Mam dla was taką propozycję zabawy: chciałabym, abyście na teoretycznym,
wydumanym przykładzie ustaliły jako sędziowie: podział majątku, alimenty,
czas widzeń itd. Prosze nie rozbudowywać np: "a co by było gdyby..." tylko
opisać ten przykład. Acha, nie sa ważne przepisy obowiązujące, tylko prosze
o taka interpretację: jak powinno się to potoczyć. Podkreślam - przypadek
hipotetyczny.
OPIS: On i Ona + dwójka dzieci np. 2 i 3 lata. Oboje po 30-ce. On odchodzi
bo "już nie ma sił" oraz "zanalazł miłość życia". 10 lat w małżeństwie.
Zarobki: on 9 tyś, ona 1000 zł
Majątek: mieszkanie, jeden samochód, np. 50 tyś oszczędności
Ona zostaje z dziećmi i to na jej głowie zostaje obowiązek. Musi opłacić
opiekunkę i przedszkole. On się wyprowadza w tzw. jednych spodniach i
zaczyna wynajmować mieszkanie (np. za 1500 zł). Musi wszystko kupić.
No to jakie alimenty przyznajecie, ma spłacić jego część mieszkania? Ich
rodzina złożona była z czterech osób - teraz 3 i 1 - majątek powinien być
dzielony na pół czy może 3:1? Jeśli on jest dyrektorem, czy ona powinna
zostać też dyrektorem w myśl zasady "ja 500 na dzieci ty 500 na dzieci"?
No to zabawcie się