Dodaj do ulubionych

żegnam się

28.07.05, 07:39
Rozumiem po ostatnich postach, że muszę opuścić forum ze względu na exa.

Jaki sens ma pisywanie skoro w moich wątkach i tak nie odpiszecie mi, tylko
wdajecie się w kolejne dysputy z jego teoriami.

Ex osiągnął dzięki wam swój cel w pozbawianiu mnie poszukiwania pomocy w
różnych miejscach.

Ex gnębił mnie na różne sposoby i uważam że to kolejna sprawa tego typu -
doprowadził do tego, że większość z was czuje niechęć DO MNIE.

Bardzo mi przykro z tego powodu, bardzo lubiłam te forum i bardzo mi też
pomagało w wielu rzeczach.

Do niezobaczenia
Obserwuj wątek
    • scania81 odchodząc nic nie zyskasz 28.07.05, 08:27
      a stracisz możliwość obrony, tym bardziej, że tajemnica poliszynela jest, że on
      twierdzi to samo o tobie. szkoda mi każdej e-mamy, której nie mozemy tu pomóc
      ale jeśli uważasz, że tak będzie lepiej to pamiętaj,że zawsze możesz wrócić,
      będziemy tęsknić za twoimi słowami i na pewno bez Ciebie forum będzie troche
      uboższe.
      trzymajsię i się nie daj złu tego swiata, buziorki!
      • ann_mart Re: odchodząc nic nie zyskasz 28.07.05, 10:30
        Nie wydaje mi się bys musiała odchodzić. W sunmie Kini nie jest tego wart.
        Jednak myśl, że poszedłby stąd w diabły, jak Ciebie nie będzie jest bardzo
        kuszącasmile
        Przemyśl jeszcze swoją decyzję, albo zmień nicka...
    • kkokos w sumie najbardziej 28.07.05, 10:48
      w sumie najbardziej bolesne z tego postu nimi wydaje mi się to zdanie:

      >>>Ex osiągnął dzięki wam swój cel w pozbawianiu mnie poszukiwania pomocy w
      różnych miejscach.
    • virtual_moth Re: żegnam się 28.07.05, 11:28
      Nimi, jasna cho....a, jak ja nie cierpię takich "rozdzierających serce",
      piaskownicowych postów!

      Weź się w garść. A najlepiej zapłać jakiemuś dobremu informatykowi (jeśli
      jeszcze tego nie zrobiłaś), aby zabezpieczył Ci porządnie system. To jest
      podstawa, jeśli chciałabyś np. uzyskać wsparcie na jakims prywatnym forum.

      Fakt, że Twój ex bytuje na ogólnym nie oznacza jeszcze, że masz przestać w
      ogóle tu pisywać - wystarczy, jeśli powstrzymasz się od pisania postów, które
      go nakręcają. Tu nie chodzi o innych forumowiczów - tu chodzi o Ciebie i Twoje
      dziecko. Jeśli będziesz exowi kawę na ławę podsuwać własne duchowe rozterki, to
      NIGDY nie uzyskasz spokoju. Polecam przeczytanie wątku:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=529&w=10509958
      Trzymaj się!
      • babcia_kasi Re: żegnam się 29.07.05, 15:49
        jasna cho....a, jak ja nie cierpię takich "rozdzierających serce",
        piaskownicowych postów!<<
        skąd przekonanie, że to piaskownicowy post?
        Znam Nimi z ukrytego forum o wiele dłużej, znam jej problemy-cokolwiek zrobi i
        tak będzie nie to!Bo temu panu chodzi o coś innego-nie o dziecko!!!
        Cieszę się, że podałaś ten link do tematu NĘKACZ, bo ten pan to klasyczny
        nękacz, można pracę mag.napisać...
        Wśród wielu przerzucanek słownych między byłymi partnerami najbardziej mną
        wstrząsnął i obnażył PRAWDZIWE intencje tego pana wątek o oddawaniu dziecka i
        zwymiotowaniu małej.W relacji tego pana aż w oczy biła (mnie w każdym razie)
        diabelska satysfakcja, że matka nie może "nakręconego" dziecka tak po prostu
        odebrać i powiedzieć "to cześć".
        Wyczuwa się, że ten pan zrobił wszystko, żeby rozstanie z dzieckiem takie
        właśnie było.Zamiast np. pół godz. przed rozstaniem przygotować je na to,
        mówiąc np.zaraz wrócisz do mamy (i to jest dobre i pożądane!), spotkamy się
        niedługo itp."wygaszające" teksty-pewnie " częstował" córkę swoimi "tęsknotami
        nieutulonymi", którym winna jest
        matka.Sądząc po zachowaniu dziecka tak właśnie mogło być.
        I te "rozdzierające" teksty tatusia o "najważniejszej życiowej potrzebie" jego
        córci-widzeniu tatusia...Cóż za zadufanie...Mam dwie starsze kuzynki, które
        przez pierwsze 2 i 3 lata swojego życia nie znały taty, bo był na
        wojnie.Zapewniam wszystkich, że w żadnym widocznym stopniu nie zaważyło to na
        ich życiu.Wychowywały się w dużej, szczęśliwej rodzinie, miały kochającą,
        wspieraną przez ciocie, babcie, dziadków itd. mamę i było ok.Krokodyle łzy
        taty, jaki to on ważny (najważniejszy, kurde!) w życiu małej dziewczynki-jakoś
        mnie śmieszą...Choć w całym późniejszym, świadomym życiu dziewczyny rola
        akceptującego, opiekuńczego i kochającego ojca jest bardzo ważna.
        • kini_m Babciu... 31.07.05, 18:20
          Babciu_kasi, nie ma za bardzo sensu prostować Twoich domysłów. Bo wynika że i
          tak będziesz wierzyła w to co sama sobie dobierzesz, i wyśmiwała to co sobie
          wybierzesz.
          Ale jeśli w wychowaniu dziecka prezentujesz postawę:
          >że matka może dziecka tak po prostu odebrać i powiedzieć "to cześć"<
          Cóż, to typowe przedmiotowe traktowanie dziecka: odebrać jak przedmiot i cześć.
          >Zamiast np. pół godz. przed rozstaniem przygotować je na to,
          >mówiąc np.zaraz wrócisz do mamy (i to jest dobre i pożądane!), spotkamy się
          >niedługo itp."wygaszające" teksty-pewnie " częstował" córkę swoimi "tęsknotami
          >nieutulonymi", którym winna jest matka.
          Potrzeby dziecka to nie żarówka którą daje się wygasić.
          Zresztą nawet terapeuta z ośrodka leczenia b.Pani, którego się radziłem
          zasugerował: "Poproście mamę oboje razem z córką aby pozwoliła wam dłużej
          zostać razem."
          A prawda co do dziecka jest taka, że córka nie chce rozmawiać na ten temat z
          mamą bo dobrze wie że mama nigdy się nie zgodzi (jak na wiele innych rzeczy -
          np. ostatnio latem zabawę w parkowej fontanie). To dziecko już zna apodyktyczny
          charakter swej matki - i dlatego odmawia powrotów do niej (to już nie wyłącznie
          tęsknota za ojcem).
          Proponuję Ci babciu wpierw zgaś swoje nieuzasadnione domysły, zanim zaczniesz
          proponować wygaszanie innych sytuacji. Bo mam wrażenie że traktujesz dziecko
          dla zaspokojania potrzeb osób dorosłych, a tęsknotę dziecka widzisz jako
          nieodpowiedzialność ojca. Wg Ciebie nie liczy się zaspokojajanie potrzeb
          psychicznych dziecka (kontaktu z obojgiem rodzicami na poziomie jakim
          sygnalizuje dziecko) - ale ważniejsze to aby matka wzięła dziecko i cześć. Skąd
          ty tak właściwie wiesz jak i które z rodziców nakręca dziecko.
          Naprawdę skończ się nakręcać w stronniczej obronie któregoś exa.
          Chcesz bronić - to broń dziecka, broń jego kontaktów z obojgiem rodziców na
          takim poziomie na jakim potrzebuje (czyli porównywalnym - chyba że masz inne
          wypaczone poglądy), a niestety poniekąd to się wiąże z krytyką dotychczasowej
          postawy autorki postu. Stać Cię na nieco obiektywizacji?
          • kini_m Nimi, nie musisz żegnać... 31.07.05, 18:26
            Nimi, już kiedyś to pisałem i dziś przypomnę:
            Nie jest intencją Twego exa stwarzanie poczucia przeganiania Cię. Niech każdy
            pisze swoją prawdę. (Najlepiej jednak omijając bezpośrednio exa, albo jednak
            wliczając możliwość sprostowań.)

            Gdy kilka miesięcy temu ujawiniłaś wraz z zarzutami wasze powiązanie, wytykając
            palcami - to sama tak ustawiłaś sytuację w mniej korzystny sposób. Od tamtegu
            momentu nie możesz liczyć że ktokolwiek (np. ex) zrezygnuje z prawa do obrony
            własnego wizerunku i sprostowań co do prawdy. (Nikt zdrowo myślący chyba nie
            czyni inaczej.)
            Nimi, postawiłaś wtedy wszystko na jedną kartę. Domyślam że chciałaś od
            uczestników pełnego poparcia i współpietnowania Twojego exa. Ale ex prostował
            prawdę - i uczestnicy zaczęli się od was dystansować (i to chyba słuszne).
            Zresztą jakaś część uczestników i tak pozostała w tej postawie której
            oczekiwałaś. Niestety dystansowanie pozostałych Cię nie zadowala - i to dla
            Ciebie właśnie jest za mało. Masz taką postawę: "Jesli nie jesteście w pełni za
            mną, to znaczy że mnie wywalacie."
            Nimi, czas dorosnąć. Przyjaciel to niekoniecznie stronnik (to trochę wydumana
            wizja przyjacielstwa).
            Nie rezygnuj, a jedynie staraj się mniej interpretować czytane posty jako
            gnębienie. I tolerować prawo do obrony przed tym co ktoś uważa za niesłuszne. A
            nawet z krytycznym exem można szukać chocby częściowego porozumienia.
            (Jeszcze mały szczegół - gdybyś stawiała zarzuty exowi rób to bardziej
            szczegółowo, aby jak najmniej mógł zaprzeczyć.)
            • edzieckokarenina Re: Nimi, nie musisz żegnać... 31.07.05, 19:07
              (Jeszcze mały szczegół - gdybyś stawiała zarzuty exowi rób to bardziej
              szczegółowo, aby jak najmniej mógł zaprzeczyć
              ***
              heheheh
              boże
              btw.ty już zaczynasz pisać w trzeciej osobie?wink
    • kai_30 Re: żegnam się 31.07.05, 20:01
      Ja tylko chcialabym niesmialo zauwazyc, ze to forum nazywa sie SAMODZIELNA MAMA
      i wydawaloby sie, ze wlasnie samodzielne matki maja wieksze prawo do
      wypowiadania sie tutaj i otrzymywania wsparcia niz osoby, ktore czuja sie przez
      nie pokrzywdzone. A juz paranoja jest zmuszanie samodzielnej agresywnoscia
      wypowiedzi albo roznego rodzaju nekaniem, by sie stad wynosila.

      Czy nie powinno byc raczej odwrotnie?

    • axela Re: żegnam się 04.08.05, 22:51
      ej tak wlasciwie to wiekszosc dziewczyn staje po twojej stronie, chyba ze cos
      przeoczylam. Choc mezulek przyznaje ma gadane(pisane raczej)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka