zkhanna
06.02.06, 14:19
Ostatnio eks ma super pomysł- podczas rozmowy ze starszym synem wyciąga od
niego informacje na co matka (czyli ja) wydaję alimenty... Jest tego aż 420
zł na dwóch nastolatków, nie zawsze co miesiąc pełna kwota. Więc eks sprawdza
i przelicza: ile razy byliście w kinie, w mcdonaldzie, na basenie, w
dynamixie itp. Zaczyna mnie już to wkurzać bo:
1. jeżeli chce to wiedzieć niech zapyta mnie (ale ze mną nie rozmawia od 4
lat, jest obrażony)
2. alimenty to nie tylko przyjemności, chłopcy przecież coś muszą jeść
(jedzenie ja mam kupować), muszą się w czymś umyć (mydło, szampon, ciepła
woda - to z mojej kieszeni), muszą gdzieś mieszkać (całkowity koszt opłat za
mieszkanie ja mam oczywiście ponosić)- wiecie na pewno o co mi chodzi
Wychodzi na to, że jego pieniądze (czytaj: alimenty) są na przyjemności, a
moje na pełne utrzymanie i obowiązki.
Co Wy na to?
pozdrawiam