Osierocona:(

16.01.07, 23:33
Witam!
Dziś minął drugi dzień mojego "sieroctwa" czyli córka jest z eksem i neksią i
swoim bratem.I jak co roku: czekam na ten czas i jak przyjdzie tęsknię i nie
moge sobie poradzic z nadmiarem wolnego czasu.
Córka pojechała pełna radości,stęskniona za bratem dźwigając prezenty dla
niego.Dziś powiedziała,że w niedzielę wróci.Eks jej zawsze mówi,że zawsze
kiedy chce może przyjechac i wyjechac.
A ja zagubiona ale szczęśliwa.Dziekuję opatrzności za neksię.Ma na imię Ola i
bardzo lubi moje dziecko.Myslę,że tak powinnam o Niej pisac bo na to
zasługuje.Mimo,że tego nie przeczyta to napiszę:dzieki Ci,Ola za mój
spokój,za pewnośc,że także dzięki Tobie moje dziecko jest bezpieczne i
szczęśliwe.Że jedzie do Was z radością,że jest tam mile widziane i myslę,że
kochane.Trzymam kciuki aby Twoje kłopoty rodzinne sie skończyły.
Myślę,że to sukces po troszku nas wszystkich.Pewno,że mam do eksa żal,że
płaci tak mało bo wiem,że mogłby więcej.Ale ciesze się choc z tego,co mam a
szczęscie Sylwii jest najważniejsze.
A ja w tych dniach jeszcze boleśniej odczuwam moją samotnośc.To już ponad 8
lat nie mam nikogo na dłużej.Ale przecież z samotnością można też życ.
A ja Wam,Kochane mamusie życzę takich Oli.Takich jak Ona,która jechała 300 km
na Komunię mojej córki.A jak kiedyś zabrała Sylwię do swoich rodziców córka
wróciła zachwycona.
Przepraszam,że mój post jest taki chaotyczny ale to zawsze mimo wszystko
ciężki czas dla mnie.Pozdrawiam Was wszystkie,szczególnie Macoszki,które nas
podczytują.Nie mogę na Waszym forum napisac więc tu proszę,zobaczcie w swoich
pasierbach przede wszystkim dzieci bardzo spragnione miłosci..
Pozdrawiam
Bogna mama (chwilowo bez) Sylwii
    • alicja611 Re: Osierocona:( 16.01.07, 23:54
      Nie wiem dlaczego, ale piszesz jak osierocona ofiara (przepraszam nie chcialam
      obrazic). Taka pogodzona z losem (u mezulka happy end, a ty sama wdzieczna za
      ochlapy, ktore ci rzucaja i ze laskawie zajmie sie wlasna corunia, a Ola jest
      dla niej dobra). Co za postawa! Sa osoby, ktore maja mentalnosc ofiary (ja tez
      mialam dugo), ale wyleczylam sie z tego.
      Zafajdanym obowiazkiem twojego ex jest odpowiedzialnosc za dziecko (placic i
      partycypowc w wychowaniu) i nie wazne ile ma potem i z jaka nex dzieci. Ja nie
      mam nic przeciwko swojej nex mojego ex, nawt jej cos czasami dam jak ex poprosi,
      ale pod niebiosa wychwalac nie bede. Maz ci w zyciu dopiekl, a ty ciagle buchasz
      dobrocia. Umiar, kochana umiar...Oni maja w d....jak ty sobie radzisz i pewnie
      smieja sie , ze tak dlugo sama.....Glowa do gory, piers do przodu i jutro do
      fryzjera, a pojutrze na romantyczna randke....., a nie dumac...
      • kubowa Re: Osierocona:( 17.01.07, 07:16
        daj spokój alicja! nie rozumiem, czemu na nią wsiadłaś.

        ja mam dokładnie takie same odczucia jak autorka postu. chociaż mój ex i jego
        rodzina mieszkają parę tylko kilometrów ode mnie. też cieszę się, że młody jak
        jedzie do nich to jest super szcześliwy, że tam czuje się dobrze, a nexia go
        traktuje jak kogoś z rodziny, może nie od razu jak syna, ale na pewno z
        szacunkiem. i mimo tego, że mam swoja nową rodzinę i full roboty i brak wolnego
        czasu, też tęsknie za młodym kiedy jedzie do nich na weekend. patrzę przez okno
        jak wsiada do samochodu i już marzę, żeby wrócił.
        i wcale nie czuję sie ofiarą. a jak to się ma do 'zafajdanego obowiązku exa' to
        już całkiem inna sprawa! ja jestem mu wdzięczna, że się do końca od dziecka nie
        odwrócił i że młody jest też częścią ich rodziny. bo po lekturze niektórych
        postów wiem, że mogło być dużo gorzej!
        • kilowisni Re: Osierocona:( 17.01.07, 09:18
          Luuuz.Tak trzymaj .Jasne ,że w watku jest trochę z klimatu wdzięcznej ofiary
          ale fajnie ,że nie nakręcasz się zadnymi nienawistnymi klimatami i potrafisz
          docenić fakt,ze Twoje dziecko jest szczęsliwe))))))Przeciez to najważniejsze, a
          nie jakies tak rozgrywki pomiędzy Wami dorosłymi.Których zreszta u Ciebie nie
          ma.No a poza tym , racja, piers do przodu, głowa do góry i na randkę a jeśli nie
          to na porządne babskie spotkanie)))))))z dużą ilościa dobrego humoru, Pozdrawiam.
    • megaa Re: Osierocona:( 17.01.07, 08:34
      Nie zgadzam się z alicją i naprawdę nie widzę tu syndromu ofiary. Widzę
      natomiast osobę, która potrafi właściwie ocenić i docenić życzliwość drugiego
      człowieka. ( z czego wnioskuję, że sama jest pełna ciepła i serdeczności)
      Wydawało by się , że poprawnie poukładane stosunki powinny być czymś jak
      najbardziej normalnym i oczywistym, czytając jednak inne posty widać że tak nie
      jest. Rozumię więc jane, że docenia przychylność i życzliwość neksi.
      Natomiast właśnie przedstawione powyżej pełne frustracji, gniewu i zawiści
      podejście do życia nakręca spiralę nienawiści co naprawdę nie sprzyja poprawie
      wzajemnych relacji z eksem i jego kolejna rodziną. A do tego należałoby chyba
      dążyć ze względu na wspólne dzieci.
    • anetina Re: Osierocona:( 17.01.07, 09:05
      oby takich "zgodnych" rozstań było więcej
      każdy watek na tym forum jest o tym, że next jest zła, nie pozwala się ojcu
      widywać z dzieckiem

      gdybym miała możliwość wyboru, wolałabym, aby dziecko spotykało się rodziną
      ojca, gdy taka moja następczyni była
      dziecko jest szczęśliwe
      a matka jest pewna, że dziecko pozostaje u ojca, którego partnerka akceptuje
      dziecko

      i tu wygrała miłość do dziecka
      i naprawdę autorka ma co dziekować
      oby wiecej takich kobiet jak Ola było

      to jest na takiej samej zasadzie, jak nowi partnerzy nasi
      też akceptują, przyjażnią się i kochają nasze dzieci
      tylko, że oni mają na codzień nasze dzieci
      a next naszych eksów tylko na weekendy, ferie itp.
      • alicja611 Re: Osierocona:( 17.01.07, 09:19
        Dziewczyny! Cale lata (ponad 10) tez promowalam dobroc, milosc, zaufanie,
        oddanie. Przepraszam, ale w moim przypadku okazalo sie to zwyczajna naiwnoscia
        (smiech ex i moj placz) i moj jad wynika wylacznie z instynktu
        samozachowawczego, ktory obudzil sie po rozwodzie. Nigdy nie pozwole siebie i
        mojego dziecka juz skrzywdzic.
        Uwazam jedak, ze nie nalezy wychwalac ex i ulegac wzruszeniom, ze interesuje sie
        dzieckiem ("bo inni sie nie interesuja"). Zapewniam, ze gdyby tego nie robil
        wyrzuty sumienia i opinia otoczenia nie wplynelyby korzystnie na jego
        samopoczucie. Robi to tez dla wlasnego komfortu psychicznego i spokoju sumienia
        swojego i nex.
        Po prostu badzcie uwazne i ostrozne. Nie mylcie iluzji milosci i dobroci z
        faktami, ktore sa takie, ze facet zostawil lub nie dbal o swoja rodzine
        (czyt.ciebie i dziecko).
        • anetina Re: Osierocona:( 17.01.07, 09:26
          pal licho nas

          ważne, że dziecko jest szczęśliwe i kochane
          że uwielbia jeżdzić do ojca
          że jest tam bezpieczne

          pal licho, czy jest to tylko iluzja szczęśliwego domu eksa
          ważne, że dziecko jest tam szczęśliwe i bezpieczne

          dlatego autorka wątku ma za co dziękować
          a że my mamy takich eksów i takie nexię, że szkoda gadać, to jest inna sprawa
          ona miała to szczęście, że eks okazał się kochającym ojcem
          że jest next, która pomoże tacie
          której matka może zaufać

          mało nas z niepwenościa daje dziecko do ojca?
          bo jest obawa, ze podrzuci dziadkom?
          że nie zajmie się dzieckiem dostatecznie dobrze?
          itp.

          a autorka jest pewna tamtej rodziny
          i życzę jej, żeby nigdy się to nie zmieniło
    • jane795 Re: Osierocona:( 17.01.07, 13:12
      Dzięki,dziewczyny.
      Chciałam moim postem wyrazic kilka rzeczy.Że źle znoszę nieobecnośc córki,mimo,
      że czekam na to cały rok(myslę co będę robic,gdzie nie pójdę z kim sie nie
      umówię) a potem jestem tak rozbita,że kilka dni zajmuje mi "dojście do siebie".
      A co do mnie...Rozstanie z eksem było burzliwe,bardzo.Byliśmy szczęśliwi,co
      najlepsze on tak też twierdził.Jak wiecie-lub nie-jest on czarny i aż wtedy nie
      wierzyłam,ze może byc tak dobrze i fajnie.Oczywiście do czasu aż pojawiła się
      ta druga.I przyznam szczerze,że robiłam rzeczy z których nie jestem dumna.Byłam
      rozżalona,zraniona i próbowałam walczyc(teraz się sama z siebie śmieję).
      Myslę,że wpływ na to,że sytuacja wygląda jak wygląda miało wpływ kilka
      czynników.Przede wszyskim nasza miłosc do dziecka i resztki szacunku wobec
      tego,co było.No i to,że Ola nie jest tą,która spowodowała rozstanie.I może
      jestem naiwna ale nie wierzę,żeby Ola śmiała się z eksem ze mnie.Myslę,że tak
      jak ja ją-ona też mnie choc troszkę lubi i szanuje.A oni nigdy nie wiedzą,czy
      ja jestem sama czy mam kogoś.Nie pytają o to ani mnie ani córkę.
      Kolejnym czynnikiem był upływ czasu.Aż sie w głowie nie mieści,że to juz tyle
      lat.A to pozwala miec dystans do wielu spraw z przeszłosci.
      Nie jestem ideałem,mam żal do Eksa,który czasami niestety "wychodzi" ze
      mnie.Ale w tej chwili najlepsze w naszej sytuacji jest to,żeby jego zwiazek z
      Olą był trwały.
      A ja pisząc o samotności miałam na mysli to,że jakos nie mogę znaleśc kogoś
      odpowiedniego.Bo zupełnie sama przez te lata nie byłam.Ale jakoś nie mogłam się
      zdecydowac w każdym "czegoś" mi brakowało.
      Dzięki,dziewczyny za przeczytanie i wsparcie.Dzięki także za słowa krytyki.Ale
      myslę,że dla dobra naszych dzieci czasem warto poświęcic"kawałek" siebie..
      Pozdrawiam Bogna mama (chwilowo bez)Sylwii
    • nenia1 Re: Osierocona:( 17.01.07, 17:50
      Tak, powinno się szanować starszych, kochać zwierzęta, sprzątać po sobie, kochać bliźniego jak siebie samego, płacić alimenty, odwiedzać dzieci po rozwodzie etc., etc. To normalne i oczywiście nie o to chodzi, ze jak dostanie się co miesiąc terminowo alimenty to trzeba dać na mszę w podzięce, ale czasem jednak warto zauważyć, że tej tzw. normalności tak mało.

      Wystarczy poczytać to forum, ile kobiet ma kłopoty z elementarną sprawą jaką są alimenty, ile dostaje ochłapy, albo wcale, czy znacznie po terminie i jeszcze słyszy, że pazerna, że na waciki wydaje, albo o co jej chodzi, wszak dostanie odsetki za zwłokę.

      Wystarczy poczytać inne forum, żeby zauważyć ile next ma niezdrowy, paranoiczny stosunek do swoich poprzedniczek, czy pasierbów, traktując ich jak wroga, którego trzeba pokonać, umniejszyć i poniżyć.

      Niektórzy nie dostrzegają, że jeśli żyje się w innym duchu, to życie może dostarczyć o wiele więcej przyjemności i satysfakcji, niż czerpanie satysfakcji z poniżania kogoś i nienawiści.
      Tak jak w sporcie, czasem zachowanie fair play potrafi dać więcej satysfakcji, niż pokonanie przeciwnika - wyzwala inne emocje.

      Dlatego, fajnie jane, że masz takie układy z eksem i jego next.
      I fajnie, że to zauważasz i potrafisz ciszyć się tym i podziękować.

      Każdy z nas nawet jak robi coś oczywistego pewnie chciałby czasem usłyszeć "dziękuję".

      Ale w poście alicji, jest też dobra rada - "głowa do góry, pierś do przodu",
      skoro córka ma wspaniałą opiekę, zadbaj o siebie, niech to nie jest dla ciebie
      ciężki czas, z którym nie masz co robić, bo jesteś też kobietą a nie tylko matką.

Pełna wersja