IP: *.* 11.02.03, 13:10
Mam problem ze swoją mamą (mało kto ich nie ma, wiem). Właściwie jest wspaniałą kobietą, bardzo odporną , wytrzymałą, ale przy tym straszną choleryczką. Kiedy byłam mała i jej podpadłam to lała, nawet nie patrząc gdzie. Potem oczywiście mnie przepraszała i pewnie miała wyrzuty sumienia ale nie przeszkadzało jej to następnym razem wlać mi ponownie. Ostatni raz dostałam w siódmym miesiącu ciąży ,oczywiście niechcianej przez mamę. Ba, nawet sugerowała, że lepiej żebym poroniła, wszak mogę urodzić inne dziecko gdy kiedyś założę normalną rodzinę. Córcia ma już 17 m. ja ‘normalnej rodziny’ nie mam, wychowuję ją sama. Oczywiście mieszkam u rodziców i jestem prawie całkowicie na ich utrzymaniu (moja pensja 505 zł. woła o pomstę do nieba).Z tym oczywiście wiąże się to, że muszę ‘siedzieć cicho’, bo jak tylko próbuję coś powiedzieć, to słyszę: „Jak ci się nie podoba to się wynoś). Tak jest przy każdej nawet najdrobniejszej sprzeczce, czyli 6 razy w tygodniu.Ja bym się wyniosła, ale gdzie, pod most ? Fakt, niczego nie brakuje mojemu maluszkowi. Ze swoich pragnień zrezygnowałam całkiem, bo kiedy moja mama mi coś kupowała, to wychodząc ze sklepu zaraz dodawała, że w tym miesiącu już nic nie kupi bo krucho z pieniążkami, a potem szła ‘tysięczny’ raz do manikiurzystki (moi rodzice mają dobrze prosperujący interes i oby wszystkim się tak wiodło). Stwierdziłam więc, że wolę chodzić w tym co mam i nie słyszeć nic podobnego. Za wnuczką jest szalona ale oczywiście ja źle ją wychowuję. Każde przeziębieni jest kwitowane stwierdzeniem, że to dlatego , że: wykąpałam małą, za lekko ubrałam, że jestem nieodpowiedzialna, a nawet niezrównoważona. Niemożliwe jest żeby mała po prostu coś podłapała na dworze, to zawsze moja wina. Do macierzyństwa też jeszcze nie dorosłam (26 wiosen) i pewnie nigdy to nie nastąpi. Moja córka często słyszy: „Ta twoja matka jest......” i tu następuje wymiana moich niedociągnięć, wad itd. Prosiłam, żeby tak nie mówiła, jak ma coś do mnie, to niech mówi mi, ale mogłam sobie prosić. Mamy własny pokój, w którym planuje remont. Ostatnio nawet wymieniłam okna ( za swoje pieniądze na raty) ale jest takie, jak sobie życzyła mama. Teraz trzeba zmienić tapety:JA- Wiesz mamo widziałam fajną tapetę do pokoju, blady róż z beżem, ślicznaMama – Trzeba kupić tapetę beżową.JA – Ale ta naprawdę była ładnaMama – Na ścianie będzie dobrze wyglądała kawa z mlekiem.Zgadnijcie jaką tapetę będę miała na ścianie.Scenka nr 2Ja (smutna, bo przecież każdej samotnej mamie jest czasem smutno i ma doła, ze koleżanka z za ściany ma chłopa w domu J a ja nie)Mama –Co ci jestJa (łzy na nosie, wyrzucam z siebie swoje wszelkie obawy i smutki)Mama – wyzywa mnie od histeryczek dodając że mogła pomyśleć zanim się ‘puściłam’.( na początku ciąży byłam dzi......, k........ itp.)Miliadrowy raz dochodzę do wniosku, że nie powinnam zwierzać się mamie, bo nigdy mnie nie pocieszy tylko wszystko obróci przeciwko mnie. Jak zawsze.Scenka nr 3Ja sprzątam całą noc mieszkanie (córcia w końcu śpi), bo rodzice wracają z dwutygodniowego urlopu, pomaga mi koleżanka, mieszkanie lśni.Mama (wchodząc do domu) – No ty tu nawet palcem nie ruszyłaś przez ten czas.A mnie ręce opadają. Bo ja zawsze robię wszystko źle: źle sprzątam, źle gotuję, źle się ubieram, źle wychowuję dziecko, źle sobie układam życie. Jedno co dobrze zrobiłam, to skończyłam studia.Sumując słowami mamy „Nieudacznik życiowy”.A teraz powinnam czym prędzej znaleźć sobie męża. Nie liczy się ma rodzicielka z moim zdaniem, a jak coś to dostaję po „pysku” i koniec.Kocham ją, bo pilnuje mojej córki, bo ją kocha, bo kiedy jej ojciec mnie zostawił, to się mną zajęła, pomogła. Ba, cały czas mi pomaga jak może, ale przy tym wykańcza mnie psychicznie. Mam 26 lat a ona nadal traktuje mnie jak przedszkolaka. Na nic rozmowy, kłótnie prośby, wołanie na pomoc taty. Po twarzy i cichoWiem że piszę chaotycznie i że nadwerężam waszą cierpliwości, ale strasznie mnie to męczy. Mam wrażenie że wyobrażenia mojej mamy o nie i rzeczywistość to dwie różne sprawy. Po prosu jestem nie TAKA, jaka powinnam być. Wyję z tego wszystkiego, dużo bym dała żeby pójść na swoje, choć moja mama uważa że oczywiście bym sobie nie poradziła. Niestety nie utrzymam siebie i dziecka.Napiszcie mi jak się nie przejmować, jak się wyłączyć bo oszaleję i nawet tabletki uspakajające mi nie pomogą.Całuję J
Obserwuj wątek
    • Gość: Agusek Re: Moja mama IP: *.* 11.02.03, 14:11
      Iza jesteś taka jaka powinnaś być. nie daj swojej matce wmówić sobie, że jest inaczej. Trzymaj się. I KUP SOBIE TAKIE TAPETY JAKIE TY CHCESZ !!!!!Pozdrawiam serdecznieAgnieszka
      • Gość: Rosa* Re: Moja mama IP: *.* 11.02.03, 20:09
        IzaKiedy czytałam Twój post to na przemian ogarniało mnie przerażenie i szczeka opadala :eek:Kobieto! Masz 27 lat, Jesteś zupelnie dorosła, ale chyba nie do wszystkich to dociera. A do Ciebie?To, co robi Twoja mama to perfidne wykorzystywanie faktu, że Jesteś od niej zalezna finasowo. I Twoich skrupułów płynących z tego faktu. A także czerpanie profitów z sieci uzależnienia, które udalo jej się wygenerować w stosunku do Ciebie. Po pierwsze to nie chowamy dzieci, żeby przynosiły nam dochody i były naszymi inwestycjami na przyszłość. Po drugie- dzieci nie są do spłaty dlugów. a nie moge się oprzeć wrazeniu, ze tu właśnieo dług psychiczny chodzi. Sytuacją totalnej podłości jest dla mnie sytuacja, w której rodzic ŻĄDA od dziecka (nawet doroslego) wdzięczności. Istota wdzięczności jest jej bezinteresowność, a nie wymuszanie na każdym kroku. Iza, co to w ogóle znaczy, że matka cię bije?! Pomijam okoliczności towarzyszące, czyli siódmy miesiąc ciązy. To, że Twoja mama nie chce odciąć pępowiny (a widać to wyraźnie, ze odpowiada Jej bycie kontrolerem swojej córki i uznawanie Cię za osobę niezdolną do przejęcia odpowiedzialności za własne życie), nie oznacza, że Ty nie możesz tego zrobić. Jeszcze kilka lat i Twoja córka się nauczy, ze Jej mama jest... szmatą. Niestety, ale tylko w ten sposób można nazwać takie traktowanie. Bo czym innym jest bicie, ingerencja w każdą blahą decyzję, nieliczenie się ze słowami i totalny brak szacunku, jaki okazuje ci mama? Dziewczyno- pieniędzy masz mało, ale uciekaj. Walcz o swoją godność dla siebie i swojego dziecka. Jest o co walczyć. Wdzięczność należy się Tobie, że przez tyle lat Twoja mama mogła dzięki tobie leczyć swoje kompleksy i niskie poczucie własnej wartości. W niczym nie Jesteś jej dłużna. Nie daj się wmanewrować w poczucie winy. Nie wymieniaj okien, tylko decyzje życiowe i ku temu skieruj energię.I jeszcze jedno. Piszesz, że cenisz ją, bo kocha Twoją córkę. To fajnie, ale być moze ta miłośc jest kolejnym sznatażem w stosunku do Ciebie ("popatrz ile dla ciebie robię, pomagam ci w wychowywaniu córki, a ty jeszcze śmiesz kwestionować moje decyzje?" i dobrym środkiem do wychowania sobie kolejnej sojuszniczki w psychicznej walce z Tobą. Twojego dziecka.Powiem Ci jeszcze jedno- Twoja mama nie jest pierwszym rodzicem stosującym takie metody. Metody permanentnego gnojenia własnego dziecka. To zdarza się częsciej niż przypuszczasz. Ale recepta na to jest tylko jedna- odciąć się i zawiesić kontakty. Inaczej nigdy nie staniesz się dorosła.Rosaps. Przepraszam za mocne słowa, ale ta sytuacja jest mi po prostu bliska, tylko że ja już dawno- za przeproszeniem- wwyrzygałam tę rodzicielską łaskę, bo żyć tak się zwyczajnie nie da.
        • Gość: Zilka Re: Moja mama IP: *.* 11.02.03, 21:42
          Rosa, wiesz co? Ja to Cię bardzo lubię, kobieto waleczna :)A piszę to tylko po to, żeby Cię poprzeć, nie napisałabym tego tak ładnie jak Ty. Iza, wymieniasz okna na raty. Życie sobie wymień, choćby na raty ;) Bo tak to nie idzie.Pytanie tylko - czy chcesz????zilka :)
    • Gość: Lidus Re: Moja mama IP: *.* 11.02.03, 22:56
      Droga Izo...Nie pozostaje mi nic innego, jak tylko pełną piersią zakrzyknąć za Rosą (tu chylę czoła przed Jej klawiaturką - madrze stukała ;) ) ZRÓB COŚ ZE SWOIM ŻYCIEM.Czas najwyższy. Jeśli teraz sobie odpuścisz, to im później, tym trudniej będzie Ci walczyć o siebie.Wiem, że w dzisiejszych czasach nie jest łatwo przeżyć kobiecie z malutkim dzieckiem. Wiem to doskonale. Jeszcze lepiej jednak wiem, jak toksyczne związki wpływają na nasze życie. Udało mi się wyzwolić z jednego z nich - uciekłam od męża. Znając jednak moją mamę (właściwie czytając Twój post miałam wrażenie, że i Ty ją znasz... dokładnie bardzo... ten sam typ...) wiedziałam, że nie wolno mi wrócić z córeczką do domu, bo przepadnę... bo będzie to jak "z deszczu pod rynnę"...Zaryzykowałam. Nie powiem, żeby było mi łatwo podjąć taką decyzję, ale byłam zdesperowana i to chyba pomogło mi podejmować słuszne (przynajmniej od 4,5 roku nigdy ich nie żałowałam) decyzje.Wyjechałam w szeroki świat... Mieszkam 400 km od byłego męża, ale równocześnie ok. 130 km od rodziców.Nie jest to łatwe życie (szczególnie dokucza mi brak kogoś bliskiego, kiedy np. moja córcia choruje, a ja mam jeden z tzw. gorących okresów w pracy), ale jakoś sobie radzę. Nie mam luksusów (mieszkam w hotelu pracowniczym na 12 m kwadratowych - przy czym 12 = pokój plus przedpokój plus łazienka), ani żadnych widoków na nie i czasami dobija mnie myśl, że to raczej egzystencja, niż życie, ale nie jest źle. Nie narzekam, bo to nie w moim stylu... Zaciskam zęby i... cieszę się z każdego uśmiechu mojej córeczki, z każdej iskierki błyszczącej w jej oczkach :)Najważniejsze to rzeczywiście odpowiedzieć sobie na pytanie, czego się tak naprawdę chce. Bo taka decyzja pociąga za sobą konsekwencje ogromne. Potrafi też być mało wygodna dla kogoś, kto pomimo wszelkich negatywów, jakie niesie ze sobą bieżąca sytuacja, przywykł do życia na puchu...Wierzę, że chcesz coś zmienić, więc powiem Ci tylko, że WARTO! Inaczej spojrzysz wtedy na siebie. Zerkniesz w lusterko, nie będziesz opuszczała wzroku i - co więcej - będziesz widziała wartościowego człowieka, jakim na pewno jesteś, a nie zaszczute stworzonko...Trzymam kciuki i życzę mądrych decyzji :)Pozdrawiam.Lidka
    • Gość: olaija Re: Moja mama IP: *.* 12.02.03, 10:27
