opiszę Wam pewną sytuację: chcę czy nie to muszę utrzymywać kontakty z jeszcze niedoszłym eksem, bo jest biologicznym ojcem mojego syna. kilka dni temu miałam jakąś sprawę i postanowiłam do niego zadzwonić. pewnie słyszeliście o takiej opcji, że dzwoniący nie słyszy pip... pip... tylko np. jakąś melodię. ja usłyszałam...... łóżkowe odgłosy eksa i jakiejś tam samicy homo sapiens

w pierwszej chwili nie załapałam co jest grane i sobie trochę posłuchałam, jak już dotarło do mnie i rozpoznałam głos eksa, rozłączyłam się. eks oddzwonił za pół godziny, ja rozmawiałam z nim jak gdyby nigdy nic, w końcu nie wytrzymał i sam się zapytał mnie czy słyszałam i co o tym sądzę
ps. jednak będzie komentarz: jak ja się cieszę, że już nie jestem z tym człowiekiem!!!!!!!!!!!!!!!!!