Zostalam sama z syneczkiem

IP: *.* 06.02.03, 11:03
Witajcie Drogie mamy!! Do niedawna moglam powiedziec, ze mam rodzine, czyli wspanialego meza, synusia i cieply rodzinny dom. Do niedawna, poniewaz od tygodnia jestem sama. Maz sie wyprowadzil a nas zostawil. Myslalam, ze chociaz bedzie dzwonil albo przyjedzie do dziecka a on nic. Zero reakcji z jego strony. Tak jak by bylo mu dobrze bez nas, ale przeciez bylismy razem przez 6 lat i tak bardzo sie cieszylismy z narodzin dziecka. A teraz zostalam sama z niezaplaconymi rachunkami, z podpisanymi kredytami i remontem mieszkania a do tego nie dysponuje zadnymi srodkami finansowymi. Jestem zalamana i nie wiem co dalej mam robic. Gdy zadzwonilam do niego w piatek i powiedzialam mu ze nie mam pieluch dla dziecka i zeby przywiozl mi pieniadze to do tej pory sie nie zjawil. Nawet nie zadzwonil i nie wyjasnil swojego zachowania. Drogie mamy pomozcie mi bardzo Was prosze. Co ja w tej sytuacji zrobic. Jesli on nie chce byc z nami to nie musi, ale chociaz niech sie wywiazuje z kwestii finansowej a tej jak narazie nie udalo mi sie od niego wyegzekwowac. Poradzcie mi co mam w takiej sytuacji zrobic. Czy isc do Sadu i zlozyc wniosek o alimenty? Czy jeszcze poczekac, ale jak dlugo przeciez nie mam nawet na chleb. Bardzo prosze odwezwijcie sie do mnie bo chyba oszaleje. Ostatnio to mi nawet mysli samobojcze kraza po glowie bo za co mam splacic kredyty, wyzywic synka i do tego utrzymac mieszkanie i siebie??Goraco Was pozdrawiam samotna Magda
    • Gość edziecko: hanna Re: Zostalam sama z syneczkiem IP: *.* 06.02.03, 22:51
      Magda, nie ma na co czekać. Myślę, że powinnaś jak najszybciej złożyć pozew o alimenty. Zachowanie twojego męża jest dla mnie kompletnie niepojęte. Dlaczego tak nagle się wyprowadził? Bez słowa wyjaśnienia? Czy były wcześniej jakieś symptomy, że się wyprowadzi? Czy coś podejrzewałaś? Czy są jakiekolwiek szanse na rozmowę z nim?Mój mąż robił i nadal robi mi różne świństwa. Myślę, że można to uznać, ża dręczenie psychiczne. Ja także miałam myśli samobójcze. Kiedy od nas uciekał robił to z wielkim hukiem, potem karał mnie przez parę dni nie odzywając się, nie interesując się, co z nami. Koniec końców odzywał się i mówił np.: że jest głęboko urażony moim zachowaniem, moimi "rządaniami" wobec niego. Nie mam jeszcze doświadczeń z sądowymi rozprawami, dopiero mnie to czeka, o zgrozo. Magda, a może przyszłabyś na spotkanie z innymi samodzielnymi (najbliższe 15.02). Myślę, że dobrze jest poznać na żywo kobitki, które mogą wesprzeć, doradzić, bo same przez to piekło przechodziły i wiedzą jak to jest.Gorąco Cię pozdrawiam,nie jesteś tak zupełnie sama,Ania
      • Gość edziecko: eBeata Re: Zostalam sama z syneczkiem IP: *.* 11.02.03, 13:25
        Nawet gdy nie masz rozwodu Tobie też należy się od męża jakaś suma na utrzymanie. Nie znam niestety szczegółów.Facet jak widać trochę niepoważny jest. Zawiadom Go że masz zamiar udać się do sądu, może to zmusi Go do rozmowy?Bo jż. nie ma innej, to najwyraźniej zamierza Tobie pokazać na czym polega "prawdziwe życie".
    • Gość edziecko: hanna Re: Zostalam sama z syneczkiem IP: *.* 06.02.03, 23:19
      Magda, dopiero teraz przeczytałam, że mieszkasz w Szczecinie. Spotkanie, o którym wspomniałam jest w Warszawie. Myślę jednak, że dobrze by było gdybyś spotkała się z kimś, kto jest w podobnej sytuacji, ale nie wiem czy samodzielne ze Szczecina organizują spotkania, może warto popytać na regionalnej? Jeżeli chodzi o mnie, jeśli tylko zechcesz, możesz pisać na priva. Trzymam mocno kciuki za ciebie i synka!
    • Gość edziecko: stynka Re: Zostalam sama z syneczkiem IP: *.* 06.02.03, 23:21
      Madziu!Informacjami nt. rozwodu służyć nie mogę - od początku byłam sama z synkiem. Uważam jednak, tak jak hanna, że niezwłocznie powinnaś złożyć pozew o alimenty! Takie sprawy potrafią się przecież ciągnąć przez jakiś czas. Im wcześniej więc, tym lepiej. Nie zwlekaj!Szkoda, że mieszkacie tak daleko, bo faktycznie spotkanie wkrótce i na pewno znalazłaby się dziewczyna, która mogłaby Ci udzielić konkretnych rad...Pozdrawiam bardzo serdecznie i trzymam za Was kciuki. Poradzicie sobie na pewno, tak jak my z Jachem. W to nie wątpię.stynka
    • Gość edziecko: wera6 Re: Zostalam sama z syneczkiem IP: *.* 07.02.03, 03:42
      tez zostalam sama.mam 21 lat.zostawil mnie w moje urodziny....4 mies.synka...zyc mi sie nie chce....
      • Gość edziecko: ewkka Re: Zostalam sama z syneczkiem IP: *.* 07.02.03, 09:12
        Dziewczyny, po pierwsze nie jesteście same - macie dzieci. Po drugie - jestescie bardzo młode , powiem truizm: ale całe zycie jeszcze przed wami. Rozstanie z mężem, facetem - to nie jest nieszczęście. Z czasem dojdziecie do takich wniosków. Trzymam za was kciuki. ewkka, samodzielnaale nie samotna(wspaniała córeczka)od czerwca.
        • Gość edziecko: bubu Re: Zostalam sama z syneczkiem IP: *.* 07.02.03, 09:47
          Zgadzam się w zupełności z mamą Basi ( piękne imię dla dziewczynki)Dzieci potrafią dać nam niezwykle dużo siły i motywacji do podjęcia każdej walki i każdego wysiłku żeby móc wyjść na prostą i być szczęśliwą. Czasem same jesteśmy zaskoczone jak dobrze nam to potrafi wyjść. Także dziewczyny głowa do góry!Pozdrawiam
          • Gość edziecko: madzia23 Dziekuje IP: *.* 07.02.03, 10:51
            Bardzo dziekuje za tak szybka odpowiedz na moj post. Podnioslo mnie to troszeczke na duchu, ale i tak jest mi przykro. Nie wiem jak dam sobie rade, ale bede sie starala. Skoro mowicie zebym podala go o alimenty to tak zrobie tylko nawet nie wiem ja sie za to zabrac. Czy ktoras z Was skladala wniosek do sadu? Czy to trzeba do Sadu Rodzinnego? Ile takie sprawy trwaja no i czy musze miec jakies pieniadze na zalozenie sprawy? A co spotkania samonych mam to bardzo chetnie tyle tylko ze ja mieszkam w Szcecinie i do Warszawy troche daleko. Ale nie odleglosc stanwi problem tylko finanse.Pozdrawiam Was goraco Magda
            • Gość edziecko: Lidus Re: Dziekuje IP: *.* 07.02.03, 13:53
              Madziu...Zawitałam tu raz jeden - trafiłam ostatnio przez przypadek i... przypadło mi do serca to forum... Żałuję tylko, że nie bywałam tu wcześniej. Pewnie byłoby mi łatwiej... Jakoś udało mi się przebrnąć przez najgorsze i... teraz mogę służyć wsparciem... może jakąś radą...Dzięki komentarzowi hanny wiem, że mieszkasz w Szczecinie. Rozumiem, że wyjazd do Warszawy jest mało realny (sama też tak mam) ;)Nie martw się - będzie dobrze :)Przez to, że jestem tu nowicjuszem okropnym, nie jestem w stanie powiedzieć Ci, co dzieje się w Szczecinie w kwestii "samodzielnych mam". Mogę za to z pełną odpowiedzialnością zaoferować Ci wsparcie :) Może też filiżankę kawy? ;)Mieszkam w Szczecinie. Mam za sobą zarówno sprawy o alimenty, jak i sprawę rozwodową. Jeśli tylko uznasz, że mogę Ci się na coś przydać, daj znać.Liczę na to, że się odezwiesz - będę czekała :)I pamiętaj... nie martw się, bo przecież "każdy wieczór jest obietnicą poranka".Pozdrawiam serdecznie.Lidka
    • Gość edziecko: Ksymka Re: Zostalam sama z syneczkiem IP: *.* 07.02.03, 12:51
      Ja też jestem sama z dzieckiem. Ale o tym, że będę sama wiedziałam od początku,chociaż w głębi duszy miałam nadzieję,że może jednak zostanie ze mną. To przykre ale musisz postawić go pod ścianą, albo będzie płacił albo sąd. U mnie poskutkowało bo tatuś mojego dziecka panicznie boi się sądu. Trzymaj się ciepło!!!
    • Gość edziecko: dargun Re: Zostalam sama z syneczkiem IP: *.* 07.02.03, 14:42
      a gdzie są twoi rodzice? powinnaś do nich skierowac sie o pomoc... a przyjaciele (jesli takowych posiadasz) tez powinni pomóc.... po drugie nie zwlekaj tylko udaj sie do sadu po alimenty... myśle ze nie powinnas sie łudzić ani liczyć na to ze twój maz sie zmieni.... wiem.. cały czas mówie "powinno , powinnaś itd..." a pewnie jest ci bardzo ciezko... nie zdaje sobie sprawy nawet jak bardzo bo nigdy w takiej sytuacjii nie byłam...poszukaj jednak pomocy u innych bo nic innego ci nie pozostało.... na niego nie licz!!!wierze ze sobie poradzisz!!! masz przy sobie kogoś najwazniejszego -
      • Gość edziecko: mysha Re: Zostalam sama z syneczkiem IP: *.* 07.02.03, 20:44
        Ja trochę z innej beczki. Piszesz, że po wyprowadzce męża cały dom spadł Ci na głowę. Wnioskuję z tego, że wcześniej cały dom był na Jego głowie. Hm... może to poniekąd przyczyniło się do Jego odejścia?Poza tym nie rozumiem jeszcze jednego - napisałaś, że kiedy skończyły ci się pieluchy zadzwonilaś do Niego. Dziewczyno! Przeczytaj sama swojego posta!Czy nie potrafisz wziąć na siebie tak prozaicznej rzeczy jak pieluchy? dlaczego nie zadzwoniłaś wcześniej, mając jeszcze kilka sztuk? dlaczego czekalaś do ostatniej chwili?Nie bronię Twojego męża ale może w ten sposób chciał ci cos pokazać czego nauczyć?
        • Gość edziecko: Ika Re: Zostalam sama z syneczkiem IP: *.* 09.02.03, 21:11
          Mysha...."cały dom na mojej głowie" nie oznacza raczej, iż poprzednio cały dom był na głowie faceta. A przynajmniej nie musi. Może oznaczać, że wcześniej facet wynosił śmieci i wnosił do domu ciężkie zakupy, a teraz to spadło też na nią. Ale ten facet mógł poza tym nic nie robić - uważasz, że to jest "cały dom na jego głowie"?Czepiłaś się pieluch - a byłaś kiedyś w takiej sytuacji, że nie masz grosza przy tyłku i kończą się pieluchy, ale do ostatniej chwili łudzisz się, że uda ci się zdobyć jakieś pieniądze, pożyczyć, cokolwiek, byle nie dać się upokorzyć facetowi, który będzie ci łachę robił, zanim rzuci ci na pysk marną dychę? Bo i tak może być. A skoro nie wiemy, jak jest, to może ostrożniej w zwalaniu winy na dziewczynę...."Nauczyć ją chciał".... jezu.... może jeszcze powinien jej klapsa dać...?
        • Gość edziecko: żona Re: Zostalam sama z syneczkiem - do myshy IP: *.* 09.02.03, 22:17
          Dziewczyno, jak nie masz ochoty jej pomóc, to przynajmniej na tym etapie powstrzymaj się od takich komentarzy. Facet odszedł nagle i niespodziewanie i świat jej się zawalił. To jej świat i ona ma prawo tak się czuć. Wystarczy, że mąż "wydzielał" jej pieniądze na zakupy i sam opłacał rachunki to dla niej już jest tragedia. Bez względu na to jak było, teraz rzeczywiście "cały dom" jest na jej głowie, bo została tylko z dzieckiem. I "rozbieranie" na czynniki pierwsze jej postu jest po prostu nieprzyzwoite. Nie chcesz się angażować "emocjonalnie" w problem a możesz doradzić to po prostu wypunktuj i cześć.Oj, nieładnie, nieładnie.danka
          • Gość edziecko: mysha Re: Zostalam sama z syneczkiem - do żony IP: *.* 09.02.03, 23:47
            Takie już mamy czasy, że sens wielu pojęć zatarł swe pierwotne znaczenie. A współczucie stało się równowznaczne z litością.Rozumiem, jak może czuć się kobieta pozostawiona samej sobie, do tego z dzieckiem, ale... nie wierzę, po prostu nie wierzę, że winę za rozpad związku ponosi tylko facet.Natomiast widzę, że emamom tak łatwo przychodzi obwinianie mężczyzn za rozpad związku.Myślę, że autorka postu winna zastanowić się dlaczego do tego doszło. I nie zamierzam jej tu głaskać po głowie, zwłaszcza że z postu bije...pewien egoizm.Związek dwojga ludzi jest związkiem dwojga ludzi, i smutno się robi gdy jedna ze stron stosuje spychologię i umywa rączki od wszystkiego co złe.Jeszcze raz podkreślam, że uważam, że ja zaczęła bym od zastanowienia się "dlaczego tak się stało" i czy ani troche nie ma w tym mojej winy...
            • Gość edziecko: żona Re: Zostalam sama z syneczkiem - do Myshy jeszcze raz IP: *.* 10.02.03, 00:42
              Przeczytałam sobie jeszcze raz pierwotny post i jakoś trudno mi sie zgodzic z twoim stwierdzeniem, że autorka obwinia męża za rozpad związku a sama od wszystkiego umywa ręce. Raczej wydaje mi się że sytuacja ją przerosła i zupełnie nie wie co z tym fantem zrobić. Nie mnie oceniać jej podejscie, ale ona wyraźnie prosi o radę jak się zachować w zaistniałej sytuacji i tyle.danka
            • Gość edziecko: goga Re: Zostalam sama z syneczkiem - do żony IP: *.* 10.02.03, 08:14
              Wiesz , wydaje mi sie , ze nie w tym problem. Kazdy rozsadny czlowiek dostrzega jakas czesc swoje winny w konflikcie z drugim czlowiekiem, ale..No wlasnie co zanczy to "ale".Mysle , ze jak zawiera sie z koms zwiazek malzenski , czy zdecyduje na dziecko , czy wiaze mieszkajac razem , podejmuje sie pewne zobowiazanie wobec tej osoby . I vice wersa.Jak powstaje konflikt - to zawsze jest jakis udzial dwu stron , tylko problem teraz polega nie na podziale winy , ale na chceci naprawy tego , rozmowy zmiany z obu stron - bo podjelismy decyzje - o byciu razemi i posiadaniu dzieci!A wiec nie Po prostu jest konflikt to ukarze Ciebie, nie zwale wine na Ciebie. Ale porozmawiam , powiem co jest nie tak , jak widze to na przyszlosc i zmainy nie tylko z jednej strony. Ale facet jak sama zasugerowalas - postanowikl Ja ukarac. ZA co?Jesli cos nie tak to nie trzeba sie chowac. Pisac sobie punktow karnych , czy po prostu odchodzic - bo nie wyszlo. O zwiazek trzeba wwalczyc , strac sie i pracowac nad nim.Jesli ktos odchodzi , bo jesli ma sprubowac to np. z Kims innym, albo no nie wychodzi- to nie jest odpowiedzielanosc , to nie jest walka, to nie tak mialo byc....Nie mozna powiedziec , te zabawki mi sie nie podobaja - bo sie psuja . Poszukam nowych - moze bedzie lepiej.MAgPS. I mysle , ze jesli ktos ma pretensje do facetow to o to. Zadna z nas nie udaje siwetej.Mag
            • Gość edziecko: dargun Re: Zostalam sama z syneczkiem - do żony IP: *.* 10.02.03, 09:50
              witam!!!chciałam tylko nieco uswiadomic kolezanke że czasami związki rozpadaja sie z powodu kobiety , czasami z powodu faceta a czasami z winy obojga....powinnas uwierzyć że w zciu zdarzaja sie takie sytuacje że wine ponosi tylko jedna strona... ty najwyraxniej w takiej sytuacjii nie byłaś (rozumuje ze twoje związki rozpadały sie z winy obojga partnerów) , ale to nie ejst powód żeby patrzeć na związki innych ludzi przez pryzmat swoich przezyć....ja akurat wiem co to znaczy kiedy facet po prostu cie zostawia mimo że dajesz mu wszystko co najlepsze ( z resztą nie będe sie rozdrabniać ) i wiem to nie tylko ze swojego doświadczenia.... pozdrawiampat
            • Gość edziecko: Behemot Re: Zostalam sama z syneczkiem - do mamy Mateuszka IP: *.* 10.02.03, 19:54
              mama Mateuszka napisała/ł:> Myślę, że autorka postu winna zastanowić się dlaczego do tego doszło. I nie zamierzam jej tu głaskać po głowie, zwłaszcza że z postu bije...pewien egoizm.i> Jeszcze raz podkreślam, że uważam, że ja zaczęła bym od zastanowienia się "dlaczego tak się stało" i czy ani troche nie ma w tym mojej winy... Uważam, że egoizm, a raczej brak zrozumienia czyjejś sytuacji bije z Twojego postu. Czy przeczytałaś dokładnie post tej dziewczyny? Ona nie ma za co żyć, musi spłacać kredyty, radzi się co zrobić, a Ty radzisz jej szukać winy za rozpad związku u siebie... Dlaczego usiłujesz ją jeszcze Ty zdołować? Nawet gdyby uświadomiła sobie ewentualną wyłączną winę za rozpad związku to co z tego? Czy miałby za co kupić pieluchy? Nie rozumiem Twojej reakcji...
        • Gość edziecko: Gosia_wiecznie_mŁoda Re: Zostalam sama z syneczkiem IP: *.* 12.02.03, 10:19
          mysha, sorki, ale uwazam ze dorosli ludzie nie maja prawa traktowac sie jak gowniarze. Ja nie zachowalabym sie tak w stosunku do meza. Sama wystawilam mu kiedys walizki na korytarz. Ale to nie bylo z nienacka i co wazniejsze- przez caly czas trwania separacji rozmawialismy ze soba. Dlatego moj maz nie moglby napisac takiego posta "nie wiem o co jej chodzi". Moglby napisac "nie rozumiem dlaczego to dla niej takie wazne".Co to znaczy- moze chcial ja czegos nauczyc. A to on jakis ksztalcony? Regula zakonna mu zabrania z zona rozmawiac? Przez wyjscie bez slowa mozna nauczyc jednego- bo i komunikat jest jasny- zupelnie sie z toba nie licze i absolutnie nie interesuje mnie co masz do powiedzenia. Wiec albo schowasz ogon pod siebie i bedzie po mojemu, albo dzieciaka w przescieradla przewijaj.A z tymi pieluszkami rozumiem tak, ze magda probowala sie z nim skontaktowac, ale szanowny pan nie raczyl sie pojawic. tego nienawidze najbardziej- odgrywania sie na zonie przez dodatkowe karanie dziecka....
        • Gość edziecko: stynka Re: Zostalam sama z syneczkiem IP: *.* 14.02.03, 23:42
          Dopiero teraz reaguję na post myshy, ale nie mogłam jednak nie napisać, co mi się od jego przeczytania pod palce ciśnie.Dziewczyno! Zostawić matkę samą z 4-miesięcznym niemowlęciem, bez środków do życia (toć nawet teraz 4 miesiące to dopiero zakończenie macierzyńskiego!!!) to ma być lekcja???!!!!!!!!! To ma być przekaz, że "kochanie, coś w naszym związku jest nie do końca tak"??????!!!!!!!Sugerujesz, że być może cały dom był na głowie tego faceta! A może powinien dodatkowo być na głowie Magdy?! I niemowlak, i dom?! Gdy moje dziecko było tak małe ja nie miałam całego domu na głowie; dom żył swoim życiem, bo nie miałam na niego po prostu czasu. Dość było zajęć przy synku, wystarczająco dużo dla jednej osoby. Masz przecież dziecko i wiesz, jak to wygląda!Nawet jeśli Magda nie była idealną żoną*/matką*/kochanką*/przyjacielem* (*wybrać odpowiednie lub dośpiewać), to i tak NIE MIAŁ PRAWA w ten sposób postąpić!!!Przepraszam za ton. Musiałam napisać, bo do tej pory nie mogę się otrząsnąć z oburzenia.stynka
        • Gość edziecko: dzidecka Re: Zostalam sama z syneczkiem IP: *.* 19.02.03, 13:54
          Czytajac twój post stwierdzam, że to Ciebie należy czegoś nauczyć! Do kogo się miała odezwać? Kogo prosić o pieniądze? To On jest ojcem, o on odszedł, to On ma pieniadze!Zresztą Ty bardzo lubisz bronić facetó, którzy odchodzą od swoich żon.Gratulacje!
          • Gość edziecko: dzidecka Re: Zostalam sama z syneczkiem IP: *.* 19.02.03, 13:55
            To było do myshy
    • Gość edziecko: gercia Re: Zostalam sama z syneczkiem IP: *.* 11.02.03, 13:08
      Witaj!!!I nie załamuj się,dasz sobie radę,minie jakiś czas,nie mówię,że raz,dwa trzy,trochę to potrwa,ale staniesz na nogi.Ja zostałam sama z córeczką jakieś 10 miesięcy temu,ja się wyniosłam bo mój fantastyczny małżonek znalazł sobie miłość życia.Jutro mam sprawę już chyba roztrzygającą rozwodową,póżniej będzie walka o alimenty.Tobie radzę składaj pozew o alimenty jak najszybciej,chyba że chcesz rozwodu,wiem,wiem chcesz ale nie chcesz,boisz się,nie ma się czego bać,nie jest to łatwe,ja mam 21 lat i 2,5 letnią córkę,jest mi żle i samotnie,nie mam sie komu wyżalić,komu kto byłby ze mną mimo wszystko a o to nam chodzi.Daj sobie spokuj z sentymentami i składaj pozew,potrwa to troche a o alimenty możesz się ubiegać od daty złożenia pozwu o ile się nie mylę,nie masz na co czekać,a może jak złożysz papiery to ON zacznie myśleć.Choć ja nie wierzę w magiczne przemiany.Mój mąż jeszcze mogę tak powiedzieć był przemiły,przegrzeczny itp,ale okazał się niczym innym jak potworem,nie bił mnie ale zrobił ze mnie... sama nie wiem mam nerwicę,płaczę bez przerwy nieważne,BĄDŻ DZIELNA,chętnie cię wysłucham,jak będę mogła to doradzę,co chcesz.Ja już żałuję że nie złożyłam pozwu o rozwód z orzeczeniem winy tyklko za porozumieniem stron,ale nie chcę czekać kolejnych 3 albo nie wiadomo ilu miesięcy na kolejną sprawę,pierwszą miałam 18 listopada a 2 dopiero jutro,sama widzxisz,trudno.Pozdrawiam Cię serdecznie,wiem co czujesz,wierz mi(nie dostaję kasy od sierpnia a wcześniej dał mi 200,250 zł w lipcu i czerwcu a nie jesteśmy razem od maja),nie daj się,ja też o samobójstwie myślałam i co najgorsze myślę co jakiś czas,bo co to za życie,sama z dzieckiem bez niego jakiegokolwiek,coż jesteśmy szczęściarami bo mamy te małe robaczki,które nam mówią jesteś kochana mamo,i o to chodzxi.nie martw się,trochę zamieszałam co?jestem nieuporządkowana,tyle bym chcała powiedzieć i miesza mi sięNIE DAJ SIĘ SKŁADAJ POAZEW O ALIMENTY I DAJ ZNAĆ,CHYBA ŻE COŚ SIĘ ZMIENIŁODASZ SOBIE RADĘ
    • Gość edziecko: HIPOLIT Re: Zostalam sama z syneczkiem IP: *.* 12.02.03, 01:57
      Magda !z pewnością nie czekaj na tzw. oklaski, czyli na przypływ nagłych ojcowskich uczuć z jego strony.Na Twoimmiejscu z pewnością skorzystałambym z usług prawnika. Jak to było z tymi kredytami ? Brałaś je tylko na siebie ?Daj znać skąd jesteś.postaram siępomóc.PozdrawiamAnia
      • Gość edziecko: madzia23 Dziekuje za wszystkie posty IP: *.* 12.02.03, 09:48
        Serdecznie witam wszystkie samodzielne emamy. Nie spodziewalam sie, ze moj problem poruszy Wasze serca i ze bedziecie mnie podtrzymywaly na duchu. Jesli chodzi o glosy krytyki skierowane w moja osobe to daly mi one duzo do myslenia. Nigdy nie bylam i nie jestem egoistka i nie zrzucam calej winy na meza, ale jego zachowanie jest dla mnie nienormalne. Bardzo dlugo zastanawialam sie nad tym gdzi popelnilam blad. Caly czas sie zadreczam jego odejsciem bo czuje ze moj synek za nim teskni. On za nami chyba nie. Przec caly poprzedni tydzien sie nie odzywal ni odbieral ode mnie komorki a jak dzwonilam do pracy to mowiono mi ze wyjechal do klienta. Myslalam, ze przyjdzie chociaz w niedziele, ale niestety nawet nie zadzwonil. W poniedzialek pofatygowalam sie do niego do pracy bo juz skonczyly mi sie osoby, od ktorych bym mogla pozyczyc pieniadze. Nie spodziewal sie ze przyjade. Chcialm z nim porozmawiac, ale nie dalo sie bo "On w pracy nie zalatwia rodzinnych spraw". Umowilismy sie ze przyjedzie we wtorek i wyjasnimy cala sytuacje. Fakt przyjechal, ale tylko na 20 minut. Kazal ( nie poprosil) zrobic mi miesieczny kosztorys wydatkow na synka wiec mu zrobilam. Wieczorem przywiozl mi 40 zlotych osiedzial 15 minut z dzieckiem i pojechal. Nie wyjasnil mi nic, nie powiedzial dlaczego tak postepuje, nie bylo mowy o zadnej rozmowie wyjasniajacej. Ale nie spodziewal sie jednej rzeczy, ze zloze pozew o alimenty. Byl bardzo zdziwiony bo przeciez przyjal do wiadomosci moje finansowe potrzeby wiec przeciez sprawa nie jest potrzebna. Ale jak ja mam mu zaufac, ze co miesiac nie bede musiala sie prosic o pieniadze. Co do kwestii spacania kredytow to mam poczekac do konca tygodnia bo dostanie premie z pracy i bedzie na pokrycie rat, ale czy jest to prawde to nie wiem. W kazdym razie sprawa o alimenty zostala zlozona a mi serce sie kraje ze to wszystko sie tak potoczylo. Bo przeciez jezli to tak dluzej potrwa to bede musiala jeszcze zalozyc sprawe rozwodowa. Jak narazie jakos sie trzymam bo musze opiekowac sie synkiem i byc chociaz dla niego usmiechnieta.Pozdrawiam Was wszystkie. Magda z Dawidkiem
        • Gość edziecko: Renata27 Re: Dziekuje za wszystkie posty IP: *.* 12.02.03, 10:30
          Czesc Madziu,trzymaj sie dzielnie, dobrze ze zlozylas pozew o alimenty :) (ja tez zlozylam w piątek)Renata
    • Gość edziecko: Gosia_wiecznie_mŁoda Re: Zostalam sama z syneczkiem IP: *.* 12.02.03, 10:12
      Mamo, ja w sprawie jednej rzeczy chili tych kredytow.Otoz jesli mnie pamiec nie myli, to co prawda nie zawsze jest wymagana zgoda wspolmalzonka (to przy malych sumach raczej chyba) ale za to zawsze oboje malzonkowie sa odpowiedzialni za dlugi w malzenstwie. Dlatego zdejmij sobie z dlowy te kredyty- jesli ty nie masz na nie pieniedzy, on musi je splacic.Szkoda ze facet nie chce zachowac sie jak czlowiek tylko znika bez slowa i robi taka akcje... koniecznie wiec musisz starac sie o te alimenty zeby nie wystepowac z pozycji interesanki.Mam nadzieje ze dasz sobie rade ;)
      • Gość edziecko: Bysiaczek Re: Zostalam sama z syneczkiem IP: *.* 17.02.03, 23:08
        No właśnie. Kredyty pewnie macie wspólne, więc on też jest finansowo odpowiedzialny. Domyślam się, że jesteś na macierzyńskim albo wychowawczym. Ano on ma psi obowiązek łożyć na Twoje i domu utrzymanie, jeśli Ty nie masz przychodów. Tak więc w grę wchodzą nie tylko alimenty na synka, ale i na Ciebie (wiem to od swojej adwokat). Poradź się prawnika (jeśli możesz) jak to najlepiej załatwić.Trzymam kciuki za Ciebie i synka. Chalsia
        • Gość edziecko: dzidecka Re: Zostalam sama z syneczkiem IP: *.* 19.02.03, 14:05
          Dziewczyno bierz alimenty i to jak najwięcej się da!Jak mój teść odszedł od mojej teściowej (maż miał wtedy 10 lat) do innej kobiety nie chciała pieniędzy. Chciała, że by dom został przepisany na synów jako zabezpieczenie.Dostała, tez kilka sklepów które szybko padły bo w ogóle si,e na tym nie znala. I co? Zostali bez pieniędzy. Potem mój mąż poszedł do pracy a ona i drugi syn nie pracowali. Nabrała kredytów na mojego męża (bo tylko on pracował) na życie. Nie spłaciła ich do dziś mówiąc że płaci. Przyszedł do nas komornik pare dni temu. Musimy spłacic kredyt w tempie natychmiastowym. 7.000 tysięcy. Mówiąc my mam na mysli siebie i męża. A oni? Nie interesuje ich to. gdy o tym mówimy zmieniają temat. My to zapłacimy choć nie mamy jak. Pozostał nam mój teść od którego kiedys nie wzięła alimentów. To taki przykład tylko. Dlatego bierz alimenty.Ja sobie kiedys obiecałam, że jak mąż by przypadkiem odszedł oskubie go do zera. Egoistka jestem co?Pozdrawiam :) i życze wytrwałości.Bądź dobrej mysli
          • Gość edziecko: mysha Re: Zostalam sama z syneczkiem IP: *.* 19.02.03, 14:20
            Wiesz co dzidecka jak czytam Twoje posty to cisną mi się na usta dwa słowa. Jedno jest przymiotnikiem, a drugim można określić pewnie zwierzę. Krew mi się burzy jak czytam, że Ty oskubiesz męża do zera jeśli Cię kiedyś zostawi. Kobieto czy Tobie jest obce słowo godność, uczciwość?Rozumiem kiedy kobieta walczy o alimenty dla siebie i dla dziecka bo nie ma za co żyć. Ale kiedy doi faceta jak krowę, bo miał pecha kiedykolwiek się z nią związać to to już jest szczyt wszystkiego.Współczuję Twojemu mężowi, bo trafił mu się emocjonalny potwór.Uważam, że w związku dwojga ludzi oboje odpowiadają za wszystko co się dzieje. Wychowano mnie w rodzinie, gdzie kobiety dążyły do czegoś więcej niż wiszenie na mężu. Może dlatego trudno mi zrozumieć kiedy kobieta po rozstaniu pozostaje z ręką w nocniku.Oczywiście bardzo współczuje autorce posta - nie jest miło zostać samej z dzieckiem i nagle przejąć sprawy o których nie miało się pojęcia, ale nie wierzę w 100 winę faceta.I mylisz się ja nie bronię facetów którzy pozostawiają żony, ja bronię~każdego człowieka, który został niesprawiedliwie potraktowany.
            • Gość edziecko: goga Re: Zostalam sama z syneczkiem IP: *.* 19.02.03, 14:29
              Wiesz , moge Ci napisac tylko jedno. Zycie jest dlugie i moze przyjda dni iz uwierzysz.MagPS. A jak nie , to umzesz w nieswiadomosci!Wiele ludzi umarlo wierzac , ze ziemia jes plaska i jest centrum wszechswiata.
Pełna wersja