Dodaj do ulubionych

samotna z zaskoczenia

IP: *.* 26.11.01, 19:19
Jestem tuż przed rozwiązaniem: liczę dni do końca, a mój mąż po trzech latach małżeństwa oświadczył, że się zakochał i postanowił "być szczęśliwy". Wściekłość jeszcze mi nie minęła, a nadeszła rozpacz, która zdominowała moje dni... Szukam rozsądnego wyjścia i sposobów, by męża dotknęły konsekwencje jego decyzji. Pomóżcie, czekam na listy.Aga, (i...60%dziewczynki 20 dni przed porodem)
Obserwuj wątek
    • Gość: guest Re: samotna z zaskoczenia IP: *.* 27.11.01, 11:39
      Aguś, strasznie Ci współczuje. Ten Twój facet to drań. Napisz na emamę tam jest sporo mam prawników i na pewno ktoś Ci pomoże. Nie wiem czego oczekujesz. Ale moim laickim zdaniem nie dałabym mu na razie rozwodu (jeżeli Cię o to prosi). Może po urodzeniu prześlicznej dzieciny dusza ma zmięknie i będzie chciał spróbować od nowa. Ja w Twojej sytuacji na dzień dzisiejszy zrobiłabym tak (nie wiem czy chcesz ratować to małżeństwo):- nie rozwód- nie robić mu wyrzutów i awantur (najważniejszy jest dzidziuś)tym nic już nie zyskasz, a spokojem i opanowaniem oraz dobracią byc może-zaciętość i zemsta z twojej strony, spowodują na mężu usprawiedliwienie samego siebie jeszcze bardziej- robic tak, aby uczestniczył w przygotowaniach do narodzin i jeżeli to możliwe w czasie samego porodu oraz po- udostępniać mu jak najczęściej kontakt z dzieckiem- czasami (nawet podstępnie) musisz okazać, że on jest Ci niezbędny (z rozwagą)- na razie jak powiedziałam żadnych prawnych krokówJeśli chodzi o pieniadze nie wiem jaka jest sytuacja między Wami możesz- i to natychmist- jak chcesz podać go do sądu o alimenty. Pozdrawiam trzymaj się teraz najważniejsze jest dziecko nie jakiś tam facet nawet jeżeli jest Twoim mężem. Zostaw to na potem. Skrzynia
      • Gość: guest Re: samotna z zaskoczenia IP: *.* 28.11.01, 21:03
        Dziękuję za rady i wsparcie, teraz tego właśnie potrzebuję. Wszystko mnie utwierdza w tym, że w tej chwili ja i dziecko jesteśmy najważniejsi. Czekam.aga
        • Gość: stynka Re: samotna z zaskoczenia - ODEZWIJ SIĘ, AGA! IP: *.* 12.02.02, 00:58
          Aga, nie podałaś adresu e-mail, nie ma jak się z Tobą skontaktować :(. Odezwij się! Napisz, jak córunia (a może jednak chłopczyk?). Jak się czujecie? Czy ułożyło Ci się lepiej, niż to na początku mogło wyglądać? Napisz chociaż słówko!Bardzo serdecznie Was pozdrawiamy!stynka z Jachem i zapewne wszystkie dziewczyny, które do Ciebie pisały :)
    • Gość: guest Re: samotna z zaskoczenia IP: *.* 27.11.01, 21:39
      Wydaje mi się , że przede wszystkim musisz zacząć stąpać twardo po ziemi. Czeka Cie w życiu trudny okres ponieważ urodzenie dziecka wiąże się z wieloma obowiązkami i nie zawsze są to tylko miłe chwile . Zostałaś sama, musisz w takoej sytuacji pomyśleć o dziecku, przede wszystkim o jego zabezpieczeniu majatkowym. Dziecko kosztuje bardzo dużo ,nie będziesz miała męża do pomocy, ani w opiece ani w finansach. Wydaje mi się, że musisz zatroszczyć się o pieniążki już teraz, bo twój małżonek jest nie tylko nieodpowiedzialny , ale w ogóle go nic nie obchodzisz. PO rozwodzie majątek dzieli się na pół, a więc może warto zatroszczyć się o Wasze pieniądze już teraz, póki nie zainteresowała sie nimi kochanaka męża. Wypłać wszystkie oszczędności i przelej na kontoosoby której ufasz w razie czego powiesz, że wydałaś wszystkie wartościowe rzeczy sprzedaj. MUSISZ ZADBAĆ O SIEBIE I CÓRKĘ. W tej chwili zemsta nic nie da, musisz jak najszybciej działać. Może jestem wyrachowana , ale wiem, że życie jest brutalne. Zyczę Ci powodzenia.
      • Gość: guest Re: samotna z zaskoczenia IP: *.* 28.11.01, 21:13
        Dziękuję za dobre rady ,jest mi to teraz bardzo potrzebne.Wiem , że jest draniem , ale chciałabym jeszcze uratować nasze małżeństwo.Napisz coś jeszcze.aga
    • Gość: guest Re: samotna z zaskoczenia IP: *.* 29.11.01, 14:56
      Aga - Próbuj ratować swoje małżenstwo, daj szansę sobie, Waszemu dziecku i swojemu mężowi. Niewiele napisałas - czy do tej pory było wszystko ok? czy to Wasze pierwsze dziecko? Jak układ się wasze życie?Może wtedy łatwiej byłoby cos konstruktywnego doradzić.Tymczasem - spróbuj z nim porozmawiać. Zapytaj się dlaczego? Pamiętaj, walczysz o swoją rodzinę... Zrób wszystko co możesz, żeby ratować małżeństwo - bądz w stosunku do siebie w porządku. I zawsze możesz napisać na priva - trzymam kciuki!PS. Skąd jestes?
    • Gość: PETRA Re: samotna z zaskoczenia IP: *.* 29.11.01, 18:21
      Tak naprawdę nie jesteś samotna - masz córeczkę...Ratuj swoje małżeństwo - warto spróbować.Daj mu sznasę "poczuć" bycia ojcem - może to go zmieni.Ale pamiętaj - Asia ma rację - myśl o zabezpieczeniu siebie i dziecka...Trzymaj sięPETRA
      • Gość: guest Re: samotna z zaskoczenia IP: *.* 29.11.01, 19:52
        Aga!Nie tylko ty jestes samotna,ja jestem w 7 miesiacu ale tak na prawde niby mieszkam z chlopakiem a jestem samotna,wiem ze to nie jego wina ,pech chcial ze wlasnie jak jestem w ciazy okazalo sie ze ma schizofrenie i teraz ma najwieksze ataki.Czasami sie nawet cieszy ze bedzie mial dziecko ale w wiekszosci ma urojenia i przygotowuje sie na swoja smierc,a ja musze go wspierac i tlumaczyc ze to nie prawda. Wtedy sie wkurza ze go oklamuje itd itd itd moglabym opisywac wiele bardziej przykrych rzeczy, ktorymi mnie bardzo rani,ale mu wybaczam ,bo wiem ze to choroba.Tylko on jest jej nie swiadomy, to jest najgorsze.Wierzy w swoj swiat a ja ,no coz sama sie o wszytko musze martwic. Na razie sama chodze do po psychiatrach i staram sie zrozumiec jak walczyc ze schizofrenia,ale musze go zmusic aby zaczal sie leczyc bo wierze ze nie jest za pozno.