      Twoja mama jest wspaniałą kobietą?To co przedstawiłaś to obraz kobiety która zdecydowanie nie jest wspaniała.To chore babsko które pastwi się nad Tobą.A TY totalnie złamana potulnie to przyjmujesz.A jesteś Ty a także twoje dziecko które nasiąka wspaniałą atmosferą "zdrowych układów".Pozwól na to jeszcze trochę, a zwichniesz swoje relacje z dzieckiem a i sama nie będziesz w stanie podjąć własnego życia.Przepraszam że tak ostro, ale pomyśl!!! Jesteś dorosła, to zobowiązuje!!!Wiem że bardzo trudne jest otrząsnąć się z tego, ale możesz tylko wygrać.Pójdź do psychologa, wzmocnij się terapią- zobaczysz że tkwisz w czymś bardzo toksycznymI szukaj lepszej pracy= lepiej płatnej.I może pogadaj z tatą, może zmuś go żeby się zbuntował.Niech Ci pomoże się wyprowadzić.Dręcz go tym, nie daj mu spokoju.A jak Ci matka znów da po twarzy to zagróź jej że jej oddasz i obraź się porządnie.Postrasz ją trochę.I nie proś żeby nie gadała na ciebie do dziecka- zakaż!!!Okaż trochę siły, to Twoje dziecko, a ona ją tym niszczy.NIe łatwo jest żyć ze świadomością że mama jest durna szmata.Trzymam za Ciebie kciuki.NIestety nie masz wspaniałej mamy, ale z tym można żyć i to nawet nieźle.
      • Gość: Fuga Re: Moja mama IP: *.* 12.02.03, 10:58
        Podpisuje sie pod postami powyżej.I wiesz - pewne zagrania sa mi znane.Na przykład to, że co bym nie zrobiła co jest żle.Przykład 1Ukradli mi pieniądze w Ikei - totalnie załamana dzownię z płaczem do mamy - co robi? - opieprza mnie, ze nie uważałam Następnego dnia dzwoni do mnie i mówi, że mnie rozumie, bo kiedy jej ukradli pieniądze czuła się jak...szmata. Jezu, dlaczego jak szmata? Złodzej jest szmata a nie ja!Przykład 2dziecko chore - czyja to wina? Moja oczywiście. Przykład 3Dokładnie taki sam jak Twój - sprzatam mieszkanie na błysk, kiedy maja wrócić, bo w ramach pilnowania domu mieszkaliśmy u nich i co słyszę - że wygląda jak po najeżdzie hunówPrzykład 4Zmuszanie mnie do jedzenia - miałam w liceum anoteksję, i kiedy ktos mnie zmusza do jedzenia, nawet teraz - wywołuje to we mnie odwrotny skutekStaram sie po prostu utrzymywać jak najmniej kontaktu i zasada generalna - nie zwierzać się.pzdrFuga
    • Gość: Izusia Re: Moja mama IP: *.* 12.02.03, 11:56
      Jesteście kochane. Regularnie was wszystkie czytuję, jak się zdobędę na trochę odwagi to opiszę wam moją historię, ale uprzedzam seriale brazylijskie się chowają :smile.Piszecie żebym się , w skrucie mówiąc, wzięła w garść. Mądre ale mnie faktycznie brakuje odwagi,nigdy nie postawiłam się swoim rodzicom, jedyny mój "wybryk" to ciąża.Jestem jedynaczką,ukochaną córeczką tatusia.On długo ze mną nie rozmawiał, kiedy zostałam sama z brzusiem. Mama owszem rozmawiała,kupowała ubranka i wszystkie inne pierdoły ale też potrafiła dokopać róznego typu tekstami. Tata się już odzywa i sprawa jest dla niego zamknięta, nigdy mi niczego nie wypomniał, nie wyzwał; mama do tej pory potrafi.Nie ma co ukrywać gamoń ze mnie i tchórz
      • Gość: marcia23 Re: Moja mama IP: *.* 12.02.03, 21:03
        cześć Iza,Nawet nie wiesz jak Cię bardzo rozumiem.Mam idenyyczną sytuację jak ty, tyle tylko, że moja mama już mnie nie bije, chociaż czasem siE zamachnie. Też utrzymuję moją córeczkę za500zł wychowawczego i kończe w tym roku studia.Niestety moje maleństwo nigdy nie pozna swojego ojca bo jest owocem historii jednej nocy(zresztą jedynej w moim życiu, o ironio).Jak czytałam to co napisałaś to jak bym czytała o mnie.Czasem jest już tak żle, Ze nie mam siły wierzyć, że będzie lepiej. Ja cię chyba nie pocieszyłam ale musi być lepuiej tulko trzeba się wziąć w garść i pokierować swoim życiem.Straszny chaos w tej mojej wypowiedzi, zresztą tak jak w moim życiu.PozdrawiamMarta
    • Gość: bridgett Re: Moja mama IP: *.* 13.02.03, 12:17
      Cześć Iza,na faktycznie masz sytuację nie do pozazdroszczenia. Podpisuję sie pod tym co napisała tutaj wiekszość moich poprzedniczek, czyli o nie pozwalaniu mamie na takie traktowanie siebie. Pamiętam stwierdzenie jakiegoś psychologa; jeśli chcesz, żeby cie traktowano jak osobę dorosłą, zacznij się zachowywać, jak osoba dorosła. Czyli miej swoje zdanie, decyduj samodzielnie o sobie i o swoim dziecku, nie oglądaj się na to, co powie lub pomysli Twoja mama, bo ona i tak jest z Ciebie niezadowolona, więc w gruncie rzeczy nic sie nie zmieni, czy będziesz się starała jej przypodobać, czy też żyć wg własnego uznania. To Twoje życie. Zależność finansowa poza tym nie uprawnia tak naprawdę do decydowania o Twoim życiu. Również finansowo możesz sobie poradzić, co z alimentami? Wszystko jednak zależy od Ciebie - czy podejmiesz ryzyko decydowania o sobie i być może oddzielenia sie od rodziców, czy też zostaniesz na zawsze ich małoletnią córką, która może jedynie ponarzekac na nich i swój los, nie mając na nic wpływu?
      • Gość: hanna Re: Moja mama IP: *.* 13.02.03, 23:39
        Iza, ja także wiem jak to jest. Moja mama, co prawda mnie nie bije (bił mnie mój tata, gdy byłam dzieckiem, mama wtedy udawała, że nic nie widzi), ale potrafi znęcać się nade mną psychicznie. Przelewa swoje żale, lęki, frustracje na mnie. Nieustanne pretensje, żale, krytyka, emocjonalny szantaż. Staram się odpierać ataki, ale kończy się tym, że ona stwierdza, że jej nie kocham i najchętniej wpędziłabym ją do grobu. Wciąż wspomina, nie bacząc na moje uczucia, mojego pierwszego narzeczonego, chociaż wcześniej nieustannie go krytykowała. Teraz jest dość poważnie chora, więc staram się z nią nie wojować. Wiem, że agresja też nie jest wyjściem z sytuacji. Podziwiam twoją odwagę Lidio. Jak na razie, moim osiągnięciem jest to, że wyprowadziłam się z mieszkania męża dręczyciela. Tak bardzo chciałam mieć swoje mieszkanie, ale trafiłam z deszczu pod rynnę. Wróciłam koniec końców do rodziców. Odkryłam nie dawno, że mój mąż i moja mama mają sporo wspólnych cech, niestety negatywnych. Gosiu, ja wciąż popełniam błąd, że zwierzam się mamie. Oj, drogo za to płacę.Iza, moja mama, gdy się dowiedziała, że jestem w ciąży nalegała, bym ją usunęła. Gdy urodziłam Michała, wyrywała mi go z rąk i musiałam nie raz przypominać, że to ja jestem jego matką. Nie możemy pozwolić, by inni nas upokarzali, znęcali się nad nami, nawet jeśli to są nasi kochani rodzice! Walcz o siebie i swoje dziecko!Z całą pewnością pomoc dobrego terapeuty się przyda. Pozdrawiam, Ania :hello:
        • Gość: Izusia Re: Moja mama IP: *.* 14.02.03, 11:50
          JA wybrałam się pewnego razu do psychologa, ale pani psycholog była wyraźnie znudzona wysłuchiwaniem pacjentów i po piętnastu minutach musiałam opuścić gabinet. Wychodzi na to, ze temat naszych mam to rzeka. Tylko sie tak zastanawiam dlaczego tak jest. Maja mama została ze mną sama kiedy ja miałam oby ledwo 3 m. Mój biologiczny ojciec chciał poczuć sie wolny jak ptak. Mama miała 22 lata.Dała sobie radę sama przez pięć lat, dopóki nie wyszła za mojego tatę (nawiasem mówiąc kochanego faceta).Myślałam więc że jakoś bardziej mnie zrozumie,wesprze emocjonalnie. Guzik z pętelką.Ja się puściłam z żonatym facetem i to nic,że był już w trakcie rozwodu, a potem okazało się że prócz mojej córki ma jeszcze dwoje innych dzieci , każde z inną.Ja jestem najgorsza.Długo by gadać i opowiadać.Moja mama też wymaga przypominania że to ja jestem matką a ona babcią.Ale według nie jestem matką nędzną, nie znająco swego dzieck, a już broń Boże nie posiadającą matczynej intuicji. Za głupiam. Buziaki
          • Gość: patyczek Re: Moja mama IP: *.* 14.02.03, 15:06
            Iza,co moge Ci powiedziec?Tak czytam posty Dziewczyn, w ktorych wiele podpiera sie swoimi doswiadczeniami i mobilizuje Cie do wziecia swojego zycia w swoje rece... I SŁUSZNIE!Pamietaj ze nie ma takiej rzeczy za ktorą mozna kogos bic, ani nikt nie ma takiego prawa, a jesli na to pozwalasz w "imie swietego spokoju" to Twoja decyzja i zacznij zdawac sobie z tego sprawe. Jak spojrzysz dziecku w oczy za kila lat i powiesz ze czasami tak trzeba??!?!?! Pamietaj o tym, ze kazdy z Nas doswiadcza tego co jest w stanie udzwignac, jesli zdecydowlas sie na sprowadzenie nowego zycia na ten padól, to wez za NIE ODPOWIEDZIALNOSC.Widocznie masz tyle sily by to udzwignac! Ja osobiscie uwazam ze lepiej jest nie miec kolorowej tapety i o 3 koszule mniej, i jesc przez caly miesiac makaronsmile a nic nie zatapi milosci, szacunku i ciepla, ktore sa najlepszymi warunkami dla wszystkich ludzi, dla DZIECI szczegolnie. Nie pisze tego dlatego ze Cie nie rozumiem, ale przeszlam podobne doswiadczenia z rodzicami. Takie pokolenie, jestesmy ofiarami ofiar i juz wg mnie czas to przerwac! Nie mow ze jak jedna Pani psycholog okazala sie nie byc osoba ktora Ci pomoze to ze innej nie znajdziesz. Jak w kazdym zawodzie ludzie sa rozni, co nie zmienia faktu ze masz przestac w NICH wierzyc kompletnie. Najwazniejsze to to zebys sama zechciala uwierzyc, ze zaslugujesz na szczescie, ze zaslugujesz na szacunek i Twoje dziecko tez, i wtedy podejmiesz wlasciwe decyzje i wlasciwie potoczy sie Twoje zycie! wasciwie dla Ciebie, niekoniecznie dla Twojej Mamy...ale o tym teraz nie mysl, Ty przeciez tez kochasz i wychowujesz swoje Dziecko by za kilkanascie lat poszlo swoja droga...Patyczek
            • Gość: hanna Re: Moja mama IP: *.* 14.02.03, 23:00
              Mądre rzeczy prawisz Patyczku. A co do psychologów, to trzeba mieć ogromnegoo farta, by trafić na człowieka z powołaniem. Ja już kilku "zaliczyłam". Iza odradzam psychologów, oni tylko przytakują głowami i na koniec mówią "nasz czas się kończy", albo "100 zł. proszę". Lepiej skieruj swe kroki ku psychoterapeutom.Pozdrawiam, Ania :hello:P.s. Moja mama też wie lepiej, jak powinien wyglądać "mój" pokój.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka