Dodaj do ulubionych

No i mamy problem.

20.09.06, 15:49
Ex wytoczyl sprawe o ustalenie widzen z corka(4 latka).To juz druga
sprawa,Pierwsza wycofal,bo mu nie odpowiadala opinia pani kurator.Corka boi
sie ojca,bo byla bita,nie chce sie z nim spotykac beze mnie.Przeraza mnie
to ,ze bedzie musiala isc do niego,lub chodzic do jego rodziny,ktora na moj
widok pluje mi pod nogi.Dodam,ze corka jest pod opieka lekarzy
specjalistow,przyjmuje stale leki.Co moge zrobic w tej sytuacji.
Obserwuj wątek
    • jenny_curran Re: No i mamy problem. 20.09.06, 16:01
      Nikt, żaden sąd nie zmusi dziecka do widywania się z ojcem. Być może będzie
      potrzeba, aby mała powiedziała tej obcej Pani w todze sędziny, że "nie chce
      spotykać się z tatą". Sędziowie tak robią, oczywiście nie jest to fajne dla
      dziecka, że otrze się o sąd, ale czy masz inne wyjście, aby ją uchronić od
      czegoś czego nie chce?
      • chalsia Re: No i mamy problem. 20.09.06, 16:08
        pierdu pierdu.

        Sąd nie przesłuchuje tak małych dzieci jako świadków (no ew. w sprawach o
        molestowanie), zwłaszcza w todze oraz nie bierze zdania takiego dziecka na
        poważnie, bo łatwo dzieckiem manipulować.

        Jedyne co możesz zrobic to:
        - mieć opinie od lekarzy co do leczenia
        - miec opinie od psychologa dziecięcego prowadzącego dziecko (jeśli korzystasz
        z takiej pomocy od jakiegoś czasu)
        - wnosić o badanie w RODK ojca, dziecka, siebie i ew. osób z rodziny ojca
        - wnosić by kurator ponownie odwiedził ojca oraz zebrał o nim wywiad
        środowiskowy

        Chalsia
    • megan26 Re: No i mamy problem. 20.09.06, 20:43
      boże ja mam nadzieje że mój nie wpadnie na taki pomysł chociaż wszystko jest
      możliwe dziecko nie chce wogóle sie z nim widywać on wcale nie przychodzi a tu
      na takiej sprawie co powiedzieć jakie argumenty czy wystarczy tylko opinia
      psychologa by sąd nie wyraził zgody by sam widywał się z dzieckiem?
    • grzanka23 Re: Nie utrudniam mu spotkan. 20.09.06, 21:00
      Jeszcze dopisze,ze ojciec widuje sie z corka co drugi dzien,w kazdy weekend
      tyle ze w mojej obecnosci.
      • megan26 Re: Nie utrudniam mu spotkan. 20.09.06, 21:04
        mój może przychodzić kiedy tylko chce tylko że tego nie robi i boje się że może
        mi zrobić na złość i założyć taką sprawę będzie chciał się zemścić za to że
        dziecko go nie szanuje a to naprawde nie moja wina ja mu nic nie utrudniam ale
        to już taki typ człowieka który zrobi wszystko by mnie poniżyć i zrobić na złośc
        • grzanka23 Re: Nie utrudniam mu spotkan. 20.09.06, 21:06
          Moj rowniez robi mi na zlosc,i nie rozumie ze krzywdzi przez to dziecko.
          • grzanka23 Ustalenie widzen. 20.09.06, 21:09
            Ile lat ma Twoj synek?
            • grzanka23 Re: Ustalenie widzen. 21.09.06, 14:57
              Przepraszam,zle wyczytalam.
        • grzanka23 Re: Nie utrudniam mu spotkan. 20.09.06, 21:08
          Ile lat ma Twoj synek?
          • megan26 Re: Nie utrudniam mu spotkan. 21.09.06, 11:26
            córcia mam córeczkę która ma 6 lat czy to normalne że ona nie chce sie widywać
            z własnym ojcem a może to moja wina ja może podświadomie przekazuje jej taką
            niechęć do niego ale z drugiej strony może to i dobrze nie chcę by później
            cierpiała przez niego tak jak ja a wiem że tak będzie pozdrawiam
    • pawel-szadko Re: No i mamy problem. 21.09.06, 21:57
      chwała temu ojcu, że chce się widywać z córką pomimo nieprzyjemności sprawy
      sądowej.
      Boi się? Chyba tu Twoje interwencje powodują taki obrót sprawy.
      Pamiętaj, że takie małe dziecko w jednej chwili się boi ojca (rzekomo), a za 5
      minut jest w siódmym niebie i juz nie pamięta o mamie, tylko cieszy się zabawą
      razem z tatą.
      Pamiętaj, że to nie on przede wszytskim walczy o swoje prawo, tylko o prawo
      Waszej córki to kontaktów z obojgiem rodziców po to ona ma do tego prawo.
      Zapominasz o tym? Dlaczego tak karzesz własne dziecko? Może go nienawidzisz?
      Leki- ha ha ha- to ojciec nie może dać dziecku leku. Tylko potrafi to pani
      właściciel dziecka?
      W tej sytuacji pozwól ojcu dziecka bez problemów spotykać się z córką bez
      Twojej obecności, bo to jest na prawdę niepotrzebne!
      • megan26 Re: No i mamy problem. 22.09.06, 09:01
        ja rozumiem że to jest potrzebne że dziecko powinno mieć ojca ale co robić w
        sytuacji gdy ojciec zaniedbuje dziecko ? mój były mąż kiedyś przywiózł dziecko
        które przez czały dzień nie jadło bo nie lubi potraw z grila a on powiedział że
        specjalnie dla niej nie będzie robił nic innego co jak zadasz pytanie ojcu o to
        kto opiekuje się dzieckiem gdy ono jest z nim a on sobie śpi albo ze znanomymi
        strzela z wiatrówki do puszek a on odpowiada że on ma od tego ludzi. czy na
        siłe zmuszać dziecko do kontaktów z takim człowiekiem i wywoływać w nim wielki
        strach i narażać na niebezpieczeństwo? ja rozumiem że śą wspaniali ojcowie
        którzy fantastycznie potrafią zajmować się dziećmi ale niestety są też tacy
        którzy traktują dziecko jak zabawkę którą w każdej chwili można zostawić i
        przypomnieć sobie o niej za jakiś czaś i wrócić się po nią by chwile się
        pobawić i znów wrzucić w kąt. pozdrawiam
        • pawel-szadko Re: No i mamy problem. 22.09.06, 12:33
          Oczywiście, że tak jest. Sęk, w tym, że skoro ojciec walczy w Sądzie o kontakty
          to znaczy, że zależy mu na tych kontaktach. Raczej nie robiłby sobie tyle
          trudu, aby komuś dopiec.
          ja rozumiem że śą wspaniali ojcowie
          > którzy fantastycznie potrafią zajmować się dziećmi

          Tylko kto ma to ocenić? Wydaje mi się, że ojciec dziecka Grzanki jest dobrym
          ojciem. Może w Twojej ocenie, też takby było, ale Grzanka twierdzi inaczej.
          > strzela z wiatrówki do puszek

          Czy to jest na każdym spotkaniu z dzieckiem, czy może 2 lata temu raz tak się
          zdarzyło?

          Pozdrawiam
          • nzuri Re: No i mamy problem. 22.09.06, 20:20
            pawel-szadko napisał:

            > Oczywiście, że tak jest. Sęk, w tym, że skoro ojciec walczy w Sądzie o
            kontakty
            >
            > to znaczy, że zależy mu na tych kontaktach. Raczej nie robiłby sobie tyle
            > trudu, aby komuś dopiec.

            I tu się mylisz. Znam dwa takie przypadki gdy ojcowie walczyli o kontakty tylko
            i wyłącznie dlatego, ze chcieli dopiec matkom dzieci. Jeden z przypadków to
            było kuriozum. Facet widywał dziecko co drugi dzień po południu (odbierał z
            przedszkola i odwoził ok. 20, po kolacji) i spędzał z nim co drugi weekend od
            piątkowego popołudnia do niedzieli wieczorem, oraz miesiąc wakacji + tydzień
            ferii zimowych. Było to ustalone na gębę. W momencie jak pojawiła się nowa pani
            wizyty ograniczył do dwóch popołudni w miesiącu. Prośby matki nie pomagały w
            zwiększeniu częstotliwości kontaktów. W końcu, po kolejnych jej tłumaczeniach,
            ze dziecko tęskni, że mógłby je chociaż wziąć na jeden cały dzień w weekend,
            przy mnie, padły z jego strony słowa "Jak ci tak zależy na kontaktach to je
            ustalę w sądzie i tego będę się trzymał". I wystąpił o to, co wcześniej mógł
            mieć bez postępowania sądowego. W sądzie wystąpił o badanie w RODK i
            argumentował, że ex żona mu utrudnia. Dostał co chciał a i tak do dzoecka nie
            przychodzi.

            Więc są i takie przypadki. Śmiem twierdzić, że nie są odosobnione.
      • iludien Re: No i mamy problem. 22.09.06, 09:59
        > Pamiętaj, że takie małe dziecko w jednej chwili się boi ojca (rzekomo), a za 5
        > minut jest w siódmym niebie i juz nie pamięta o mamie, tylko cieszy się zabawą
        > razem z tatą.

        pewnie do czasu, jak dostanie paskiem po du..e.
        wtedy znów chce do właścicielki.
        • pawel-szadko Re: No i mamy problem. 22.09.06, 12:34
          jak go tylko skrzyczy to wtedy też będzie chciał do mamy, ale jak go skrzyczy
          mama lub da mu klapsa, wtedy będzie chcciał do taty.
          • diinna Re: No i mamy problem. 22.09.06, 13:35
            >>>jak go skrzyczy
            > mama lub da mu klapsa, wtedy będzie chcciał do taty.


            Ja wprawdzie nie uznaje bicia dziecka i nie bije go.
            Wiec tylko odniose sie do części "jak go skrzyczy ".
            Mojed dziecko jeszcze nidy nie ogłosiło ze wobec tego chce do taty.
      • pelagaa Re: No i mamy problem. 22.09.06, 10:19
        > chwała temu ojcu, że chce się widywać z córką pomimo nieprzyjemności sprawy
        > sądowej.

        Czasem umiesz Pawle napisac taki normalny post, a jak czasem przywalisz, to jak
        lysy grzywka o beton doslownie.
        Pomnik wystaw ojcu najlepiej, ze interesuje sie nadal wlasnym dzieckiem.
        Na nieprzyjemnosc spraw sadowych pracuja zazwyczaj obie strony, choc czesto w
        nierownym stopniu.
        • pawel-szadko Re: No i mamy problem. 22.09.06, 12:21
          wiesz mogę powiedzieć na własnym przykładzie. Słyszałem wielokrotnie "niejeden
          machnąłby ręką, podziwiam Cię, że robisz te sprawy i walczysz o godne kontakty".
          Skoro ktoś robi sprawę o kontakty to:
          1. Sytuacja między rodzicami jest zła i nie mogą się dogadać
          2. Rodzic chcę, aby dziecko miało z nim kontakt mimo to.
          Pamiętaj, że ze względu na punkt pierwszy będą głosy, że jest robione nie dla
          kontaktów tylko, że by dogryść albo żeby pokazać. Musisz odpowiedzieć na sobie
          pytanie- Kto zadawałby sobie tyle trudu, dla takiego motywu?. Nie mówie, że
          nikt, ale jest to liczba marginalna. Skoro ktoś już taką sprawę rozpoczyna to
          zależy mu na tym dziecku.

          Nieprzyjemność sprawy sądowej to kwestia nawet bez pracy obu stron. Ona sama w
          sobie jest nieprzyjemna, a poza tym pochłania czas, pieniądze. Czy Ty byś
          zrobiłą jakąkolwiek sprawę sądową, abstarchując w tym przyapadku od dzieci,
          ażeby komuś zrobić na złość, bez osiągnięcia wymiernych efektów takowej sprawy?

          > Pomnik wystaw ojcu najlepiej, ze interesuje sie nadal wlasnym dzieckiem.

          Przy niektórych mamach (NIEWSZYSTKICH oczywiście) na prawdę jest to
          osiągnięcie.
          • pelagaa Re: No i mamy problem. 22.09.06, 13:28
            > Czy Ty byś
            > zrobiłą jakąkolwiek sprawę sądową, abstarchując w tym przyapadku od dzieci,
            > ażeby komuś zrobić na złość, bez osiągnięcia wymiernych efektów takowej
            > sprawy?

            Ja nie. Ale ja zyje swoim zyciem, nie potrzebuje celow zastepczych, nie
            potrzebuje sie na nikim mscic, szanuje swoj czas, swoje nerwy i swoje
            pieniadze. Jednak pozwana bede sie bronic i to nie bedzie bierna obrona. Wiem
            jednak, ze jet wiele przypadkow (po obu stronach), kiedy rozne sprawy sa
            zakladane niekoniecznie z racjonalnych pobudek.

            > Słyszałem wielokrotnie "niejeden
            > machnąłby ręką, podziwiam Cię, że robisz te sprawy i walczysz o godne
            > kontakty"

            Nie wiem, jak bym postapila, nie bylam nigdy w takiej sytuacji. Ja nie
            umialabym zyc bez swojego dziecka, pewnie walczylabym. Ale chyba nie
            oczekiwalabym za to pomnikow.
    • ann17 Re: No i mamy problem. 22.09.06, 09:21
      Witaj, pewno posypią się na mnie gromy ale: dla dobra dziecka będzie, jeżeli
      oboje rodziców będzie mialo wpływ na jego wychowanie. Twója córcia ma i mamę i
      tatę. Piszesz że tata widuje małą co 2 dni. Wiele z matek na tym forum
      bezskutecznie walczy, żeby ojcowie się dziećmi interesowali. Piszesz że mała
      nie chce, że się boi, ale też piszesz że Ciebie to przeraża. Może przede
      wszystkim Ty opanuj swoje emocje, i nie pokazuj ich dziecku.. Twoja mądra i
      dojrzała postawa może zaprocentować w przyszłości, tak aby młoda jak będzie
      miała kilkanaście lat, miała dwoje rodziców, dal których jest ważna, i w
      których znajduje oparcie. To że dziecko przyjmuje leki na stałe, nie jest
      żadnym argumentem żeby ojcu i dziecku ograniczyć prawo do spędzania wspólnie
      czasu !!!
      • diinna Pytanie do Ann17 22.09.06, 09:53
        Oczywiśce nie podarzam Twojej opini.
        Mam tylko pytanie.
        Skąd wiesz dlaczego boi sie to dziecko?? ( dziecko było bite)
        Ska wiesz ze najlpsze lda tego dziecka sa spotania bez obecnosci matki???
        Moze dziecko nie ma poczucia bezpieczeństwa?

        Ja od razu mówie nie wiem co dla tego dziecka dobre.
        Moge doradzić wizyte u dobrego psychologa i On pomoże ustalić jak to najllepiej
        przeprowadzic dla dziecka.

        Ale zastanawai mnie ska Ty wiesz wydajać takie jednoznaczne opinie.
    • diinna Re: No i mamy problem. 22.09.06, 10:41
      Sprawa związan z kontaktami bywaja trudne i niejednoznaczne.
      Jedno jest niepodważalne jesli ojceic nie jest patologidzny kontakty sa jak
      najbardzie potrzebne. Natomais jak powiny wygladac , gdzie sie odbywac , jakw
      jakiej formie i częstotliwośc dla dziecka - to juznie jest jednoznaczne.
      Myśle ze nie ma tu jeden dobrej rady i jednego dobrego modelu. Jesli dziecka ma
      lęki - któreych podłoże może byc rózne i trudno jednoznacznie ocenic co i jak
      to warto iśc do psychologa który powoli pozwoli ustaliśc co dla dziecka, w
      danym j sytułacji jest najkorzystniejsze. Dla dziecka ale nie wyrwaneg ze
      swiata kóry go otacza ale własnei zgodnie z realiami jakie sa w jego zyciu, w
      jego sytuacji.


      Pozdrawaim
      Trzymaj siesmile
      Rozważ wszystkie obcje
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka