24.06.06, 14:04
Witam, może któraś z Was zna jakieś forum na którym mogłabym porozmawiać z
dziewczynami, które mimo zdrady mężów postanowiły z nimi zostać. Gdy
dowiedziałam się o zdradzie, moja koleżanka (która ma dzieci w moim wieku)
poradziła mi abym go nie wyrzucała z domu, że zawsze będę miała na to
czas,zresztą moje pierwsze oddczucie było takie, że jeśli nie pozwolę mu
nocować w domu to już nigdy nie bedziemy razem. To chyba był STRACH przed
samotnością, brakiem czułości itp.. Teraz jest inaczej, zaczynają mi chodzić
różne myśli po głowie, że jednak trzeba było go wywalić za drzwi,ponieważ nie
radzę sobie z tym wszystkim. W nocy śnią mi się rozwody, nie ma dnia abym
niemyślała o ich związku (paromiesięcznym), nie ma dnia bez łez na moim
policzku...nie jestem szczęśliwa. Jedyne moje pocieszenie, że mój synek jest
SZCZĘŚLIWY. Kończę ponieważ przez łzy nic
Obserwuj wątek
    • escribir Re: Forum 24.06.06, 14:21
      skazana1 napisała:

      > To chyba był STRACH przed samotnością,
      jaką samotnością??? a twój maluch???

      > brakiem czułości itp..
      jaka czułość??? z facetem który zdradza??? fuuuuuj!

      Za jakiś czas sama będziesz się dziwiła, ze takie mysli po głowie ci chodzą.
      Zyczę powodzenia i mądrych wyborów. Uda ci się!!!
      • redtower Re: Forum 24.06.06, 14:34
        A moim zdaniem w żadnym razie nie powinnaś tak szybko rezygnować z
        małżeństwa... ja jestem szczęśliwa w roli Samodzielnej mamy, ale...
        Mój synek tęskni za tatą... nie codziennie ale jednak...
        Jeżeli mąż z Tobą jest to onacza że nie chce tracić rodziny... nie chce was
        zostawiać... powalcz troszeczkę... spróbuj z nim porozmawiać... nie dawaj
        kochance wygrać... ona tylko na to czeka... spróbuj może zgodzi się na terapię
        małżeńską... może wtedy mąż coś zrozumie...
        Pozdrawiam,
        Towerek
        • czamon Re: Forum 24.06.06, 21:45
          Ja też uważam że powinnaś powalczyć o małżeństwo jeżeli widzisz że są jakieś
          szanse na jego odbudowanie.
    • bojana Re: Forum 24.06.06, 22:27
      skazana1 napisała:

      > Witam, może któraś z Was zna jakieś forum na którym mogłabym porozmawiać z
      > dziewczynami, które mimo zdrady mężów postanowiły z nimi zostać. Gdy
      > dowiedziałam się o zdradzie, moja koleżanka (która ma dzieci w moim wieku)
      > poradziła mi abym go nie wyrzucała z domu, że zawsze będę miała na to
      > czas,zresztą moje pierwsze oddczucie było takie, że jeśli nie pozwolę mu
      > nocować w domu to już nigdy nie bedziemy razem. To chyba był STRACH przed
      > samotnością, brakiem czułości itp..

      Strach jest najgorszym z możliwych doradców, z definicji nie pozwala podejmować
      adekwatnych do sytuacji decyzji.

      Teraz jest inaczej, zaczynają mi chodzić
      > różne myśli po głowie, że jednak trzeba było go wywalić za drzwi,ponieważ nie
      > radzę sobie z tym wszystkim. W nocy śnią mi się rozwody, nie ma dnia abym
      > niemyślała o ich związku (paromiesięcznym), nie ma dnia bez łez na moim
      > policzku...nie jestem szczęśliwa. Jedyne moje pocieszenie, że mój synek jest
      > SZCZĘŚLIWY.

      Będę brutalna, ale nie oszukuj się - jeżeli Ty nie jesteś szczęśliwa to Twój syn
      nie może być tak szczęśliwy jak mógłby być, mając Cię szczęśliwą.


      Kończę ponieważ przez łzy nic
    • joanna.k51 Re: Forum 26.06.06, 16:40
      uff no cóż ja wybaczyłam dwa razy dziś żałujęgdzieś przeczytałam że kiedy ktoś
      nas skrzywdzi raz to jest temu winny ale gdyn nas skrzywdzi po raz drugi to my
      jesteśmy winni..... życzę mądrego wyboru....
      • skazana1 Re: Forum 28.06.06, 17:31
        Dziękuję Wam bardzo, na razie jeszcze walczę, choć brak mi już sił. Cały czas
        tylko o tym myślę, jak mnie skrzywdził, jak beznadziejne jest nasze małżeństwo,
        o kompleksach już nie wspomnę. Może to przejdzie...Czytając wasze posty cieszę
        się, że tak wspaniale sobie radzicie, choć czasami łezka w oku się kręci, gdy
        czytam o Waszych smutkach.

        smilesmilesmilesmilesmilesmilesmilesmilesmile te wszystkie uśmiechnięte buziuchny to dla Was,
        pozdrawiam Ma.
        • mamapodziomka Re: Forum 29.06.06, 11:01
          Jesli czytasz po angielsku to polecam www.marriagebuilders.com jest sporo
          informacji i forum na ktorym mozna znalezc duuuzo zrozumienia. Mnie akurat nie
          pomoglo uratowac malzenstwa (ale to nie zdrada byla glowna przyczyna rozpadu),
          ale bardzo mi pomoglo w tej najgorszej fazie.

          Chyba najfajniejsze jest to, ze przedstawia konkretny plan i jego fazy. Jest
          plan A, plan B i plan D, nie czulam sie zawieszona w powietrzu, mialam
          przynajmniej mozliwosc zrobienia czegos, co mialo szanse uratowac malzenstwo, i
          jakies ramy czasowe. Wiem tez, ze ten plan pomogl wielu osobom nie tylko
          uratowac malzenstwo, ale sprawic, ze "po" bylo duzo lepsze niz "przed". Choc to
          oczywiscie zadna gwarancja...

          Powodzenia
          Gosia
          • skazana1 Re: Forum 29.06.06, 17:13
            Bardzo Ci dziękuję, niestety nie umiem angielskiego, ale już dałam dyspozycje
            mojej siostrzewink
            Nie wiem czy uda mi się uratować małżeństwo,jest coraz gorzej,nie moge z nim sie
            dogadać. U mnie także nie tylko o zdrade chodzi, tylko o całokształt naszego
            związku. No cóż klapki z oczu opadły...
            Pozdrawiam, Ma.
            • alicja_wk Re: Forum 30.06.06, 11:36
              > Nie wiem czy uda mi się uratować małżeństwo,jest coraz gorzej,nie moge z nim
              > sie dogadać.

              Gdy pojawi się jakieś "zakłócenie" w związku, to przez jakis czas po jego
              zaistnieniu zawsze tak jest, że nie można znaleźć porozumienia, że nie potrafi
              się ze sobą rozmawiać, a wręcz ucieka się od siebie, czuje się ból, złość, żal,
              pretensje,a przy takich emocjach nie mozna rzeczowo porozmawiać, dlatego
              najlepiej to przeczekać w samotności, poczekać aż wszsytkie złe emocje opadną i
              dopiero wtedy spróbowac powrócić do tego tematu. Myslę, ze nawet lepiej dla was
              obojga byłoby, gdybyście przez jakiś czas pomieszkali osobno i na razie nie
              podejmowali żadnych decyzji, bo pośpieszne kroki zmierzają przeważnie w złym
              kierunku, bo nie zdązą dopuścić do głosu rozsądku, tylko rządzą nimi emocje.
              Lepiej dać sobie trochę czasu na powrót do równowagi, na uciszenie smutku, a
              dopiero wtedy przemysleć cała sytuację, przeanalizować i na koniec podjąc
              decyzję zgodną z wyklarowanymi uczuciami. Decyzje podjęte w stanie wyciszenia
              są najbardziej trafne i słuszne.


              >U mnie także nie tylko o zdrade chodzi, tylko o całokształt naszego związku.

              Tutaj też się zgodzę, bo tak na prawdę to zdrada jest już chyba tylko
              konsekwencją i sygnałem, że w związku dzieje sie cos niedobrego. Zawsze
              uważałam, że ten mechanizm funkcjonuje własnie tak, że jesli czegos w zwiazku
              brakuje, to szuka się tego poza nim, bo przeciez kazdy człowiek ma swoje
              okreslone potrzeby i związek powinien dawac ich spełnienie, a jesli dzieje sie
              inaczej to staramy sie je zaspokajac gdzies poza nim.
              Daltego moze w Twojej sytuacji zaczełabym sie bardziej zastanawiac nad tym, co
              takiego się stało, że mąż od Ciebie uciekł do innej. Wiem, że to przykre i
              chociaz nie byłam w takiej sytuacji, to chyba nie byłabym w stanie zyć z kims
              po zdradzie, dlatego nie uwazam, ze to miałoby być usprawiedliwieniem dla
              Twojego męża, ale jesli skoncentrujecie sie na skutku, jakim była zdrada, bez
              usunięcia przyczyny, to niewykluczone, ze za jakis czas znów do niej dojdzie,
              jesli zdecydujecie się zostac razem. Ale tego można się dopiero podjąc, gdy
              opadną emocje, o których pisałam wcześniej.
              Powodzenia! Mysl teraz przede wszysktim o sobie i o dziecku, bo na facetach się
              świat nie konczy! Zobaczysz, ze bedzie dobrze! Nawet jesli teraz cierpisz, to
              pomysl sobie, ze to sie kiedys skonczy, bo nic na tym swiecie nie trwa
              wiecznie, mimo iż konsekwencje pewnych decyzji i czynów musimy ponosic całe
              zycie!
    • naemi Re: Forum 03.07.06, 13:30
      zajrzyj do nas, zapraszamy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka