Dodaj do ulubionych

Chcę odejść

27.09.05, 18:16
Witam!!
Szukam rady,pomocy,zrozumienia.Przegladaam forum i widzę że tutaj piszą
kobiety od ktorych odchodzą mężowie,a u mnie jest odwrotnie to ja chcę odejsć
od Niego sad.
Na początku było cudownie,wszystko bylo pieknie i ładnie ,ale odkąd zaszlam w
ciaże wszystko się zaczeło sypać (synek ma już 19 miesięcy).Ciąże znosiłam
bardzo źle(6 miesięcy wymiotów,szpitale,podtrzymanie ciąży)i dlatego też
byłam prawie 9 miesięcy na zwolnieniu lekarskim.I juz to się zaczeło mężowi
niepodobać,że ja sobie leże a on musi pracować.Zaczęły się kłótnie o byle co.
Urodzilo się dziecko i zaczęło być jeszcze gorzej ,zero pomocy z jego
strony,ciagłe pretensje bo dziecko płacze a on musi iść rano ( na 9) do
pracy,że czasem obiad nieugotowany,albo ze jest tylko jedno danie,że przez to
że siedze w domu pięniędzy jest mało i tak w kółko.Dlatego tez po 6
miesiącach wróciłam do pracy a synek poszedl do żłobka no i jest jeszcze
gorzej.Bo zadługo siedze w pracy ,bo zapóźno wracam a to pewnie kogoś mam ,a
to bluzka ma zaduży dekolt itp,itd.Że jestem ciągle zmęczona i niechce się z
nim kochać-bo pewnie kogos mam .Zaczęły się sprawdzania mnie-
telefon ,portfel,dokumenty,sprawdzanie w pracy, po pracy itp.
Z kłótni zaczęły sie awantury,wymachiwania rękami itp.
W koncu powiedziałam dość.Niemogę żyć z kimś przy kim niemogę nawet
oddychać.Chcę odejśc ale boję sie to zrobić doradzcie cos
Obserwuj wątek
    • d0nia Re: Chcę odejść 27.09.05, 18:51
      niestety nie wiem co poradzic... nigdy nie bylam w takiej sytuacji... to on
      zostawil mnie w ciazy... ale chcialam ci tylko dac znac ze przykro mi ze ci sie
      nie uklada... wiem wiem nie wnosze nic nowego do sprawy... ale jakos tak
      pomyslałam ze ja napewno chcialabym zeby ktos dodal mi otuchy... ja bylam sama
      bo odpychalam wszyskich od siebie... chcialam cierpiec w samotnosci... wiem ze
      jest ci ciezko i zanim twoj swiat sie uspokoi czeka cie jeszcze mnostwo walki o
      szacunek zaufanie i swiety spokoj... jakakolwiek decyzje podejmiesz... czy
      bedziesz walczyc o zwiazek i rodzine czy postanowisz ukladac swoje zycie bez
      niego... zawsze znajdzesz tu wsparcie... zycze duzo sily i cierpliwosci dla
      ciebie i twojego dziecka... ja wierze ze bedzie dobrze, tylko czasem o
      to "dobrze" musimy powalczyc...
      pozdraiwaim mocno, dominika
      p.s. nie wiem czy cos ci to dalo co tu napisalam ale jakos tak pisalam od serca
      i wiem ze wyszlo chaotyczniewink
      • djablica1 Re: Chcę odejść 27.09.05, 19:40
        Dziękuję za szybką reakcję smile
        Już się w tym wszystkim pogubiłam troche.Wtedy zaczęłam chodzić do
        psychologa,opowiadac o tym co się dzieje w moim domu.Dzięki temu zaczęłam być
        trochę spokojniejsza.Troszkę przestalam się bać ,odważyłam się wtedy powiedzieć
        mu ze chcę odejść.Powiedziałam.Absolutnie się z tym niezgadza,powiedział ze
        szybko się go niepozbęde.Zaczął szukać pomocy u całej mojej rodziny,wszystkim
        się żalił,opowiadał że się zmieni,żebym dała mu szansę.Wtedy rodzina zaczęła
        mnie uważąć za głupią.Mówiliże w głowie mi się przewrociło ,bo znim niechcę byc
        a On taki dobry!!Niepije nie chodzi na baby-to czego ja chcę.Stwierdzili nawet
        że znudził mi się pies,znudził mi się maż a pewno niedługo znudzi mi sie
        dziecko.I to mnie najbardziej zabolało.Że nikt mnie nierozumie i nikt mi
        niepomorze.Rodzice powiedzieli ze mam robić tak żeby ludzie się ze mnie
        nieśmiali i z nich.A czy ja mam cierpieć i żyć z nim tylko dlatego ze ludzie
        bedą źle mówić??Ja tak niechcę niewidze z nim przyszości nic do niego nieczuję
        poza gniewem który przeradza się w nienawiść.Chcę życ sama z moim
        synkiem .Tylko czy dam sobie radę skoro rodzina niechce mi pomóc choć na
        początku?? gdzie mam się wyprowadzic,niestać mnie na wynajem samotnie
        mieszkania??Czasami żałuję że kiedyś niedawno nieutopiłam się,że koleżanka mnie
        wyciągnęła z wody.Wiem że to głupie bo przeciez mam dziecko i mama dla kogo żyć
        i chce ,ale nie przy boku mojego męzasadsadNiechcę być z kimś kto zapisuje karzda
        wydaną złotowkę,z kimś kto notuje sobie karżde moje spóżnienie z pracy,z kimś
        kto notuje ile razy w miesiacu się z nim kocham,czy był obiad czy niebylo-
        niechce bo zwarjuje!!
    • yashka Re: Chcę odejść 27.09.05, 23:45
      Hej,
      przeczytałam Twój post i aż ciarki przeszły mi po plecach - zupełnie jakbyś
      opisywała mojego męża! Te same zachowania, teksty, sprawdzanie mnie i zarzuty.
      Ja od mojego odeszłam będąc jeszcze w ciąży (była to druga ciąża, bo poprzednia
      zakończyła się poronieniem), a paradoksalnie ciąża dodała mi sił do podjęcia
      takiej decyzji (dzisiaj myślę, że gdybym została, to też bym poroniła, bo dla
      męża liczyło się tylko to, czy dom jest sprzątnięty, a obiad ugotowany; to, że
      musze leżeć, bo ciąża jest zagrożona, było dla niego fanaberią). Każdego dnia
      dziękuję sobie, że odeszłam. Mam wspaniałego synka (mąż nota bene w ogóle się
      nie zainteresował ani mną, ani nie przejął faktem, że został ojcem), odżyłam
      psychicznie. Czeka mnie jeszcze rozprawa rozwodowa, której się boję, ale staram
      się myśleć o wszystkim pozytywnie. Nie chcę Tobie radzić, żebys odeszła od
      męża, ale pomyśl o sobie i o dziecku! Może udałoby się Tobie nakłonić męża na
      wizytę w poradni małżeńskiej, może pomogłaby szczera rozmowa? Jedno jest pewne,
      nie możesz pozwolić mu na takie traktowanie i jeżeli wszystkie środki zawiodą
      (lub już zawiodły), to cóż...
      Pozdrawiam Ciebie i Twojego synka
      Trzymaj się!
    • gad_forumowy Re: Chcę odejść 28.09.05, 07:54
      Po prostu odejdź, zerwij kontakt, wyprowadź się choćby do rodziców. Jeżeli
      mieszkasz z nim w swoim własnym mieszkaniu (nie jest ono majątkiem wspólnym) to
      wyrzuć go. Już nie ma czego ratować - nie warto się męczyć.
      • tata_malolata Re: Chcę odejść 28.09.05, 09:14
        gad_forumowy napisał:
        > odejdź, zerwij kontakt (...) wyrzuć go.
        -------------------
        Dobra porada "gadzinko".

        Jakie to dobre i ludzkie (" Jeżeli mieszkasz z nim w swoim własnym mieszkaniu
        (nie jest ono majątkiem wspólnym) to wyrzuć go") !

        I konstruktywne ("zerwij kontakt")!

        Trzeba by tu jeszcze dodać "zakop głowę w piasek, zapomnij, zniknij, udawaj, że
        nic nie było".

        Tak się nie da, a nawet jeśli "zerwie się kontakt" to jest to zła droga. To
        tylko ucieczka przed odpowiedzialnością, rozsądkiem i trudami życia.

        A nie o to - jak zrozumiałem - autorce wątku chodziło.
        To właśnie ona narzeka na brak odpowiedzialności i rozsądku ze strony swego
        męża. Brak zrozumienia że życie łatwe nie jest.

        A nie jest. Zwłaszcza w okresie ciąży, porodu i kilku pierwszych miesięcy życia
        dziecka. Każda z Pań poznała to na własnej skórze. Wie jak - mimo wielkiego
        szczęścia - zmienia się rozkład dnia, jak bardzo brakuje snu, ile jest
        zmartwień, ile pracy, a jak mało dawnego luzu i beztroski.


        Djablico1 !
        Jesteś prawdopodobnie w takiej właśnie sytuacji. Tysiące małżeństw w tym
        okresie ma DOKŁADNIE TAKI SAM PROBLEM. A problem polega na tym, że Ty uważasz,
        że to on jest winny sytuacji, on myśli, że to Ty stałaś się inna.
        A to sytuacja - mimo całej radości jaka daje rodzicielstwo - jest po prostu
        trudna, nudna, męcząca, nurząca i zniechęcająca.

        Prawdopodobnie uległaś już dużemu zniechęceniu skoro piszesz - chcę odejść.
        Jednocześnie piszesz o wspaniałych wspomnieniach, o tym, że on nie jest taki
        zły, że właściwie nie ma poważnych problemów. Oczywiście jakieś rachowanie
        pieniędzy i wypominanie spóźnień jest przykre, jest bez sensu ale to nie są
        PRAWDZIWE problemy.
        Doradzabym pośrednictwo osoby trzeciej. Dialog niestety jest niemal niemożliwy
        bo każde uważa, że ma rację i chce "postawić na swoim". Tylko po co ?

        Co innego jest ważne. Naprawdę.
        A "To" co ważne wink potrzebuje fajnych rodziców !

        Pozdrawiam
        t_m

        P.S. Bez owijania w bawełnę - także my mężczyźni przeżywamy jakiś
        mały "kataklizm" we wspomnianym wyżej okresie. Mimo, że byłem najszczęśliwszym
        tatą, niemal beczałem gdy położna podawała mi na ręce mojego syna w kilka chwil
        po urodzeniu, starałem się i cieszyłem - to dobrze pamiętam jak bardzo
        brakowało mi snu, jak (chyba jednak) drażliwy byłem po kilku nocnych pobudkach
        i usypianiach maluszka. Jak rozpłyneło się gdzieś urocze życie dwojga
        beztroskich ludzi... Myślałem, że jakoś to będzie. Niby nie było źle (tak mi
        się wydawało), radziliśmy sobie, razem wszystko rozwiązywaliśmy, nie było
        konfliktów ani jakichś poważnych zgrzytów ale oczywiście dostrzegałem, że nie
        jest jak dawniej. Miałem wiarę, że będzie faniej gdy malec podrośnie. Ja
        czekałem na lepsze, ona nie.
        • djablica1 Re: Chcę odejść 28.09.05, 09:43
          Masz racje rady typu odejdź i udaj ze go nieznasz są nie dla mnie.Jeżeli już
          zdecyduję się do konca odejść to napewno nie tak żeby się odciąc od niego
          całkowicie.Bo przecież on jest tak samo ojcem dziecka jak ja matka i niemogę
          uniemożliwiać mu z nim kontaktów.Zreszta wiem że on by mi to skutecznie wybil z
          glowy.On obiecuje niesamowite zmiany,że będzie wszystko lepiej.Nagle gdy poczuł
          że nieżartuję olśniło go ,nagle w ciągu jednego dnia zauważył wszystko to co
          robił źle (co trochę mnie dziwi),nagle się chce zmienić i też w ciągu jednego
          dnia.Jakoś w to niewierzę!Bo jak człowiek który wyniósł pewne nawyki ze swojego
          rodzinnego domu,kto ma taki charakter może nagle się zmienić o 360stopni.Nawet
          już zaczął te zmiany wprowadzać,i przez to swoje nienaturalne zachowanie
          okropnie mnie drażni i śmieszy.Jest miły aż do bólu tylko ze tak jest dzień dwa
          a potem wszystko wraca do normy,a gdy znów wspomnę o tym ze tak robi
          przeprasza,znów dzien dwa dobrze i od nowa to samo.Takie błędne koło.
          • screen Re: Chcę odejść 28.09.05, 13:49
            Widze djablico, że on jednak ma postanowienie poprawy. masz racje, że nie mozna
            wszystkiego zmienić w ciagu jednego dnia i tego sie trzymaj. Musisz być
            wytrwała, wyznacz czas w którym oczekujesz zmiany. Rozumiem Cię, że drazni Cie
            taka zmiana i powiem Ci dlaczego... Bo przyzwyczaiłaś sie juz do tamtego
            gorszego męża a po drugie nauczona doświadczeniem juz nie wierzysz, że to na
            dłużej. Wiedz jedno, jesli to nie będzie prawdziwa ziana on długo tak nie
            wytrzyma. Znam to z własnego doświadczenia. Miałam takie same problemy i
            dylematy jak Ty, z tym że jakies 3 lata temu. Niestety u mnie sie nie powiodło.
            Mój mąż nie potrafił sie zmienić i jak sobie to uświadomił na moje odejście
            reagował agresją. Kiedy juz podjęłam ostateczną decyzję i wiedział, że jego
            gierki juz na mnie nie działają codziennie słyszałam pytanie dlaczego jeszcze tu
            mieszkamy, bo mieliśmy przecież wyp....ć.
            Myslę, że powinnaś przeczekać jeszcze jakiś czas aby upewnic sie co do swojej
            decyzji, bo to poważna sprawa. Widzę, że nie jest to dla Ciebie łatwe i musisz
            miec pewność że robisz dobrze, bo kiedy będziesz juz sama będą nadchodzić
            kryzysowe momenty i będziesz musiała sobie odpowiedzieć na pytanie czy napewno
            zrobiłas wszystko aby ratować małżeństwo i rodzinę zanim odeszłaś od męża.
            Pozdrawiam Cie i życzę aby ten lepszy, poprawionysmile mąż został taki juz na stałe.
            • djablica1 Re: Chcę odejść 28.09.05, 14:33
              Dziękuję!!
              Powiedz jak bylo u Ciebie -odeszłas jak to zrobiłas od czego zaczęłaś.
              Bo ja kompletnie niewiem od czego zacząć.Jak już wczesniej mówiłam na początek
              niebardzo mam gdzie - do rodziców nie raczej nie bo oni bronia jak moga mojego
              męża,zresztą powiedzieli że mam robić tak zeby się ludzie niesmiali ze mnie i z
              nich.Bo krzywda mi się niedzieje jak mówią.Wprawdzie mam koleżankę która
              zaoferowała mi pomoc - to znaczy wolny pokój na jakis czas.Ale czy moge
              zawracać głowę koleżance,która notabene ma takie same problemy jak ja??od czego
              mam zaczac??
              • screen Re: Chcę odejść 28.09.05, 14:53
                Moi rodzice też nie rozumieli moich problemów. Kilka miesięcy przed ostateczna
                przeprowadzą zamieszkałam u nich na tydzień ale tak jak mówisz tez nie chcieli
                słuchać komentarzy sąsiadów, mama nie mogła się spokojnie modlić w kościele
                myśląc, że mieszka pod jednym dachem z osobą, która łamie przyrzecznie
                małżeńskie. Musiałam wrócić do męża, bo nie miałam się gdzie mieszkac z 2-letnim
                dzieckiem i to był mój najwiekszy błąd, bo w tym czasie wkopałam się w problemy,
                z których do tej pory nie mogę sie wykopać. Ale trudno, nie ma co patrzeć wstecz
                tylko przeć do przodu. Staram sie zrozumieć rozumowanie mamy i nie mysleć o tym
                co by było gdyby...
                Jak juz ostatecznie postanowisz to skorzystaj z pomocy koleżanki. Z uwagi na to,
                że przeszła przez cos podobnego jestem skłonna wierzyć, ze robi to z zyczliwości
                , zrozumienia i dobrego serca niż z litości. Być może dla niej też będzie to
                korzystne, zawsze możecie się jakos dogadac względem kosztów czy opieki nad
                dziećmi.
                Nie jest tez wykluczone, że Twoja wyprowadzka ostaecznie wstrząśnie mężem i
                uświadomi mu, że to nie są żarty i tzw. czcze pogróżki. Faceci tego pokroju
                często myślą, że są górą.
                Nie pytam czy to akurat Ty musisz się wyprowadzać, bo prawdopodobnie znam odpowiedź.
                Co mogę powiedzieć z perspektywy czasu, to że podjęłam wtedy słuszną decyzję i
                jesli nie wtedy to pewnie do dzisiaj płakałabym po kątach albo leczyła się u
                psychiatry.
                Wciąż jestem sama i wolę takie życie niż tamto z kimś a jednak sama.
                Jesli chcesz napisz na priv.
                • djablica1 Re: Chcę odejść 30.09.05, 11:58
                  Nic się niezmienia,jest tak jak było.Mąż obdzwonił wszystkich kogo się
                  dało,zrobił z siebie ofiarę.Wczoraj zapowiedziała mi długa i wyczerpujacą (dla
                  mnie) walkę o dziecko.Stwierdził że zrobi co sie da (policja,sady),żeby mały
                  był przy nim.Że jak odejde niebedzie mi płacił na dziecko a jak już to góra
                  100zł i to nie do ręki tylko kupi pieluchy albo mleko(jaki rozrzutny ,bo zawsze
                  twierdził, że syn stanowczo zadużo tego zużywa,nawet mleka zadużo
                  pije).Twierdzi ,że mnie strasznie kocha i tak szybko się go niepozbęde,bo
                  będzie chodził i sprawdzał mnie jeszcze bardziej,bo ja jestem jego!!!Ostatnio
                  zadzwonił nawet do mojej psycholog,bo chciał z nią porozmawiać (bo napewno ta
                  głupia baba mnie nastawia przeciwko niemu).Stwierdzil że tak mi zatruje życie
                  że szybciutko do niego wróce i to na kolanach!!A i jeszcze załatwi mi ,żebym
                  niemogła zamieszkać na jakiś czas u swoich rodziców.Widzę ,że niebędzie to
                  wszystko zbyt łatwe dla mnie.I boje się jak to wszystko potoczy się dalej,bo
                  widze że moj maż jest zdolny do wszystkiego.Boję sie sadsad

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka