Dodaj do ulubionych

ojciec rozlicza dzieci z alimentów

06.02.06, 14:19
Ostatnio eks ma super pomysł- podczas rozmowy ze starszym synem wyciąga od
niego informacje na co matka (czyli ja) wydaję alimenty... Jest tego aż 420
zł na dwóch nastolatków, nie zawsze co miesiąc pełna kwota. Więc eks sprawdza
i przelicza: ile razy byliście w kinie, w mcdonaldzie, na basenie, w
dynamixie itp. Zaczyna mnie już to wkurzać bo:
1. jeżeli chce to wiedzieć niech zapyta mnie (ale ze mną nie rozmawia od 4
lat, jest obrażony)
2. alimenty to nie tylko przyjemności, chłopcy przecież coś muszą jeść
(jedzenie ja mam kupować), muszą się w czymś umyć (mydło, szampon, ciepła
woda - to z mojej kieszeni), muszą gdzieś mieszkać (całkowity koszt opłat za
mieszkanie ja mam oczywiście ponosić)- wiecie na pewno o co mi chodzi
Wychodzi na to, że jego pieniądze (czytaj: alimenty) są na przyjemności, a
moje na pełne utrzymanie i obowiązki.

Co Wy na to?

pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • labomba666 Re: ojciec rozlicza dzieci z alimentów 06.02.06, 14:23
      Jest oczywiste, że chce wiedzieć w jaki sposób wydawane są pieniądze, które
      przeznacza na dzieci. I żenujące, że właśnie dzieci o to wypytuje. Ma do tego
      jakieś powody?
      • derena33 Re: ojciec rozlicza dzieci z alimentów 06.02.06, 14:26
        do labomby. Oczywiscie ze ma prawo zapytac ale czy dzieciom na chleb nie
        brakuje, bo wlasnie na takim poziomie sie o nie stara finasowo.
        • labomba666 Re: ojciec rozlicza dzieci z alimentów 06.02.06, 14:33
          > do labomby. Oczywiscie ze ma prawo zapytac ale czy dzieciom na chleb nie
          > brakuje, bo wlasnie na takim poziomie sie o nie stara finasowo.

          Nie wiemy jeszcze, jakie są jego możliwości finansowe. Tzn. ja nie wiem, bo Ty
          już go zaocznie osądziłaś.
      • zkhanna Re: ojciec rozlicza dzieci z alimentów 06.02.06, 14:29
        o to chodzi, że nie ma żadnych powodów. Pracuję ciężko, bym mogła dzieciom i
        sobie zapewnić w miarę spokojne życie.
        A do fryzjera to tylko chłopcy chodzą... bo nie umiem ich strzyc.
        Sama nie korzystam z : fryzjera, kosmetyczki, solarium, siłowni, nie chodzę do
        restauracji, pubów, kawiarni, sklepów z ciuchami.
        Jedyne moje szaleństwo to film w kinie raz na kwartał...
        • labomba666 Re: ojciec rozlicza dzieci z alimentów 06.02.06, 14:32
          Miałem na myśli to, czy są inne powody np. takie, że się nie możecie porozumieć
          osobiście. Wciąganie dziecki w kwestie finansowe jest co najmniej nie na miejscu.
          • zkhanna Re: ojciec rozlicza dzieci z alimentów 06.02.06, 14:38
            ten powód nie rozmawiania ze mną to stan ciężkiego obrażenia eksa spowodowany
            wytoczeniem przeze mnie sprawy karnej za znęcanie się nade mną, mijają właśnie
            4 lata od wyroku.
            Zwraca się do mnie nawet: "Niech PANI zawoła chłopców do telefonu..."
            • labomba666 Re: ojciec rozlicza dzieci z alimentów 06.02.06, 14:45
              > ten powód nie rozmawiania ze mną to stan ciężkiego obrażenia eksa spowodowany
              > wytoczeniem przeze mnie sprawy karnej za znęcanie się nade mną, mijają właśnie
              > 4 lata od wyroku.

              W zasadzie, to trudno mu się dziwić, że ma do Ciebie zurazowany stosunek i nie
              chce rozmawiać. wink
              • zkhanna Re: ojciec rozlicza dzieci z alimentów 06.02.06, 14:51
                sorry, ale to ja do dziś mam psychikę okaleczoną przez niego, więc to chyba ja
                powinnam mieć "zurazowany stosunek"do niego
                • labomba666 Re: ojciec rozlicza dzieci z alimentów 06.02.06, 14:57
                  > sorry, ale to ja do dziś mam psychikę okaleczoną przez niego, więc to chyba ja
                  > powinnam mieć "zurazowany stosunek"do niego

                  Pewnie tak. Ale oczekujesz współczucia, poparcia, czy wytłumaczenia zaistniałej
                  sytuacji? Jeżli dwóch pierwszych, to Ci nie pomogę. Co do wytłumaczenia, to
                  udzieliłem je powyżej. I jeszcze raz powtórzę: na pewno nie należy należy dzieci
                  wciągać w sprawy finansowe dorosłych, ale z drugiej strony ciężko się dziwić, że
                  ze sobą nie rozmawiacie. Zarówno rozumiem jedną, jak i drugą stronę.
                  • zkhanna Re: ojciec rozlicza dzieci z alimentów 06.02.06, 15:02
                    nie chcę współczucia
                    chodziło mi o potwierdzenie, że wypytywanie dzieci o szczegółowe rozliczenia
                    wydatków jest co najmniej nie na miejscu, żeby nie powiedzieć chore
                    dzięki
                    • pesher Re: ojciec rozlicza dzieci z alimentów 06.02.06, 15:10
                      Zakhanno,
                      Wciaganie dzieci w sprawy finansowe rodzicow jest nie na miejscu. Nawet nie
                      wiem, co powiedziec.. Bo niby co? Jak zaczniesz ze swoimi nastolatkami
                      rozmawiac na ten temat, to tez wciagniesz ich w jakies dziwne klimaty. A z
                      kolei zostawic sprawy wlasnemu biegowi.. Tez zle.
                      Swojego czasu znajoma siadala z synem i planowali razem wydatki z kasy
                      rodzinnej. Wplywy po jednej stronie, wydatki stale po drugiej stronie. I kwota
                      wolna starali sie "zarzadzac" razem. Nie na zasadzie "przywalic exowi", ale
                      moze niech beda zorientowani w wydatkach Waszej rodziny..? A poza tym
                      nastolatki chca czesto uczestniczyc w doroslym zyciusmile
    • derena33 Re: ojciec rozlicza dzieci z alimentów 06.02.06, 14:25
      Nie przejmowac siesmile zwazywszy ze kwota almentow jest "zabojcza" i raczej
      kwalifikuje sie do grupy alimentow glodowych, a tatusia do grupy tatusiow,
      delikatnie mowiac, nieodpowiedzialnych za swoje dzieci.
    • agamagda Re: ojciec rozlicza dzieci z alimentów 06.02.06, 14:44
      420 zł na dwóch nastolatków, takkkk.
      Wiesz ja bym zrobiła zestawienie kosztów, bardzo dokładne, wliczając w to
      proporcjonalną konsumpcje wody gazy i elektryczności.
      Ups.. po tym radosnym początku, już nic by z alimentów nie zostało....
      Chyba dalej już nic nie musisz liczyć.
      • tataadriana Re: ojciec rozlicza dzieci z alimentów 06.02.06, 17:00
        hahaha, no pewnie.
        policz 6 zł za litr gazu grzewczego. ubaw po pachy smile)))
        420 nie starczy na ogrzanie przez tydzień mieszkania smile))
        hahahaha
        o reszcie nie wspominając smile)))))))
        • agamagda Re: ojciec rozlicza dzieci z alimentów 06.02.06, 17:55
          Ja za zabawny, uważam pomysł płacenia 210 zł alimentów na nastolatka.
          Choć tak naprawdę to raczej jest żenujące, że ktos ma czelność "rozliczania" z
          tej oszałamiającej kwoty.
          • tataadriana Re: ojciec rozlicza dzieci z alimentów 06.02.06, 22:28
            bo pewnie za poważny uważasz tylko pomysł płacenia powyżej tysiąca na dziecko.
            ale nie wiem czy wiesz, że zdecywana większość nie zarabia grubo powyżej 2 tys.
            (być może ty zarabiasz i uważasz to za normalne).
            jakkolwiek jest, widocznie sąd przyznał taką kwotę mając na uwadze istniejące
            okoliczności (ktoś na dole o tym pisze).
            myślę, że jakiekolwiek zainteresowanie, czy to płaceniem (większość
            samodzielnych tylko takie zainteresowanie mile by widziało), czy dociekaniem na
            co są wydawane tragicznie nie świadczy o ojcu.
            a jak by olał po prostu własne dzieci i grosza nie dawał?
            większym byłby sk.../., prawda?
            • virtual_moth Re: ojciec rozlicza dzieci z alimentów 06.02.06, 23:07
              tataadriana napisał:


              > a jak by olał po prostu własne dzieci i grosza nie dawał?

              No widzisz, zkhanna, trzeba dostrzec tę szklankę w połowie pełnąwink Poza tym
              nie jest mordercą, pedofilem ani dealerem narkotyków. Uczcijmy to!
              wink
            • agamagda Re: ojciec rozlicza dzieci z alimentów 07.02.06, 16:35
              Chyba wiesz jak się ustala alimenty?
              Od zarobków i możliwosci zarobkowych ojca w granicach potrzeb dziecka w dużym
              skrócie.
              Jeśli Sad zasądził 210 na nastolatka, widocznie były ku temu powody.
              Co nie zmienia faktu, ze suma jest śmieszna i na pewno nie pokrywa połowy
              uzasdnionych potrzeb dziecka.
              A sam fakt, że "myślę, że jakiekolwiek zainteresowanie, czy to płaceniem
              (większość > samodzielnych tylko takie zainteresowanie mile by widziało), czy
              dociekaniem na
              >
              > co są wydawane tragicznie nie świadczy o ojcu" - jest śmieszny, tak jak
              argument że przeciez mógłby nie płacić.
              Co on liczyc nie umie? Wystarczy matematyka na poziomie 1 klasy szkoły
              podstawowej. Dodajesz gaz czynsz, elektryczność, wodę - już jest 200 zł na
              osobę.
    • burza4 Re: ojciec rozlicza dzieci z alimentów 06.02.06, 15:17
      skoro nie rozmawiacie ze sobą - wysłałabym listem aktualne zestawienie kosztów,
      z adnotacją że nie musi już wypytywac dzieci, bo im głupio. Niech biedak ma
      orientację co ile kosztuje, bo widać uważa, że znacznie przepłacasmile
      żenada
    • floric Re: ojciec rozlicza dzieci z alimentów 06.02.06, 15:49
      "wyciąga informacje" na temat tego, co się dzieje z jego pieniędzmi. Bezczelny
      jest wink
      • ashan Re: ojciec rozlicza dzieci z alimentów 06.02.06, 16:16
        floric napisał:

        > "wyciąga informacje" na temat tego, co się dzieje z jego pieniędzmi. Bezczelny
        > jest wink
        Eeee, gooopi raczej, jeśli myśli, że z tak oszałamiającej kwoty alimentów można
        opłacić kino, macdonaldsy etc. i podejrzewa, że matka taaaakie pieniądze
        sprzeniewierza.
        (420*2=840 na dwoje dzieci na miesiąc, 840/2*30=14 PLN dziennie na dziecko- z
        czego tatuś płaci 7PLN/dzień, zaiste można zaszaleć wink)))
        a.
      • mrs_ka Re: ojciec rozlicza dzieci z alimentów 06.02.06, 16:16
        Floric, bo to kasy od zarąbania, nie? Aż 420 zł na dwóch chłopów. Obstawiam, że
        matka za te pieniądze kupuje se szpilki od Manolo Blahnika i fluidy Heleny
        Rubinstein i jeszcze jej na dom zostaje. Jak mniemam Ty także Jesteś tatusiem i
        (na razie) prezentujesz pogląd, że alimenty są najprostszym sposobem utrzymania
        eks żony i jej gacha.
        420 zł...Jezusicku, ale bym sobie za to użyła, a dla dwóch synów starczyłoby mi
        co najmniej na kursy języków obcych i ferie zimowe. Tak- tak grubą kasę trzeba
        kontrolować, bo ani chybi Eksi odwaliło z nadmiaru szczęścia materialnego.
        Ojciec ma święte prawo sprawdzać, na co idą te kokosy. Na pewno idą na kosmetyczkę.

        a.
        • floric Re: ojciec rozlicza dzieci z alimentów 06.02.06, 16:37
          nie mam ex żony, gacha też nie mam
        • agamagda Re: ojciec rozlicza dzieci z alimentów 06.02.06, 16:42
          Noooo, Mrs_ka pamiętaj tylko żeby Ci na kosmetyczkę starczyłosmile)
    • alina66 Re: ojciec rozlicza dzieci z alimentów 06.02.06, 17:40
      no i na waciki smile))))))))
    • labomba666 G-R-A-T-U-L-A-C-J-E! 06.02.06, 18:52
      Proszę zauważyć, że Autorka wątku ani słowem nie wspomniała o kondycji exa. Nie
      wiadomo czy ma nogi, czy nie - nikogo to nie zainteresowało. Większość założyła
      a priori, że jest bydlakiem. Najprawdopodobniej słusznie, z tym że: jakim
      prawem? A może facet jest na wózku inwalidzkim, i ma rentę w wysokości 700 zł,
      z której 420 zł przekazuje na dzieci? Żadna z "samodzielnych" nie zapytała się
      Autorki wątku, o to, jakie ex ma dochody i możliwości zarobkowe. Większość
      zgodznie orzekła - winny.

      Troszkę się niezręcznie zrobiło? Nic nie szkodzi, zaraz któraś założy inny
      wątek, a jeśli ktoś ośmieli wyrazić inną opinię niż Autorka; własne zdanie nie
      do końca zdodne z oczekiwaniem pokrzywdzonej, to zostanie oskarżony o wylewanie
      jadu, cieniasa, damskiego boksera, a jego wypowiedź będzie usunięta z dyskusji.

      Gratuluję.

      LaBomba
      • ashan Re: G-R-A-T-U-L-A-C-J-E! 06.02.06, 19:00
        labomba666 napisał:

        > Proszę zauważyć, że Autorka wątku ani słowem nie wspomniała o kondycji exa.
        Nie
        >
        > wiadomo czy ma nogi, czy nie - nikogo to nie zainteresowało.

        A jakie to ma znaczenie w kontekście wątku o wypytywaniu DZIECI na co wydawane
        są alimenty?


        >Większość założyła
        >
        > a priori, że jest bydlakiem.

        Rili? A gdzie konkretnie?

        >Najprawdopodobniej słusznie,

        big_grinDDDDDDDDDDDDDD


        > z tym że: jakim
        > prawem? A może facet jest na wózku inwalidzkim, i ma rentę w wysokości 700
        zł,
        > z której 420 zł przekazuje na dzieci? Żadna z "samodzielnych" nie zapytała
        się
        > Autorki wątku, o to, jakie ex ma dochody i możliwości zarobkowe. Większość
        > zgodznie orzekła - winny.
        >

        Aniołku, nie jestem "samodzielną" matką.

        > Troszkę się niezręcznie zrobiło? Nic nie szkodzi, zaraz któraś założy inny
        > wątek, a jeśli ktoś ośmieli wyrazić inną opinię niż Autorka; własne zdanie
        nie
        > do końca zdodne z oczekiwaniem pokrzywdzonej, to zostanie oskarżony o
        wylewanie
        >
        > jadu, cieniasa, damskiego boksera, a jego wypowiedź będzie usunięta z
        dyskusji.
        >
        > Gratuluję.
        >
        > LaBomba

        Już Ci się ulało się? Lepiej? Miłego wieczoru smile Może juz tu dziś nie
        zaglądaj, bo chyba się deczko frustrujesz.
        pozdrawiam
        a.
      • triss_merigold6 Kondycja eksa? 06.02.06, 22:12
        Wybacz ale umarłam ze śmiechu. Jak potrafił się znęcać to znaczy, że zdrowy
        jest i przynajmniej przy kopaniu rowów może zarabiać. Kondycja eksa jest
        całkowicie bez znaczenia. Ma obowiązek łożyć na utrzymanie własnych dzieci i to
        czy przypadkiem nie grzebie po śmietnikach w poszukiwaniu niedojedzonych puszek
        dzieci nie powinno interesować. Niech idzie do lepszej pracy. Albo pożycza od
        swoich rodziców.
        420 zł na dwóch nastolatków... czyste szaleństwo.
        • zonka77 Re: Kondycja eksa? 06.02.06, 22:39
          No ale cokolwiek by nie dociekać na temat wysokości alimentów to trzeba przyznać
          że wypytywanie synów o to na co mama wydaje alimenty jest po prostu wstrętnym
          zachowaniem i tyle. Tym bardziej przy takiej wysokości alimentów gdzie
          niemożliwe jest aby wydawała je na cokolwiek innego niż na chłopców bo muszą
          jeść muszą żyć i 210 zł miesięcznie bez wątpienia przejadają!
          Odpowiadając na temat postu : tak uważam że to paskudne zachowanie i jeśli już
          musi kogoś pytać to powinien pytać ciebie nie dzieci.
    • natasza39 A czy wogóle "rozliczać"? 07.02.06, 01:12
      Po pierwsze napewno nie niepełnoletnie dzieci?
      Po drugie nalezy zastanowić sie od jakiej kwoty....
      Kwoata płacona na obu nastoletnich chłopców, w watku wiodacym jest kuriozalna.
      Niewazne czy ojciec jest rencista bez nóg czy sredniozarabiajacym facetem.
      Kwota bezwzględnie jest bardzo niska i jakbysmy nie wiem jak chcieli
      wytłumaczyc tzw. "mozliwosci finansowe" rodziców to gołym i nieuzbrojonym okiem
      widac, ze "ktoś" tu musi zapracowac na zapewnienie minimum socjanlego i z
      prostych matematycznych wyliczeń wynika, ze tym "kims" jest w tym przypadku
      matka.
      W przypadku tej kwoty nie ma sie nawet co zastanawiac. Ojciec niech siedzi
      cicho i wstydu facetom z "jajami" zaoszczedzi i nawet nie pyta na co ida te
      kwoty.
      Ale, z drugiej strony czy facet płacacy przyzwoite alimenty na pozimie połowy
      swoich dochodów, gdy kwota ta znacznie przewyższa to co zarobi matka na
      miesiąc, ma czy nie ma prawa pytac na co ida te pieniadze?
      Szczególnie kiedy matka nie zapewnia dzieciom tego co ponoc znalazło się
      w "niezbędnym wyliczeniu"?
      Moim zdaniem ma takie prawo.
      Jeśli w wyjsciowym "kalkulatorze" znjaduja się kwoty wydawane na dodatkowe
      zajęcia, prywatne szkoły, przysłowiewe "konie" i nagle po początkowych
      kalkulacjach okazuje się, że nie stac exi ani na lekcje dodatkowe, ani na
      szkoły ani na konie, to czy ojciec nie ma prawa zapytac co tez exia (dostajaca
      na ręke te pieniadz) z tymi pieniędzmi robi?
      Moim zdaniem takie parwo jak najbardzeij posiada.
      • mrs_ka Re: A czy wogóle "rozliczać"? 07.02.06, 01:43
        Natasza, a to jest inna sytuacja. I też uważam, że wówczas ma prawo. Tu jednak
        sytuacja jest- jak napisałaś- kuriozalna.
        Przypomniało mi się, jak w zamierzchłych czasach otrzymałam z okazji pierwszej
        komunii 100$. Kochani, to były pieniądze! PRL wtedy rządził, zagraniczna waluta
        to było coś. Potem ilekroć chciałam naciągnąc rodziców na jakieś ekstrasy
        wyciągałam casus stu dolców. Nowa lalka? Za co? Za sto dolarów. Wyjazd do
        Paryża? Za co? Ano za sto dolców. Nowe dżinsy? Za co? Przecież, że za stówkę.
        Oczywiście ta kwota nigdy nie malała, bo to zawsze było pełne 100 dolarówwink
        Ostatnie wirtualne centy wydałam przed osiemnastką wink Potem stało się to
        anegdotą rodzinną: moje kochane gumowe pieniążki. Rozciągałam je przez lat
        dziesięc i cały czas mi się wydawało, że to jest tyyyle kasy, że rodzice na
        pewno nie zdązyli jeszcze jej wydać.
        No a mąż autorki topicu ma gumowe 420zł. I też mu się rozciągają.

        a.
        • samodzielny Re: A czy wogóle "rozliczać"? 07.02.06, 02:21
          1. Wysokosc alimentow jest w tym watku chyba bez znaczenia. Widocznie sad mial
          podstawy aby ustalic takie, a nie inne.
          2. To nie sa juz pieniadze ojca tych dzieci i gu.. zik go obchodzi, w jaki
          sposob wydaje je matka (prawny dysponent tej kwoty) na zaspokojanie porzeb
          dzieci.
          Art. 128. Obowiązek dostarczania środków utrzymania, a w miarę potrzeby także
          środków wychowania (obowiązek alimentacyjny) (.............)
          To sa pieniadze na utrzymanie dzieci wyplacane, zgodnie z wyrokiem sadu, do rak
          matki i ona ma prawo nimi dysponowac bez zadnej kontoli ze strony placacego.
          Matka, a tym bardziej dzieci nie sa OBAWIAZANE tlumaczyc sie, w jaki sposob
          matka wydatkowala ta kwote.
          Swoja droga, to nie rozumiem, po co mu te informacje? Jesli nie byly w kinie
          ani u Mc Donalda to zacznie placic po 150 na dziecko?? A jaky byly 3x to
          dolozy?
          Jezeli uwaza, ze matka marnotrawi te pieniadze a dzieci chodza glodne,
          zaniedbane, to od tego jest sad, kurator, wywiad srodowiskowy OPS.
          Ani na matke, a tym bardziej na dzieci zadne prawo nie naklada OBOWIAZKU
          rozliczania sie ze sposobu wydatkowania alimentow, a i etycznie jest to
          coanmniej ..hm.. dziwne zachowanie.

          Pozdr.
          • derena33 Re: A czy wogóle "rozliczać"? 07.02.06, 10:47
            Brawo samodzielny.
            Nie rozumiem jak osoby ktore sa za rozliczaniem rodzica wychowujacego z
            alimentow dla dzieci, sobie to wyobrazaja?
            Przedstawianie rachunkow za swiatlo, wode,gaz, alimentujacemu? Pytania czy moge
            dziecku w tym miesiacu kupic buty, kurtke? czy moge mu urzadzic urodziny?
            Przeciez oczywistym jest ze rodziloby to u alimentujacego coraz glebsza chec
            kontrolowania finansow drugiej strony.
            To po co byl rozwod?
          • tataadriana Re: A czy wogóle "rozliczać"? 07.02.06, 16:24
            samodzielny napisał: > 2. To nie sa juz pieniadze ojca tych dzieci i gu.. zik
            go obchodzi, w jaki
            > sposob wydaje je matka (prawny dysponent tej kwoty) na zaspokojanie porzeb
            > dzieci.
            ale nie zgodzę się z tym, iż ojciec nie ma prawa się zainteresować jednak, jak
            wydatkowane są jego pieniądze. jeśli mamuśka zacznie sobie butelczyny w
            nadmiarze kupować? albo działeczki proszku? lub (o rany) na kosmetyczkę nie
            odmawiać? przy tej kwocie alimentów to trudno, ale podobno cuda się zdarzają...
          • agamagda Re: A czy wogóle "rozliczać"? 07.02.06, 16:38
            Podpisuję się pod tym co napisał samodzielnysmile), aczkolwiek wysokość alimentów
            ma o tyle znaczenie, że biorąc pod uwagę ich niską wysokość, wygląda to na
            rodzaj szykany.
      • omama Re: A czy wogóle "rozliczać"? 07.02.06, 10:56
        Problem polega na tym, że w tle - a może wręcz na froncie - męskiego
        wypytywania o wydatki z alimentów majaczy coś całkiem innego niż troska o dobro
        dzieci. O wiele częściej jest tam chęć dopieczenia (nie myśl sobie, że nie mam
        nad tobą władzy) kontroli (masz się tłumaczyć tak jak ci każę). I myślę, że to
        właśnie to jest powodem, dla którego rozmowy o wydatkach na dzieci nie są
        możliwe dla wielu rozwiedzionych rodziców.
        • zkhanna Re: A czy wogóle "rozliczać"? 07.02.06, 11:03
          gwoli dalszych wyjaśnień: eks nie widział chłopców już prawie 3,5 roku (sic!),
          więc to dopytywanie się o wydatkowanie alimentów może ma służyć "złudnemu"
          poczuciu dla niego, że jednak dziećmi się "interesuje", pewnie nawet nie może
          przewidzieć że widząc ostatni raz starszego syna w wieku 9 lat- to nie jest już
          chłopczyk tylko wyrośnięty trzynastolatek, mający swoje potrzeby.
          • alina66 Re: A czy wogóle "rozliczać"? 07.02.06, 14:55
            Możesz mieć rację, że twój eks w ten sposób nabywa przeświadczenia, że synami
            się interesuje no i może mieć dobre samopoczucie.

            A tak nawiasem mówiąc, to nastoletni chłopiec kosztuje dużo więcej niż 420 PLN
            na miesiąc (dziewczynki zapewne też, ale nie mam doświadczenia z dziewczynami).
            Mój syn zaczął w wieku Twojego starszego jeść za trzech, po pewnym czasie
            (późno) zaczął bardzo rosnąć, a więc odpowiednie, wartościowe jedzenie, poza
            tym oczywiście ciągle za krótkie spodnie, o butach nie mówię. Tyle, że skąd
            Twój eks ma to wiedzieć.....

            • zkhanna Re: A czy wogóle "rozliczać"? 07.02.06, 15:53
              420 zł to jest na dwoje dzieci, czyli na jedno 210 zł
              • alina66 Re: A czy wogóle "rozliczać"? 07.02.06, 16:50
                wiem, tak też to odczytałam.
                POnieważ tutaj tak dużo się mówi o tym, że matka ma dołożyć tyle samo,i wtedy
                to raj na ziemi,to napisałam 420 na dziecko.

                Ale - jak obie wiemy - 420 na nastoletniego faceta to po prostu nic... O 210 to
                nawet nie mówię.
                Już w ogóle nie mówię, jeśli dojdą zwykłe, zdarzające się często kłopoty
                zdrowotne - dentysta, okulista itd.
                U mojego syna ortopeda przez wiele lat.




Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka