Dodaj do ulubionych

Kocham dziecko, nie kocham Taty

01.04.07, 22:45
....zazwyczaj spotykam sie z odwrotnym problemem. Moj jest zupelnie inny: moja
ciaza byla dla mnie zaskoczeniem. Nie mowie, ze byla niechciana, bo jestem
gotowa na dziecko i chcialam je miec, jednak na pewno nie z mezczyzna, ktory
jest ojcem dziecka. Wpadlam, ot tak po prostu, pomimo tego ze się
zabezpieczalam. Ojciec pomimo zaskoczenia bardzo sie cieszy. Zarowno z
dziecka jak i z faktu, ze to ja bede mama. Ja jednak nie jestem w stanie z
nim byc. Nie moge zniesc mysli, ze mam spedzic reszte zycia z mezczyzna,
ktorego nie kocham, tylko dlatego, ze jest ojcem mojego dziecka. Nie jestem w
stanie myslec o nim bez (wrecz) obrzydzenia i zlosci. Zerwalam z nim
kontakty by choc sprobowac poukladac pewne rzeczy w mojej glowie. Minal juz
ponad tydzien i nie czuje sie lepiej. Caly czas placze, i to nie sa juz
wahania nastrojow a permanenty dol.. Nie chce byc z ojcem dziecka. A wiem,
ze nie powinnam teraz byc egoistka, bo przeciez za 7 miesiecy urodzi sie
malenstwo, ktore powinno miec normalna rodzine. Czy mozliwe jest by hormony w
pierwszym trymestrze az tak silnie dzialaly by wzbudzac we mnie az taka
niechec i agresje wobec ojca dziecka? Czy jest szansa, ze to sie zmieni? Czy
zmienie swoje nastawienie? Bo teraz chce wychowac dziecko sama, i nie chce
miec z ojcem nic wspolnego... A warto zaznaczyc, ze ojciec to wartosciowy,
dobry i inteligenty czlowiek. Jedyny z nim problem jest taki, ze ja go nie
kocham...
Obserwuj wątek
    • mlodytatus Re: Kocham dziecko, nie kocham Taty 02.04.07, 00:11
      przykre. przynajmniej go szanujesz, tak wynika.
      ale nie zrob tego zeby nie mial nic wspolnego z dzieckiem. chce byc ojcem to mu
      tego nie wez. dziecku ojca nie wez.
      ale jak tylko tydzien sie narazie zastanowilas to dobrze. ja juz to robie za
      niedlugo 2 lata. i powiem ci ze bedziesz sie tym meczyc, i nie tylko nastepny
      tydzien. nie mialem to pisac? czemu nie? trzweba byc na tyle szczerzy i nie
      robic ludziom nadzieje, bo to nie jest nic latwego. to sa rzeczy chyba
      najtrudniejsze w zyciu. zrob tak jak serce ci mowi. nie bedac z nim staraj sie o
      jak najlepsze warunki dla dziecka, o jak najlepszy kontakt z ojcem. szanujesz go
      , wiec potrafisz.
      wszystkiego dobrego dla was
      • jagoda9939 mlodytatus 02.04.07, 07:27
        > ale nie zrob tego zeby nie mial nic wspolnego z dzieckiem. chce byc ojcem to
        mu
        > tego nie wez. dziecku ojca nie wez.


        mlodytatus wziąć to mozna bułki w sklepie


        a do autorki wątku: szkoda, że nie piszesz nic jak się Wam układało zanim
        dowiedziałaś się o ciąży, bo jeśli wszystko było ok, jeśli wtedy nie
        był "obrzydliwy i wstrętny" to może to po prostu przejdzie, może to jakiś
        rodzaj złości, że jestes w ciąży, którą przelewasz na ojca dziecka (no bo w
        końcu gdyby nie on nie byłabyś w ciąży)
        jak sama piszesz byłaś zaskoczona ciąża, nie planowałaś jej, może to jakaś taka
        reakcja, może musisz oswoić się z myślą, że to już za niedługo, że teraz zawsze
        już będziesz Ty, On i dziecko...dziecko zawsze będzie Was łaczyło już do końca
        życia, może nie byłaś na to jeszcze gotowa i stąd ten "wstręt"
        Uważam, że powinnaś dać sobie trochę czasu

        a wierzysz w coś takiego, że czasem sobie można coś wmówić?
        Spróbuj sobie mówić, że Go bardzo kochasz...wtedy też będziesz czuła "wstręt"?
        Spróbuj spojrzeć na Niego inaczej...a być może "wstręt" przejdzie
        • megaa Re: mlodytatus 02.04.07, 07:52
          jagoda zważ iz język polski nie jest pierwszym i naturalnym językiem
          przedmówcy. Posługuje się nim moim zadniem bardzo dobrze więc chyba nie ma
          sensu łapać go za słowka. Na tym forum jest mnostwo postów z błędami zarówno
          ortograficznymi jak stylistycznymi i nikt ich jakoś nie wytłuszcza (może
          dlatego że robia je kobiety)
          • jagoda9939 Re: mlodytatus 02.04.07, 08:33
            > język polski nie jest pierwszym i naturalnym językiem
            > przedmówcy.

            jak to? obcokrajowiec? a skąd ja mam to wiedzieć?
            i ja mu nie wytłuściłam błędu ortograficznego czy stylistycznego...tylko to co
            napisał

            cyt. dziecku ojca nie wez.
            ???
            tak jakby matka mogła ojca dać lub zabrać, uwazam to za bezsensowne
            stwierdzenie i nie ma tu znaczenia czy autor umie mówić czy pisac po polsku czy
            nie, chodziło mi o to że ojca nie można wziac
            • chalsia Re: mlodytatus 02.04.07, 12:34

              > cyt. dziecku ojca nie wez.
              > ???
              > tak jakby matka mogła ojca dać lub zabrać, uwazam to za bezsensowne
              > stwierdzenie i nie ma tu znaczenia czy autor umie mówić czy pisac po polsku
              czy
              >
              > nie, chodziło mi o to że ojca nie można wziac

              ja jakoś nie miałam problemu ze zrozumieniem o co mu chodzi (rzeczywiście jest
              obcokrajowcem) - to Ci w takim razie wytłumaczę - autor miał IMHO na mysli, by
              matka nie odbierała dziecku ojca czyli by CO NAJMNIEJ nie przeszkadzała w ich
              kontaktach.
              Chalsia
              Są tacy co lubią gady, ja nie.
            • nini6 Re: mlodytatus 02.04.07, 12:37
              czepiasz się...
    • chalsia Re: Kocham dziecko, nie kocham Taty 02.04.07, 00:19
      nikt nie wie, czy Twoje nastawienie się zmieni. Hormony na poczatku tez nieźle
      dają popalić. Tworzenie rodziny na siłę, bez uczucia dobrym pomysłem nie jest.
      Co ja bym zrobiła będąc na Twoim miejscu? Dałabym mu szansę, ale nie w postaci
      bycia razem na siłę. Jeśli chce być ojcem i czuje coś do Ciebie- niech działa -
      niech będzie Ci pomocny we wszystkim w czym potrzeba. Niech się wykaże. Może
      się okaże po 9 miesiącach ciąży, że jest Ci bliski, że go pokochałaś.
      Chalsia
    • lilith76 Re: Kocham dziecko, nie kocham Taty 02.04.07, 14:11
      W podobnej sytuacji jest moja bardzo dobra koleżanka - z dzieci (to mają być bliźnięta) się cieszy, ale ich tata wzbudza w niej aktualnie odruchy agresji (hormony?).
      Zdecydowała się dać mu szansę - być może dlatego, że będzie dwójka, nie jedno dziecko - ale nie nastawia się na dzwony weselne i "żyli długo i szczęśliwie". Po prostu chce spróbować.
      • dorisk Re: Kocham dziecko, nie kocham Taty 02.04.07, 14:22
        not o ci powiem z eja jestem dokladnie w tej samej stuacji tyle , e mo synek ma
        już 3 latka. I mimoze, ze rozeszlismy sie zanim dowiedzilam sie o ciazy z tego
        powodu wlasnie ze w koncu dotarlo do mnie ze go jednak nie kocham to dla
        dziecka starałams ie sprobowac raz jeszce i jeszce raz ale za kazdym razem
        konczylo sie tak samo. tez wzbudzal we mnie "obrzydzenie" i neichęc i rózne
        negatywne emocje i pewnie cię to nie pocioeszy ale po urodzeniu dziecka wcale
        mi nie przeszło i do tej pory juz tak zostalo. jest generalnie dobrym
        czlowiekiem i ojcem tez niezlym (choć wolałabym żeby częsciej dziecko odiwedzął
        ale to juz osobny temat) i wiesz, nie raz mam wyrzuty sumienia ze pozbawilam
        dziekco ojca i pewnie będa sie jeszce za mną długo ciagnąc, ale mimo wszytsko
        nie doważyłabym sie podjąc kolejnej proby dla tzw :jego dobra bo uważam ze
        zycie w rodzinie bez miłosci jest dużo bardziej bolesne i krzywdzące dla
        dziecka ( i dla mnie i dla partnera równiez na dłuższą metę) niz w rodzinie
        gdzie tata jest dojeżdzający ale przynjamniej dziecko widzi wzajemny szacunek
        rodziców a nie ciagłe kłótnie.
        jakbys chciała pogadac to zparaszam na priv lub na gg : 2147388
        Trzymaj sie cieplo ,ale wiesz ja mysle ze warto spróbowac, moz eu Ciebie to sie
        potoczy zupełnie inaczej, może to tylko hormony, w kazdym razie nie bedziesz
        sobie potem miala do zarzyucenia ze nawet nie spróbowałas
        • gweneth Re: Kocham dziecko, nie kocham Taty 02.04.07, 14:46
          Bardzo dziekuje za Wasze opinie. Myslalam, ze ktos mnie pogoni smile mowiac, ze
          wymyslam problemy... Ale widze, ze to nie tylko moje fanaberie...

          z drugiej strony, czyz nie jest tak, ze kazda z nas teskni za taka wielka
          filmowa miloscia, z uniesieniami, wielkimi emocjami. A tak naprawde mozna kogos
          pokochac po jakims czasie, spokojna, madra, rozsadna miloscia. Ona nie bedzie
          tak wzniosla i szalona ja ta mlodziencza. Ale da nam poczucie bezpieczenstwa i
          zapewni spokoj dziecku...
          • jolka.mx Re: Kocham dziecko, nie kocham Taty 03.04.07, 19:34
            A pani z tych baardzo odpowiedzialnych. Mam nadzieje, ze wstret bedzie tez do
            pieniedzy ojca. A galy nie widzialy co braly? To fanaberie jak masz wstret to
            po kiego spalas z nim no chyba, ze to byl gwalt? w takim razie prokurator.
            Dziecko wystawi rachunek no moze za kilka lat.
            • bea53 Re: Kocham dziecko, nie kocham Taty 04.04.07, 12:06
              O rany Jolka w ten sposób moznaby się czepić kazdej z nas jestesmy
              nieodpowiedzialne:
              a) wybralysmy sobie na tatusiow dzieci malo odpowiedzialnych gosci
              b) nie płacą
              c) nie prazychodzą
              d) niezaradni bo nie mają kaski
              e) umierają przedwczesniej, coz za brak odpowiedzialnosci nie?

              Nie no Jolka Ty zawsze kochasz miłoscią jedyną i dozgonną a swoje chucie
              wyłądowujesz tylko z super odpowiedzialnymi atrakcyjnymi samcami, ktorych chcesz
              widywać codziennie i tylko z takimi mozesz miec dziecko i wtedy wiadomo słub i amen.
              Kobiecie hormony szaleją, nie wie czy moze tak czy inaczej..i to normalne..
              Trochę łągodności, wszak dziewczyna w stanie błogosławionym
              • jolka.mx od jolki na wiosnę 05.04.07, 10:36
                A wiesz Bea masz rację. Mam dziecko i ono jest ważniejsze od chuci. Wpadam na
                to forum aby czasem może w mocnych słowach ale jednak spowodować refleksje. Ja
                wiem jak cierpia dzieci po tym co potrafią im zafundować rodzice. Nie czas na
                szukanie filmowej miłości jak się poczęło dziecko tego szuka się wcześniej.
                Miłość dozgonna czy ja wiem ale dobrze jak miłość z czasem zamieni się w
                przyjaźń. Po 15 latach małźeństwa to raczej motylków nie czuję ale mam stabilny
                dom możemy na siebie liczyć mamy szczęśliwe zrównoważone dziecko. Na wypadek
                gdyby jednak mąż w ramach tzw drugiej młodości zaszalał no cóż trudno. Mam
                pracę jestem finansowo niezależna mogę zapewnić byt dziecku i mam własne zycie
                a nie tylko to zbudowane na ramieniu męża. czytam czasem jak kobieta poświęca
                mężowi i rodzinie całą siebie i później w razie rozwodu zostaje strona na
                prawdę mocno poszkodowaną. Bo ona całą siebie poświęciła rodzinie a często
                mężowi aby ten mógł się realizować zajmować stanowiska itp. Troszkę zdrowego
                egoizmu nie zaszkodzi. Dziewczyny facet nie może być waszym całym światem tak
                jest bezpieczniej. Aha uprzedzę pytania. Nie zostałam zraniona, nie znam
                załamania z powodu nieszczęśliwej miłości ale też zawsze kochałam rozumem i
                sercem w tej właśnie kolejności.
                pozdrawiam was wszystkie do przodu w zyciu i kochajcie też siebie.
                jolka
                • bea53 do jolki na wiosnę 05.04.07, 14:00
                  Jesli juz zdecydujesz czy masz męza czy nie to moze odezwij się.
                  Nie jest to forum tylko dla samotnych matek ale tez nie chcemy trolli, jutro
                  powiesz ze jestes facetem...
                  Wyszukiwarka mi mowi:
                  "A ja sobie niezwykle chwalę bycie samodzielną. Mam syna super gość. Facet nie
                  jest mi do niczego potrzebny i za nic nie oddam ciężko wypracowanej
                  samodzielności. Mam dom wyremontowałam go gruntownie za własne zarobione
                  pieniądze. Zarabiałam często po nocach niedosypiając ale warto było. Mam stałe
                  i regularne dochody, dobrze zarabiam, alimenty dla syna są na kino i rozrywki.
                  Sporą część mojej pracy mogę wykonywać w domu w czasie dla mnie
                  najdogodniejszym - niestety często zarywam noce ale trudno. Dziecko uczy się
                  świetnie razem organizujemy wypady do kina w weekendy (lubimy wyjeżdżać)
                  zabieramy też jego kolegów abychoć troszkę nie czuł sie jedynakiem. Czy
                  wpuściłabym jakiegoś faceta do mojego życia - a po co? Mam za dobrze aby chcieć
                  to zmienić raz się sparzyłam i wystarczy mi lekcji. Kurcze nie przyzwyczaiłabym
                  się do jakiegoś obcego gościa a do zakochania mam stosunek pragmatyczny.
                  pozdrawiam samodzielna mama może być baaardzo szczęśliwa"

                  To juz jak zdecydujesz to pogadamy..jeszcze jedno dla nas kobiet nie jest całym
                  swiatem, bo nie mamy męza..więc o co chodzi?
                  Skoro masz meza to jestes i tak bardzo sfrustrowana, czegos Ci brakuje?
                  Chcesz sie wyzrzyc na tym forum oceniając innych??

                  Ludzie piszą bo akurat mają problem, ty moze masz rozdwojenie jazni?
                  wyobraz sobie ze sa mamy dla ktorych maz nie jest calym swiatem i tez dobrze
                  sobie radza w zyciu, sa ustawione takich coraz wiecej...przestan uogolniac..
                  super ze tak sobie switnie radzisz czy mezem czy sama, my tez sobie radzimy..i
                  nie musimy o tym glosno krzyczec..
                  pozdrawiam jajecznie
                  B.

          • lilith76 Re: Kocham dziecko, nie kocham Taty 04.04.07, 12:20
            A tak naprawde mozna kogo
            > s
            > pokochac po jakims czasie, spokojna, madra, rozsadna miloscia

            A potem pojawia się ktoś nowy, jakaś "druga połówka jabłka", wybucha nowe uczucie, a stary, poczciwy partner ponownie wzbudza już tylko irytację i złość. Wtedy rozstanie lub pozostanie wzbudzi o wiele więcej bólu niż teraz. Bałabym się bardzo takiego scenariusza.
          • szymon00 Re: Kocham dziecko, nie kocham Taty 04.04.07, 14:54
            gweneth napisała:

            > z drugiej strony, czyz nie jest tak, ze kazda z nas teskni za taka wielka
            > filmowa miloscia, z uniesieniami, wielkimi emocjami.


            no i dlatego potem mamy forum ojca, forum mamy, na sali sądowej wielkie emocje,
            adwokaci zacierający rączki bo nowego mercedesa odbierają z salonu za nasze
            emocje i miłość, uniesienia też bedą 10 kiedy przekaz z alimentami dostaniesz

            powiem tak zwiazek to się buduje latamie, nie na zasadzie motylków, pszczółków
            i innych owadów, bo nic z tego dobrego nie wychodzi, tylko rozsądek i troche
            wyrachowania a będzie dobrze

            a Tobie kobieto to radzę z facetem porozumieć się i stworzyć tą rodzinkę, a nie
            kaprysić jak nastolatka
            • lilith76 Re: Kocham dziecko, nie kocham Taty 04.04.07, 15:58
              > powiem tak zwiazek to się buduje latamie, nie na zasadzie motylków, pszczółków
              > i innych owadów, bo nic z tego dobrego nie wychodzi, tylko rozsądek i troche
              > wyrachowania a będzie dobrze

              Ok.
              Tylko, że te motylki i uczucia dają dobry napęd na początek.
              Fora ojców i mam samodzielnych czasem są pełne osób, które zostały właśnie tak wybrane do statecznej nauki miłości. Potem się okazało, że coś co się buduje tylko na rozsądku łatwo rozwalić.
              • szymon00 Re: Kocham dziecko, nie kocham Taty 04.04.07, 22:54
                lilith76 napisała:

                > Tylko, że te motylki i uczucia dają dobry napęd na początek.

                no i często to zakłada nam klapki na oczy i się nie widzi wad

                > Fora ojców i mam samodzielnych czasem są pełne osób, które zostały właśnie
                > tak wybrane do statecznej nauki miłości. Potem się okazało, że coś co się
                > buduje tylko na rozsądku łatwo rozwalić.

                ciekawy jestem kogo masz na myśli? bo z tego co czytam, choć ostatnio wogóle
                nie piszę ale co jakiś czas staram się czytać; to są tu osoby po tzw. wielkiej,
                filmowej miłości, pełnej uniesień i uczuć

                • damiri Re: Kocham dziecko, nie kocham Taty 04.04.07, 23:22
                  Nie ma nic zlego w "spokojnej, statecznej milosci" ale taki zwiazek powinien
                  zaczynac sie przynajmniej od sympatii do drugiego czlowieka, wtedy moze ma
                  szanse na przerodzenie sie w trwala milosc. Ale skoro autorka juz na poczatku
                  drogi czuje irytajce, niechec lub wstret do kandydata na malzonka, to nie
                  sadzisz, ze szanse na cos trwalego sa nikle? Zmuszanie sie do zwiazku tylko
                  powiekszy te negatywne odczucia.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka