Tak sobie pomyslałam bo duzo tu ostatni o naszej samotności i samodzielności... powiedzcie mi czy macie któraś - jakiegoś zwierzaka w domu? Mój syn ma 5 lat i zaczęło mi ostatnio chodzić po glowie że pewnie zawsze będzie sam, rodzeństwa nie widać a dom trochę pusty jak tylko 2 osoby w nim mieszkają. Mnie smutno jak jego babcia weźmie czasem na dłużej, on niedługo będzie chciał sam w domu zostać może, i głupio tak... Myslałam żeby jakiegoś kociaka-piwniczniaka przygarnąć na jesieni. Macie jakieś doświadczenia z tym związane? Trochę się boję, że kocię będzie brykało, czy starczy mi sił jak wrócę zmęczona z pracy a tu w mieszkaniu

/.. że kosztuje (tym wszyscy straszą a u nas raz lepiej raz gorzej - ostatnio raczej trzeba oszczędziać..)ale dużo osób żyje skromnie a jednak zwierza hoduje

A korzyści z tego są niewymierne (chyba

) Mam trochę doświadczenia z psami ale żadnych przymusowych spacerów już nie chcę. Dlatego kot. Napiszcie jeśli któraś żyje w modelu 1+1+4łapy

?
pozdrawiam
PS. A to też jest zaleta samotności, że z nikim nie musze się kłócić jak zechcę z kotem zamieszkać