wezwę policję i guzik mi zrobisz. Dopóki nie będziesz miała papierka z
          sądu, to będę ją próbował zabrać".
          POdobne rzeczy opowiadał naszym wspólnym znajomym, którzy byli na tyle mili, że
          przekazują mi poczynania exa.

          Więc t_m - zaczęłam wychodzić z założenia, że ludzie dorośli muszą odpowiadać
          za swoje słowa, groźby i zgodnie z radą dzielnicowego, nie pozwalałam na
          kontakyu dziecka poza miejscem zamieszkania i czekam na ów papierek z sądu.

          Ale z kinim na temat spotkań przez 3 tygodnie nie zdążyłam porozmawiać, bo cały
          czas jak w transie powtarzał pytanie:"Odpowiedz, czy będziesz elastyczna".
          Potem znów się czegoś domyślił i sobie coś ubzdurał i rzucił słuchawkąsmile)
    • scania81 nie mam na was siły 27.07.05, 08:37
      więcej sie nie wypowiadam w waszych kwestiach i proszę o nie wciąganie mnie w
      wasz internetowy spór. nie znam was, nie mam szans poznać, na co mi nerwy?
      kini_m przestań do mnie pisac bo będę kasowała przed przeczytaniem, to nie ma
      sensu. jeżeli ja nie moge z kimś sie dogadać to rezygnuje z prób, a mój ex
      wyrządził mi tyle krzywd, ze ja nie jestem w stanie mu tego wybaczyć, i nie mam
      zamiaru grać dzieckiem, a on dobrze wie, ze Wiki ma ułozone zycie, ma mamę i
      tatę, i tez dał looz.
      • nimi Re: nie mam na was siły 27.07.05, 16:06
        Bardzo proszę o niepisanie do mnie per "was, wy"

        Scaniu ja exa postów NIE CZYTAM I NIE POLEMIZUJĘ Z NIM.

        Pisałam na tym forum już dużo wcześniej zanim on mnie tu odszukał.
        I chyba mam prawo nadal robić to, co robiłam - pisać do Was tu, na forum dla
        SAMODZIELNYCH MAM.

        Bardzo proszę, żebyście przestały wiązać mnie z wypowiedziami exa.
        Ja nie piszę do niego a do was, do MAM.

        Będzie mi niepomiernie przykro, jeśli ktoś nieodpisuje mi tylko dlatego, że ex
        jak namolna mucha obs...wa mi moje wątki swoimi uwagami. Jak kogoś razi ta
        osoba tak, jak mnie - to już pisałam - wygasić go sobie można w opcjach.

        Jakoś pisząc wcześniej mogłam liczyć na to, że odpisujecie MI, teraz widzę, że
        na zakładanych wątkach PRZEZE MNIE odpisujecie KINIEMU.

        Dlaczego??
        Jestem tak jak większość uczestniczek tego forum samotną mamą i robię tylko to
        co wy - czasem sobie powylewam żale na temat exa, napiszę jaki numer ostatnio
        zrobił, zapytam o różne sprawy itp.

        Ale widzę, że ex osiąga i tu swój cel - wycinania mi różnych rzeczy z życie,
        cest la vie...
        • vialle Re: nie mam na was siły 27.07.05, 16:36
          nimi, czy ja dobrze zrozumialam, ze oczekujesz ze na zalozonych przez Ciebie
          watkach nie bedziem odpisywac do kini? Czy to mialby byc wyraz solidarnosci z
          Toba?
          • nimi Re: nie mam na was siły 27.07.05, 16:49
            Nie, tego nie oczekuję.

            Ale zauważyłam pewną prawidłowość:
            1.ja zakładam wątek z pytaniem/opisem problemu i oczekuję na odpowiedzi
            skierowane do mnie
            2. dopisuje coś kini i temat schodzi na niego

            Kini to bardzo sprytny manipulant, jeśli chodzi o rozmowy i w zasadzie świetnie
            mu się udaje wywoływanie w was takich uczuć i odpowiedzi, jakich oczekuje.

            A mi jest przykro, bo po 5ciu latach z kini znam jego różne techniki sprawiania
            mi złośliwości i wtykania nosa wszedzie gdzie może mi coś zabruździć - i tu mu
            się to fajnie udaje...

            Oczekuję po prostu odpowiedzi skierowanych choć w 50% do mnie, do mojej
            sytuacji, a nie tego, że się ze mną solidaryzujecie...
            • vialle Re: nie mam na was siły 27.07.05, 17:17
              > Nie, tego nie oczekuję.
              to ufff, bo sie przerazilam smile

              > Ale zauważyłam pewną prawidłowość:
              > 1.ja zakładam wątek z pytaniem/opisem problemu i oczekuję na odpowiedzi
              > skierowane do mnie
              > 2. dopisuje coś kini i temat schodzi na niego
              widzisz, ja nie jestem strona w Waszym sporze, mam spory dystans do tego co
              pisza o swoich sprawach ludzie na forum - moze dlatego ze byl okres kiedy imoj
              eks sie tu potrafil wyprodukowac surprised
              Moze jak tak bedzie skrecalo, to wrzuc "krzyczacego" posta ze prosisz o
              odpowiedzi na swoje pytanie?
            • virtual_moth Re: nie mam na was siły 27.07.05, 17:41
              Nimi, OK, napiszę do Ciebie.

              Otóż nie rozumiem, dlaczego WIEDZĄC, ze ojciec Twojego dziecka pisuje na tym
              forum uważasz, że możesz NADAL sobie pisać tak, jak robią to inne samodzielne.
              Otóż ja uważam, że robisz poważny błąd pisząc tu dalej o sprawach Ty- Twój ex.
              Robisz sama sobie niedźwiedzią przysługę - tymi postami nakręcasz exa i
              zaogniasz konflikt.

              Rozumiem potrzebę wygadania się i moze otrzymania wsparcia. Po to wszystkie tu
              jesteśmy. Jednak w takiej sytuacji jak Twoja terapeutyczna rola forum zanika, a
              powstaje coś na kształt areny walki, przynajmniej z punktu widzenia
              forumowiczów. My nie jesteśmy mediatorami, wiele z nas czuje niechęć do
              odpisywania Tobie (tak mi się wydaje), bo zaraz przylatuje kini, który posuwa
              się nawet do tego, aby obcym osobom przesyłać maile z jakimiś "strumieniami
              świadomości". Ja dziękuję za takie atrakcje, dlatego też nie mam ochoty pisywać
              w "Waszych" wątkach.

              Poradziłabym Ci jakieś forum prywatne, może sama takie załóż i nie jest to z
              moje strony wypraszanie Ciebie. Po prostu chyba lepiej byłoby, abyś na ogólnym
              nie poruszała spraw, które w Twoim exie wywołują niezdrowe podniecenie
              (delikatnie mówiącwink

              Trzymaj sięsmile
              • nimi Re: nie mam na was siły 27.07.05, 18:41
                Widzisz virtual, ja tyle rzeczy już robiłam pod exa że już mi się nie chce.
                Zawsze ustawiałam moje zycie tak, żeby go "nie poruszyć"

                Pisuję na prywatnych, ale i tam ex sie włamuje - np. na forum Przemoc - łamie
                hasła, sprawdzał skrzynkę itp. Ja uważam że jako samodzielna mama mogę sobie
                tu pisać. Widzisz - Znalazłam na jakis czas inne forum - ukryte, ale i tam sie
                włamał. Nie będę ciągle pod niego kombinować

                Co mi radzisz - w ogóle mam nie mówić??

                On nawet do moich najbliższych przyjaciółek wydzwaniał (do momentu rozstania
                uważał je za ***** i w ogóle im ani "cześć" nie mówił) płacząc im w słuchawkę.
                Na szczęście niektórzy wiedzą, że jedyne co można z nim zrobić, to posłać gdzie
                pieprz rośnie.

                Ech...

                Jak sie tu na niego wydenerwuję, to przynajmniej potem mam cierpliwość dla
                innych w realu.

                A jak was irytuje, to sobie nas obu wygaście...

                .
              • asiouek I właśnie to jest przykre... 27.07.05, 18:55
                Może trudno wam zauważyć, że działanie kini ma znowu na celu właśnie
                pozbawianie mnie wsparcia, otuchy.

                Trochę mnie poruszyło Twoje stwierdzenie:

                > wiele z nas czuje niechęć do
                > odpisywania Tobie (tak mi się wydaje),

                Zauważyłam, że od czasu kiedy ujawniłam że kini to mój ex, to nie otrzymuje
                odpowiedzi na posty, listy.

                Możesz mi wyjaśnić - czy to, że związałam się z psychopatą jest dla was
                jednoznaczne z tym, że ze mną też jest coś nie tak??

                Ja nie odpowiadam za to, co pisuje do was kini. Ciesze się, że nie pisuje już
                do mnie, zresztą jego listów nie czytałam już od ....

                Nie mam zbytniej możliwości wyżalania się komuś bo mieszkam na zadupiu i
                większość czasu poświęcam córce. Pisywałam na forum i było fajnie, dopóki nie
                zjawił sie kini.

                I właśnie olałam to, że tu pisze, myśląc, że będę nadal otrzymywać rady,
                odpowiedzi. Więc jest mi niefajnie, że mnie wrzucacie do bajorka, w którym sie
                tapla kini. Czy nie łatwiej jest olać to, co dopisuje w moim watku i odpisać
                mi?? ten człowiek nigdy nie dawał mi dojść do głosu, na mediacji nawet
                stwierdzili że nie ma sensu dalszych spotkań.

                ja sobie przysługi nie robię, bo ja się z kinim poza sądem nie widuję.
              • nimi poprzedni postteż mój 27.07.05, 19:01
                ..to tylko nick z innego forum

                Wiesz, gdy by to forum miało cel terapeutyczny, to takie osoby jak kini by tu
                nie mogły wejść.

                A tak mogą nabruździć ile chcą i to jest niemiłe dla mnie. I pokazuje mi, że
                jak kini się do mnie przyklei, to już nikt nie chce ze mną gadać, bo go ze mną
                utożsamiasad(( Rozumiem, że jako była kiniego już do końca zycia będę wiązana z
                tym...... Dla mnie takie podejście jest chore.

                Was wkurza to, że on pisze, kiedy ja piszę. A mnie wkurza że go ze mną wiążecie.

                Więc jeszcze raz proszę: W MOICH watkach olejcie to , co wypisuje wyżej
                wymieniony i piszcie do MNIE, choćby na priva!!!
                • kini_m odp:Leeya 28.07.05, 00:14
                  >He he he, teraz to wpadles Tato_malolatasmile Kazdy objaw sympatii,
                  >potwierdzenie, ze sie tak samo mysli czy nawet obiektywny post
                  >w stosunku do Kiniego powoduje otzymywanie privow od tegoztongue_out
                  Nie po wyrazach sympati dobieram sobie adresatów dyskusji.
                  Bo zdaje się jednak, że raczyłem Cię postem po mniej korzystnej dla mnie Twojej
                  postawie. Nie doszukuj się u mnie właściwości których nie mam.
                  >Widzisz Tato_malolata, zdaje sie, ze Kini poprzez kontakty z dzieckiem
                  >chce znalesc dojscie do Nimi. Ostatnio powysylal do kilku osob z forum
                  >maila w ktorym, ogolnie mowiac, pyta, czy warto jeszcze "sklejac" jego
                  >zwiazek, mimo, ze jego "b Pani" byla taka niedobra
                  Nie Leeya. Ten sposób myślenia także próbowała narzucić Nimi. Że poprzez
                  dziecko chcę nią: manipulować, kontrolować, itp. W ten sposób każdą kwestię
                  mozna wypaczyć.
                  Nie wykluczając ewentualności które żywię w głębi - stanowczo rozdzielam te
                  kwestie dwojga osób: Nimi i córkę.
                  Nigdzie i nigdy nie użyłem sformułowania: "niedobra", także: "zła". Wystrzegam
                  się jak ognia ogólnikowych ocen. Każde negatywne ujęcie wyraźnie tłumaczę. Bo
                  każdy ma w sobie wiele nienajlepszych cech i nawet miłość ich nie winna
                  oślepiać (tylko akceptować).
                  >Trzeba miec czasem wyczucie i takt.
                  Leeya, dobrze wiesz że postępowanie Nimi to samowola bez szacunku dla prawa i
                  dziecka. Normalny człowiek nie traktuje tego z taktem, tylko piętnuje a nie
                  przymyka oczy.
                  Gdy przytaczasz swego exa = Nimi ("nie zobaczysz dopóki...").
                  Tobie Leeya dwa razy się wymsknęło, po czym to odkręciłaś. Nimi od roku stoi
                  przeciw dziecku i mi. Już rok temu na moje słowa: "Obawiam sie że zrobisz ze
                  mnie weekendowego ojca" usłyszłem: "A tak, tak Ci zrobię i już!". A od 6
                  miesięcy odgradza totalnie.
                  Leeya, nie utożsamiaj się - bo to nie ta skala "pomyłki".
                  • kini_m sprostowania 28.07.05, 01:20
                    > "Dopóki wyrok się nie uprawomocni nie zobaczysz dziecka"
                    > Nie, Kini tego nie usłyszał.
                    Oczywiście że usłyszałem. Jeśli zaprzeczasz to powiedz to w jakiejkolwiek
                    formie: mejle, gg, na forum, telefonem-nagraj na dyktafon na dowód nawet -
                    POWIEDZ W JAKIEJOLWIEK FORMIE ŻE NIE BĘDZIESZ UTRUDNIAŁA OD JUTRA. A SKOŃCZ
                    UPRAWIAC SPYCHOLOGIĘ CO NIBY JA USŁYSZAŁEM, A CZEGO NIE USŁYSZAŁEM. KRÓTKO -
                    DEKLARUJESZ NIEUTRUDNAINIE CZY ODMAWIASZ?
                    >Ale kini jest człowiekiem, który od pół roku - jakkolwiek by sie kontakty
                    >nie układały (w grudniu np. mała była u niego 12 nocy) to tweirdzi, że ma
                    >do czynienia z "despotyzmem matki" (czyli mniesmile.
                    Taka jest moja opinia o rodzicu który z tygodnia na tydzień obcinał kontakty
                    drugiemu rodzicowi z ich dzieckiem, aż do totalnej odmowy. Czyżbyś zaprzeczyła
                    sama sobie że dokonałaś samowoli? Nie szukaj uzasadnień na samowolę.
                    >W związku z tym, kiedy tylko odmawiałam mu odwiedzin - np. o 22.00
                    > czy 7.00
                    Nigdy o takich porach nie postulowałem. Kłamstwo poganiasz kłamstwem.
                    > to słyszałam taki text: "Jak tylko małą do siebie wezmę,
                    > to jej ci nie oddam, a jak podejdziesz pod mój dom, to
                    > wezwę policję i guzik mi zrobisz. Dopóki nie będziesz miała papierka z
                    > sądu, to będę ją próbował zabrać".
                    Kłamstwo. Nigdy Ci niczym nie groziłem. To ja mam Twoje mejle z groźbami nadal
                    na telefonie. Próbujesz mi wmówić Twoje własne grzechy.
                    To Ty się dopuściłaś porwania dziecka, podaj choć jeden dzień gdy Ci nie
                    odwiozłem córki (bo jedyne dwa spóźnienia wynikały z jej oporu co do powrotu).
                    Porwałaś dziecko i jeszcze próbujesz wmówić, że to ktoś inny próbował zrobić.
                    >POdobne rzeczy opowiadał naszym wspólnym znajomym, którzy byli na
                    > tyle mili, że przekazują mi poczynania exa.
                    Kłamstwo. Podaj choć jedną z tych osób aby można było zweryfikować Twoje słowa.
                    To już jest zarzut który można zweryfikować.
                    > On nawet do moich najbliższych przyjaciółek wydzwaniał (do momentu rozstania
                    > uważał je za ***** i w ogóle im ani "cześć" nie mówił)
                    Do momentu rozstania to nawet tych Twoich własnych przyjaciółek broniłem jak im
                    rogi przyprawiano. A sama byłaś na to ślepa i bierna.
                    Wydzwaniałem i owszem, bo próbowałem szukać jakiegokolwiek porozumienia po
                    rozstaniu, nawet poprzez przyjaciółki. To ludzkie zachowanie, w przeciwieństwie
                    do twego "wypalania pustyni" wokół mnie. Dziś każdy z moich przyjaciół nie
                    odmówi Ci rozmowy. Wśród Twoich - jestem oczerniony, i odmawiają kontaktu tak
                    jak i Ty.
                    >I pokazuje mi, że jak kini się do mnie przyklei, to już nikt nie chce ze mną
                    gadać,
                    > bo go ze mną utożsamiasad(( Rozumiem, że jako była kiniego już do końca zycia
                    >będę wiązana z tym
                    Przecież sama powiązałaś nasze nicki. Więc dziś przyznaj jaki cel miałaś w tym.
                    Chyba tylko emocjonalny atak? A ja cóż - teraz już tylko korzystam z prawa do
                    obrony przed tym, co wiem że jest nieprawdą.

                    I powiem wyraźnie:
                    Jeśli ktoś kłamie - to się przeciw temu zaprzecza jeden raz (co też czynię
                    krótko i zwięźle wobec Nimi wypowiedzi).
                    Jeśli ktoś mówi niewygodną prawdę - to się urabia całą historię dookoła żeby
                    spróbować całkiem odwrócić sytuację i wymyślic inne rzeczy (co Nimi uczyniłaś
                    całym tym wątkiem wobec faktu który wyciagnęłem że odmawiasz kontaktów do
                    uprawomocnienia wyroku).
                    • amhali Re: sprostowania 28.07.05, 12:25
                      Skoro "porwala" corke, czemu sad nie oddal Ci praw rodzicielskich...."Porwanie"
                      to mocne slowo, na ktore w niczym co piszesz nie ma poparcia, wrecz przeciwnie.


                      pozdrawiam
                      amh
                      • kini_m Re: sprostowania 31.07.05, 18:44
                        >Skoro "porwala" corke, czemu sad nie oddal Ci praw rodzicielskich....
                        Sąd nie miał jak oddać praw rodzicielskich - bo on nigdy ich prawnie nie
                        odebrał. I teraz na rozprawie to potwierdził.
                        Ale w postanowieniu zwrócił nieco uwagę na samowolę matki gdyż (poza punktem o
                        czasie opieki) wydał oddzielny punkt:
                        "Zobowiązuje się matkę dziecka do wydawania dziecka ojcu" - Jak dla mnie to
                        znaczy, że sąd nie dowierza iż samo ustalenie czasu byłoby respaektowane przez
                        matkę.

                        >"Porwanie"
                        >to mocne slowo, na ktore w niczym co piszesz nie ma poparcia,
                        Słowo "porwanie" rozumiem tak (jak sama zapewne byś rozumiała także Ty) gdyby
                        Twoje dziecko zabrał Ci jego ojciec i uniemożliwił jakikolwiek opiekę nad Twoim
                        własnym dzieckiem, bez wskazania realnego blisko określonego terminu kiedy Ci
                        ją przywróci. Robi to z pogwałceniem prawa jako samowolę, do którego to
                        ograniczenia jedynie sąd ma prawo. Moja b.Pani kieruje się racjami rodem z
                        bantustanów - "kto pierwszy ten lepszy" (ja mam dziecko i mi gó.. zrobisz). A
                        tak właściwie - czyżbyś chciała zaprzeczyć że moja b.Pani tego nie zrobiła?????

                        >wrecz przeciwnie.
                        Co przeciwnie? No, czytałem i słyszałem że ponoć ja jej groziłem porwaniem
                        dziecka. Już tutaj temu zaprzeczałem i deklarowałem że nie utrudnię jej
                        kontaktu z naszym dzieckiem, co czynię ponownie. Wiesz..., Hitler też pewnie
                        twierdził że on był zmuszony do rozpoczęcia wojny i wszyscy inni są temu winni.
                        Moja b.Pani stosuje podobną logikę zarzucając przyczynę swojej niegodziwości
                        poza siebie. Więc pozostaje życzyć wszystkiego najlepszego.
                        Choć tak sobie myślę jak długo można patrzeć na rodzica który na przykład:
                        - wciąga dziecko w swoją własną chorobę histeri i panicznego zachowania (np.
                        podniosła histerię gdy chciałem wziąć dziecko w odwiedziny do rodziny i
                        malutkiej kuzynki),
                        - nastawia dziecko przeciw drugiemu rodzicowi (np. zniechęcanie do pomocy od
                        ojca przy potrzebach fizjiologicznych),
                        - usiłuje dziecku tłumaczyć że nie może spotkać drugiego rodzica bo ten
                        drugi "musi zmienić swoje zachowanie" - słowa do dziecka (a ten drugi nie ma
                        oczywiście ŻADNEJ MOŻLIWOŚCI obrony dziecka przed takimi opiniami).
                        Ale może, może... kiedyś skończą mi się chęci na szukanie porozumienia i ja też
                        zacznę być bardziej stanowczy, naginać prawo do granic możliwości - bo może ja
                        też tak zacznę uważać, i już. (Na razie to postawa mojej b.Pani).

                        Amh, bardzo chciałbym aby tu tyle nie broniono któregoś z nas (exów) - ale
                        broniono dziecka, jego podstawowych praw. Tylko to ma sens.
                        Dziekuję za zainteresowanie, nawet czepialskie. Pozdrawiam. Kini_m.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka