samotne macierzyństwo

13.09.05, 12:18
post ten adresuje do wszystkich, ktorzy samotnie zajmuja sie maleństwem. ma
nadzieję, że uda nam się znaleźć nawzajem dla siebie słowa wsparcia a może
też pozyteczne wskazówki.
od miesiąca jestem mamą Antosia. wiedziałam, że nie będzie łatwo i
rzeczywiscie - nie jest wink Teraz właśnie trzymam małego w chuście, bo wcale
nie daje się położyć do łóżka (spimy w jednym - kołyski uzywamy
sporadycznie). Antek jest małym przytulajką i uwielbia być na rękach, co
oczywiście ma swoje ciemne strony.. dla mamy sad Ja czasem głupieję - jedni
radzą o0kładać dziecko, jak tylko zacznie ziewać, inni twierdzą, że małego
niemowlaka trzeba nosić, nosić i jeszcze raz... Bardzo bym chciała dać małemu
dobry "start emocjonalny", wierzę, ze bliski kontakt z matką przez pierwsze
miesiace jest dla niego ogromnie ważny. Cóż, kiedy czasem czuję, jak zżera
mnie stres, niewyspanie (Antek ma kolki w nocy) i wszystko to zamienia sie w
fustrację, ktrrej tak bardzo nie chcę sprzedać niuńkowi, ale i tak ona
przenika do naszych relacji. Boże, jak ciężko jest czasami! Ale za chwilę nie
umiem nie odpowiedziać uśmiechem na jego "guu", wracają siły i determincja.
Dziewczyny! Piszcie o waszych doświadczeniach!~Nie wiem, czy jest tu miejsce
na taki wątek, może nas przeniosą, ale, naprawdę, bardzo mi zależy, żeby móc
podzielić się doświadczeniami z tak przeżywanego macierzyństwa.
Pozdrawiam!

Agnieszka
    • anka1 Re: samotne macierzyństwo 13.09.05, 12:25
      ja na szczescie mam pomoc ze strony Dziadkow, ale czasem zostawalam z
      maluszkiem sama na kilka tygodni i wiem jak jest ciezko.
      samotne Mamy to bohaterki. ale kazdy usmiech maluszka wynagrodzi Ci
      niewyspanie, stresy, niewyobrazalne zmeczenie. i pomysl ze nie jestes sama -
      masz Antosia.
      trzymajcie sie !!!
      • bary14 Re: samotne macierzyństwo 03.03.06, 14:00
        Wlasnie znalazlam ten watek i ciekawa jestem jak ukladaja sie Wasze losy?
    • zona_mi Re: samotne macierzyństwo 13.09.05, 12:29
      Witamy nową Mamę!
      Agnieszko, przesłałam Ci wiadomość na priv.

      Pozdrawiam
      Zona
      • madziaa26 Re: samotne macierzyństwo 13.09.05, 12:37
        wejdz na forum Samodzielna mama
    • abit26 Re: samotne macierzyństwo 14.09.05, 09:07
      Hej dziewczyny. Może nie powinnam się wypowiadać w tym wątku bo nie wychowuję
      synka sama. Mam męża, który bardzo mi pomaga a mimo to czasami padam z sił.
      Dlatego chciałam Wam powiedzieć,że jesteście bardzo dzielne i trzymam za Was
      kciuki smile Serdecznie pozdrawiam
    • fruzalia Re: samotne macierzyństwo 14.09.05, 09:32
      Witaj!
      Troszeczke chciałam się podzielić swoimi troskami-mimo, iż mam męża to mieszka
      od nas (czyli mnie i 3,5 mies. córci) 450km odwiedza nas co 2 tygodnie i tylko
      na 3 dni więc właściwie jesteśmy większość czasu same,kiedy przyjeżdża to
      niestety nie jest na tyle oswojony z córą i boi się jej
      przebrać,nakarmić,ubrać.Najtrudniej mi jest kiedy potrzebuje jechać do szpitala
      na rehabilitacje-wszystkich wkoło musze prosić by nas ktoś podwiózł...Nawet
      kiedy tata jest z nami to nie obudzi się w nocy bo nie jest do tego
      przyzwyczajony(śpi jak kamień)a ja czasami padam ze zmęczenia...więc doskonale
      Cię rozumiem bo po części ja też wychowuje dziecko sama i trudno powiedzieć
      kiedy się to zmieni bo w dzisiejszych czasach nie tak łatwo spakować się i
      jechać tam gdzie nam się podoba i tam szukać pracy... i mieszkania...!!!
    • mpenzi Re: samotne macierzyństwo 14.09.05, 10:21
      Agnieszko,
      Tak bardzo cię rozumiem. Ja wprawdzie mam kochaną mamę która mi pomaga ale
      czasem czuję się bardzo samotna. Czuję się staro ,może śmiesznie to zabrzmi ale
      czasem czuje że już wszystko przeżyłam i nic mnie juz nie czeka ale to tylko
      takie chwile bo przeciez nie zamieniłabym życia z moja córeczka na nic innego.
      Nie wyszło nam z jej tatą ale niczego bym nie cofnęła . Jest dzieckiem miłości
      i oboje strasznie ja kochamy. Powiem ci tylko że im dalej w las tym łatwiej.
      Gdybys chciała pogadać napisz do mnie. Zawsze chętnie odpisze. Pozdrawiam was
      bardzo gorąco.
      • akrusz Re: samotne macierzyństwo 14.09.05, 10:56
        dzekuje! wasze slowa niosa duzo pociechy. troche nie wiem co zrobic, bo
        dostalam wskazowke od moderatora, zeby na tematy pisac na forum "e-mama". ale
        juz to co napisalyscie + nowe usmiechy antka napelnily mnie sila na dlugi czas -
        mam nadzieje wink

        pozdrawiam was goraco

        aga
        • jagienka233 Re: samotne macierzyństwo 14.09.05, 13:17
          czytając Twoj post poczułam ze jest ktos kto czuje to samo co ja...własnie
          wróciłam ze szpitala z maleństwem i cierpie strasznie.jest mi żle i
          smutno.ojciec dziecka zostawił mnie w siódmym miesiacu ciazy,powiedzial ze nie
          kocha i nie chce ze mna byc.mieszkam teraz u mamy,ona oczywiscie jest całym
          sercem ze mna ale mimo to czuje sie tak samotnie...nie moge dojsc do
          siebie.maluszek jest kochany i oczywiscie wynagradza te wszystkie stresy,ale
          mimo to jest mi ciezko i ni eumiem sobie tego wszystkiego dalej
          wyobrazic.pewnie wiesz o czym mówie prawda?
          • aalfaa Re: samotne macierzyństwo 14.09.05, 19:45
            ja też już niedługo zostanę samotna mamą... i jestem przerażona sad coraz
            częsciej mam doła i nic na to nie moge poradzić sad sytuacja tak się ułożyła, że
            lepiej dla wszystkich będzie jak będziemy sami sad nie wiem jak sobie poradzę z
            maluszkiem... nigdy nie opiekowałam się, żadnym malenstwem... jak ja się
            boję... sad pozdrawiam
            • anka1 Re: samotne macierzyństwo 15.09.05, 08:22
              masz kogos kto moze Ci pomoc ? mame, kolezanke, ciocie ? jesli jestes z
              Bialegostoku to napisz do mnie na priv, pomoge w miare mozliwosci.
              nie boj sie, lekko nie bedzie, ale sobie poradzisz. i zawsze masz to forum w
              odwodzie jesli net jest w domu.
            • asca25 Re: samotne macierzyństwo 20.09.05, 12:48
              W siódmym miesiącu... to tak jak u mnie. Mi zostało jeszcze 40 dni do porodu i
              też się strasznie boję. Również nie mam żadnego doświadczenia w "obchodzeniu
              się" z maluszkami...
    • ewa33a Re: samotne macierzyństwo 19.09.05, 22:55
      Mam za sobą ogromne doświadczenie w byciu samotną mamą. Wiele osób zazdrości mi
      tak wychowanych synków. Tak naprawdę tylko ja wiem ile " kosztowało" mnie
      samodzielne macierzyństwo. Jestem z Krakowa, jeśli ktoś potrzebuje pomocy ,
      proszę o informację na priv.
      • katarzynka791 Akrusz glowka do gory 20.09.05, 13:00
        Ja ponad 3 lata bylam samodzielna a w sumie to moge dodac okres ciazy Bardzo
        ciezko mi bylo czasami Tym bardziej ze kochalam ojca mojego dziecka i dlugo
        chcialam zeby wrocil Na szczescie on nie chcial smile
        Najwazniejsze zebys zadbala zeby Twoje dziecko mialo wzorzec Mezczyzny moze byc
        to dziadek, wujek Twoj przyjaciel.
        Teraz jest Ci ciezko ale na pewno ktoregos dnia spotkasz Mezczyzne ktory
        zastapi Twojemu dziecku tate


        Tylko teraz Ci napisze zebys byla madrzejsza ode mnie i od poczatku zadbala
        zeby Twoj eks sie nie mieszal do Waszego zycia bo niestety faceci przypominaja
        sobie czasem o corce czy synku z niewiadomych pobudek a to tylko moze dziecku
        zaszkodzic.
        Zycze duzo sil i oby dzieciaczek rosl zdrowo
        • kobajano Re: dziękuję za ten wątek 23.09.05, 14:26
          Jestem samodzilna mama od 10 miesięcy (córa MArysia - super!!) a moze nawet
          wczesniej ale niemiałam pojęcie że jest nas tyle. chodzi mi o to, że tyle
          kobiet z jakis powodów "rozstaje" się z ojcami swoich dzieci...
          Na prawdę dziękuję za ten wątek i za rady dotyczące ojców naszych pociech!
        • jagienka233 Re: Akrusz glowka do gory 23.09.05, 20:39
          Katarzynko791!!!
          mysle ze potrafisz mnie zrozumiec bo jestem w podobnej sytuacji jak Ty
          kiedys...mnie tez zostawił facet w ciazy,nie onteresował sie powiedzial jak
          bardzo mnie nie chce i nie kocha(prawie 2 lata zycia razem)a teraz chcialby
          przyjezdzac raz po raz do malego.synek ma dopiero 2 tygodnie ,ja poradzilam
          sobie ze wszstkim sama,pomogła mi moja mama z ktora przeprowadzilam tysiace
          rozmow bo to mi pomaga,ale ja wciaz czuje ze to jeszcze nie jest poza mna.otoz
          wiem ze pomimo calego swinstwa jakie zrobil ja jeszcze nie jestem wolna od
          uczuc.bardzo go kochalam i nigdy nie spodziewalam sie ze jest do czegos takiego
          zdolny(wydawal sie odpowiedzialnym facetem)jego przyjazd tutaj odbil sie bardzo
          negatywnie na mnie a on jak gdyby nigdy nic z usmiechem myslal ze tak bedziemy
          mogli porozmawiac o pogodzie...poza tym jego reakcja na dziecko byla zadna,tak
          jakby to było dziecko kogos innego a mi powiedzial ze tak go irytuje ze ma
          ochote wyjsc,ale on przyjechał do syna i zamierza przyjezdzac od czasu do
          czasu,choc na razie ni eza czesto bo teraz dziecko jest takie male i nic nie
          kuma a potem jak juz bedzie rozumial to on sie z nim dogada!ja sobie tego
          wszystkiego nie wyobrazam,wole go nie widywac ale tak naprawde nie wiem jak to
          rozwiazac zakazac mu kontaktow czy co?nie moge pogodzic sie z tym ze jeszcze
          pare miesiecy temu mieszkalismy razem a teraz jestem nikim...to wciaz we mnie
          zyje,powiedz jak długo to trwa??tez juz nie wierze ze keidys spotkam
          kogos ...nie umiem chyba juz ufac...
    • marciah Re: samotne macierzyństwo 22.09.05, 10:43
      Ja tez jestem samotna mamusia, a raczej bede za 10tyg. Jeszcze sama tego nie
      przegryzlam, jest mi cholernie ciezko.
      Mialam ogromne plany na przyszlosc, chcialam sie wyszalec, bo przez ostatnie 4,5
      roku ciagle pracowalam i nie mialam czasu na nic. Fakt na swoje hahahha ale co
      mi zostalo z tego - dzidzius. On mnie zostawil i ma wszystko gdzies.

      Podnioslam sie po rozstaniu, wyjechalam do USA, zaplanowalam sobie, ze przyjade
      w listopadzie, w marcu obrona i zalatwienie sobie znowu wizy. Planowalam znow
      wyjechac tym razem na rok i co.... okazalo sie ze jestem w ciazy.
      Wrocilam do kraju i ..... czuje wielka pustke. Znajomi - przez 4,5 roku bylam na
      2 koncu Polski i tam mialam duzo, w moim miescie tylko garstka. Niestety wszyscy
      wyjechali do USA i tez planuja tam zosatac.

      Jeszcze nie urodzilam, a czuje ogromna pustke, czuje sie potwornie samotna. Fakt
      mam kochajaca mamusie, ktora podniosla mnie na nogi, siostre ktora tez jest przy
      mnie - ale wiecie same ze to nie to co facet. :,( Choc ja zwatpilam juz ze
      znajdzie sie jakis.
      Oj znow mam dola i musialam sie zwierzyc.
      • asca25 Re: samotne macierzyństwo 22.09.05, 13:45
        Ja pierdzielę, dopóki nie zostałam w ciąży sama, nie zdawałam sobie sprawy, że
        to tak częste zjawisko... Faceci to gnojki!!!
    • d0nia Re: samotne macierzyństwo 22.09.05, 14:13
      niestety podpisuje sie pod tym wszystkim i ja... 7 miesiac sie zaczyna i
      przechodze wszystko sama od poczatku... tatusiek na wiesc o dziecku moznaby
      powiedziec ze stwierdzil ze 3 to tłok...
      i mnie tez przeraza ze tyle z nas zostalo same... dla mnie wczesniej byla taka
      sytuacja nie do pomyslenia... zeby mezczyzna zostawil kobiete w ciazy... widac
      ci co od nas odeszli nie byli prawdziwymi mezczyznami... toz to duze dzieci
      jeszcze... zajelo mi troszke zeby to wykombinowac i zdac sobie sprawe ze ja
      dziekuje ale jedno dziecko mi wystarczy... a za to duze dziekuje... wole byc
      samasmile
      zycze nam wszystkim duzo sily i wytrwalosci bo cos mi sie zdaje ze bedziemy jej
      potrzebowacwink
      pozdraiwam mocno
    • marciah Re: samotne macierzyństwo 22.09.05, 16:41
      Ja tez nie wiedzialam, ze tyle jest samotnych matek.
      Nigdy, przenigdy bym nie pomyslala, ze kwestia samotnego wychowywania dziecka
      bedzie mnie kiedykolwiek dotyczyla.

      Faceci to podle swinie i juz.
      Hahaha moj "swietny facet" byl ze mna 5lat, bylismy zareczeni i to on tak bardzo
      pragnal dziecka. Rozumiecie, ze tak sie zakochal i stracil glowe dla pewnej
      laski, ze po 5 dniach sie oswiadczyl, a po m-cu wzieli slub!!!!!!
      Niedawno sie dowiedzialam, ze jego zonka jest w 2 m-cu ciazy.

      Do moich rodzicow zadzwonila jego mamusia, bo oczywiscie mamisyneczek bal sie
      konfrontacji z moim tata lub mama. Szkoda slow po prostu.

      Najlepsze jest to, ze wedlug nich to ja zmarnowalam im zycie. No tak gowno ich
      obchodzi, ze my zostalysmy same z dziecmi. To przeciez my zrobilysmy tym faceta
      wielka zyciowa krzywde!!!!!

    • izaszek W koncu! Do moderatorek 23.09.05, 17:10
      Wkoncu odpowiedni watek w odpowiednim miejscu!
      A tu co? Okazuje sie ze niestety nie! Kaza przeniesc na e-mamy.
      A dlaczego nie tutaj? Przecierz to forum nie moze byc tylko poswiecone
      rozwodom, alimentom itd. To wlasnie tutaj powinnysmy rozmawiac o trudach
      samotnego macierzynstwa a nie tylko wymieniac sie informacjami na temat nowych
      potyczek z ex. Przeciez forum jest dla mam a nie tylko dla rozwodek
      (przepraszam rozwodki nie chcialam urazic).
    • aliceandjulia Re: samotne macierzyństwo 23.09.05, 23:21
      Witam wszystkie Samotne e-mamysmile Dlaczego usmiech, pomyslicie... odnowiona
      nadzieja w to, ze nie jestem samasmile Moja Julka ma juz 15 miesiecy...hmmm...
      kochany lobuziak. Mieszkamy teraz z moimi rodzicami-nie wiem co bym bez nich
      zrobilauncertain
      Ojciec Julki mieszka zagranica i okazuje, nazwijmy to, zainteresowanie, ale
      chyba do konca nie zdaje sobie sprawy co to znaczy byc rodzicemuncertain Dodam, ze
      jeszcze Julki w zyciu nie widzial na zywo...o zgrozo! Zawsze chcial, zebysmy to
      my przyjechaly do niego... "z wizyta"...lazy bastard!( przepraszam za jezyksmile
      Czy byly miedzy nami jakies powazne uczucia? hmmm... z mojej strony na pewno. I
      dlugo wody uplynelo zanim otrzasnelam sie z tego wstrzasu emocjonalnego, ale
      jestem tu i kazdego dnia jestem dzielniejsza! Bo przeciez zyje dla Julki i z
      Julka(a nie dla tego niedojrzalego i nieodpowiedzialnego duzego dziecka!)! she's
      my priority! I to wlasnie Julka do wszystkiego mnie mobilizuje... od
      gornolotnych emocjonalnych dzialan jak np. pogodzenie sie z losem i parcie na
      przod, po zupelnie przyziemne sprawy jak ukonczenie studiow i zrobienie prawa
      jazdy! toc to istny Cud! I choc czasami bylam "na bakier" z Wiarą, to wlasnie
      teraz czuje ogromna bliskosc, wsparcie i zrozumienie Boga. Powrot, a moze tylko
      zglebienie Wiary, odegraly duza role w powrocie do normalnego szczesliwego zycia
      z Julkasmile No i pomoc i dlugie rozmowy z moja Mama byly rowniez zbawiennesmile

      Tak wiec droga Agnieszko, jest nas wiele i wszystkie jestesmy z Toba! glowa do
      gory! niech usmiech Antosia rozswietli Wasze zycie , tak jak usmiech Julki
      mojesmile Bo przeciez majac takie malenstwo u swego boku mozna naprawde czuc sie
      kochanym i szczesliwym... i spelnionym.... a facet? kazdy z nich to duze dziecko...

      Ja jestem nowa e-mama, ale juz tu i teraz chce Wam, kobitki, podziekowac za
      Wasza obecnoscsmile
      Tak trzymac!
      Pozdrawiam Was wszystkie goraco! i powodzonka zycze! i wiary w siebie i w swoje
      mozliwosci...

      alicja - mama Julki

      p.s. ktos kiedys mi powiedzial, ze Bog niezle to sobie wykombinowal... bo
      zamiast wiazac sie z ojcem Julki i najprawdopodobniej uprzykrzyc Julki i swoje
      zycie, oszczedzil nas dla siebie samych... szczesliwych i kochajacych siebie z
      ogromna wzajemnosciasmile po prostu z tymi facetami nie mozna nic na sile.... niech
      oni ida swoja drogawink oczywiscie ci niedobrzywink a moze kiedys kazda z nas
      stworzy hmmm...poprawna... rodzine z jakimis ...normalnymi... mezczyznami...smile
      bo chyba jednak kazda z nas tego po cichutku pragniesmile

      moze pisze chaotycznie... ale z sercasmile

      pozdrawiam jeszcze razsmile
      alicja
      • asca25 Re: samotne macierzyństwo 24.09.05, 19:07
        Bardzo chcę tak myśleć, BARDZO. Może i dobrze, że on nie chce (nie nadawałby
        się na ojca), ale niedobrze, że ja nadal go chcę... fuck, jak go sobie z głwy
        wybić???!!!
        No noc, za 5 tygodni będę z moją córeczką, moze ona mi pomoże? smile
        Pozdrawiam Was gorąco dziewwczyny smile))
        • jagienka233 Re: samotne macierzyństwo 25.09.05, 15:15
          dobra pytania jak???czuje to samo!czy jest jakies lekarstwo?chyba tylko czas...
    • delphi31 Re: samotne macierzyństwo 03.03.06, 20:40
      Witaj Ag
      Jak widzisz jest nas dużo..ja mam 5 miesięczną córeczkę którą wychowuję sama.
      Najgorsze są chyba pierwsze 3 m takie na jawie w pół śnie, teraz jest juz lżej,
      tak mi się wydaje..zmęczenie wynagradzają uśmiech, wyciągane rączki i inne
      sukcesy maleństwa..nigdy nie myślałam że będę sama wychowywać dziecko, a
      jednak..i wiem że to jest odwaga bohaterstwo i walka o lepsze jutro i o
      marzenia..
      pzdr
      • ag_78 Re: samotne macierzyństwo 03.03.06, 22:21
        witam wszystkie dzielne mamusie,
        no widze ze jest nas sporo a juz myslalam ze tylko ja sie borykam z takimi
        problemami,
        mam 8 miesieczna coreczke - czasami jest ciezko czasami jeszcze ciezej ale coz
        Mala ma tylko mnie, wiec czy tylko tego chce czy nie musze sie spinac bo trzeba
        czuje sie czasami strasznieee samotna w tym co robie i z czasem trace nadzieje
        na "szczesliwe" zycie
        pozdrawiam wszystkie kobitki smile)

        odzywajcie sie czasami do mnie

        aha - strasznie mi ciezko ze Mala nie czuje tej ojcowskiej milosci - jak wy to
        odczuwacie??
    • allunia77 Re: samotne macierzyństwo 04.03.06, 10:19
      Witajcie,
      wprawdzie oficjalnie jestem samą z moją mała od 2 miesięcy, ale....Prędziej mąż
      mieszkając z nami i tak zyło obok nas - niegdy go w domu nie było, a jak już
      był to albo "pracował" przy komputerze, albo był zmęczony. Czasem dorzucał
      tylko jakies uwagi na wychowanie dziecka. Więc sama wychowywałam/wychowuję
      córeczkę.
      A teraz mieszkamy same. I muszę Wam powiedzieć, że jest zdecydowanie lepiej!!!.
      Mimo,iz męża bardzo kochałam i od wielu lat zawsze myślałam, że to jest ten
      jedyen, jedyny - wiecie o czym mówię - to teraz stwierdzam, że jest lepiej.
      Wiem na czym stoję, jestem spokojniejsza - przez co moja mała też jest mniej
      nerwowa - dzieci sa jednak doskonałym barometrem uczuc. I chociaz jest trudno -
      to jestem zadwolona, że wreszcie przyznał się do wieloletniego braku miłości i
      odszedł - a raczej uciekł.
      Wreszcie jestm sama z małą i jest wszystko poukładane - życie kręci się wokól
      małej, co powie, co zrobi, wokół jej uśmiechów. I chociaz jest o wiele
      trudniej, to zapewniam Was , że jest lepiej.
      Dlatego mówię z całym przekonaniem, że jak nie ma prawdziwej miłości to mimo
      wszystko lepiej samej wychowywać dziecko.
      pozdrawiam
      Mama 2,4 letniej Zuzi
    • atilka Re: samotne macierzyństwo 06.03.06, 19:33
      Ja urodziłam w styczniu. Jestem jeszcze z moim facetem, ale roztanie to chyba
      kwestia czasu. Zanim urodziłam wszyscy mówili mi, że przy synku zapomnę o tym
      dupku, będę szczęsliwa i wkońcu od niego odejdę. A ja nadal o nim myślę, kocham
      go, tesknię za nim, chciałabym stworzyc z nim prawdziwy dom dla synka. Jestem
      przeszczęśliwa bo mam cudownego synka, ale ta radość nie zabija smutku, który
      czuję gdzieś głęboko w sercu, że nam się nie udało. Mieszkam u mamy i to tez
      mnie przygnebia, od wielu lat mieszkałam z nim, a teraz czuję się idiotycznie
      30-letnia kobieta mieszka z mamusią sad. Mam cudownego synka, cieszę się kazdym
      jego usmiechem, gaworzeniem, gestem, ale czuję się straszliwie samotna i
      niekochana. Boję się, że juz do końca zycia bedę sama, bo gdzie kogos poznam?
      Pozatym nie należę do osób kochliwych i zakochuję się rzadko i na bardzo długo
      • tsunami05 Re: samotne macierzyństwo 06.03.06, 21:40
        Atilka, ja też urodziąłm w styczniu i mam trzydziestkę na karku. Lekko ni ejest, ale jakoś daję radę. Mieszkaniem z mamusią się nie przejmuj, dobrze że nie jesteś sama - to jest dopiero ciężko, wiem co mówię. Ja w dodatku od ojca dziecka uciekłam do dziury zabitej decham, w której nawet pieluch nie można kupić, a auto właśnie mi się zepsuło i dzwonił mechanik, że nie opłaca się naprawiać. Dzieci szybko rosną, zobaczysz, że życie jeszcze wskoczy na inne tory i na pewno jakoś sobie wszystko poukładasz. Też kiedyś z kimś mieszkałam i teraz boleśnie odczuwam zmianę statusu społecznego - gorsze, wynajęte mieszkanie zamiast domku na wsi, z ogródkiem i lasem. No coż. Głowa do góry! Dzieci nam wszystko wynagrodzą smile
        • atilka Re: samotne macierzyństwo 17.03.06, 12:54
          Dzieki bardzo za pocieszenie. Też gdzieś w głebi serca wierzę, że żle zawsze
          byc nie może i kiedys może bedę szczęśliwsza. Tak więc teraz borykam się ze
          swoim losem, ale jakoś idę do przodu, koncentruje się na synku i pisaniu pracy
          dyplomowej. Ale tak naprawdę nigdy nie wiadomo co nas w życiu może spotkać...
          nieoczekiwane tragedie, ale też wielkie pełne radości niespodzianki. Poprostu
          życie smile
    • eve_mmp Re: samotne macierzyństwo 06.03.06, 23:52
      Ja też nie przypuszczałam, że tyle nas jest. Zostawionych w ciąży... Myślałam,
      że to tylko ja trafiłam na takiego drania. Zostawił mnie w 8 miesiącu ciąży.
      Powiedział, że tylko mu się wydawało,że chce mieć ze mną dzieci (miało być
      minimum troje). Mój synek ma teraz 8 miesięcy i jest moim największym
      szczęściem. Początek był bardzo ciężki, miałam problemy z piersiami, ciągle
      jeździłam do lekarza i kilka razy chorowałam w ciągu pierwszych 2 miesięcy
      życia synka. Często karmiłam małego w nocy płacząc nad nim z bezsilności, bólu
      i zmęczenia. Nadal jest mi bardzo ciężko, ale myślę, że najgorsze są pierwsze 3
      miesiące. I zgadzam się z poprzedniczkami, że lepiej jest, że jesteśmy sami,
      niż miałabym swój czas jeszcze dzielić na martwienie się o tatusia i ciągłe
      przepychanki słowne. Żal mi jest małego, że ojciec nie chce go znać, ale zrobię
      wszystko, żeby nie odbiło się to na jego psychice. Trzymaj się Agnieszko!
      Czasem jest bardzo trudno, ale pamiętaj, że masz dla kogo żyć i dla Antosia
      jesteś całym światem!
Pełna wersja