magdmaz
08.08.05, 10:17
Do moich dzieci przyszli goście na "łączone" urodziny - razem ośmioro dzieci
no i dorośli. Exa poprosiłam, żeby przyjechał później - o 19.00, bo nie
chciałam się z nim widzieć, a chyba bym nie zdzierżyła i wyszła z imprezy.
Zgodnie z umową przyjechał pod koniec. Dał dzieciom piękne prezenty, po czym
namówił córkę, żeby z nim poszła na pizzę. Michalina zaraz mi to oznajmiła,
więc powiedziałam jej: "teraz masz gości". Wobec czego powiedział dziecku,
zeby zapytała gości, o której sobie pójdą...