w strone ojca....

11.12.07, 15:38
majac na uwadze swoja sytuacje i swoje przeboje "ze skrzywdzonym
przeze mnie biednym tatusiem" wchodze czasem na forum w strone ojca
<www.wstroneojca.pl>.czytam sobie o tych wszystkim niewdziecznych
matkach, alkoholiczkach, narkomankach, ktorym sad w imie
solidarnosci jajnikow przyznaje wladze rodzicielska.czasem wychodze
z niesmakiem, ale potrzebuje miec taki calosciowy poglad na sprawe -
zeby nie skrzywić sobie widzenia swiata <ze niby tylko ojcowie to
skonczone dranie>.u nas swiete sa mamusie a tam tatusiowiewink
tylko nie wiem po co to napisalam...
moze dlatego ze zbliza sie wielkimi krokami moja sprawa o wyplate
wieeelkiego odszkodowania dla takiego wlasnie tatunca; za
zmarnowanie mu kariery zawodowej swoimi pozwami do sadu.
boje sie jak nie wiem.
    • obiwe Re: w strone ojca.... 11.12.07, 16:26
      > moze dlatego ze zbliza sie wielkimi krokami moja sprawa o wyplate
      > wieeelkiego odszkodowania dla takiego wlasnie tatunca; za
      > zmarnowanie mu kariery zawodowej swoimi pozwami do sadu.
      > boje sie jak nie wiem.


      hehehe i co on myśli, ze wygra???
      co za palant
      • mamusia_karina Re: w strone ojca.... 11.12.07, 18:57
        Czesc,tez kiedys zagladałam na tą strone"w strone ojca" i kiedys
        miałam ochote sie nawet zalogowac zeby sie tam
        wypowiedziec,szczerze -forum kobiece to "ogólne wsparcie kobiet" a
        forum biednych tatusiów to forum gdzie faceci dosłownie robią
        nagonke na matki,tylko sie tam boczą na matki swoich dzieci i
        usprawiedliwiaja głupio.Na siłe robią z matek
        narkomanki,alkoholiczki, i wogole jakie to niedobre kobiety a oni
        pokrzywdzeni,naczytałam sie tam ze sie włos mi zjerzył na glowie
        (sorry za błedy)

        Powodzenia na sprawie.
        • obiwe Re: w strone ojca.... 11.12.07, 21:31
          Ide sobie tam poczytac moze sie cosik dowiem o facetach i ich
          argumentach dlaczego sie dziecmi nie interesuja.
          • obiwe Re: w strone ojca.... 11.12.07, 21:54
            Juz im pojechalam. Nie bede tego czytac bo nie wytrzymam nerwowo.
            • pasikonikwro Re: w strone ojca.... 11.12.07, 22:30
              no to juz wiem skad ex mezus pomysly bierze....dramat.
            • domisia26 Re: w strone ojca.... 11.12.07, 22:53
              Pojechałaś ??? Bardzo piekny język widac że nie masz za grosz
              kultury tu nikt cie nie obraza i nie wyzywa nie docina ci czy
              pojechał jak to nazywasz wiec kobieto lekka ponizej krytyki jest
              twoje zachowanie na tamtym forum współczuje człowiekowie który był z
              tobą.
              • mamusia_karina Re: w strone ojca.... 11.12.07, 23:20
                raz tam sobie poczytałam jak jeden koleś drugiemu radził aby na siłe
                zatrzymal dziecko w domu,zeby nie pozwolił matce zabrac synka na
                wakacje i mu sugierował ze mozna wniesc nawet apelacje o cofniecie
                paszportu uzasadniajac ze matka chce dziecko porwac.Juz tam nie bede
                zagladac,oni sie nie wspierają,oni poniżają kobiety nie umiejąc
                przyznac sie do win,naszczescie prawo jest mądrzejsze od tatusiów,i
                dzieci sa przy mamie.
              • oliwija Re: w strone ojca.... 11.12.07, 23:21
                oho zaczynaja sie morale
              • obiwe Re: w strone ojca.... 12.12.07, 14:39
                Zeby kogoś pouczać to sama musisz być w porządku. Czytając to co
                napisali poczulam sie wlasnie obrażona, przypomnialo mi sie wszystko
                zle co "stary" mi zrobil. To Ty nie masz za gosz kultury czepiając
                sie mnie.

    • lysa.spiewaczka Re: w strone ojca.... 12.12.07, 08:10
      szczerze mowiac ja tez tam szukam naszego bylego tatusia...i
      sprawdzam czy stamtad inspiracji aby nie czerpie.
      nie ma co tam po nich jezdzic...ja sie tylko zastanawiam ilu z nich
      ma faktycznie problem ze strasznymi babami, narkomankami i
      alkoholiczkami a ilu tak sie tylko wydaje.
      co by nie bylo - spojrzenie z drugiej stronny jest niezwykle cenne.
      a sprawy sie boje - bo on ma prawnika a ja nie mam <z urzedu mi nie
      przyznano, bo podobno sama swietnie potrafie sie bronic>.w pierwszej
      instancji mi sie udalo.zobaczymy czy w drugiej tez.
      zastanawialam sie takze, czy patrzac na sprawe z boku mozna znalesc
      chocby cien mojego negatywnego dzialania wzgledem extaty.
      i tak sobie patrze na sterte postanowien, wyroków, opinii kuratorów
      psychologów.no kurcze - chyba jednak nie mam sie co martwic!
      • galateja Re: w strone ojca.... 12.12.07, 09:42
        Czytam niektore Wasze wypowiedzi w strone niby to "wrednych
        tatusiow", szukajacych mozliwosci wypowiedzenia sie i znajdujacych
        takowa na forum "w strone ojca" i szokuja mnie one.
        Po co zagladacie tam jezeli nie umiecie lub nie staracie sie nawet
        zrozumiec. Wydaje sie Wam ze tylko kobiety przezywaja rozstanie z
        dzieckiem, ze tylko matka moze kochac dziecko? Jezeli odpowiedziecie
        twierdzaco - przykro mi. Moze wogole wniescie postulat o likwidacje
        tego forum bo i po co ma ono istniec skoro faceci sa beznadziejni i
        uczuc nie maja.
        Kobiety zastanowcie sie jest wielu ojcow, ktorzy nie radza sobie z
        razlaka z dzieckie, dla ktorych brak dziecka w ich przestrzeni boli
        bardziej niz ostry cios. Ojcowie potrafia kochac - W strone ojca -
        ma taki sam sens i zasade dzialania jak i forum - Samodzielna mama.
        Pozdrawiam tatusiow; no dobra mamy tez wink
        • burza4 Re: w strone ojca.... 12.12.07, 11:13
          galateja napisała:

          > Kobiety zastanowcie sie jest wielu ojcow, ktorzy nie radza sobie z
          > razlaka z dzieckie, dla ktorych brak dziecka w ich przestrzeni
          boli > bardziej niz ostry cios. Ojcowie potrafia kochac - W strone
          ojca - > ma taki sam sens i zasade dzialania jak i forum -
          Samodzielna mama.

          wiesz co - masz rację, bywają też ojcowie którzy przeżywają rozłąkę
          z dzieckiem, kochają, troszczą się itd. Tylko widzisz - tu, na
          samomamie naprawdę sporo jest wątków o tym, że mimo bardzo złych
          relacji między byłymi małżonkami, matki w imię potrzeb dziecka godzą
          się na kontakty i tolerują wpieprzanie się eks mężów w ich życie.

          Na tamtym forum dominuje klimat "jak byłą żonę w łyżce wody utopić".
          Nie wątpię że część z tych panów trafiła na harpie i zołzy. Ale
          również znaczna część ma problem głównie z płaceniem "horrendalnych
          alimentów" w wysokości 300 zł, z których w ich mniemaniu była żona
          się utrzymuje. Czytając tamto forum mam wrażenie, że piszą faceci-
          pieniacze, którzy znajdują upodobanie w jątrzeniu, którzy nie
          potrafią wyciszyć emocji, nie potrafią przyznać się do błędu, którzy
          nie pogodzili się z rozwodem, a jego powody sprowadzają do "bo to
          zła kobieta była".

          to wbrew pozorom nie są fora lustrzane - tam większość ojców ma
          problemy z widywaniem dzieci, tu - ten sam problem mają matki,
          których dzieci często ojców nie znają, których ojcowie mają je
          gdzieś.

          • oliwija Re: w strone ojca.... 12.12.07, 18:50
            ja wam coś powiem moj ex na 10%ma w głebokim poważaniu uczucia jego
            dziecka to ze mala tesniła.... bo juz nie tskni za tatą.
            ale mam znajomego wspanialego faceta mądrego i poukladanego ....
            jest ojcem 4 letniej Ani jej matka zachowal sie jak idiotka...
            pojechali w trójke do Hiszpanii na wakacje. Ona z mala zosatal bo
            Eryk - tata musiał wracac do polski do pracy.. mamusia sie zakochala
            i postanowiła nie wracac do Polski..... postanowiła z tym drugim
            facetem zostac, poinformował o tym Eryka ze zostają, ze nie ma prawa
            widziec sie z dzieckiem, i takie tam, poniewaz to było w te wakacje
            to mała doskonale ojca pamieta . Erykowi został tylko kontakt
            telefoniczny.... czemu tylko bo matka kobieta niezrównowazona
            psychicznie powiedział ze zabija mala jak Eryk sie ttam pojawi? co
            ma zrobic? umiecie mu doradzic?
            • obiwe Re: w strone ojca.... 12.12.07, 19:49
              chyba to powinien załątwic sądownie
              z tego co wiem to jezeli jeden rodzic sie zgadza to dziecko nie moze
              mieszkac za granica
              niech opisze cala sytuacje i wystapi do sadu.... tylko za bardzo nie
              wiem jak to zformulowac
              • oliwija Re: w strone ojca.... 12.12.07, 20:39
                to poradzcie mu jak ma to zrobic . natchnęlysmi mnie duzz dawką
                otyuchy. nie wiedziałam ze tak mozna......

                piszcie jeśli wiecie jak to załtwic

                dodam ze mała jak dzwoni do ojca to bardzo za nim tęskni chce
                wracac, matka nic o stanie zdrowia dziecka nie mówi tylko chce
                kasy,........
                • obiwe Re: w strone ojca.... 13.12.07, 08:59
                  Oliwija ja dokladnie nie wiem, ale moze niech osoba zainteresowana
                  podjedzie do sadu do sekretariaru Wydzialu dla Nieletnich.
                  Tam udzielają takich informacji na szybko.
                  Przymajmniej u mnie.
                  A gdyby nie chcieli w sekretariacie to w sadach sa tez bezplatne
                  porady prawne.
        • obiwe Re: w strone ojca.... 12.12.07, 14:43
          Zgadzam sie z Toba - sa ojcowie dobrzy, kochajacy, przeżywający
          rozstanie z dzieckiem, ale niestety często sie zdarza, ze po
          rozstaniu z matka dziecka, ojciec do dziecka nie przyjeżdza wcale,
          albo żadko, zmienia pracę "na mniej dochodowo" itd.
          Ja na to forum "męskie" weszlam po to aby wlasnie sie dowiedziec co
          kieruje "starym", ze sie mala wlasciwie nie interesuje itd.
          Natmiast dowiedzialam sie, ze wszystkie kobiety wykorzystuja
          biednych mężczyzn, i inne tego typu bzdury.
          • lysa.spiewaczka Re: w strone ojca.... 12.12.07, 15:45
            i kolejny problem....co powoduje ze nagle ojciec przestaje byc ojcem?
            dotej pory swietny, kochajacy, szalony, czuły tata...
            zaczynaja sie klopoty z mama i nagle konczy sie ojcowska milosc, a
            pieniadze ktore dotej pory wspolnie wydaja na utrzymanie dziecka
            okazuja sie o tysiac procent zawyzone i w ogole kto to widzial, zeby
            wliczac sbie w koszty utrzymania dziecka obiad w domu, skoro je w
            szkole, po co dziecku dwa obiady?czemu ojciec ma utrzymywac swoja ex?
            swiete oburzenie!
            skad ten mechanizm? tu jako wyjatki padaja przyklady - placi sam,
            chetnie sie zajmuje, nie robimy sobie na zlosc.
            no kurcze gdzie sa ci ojcowie sprzed katastrofy jaka byl rozpad
            rodziny?
            oczywiscie mowa tu o nie kazdym przypadku.
            moja mama ktora pracuje w kadrach, zauwazyla ze jak ma dojsc do
            rozwodu pojawia sie taki delikwent u niej i zaczyna krazyc wokol
            tematu jak tu zrobic zeby na codzien mniej zarabiac na papierze!
            wrrrr
      • lysa.spiewaczka Re: w strone ojca.... 12.12.07, 10:00
        hmm, mnie sie wydaje ze pewnie tam jest tak jak u nas.troszke jest
        przesady, jest cierpienie i sa klopoty.
        a czasem sie tak zastanawiam co by bylo gdyby sady byly bardziej
        zmaskulinizowane niz teraz.i czy ojcowie maja racje, ze za wyrokami
        sadowymi stoi jajnikowa solidarnosc...?
        a moze tatusiowie ktorzy z ulga przyjmuja rozpad rodziny i
        dobrowolnie decyduja sie na zerwanie wiezi z dziekciem nawet nie
        zagladaja na strone w strone ojca, bo przeciez kurcze - nie jest dla
        nich?
        i zakoncze komunałem:jak zwykle cierpia na tym dzieci...
        • nianiao Re: w strone ojca.... 13.12.07, 06:37
          Eeeee tam. Po piewsze, niesłychanie rzadko bywa, że ojciec chce
          przejąć opiekę nad dzieckiem. Mówią - w 97 procentach dziecko
          dostaje matka. Jasne, tylko że w 90 procentach o to oboje występują.
          Ilu widzicie ojców w kolejce do przychodni pediatrycznej? Ilu ojców
          czyta książki o wychowaniu malucha? Ilu ojców odporowadza dziecko do
          przedszkola? Ilu bierze urlop wychowawczy? Co się dziwić, że potem
          dziecko musi mieć silniejszą więź z matką. Jak prawdziwi ojcowie
          przestaną być wyjątkami, to i wyroki bedą inne.
          • oliwija Re: w strone ojca.... 13.12.07, 07:34
            wiesz znam Eryka tak długo jak żyje czyli troche czasu...... on
            zawsze byl za dzieckiem, zreszta starsza córka jest z nim- głupia
            matka, nawet od wakacji nie chciała z córką pogadac..... to Eryk
            chodził z dzieciakami do lekarza to on brał zwolnienie na
            dzieci..... ona nie mogła bo miała wazne sprawy.... az dziw ze
            zrezygnowął z pracy na rzecz jaiegoś tak gacha w Hiszpanii. Więc
            czemu mam mu nie pomoc odzyskac dziecko zeby cho w 3/4 rodizna
            byla razem. dodatkowo dodam ze Eryk podejrzewa matkę o złe
            prowadzenie sie...
            • obiwe Re: w strone ojca.... 13.12.07, 09:01
              Jezeli jest tak jak mowisz to ma duze szanse na odzyskanie dziecka,
              ale pewnie bedzie musial wyciagnac zwolnienia lekarskie, ewentualnie
              przedstawic swiadkow, ze rzeczywiscie on bral czynny udzial w
              wychowywaniu dziecka itd.
              Ja bym jeszcze sprawdzila w ambasadzie polskiej czy jest mozliwosc
              sprawdzenia jak jest naprawde z ta matka, czy sie zle prowadzi itd.
              • obiwe Re: w strone ojca.... 13.12.07, 09:05
                ALbo niech idzie do prawnika nawet z OPS, o ile prawnik jet
                kometentnt to powinien cos badziej doradzic.
                • oliwija Re: w strone ojca.... 13.12.07, 09:16
                  dziki obwie. ale napisałm na stronie dla tatusiów juz sie jeden
                  zorientowany odezwał. pomyslałm ze skoro oni sa tacy dobrzy w tych
                  sprawach bo przeciez to sie zdarza nie tylko Erykowi to oni wiedzia
                  jak działa. a Eryk sie załamał
                  • obiwe Re: w strone ojca.... 13.12.07, 09:30
                    Nie powinien sie zalamywac. Wez Ty go za rękę i mu pokarz, ze musi
                    zacząć działać.
                    • obiwe przemyslenie nie dotyczace tematu 13.12.07, 09:33
                      Właśnie poczułam, że mogłabym sie takim załamanym, dobrym i
                      nieszczęśliwym facetem zaopiekować.
          • lysa.spiewaczka Re: w strone ojca.... 17.12.07, 08:31
            ten pozew to jeden z elementów ukladanki byl.bylo minelo.
            pamietam tylko jak balam sie ze ktos kiedys uwierzy mu w te
            bzdury.po dwóch latach walki spie spokojnie...czasem tylko jak
            stanie przede mna z prawnikiem a ja jestem uzbrojona w kartke i
            dlugopis i jednego, jedynego czlowieka, który całkowicie
            bezinteresownie podpowiada mi z czym to wszystko się je to jednak
            łydki trzesa mi sie ze strachu.
            w czwartek okazało sie ze nawet doktor prawa nie jest w stanie
            uwiarygodnic przed sadem tych wszytskich bzdur.

            p.s. jak mozna pomyslec ze papcio to troll?wystarczy pobiezna
            lektura wczesniejszych watkow, by wiedziec ze postacia znana jest i
            zabierajaca tylko wywazone glosy...
            p.s.1 sarkazm w stwierdzeniu "wlascicelka dziecka" byl az nadto
            czytelny, wiec po co to oburzenie?
      • lysa.spiewaczka Re: w strone ojca.... 13.12.07, 11:11
        udalo siesmilenie musze placic zadnego odszkodowania.ja tu sobie cos
        bajdurze zeby stres rozladowac przezd rozprawa, a tu widze pieknie
        mi sie watek rozwinalsmile
        dziekuje.
    • zakatekdumania Re: w strone ojca.... 12.12.07, 16:21
      To sie miedzy innymi z naszej kultury oraz z domu moje drogie. To
      jak ex sie zachowuje wzgledem matki dziecka i dziecka to wlasnie
      wychodzi stamtad. Zauwazcie, ze w innych krajach panuja inne modele
      wspolzycia. Tam facet, ktory nie placi alimentow to wstyd i hanba.
      Facet ktory przestal kochac matke dziecka ok. Ale facet kotry przy
      okazji przestal kochac dziecko to niefacet. W innych krajach nie ma
      tak, zeby matka takiego jeszcze usprawiedliwiala. A u nas -
      nagminnie. A bo go wziela i w ciaze wrobila, a to biedny ma za
      wysokie alimenty. Ale jakos sama nie rwie sie z pomoca, nie jest
      zainteresowana wnukiem/ wnuczka. Oczywiscie zdazaja sie wyjatki, ale
      za rzadko. Wczoraj przeczytalam w najnowszym Wprost jak to nowy
      minister sprawiedliwosci Cwiakalski stwierdzil, ze przeciez
      alimenciarz moze smieci sprzatac, chodniki ukladac, ale zaraz do
      wiezienia? Czy dziecko, ktorego ojciec chodniki sprzata bedzie od
      tego lepiej najedzone albo ubrane? No ludzie, chwila moment. Facet
      idzie do wiezienia, bo dzialal na niekorzysc dziecka. Dziecku nic tu
      nie pomoze ulozony chodnik. No albo zasilki w naszym panstwie.
      Kolejna mega katastrofa. Ze nie wspomne o dokumentach, ktore trzeba
      dostarczyc, zeby w ogole takowy zasilek dostac. Skoro nie ma u nas
      normalnego prawa, normalnej pomocy ze strony panstwa, skoro w naszym
      kraju babcia wnuka broni ojca zamiast pomoc matce dziecka, to o czym
      mamy rozmawiac?
      Wiem, ze zbyt duzo uogolniam, ale czasem mam serdecznie dosc tego
      wszystkiego. Dlatego wiem, ze jesli kiedykolwiek moj syn mialby
      zachowac sie tak, jak jego ojciec, to bym nogi z doopy powyrywala.
      Nie znioslabym takiego wstydu. A poki co moje drogie, glowy do gory,
      wiecznie tak nie bedzie.
      • domisia26 Re: w strone ojca.... 12.12.07, 17:18
        Nie tylko mężczyzna ale i kobieta wynosi z domu swoje zachowanie, wy
        na tym forum robicie z ex najgorszych, a oni robia to z was na forum
        w stronę ojca. Jest ta sama sytuacja w dwie strony. Są meżczyźni
        któży byli zdradzani a sami nigdy tego nie robili,wiec maja takie
        samo prawo wypowiadania sie jak wy.
        • zakatekdumania Re: w strone ojca.... 12.12.07, 17:39
          domisia26 napisała:

          > Nie tylko mężczyzna ale i kobieta wynosi z domu swoje zachowanie,
          wy
          > na tym forum robicie z ex najgorszych, a oni robia to z was na
          forum
          > w stronę ojca.


          Sek w tym, ze ja wywiazuje sie ze wszystkich obowiazkow wzgledem
          dziecka, ex nie. Mnie w domu nauczono ponosic odpowiedzialnosc za
          wlasne czyny. Ex sam z siebie zrobil jak to oni nazywaja " bankomat"
          i sam uczciwie zapracowal na wiez ojciec - syn.
          Forum, forum. My tu, oni tam. Zgodze sie. SA rozne sytuacje. Sa
          rozne matki i rozni ojcowie. Ale i tak zawsze chodzi o dzieci.
          Nie wiesz czemu moze ojciec mojego dziecka do niego dzwoni? Moze ma
          klodke na telefonie? CZemu nie przyjezdza? Ma za wysokie alimenty...
          Tylko jakos na sprawie o obnizenie, jak zaproponowalam, ze moze
          placic polowe, tylko niech sie dzieckiem zajmie, nie byl za chetny.
          Oczy w slup, jakbym po chinsku mowila. I tak jest najczesciej.
          Problemy biora sie stad, ze my jako matki, mamy wymagania. Zeby nie
          bylo potem, ze biedny bankomat dziecka nie moze zobaczyc ( nie
          pobyc, porozmawiac, pobawic sie - zobaczyc - jakby to byl obrazek ).
          Po prostu po takim czasie, dziecko juz z ojcem nie chce sie spotkac.
          I jeszcze tylko ostatnia rzecz - ilu tam jest takich ojcow, ktorzy
          przejeli calkowita opieke nad dzieckiem. Ktorzy musza godzic
          wychowanie dziecka, dom, prace zawodowa? Jednak mniej niz nas tutaj.
        • obiwe Re: w strone ojca.... 12.12.07, 18:13
          A ty nie jestes przypadkiem mężczyną????
    • zakatekdumania Re: w strone ojca.... 12.12.07, 16:34

      > moze dlatego ze zbliza sie wielkimi krokami moja sprawa o wyplate
      > wieeelkiego odszkodowania dla takiego wlasnie tatunca; za
      > zmarnowanie mu kariery zawodowej swoimi pozwami do sadu.
      > boje sie jak nie wiem.
      To moze tez powinnas szanownego pozwac o zmarnowanie Ci kariery
      zawodowej? I o straty moralne spowodowane samotnym macierzynstwem?
      Ja to jak na siebie patrze, to dopiero bym sie rozwinela zawodowo
      przez te 4,5 roku. A doliczyc ciaze, to dopiero... Ze nie wspomne o
      jakiejs terapii, dzieki exowi jestem u kresu sil i nerwow...
      • gosia.dwa Re: w strone ojca.... 13.12.07, 22:57
        brawo madziulec!!!! brawo!!!!!!!!!!!!
        • lysa.spiewaczka Re: w strone ojca.... 14.12.07, 08:11
          ech...ale sie porobilo...babski grajdołeksad
          za krotko tu jestem zeby zorientowac sie gdzie przebiega linia
          podzialu.tylko po co mi to wiedziec.
          • oliwija Re: w strone ojca.... 14.12.07, 08:16
            proponuje zebys była na lini i sędziowała...... he he
            • lysa.spiewaczka Re: w strone ojca.... 14.12.07, 08:56
              ech sedziow i sedziowania to ja juz mam doscsad
              wole sie zatopic w ciekawej lekturze tego forum a tu co chwile jakas
              erupcja a potem bach wojna!
              • lysa.spiewaczka Re: w strone ojca.... 14.12.07, 12:12
                strasznie dziękujesmile
              • kas.iek Re: w strone ojca.... 14.12.07, 17:11
                lysa.spiewaczka napisała:

                > ech sedziow i sedziowania to ja juz mam doscsad
                > wole sie zatopic w ciekawej lekturze tego forum a tu co chwile jakas
                > erupcja a potem bach wojna!

                Ale tak na marginesie, ten tatuś chciał odszkodowanie bo go pozwami zamęczałaś ????
                • papcio40 Re: w strone ojca.... 16.12.07, 14:44
                  Najkochańsze, najdroższe i uwielbiane:

                  Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.
                  Na wątpliwość jednej z Was dotyczącą, kwestii czy wygra,
                  odpowiadam,że ja wygrałem.
                  W sprawie 300 zł , kwoty horrendalnych alimentów, wyjaśniam, że 300
                  zł to kwota horrendalna. Była włąścicielka mojego syna płaci na
                  niego 150 zł.
                  A syn jest ze mną , bo była jego właścicielka, mówiła to co wiele z
                  Was na tym forum, a robiła to co uważała za słuszne. I dlatego sąd
                  pozbawił ją prawa własności do dziecka. I jeszcze została ukarana za
                  pomówienia o molestowanie syna, zapąłciła odszkodowanie i ma wyrok w
                  zawieszeniu.Oczywiacie nie dotyczy to wszystkich matek, nie
                  wszystkie są złe, ale w tym wątku są takie, które zapewne tylko
                  dlatego opiekuja się dziećmi, bo tata tego nie chce. Nie dotyczy to
                  bynajmniej autorki wątku.
                  Wasz kochający Papcio
                  • oliwija papcio 16.12.07, 18:16
                    ie skomentuje twoich słow "włascicielak dziecka" ale skoro asie
                    odważyłeś tu pisac to moze bądz rtka odwazy i wymień te z nas które
                    sa złymi "właścicielakmi dziecka"
                    • papcio40 Re: papcio 16.12.07, 21:02
                      Właścicielki dziecka to te, które uważają, że uczestnictwo w forum,
                      wymaga odwagi. Nie jestem odważny.Forum znam i uczestniczę w nim od
                      lat.Tak jak forum ojców i ojców z trójmiasta,któremu pomogłem
                      wymyślić nazwę. Znam osobiscie wiele uzestniczek tego forum, nie
                      wymienię ich, bo nie ma takiej zgody i potrzeby. Która z Was, lub
                      Nas jest zła, osądzi sąd, nie ja.A jak osądzi, to nie będzie czasu
                      na dyskusje.
                      Olwijo, nie daj się zwariować. Czy nie jest Ci przyjemnie, gdy facet
                      przepuszcza Cię pierwszą w drzwiach?
                      Zobacz to , jest fajne i pouczające. Autorem jast Trurl.

                      magic-cone.com/mc5.swf
                      Papcio
                      • papcio40 Re: Olwijo 16.12.07, 21:16
                        Olwijo, przepraszam, ale ja znowu swoje. Punkt widzenia zależy od
                        punktu siedzenia. Twoje posty to potwierdzają.Poczytaj je. Nie obudź
                        się z ręka w nocniku.
                        Papcio
                        • gosia.dwa Re: Olwijo 16.12.07, 21:35
                          zastanawiam się czy papcio to nie kolejna prowokacja zmierzająca do
                          kolejnej burzy na forum.jeżeli się myle to przepraszam.
                          dziecko to nie rzecz żeby zmieniało właścicieli. "była" właścicielka-
                          takiego stwierdzenia jeszcze w życiu nie słyszałam/może za krótko
                          żyje?/.matka zawsze będzie matką tego dziecka tak jak ojciec-ojcem.
                          oni są rodzicami a nie WŁAŚCICIELAMI dziecka.
                          • papcio40 Re: D Gosi2 16.12.07, 22:19
                            Masz racje. dziecko to nie rzecz, ale należysz do wąskiej grupy tak
                            myślącej.
                            Jednak wiekszość matek pisze, że da dziecko, lub go nie da. Dam Ci
                            Gosiu loda, lub nie dam.
                            Matka mojego syna była jego właścielem. Ona decydowała czy pozwoli
                            mu spotkac się z tatą, czy nie. Sąd nie mógł nic zrobić. Nic poza
                            pozbawieniem jej opieki.
                            Prowokacja? Nie. Ja zaczynałem walkę o dziecko, gdy jeszcze nie było
                            tego forum. Ale było zielone forum ojców.Ty Gosiu zapewne byłaś
                            jeszcze nastolatką,lub rodziłąś się, gdy system komunistyczny
                            dyskryminował rodziców płci męskiej.

                            Z wyrazami życzliwości ,
                            Papcio
                            • lysa.spiewaczka musiałam przekleic swoja odpowiedz niżej... 17.12.07, 08:33
                              bo jak zwykle sie pomyliłamtongue_out

                              ten pozew to jeden z elementów ukladanki byl.bylo minelo.
                              pamietam tylko jak balam sie ze ktos kiedys uwierzy mu w te
                              bzdury.po dwóch latach walki spie spokojnie...czasem tylko jak
                              stanie przede mna z prawnikiem a ja jestem uzbrojona w kartke i
                              dlugopis i jednego, jedynego czlowieka, który całkowicie
                              bezinteresownie podpowiada mi z czym to wszystko się je to jednak
                              łydki trzesa mi sie ze strachu.
                              w środe okazało sie ze nawet doktor prawa nie jest w stanie
                              uwiarygodnic przed sadem tych wszystkich bzdur.

                              p.s. jak mozna pomyslec ze papcio to troll?wystarczy pobiezna
                              lektura wczesniejszych watkow, by wiedziec ze postacia znana jest i
                              zabierajaca tylko wywazone glosy...
                              p.s.1 sarkazm w stwierdzeniu "wlascicelka dziecka" byl az nadto
                              czytelny, wiec po co to oburzenie?


                              • benny_wstroneojca.pl Re: musiałam przekleic swoja odpowiedz niżej... 21.12.07, 13:05
                                Hmm…
                                Niema świętych matek ani ojców, ponieważ prawda raczej zawsze leży
                                gdzieś pośrodku.
                                Nie musi nikt być świętym lecz starczy być prawdziwym rodzicem,
                                który się stara aby poprzez swoje ego, dumę lub chęć zemsty nie
                                krzywdzić własne dziecko.

                                Prawdziwym rodzicem?
                                Prawdziwa matka nie uniemożliwia a wręcz zachęca do kontaktów
                                dziecko-ojciec.
                                Prawdziwy ojciec łoży na swoje dziecko i interesuje się nim.

                                I jedni i drudzy do walki między sobą NIE dodają niepotrzebnych
                                ofiar w postaci swoich dzieci używających je jaką karty przetargowej.

                                Partnerów można sobie wybierać i zmieniać ale rodziców NIE, więc nie
                                niszczmy świata naszych dzieci poprzez głupotę i niedojrzałość
                                rodzicielską (przede wszystkim) nas dorosłych.
                                W świecie naszych dzieci na piedestale są i powinny być obojga
                                rodziców.

                                Pamiętajmy również o tym, że do ołtarzu nikt nas (chyba) nie zmuszał
                                a dzieci są (powinni być) płodem miłości dwojga, którzy na: "Dopóki
                                Was śmierć nie rozłączy" odpowiedzieli- TAK.
                                Jeżeli nie byliśmy w stanie dotrzymać przysięgi ponieważ po drodze
                                zagubiliśmy miłość lub coś innego, to nie pozbawiajmy naszych dzieci
                                tego, czego im po rozpadzie rodzinny powinno pozostać- namacalna
                                miłość mamy i taty.

                                • anna_maria Re: musiałam przekleic swoja odpowiedz niżej... 21.12.07, 14:05
                                  > Jeżeli nie byliśmy w stanie dotrzymać przysięgi ponieważ po drodze
                                  > zagubiliśmy miłość lub coś innego, to nie pozbawiajmy naszych
                                  dzieci
                                  > tego, czego im po rozpadzie rodzinny powinno pozostać- namacalna
                                  > miłość mamy i taty.
                                  >

                                  jeśli nie byliśmy, hmmmm..., zazwyczaj to jedna strona nie
                                  dotrzymuje, a druga czuje się skrzywdzona i niestety, niestety dla
                                  dzieci wymaga to czasu, aby oddzielić własny żal do partnera/erki od
                                  spraw związanych z relacjami dziecka z byłym partnerem..., również
                                  niestety najczęściej ten czas jest dla dziecka koszmarem...
                                  • chalsia Re: musiałam przekleic swoja odpowiedz niżej... 21.12.07, 15:22
                                    > jeśli nie byliśmy, hmmmm..., zazwyczaj to jedna strona nie
                                    > dotrzymuje, a druga czuje się skrzywdzona i niestety, niestety dla
                                    > dzieci wymaga to czasu, aby oddzielić własny żal do partnera/erki
                                    od
                                    > spraw związanych z relacjami dziecka z byłym partnerem..., również
                                    > niestety najczęściej ten czas jest dla dziecka koszmarem...
                                    >

                                    i dlatego nie należy się dać nakręcać negatywnie (np. wypowiedziami
                                    w tym tonie na forum) tylko raczej słuchać rad osób, które mają ten
                                    etap już za sobą.
                                    • benny_wstroneojca.pl Re: musiałam przekleic swoja odpowiedz niżej... 21.12.07, 15:41
                                      : i dlatego nie należy się dać nakręcać negatywnie (np. wypowiedziami
                                      w tym tonie na forum)
                                      >Dla czego uważasz, że piszą z namiarem "nakręcania" a nie np..
                                      próbą konstruktywnego dialogu?

                                      : tylko raczej słuchać rad osób, które mają tenetap już za sobą.
                                      >A co z osobami które nie chcą słuchać żadnych rad tylko czekają na
                                      przyklaskiwanie i utrzymywanie ich w wierze posiadania racji nawet
                                      kiedy ją nie mają?

                                      • chalsia Re: musiałam przekleic swoja odpowiedz niżej... 21.12.07, 16:00
                                        ekhm, przeczytaj prosze jeszcze raz mój post, bo go zdecydowanie
                                        nadinterpretujesz i sugerujesz, że napisałam coś, czego NIE
                                        napisałam.
                                        De facto osoby, ktore wymieniłes w swoim drugim akapicie to te same,
                                        które dają się nakręcać.
Pełna wersja