Dodaj do ulubionych

I co ja mam teraz zrobić????- POMOCY

IP: *.* 25.07.02, 21:02
Moje drogie Towarzyszki Doli i Niedoli!!!!!Ostatnio dużo czytam tu sobie o miłości i takich tam podobnych i bardzo mi z tego powodu miło... :-)Ja nie jestem tu odmieńcem i też związałam się z ,,mężczyzną"" jeśli taj Go można nazwać.Może trochę wstępu: znamy się od dziecka gdyż co roku spędzaliśmy wakacje w jednej miejscowości i byłoby wszystko ok gdyby nie to że w tym roku coś się wydarzyło... [nie to co myślicie] :-)Było super ! Dwa tygodnie spędzone tak, że lepiej być nie mogło!Pawełek zauroczony nowym ,,Wujkiem"", któremu wręcz wchodził na głowę...Gość wydawać by się mogło bardziej odemnie odpowiedzialny i stateczny, ale [ i tu pojawia się super problem] jest TROSZKĘ odemnie młodszy... troszkę- znaczy 5 LAT!!!!!!!MAM FACETA, KTÓRY JEST JESZCZE W LICEUM!!!!!!!!!!!!!Co Wy na to?I tu pytanie do Was?Co sądzicie o takich związkach?Czy to w ogóle może wypalić (ostatnimi dniami poprosił mnie o rękę...)?Co ja mam biedna zrobić?Serce mi mówi- tak, rozum- nieI to jest dopiero dylemat...Błagam Was pomóżcie mi... ...zajmijcie jakieś stanowisko!!!!Bo naprawdę nie wiem co zrobić... jedziemy jutro na weekend sami i nie wiem jak mam się zachować.Smutna troszkę tym razemKasia
Obserwuj wątek
    • Gość: Hermiona Re: I co ja mam teraz zrobić????- POMOCY IP: *.* 25.07.02, 21:32
      Kasiu! Kasiu... Wyobrażam sobie, jak musi być Ci smutno...Pewnie, że chciałoby się napisać: jedź, kochajcie się, cieszcie się sobą!!! Niech żyją zakochani!!!!Ale... z Twojego listu wnioskuję, że już raz jakiś facet Cię zawiódł i był na pewno starszy niż ten, o którym piszesz. Jeśli tamten nie potrafił stanąć na wysokości zadania, to czy jesteś pewna, że ten będzie kiedyś umiał? Oczywiście, możesz, brzydko mówiąc, "zabawić się" z nim niezobowiązująco, bardziej udając zakochanie, niż kochając naprawdę, ze świadomością, że to i tak nie ma przyszłości. Ale czy to byłoby wobec niego w porządku?...A te oświadczyny?... Nie wiem, czy pracujesz, ani jakie zapatrywania na przyszłość ma Twój "wybranek", ale czy wyobrażasz sobie siebie, utrzymująca Waszą rodzinę w czasie jego studiów, a potem znoszącą wybuch jego nagłej potrzeby wolności, która często "nachodzi" facetów niedojrzałych do życia rodzinnego(bo dookoła koledzy chodzący na piwo, do siłowni, grający sobie w koszykówkę,oglądający się za dziewczynami...) I jak się to może skończyć?...Wiem, że to pewnie brzmi zniechęcająco i wiem, że możesz powiedzieć "Nie widziałaś, jaki on jest, jak się bawi z moim dzieckiem, jaki jest opiekuńczy itd." - a czy nie wydaje Ci się, że to z jego strony może być nieuświadomiona nawet "zabawa w dom", a nie coś prawdziwego?Czuję, że chcesz jechać z nim na weekend i pewnie to zrobisz, ale proszę, nie rób i nie postanawiaj tam czegoś, co zaważy na Twoim dotychczasowym życiu!:hello: Monika
      • Gość: K88 Re: I co ja mam teraz zrobić????- POMOCY IP: *.* 28.07.02, 21:13
        Droga Moniko!!!Bardzo Ci dziękuję za te słowa. Mimo tego, że nie były to słowa hip, hip, hura... to nic nowego,Własnie to o czym piszesz przeraża mnie najbardziej...nie mam na razie zamiaru łączyć swojego życia z nim, ale i Ty musisz postarać się zrozumieć mnie.Dwa lata nie potrafiłam spojrzeć na faceta, aż tu nagle takie silne emocje ...I jest mi z tym dobrze...Ten nasz wspólny weekend tylko potwierdził moje wcześniejsze założenia.W odpowiedzi: nie zrobiłam nic takiego, co mogłoby zaważyć w jakikolwiek sposób na moim dalszym życiu [ nie wiem czy chodziło Ci tu o sex- jeśli tak - to musisz wiedzieć, że mam straszny lęk przed zbliżeniem się do faceta... także nic takiego nie miało prawa się zdarzyć]Mimo wszystko było mi naprawdę bardzo, bardzo, bardzo fajnie Ta cała sytuacja po prostu świetnie na mnie wpływa, na mnie samą. Teraz mam ochotę fajnie się ubrać, umalować się tak tylko dla siebie i podziwiać się w lustrze(to taka wrodzona skromność), czuję taką niespożytą energię w sobie, chęć do życia, on po prostu pokazał mi, że nawet teraz prowadząc wózek mogę się podobać... !!! Już dawno tak nie było, przez ostatnie półtora roku istniał tylko mój synuś. I wszystko w moim życiu kręciło się wokół niego, a tu nagle takie zainteresowanie moją osobą ?! Uwierz mi Monisiu - to jest piękne uczucieDzięki Ci za to, że twadro stoisz na ziemiŻyczę Ci powodzeniaKasia
    • Gość: mamaNatalki Re: I co ja mam teraz zrobić????- POMOCY IP: *.* 25.07.02, 21:33
      Cześć Kasiu. Na początku dziękuję za odpowiedz na mój post.Przeczytałaś moją historię i powinnaś wiedzieć,że wiek nie ma znaczenia.Ja miałam faceta starszego o 3 lata,a okazał się strasznym dzieckiem.Napisałaś w swoim opowiadaniu,że twój synek bardzo lubi tego chłopaka,ale jaki On ma stosunek do Twojego synka??? Zastanów się nad tym bardzo poważnie,bo przecież dziecko jest najważniejsze!!!Myślę że jeśli On jest w porządku(Ty sama wiesz to chyba najlepiej) to może warto spróbować,bo chyba są jeszcze na tym świecie mężczyźni którzy naprawdę potrafią kochać.Pozdrawiam-Joanna(mama Natalki)
      • Gość: K88 Re: I co ja mam teraz zrobić????- POMOCY IP: *.* 28.07.02, 21:26
        Siema Asiu :-)W odpowiedzi na Twoje pytanie apropos kontaktów ,,między mężczyznami"" to była to dla mnie bardzo duża niespodzianka, bardzo z resztą miła...Łezka w oku kręciła mi się jak Michael brał Pawełka za rączkę i szli sobie razem pod drzewko, gdzie Paweł uczony był jak siusiają chłopcy...Strasznie fajny widok! Michael cierpliwie, spokojnie, tłumaczył Pawełkowi o co chodzi i jak to wszystko wygląda...Michael bardzo Pawełka lubi i nawet podczas naszego wspólnego wyjazdu często go wspominał, chwalił itp. Spróbować??? Myślisz??? Dla mnie jasne jest jedno z niczym w tym wypadku śpieszyć się nie będę...Nawiązując do Twojej historii, faktycznie nie można brać jako wyznacznika tutaj wieku, ale mimo wszystko inaczej poukładane w głowie ma 24-letni gość, a inaczej taki nastolatek choćby nie wiadomo co miał w głowie. Taka jest prawda!!! :-)Pozdrawiam Cię gorąco i ucałuj swoją dzieczynkę od Nas Górą dzieci z 28.02!!!Kasia
    • Gość: eBeata Re: I co ja mam teraz zrobić????- POMOCY IP: *.* 26.07.02, 08:11
      Kasiu, napisałaś, że znaliście sie z wakacji, a bardzo różni się życie wakacyjne od szarej codzienności. Najpierw chciałam zaproponować tymczasowe wspólne zamieszkanie bez ślubu, ale jest dziecko. Przecież gdyby Wam się nie udało, straciłby najwięcej.Wiem, jak bardzo chciałabyś mieć przy sobie partnera, tym bardziej tak uroczego. Jeżeli w tej chwili nie potrafisz zadecydować, nie decyduj. Daj sobie i Jemu czas. Czy na co dzień mieszkacie bardzo daleko? Co na to Wasi znajomi, rodzina? Nie musisz ich słuchać ale argumenty za i przeciw możesz przemyśleć - oni znają tego człowieka lepiej niż My na tym forum :-).Miejcie kontakt ze sobą, spotykajcie się. Przecież nie musisz brać ślubu jutro.A jeżeli okaże się, że uczucie jest prawdziwe i jest Wam razem dobrze,to:100 lat i wiele, wiele, wiele szczęścia.BeataRóżnica wieku nie ma znaczenia, liczy sie wiek psychiczny nie metrykalny. Niektórzy dojrzewają w wieku lat 14, inni jako 50-latkowie są jeszcze dziećmi.
