Witam!!
Szukam rady,pomocy,zrozumienia.Przegladaam forum i widzę że tutaj piszą
kobiety od ktorych odchodzą mężowie,a u mnie jest odwrotnie to ja chcę odejsć
od Niego

.
Na początku było cudownie,wszystko bylo pieknie i ładnie ,ale odkąd zaszlam w
ciaże wszystko się zaczeło sypać (synek ma już 19 miesięcy).Ciąże znosiłam
bardzo źle(6 miesięcy wymiotów,szpitale,podtrzymanie ciąży)i dlatego też
byłam prawie 9 miesięcy na zwolnieniu lekarskim.I juz to się zaczeło mężowi
niepodobać,że ja sobie leże a on musi pracować.Zaczęły się kłótnie o byle co.
Urodzilo się dziecko i zaczęło być jeszcze gorzej ,zero pomocy z jego
strony,ciagłe pretensje bo dziecko płacze a on musi iść rano ( na 9) do
pracy,że czasem obiad nieugotowany,albo ze jest tylko jedno danie,że przez to
że siedze w domu pięniędzy jest mało i tak w kółko.Dlatego tez po 6
miesiącach wróciłam do pracy a synek poszedl do żłobka no i jest jeszcze
gorzej.Bo zadługo siedze w pracy ,bo zapóźno wracam a to pewnie kogoś mam ,a
to bluzka ma zaduży dekolt itp,itd.Że jestem ciągle zmęczona i niechce się z
nim kochać-bo pewnie kogos mam .Zaczęły się sprawdzania mnie-
telefon ,portfel,dokumenty,sprawdzanie w pracy, po pracy itp.
Z kłótni zaczęły sie awantury,wymachiwania rękami itp.
W koncu powiedziałam dość.Niemogę żyć z kimś przy kim niemogę nawet
oddychać.Chcę odejśc ale boję sie to zrobić doradzcie cos