        • Gość: guest Re: samotna z zaskoczenia - schizofrenia IP: *.* 30.11.01, 08:50
          Napiszę tu parę słow o schizofrenii. Jeśli twój chłopak naprawdę jest na to chory , to zrób wszystko , aby się leczył. O ile wiem nie da sie z tego całkowicie wyleczyć ,ale można zatrzyamć albo nieco cofnąć rozwój choroby. Wszystko zależy od stanu zaawansowania i ważne jest jak najszybsze podjęcie leczenia. Piszę o tym, bo jakoś tak mi się w życiu układało ,że wśród najbliższych przyjaciół miałam kilka osbób z takimi problemami. Życie przy takiej osobie jest potwiernie wyczerpujące. Takie osoby często są bardzo podejżliwe,agresywne , a z koleji leki powodują popadanie w apatię i bierność. Muszę przyznać, że moja kiedyś najbliższa przyjaciółka zapadła na shizofrenie. NIe miałam o tym pojęcia, nie leczyła się. Dla otocznenia stała się nie do zniesienia, w końcu po ptrzech latach emocjonalnej huśtawki zerwałam znajomosć. Dopiero po kilku następnych latach dowiedziałam się , że jej wyskoki były atakami choroby... zaniedbanie leczenia doprowadziło ją do fatalnego stanu.Znam też małżeństwo, w którym maż jest chory , ale się leczy. Jest bierny i właściwie nic nie robi. Rodzinę utrzymje żona, a on co jakiś czas ma pretensje do całego świata. Nie wiem czy zniosłabym takie życie. Ale ona go na swój sposób kocha i znosi to. W każdym razie dobrze by było , abyś wiedziała w co się pakujesz. Dowiedz siejak najwięcej o jego chorobie. A jeśli nie jesteś gotowa na wielkie wyrzeczenia , to lepiej go zostaw lekarzom , a dalej sama układaj sobie życie.
    • Gość: guest Re: samotna z zaskoczenia IP: *.* 30.11.01, 14:59
      Witaj Ago. Wiem co czujesz, ja byłam w 7 miesiącu ciąży, kiedy zostawił mnie mąż (mój pierwszy mąż). Pobraliśmy się "z miłości". Przynajmniej z mojej strony była ona prawdziwa. Bardzo chcieliśmy dziecka, ja nawet leczyłam się, bo po wielu zapaleniach przydatków miałam kłopoty z zajściem w ciążę. On marzył o córeczce.... Zaszłam w ciążę bardzo szybko po ślubie. Ale pierwsze miesiące były bardzo ciężkie. I nagle radość męża zamieniła się w irytację, zniecierpliwienie, że to nie nim się zajmuję, nie jemu usługuję, nie jego rozpieszczam, ale że to mną trzeba się zajmować, bo musiałam cały czas leżeć w łóżku. Najpierw wyprowadził się tłumacząc się tym, że rano jest bardzo niewyspany po moich nocnych "przytulaniach z kibelkiem". Potem doszły mnie słuchy, że przesiaduje po knajpach z kolegami i... koleżankami. Byłam właśnie w 7 miesiącu, kiedy wybrałam się do niego z wizytą (czułam się już świetnie, zagrożenie minęło). Opowiem Ci dokładnie co mnie tam spotkało, właściwie opowiadam o tym pierwszy raz od 7 lat, wcześniej powiedziałam o tym tylko swojemu drugiemu mężowi. Otóż "on" kazał mi wypier...., stwierdził, że, cytuję: "suka byłaby bardziej godna nosić jego dziecko, nie ja". A jego mamuśka stwierdziła, że właściwie jeszcze tego, znowu cytuję: "bachora nie masz, może umrzeć np przy porodzie?". Skąd taka nienawiść?? Naprawdę nie wiem, tym bardziej, że niczego złego nie zrobiłam, nie kłóciłam się, nie nachodziłam go. Dlaczego Ci o tym piszę? Chcę podkreślić, że przeżyłam to tylko i wyłącznie dlatego, że miałam tę swoją kruszynę pod sercem. W innym razie nie wiem co by mogło się stać. A tak zniosłam to nad podziw łagodnie. Myślałam tylko o dziecku!!! Jakże Ją wtedy kochałam!!! I nadal kocham!! Moja Anula ma już 13 lat. To dzielna i kochana dziewczynka. Jej ojciec dowiedział się, że jest na świecie, gdy miała 3 tygodnie. Potem tylko raz spróbowałam być z nim - kiedy Ania miała 1.5 roczku. Wystarczyły dwa dni, żebym stwierdziła, że wymagam czegoś więcej od ojca mojego dziecka. Rozwiedliśmy się, tak jak radzi Ci Asia, porządnie zadbałam o interesy dziecka. Walczyłam jak lwica, nawet nie wiesz ile sił potrafi wykrzesać z siebie matka!!! Gdy Niunia miała 6 lat poznałam najwspanialszego człowieka pod słońcem - mojego obecnego męża. Zaszłam w ciążę, wtedy doszliśmy do wniosku, że dobrze by było dla Ani, aby nosiła nasze wspólne nazwisko, nie czułaby się wyobcowana. Poprosiłam o to Jej biologicznego ojca. Notabene, nigdy Jej nie odwiedzał, nie interesował się Nią, nawet jak go o to prosiłam, tłumaczyłam, że to przecież jego dziecko... A wiesz co on zrobił? Założył sprawę w sądzie gdzie stwierdził, że tak właściwie to po co on ma płacić na dziecko które nie nosi jego nazwiska? Cytuję: "nie chcę już wysoki sądzie być ojcem, rezygnuję o ile się da....". Sędzina stwierdziła, że jak długo pracuje i w ogóle zna historię sądownictwa w moim mieście, tak nigdy jeszcze o czymś takim nie słyszała! Mój ukochany adoptował Anię. Dał Jej swoje nazwisko. Ale powiem Ci szczerze, że do tej pory mam w sercu żal, żę tak łatwo ten drań "sprzedał" swoje dziecko!!! Tym wywodem chcę dać Ci nadzieję, że nawet jeśli dojdzie między wami do rozwodu, to naprawdę nie jest jeszcze koniec świata. Masz swoje maleństwo, ciesz się Nim (Nią). To jest teraz najważniejsze w Twoim życiu!!! A mąż? On, moim zdaniem, też powinien mieć świadomość, że nie jest niezastąpiony... Czy da się uratować małżeństwo? Przykro mi Aga, ale moim zdaniem nie ma już czego ratować. Podkreślam, żeby nie wywołać nie daj Boże lawiny postów, że to jest MOJE zdanie. Dla mnie facet, który zdradza i to jeszcze w takim momencie, najważniejszym w całym życiu, to już nie mąż... To ktoś obcy. A obcego nie wpuszcza się do swojego życia. Ja nie mogłabym zapomnieć o tym co zrobił, a skądinąd wiem, że i taki facet też nie zapomina, tylko potem stara się robić to jeszcze raz, i jeszcze raz, i jeszcze raz... na zasadzie: raz mi się upiekło to i następnym też... Nie wiem, czy Cię pocieszyłam, pewnie nie. Dlatego napiszę jeszcze, że to nie jest reguła. Próbuj, może Tobie się uda? Pozdrawiam bardzo serdecznie Gosia1
      • Gość: stynka Re: samotna z zaskoczenia IP: *.* 04.12.01, 23:19
        Pod ostatnim akapitem postu Gosi1 podpisuję się obiema rękami!!!Bardzo bardzo ciepło pozdrawiam wszystkie samodzielne (może by tak zmienić nazwę forum?) mamusie. :) Tatusiów też, bo i tacy istnieją.stynka
    • Gość: guest Re: samotna z zaskoczenia IP: *.* 01.12.01, 21:01
      Witam Cię Aga,Do rozwiązania zostały Ci jakieś dwa miesiące. Pod sercem Twoja córeczka nadsłuchuje Twoich emocji, lęków i radości. W tych ciężkich chwilach staraj się zatroszczyć o Nią, aby czuła się bezpieecznna i chciana. Współczuję razem z Tobą ponieważ zostałam sama gdy ojciec mojego dziecka dowiedział się, że jestem w ciąży. Do dzisiejszego dnia (a moja córeczka ma już 8 miesięcy) trudno mi się z tym wszystkim uporać.Wydaje mi się, jednak że najważniejszy teraz Twój spokój. Myśl o dziecku, o narodzinach. W Waszych relacjach z mężęm wiele się może zmienić, ale nie zamykaj się, nie zaperzaj. Daj Wam szansę. Gdybyś miała jakieś pytania ( w tym natury prawnej) bardzo proszę odezwij się.Pozdrawiam Dodi.
    • Gość: guest Re: samotna z zaskoczenia IP: *.* 01.12.01, 21:52
      hejJestem w szoku. Przecztałam to mojemu mężowi i powiedziałam mu krótko: Obcielabym Ci jaj i nic by mi nie zrobili bo przecież działam w depresji (przed lub po)porodowej (szoku czy jak tam to zwą).Pozdrawiam Cię gorąco i trzymaj się, jestem z Tobą.
    • Gość: guest Re: samotna z zaskoczenia IP: *.* 06.12.01, 09:32
      Droga Ago,Naprawdę wyobrażam sobie co czujesz. Będąc na Twoim miejscu, też pałałabym wściekłością. Twój mąż wygląda na osobę nieodpowiedzialną. Prawnie jednak, czy chce czy nie, jest odpowiedzialny za Ciebie i dziecko (w przypadku rozwodu, czego może jednak uda się uniknąć, Twoja pozycja jako porzuconej ciężarnej byłaby bardzo silna - jeśli będziesz chciała z nim walczyć np. o majątek, alimenty, to możesz wiele wygrać i "puścić go w skarpetkach" do tej jego flamy). Sądzę jednak, że w tym momencie Twojego życia, najlepszym działaniem będzie spokój, choć nie jest to łatwe. Twoje dzieciątko odczuwa to co Ty, Tobie szybciej bije serce, Okruszkowi też (Twój mąż w swoim egoizmie zapewne nie zdaje sobie z tego sprawy). Spróbuj może skupić się tylko na maleństwie i robić tak aby nie odczuło konsekwencji działań niemądrego tatusia. A tatuś ... wierz mi, że jeśli nie jest ostatnim łachmytą, wcześniej czy później zrozumie jak głupio zrobił. Zresztą zakochanie to stan, który nie trwa wiecznie. Może warto przeczekać ... jeśli oczywiście potrafiłabyś mu wybaczyć. Też przeżyłam trudne chwile, borykam się z nimi nadal, mam 9 miesięczne dzieciątko. Doszłam w pewnym momencie do wniosku, że żaden mężczyzna nie jest wart niepokoju mojego dziecka i mojej nerwicy. Wszelkie powody do smutku, jakich dostarcza mi mąż, lekceważę, uważając że moj spokój i dobro dziecka są najważniejsze. Staram się być ponad tym; w tej chwili niewiele więcej mogę zrobić. Ale życie nie kończy się dziś! Ważne, żebyś miała kogoś obok - rodziców, przyjaciół, którzy Ci pomogą po porodzie. Nie denerwuj się i bądź ponad małością Twojego męża. Ty jesteś najważniejsza, Ty dajesz życie i należy Ci się szacunek, a jeśli on tego nie rozumie, to znaczy, że mu brakuje inteligencji. Po porodzie rozszaleją się trochę Twoje hormony, będziesz odczuwać wszystko mocniej, dobitniej. Trzymaj je w garści. A teraz najważniejsze - pierwszy świadomy uśmiech Twojego dziecka wynagrodzi Ci wszystkie trudy. Zrozumiesz, że dokonałaś WIELKIEJ RZECZY. Trzymaj się cieplutko. Agnieszka.
    • Gość: guest Re: samotna z zaskoczenia IP: *.* 07.12.01, 15:29
      Cześć Aga !Cieszą się że będziesz miała dziewczynkę, to niesamowita radocha. Ja mam 2,5 letnią Zuzkę.Macieżyństwo powinno przynosić Ci teraz największą radość i przyćmić rozpacz przez głupiego faceta ( wiem że to niełatwe ). Staraj się być samodzielna i w pewnym stopniu go olać. Jak jest Ciebie weart to się opamięta i wróci na kolanach, jak nie to niech spada na drzewo - sama też dasz sobie radę. Uwierz w siebie, jesteście we dwie i o tym teraz myśl. Może Cię tym nie pocieszę, ale ja ze swoim chłopakiem byłam 10 lat (na kocią łapę ), zaszłam w ciążę a on stwierdził że do tego nie dorósł. Dałam sobie radę i jestem szczęśliwą mamą wspaniałej córeczki. Powodzenia i pisz do mnie jak masz ochotę ! KASIA
      • Gość: guest Re: samotna z zaskoczenia IP: *.* 08.12.01, 13:23
        Cześć Ago,Domyślam sie jak się czujesz. Mój facet zostawił mnie prawie cztery miesiące temu również z zaskoczenia. Po tygodniu dziwnego zachowania, które dało mi dużo do myślenia wyjechał podobno służbowo na weekend i w niedzielę wieczorem przyjechał i oznajmił, że chce odejść. Wyprowadził się w ciągu 15 minut, musiał się spieszyć, bo zadzwoniłam do mojej przyjaciółki, która mu kiedyś obiecała, że jeśli mnie skrzywdzi bedzie miał z nią doczynienia. Wyprowadził się do swojej miłości sprzed 13 czy 14 lat, która notabene będąc z nim w ciąży, usunęła ją. Teraz ona ma dziecko z innym mężczyzną, którego zostawiła, a wzięła się za mojego rozbijając moją rodzinę. ponieważ żyliśmy na "kocią łapę" nie wiele mogę. W związku z tym wystąpiłam do sądu o alimenty, bo on powiedział, że już mnie nie kocha. Szybko się odkochał, zajęło mu to tydzień, nic nie znaczyłam dla niego ja i nasze dziecko. Zostały mi zasądzone alimenty na córkę od września, natomiast ojciec dziecka nie zapłacił mi jeszcze ani złotówki, bo twierdzi, że on nie ma pieniędzy a mnie ma kto pomagać, bo mam przecież rodziców a on nie ma nikogo. Tak naprawdę ma ojca i dalszą rodzinę ale wszyscy się od niego odwrócili, nawet nasi wspólni znajomi, których poznałam dzięki niemu. Jestem może w trochę lepszej sytuacji niz Ty, bo moja córeczka w momencie odejścia jej ojca miała 13 miesięcy, jednak wiem, że bardzo się to odbiło na jej zachowaniu. W tej chwili boi się, że i ja odejdę i ją zostawię. Nie mogę się ruszyć sama na krok, tam gdzie ja jest i moja mała. Może to lepiej, że Twój mąż odszedł zanim urodziło się Wasze dziecko, bo nie pozna strachu przed odejściem rodzica. Mnie się wydaje, że byłoby mi łatwiej to znieść gdyby moj facet wyprowadził się zanim urodziłam córkę, niż w tej chwili. Bo mój były facet skrzywdził nie tylko mnie ale przede wszystkim swoje dziecko i to nie pierwsze. Okazuje się, że tak naprawdę jest niedojrzałym i nieodpowiedzialnym chłopcem, który nie powinien zakładać rodziny, a już napewno nie powienien mieć dzieci. Na pytanie dlaczego odszedł stwierdził, że ją kocha. Szkoda tylko, że nie poszedł do niej prawie trzy lata temu, tylko przyszedł do mnie założył ze mną rodzinę, walczył o utrzymanie ciąży, żeby mogło się urodzić nasze upragnione dziecko. Mnie też mówił, że kocha mnie i dziecko, w tej chwili nie wierzę, że jest zdolny kochać kogokowiek nawet samego siebie. On chyba nie wie co to znaczy kochać kogoś, tak jak nie wie chyba tego Twój mąż. Obecnie z moim byłym prowadzimy wojnę w sądzie o wysokość alimentów, u komornika o ściągnięcie alimentów, bo jego nie obchodzi czy dziecku czegoś nie brakuje. Nawet nie zapyta czy ma co jeść, czy mam dla niej pieluchy czy ma ubranka. Nie wiem czy mu się odmieni i będzie chciał wrócić i czy warto go przyjąć, bo skoro zrobił to raz, to prawdopodobnie zrobi to jeszcze raz. Mam nadzieję, że nie będą szczęśliwi razem, bo ktoś mądry kiedyś powiedział, że nie można budować swojego szczęścia na czyimś nieszczęściu. Myślę, że w przypadku Twojego męża zadziała ta sama zasada. Na razie najważniejsza dla mnie jest moja mała, bardzo ja kocham i nie żałuję, że udało mi się donosić ciążę, a miałam sporo problemów. Jedno czego żałuję to to, że ma ojca, który nie powinien być jej ojcem, bo nie zasługuje na to. Bardzo rzadko się z nią widuje i był bardzo zdziwiony jak mu powiedziałam, że nie zabierze jej z domu. Wiem, że jeżeli ja zabierze z domu to pierwsze co zrobi to zawiezie ją do swojej kochanicy. Ponieważ swojego syna zawozi do "nowego" domu, wiem, że moją córeczkę równiez tam zabierze. Chce jej oszczędzic widoku nowej partnerki jej taty i wszystkich następnych. Niestety brat przyrodni małej, który ma w tej chwili niecałe 7 lat i bardzo się do nas przywiązał właśnie przez to przechodzi to nie mam ochoty, żeby moja córeczka przechodziła przez to samo. Mały po odejściu jego ojca od mamy przeżył bodajże dwie panie przede mną, potem mnie przez dłuższy czas i wydaje mi się, że mnie zaakceptował i na swój sposób pokochał, poznał kolejna panią, z którą jest jego tata i chyba nie bardzo potrafi zrozumieć obecną sytuację i się do niej przyzwyczaić. Jeżeli będziesz chciała pogadać to napisz do mnie. Ja jestem z Warszawy, jeśli mieszkasz gdzieś niedaleko i chciałabyś się spotkać, żeby podtrzymać Cię na duchu to daj znać.Trzymaj się ciepło, pozdrowienia dla Twojej nienarodzonej córeczki, nie dajcie się.Iza
    • Gość: guest Re: samotna z zaskoczenia IP: *.* 08.12.01, 16:02
      Cześć Aga!Życzę Ci z całego serca abyś uwierzyła, że dasz sobie radę. Chociaż mam już trzydziechę nie wyszłam nigdy za mąż a w kwietniu spodziewam się dzieciątka, które będę wychowywać sama. Myślę że zrobiłam w życiu błąd, iż zawsze z wielkim poświęceniem angażowałam się w związek z ukochanym, tak naprawdę dwa razy byłam pewna że to właśnie to. I owszem do pewnego momentu było super ale kończyło się fatalnie, z czym moja psychika nie może się uporać do dzisiaj. Jestem typowym przykładem toksycznej miłości, potrafiłam faceta na kolanach błagać żeby do mnie wrócił, że nie mogę bez niego żyć bo on jest dla mnie całym światem, itp. itd. Życie potwierdza, że jak mu nie pokażesz, że bez niego też potrafisz być szczęśliwa, silna, warta miłości to nic z tego. Dołączam do opini dziewczyn: myśl teraz tylko o dziecku, też o zabezpieczeniu materialnym. I nie czekaj na Niego z otwartymi ramionami. Cokolwiek się stanie, uważam, że musi zapracować od początku na Twoje zaufanie.PozdrawiamMagda
    • Gość: jstaniszewska Re: samotna z zaskoczenia IP: *.* 19.02.02, 12:52
      Aga, okrutne co, Cię spotkało, ale pamiętaj! Niebawem narodzi się Twoje Dziecię i będziesz przeszczęśliwa.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka