Dodaj do ulubionych

Proszę pomóżcie mi

11.01.06, 18:12
Niedawno odkryłam, że mój mąż mnie zdradza. Pomimo zapewnień,że nie spotyka
się za tą kobietą wiem, że jego romans trwa. Mąż chce rozwodu bez orzekania o
winie, twierdzi że nie mam na jego romans żadnych dowodów. Jego koledzy są w
stanie zaprzeczyć wszystkiemu tak jak i jego rodzina. Szantażuje mnie , że
jeśli nie "będę grzeczna " to odbierze mi dziecko, zrobi ze mnie wariatkę itd.
Jest prawnikiem więc więcej wie niż ja. Czuję się potwornie poniżona, mam
zszargane nerwy a najgorsze to to że naprawdę nie wiem co mam robić. Do tej
pory nie pracowałam tylko wychowywałam maleńką córeczkę. Nie mam środków do
życia poza ochłapami które mi rzuca. Nie wiem co będzie dalej. Masm wrażenie
że cokolwiek zrobię to będzie źle. Nie stać mnie ale chyba wynajmę adwokata.
Dajcie mi jakieś rady , bardzo proszę.
Obserwuj wątek
    • virtual_moth Re: Proszę pomóżcie mi 11.01.06, 18:44
      Osobiście radziłabym Ci jak najszybciej zdobyć niepodważalne dowody zdrady,
      najlepiej zamiast brać adwokata wynajmij prywatnego detektywa. Jeśli bedziesz
      mieć dowody, to nawet bez adwokata możesz uzyskać rozwód z winy meża (zdrada),
      ale te dowody muszą być niepodważalne i jednoznaczne.
      Przed wystapieniem o rozwód możesz wystąpić o alimenty na dziecko.
      Po rozwodzie mozesz wystapić o alimenty na siebie, jeśli rozwód będzie z winy
      meża.

      Straszeniem się nie martw, oni wszyscy straszą i niewiele z tego wynika.

      Musisz też moim zdaniem przyzwyczaić się powoli do mysli, że alimenty
      alimentami (mówię o tych na Ciebie), ale I TAK bedziesz zmuszona pójść do
      pracy. Raz, da Ci to wiecej pieniędzy, dwa - niezależność.

      Pozdrawiam
    • kini_m Re: Proszę pomóżcie mi 11.01.06, 18:58
      Nieco poczytałem to co napisałaś w wątku: "Boli...strasznie boli" i mam dwie
      myśli:
      1. Może byś spróbowała odnaleźć tę zdzirę, nakopała jej porządnie i zobaczyła
      czy to jakoś wpłynie na męża. Uderzyć, ale nie bezpośrednio w niego, tak żeby
      może się jeszcze opamiętał. Może coś nim wstrząśnie (ale napewno nie zwykła
      rozmowa).
      2. Jak wynika z tamtego postu - głównym problemem może być mamusia i jego
      dotychczasowa rodzinka. Panują tam toksyczne układy. Jeśli się rozejdziesz to
      stosunki między Wami raczej napewno się nie znormalizują, bo tam gdzieś za
      plecami ktoś jemu ciągle "wierci dziurę w brzuchu". Głupio to powiedzieć, ale
      jeśli zostałabyś w tym związku - to może udałoby Ci się odciąć męża od takich
      kotwic rodzinnych, które uniemożliwiły mu emocjonalny rozwój. Ale trzeba by się
      stanowczo wziąć za życie poza wyłącznie wychowywaniem dziecka: zdybyć własne
      pieniądze, zażądać wyprowadzki dalej od teściowej. (Myslę że ta kochanka to
      skutek, a nie przyczyna problemu - a wypadałoby wziąć się rozwiązanie
      przyczyny - musi dorosnąć odciąwszy swą mamisynkowatą pępowinę).
      • sar36 Re: Proszę pomóżcie mi 11.01.06, 19:03
        Stanowczo zbyt łatwo stawiasz diagnozy. Z tego co zdążyłem naczytać, to na
        podstawie własnych doświadczeń.

        A Autorce wątku współczuję. Szczerze. Pogróżkami bym się nie przejmował. Ale...
        może warto próbować się dogadać? Ja - nie mogę. Jestem tą stroną, która chce
        odejść, żeby nie było wątpliwości...
        • serpentia Re: Proszę pomóżcie mi 11.01.06, 20:11
          Miałam troszkę czasu na przemyślenie tego wszystkiego.
          Tu nic nie można już naprawić. Według niego nasze małżeństwo od początku było
          pomyłką. A teraz spotkał ją ...Co tu dużo gadać - to ta jedna jedyna. A co do
          jego rodziny. To naprawdę dziwni ludzie. Jego ojciec siedział w więzieniu i nie
          jest dla niego problemem straszenie mnie i groźby. Matka - potwornie zaborcza i
          zazdrosna kobieta, potrafi dzwonić kilka razy dziennie i pytać czy na pewno
          przewinęłam i nakarmiłam dziecko. Mąż - jedynak bojący się rodziców jak ognia ,
          ale kiedy nie widzą ... pan życia i śmierci.
          Postaram się z nim dogadać w sprawie tego rozwodu a później... zobaczymy.
          Powalczyć trzeba bo jest o co.
          • ayelet Re: Proszę pomóżcie mi 11.01.06, 21:04
            Ja Ci napiszę tylko jedno jak Cię straszy, to znaczy, że się boi i jest
            niepewny swego.
            Ja w takiej sytuacji bym wzieła kredyt aby sfinansować prywatnego detektywa,
            jesli bym nie miała kasy.
            Nie daj się zastraszyć smile
        • kini_m Re: Proszę pomóżcie mi 11.01.06, 22:19
          sar36 napisał:
          > Stanowczo zbyt łatwo stawiasz diagnozy. Z tego co zdążyłem naczytać, to na
          > podstawie własnych doświadczeń.
          Sar - tak, ale tylko tam, gdzie widzę bardzo duże prawdopodobieństwo podobnych
          sytuacji jakie doświadczyłem. Nie pcham się bynajmniej z diagnozowaniem w każdy
          temat. Czynię więc jedynie użyczenie swego doświadczenia z perspetktywy czasu.
          Zresztą dalszy opis Serpenti:
          > Mąż - jedynak bojący się rodziców jak ognia ,
          > ale kiedy nie widzą ... pan życia i śmierci.
          Jest też praktycznie tożsamy z sytuacją z mojego związku. (Tyle że strony K-M
          odwrócone).
    • bojana Re: Proszę pomóżcie mi 12.01.06, 09:51
      Spokojnie. Nie daj sie zastraszyć. Żeby odebrać Ci dziecko muszą być solidne
      podstawy - choroba psychiczna, narkomania, itp. Musiałyby być dowody, że
      zaniedbujesz dziecko.
      Ja na Twoim miejscu udawałabym głupią cipę i w tym czasie spokojnie zbierała
      dowody jego zdrady. Podobnie jak dziewczyny Ci radziły - niezbite. Zadłużyłabym
      się żeby je zdobyć, właśnie przez detektywa.
      Postaraj sie (może masz w komórce taką możliwość) nagrywać jego groźby (teścia
      też), może ktoś Ci pożyczy dyktafon. Może będą mogły być pomocne.
      Narazie adwokat Ci nie jest potrzebny, zdobądź co sie da zdobyć, poradź sie
      adwokata i wtedy rozpocznij z mężem rozmowy o warunkach rozstania.
      Nie daj sie zastraszyć, co najwyżej udawaj zastraszoną, łatwiej Ci będzie
      zdobyć dowody jego winy.
      Oczywiście, jeżeli tą drogą chcesz iść. Jeżeli wolisz święty spokój i rozstanie
      na warunkach, które on proponuje to najlepiej już teraz poradż się adwokata i
      jeżeli tylko masz gdzie, wyjedź na jakiś czas, łatwiej Ci będzie zdystanować do
      tego wszystkiego.
      Pozdrawiam
    • anna147 Re: Proszę pomóżcie mi 12.01.06, 12:15
      witam i radzę z własnych doświadczeń. Zdobądź pieniądze na dowody zdrady -
      dedektyw, świadkowie co tylko się da. Rozwód przy orzekaniu winy trwa dłużej,
      ale zapewni Tobie i dziecku pieniądze na utrzymanie po wyroku rozwodowym.
      Przepisy mówią, że Twoja sytuacja materialna nie może ulec pogarszeniu po
      rozwodzie. Ex będzie płacił na Ciebie i dziecko. Czytaj strony w internecie na
      temat rozwodu, jest ich sporo. Bądź MĄdra odstaw emocje. Jeśli jesteś
      upoważniona do kont bankowych pobierz pieniądze już teraz i nie myśl, że on Ci
      cokolwiek podaruje. Zostaniesz na bruku. Dbaj o swój i dziecka interes. To
      bardzo trudny okres. Powodzenia i trzymaj się.
    • siedmiokropka Re: Proszę pomóżcie mi 13.01.06, 16:36
      Ja myślę, że koniecznie powinnaś wyszukać skutecznego adwokata i omówić z nim
      problem! On powie Ci jak należy postępować, aby rozstać się skutecznie i
      uzyskać od męża świadczenia... Jeżeli mąż też chce rozwodu (piszesz,zebez
      orzekania o winie)to wysłuchaj, dlaczego? Czy coś Ci zarzuca,dlaczego go chce?
      Może tu znajdziesz jakiś "haczyk"?. Jeśli chodzi o odebranie Ci dziecka - nie
      ma właściwie takich możliwości jeżeli jesteś dobrą matką.Jedyne ryzyko
      przedstawia brak własnych środków na utrzymanie...Koniecznie ochłoń mimo bólu i
      emocji i zastanów się, czy nie znajdziesz jakoegoś zatrudnienia?Może ktoś
      znajomy pomógłby Ci? Nie unoś się,nie daj mu pretekstu do zwalenia winy na
      Ciebie... Nie wiem, ale może uda Ci się z nim uzgodnić,że dasz mu rozwód "za
      porozumieniem stron", a on niech w pozwie zadekladuje kwotę, jaką miesięcznie
      będzie dawał na dziecko?? Jeżeli też chce rozwodu - może się zgodzi?? I
      pamiętaj - nie możesz uzależniać się tylko od jego pieniędzy! Musisz szukać
      pracy... Może uda się Wam rozstać z godnością, bez "prania brudów"...
      Porozmawiaj koniecznie z prawnikiem, a dobry prawnik to połowa sukcesu. I
      zachowaj spokój, może uda się Wam rozstać w sposób jak najbardziej korzystny
      dla obu stron??
      • ayelet Re: Proszę pomóżcie mi 13.01.06, 18:38
        To nieprawda, że poziom życia po rozwodzie nie może byc niższy. Jeżeli ktoś
        jest w nedzy albo chory to oczywiście dostanie alimenty na siebie (bo dziecko
        oczywiście dostanie w każdej sytuacji) ale sąd nie przyzna żonie alimentów
        tylko dlatego, że pogorszy jej sie sytuacja. Za dobrze by było na tym świecie smile
        • serpentia Re: Proszę pomóżcie mi 13.01.06, 20:07
          Dzisiaj rozegrało się u nas piekło. Nie mam już nawet sił płakać.
          Ale po kolei. przyjechała dziś do mnie moja mama żeby choć troszkę podnieść
          mnie na duchu, a traf chciał , że z wielkim hukiem wpadli do nas teściowie.
          Stwierdzili, że "skończą z tym wszystkim". Takiego steku bredni i wyzwisk pod
          moim adresem nie usłyszałam nigdy przez całe moje życie. Na nic zdała się
          obecność mojej matki. To ja jestem temu wszystkiemu winna i oni odbiorą mi
          dziecko.Później teść nie wytrzymał i rzucił się na mnie ale to mój mąż oberwał.
          Ma zmasakrowaną twarz. Później mój mąż przeprosił mnie za wszystko stwierdził,
          że jest ścierwem i zniszczył moje życie. Teraz już wiem jak jest słaby i
          uzależniony od swoich nienormalnych rodziców. Nie ma co ratować. Dziś
          złożyliśmy pozew o rozwód bez orzekania o winie. Zobowiązał się w nim do
          alimentów na córkę w wysokości 600 zł, w pozwie jest też zaznaczone że dziecko
          zostaje ze mną. A ja głupia ciągle go kocham. Normalnie porażka . Ale nie ma
          odwrotu. Nie chcę mieć z nimi nic wspólnego. Chcę to załatwić jak najszybciej.
          • kini_m Re: Proszę pomóżcie mi 14.01.06, 12:50
            Więc tak jak to zauważyłem w Twoich innych wątkach, i pisałem poprzednio - tło
            całej sytuacji w postaci jego toksycnych rodziców wpływa i będzie wpływało na
            Wasze relacje.
            Należy się liczyć, że jeśli nadal będzie pod takim wpływem jego rodziców - to
            oni napewno nie pomogą mu "złożyć broni" albo wręcz będą konflikt podtrzymywali
            za niego (z toksycznymi przeważnie tak to juz jest).
            Widzę, że Ty też postrzegasz całą sytację w kontekście grupowym ("Nie chcę mieć
            z nimi nic wspólnego").
            I nadal podtrzymam to, co kontrowersyjnie napisałem poprzednio: że szansa
            uleczenia układu jest dopóty, dopóki z niego nie wyskoczysz. Zwłaszcza że:
            -twierdzisz że go nadal kochasz,
            -on umie wyrazić skruchę,
            -niestety nie załatwisz "tego" (czyli wpływu teście-ojciec-dziecko) jeśli
            starcisz wpływ na męża,
            -może dopiero starcie męża z własnym rodzicami przy Twojej obecności otworzyło
            mu klapki na oczach, ALE z własnego doświadczenia wiem, że jesli się tych
            klapek nie pomoże mu przytrzymać, to one za niedługo opadną i teście coraz
            śmielej będą nim dyrygowali.
            Po prostu myślę, że jedyną drogą uzdrowienia jest pomóc mężowi odciąć pewne
            mosty za własnymi rodzicami.
        • iziula1 Re: Proszę pomóżcie mi 14.01.06, 14:08
          ayelet napisała:

          > To nieprawda, że poziom życia po rozwodzie nie może byc niższy. Jeżeli ktoś
          > jest w nedzy albo chory to oczywiście dostanie alimenty na siebie (bo dziecko
          > oczywiście dostanie w każdej sytuacji) ale sąd nie przyzna żonie alimentów
          > tylko dlatego, że pogorszy jej sie sytuacja. Za dobrze by było na tym
          świecie :
          > )
          Niestety Ayalet takie przypadki maja miejsce.
          Nie wiem czemu pisze "niestety", bo wielu przypadkach uważam że są słuszne.
          Ale miałam obok siebie taki przykład z obniżeniem warunków życia po rozwodzie i
          niestety to był tylko element zemsty za odejście męza. Ale moge się przecież
          mylić w ocenie sytuacji.
          Pozdrawiam.
          Iza
          • melka73 Re: Proszę pomóżcie mi 14.01.06, 14:31
            Nie wiem z jakiego jesteś miasta, ale w Warszawie na Wilczej jest Centrum Praw
            Kobiet i można umówić się na bezpłatną poradę prawną. Ja byłam i pomogło mi to
            w podjęciu kilku decyzji w związku z odejściem od partnera. Bałam sie, że
            będzie chciał odebrać mi córeczkę, a okazało się , że prawnie nie może tego
            zrobić. Straszenie ma Cię zniechęcić do działania, a w praktyce pokazuje jego
            słabość. Trzymaj się ciepło.
          • ayelet Re: Proszę pomóżcie mi 15.01.06, 01:06
            Iza na świecie ma miejsce wiele przypadków, które nie powinny mieć miejsca, nie
            przeczę. Moja wypowiedź odnosiła się tylko do Kodeksu Rodzinnego i braku w nim
            sformuowania, że pogorszenie sie poziomu życia jednego z małżonków obliguje
            drugiego do wyrównywania mu tego poziomu smile
            • burza4 Re: Proszę pomóżcie mi 15.01.06, 12:51
              Mylisz się nieco, Ayeletsmile, Kodeks Rodzinny zawiera takie sformułowania.

              W trakcie rozwodu można domagać się od współmałżonka alimentów w przypadku gdy:
              - jeden z małżonków nie został uznany za wyłącznie winnego rozpadu pożycia i
              znajduje się w trudnej sytuacji, np. jest ciężko chory i dlatego nie może
              pracować,
              - rozwód znacznie pogorszy jego sytuację materialną, a współmałżonek od którego
              żąda alimentów został uznany za winnego rozpadu małżeństwa.

              na tej zasadzie znajomy płaci na eks żonę 1,5 tysiąca alimentów miesięcznie -
              wcale nie są to odosobnione przypadki.
              • ayelet Re: Proszę pomóżcie mi 16.01.06, 11:36
                To co piszesz i przytaczasz nie jest tożsame ze sformuowaniem, że
                cytuję "sytuacja materialna po rozwodzie NIE MOŻE się pogorszyć". Mam na myśli
                to, że oczywiście, że sa Panowie, którzy płacą alimenty na żonę ale nie są one
                przyznawane każdej żonie z urzędu tylko dlatego, że ma gorszą sytuacje
                finansową niz przed rozwodem.
                Ja mam pania mecenas, jedną z najlepszych ponoć w Warszawie, która twierdzi, że
                owszem alimenty na dorosłych sąd przyznaje ale jest je relatywnie trudno dostać
                i nie tu mowy o takim automatyźmie jak w przypadku alimenów na dziecko.
                • burza4 Re: Proszę pomóżcie mi 16.01.06, 15:42
                  ayelet napisała:
                  Mam na myśli > to, że oczywiście, że sa Panowie, którzy płacą alimenty na żonę
                  ale nie są one > przyznawane każdej żonie z urzędu tylko dlatego, że ma gorszą
                  sytuacje finansową niz przed rozwodem.

                  Zgoda, sytuacja pogarsza się w większości przypadkówsmilea alimentów na zonę brak.
                  Wiem, że nie są one przyznawane "jak leci" (tym bardziej, że jednak mało osób o
                  nie występuje), ale są osiągalne, szczególnie w przypadku dużych dysproporcji w
                  dochodach. No i w przypadku "pogorszenia sytuacji" istotna jest kwestia
                  orzeczenia o winie, a chyba większość osób woli jednak rozwieść się jak
                  najszybciej, więc odpuszcza. A czy relatywnie trudno je uzyskać - to już mi
                  cięzko ocenić, w znanych mi osobiście przypadkach wcale trudno nie było, mimo
                  że kobiety zdrowe i z dużymi dziećmi. Co przypadek, to obyczajsmile

    • ayelet Re: Proszę pomóżcie mi 16.01.06, 11:40
      Bo pomyślcie jak to byłoby sprawiedliwe? Rozwodzę się z mężem, on nie chce
      szukać pracy, i co pogorszy mu się sytacja materialna i na lenia mam płacic
      przez reszte życia odejmując dziecku od ust tylko dlatego, że ja pracuję i mam
      lepszą sytuację materialną? Litości smile
      Bo nie zapominajcie, że prawo działa w obie strony smile))
      • iziula1 Re: Proszę pomóżcie mi 16.01.06, 14:19
        Tyle,że Ayalet muszą byc spełnione dwie ważne przesłanki.
        Były współmałzonek musi byc uznany za winnego rozpadu małżeństwa oraz musi
        zaistnieć znaczene pogorszenie się warunków życia.
        Co oznacza słowo"znaczne", i jak to przedstawi strona która się o to ubiegą...?
        Im lepszy adwokat, tym z pewnością łatwiej smile

        Ma to swoje dobre strony. Bo przysiegamy sobie na dobre i złe, w zdrowiu i
        chorobie. A jeśli jedna ze stron sie wycofuje bo nie jest w stanie żyć z ciężko
        schorowanym mężem i zostawia go bez opieki i na marnej rencie?
        Pozdrawiam.
        Iza
        • serpentia Re: Proszę pomóżcie mi 16.01.06, 14:49
          W całej tej sytuacji jest coś zabawnego czego nie mogę pojąć.
          Wiecie czym ja zawiniłam? Dowiedziałam się, że nie umiem gotować jak jego
          mamusia i kiedyś tam w zamierzchłej przeszłości nie zrobiłam mu kanapki do
          pracy. I nigdy nie lubiłam mamusi. To główne powody dla których małżon znalazł
          sobie inną, okłamywał, wyzywał i okradał heh... Słów mi brak. Dostałam głupawki
          jakiejś smile))) A ! i zrobiłam mu psikusa. Mianowicie w dniu gdy zjawił się po
          dziecko, ja już czekałam wypachniona, seksownie ubrana itd. Udawałam , że mam
          randkę na której bardzo mi zależy. Małżon był tak wściekły, że skrócił o połowę
          wizytę u mamusi i zażądał abym wcześniej wróciła i zajęła się dzieckiem a nie
          szlajała się z jakimś facetem. Nie muszę mówić,że żadnej randki nie było a ja
          miałam olbrzymią satysfakcję oglądając jego czerwoną i naburmuszoną gębę. A co
          on może a ja nie?
          • kini_m Re: Proszę pomóżcie mi 16.01.06, 16:05
            serpentia napisała:

            > jakiejś smile))) A ! i zrobiłam mu psikusa. Mianowicie w dniu gdy zjawił się po
            > dziecko, ja już czekałam wypachniona, seksownie ubrana itd. Udawałam , że mam
            > randkę na której bardzo mi zależy. Małżon był tak wściekły, że skrócił o
            połowę
            > wizytę u mamusi i zażądał abym wcześniej wróciła i zajęła się dzieckiem a nie
            > szlajała się z jakimś facetem. Nie muszę mówić,że żadnej randki nie było a ja
            > miałam olbrzymią satysfakcję oglądając jego czerwoną i naburmuszoną gębę. A
            co
            > on może a ja nie?

            Yews, yes, yes, Tak trzymać.
    • ayelet Re: Proszę pomóżcie mi 16.01.06, 17:12
      Oczywiście Iza ale mój przypadek to taki, kiedy mm zrobiło sie tak dobrze przy
      mnie, że uznał że po co się starć o cokolwiek, po co szukac pracy, skoro ja
      zarabiam? Więc moja wypowiedź odnosiła się jedynie do stweirdzeniua, że poziom
      życia po rozowdzie nie może się pogorszyć co jest oczywistą nieprawdą, bo jak
      piszesz muszą ku temu wystąpic pewne przesłanki.
      • serpentia Re: Proszę pomóżcie mi 16.02.06, 10:37
        Napiszę jak dalej potoczyła się ta historia. Troszkę długie będzie.
        Otóż dowiedziałam się z pewnego źródła, że mój mąż wcale nie mieszka z tą
        panienką. Co więcej, nie jest już z nią od dłuższego czasu. O co im poszło nie
        wiem i nie wnikam w to. Chce do mnie wrócić i widzę , że naprawdę bardzo się
        stara. Robi wszystko żebym mu znowu zaufała ale ja po tym co od niego
        usłyszałam to nie wiem czy jestem w stanie zaufać. Może spróbuję...
        Ale jest niestety spory problem-teściowie. Usiłują zmusić mojego męża do tego
        żeby się ze mną rozstał bo ja nie jestem dobrą synową i oni nie życzą sobie
        mnie w rodzinie. Kilka dni temu dostałam ofertę pracy miałam się chociaż
        troszkę usamodzielnić. Dzidzią miała zająć się kuzynka męża za doprawdy
        śmieszne pieniądze ale została postraszona przez teścia, że nie ma prawa mi
        pomagać. Nie wiem w czym tkwi siła tych dwojga ludzi. Są starzy schorowani a
        rządzą wszystkimi. Wiem , że jedyne co mogę zrobić to odseparować męża i
        córeczkę od nich bo niestety większość naszych małżeńskich problemów zrodziła
        się przez to, że się wtrącali. Mam żal do męża , że nie potrafi uderzyć ręką w
        stół i powiedzieć co o nich naprawdę myśli. Jest od nich strasznie uzależniony
        emocjonalnie. Nie wiem czy warto starać się, szarpać słyszeć kolejne wyzwiska i
        oskarżenia z ich strony. Czy może dać sobie spokój. Na razie wiem jedno - bycie
        samotną matką jest trudne ale czasem dla świętego spokoju warto zaryzykować.

        • serpentia Re: Proszę pomóżcie mi 16.02.06, 10:43
          Tylko czy facet bez kręgosłupa to jeszcze facet o którego warto się się starać
        • labomba666 Re: Proszę pomóżcie mi 16.02.06, 11:31
          Ja rozumiem, że starasz się o pomoc na Forum w przypadku, gdy mąż Cię zdradza i
          straszy zniszczeniem w sądzie, a Ty nie masz pieniędzy na adwokata. Ale dlaczego
          pytasz obcych ludzi, czy masz być z mężem, czy nie? Nie potrafisz sama podjąć
          tak podstawowej decyzji i sądzisz, że zrobią to za Ciebie jacyś obcy ludzie? A
          jeśli większość powie: zrezygnuj, to co? Zrezygnujesz?

          Piszesz, że facet uzależniony emocjonalnie od rodziców, bez kręgosłupa. A może
          jednak kobieta bez półkul mózgowych?

          LaBomba

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka