Pracowałam w swojej karierze zawodowej w pary firmach, tak się złożyło że zawsze w prywatnym sektorze, a ponieważ branża męska, to i panów przeważająca ilość, zdarzało się że na stanie były tylko dwie panie (w tym ja), zaś reszta panowie, co nie wiem czemu mocno przerażało panie z kontroli PIP (a pani tu taka sama, i tylu
panów…!). Ale do rzeczy.
Ponieważ panów sporo pracowało, to w każdej z tych firm trafiał się pan płacący alimenty.
Żeby nakreślić sytuację, dodam że miałam szczęście i szefowie zawsze byli bardzo w porzo - jak się to teraz mówi, generalnie uczciwi, sprawiedliwi, przestrzegający przepisów bhp i ppoż.

a jak ładnie się uśmiechaliśmy to i ekstra paczki na święta były i nawet na rozpoczęcie roku szkolnego

.
I teraz, zawsze, ale to zawsze, bez wyjątku, wszyscy moi szefowie pomagali panom płacącym alimenty ukryć dochody. Nikt nigdy nie uważał to za coś złego, każdy sądził że należy pomóc biednemu chłopu coby eks-żona za dużo na solarium nie miała.
Sposoby były różne, np. wynagrodzenie delikwenta dopisywano kolegom, inny przeszedł na najniższą krajową, resztę dostawała podstawiona za niego jego next.
Dodam, że alimenty nie były duże, w jednym przypadku 600,00 zł. na trójkę dzieci!
Zastanawia mnie ta mentalność w narodzie, to przekonanie że zawsze facet jest biedny i pokrzywdzony przez pazerną ex, że nikt w moich firmach nie zauważał, że ten facet nie odbiera pieniędzy ex-żonie tylko okrada własne dzieci.
I ta bezrefleksyjna chęć „pomocy” u przecież tak właściwie porządnych ludzi.
Nie wiem skąd to przekonanie, że samotne matki tak się pasą na alimentach, owszem słyszałam o tym że są panie które mają znaczne alimenty, choć osobiście nie znam żadnej (co oczywiście o niczym nie przesądza), ale są przeciez jeszcze obiektywne dane z Ministerstwa Pracy, z których wynika że np. w 2005r. zasądzone alimenty wynosiły UWAGA : przeciętnie 362,00 zł.
Toż to prawdziwa rozpusta! Nic, tylko się rozwodzić!