damabiah
09.01.06, 20:54
Witam
jestem po rozstaniu 2 mesiące, mam jeszcze problemy z dojściem do siebie a to że mieszkam w małej miejscowości nie polepsza mojej sytuacji co chwila "życzliwi" interesują się moim życiem jakbym nie miała dość a mój ex może liczyć na swoich kolegów jako tłumaczy jak to naprawde miedzy mną a nim było. Ech co ja Wam moge powiedziec Kochane przechodziłyście to samo co i ja. Moja koleżanka mówi "masz jak chciałas" ale nie sądze żeby to była prawda...mój ex nie pił, nie bił, nie robił awantur, pracowal dużo zarabiał--chłopak marzenie prawda? Więc co ja od niego chce? Po co pisze to wszystko? No oczywiście żeby zwalić z wątroby tą całą toxyne przez którą nie moge spokojnie spać.Teraz jestem w 6 miesiącu...mała kopie i jedyne za co jestem wdzieczna temu człowiekowi to ta maleńka istotka która teraz niecierpliwie wierci sie pod moim serduchem. Jak każda z Was okupilam wszystko wielkim bólem, teraz czuje sie jak najgorsza, najbrzydsza, najsłabsza i najmniej warta osoba na świecie, a najśmieszniejsze jest to że musze być silna i pewna siebie, musze walczyć o każdy dzień. Wiem że wszystko zmieni się na lepsze i chowam swój egoizm do kieszeni a wyciągam na specalne okazje takie jak ta. Tu przy Was moge pokazać że cierpie i że jest mi cholernie trudno, że boje sie przyszłości, boje się czy dam rade pokonać to wszystko...chociaż nie mam wyboru prawda? Na co dzień ubieram piękny uśmiech dla sąsiadów, nie można okazać słabości. Sępy.
Och móje wywody są dość czarne, lepiej skończe bo niepotrzebnie użalam się i wpędzam w podły nastrój.
Pozdrawiam wszystkie walczące Kasia.