mamasama1
22.01.07, 11:16
Jesteśmy ze sobą pół roku. Burzliwe, gdy czasem mi się wydaje że zostałam
porzucona, czasem płacze, widze jego straszne lęki przed mocniejszym
zaangażowaniem się we mnie i dziecko, w byłego. Ale jest też tak ze jest tak
cudownie, że mysli o moim dziecku, uczestniczy wirtualnie w naszym życiu (w
realu ciągle się waham). Lubimy spedzać ze sobą czas, tylko robię to w ten
sposób że wtedy jestem akurat sama, mały jest u taty. Ale nigdy nie daję mu
zapomnieć że jestem matka, w mieszkaniu stoją przeciez zdjęcia, zabawki itd.
On tłumaczy że bardzo chciałby mieć rodzine, że zazdrosci mi dziecka... Ale...
Ale czasem mam wrażenie ze układ on + my burzył by jego poukładany,
samodzielny świat. Czasem mam wrażenie że zaangażowany jest we mnie, tylko we
mnie. No ale z drugiej strony ostatnio specjalnie pojechał wieczorem nie
proszony załatwić cos dla mojego synka...
Kompletnie nie wiem czy to juz czas, czy należy zrobić kolejny krok,
przedstawić ich sobie. Czy jednak nie - ciągle się obawiam że znou będzie
jakaś szalona burza. I wtedy nie tylko ja będe płakać ale i dziecko. Wodze
tez że ten człowiek jest szalenie autonomiczny, szanujący swoją wolność. Jest
w nim tyle sprzeczności ile we mnie. Tylko że... Ostatnio wreszcze odważył się
wyznac mi swoje uczucia.
Moze jestem głupia, moze boję się ryzyka, może nie ufam...