      • Gość: K88 Re: I co ja mam teraz zrobić????- POMOCY IP: *.* 28.07.02, 21:38
        Dobry Wieczór Beatko!To bardzo ciekawe co napisałaś o tym zamieszkaniu...Ciekawa jestem kto by go utrzymywał? :-)Jednakże co do naszych znajomych i rodziny prawie nikt o tym nie wie.Nie wiem jak by na to nasze babcie zareagowały :-)znają się ze 30 lat... zawału by dostały obydwie...Myślę, żę moi kochani rodzice też nie byliby zadowoleni. I wcale im się nie dziwię, już raz wybrałam sobie nie odpowiedniego chłopa i teraz co?... replay??O nie !!! Nigdy więcej!!!Więcej nie dam się tak wykorzystać!!! Sam fakt, że jest to taki młody człowiek od razu z miejsca go dyskwalifikuje... choś niewiadomo jaki by był to człowiek. Poza tym nie uważam, ażeby było to wszystko na tyle poważne żebym rodziców uświadamiała...Na razie mam ochotę żyć!!!I to się dla mnie liczy najbardziej. Pozdrowionka Kasia
    • Gość: agatalesnik Re: I co ja mam teraz zrobić????- POMOCY IP: *.* 26.07.02, 11:39
      hej! myślę, że warto zaryzykować, przecież nic nie tracisz, a mozesz duzo zyskać. zgadzam się z dziewczynami, wiek nie ma tu znaczenia, mój małżonek mnie zostawił, choć wskazywałby na rozwagę i poczucie odpowiedzialnosci. ale on nie wielkiego znaczenia. ja też mam dylemat. spotylam się z facetem, dzieci go lubią, zaczyna się rozwodzić, dobrze mi nim, ale.. znowu ryzykować? a jak sie nie uda?? ale na szczęście mam przyjaciółki, trzeba zaryzykować, załapać coś dla siebie, nic nie ryzykujemy, jedź, ale postanawiaj zbyt poważnie, postaraj się wybrać rozwiązanie optymalne, czas na poznanie, porozmawianie, zbadanie uczuć i napewno wszystko się uda!!! :love: kazda z nas ma prawo do bycia kochaną - to pewne. trzymam kciuki!!! :hello:
      • Gość: K88 Re: I co ja mam teraz zrobić????- POMOCY IP: *.* 28.07.02, 21:48
        Wzruszyłam się!!!To piękne co napisałaś.Wszystko do okoła przypomina nam o seksie, łóżku itp. a gdzie w tym miejscu na miłość? na uczucie, o którym pisałaś (mam nadzieję, że dobrze Cię zrozumiałam w tej kwestii)? Nie ma???????Jest ! Wszystko jest jak się tylko chce!I właśnie to mam dzięki niemu!Fakt, że mogę w każdej chwili się do niego przytulić, to jest to, że pięć godzin można sobie leżeć pod gołym niebem oglądać gwiazdy i opowiadać sobie kawały.Żadnego stresu po prostu - 100% relax!!!Czego i Tobie droga Agato życzę.Jeśli masz fazę na tego mężczyznę o którym piszesz to idź na całość!! Będę trzymać za Was kciuki!! Tak jak napisałaś każda kobieta ma prawdo dobycia kochaną!!!Życzę Ci samych ,,kochanych,, chwilKasia
    • Gość: ochotka Re: I co ja mam teraz zrobić????- POMOCY IP: *.* 26.07.02, 12:28
      kochana kasiuW czym ci wiek przeszkadza? Jak młody to mniej odpowiedzialny? To naprawdę nie zależy od wieku. Mój mąż jest odemnie młodszy o 6 lat i jesteśmy szczęśliwym małżeństwem od 3 lat. Mamy 10 miesięczną córeczkę Oleńkę i nikt inny nie potrawi się z nia tak bawić.pozdrawiam
      • Gość: K88 Re: I co ja mam teraz zrobić????- POMOCY IP: *.* 28.07.02, 21:51
        Witam!No nie powiem pocieszyłaś mnie- to fakt!Dzięki!A co do tej zabawy z dziećmi: to sobie zawsze żartuję z Michaela, że dlatego tak dobrze się bawią, bo Pawełek nie jest od niego wiele młodszy!!! :-)Trzymaj sięKasia
    • Gość: agacz2905 Re: I co ja mam teraz zrobić????- POMOCY IP: *.* 26.07.02, 13:02
      Wiesz, jeśli w ogóle mogę Ci radzić w tak delikatnej sprawie, to w ogóle nie przejmuj się akurat różnicą wieku. Patrz na całokształt, relację między Wami, atmosferę, bierz pod uwagę dobro swoje, Pawełka i ewentualnego przyszłego męża :love: ja sama mam męża o 13 lat starszego - przyznasz, że to nieco większa różnica wieku, chociaż "w drugą stronę" :lol:
      • Gość: ruda Re: I co ja mam teraz zrobić????- POMOCY IP: *.* 26.07.02, 16:26
        Mój mąż jest młodszy o 3 lata, co prawda jak się poznaliśmy to miał 22, więc po liceum, ale... Jego kolega ma już obecnie żonę 5 lat starszą. Poznali się jakoś na początku jego studiów, mieszkali ze sobą 5 lat, pewnie nie było to łatwe na początku (mimo braku dziecka), gdy ona pracowała i zarabiała a on studiował i coś tam się starał popracować, gdy zawsze ona lepiej zarabiała, mieszkali w jej mieszkaniu... Ale udało się, życzę szczęścia. To jakiś znak czasów ci ,łodzi faceci???Ale ze ślubem może poczekajcie.
        • Gość: K88 Re: I co ja mam teraz zrobić????- POMOCY IP: *.* 28.07.02, 21:58
          Sympatycznie mi się czytało post od Ciebie muszę przyznać... Czyli mam rozumieć, że mogę mieć jeszcze jakąś nadzieję???:-)Pozdrawiam Kasia
      • Gość: K88 Re: I co ja mam teraz zrobić????- POMOCY IP: *.* 28.07.02, 21:55
        No, no, no!Proszę bardzo- to też się nieźle rozbrykałaś :-)Tylko wiesz ze starszymi facetami jest zupełnie inaczej (jest odlotowo)!!!A gdy wchodzi w grę tak dość spora różnica wieku jakmiędzy Wami to już wogóle musicie być sympatycznym małżeństwem...Gratuluję i ślę pozdrowionkaKasia
    • Gość: iberia Re: I co ja mam teraz zrobić????- POMOCY IP: *.* 26.07.02, 18:54
      czesc kasienkosmilejestem jak najabrdziej za a nwet przeciwsmile <bez tego przeciwsmile>.u nas tez roznica wieku ale "tylko 2"lata.mnie zupelnie nie przeszkadza,bo czlowiek jest bardziej dorosly niz wielu starszych od niego wiec kochajcie sie i badzcie szczesliwi.moje szczescie jest ogromne a jak jeszcze u ciebie bedzie tak duze jak u mnie <poptarzy na siebie. to juz nasze szczescia wystarcza dla calego swiata :-)pozdrawiamiza ,ta od ryczacego warszawskiego Kubeczkasmile>
      • Gość: K88 Re: I co ja mam teraz zrobić????- POMOCY IP: *.* 28.07.02, 22:08
        Siemanko Izuś!Na wstępie chciałabym Ci oznajmić, iż doskonale Was pamiętam i kojarzę Cie także po nicku , w związku z tym może nie wspominajmy już tych ekscesów Twojego Kurczaczka w Warszawie, bo jak sobie Ciebie wtedy przypomnę to mi się żal robi... :-) wtedyto się nacierpiałaś żeby go uspokoić..Pamiętam, pamiętam... mam nadzieję, że już z tego wyrósł? Ile on teraz ma? 8 miesiecy? 9? To już pewnie kawał chłopa! Słyszałam, słyszałam, że masz kogoś Ci bliskiego!!!!Bardzo się z tego powodu cieszę i życzę Wam powodzenia!Ja z Michaela na razie ,,wysysam jego energię życiową,, która dobrze działa na moją psychikę! fakt!Nie wiem co będzie dalej, czas pokaże!A tak w ogóle to mogłybyśmy zorganizować sobie spotkanko znowu?! Już 5 miesięcy minęło od naszego wspólnego spotkania. A cosię dzieję z Ikusią? Widujecie się nadal?Jeśli tak to ucałuj Ją odemnie i wytarmoś Oskarka!!!Baw się dobrze Izuś! Pozdrowionka dla Kubeczka!Kasia
    • Gość: IlonaCz Re: I co ja mam teraz zrobić????- POMOCY IP: *.* 26.07.02, 21:53
      A ja będę jak najbardziej realistką i powiem, że w Twoim przypadku różnica wieku ma znaczenie( choć zapewne wiele z was mnie zlinczuje). Musisz myśleć nie o teraźniejszości ale o przyszłości. Nie jesteś już sama na tym świecie, masz wspaniałego synka, któremu musisz zapewnić jak najlepszą przyszłość. Mówisz, że ten mężczyzna jest odpowiedzialny, a czy widziałaś go w sytuacji kryzysowej, czy wisz jak zachowałby się w przypadku np choroby dziecka, kryzysu finansowiego? Piszesz, że cudownie bawi się z synkiem. A czy nie uważasz, że on może tę zabawę bardziej traktować na stopie braterskiej. Przecież to jest dopiero nastolatek, raczej nie mający pojęcia o wychowywaniu dzieci i o roli męża i ojca. Nie rób nic pochopnie, rozumiem że czujesz się wspaniale. Zostałaś zauważona przez młodego mężczyznę i czujesz się z tym cudownie. Ale czy aby na pewno chcesz dzielić z nim resztę życia? Czy wg. Ciebie odpowiedzialne są jego oświadczyny po wspólnie spędzonych wakacjach?? Życzę Ci z całego serca szczęścia i pozdrawiam, myszka.
      • Gość: K88 Re: I co ja mam teraz zrobić????- POMOCY IP: *.* 28.07.02, 22:23
        Lincz? No wiesz co? Tutaj są same kulturalne kobiety!!! :-)Dobijemy Cię klawiaturą! :-)A teraz tak na poważnie myszko Ci powiem, że to co mówisz na jak najbardziej sens.Przecież ja na razie przynajmniej nie mam zamiaru wiązać się na zasadzie stałego związku z takim ,,małolatem,,Ale nie przeszkadza mi to w tym ażeby radować się z każdej wspólnie spędzonej chwili.Jest dobrze tak jak jest w tej chwili.Nic pochopnie nie zrobiłam i nie zrobię, obiecuję.A to czy on się bawi na stopie braterskiej to na takim stopniu ,,poznania,, mnie nie interesuje. Potrzebuję teraz kogoś takiego, kto by znów wtłoczył we mnie porządną dawkę wiary w siebie. I to dzięki niemu mam.I jest dobrze tak jak jest, i na razie niech tak pozostanie.Pa, paKasia
    • Gość: DorotaJ Re: I co ja mam teraz zrobić????- POMOCY IP: *.* 27.07.02, 21:24
      Zgadzam się z Myszką. Przecież nigdzie się Wam nie spieszy. Zaczekaj aż wyrośnie z pieluch. Ale fakt, ja nie wiem jaki on jest w rzeczywistości. To Ty musisz to ocenić - staraj się bez emocji. Nie chodzi o to, byś go odrzucała, ale zaczekała. (ale rymowanka :-) )PozdrawiamDorotaJ
      • Gość: K88 Re: I co ja mam teraz zrobić????- POMOCY IP: *.* 28.07.02, 22:25
        Poczekam, poczekam. Napewno!Teraz wiązać się z kimś takim - to nie miało by sensu!Ale za kilka lat? Kto wie? Poczekamy zobaczymy.Znając życie to wszystko samo się jakoś rozwiąże, albo zawiąże :-)PozdrawiamKasia
    • Gość: K88 ...................to ja............kasia IP: *.* 28.07.02, 20:35
      Na początku chciałabym Wam wszystkim podziękować za odzew. Nawet nie wiecie ile to dla mnie znaczy.Postaram się odpowiedzieć każdej z Was indywidualnie ale jakby mi się nie udało to - piszę co i jak już po wspólnie spędzonym weekend"zie...Miałam straszny mętlik w głowie jechać? Nie jechać? Co tu zrobić?Lecz przedemną rozpościerała się wizja całych dwóch dni bez Pawełka (!!!!!!!!) wstyd się przyznać, ale chyba to zaważyło - pojechałamW kwestii ślubu tylko takie drobne zprostowanie- nigdy w życiu nie wyszłabym za mąż za faceta bez wykształcenia dającego mu możliwości zarobienia na rodzinę---nigdy!! Także i w tym wypadku tym bardziej. Jeśli chodzi o nas postanowiłam po prostu poczekać jeśli uczucie okaże się na tyle silne aby przetrwać- będziemy razem. Jeśli nie- problem z głowy...Wiecie coś Wam tu powinnam zauważyć- Michael jest pierwszym moim mężczyzną od czasów Pawełka ojca i może dlatego troszkę go idealizuję... i tak może być...Weekend był super!!!Bawiłam się na całego (oczywiście w granicach rozsądku) :-)Ale raz jeszcze Wam dziewczyny bardzo dziękuję!Jesteście Wielkie!!!kasia
      • Gość: *farciara* Re: ...................to ja............kasia IP: *.* 31.07.02, 10:57
        Hejka :-)Mój Bartek jest młodszy ode mnie o 3 i pół roku. Jak niektóre wiecie zanim urodził się Franek spotykaliśmy się, potem ot! rozstanie, moje ciążowo-ślubne perypetie, i w ciąży zjawił się znowu. Miał wtedy 21 lat i był na na po 2 roku studiów. Fakt, nie mieszkamy razem (jaszcze), ale jesteśmy od tego czasu weekendową rodziną. Przeżyliśmy potem jeszcze dużo perypetii - ingerencję rodzin, nacisku raz w jedną ku rozstaniu, raz w drugą ku ślubie. Franek ma teraz 2 i 9/12 miesiąca. Szczerze mówiąc brak mi synka jak człapie i słucha się tylko Bartka ;-), a na moje uwagi prycha i wzrusza ramionami. Bartek to autorytet dla niego. ale tak jest od jakiegoś roku, jak dziecko wyszło z "obsługi" -karmienie, siusiu-kupa, ubierania. Facet musi z dzieckiem DZIAŁAĆ. Teraz czakamy aż zacznie "dialogować" :-). Co do różnicy wieku to jest nie jest ważna, ważna jest różnica doświadczeń. Bartek odszedł, posprawdzał jakie są inne kobiety. Tak jak ty Kasiu, poznałam go jak był w liceum, dowartościowałam i pozwoliłam odejść, pozwoliłam też wrócić. Jak byliśmy u psychologa , ten powiedział że w trójkącie - facet-matka-dziecko, najważniejsze są na początku więzi między facetem i matką( dziecka oczywiście), i matką i dzieckiem. Trzeba je naturalnie realizować na początku osobno. Dla faceta jesteś kobietą , dla dziecka matką. Dopiero potem w sposób niewymuszony, z czastem ten trójkącik zamknie się łącząc z brzegów faceta i dziecko. Tak było z nami. To się sprawdziło. Wiem, ciążko jest nie marudzić w kinie i dobrze się bawić na grilu u znajomych nie myśląc o dziecku. Ale jak niezwykle wzruszyłam się, kiedu to On zaczął się dopytywać czy aby nie zadzwonić do dziadków dowiedzieć się o Franka.Teraz byliśmy nad morzem. Chłopaki chodzili po plaży i nawiązywali kontakty ;-). Nawiązywały się dyskusje i padały stwierdzenia "A MÓJ Franek jeszcze nie mówi, a kiedy pana syn zaczął mówić..., ale NASZ Franek to.. tamto..."Dziewczyny nie ma reguły na "przysposobienie" sobie od razu i faceta i ojca dla dziecka. Nie ma co się spieszyć i ze ślubami i z wciskaniem facetowi dziecka na ręce... ucieknie przecież. A szczęśliwa matka to szczęśliwe dziecko :-). Od jesieni szukamy mieszkania, szykujemy zaręczyny. Ja od sierpnia rozkręcam interes, we wrześniu chcę sie obronić.Tyle chciałam powiedzieć. Kasiu powodzenia , chwytaj wiatr w żagle i nabierajcie sił. Będzie ich potrzeba. Sama wiesz czy gra warta jest świeczki :-)Iwa
        • Gość: K88 Re: ...................to ja............kasia IP: *.* 04.08.02, 20:23
          Dziękuję Ci bardzo za te słowa :-)Strasznie się cieszę, że i Tobie trafił się ktoś taki bliski Twemu sercu. Może byśmy się spotkały kiedyś i wymieniły doświadczenia? :-)Pa, paUściskaj Franka i BartkaKasia

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka