Dodaj do ulubionych

alimenty - inaczej (dłuuuugie)

15.05.08, 23:17
Witam.
Często was czytam. Piszę pierwszy raz. Jestem samotną mamą nastolatka i
studenta. Mąż odszedł do innej kobiety 10 lat temu. Teraz już z nią nie jest,
założył nową rodzinę jeszcze z inną panią. W momencie rozwodu zostawił mi
mieszkanie i auto - w zamian rozwód bez walki i orzekania o winie. Płacił i
placi sumiennie - 500zł na dziecko. Gdy odchodził była to suma na jaką było go
stać. Ja w momencie rozwodu nie pracowałam - to była wspólna decyzja - mąż
wręcz nalegał bym była w domu. Po rozwodzie musiałam stanąć na nogi - zaczęłam
pracę,skończyłam zaocznie studia, awansowałam. Zarabiam obecnie około 2,5tys.
brutto. Mąż też jednak awansował i to znacznie. Wspinał się na kolejne
szczeble kariery, osiągnął zawodowy sukces na ogromną skalę. Jego obecna żona
też robi ogromną karierę. Ich wspólne dochody sięgają kilkudziesięciu tysięcy
złotych miesięcznie. Na dzieci wciąż płaci po 500zł. - starszemu do ręki
(studiuje w innym mieście), młodszemu do moich rąk. Bywają u niego i jego
nowej rodziny regularnie, dostają tam prezenty, ubranie, gadżety, nawet
jedzenie na takim poziomie, na który mnie nigdy nie będzie stać. Na wakacje
też wyjeżdżają z nową rodziną ojca - alpy francuskie, Malediwy, Dominikana,
czy weekendy w luksusowych hotelach w Polsce czy w Europie. Ja nie mogę
zaoferować nawet dziesiątej części tych atrakcji. Nawet na remont mieszkania
nie bardzo mnie stać (powoli coś robię "metodą gospodarczą" ale nie mam szans
dorównać willi ojca), samochód stareńki, a wakacje w "kwaterach" nad morzem i
"z ołówkiem w ręku". Oni to widzą, ostatnio usłyszałam od młodszego, że u ojca
jest lepszy świat. Zabolało. Tam zakupy za 1000zł tygodniowo za same jedzenie
to normalka, tu nawet na lepsze mięso i jogurt dla nich mnie nie stać, tam
ekskluzywne ciuchy i buty ecco lub geox, tu - bluza z rynku, tam prezent za
kilkaset złotych bez okazji, tu - niestety czasem z konieczności "praktyczny"
prezent pod choinkę. Rozmawiałam z ex o podwyżce alimentów. Powiedział, że jak
wystąpię do sądu to natychmiast utnie wszelkie dodatkowe płatności i nie kupi
im nawet gumy do żucia. Mam dylemat - w końcu ojciec wywiązuje się, jest
dobrym ojcem ale oni mieszkają tu - w odrapanym, maleńkim mieszkaniu ze
starymi meblami, jeżdżą starym autem, jedzą to na co mnie stać, tam są od
święta. Wciąż też ja jestem ta zła - co nie daje, oszczędza, nie ma, zaczynają
chyba mną gardzić i wstydzić się, że tak żyją (małe miasto, prowincja). Ja nie
mam szans konkurować z jego stylem życia, on jest supertatą z lepszego świata,
z gestem, ja kutwą dla której nowe spodnie to wydatek. Waham się czy wystąpić
o zwiększenie alimentów czy nie. Co radzicie?
Obserwuj wątek
    • chalsia Re: alimenty - inaczej (dłuuuugie) 16.05.08, 00:07
      oczywiście, że wystąpić. Lepiej, żeby chłopcom było lepiej na codzień we własnym
      domu niż jedynie od "święta" u ojca.
      I co to w ogóle za kuriozalna sytuacja, że u ojca noszą geoxy a w domu kłapcie?
      Mają tam osobną szafę i nie mogą tych rzeczy zabierać do domu?

      Jesli z tego powodu on przestanie np. zabierać ich na luksusowe wakcje, to sam
      sobie w ich oczach wystawi świadectwo.
    • volta2 Re: alimenty - inaczej (dłuuuugie) 16.05.08, 00:11
      brutalnie, ale ja bym oddała dzieci ojcu - skoro tak wolą i tak im
      się bardziej podoba?
      poza tym nastolatek będzie miał liceum w większym mieście, zakładam
      że być może jakieś elitarne - będzie miał szansę gonić ojca poprzez
      lepszą edukację.
      ja widzę same plusy takiej sytuacji, dzieci pewnie też, rozmawiałaś
      z nimi o tym?
      • magdmaz Re: alimenty - inaczej (dłuuuugie) 16.05.08, 06:18
        volta2, a na jakiej podstawie założyłaś, ze ojciec i jego nowa rodzina na to sie
        zgodzą???????????????????????????????????
    • aserka Re: alimenty - inaczej (dłuuuugie) 16.05.08, 08:35
      a ty oddaj dzieci ojcu-nie jesteś dobra matka,
      on stworzy im warunki, a ty będziesz płaciła alimenty na dzieci-wg. możliwości

      tak bedzie dla was najlepiej
      • nini6 Re: alimenty - inaczej (dłuuuugie) 16.05.08, 08:57
        > a ty oddaj dzieci ojcu-nie jesteś dobra matka,
        > on stworzy im warunki, a ty będziesz płaciła alimenty na dzieci-wg. możliwości
        >
        > tak bedzie dla was najlepiej

        zwykłamamo nie zawracaj uwagi na wypociny powyżej, aserka zapomniała dzisiaj o
        lekach od rana.
        Również jestem po rozwodzie i wychowuję 16 l syna. Jego ojciec nie płaci mi
        regularnych alimentów, od czasu do czasu udaje mi się wyrwac mu jakąś kwotę
        "zsiłku celowego" na wycieczkę, buty, itp.
        Mojemu eks nie powodzi się zbyt dobrze, syn jeździ do ojca regularnie, mają ze
        soba stały kontakt. Zapewniam synowi podstawowe i ponadpodstawowe składniki
        życia, ma dobre i wartościowe jedzenie, nowe ciuchy, sprzęt i co tam chce to w
        miarę możliwości mu kupuję. Płacę za jego korepetycje i wypłacam kieszonkowe.
        U ojca jest biednie, zdażało się, że nie miał pieniędzy na węgiel na zimę.
        W tym roku mój syn podjął decyzję, że od wrzesnia bedzie mieszkał z ojcem,
        potrzebuje ojca i tęskni za nim.
        Długo by pisać, jak to przeżyłam, oczywiście wewnątrz siebie (nie chciałam grać
        na uczuciach mojego syna), ale zgodziłam sie na jego wyjazd.
        Rozmawiałam z synem mnóstwo razy na temat jego wyjazdu, dzieliłam sie miom
        niepokojem dotyczącym sytuacji finansowej jego ojca i jak sobie z tym poradzi.
        Zapowiedziałam eksowi, że nie dostanie ode mnie alimentów gotówką.
        Mimo to syn chce mieszkać z ojcem.
        Widzisz, nie zawsze jest tak, że dziecko chce mieszkać z innym rodzicem bo tam
        jest lepiej materialnie. Zazwyczaj rodzić, z którym dziecko mieszka to "ten zły"
        - nie tylko z powodu mniejszych mozliwości finansowych ale z powodu codziennego
        gonienia do odrabiania lekcji i nauki, egzekwowania ustalonych pór powrotu do
        domu, porządku w pokoji it. Znaczy taki zwykły rodzic codzienny z prozy życia.
        Natomiast rodzic, z którym się nie mieszka na co dzień to rodzic "do zadań
        specjalnych" - kina, karuzeli, nowych markowych ciuchów,prezentów. Dziecku
        wydaje się, że takie życie je czeka jak tylko zamieszka z tym cudownym rodzicem,
        który nie gnębi o odrabianie zadań.
        zwykłamamo nie wpadaj w kompleksy. Wychowywanie na codzień dwóch chłopaków to
        ciężka praca - ja mam jednego i czasem mam ochote go udusić. Dałaś sobie radę,
        powinnaś być z tego dumna. Chłopaki to docenią - może jak sami będą mieli własne
        dzieci...
        Co do alimentów - oczywiście , że złóż wniosek o podwyższenie. Jak już ktoś
        przedemna napisał- jeśli tatuś wtedy wypnie się na dzieci, synowie będą mieli
        możliwość przekonanai się, że tak naprawde nie liczą się w życiu tatusia tak,
        jak licza się w nim pieniądze.
        Pozdrawiam cieplutko
      • magdmaz Re: alimenty - inaczej (dłuuuugie) 16.05.08, 09:10
        O! Od blasku myśli tej głębokiej aż się jaśniej zrobiło na forum! Czyś światłość
        oważ z kaganka pochodzi, co ma nam maluczkim miejsce w szeregu objaśnić, czy też
        może raczej z tej latarni, co to pod nią... najciemniej... ?
        • magdmaz Re: alimenty - inaczej (dłuuuugie) 16.05.08, 09:10
          Powyższe było dopięte do wypowiedzi aserki, ofkors.
          • madziulec Re: alimenty - inaczej (dłuuuugie) 16.05.08, 09:17
            Jezeli milosc lub "dobroc" matki mierzy sie kasa, to ten swiat
            zszedl na psy.

            Wg mnie nie mozna patrzec czy matka ma pieniadze czy nie - ona moze
            (nie musi, bo zalezy to od przypadku) dawac to, co dziecku jest
            bardzo potrzebne: milosc, cierpliwosc, wyrozumialosc.
            Nie zastapia tego najlepsze buty, najfajniejsze prezenty - a
            darczynca traktowany bedzie jak krowa dojna.

            Rozumiem, ze dzieci autorki sa w takim wieku, gdzie ten wyglad czy
            stan posiadania jest dla nich wazny. Kazdy z nas przechodzil taki
            moment i sam chcial wygladac lepiej czy miec fajniejsze gadzety od
            rowiesnikow. Jednoczesnie oczywiscie fajnei jest imponowac w grupie
            nastolatkow zagranicznymi wojazami itp.


            Mysle, ze przede wszystkim nalezy sprobowac porozmawiac z ojcem
            dzieci.
            Jesli nie - jest dowod na to, ze dzieci mialy taki poziom zycia (te
            szkoly itp), wiec nie ma mozliwosci wyparcia sie.
          • nini6 Re: alimenty - inaczej (dłuuuugie) 16.05.08, 09:30
            :0)))))
            • nini6 Re: alimenty - inaczej (dłuuuugie) 16.05.08, 09:31
              > :0)))))

              było do wypowiedzi magdamaz
              • zwyklamama Re: alimenty - inaczej (dłuuuugie) 16.05.08, 10:15
                Ojciec dochodów się nie wypiera. Jest znany w swoim środowisku, czasem nawet
                pokażą go w gazetach czy tv. Dla dzieci jest dobry - tyle, że "z doskoku",
                akcyjnie. Muszą wpasować się w jego i jego żony "grafik". Na przykład od kilku
                lat nie spędziłam z chłopcami świąt - oni wtedy właśnie wyjeżdżają na wakacje -
                jak mówią wtedy mają wolniejsze terminy zawodowe, no i uciekają od polskiej,
                "przaśnej" tradycji obżarstwa i telewizoromanii. Jest mi strasznie przykro ale
                co mam zrobić - zabronić?! Ja im Malediwów czy Alp Francuskich nigdy przy moich
                dochodach nie zapewnię. Ubrania i buty kupują też akcyjnie - ot są w sklepie, to
                moim też kupią. Zabrać pozwalają, więc w domu jest mix - sandały za 500zł i
                adidasy za 60zł. Dla stóp dzieci byłoby lepiej żeby były dwie pary za 200...
                Ojciec, a przede wszystkim jego żona, komentuje też to, że jestem biedniejsza.
                Kiedyś młodszy syn wrócił z wakacji z walizką nowych ubrań, mimo, że dałam mu
                wszystko co potrzeba - powiedział, że Dorota powiedziała,że wstydzi się z nim
                jechać do takiego ośrodka z jego ciuchami i pojechała kupić. Komentując przy tym
                moją niezaradność i skąpstwo. Tyle, że potem mają swoje ważne sprawy i
                zapominają o dzieciach. A zapłacić trzeba - a to za komitet, a to za książki, a
                to za wycieczkę, a to za basen. A potem komentarze: "co to nawet karnetu na
                basen Ci nie kupi?". No i bacznie obserwują jak ja wyglądam. Umalowana - znaczy
                zamiast karnetu kupiła cienie i od razu komentarz do dzieci - że się źle
                gospodarzę. W moim miasteczku mieszka matka exa i cały czas czuję jej "oddech".
                Zagląda do mnie do chłopców a przy okazji do lodówki - czy jest jedzenie. To
                upokarza. Nawet jak by chłopców chcieli wziąć (w co wątpię), to ja bym się bała
                czy ich dopilnują - między konferencją, sympozjum a podpisywaniem kontraktu.
                Mają zresztą własne dzieci, chowane właściwie przez całodobowe nianie i
                gosposie. Poza tym mam oddać bo jestem biedniejsza? Przecież ja ich kocham! O
                alimenty pytam nie dlatego, że chcę dla siebie - chcę dla nich tylko bardziej
                systematycznie no i czasem na bardziej przyziemne potrzeby niż play station 2.
                Boję się jednak, że jak ex się zaprze to zatrudni prawników, rozpocznie walkę a
                chłopcom nic nie da. Zależy mi na ich dobru - stąd wątpliwości.
                • chalsia Re: alimenty - inaczej (dłuuuugie) 16.05.08, 11:22
                  > Boję się jednak, że jak ex się zaprze to zatrudni prawników,
                  rozpocznie walkę a
                  > chłopcom nic nie da.

                  nawet stado prawników nie wywalczy by nie płacił na synów, nie ma
                  prawnie takiej mozliwości. A jesli eks jest znany publicznie (czyli
                  dość łatwo Ci będzie udowodnić jego możliwości zarobkowe i stan
                  majątkowy) to stado prawników może mu jedynie pomóc by zamiast
                  płacic np. po 10 tysięcy na każdego syna, płacił "jedynie" po 3 tys.
                  Wot i wsio.
                  • natasza39 Re: alimenty - inaczej (dłuuuugie) 16.05.08, 23:18

                    chalsia napisała:
                    A jesli eks jest znany publicznie (czyli
                    > dość łatwo Ci będzie udowodnić jego możliwości zarobkowe i stan
                    > majątkowy) to stado prawników może mu jedynie pomóc by zamiast
                    > płacic np. po 10 tysięcy na każdego syna, płacił "jedynie" po 3 tys.
                    > Wot i wsio.

                    Taki v-premier Pawlak tez jest znany i płaci kiepściutkie alimenty.
                    I zbiedniał ostatnio bardzo....
                    ---------------------------------------------------------------------
                    Szarańcza jest plagą, chociaż jeden owad nie stanowi plagi. Podobnie jest z
                    głupcami.
    • madalenka25 Re: alimenty - inaczej (dłuuuugie) 16.05.08, 11:51
      zgadzam się z Chalsią - podwyżka alimentów jest w takiej sytuacji
      naturalna koleją a teściowej to powiedziałabym kilka "ciepłych"
      słów na temat jej wścibstwa - chłopaki są duże mogą się z babcia
      poza Twoim domem spotykać
    • nenia1 Re: alimenty - inaczej (dłuuuugie) 16.05.08, 13:43
      Szkoda, że sama siebie traktujesz jak gorszego rodzica, tylko dlatego, że nie masz takich zarobków jak twój były.
      Sama mam nastoletnią córkę i nie wyobrażam sobie, ze kwalifikuje ona własnych rodziców w zalezności od zasobności portfela.
      Czy to rzeczywiście jedyne kryterium oceny, nie wierzę, a jeśli to prawda, to niestety, ale wychowując własne dzieci przekazałaś im niewłaściwe wartości, przecież jest jeszcze miłość, czas wspólnie spędzany, rozmowy, bliskość, czułość - mój tata nie zabierał mnie na Dominikanę, a mimo to kocham go bardzo, i nie wyobrażam sobie, że kochałabym bardziej bo zabiera mnie na Tahiti, a nie na wycieczkę do lasu.
      Stawiasz się trochę w pozycji ofiary, podobnie z tą teściową, powiedz jej dobitnie, co ci przeszkadza w jej zachowaniu i tyle.
      Jesteś już dorosła i to twój dom, i twoje zasady.
      Twój były wg. mnie cię zastrasza, abyś nie oddawała sprawy do sądu, pewnie cię zna i wie, że to podziała. Pokazuje ci, kto rządzi.
      Podobną sytuację obserwuję w moim otoczeniu, facet zarabia olbrzymie pieniądza, a płaci po 500,- zł alimentów na 2 dziewczyny 16 i 5 lat.
      Gdy tylko ich matka upomina się o więcej, zastrasza ją lub wysyła
      do niej swojego prawnika.
      Robi to bo wie, że gdy ona odda sprawę do sądu, to otrzyma bardzo duże alimenty, a tak on dalej płaci po 500,- zł. na otarcie łez kupi im jakieś prezenty wtedy gdy jemu to pasuje(co przy jego dochodach nie jest wcale znaczącą kwotą).
      • zuza145 Re: alimenty - inaczej (dłuuuugie) 16.05.08, 15:30
        a teściowa- na drzewo niestety-odwiedzać wolno- nosa do garów i
        lodówki- NIE WOLNO BO CHOLERA TO TWOJE GARY I TWOJA LODÓWKA.
        Wyraźnie musisz jej to ogłosić- że sobie nie winszujesz!!!.
        Bo nie ma prawa.
        Matki i ojcowie potrafią takie numery dzidkom robić- że powinna sie
        cieszyć że nie manipulujesz dziećmi- tylko dbasz o mozliwośc
        kontaktów z babcią.
        Ale dalej jazda- niech nie wsadza ci nposa w twoje sprawy.
        I zasuwaj po alimenty Kochana.
        A jak chłopcy mają takie podejście- to oznacza- że niestety o kasie
        myslą- można się starać wytłumaczyć- ale jak się nie da- to muszą
        sami wnioski powyciągać.
        Ty jesteś super matka- tylko otoczenie masz takie jak masz.
        Musisz poamiętać- twój ex na twoim miejscu- z takimi obciążeniami i
        obowiązkami to kto wie- kim by był teraz.
        To wszystko kasa- niestety podnosi możliwości.
        A o świętach też pomyśl- następne z tobą.
        Musisz i ty miec prawo do świąt z rodziną.
        • kopina77 Re: alimenty - inaczej (dłuuuugie) 16.05.08, 21:03
          Jak mi wiadomo to alimety są uzależnione od dochodów rodzica, więc
          jeżeli ojciec zarabia np.10 tyś. to powinien(jeżeli nie ma jeszcze
          innych dzieci) prawie połowę swoich poborów oddawać na dzieci...a
          może mam jakieś idealistyczne informacje.
          Pochodzę z bardzo biednej rodziny.Przez całe dzieciństwo i młodość
          rezygnowałam ze wszystkiego, przyjemności i marzeń...ale nigdy nie
          miałam żalu do mojej kochanej, opiekuńczej, ciepłej mamy...ale może
          chłopcy mają inaczej??????????????
          Pozdrawiam
    • ann17 Re: alimenty - inaczej (dłuuuugie) 16.05.08, 22:47
      jestem mamą 19-latka. proponuję przed podjęciem decyzji czy walczyć o alimenty
      czy nie, odbycie z chłopakami poważnej rozmowy. jak oni to widzą i oceniają. czy
      ich zdaniem taka sytuacja jest fair. jesli chodzi o syna studenta - to i tak nie
      możesz wbrew jego woli walczyć o kasę z jego ojcem, bo nie jesteś stroną. jeśli
      chodzi o młodszego - to jest na tyle duży że jego zdanie jest istotne, moim
      zdaniem. ja na pewno zdanie syna wzięłabym (od momentu gdy miał jakieś 15-16
      lat) poważnie pod rozwagę. trzeba szanować jego uczucia. jeśli chłopcy mają
      jakis system wartosci, to nie polecą po prostu za kasą i na Ciebie się nei
      wypną. moża sami z ojcem sprawę załatwią. polecam dużą ostrożność (nie tyle w
      walce o wyższe alimenty, co w uwzględnieniu ich uczuć względem Ciebie i ojca).
      niestety mam wśrod znajomych przypadek, że w trakcie sprawy o podwyższenie
      alimentów, siedemnastoletni syn stanął po stronie ojca. duży konflikt w rodzinie
      ,tak naprawdę możliwy do uniknięcia, gdyby sprawę z chłopakiem poważnie omówic
      przed sprawą. btw. moim zdaniem jest bezsprzeczne, że ojcic powinien płacić
      większe pieniądze na utrzymanie synów, bo go na to stać. jest tylko kwestia jak
      do tego doprowadzić.
      • natasza39 Re: alimenty - inaczej (dłuuuugie) 16.05.08, 23:14

        Bardzo mądry post ann17.
        Masz już dorosłego syna i drugiego prawie dorosłego.
        Dorosłemu zupełnie zostaw ten temat do samodzielnych rozważań, a z prawie
        dorosłym porozmawiaj na temat "zysków i strat" takiego rozwiązania.
        Swoja droga bardzo Ci współczuję porażki wychowawczej, bo tylko porażką można
        nazwać to, ze synowie oceniają Cię przez pryzmat "mieć" a nie "być"
        ---------------------------------------------------------------------
        Szarańcza jest plagą, chociaż jeden owad nie stanowi plagi. Podobnie jest z
        głupcami.
      • zwyklamama Re: alimenty - inaczej (dłuuuugie) 16.05.08, 23:16
        Chalsiu - naprawdę sądzisz, że alimenty rzędu 3000 złotych są
        realne? Młodszy ma 13 lat - na rozmowy za wcześnie (chyba?). Swiąt
        mi żal bardzo - ale jak mam zabronić - może to dla nich jedyna
        okazja zobaczyć takie miejsca. Staram się z nimi przebywać jak
        najczęściej, rozmawiać. Kochają mnie, mamy dobry kontakt. Ojca też
        kochają, podziwiają, lubią jego żonę, uważają ją chyba za jakiś
        wzór, ikonę nowoczesnej kobiety, ja jestem zwykła mama. Co do
        teściowej to robi to niezauważenie, a potem od dzieci słyszę, że u
        ojca komentowane są jogurty z biedronki i jakie mam kosmetyki w
        łazience (nie daj boże jak krem dla mnie za 20zł). Mówię im
        otwarcie, że mnie nie stać. Niby rozumieją ale widzę żal. Ostatnio
        ojciec zaproponował im swój stary telewizor - wymieniał na plazmę.
        Wzięłam - był parę razy lepszy niż nasz ale czułam się z tym źle -
        jakbym zjadała resztki z pańskiego stołu. Ostatnio też wyjeżdżali do
        Egiptu - w czasie roku szkolnego. Nie zgodziłam się na wyjazd
        małego - koniec szóstej klasy to nie przelewki, a on sporo chorował
        i opuszczał. No i kto był ten zły a kto dobry? A potem okazało się,
        że jeśli nie doceniam, to na wakacje na obiecany przez ojca obóz
        językowy młody pojedzie jak dołożę przynajmniej 30%, bo nie szanuję
        jego gestów. A ja nie mam z czego dołożyć. I jeszcze komentarze, że
        do lekarza nie chodzę prywatnie i leków immostymulujących nie
        kupuję. Poszli oni, kupili, ale co się młody z bratem nasłuchali o
        nizaradnej i skapiącej mamusi to ich. Zbieram się wystąpić o tę
        podwyżkę ale - z drugiej strony - dzieci moga mieć żal, jak ex
        rzeczywiście groźby spełni. Któraś z was napisała, że dzieci nie
        powinny oceniać po pieniądzach, prawda, ale niestety gotówka daje
        wygodę i oni za nią tęsknią. Tam pani do sprzątania i prasowania -
        tu trzeba swój pokój odkurzyć, tam mają pokój z antykami (naprawdę)
        i własnym kinem domowym tu - meble nie pierwszej młodości itd.
        Ostatnio łodszy mi opowiedział - bez złośliwości, że Dorota mu
        tłumaczyła, że trzeba zdrowiej gotować - więcej ryb, chudego mięsa,
        mniej zup, pierogów, że naleśniki niezdrowe. No i co miałam
        odpowiedzieć. A i konno powinien jeździć, to rozwija. Boję się, że
        ich stracę.
        • natasza39 Re: alimenty - inaczej (dłuuuugie) 16.05.08, 23:51
          zwyklamama napisała:
          Ostatnio łodszy mi opowiedział - bez złośliwości, że Dorota mu
          > tłumaczyła, że trzeba zdrowiej gotować - więcej ryb, chudego mięsa,
          > mniej zup, pierogów, że naleśniki niezdrowe. No i co miałam
          > odpowiedzieć.

          Miałaś mu powiedzieć prawdę.
          Prawdę, że Cię na to nie stać. Rozmawiaj z dzieckiem i mu tłumacz.
          A dla dziecka, w tym wieku ważna jest Twoja uwaga.
          Jeśli w domu exa prowadzony jest tzw. "zimny chów" a dzieci się kupuje, a nie
          wychowuje, Ty powinnaś walczyć na uczucia, bo na pieniądze stoisz na przegranej
          pozycji.
          Jak wywalczysz te 3 tysiaki, a ex oleje młodego i przestanie na te Dominikany
          zabierać, to nie wygrasz.
          Owszem w sądzie tak, ale w oczach dziecka nie. Chyba, że cos zmieni się w
          postawie syna.
          Obawiam się, ze jak ugrasz w sądzie te wysokie alimenty i zrobisz remont, kupisz
          nowe meble i pojedziesz z synem na wakacje do Miedzyzdrojów, to on w momencie
          złości powie Ci, ze to za jego alimenty.
          A nie możesz się dogadać z exem?
          Przecież to o wasze dzieci chodzi!

          ---------------------------------------------------------------------
          Szarańcza jest plagą, chociaż jeden owad nie stanowi plagi. Podobnie jest z
          głupcami.
        • chalsia Re: alimenty - inaczej (dłuuuugie) 17.05.08, 00:42
          > Chalsiu - naprawdę sądzisz, że alimenty rzędu 3000 złotych są
          > realne?

          oczywiście, że tak

          > Swiąt
          > mi żal bardzo - ale jak mam zabronić - może to dla nich jedyna
          > okazja zobaczyć takie miejsca.

          Pieprzyć miejsca. Ja np. nie byłam na przylądku Horn. No i co z
          tego? Ano nic? Nie zbiednieje się intelektualnie czy emocjonalnie
          przez NIEPOJECHANIE do Acapulco, natomiast bez watpienia jest się
          biedniejszym emocjonalnie nie spędzając jakichkolwiek świąt z
          własną matką.

          > Ostatnio też wyjeżdżali do
          > Egiptu - w czasie roku szkolnego. Nie zgodziłam się na wyjazd
          > małego - koniec szóstej klasy to nie przelewki, a on sporo
          chorował
          > i opuszczał. No i kto był ten zły a kto dobry?

          A co Ty, nie wiesz, że ten codzienny rodzic to zawsze jest
          ten "zły", a ten dochodny "dobry" bo od rozrywek smile) Toż to
          standard.
          I jakie to ma w końcu znaczenie? Czy Ci ubędzie, że odmawiasz
          dziecku np. jedzenia cukierków po umyciu zębów przed snem ?
          Dzieciaki i tak docenią to co robiłaś, czego wymagałaś i czego
          nauczyłaś, ale to z reguły ma miejsce jak już staną się dorosłe i
          samodzielne.

          > odpowiedzieć. A i konno powinien jeździć, to rozwija. Boję się,
          że
          > ich stracę.

          I tak ich stracisz - wszystkie dzieci w końcu opuszczają dom
          rodzinny smile)

          > A potem okazało się,
          > że jeśli nie doceniam, to na wakacje na obiecany przez ojca obóz
          > językowy młody pojedzie jak dołożę przynajmniej 30%, bo nie
          szanuję
          > jego gestów.

          No cóż, nie dołożyłabym i na pytania dziecka odpowiedziałabym, że
          to ojciec obiecał obóz, a nie Ty, bo Cię na to nie stac.

          A tak w ogóle, gesty to fajna sprawa (i godna uszanowania) ale
          JEDYNIE wtedy, gdy są dodatkiem do rzeczywistych dobrych działań.
          Takie gesty to jak rzucić co jakiś czas żebrakowi jakieś pieniądze,
          a poza tym nikomu nigdy w niczym nie pomóc.
    • agapaws Re: alimenty - inaczej (dłuuuugie) 17.05.08, 00:12
      Widzisz u mnie indentyczna sytuacja była niedawno Mój ex zarabia w miesiąc ze 4x
      tyle co ja ale przez cały rok i chyba więcej niz rodzina Twojego ex
      Sam zgodził się na alimenty ponad 6 tys na miesiac 11 letnie . To jest pewien
      poziom o który walcz. Sądzę, że alimenty 3x większe wywlczysz bez problemu
      Oczywiście nie przebijesz męża w atrakcjach , tak jak i w moim przypadku - w
      wakacje leci z synem co Acapulco w Meksyku do 5* hotelu a ja póżniej do
      skromnego ośrodka na Mazurach
      No cóż próbuj w sądzie masz duże szanse. NIe wiem czy się z nim dogadasz. U mnie
      było pytanie - czy chcę ograniczyć dziecku dostęp do rzeczy, dóbr i miejsc,
      których mu sama nie jestem w stanie zapewnić?
      Nie powiem przecież nie - staram się i będę się starać jednak od czasu do czasu
      coś mu kupić z górnej półki - nawet niech będą to tylko spodenki lub koszulka


    • nangaparbat3 Re: alimenty - inaczej (dłuuuugie) 17.05.08, 16:04
      >>>wstydzi się z nim
      >>>jechać do takiego ośrodka z jego ciuchami i pojechała kupić. >>>Komentując przy tym
      >>>moją niezaradność i skąpstwo.


      Sluchaj, a skad Ty o tym wiesz? O tych komentarzach? Synowie Ci pwtarzają? I podziwiaja osobe, która je wyglasza?
      Cos tu jest strasznie nie tak, cos czego nie rozumiem i czego nie osmiele sie nawet interpretowac czy komentowac.

      Przypomina mi sie taka nowela Maupassanta o biedakach, od ktorych bogacze chcieli odkupic - za cięzkie pieniądze - dziecko, ale rodzice słyszec o tym nie chcieli, bo kochali małego i za zadna forse by go nie oddali.
      On dorosl, dowiedział się, że mogl byc bogaczem - i przejechał sie po rodzicach równo. Nie mógł im wybaczyc, ze go pozbawili zycia w dostatku.
      Wiec widac nic nowego.

      Słuchaj Twój były maz jest draniem, a jego żona prymitywna idiotką. Żadne pieniadze tego nie przesłonią, obawiam sie nawet, ze im więcej ich bedą mieli, tym wyraźniej ich natura sie ukaże. Trzeba miec nadzieje, że dzieci w końcu tez to zobaczą.
      Ale zastanów sie i Ty sama - czy nie za bardzo skupiasz sie na tym, co ile kosztuje, czy w zyciu oprócz zaharowywania sie, by synom na wszystko starczyło, obchodzi Cie tak naprawdę cos jeszcze
      • jogo2 Re: alimenty - inaczej (dłuuuugie) 17.05.08, 17:27
        Wiesz, co,
        Powinnam robić coś innego, ale nie mogę wytrzymać. Dałaś sobie kobieto robić
        przez dłuższy czas czarny PR. JAK ONI śMIA!!!! taki komunikat przekazywać o
        Tobie Waszym wspólnym dzieciom, a zwłaszcza ta lafirynda, jego druga żona. W tym
        społeczeństwie się wszystko do góry nogami poprzewracało. Dzieci to skarb,
        bogactwo, często jedyne, oprócz którego nie mamy żadnego. Skoro kolo postanowił
        rozwalić wasz zamek z piasku i zabrać zabawki do innej piaskownicy, to powinien
        przy DZIECIACH waszych wspólnych wyrażać się o Tobie z najwyższym szacunkiem,
        choćbyś wad miała 10, a przecież nie masz, a tej zołzie zakazać pisnąć słowa na
        Twój temat. I to wszystko teraz musisz powiedzieć Twoim dzieciom Ty: że ich
        ojciec, macocha, etc. zachowują się wobec Ciebie nie fair. Że życzysz swoim
        chłopcom życia w dostatku i żeby mieli szczęśliwą rodzinę, ale fortuna kołem się
        toczy i nic im nie zagwarantuje, że tak w ich życiu będzie, a prawdziwych
        przyjaciół poznaje się w biedzie, wtedy się okazuje, kto jest człowiekiem, a kto
        zwykłą świnią z wypchanym portfelem. Piszę już ludowymi przysłowiami, bo prawie
        nie mam czasu na forum. Musisz niestety TY SAMA upomnieć się o swoją godność, bo
        nikt widzę inny nikt nie zrobi tego za Ciebie. Zastanów się z jakich powodów
        został wymyślony DZIEN MATKI. O dniu ojca, tak samo jak i o dniu dziewczyny i
        chłopaka nie wspomnę, bo to jest tylko bełkotliwa
        politycznopoprawnościowo-marksistowska nadbudowa.
    • rene15 Re: alimenty - inaczej (dłuuuugie) 17.05.08, 18:37
      Witam Cię gorąco. Kobieto walcz o swoją godność!!! Nie pozwól sobą
      tak pomiatać. Myśl o sobie, nie tylko dzieciach. Jak sama o siebie
      zawalczysz, wtedy Twoi synowie napewno to zobaczą i docenią i być
      zmienią swoje zachowanie. Dałaś poniewierać się sowjemu ex przez 10
      lat (po rozwodzie), Twoi synowie niestety to widzieli, a teraz
      postępują tak ich ojciec. Jedyne wyjście to zawalczyć o siebie.
      Tylko tak możesz coś zyskać, nawet jak będzie bardzo trudno na
      początku. Twoi synowie dostrzegą wtedy silną, mądrą kobietę i będą
      cię cenili, szanowali. Ja też jestem w trakcie rozwodu. Mam dwóch
      synków 4 i 2 latka. Oni jeszcze niewiele rozumieją. Mąż też zarabia
      bardzo dobrze, ale proponuje marne grosze - 1000 zł na dwójkę
      dzieci, co przy jego zarobkach wydaje się mi kwota śmieszną. Także
      chce spotykać się z dziećmi, kiedy ma na to ochotę. Ale ja się na to
      nie zgadzam. Żądam od niego ustalania kontaktów z dziećmi na cały
      miesiąc, ale wiem od adwokata, że to nie jest utrudnianie kontaktów.
      Mój ex w zamian zakłada mi różne sprawy w sądzie np. o naruszenie
      posiadania - sam wyprowadził się do innej kobiety, podpisał
      rozdzielczość. To jest zastraszanie i ja postanowiłam, że się nie
      poddam. Czytając Twój post jestem coraz bardziej pewna siebie, że
      dobrze postępuję. Jak nie powalczę teraz to całe zycie będę miała
      sp.....e. Pamiętaj "szczęśliwa mama - szczęśliwe dzieci". Wyjdź z
      roli ofiary powalcz o siebie. Wszyscy na tym skorzystacie.
      Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie.
    • rene15 Re: alimenty - inaczej (dłuuuugie) 17.05.08, 18:45
      jeszcze poradzę Ci coś co poradził mój adwokat w sprawie alimentów.
      Informuj męża o potrzebach dziecka. Chodzi tu np o coś co chciałabyś
      kupić, ale Cię nie stać (drogie leki, wakcje, zajęcia pozalekcyjne,
      basen itp.). Proś o to swojego ex mailem, listem - tak żebyś miała
      dowody do sądu. Dla Twoich dzieci to też będzie dowód na to, że
      chcesz dla nich jak najlepiej.
      • zwyklamama Re: alimenty - inaczej (dłuuuugie) 17.05.08, 20:59
        Dziękuję za komentarze. Dają do myślenia. Któraś z was pytała skąd
        wiem - początkowo chłopcy, zwłaszcza młodszy bezwidnie albo nie
        rozumiejąc intencji po prostu je przekazywał, opowiadając jak było u
        taty. To nie są grubiańskie uwagi, raczej zaowalowane komentarze,
        przytyki. Tłumaczę sobie, że on ich po prosu do końca nie rozumiał
        tak jak dorosły. Przykład? Kiedyś mały opowiadał żonie swojego ojca,
        że nie pojedziemy nigdzie na wakacje bo musimy oszczędzać na remont
        kuchni, usłyszał radę, że ludzie zapobiegliwi i gospodarni to
        starają się więcej zarobić a nie więcej oszczędzić, na dzieciach
        zwłaszcza. No i mi tą mądrość przekazał. Innym razem, gdy robili
        razem zakupy w jakimś drogim sklepie zdziwił się cenie serka czy
        jogurtu, przekazał mi potem, że tylko ludzie wyjątkowo skąpi
        zwracają uwage na takie szczegóły i jeszcze dzieciom to przekazują.
        Przy tych ciuchach przekazał wiernie, że "Dorota powiedziała, że
        wstydzi się jechać ze mną do TAKIEGO hotelu w takich ciuchach" i
        poprosiła, żeby mamie przekazał, żeby tak na dzieciach nie
        oszczędzała. Rozumiecie - zrobiła to dla jego dobra, bo o niego dba.
        Do dziś mi ta rozmowa dźwięczy w uszach. A, że hotel rzeczywiście
        był podobno "super mamo, super, nawet sobie nie wyobrażasz jakie tam
        były baseny", to przyjął za prawdę, że jego t-shirty tam nie pasują.
        Z kolei przy lekarzu usłyszeli, że "tylko nieudacznicy tłumaczą
        własną niezaradność i lenistwo przez warunki, biedę czy brak
        możliwości". Zawsze dużo rozmawiamy po ich powrocie od ojca, nie
        mamy tematów tabu, spytałam ze dwa razy, szczególnie starszego czy
        go te uwagi nie bolą. Bolą. Nie odezwie się, bo ojciec to Ktoś, a
        poza tym to "mamo oni mają swoje jazdy jak każdy, ale w ogóle sa w
        porzo, no i kurcze widziałaś kobietę w wieku Doroty, żeby Prezesem
        była i szefową jakiejśtam Rady Programowej i w Radzie Nadzorczej
        jakiejśtam spółki?" Po tej rozmowie już nie dopytuję jak coś
        przemilczają, domyślam się po prostu. Mój ex to człowiek z silnym
        charakterem, dominujący, jego żona też. Chłpocy trochę sie ich boją,
        na pewno szanują. Oni dla dzieciaków są dobrzy, nigdy chyba nie
        słyszałam żeby macocha czy ex zrobili im poważną przykrość. Wiem
        jednak, że ex uwielbia to poczucie władzy - dam albo nie dam i na to
        na co chcę, a wy mi dziękujcie, klękajcie narody oto JA. A ta jego
        Dorota też ego ma rozbudowane potęznie. Wpajaja w dzieci, że
        wszyscy, łącznie z nimi należą do elity, a ja to jakis motłoch,
        który potrafi w Biedronce jogurty kupować. W BIEDRONCE. Ech...
        Przepraszam rozpisałam się.
        • rene15 Re: alimenty - inaczej (dłuuuugie) 17.05.08, 21:26
          Przeraża mnie to co piszesz. Widzę trochę podobieństwa do mojego
          prawie ex i jego rodziny. Rodzice mojego ex uważają np. 90 % ludzi
          jest "nienormalnych", natomiast tylko 10%, w tym oczywiście Oni to
          ludzie normalni. Niestety nie wpłynie to korzystnie na Twoich synów.
          Mój ex i jego brat nie mają do nikogo szacunku. Udają, że szanują
          ludzi, którzy im się nie sprzeciwiają. Pozostałych, czyli mających
          swoje zdanie niszczą, ignorują. To jest straszne. Sama przez to
          przeszłam, a właściwie nadal to przechodzę. Chciałabym jednak, aby
          moje dzieci nie były wyuczone takich zachowań. Mi bardzo pomaga
          psycholog. Naprawdę dostaję cenne porady, na które sama bym nie
          wpadła. Może Ty też skorzystaj z psychoterapii. Napewno nie
          zaszkodzi.
          Pozdrawiam gorąco
          Renata
          • zwyklamama Re: alimenty - inaczej (dłuuuugie) 17.05.08, 22:06
            Jeszcz raz dziękuje za odpowiedzi. Pod ich wpływem dużo dziś
            myślałam (chłopcy z ojcem w Berlinie -jakieś zakupy, potem opera).
            Doszłam do wniosku, że macie sporo racji. Chyba po części
            przegrałam. Wyszłam za exa zaraz po maturze, był moim pierwszym
            poważnym chłopakiem, a ja jego dziewczyną. Do ślubu szłam dziewicą
            (tak, tak to się wtedy jeszcze zdarzało), zaraz po ślubie ciąża,
            pierwszy syn. Mąż wtedy nie chciał żebym pracowała, zabraniał,
            tłumaczył, że on zarobi - też był wtedy gó..arz - ledwie dwa lata
            starszy. Potem trzy poronienia, miałam już fobię seksu. Zresztą tu
            się nam zupełnie nie ułożyło. Zaczęłam mieć wtedy podobne uczucia
            jakie teraz opisuje agapaws - że boga za nogi trzymam. Ja ledwie
            matura, on kolejne studia, interesy, firmy. Wreszcie drugi donoszony
            syn. Wtedy znalazł sobie starszą o prawie 9 lat mentorkę. Jeszcze w
            ciązy (to już teraz wiem) mnie z nią zdradzał na potęgę (w sądzie mi
            wykrzyczał, że wreszcie zobaczył co to super seks). Jak młodszy miał
            dwa lata odszadł - wcześniej nic nie wiedziałam, nie mogłam się
            nawet przygotować mentalnie - po prostu z dnia na dzień sie
            wyprowadził. Miałam prawie 30 lat, maturę, dwoje małych dzieci i
            zero doświadczenia zawodowego. Musiałam dać radę. Poszłam do pracy
            (byle jakiej), na studia zaoczne, do lepszej pracy. Jednocześnie
            chowałam chłopców, sprzątałam, gotowałam, prałam i próbowałam się
            podnieść z szoku i zacząc o sobie myśleć inaczej niż "kuchta bez
            ambicji", nie wierzyłam, że się jeszcze komuś mogę podobać, że
            jestem coś warta. Nie znalazłam już nikogo (w sensie partnera) nie
            miałam czasu, ochoty, odwagi. Miałam naprawdę mało czasu na
            wszystko. Myślę teraz, że może rzeczywiście za bardzo się skupiłam
            na zapewnieniu im bytu i codzienności. Moze powinnam więcej im
            czytać, chodzić do teatru czy kina. Nie wiem. Wiem, że jak czytam
            agapaws - nie tu, w innym topicu - to jakbym siebie sprzed kilku lat
            czytała. Mąż potem zresztą odszedł od tej kobiety. Po kilku latach
            ożenił się z Dorotą. Gwiazdą po prostu, zadbaną, bogatą, piękną,
            wykształcona jak cholera, robiąca miedzynarodową karierę. Ja wciąż
            przegrywam, on wygrywa. Boję się, że tak juz zostanie.
            • agapaws Re: alimenty - inaczej (dłuuuugie) 17.05.08, 23:00
              No prawie wierna kopia mojej historii. Ona starsza, też super facet, też problem
              z seksem, chociaż różnica jest taka, że on mi pracy nie zakazywał jak chcesz to
              pracuj tylko nie za dużo. No i jego nowa pani to wykształceniem nie za bardzo
              odbiega ode mnie (też nauczycielka), ale pod względem urody to piękna i zadbana
              kobieta, powiedzmy średnio dobrze sytuowana (po zmarłym mężu). Przynajmniej u
              mnie ex zapewnił alimenty na dobry poziomie i nie powinnam mieć problemów
              takich jak opisujesz. Być może dlatego, że jak się rozpadło to jak i ex byliśmy
              starsi niz wy wtedy.
              A na marginesie witaj w klubie tych co spadły bez spadochronu z raju na ziemię.
            • natasza39 Masz kobieto 17.05.08, 23:13
              okropnie niskie poczucie wartości.
              Dopóki "kuchta" będziesz się czuła, dopóty za "kuchtę" będzie Cię uważał ex i
              reszta świata.
              Każdy z nas ma coś w czym jest najlepszy. Ty też.Znajdź to, a jak nie potrafisz
              idź do psychologa.
              Może od tego zacznij. Problem tkwi głębiej. Ty nie umiesz się dogadać z ex prze
              wszystkim dlatego, że do tej pory uważasz, że jesteś kimś gorszym.
              ---------------------------------------------------------------------
              Szarańcza jest plagą, chociaż jeden owad nie stanowi plagi. Podobnie jest z
              głupcami.
              • jogo2 Re: Masz kobieto 18.05.08, 00:49
                Nie tłumacz chłopców, to znaczy tłumacz, w końcu to dzieci, które się znalazły w
                samym środku tego syfu, co im tata zgotował. Nie tłumacz ich, że Ci to
                powtarzają bezwiednie, te wszystkie bzdury, to znaczy ranią, nie rozumiejąc że
                ranią. Matko, akceptują fakt, że można się WSTYDZIć pokazać z kimś z powodu
                UBRANIA?! Bałabym się o dzieci, którym takie wartości się wpaja. Ta cała dorota
                to pozłacane chamstwo i kołtuneria. W innym wątku też spierałam się z mamą,
                która uważała, że kolegów można wybierać według kryterium, jakie mają buty, i
                nawet nie była świadoma tego co sama wypisuje. Ja do tej pory myślałam i nadal
                myślę, że ludzi się wybiera pod względem tego JAKIE ZACHOWANIE I WARTOśCI sobą
                reprezentują.

                Wiesz co, to już duże chłopaki są. Weź Ty z biblioteki jakąś książkę dla dzieci
                np. Dary czterech wróżek Zarembiny, czy Żywą Wodę o głupim Jasiu i zapytaj, czy
                możesz im poczytać na dobranoc, po jakieś takiej odzywce tego typu, a potem się
                ich zapytaj, co sądzą o tej bajce? Czy to taki kit, który się wciska maluchom,
                bo jeszcze małe i głupie, a do tego nieźle napisane i rymowane, czy w życiu też
                tak jest? (Te bajki są o niedobrych ludziach, którzy mieli dużo pieniędzy, i
                dobrych ludziach, którym pomogło ich dobre serce - inna sprawa, że stali się
                bogaci - Dary czterech wróżek).

                Może trudno w to uwierzyć - ale zdarzają się sytuacje, w których z ogromnego
                majątku nie zostaje nic - w mojej rodzinie stało się tak podczas II wojny
                światowej - nikt go nie przepił, nie przehulał, nikt się nie spodziewał.
                Człowiek nauczony cenić tylko dobra materialne i oceniający innych według dóbr
                materialnych nie najlepiej chyba się musi czuć w takiej sytuacji, prawda? A choć
                trudno w to uwierzyć - KAżDEGO może zawsze spotkać strata wszystkiego - 98%
                zdrowia w wypadku, itp. itd. Ja nie staram się krakać - tylko na czym bazuje
                człowiek zapatrzony w majątek? A w końcu i ten cały twój mąż i ta jego żona
                Dorota razem z tymi swoimi ciuchami, basenami i serkami to są przy Billu
                Gatesie, Greenspanie i innych śmieszni dorobkiewicze.

                Powinnaś nauczyć synów szacunku do własnego domu bo to jest także i szacunek do
                siebie samych. Na komentarz, że ceny oglądają skąpce (?!) powinni skoczyć do
                oczu tej głupiej babie w Twojej obronie. Czy oni są tak oderwani od realiów
                życia codziennego, że nie rozumieją, na czym opiera się Wasz i ich w końcu byt
                codzienny?

                A ten ich pseudoojciec i ta bezmózga macocha robią im największą krzywdę, jaką
                można zrobić dziecku. Bo czy tego chcą, czy nie, czy tego chce ta głupia baba
                czy nie, są oni TWOIMI DZIEćMI, są niestety także i dziećmi swojego ojca, który
                od nich odszedł i niestety trzeba wielkodusznie tego nie podkreślać wobec nich.
                Ale faktu tego, że są DZIEćMI SWOJEJ MATKI nie zmieni nic, a człowiek NAUCZONY
                PRZEZ KOGOś INNEGO pogardy do swojego rodzica pogardza także i sobą. To jest
                fakt psychologiczny. A człowiek nie czujący do siebie szacunku, nie potrafi
                osiągnąć szczęścia. To też im możesz powiedzieć na dobranoc.
                • jogo2 Re: I jeszcze 18.05.08, 01:26
                  chciałam dodać, bo aż mi ciśnienie skacze, jak to czytam - że Ci wykrzyczał na
                  rozprawie, że dopiero teraz to on widzi, co to jest seks - sprać po ryju, bym
                  nie sprała bo by woźny sądowy do tego nie dopuścił, ale jak można takie słowa
                  brać na poważnie, to tylko dowodzi jaki z niego burak i wieśniak. W ogóle nie
                  zasługuje na dzieci, które dostał od Ciebie. Takie słowa to można wykrzyczeć
                  ku..e pod latarnią - że niby nie wykonuje swojej pracy dobrze - a ku.. to w
                  odpowiedzi pusciłaby taką wiąchę, że autor takiej wypowiedzi nie śmiałby więcej
                  słóweczka pisnąć. Za jakość seksu w małżeństwie to odpowiedzialny jest przede
                  wszystkim mężczyzna, ale to trzeba umieć (i tu jest pies pogrzebany dla
                  większości panów i szukają winnego, byle tylko nie wskazać na siebie) zwłaszcza
                  jak żona ma kłopoty ze zdrowiem, a nie tu burak jeden reklamacje jeszcze będzie
                  publicznie składał i się nie wstydzi. Ja wiem, że takie uwagi bolą i człowiek,
                  zamiast dać po ryju, aż zadzwoni, to płacze z bezradności. Ale trzeba wierzyć,
                  że Pan Bóg nierychliwy, ale sprawiedliwy i czekać, aż przyjdzie dzień zapłaty i
                  nie dać sobie odebrać godności takimi odzywkami. Mam nadzieję, że nie rozpisałam
                  się zbytnio na ten temat.

                  A nic dziwnego, że jego obecna żona zrobiła karierę w mediach, wszak tam robi w
                  zrobieniu kariery pomagają zupełnie inne cechy niż: przyjaźń, bezinteresowność,
                  dobroć, itp. Z takim wyposażeniem to tam nikt daleko by nie zaszedł. A z
                  przeciwieństwem tych cech, to podobno owszem.
                  • jogo2 Re: Ostatnie jeszcze 18.05.08, 01:32
                    Oprócz sprawy o podwyższenie alimentów możesz jeszcze (bo masz podstawy -
                    pytanie na ile masz dowody, czy chłopaki w dobrej wierze powtórzą to wszystko
                    przed sądem) wytoczyć eksowi sprawę o nastawianie dzieci do Ciebie wrogo - jest
                    to podstawa do ograniczenia kontaktów i ograniczenia/odebrania władzy
                    rodzicielskiej. Dzieciaki by zobaczyły, że to co tatuś i macoszka wyprawiają to
                    jest bardzo be i inni też tak uważają. Wydaje mi się, że wiele nie ryzykujesz -
                    chłopaki i tak są prawie dorosłe i tak niedługo wyjdą z domu, a tak to się może
                    dowiedzą, jak na takie postępowanie zapatruje się szeroki ogół.
                    • zuza145 Jedno jest pewne 18.05.08, 21:01
                      Dziewczyno- ty sie trzymaj bo nie dośc że masz prawo to powiem
                      inaczej- masz szansę- żeby wszystko wyporwadzić na prostą.
                      To że sie boisz- to nie jest żaden wstyd- głupki sie nie boją.
                      Ty musisz ten strach opanować - i wtedy ruszysz- zobaczysz.
                      Ja też się wiecznie czegoś boję.
                      I co?
                      I nic- robię co muszę- bojąca taka- bo nie ma innej drogi.
                      A ty jesteś nie dośc że całkowicie pełnowartościowa- to osoba godna
                      szacunku.
                      I jak ktoś pysknie inaczej- to głąb.
                      Starszą cię- bo się dajesz.
                      Tylko nie rzucaj się w wir wydarzeń zaraz- najpierw zastanów się i
                      przemyśl- jak to zrobić.
                      Proponuję:
                      aleimenty a w międzyczasie rozmowa z chłopcami o ich zachowaniu- ale
                      nie z pozycji tłumaczącej- masz oznajmić spokojnie" co cię niepokoi,
                      i czego sobie nie życzysz w ich wykonaniu.
                      A dodatkowo- psycholog.Dla ciebie.
                      Napisz czy przypadkiem nie jesteś ze stolicy- poradzę ci świetnego
                      psychologa- za darmo- dotuje Unia Europejska
                      Pozdrawiam Cię serdecznie.
                      • zuza145 a jeśli wolno 18.05.08, 21:02
                        to bardzo cię proszę- nie pisz że przegrałaś- to zależy tylko
                        odciebie- więc proponuję dla samej siebie nie sreślać się z listy
                        osób które wybrnęły- tylko dlatego że jogurty są z Biedronki.
                        Bardzoo proszę.
                        • adela38 Re: a jeśli wolno 19.05.08, 07:46
                          To moze z innej strony...Jak sie rozwodziliscie dal ci wszystko co chcialas i
                          wiecej niz bylo koniecznie.Dorobil sie po rozwodzie z toba... moze wlasnie
                          dzieki temu, ze sie rozwiodl...Nie doceniasz wagi seksu i uczuc jakie z niego
                          plyna i jakie on cementuje.Nieudane pozycie to tragedia...Ty nigdy tego udanego
                          pozycia nie doswiadczylas wiec zwyczajnie nie jestes w stanie tego
                          zrozumiec...Jasne, ze twoja sytuacja jest nielatwa, ale przeciaz od lat sami
                          odzielnie pracujecie na siebie.On naprawde nie ma obowiazku utrzymywac ciebie do
                          konca zycia.Co do poziomu zyciua dzieci to ma obowiazek starac sie by ten sie
                          nie pogorszyl od tego jaki mialy gdy mieszkaliscie razem...
                          Mysle, ze powinnas napisac mu list w tej sprawie i wyslac poleconym.Tak by mogl
                          go sobie spokojnie kilka razy przeczytac i zastanowic sie.Dobrze by bylo bys
                          poprosila go o wieksze finansowanie konkretnych potrzeb synow- moze to robic bez
                          twojego posrednictwa- oplacac konkretne sprawy ... tak jak to dotychczas robi,
                          ale w sposob bardziej uporzadkowany i regularny.Podziekuj mu za to i popros by
                          nie komentowal negatywnie twojej biedy przed synami, bo zwyczajnie wiecej
                          zarobic nie potrafisz i dajesz z siebie wszystko co umiesz...I nie wspominaj w
                          zaden sposob jego zony ani jego innych dzieci...Jak napiszesz to w serdecznej
                          atmosferze i rzeczowo bez obwiniania kogokolwiek byc moze dogadacie sie bez
                          sadu...To byloby dla was najlepsze i tego ci zycze...
                          • tosina Re: a jeśli wolno 19.05.08, 09:15
                            No w koncu ktos to zauwazył. Tez mi sie odrazu po lekturze nasunelo
                            ze gdy rozstawali sie to ani samochod nie byl tak stary ,zdezelowany
                            ani dom zniszczony.A ze Ty nie remontowalas nie inwestowalas no to
                            wiadomo ze wszystko niszczeje i kiedys bylby drobny remont a teraz
                            moze potzrebny kapitalny. On tego wszystkiego dorobil sie juz po
                            rozstaniu a wiec nie mialas wkladu w to zadnego.Oczywiscie ze
                            alimenty powinny byc wyzsze ,ale chyba nie sadzisz ze dzieki nim
                            uzupelnisz swoje braki budzetowe.Na utrzymanie dzieci po rozstaniu
                            lozy sie w 50% Jesli maz da 3000 Ty jestes w stanie dac tez tyle?.

                            Dzieci tez sorry ale sa duze ze powinny wiedziec ze przekazujac to
                            co mowi sie po katach u EX rania cie a po drugie to nie ladnie.No bo
                            czy ty chcialabys by przekazywaly dalej to co ty im mowisz?

                            No i co do rzeczy ktore mu dalas na wycieczke. Wyobraz sobie ze
                            wszyscy ida do lokalu o okreslonej renomie.Twoj maz i jego nowa
                            rodzina sa ubrani w okreslony sposob.chcialabys by synowie
                            odstawiali od nich i czuli sie gorsi?Tylko po to bys ty czula sie
                            odbrze?

                            Nie ulozylas sobei zycia tak jak EX ale to nie jego wina. Wiec moze
                            niech synowie po rozmawiaja z tata o potrzebach .A Ty troche
                            krytyczniej sie im przyjzyj bo jakos widze ze to oni oceniaja cie
                            jako gorsza niz next i ex.
                            • chalsia Re: a jeśli wolno 19.05.08, 13:19
                              > uzupelnisz swoje braki budzetowe.Na utrzymanie dzieci po rozstaniu
                              > lozy sie w 50%

                              BZDURA.
                              Ja po prostu mam dośc czytania takich bzdur, które nota bene same kobiety piszą.
                              Poczytaj sobie kodeks rodzinny.
                              Nigdzie nie jest prawnie określone jaki % podział kosztów utrzymania między
                              rodziców ma być. To, że sporo sądów tak zwyczajowo postępuje, nie oznacza, że
                              tak jest. Bo jest też na tym forum sporo mam, które dostają ponad alimenty
                              stanowiące ponad 50% kosztów utrzymania - bowiem ich wkład osobisty został
                              (zgodnie z prawem) zaliczony jako wkład w utrzymanie i wychowanie dziecka.
                              • mangolda Re: a jeśli wolno 19.05.08, 13:26
                                > Nigdzie nie jest prawnie określone jaki % podział kosztów
                                utrzymania między
                                > rodziców ma być.

                                i exie ZAWSZE interpretują to na swoją korzyść.
                                Jak nie jest napisane ile ma być to alimenty mogą równie dobrze
                                wynosić 1 zł.
                                • chalsia Re: a jeśli wolno 19.05.08, 17:37
                                  > Jak nie jest napisane ile ma być to alimenty mogą równie dobrze
                                  > wynosić 1 zł.

                                  nie mogą. A dlaczego - to sobie poczytaj Krio. Teoretycznie powinnaś coś
                                  zrozumiec z tej lektury skoro zaliczyłaś mgr.
                          • koka314 DO ADELI 19.05.08, 09:39
                            w którym miejscu 'zwyklamama' dala odczuć, ze chce aby ex utrzymywał
                            JĄ ?? a że go obwinia o swoje niepowodzenie ??

                            A dlaczego nie weźmiesz pod uwagę, że ona została z dwójką malutkich
                            dzieci ?? Kończyła studia. Nie wydaje Ci się, że on miał jednak
                            więcej możliwości ? Zwyczajnie więcej czasu ?
                            Co za brak empatii.
                            "Dał Ci wszystko co chciałaś". Naprawdę ? A może to co on chciał, bo
                            było dla niego mniej warte niż jego spokój i wygoda ? To, co mu tak
                            naprawdę było niepotrzebne?

                            To co pisze 'zwyklamama' we mnie budzi ciepło i szacunek. Nigdzie
                            nie przczytałam, że uważa że eks powinien dotować JĄ. Gdyby nie
                            łączące ich dzieci - prawdopodobnie nie pomyślałaby o nim od tych 10
                            lat po rozwodzie.
                            Facet wtedy poszedł na łatwiznę i robi to dziś.
                          • mangolda Re: a jeśli wolno 19.05.08, 10:10
                            masz absolutną rację Adelo, zwykłamama powinna zwrócić exowi
                            pieniądze za mieszkanie, które jej zostawił, a nie domagać sie
                            więcej kasy. 500 zł na dziecko to dużo pieniędzy, ciekawe czy ona
                            dokłada drugie tyle? wątpie. ona sama nie wywizuje się z obowiązków
                            alimentacyjnych wobec dzieci, a szuka pieniędzy w kieszeni exa -
                            wstyd.

                            rusz kobieto dupę do roboty zamiast lustrować portfele obcych ludzi!
                            • madziulec Mangolda ty juz nie pajacuj ;) 19.05.08, 10:42
                              1000 zl na dziecko wink Az mi sie parsknelo pustym smiechem, ktory az
                              echem rozlega sie po Twojej pustej mozgownicy.

                              350 zl zaplacilam za przedszkole (uwaga! maly nie chodzil caly
                              miesiac).
                              123 zl zaplacilam za sandalki, 130 zl kosztowaly polbuty.
                              Kupilam 2 zabawki na wyprzedazy (lego) dzieki czemu zamiast 130 zl
                              zaplacilam tylko 84.

                              Zaplacilam 420,13 za mieszkanie, 148 za prad, 50 za telefon (dziecko
                              czestro choruje, wiec musze miec jak wezwac lekarza). (z kosztow
                              mieszkaniowych wezme tylko polowe, podobnei prad, bo mieszkam z
                              malym sama)

                              Podliczmy wiec juz teraz:
                              Na czysto koszty narazie wychodza 994 zl.

                              Czy myslisz, ze moje dziecko (dodam przewlekle chore i
                              niepelnosprawne) ma wyzywic sie i ubraz za dokaldnie 6 zl
                              miesiecznie???

                              A dodam, ze opklacam terapie na szczescie tyl;ko 50 zl miesiecznie,
                              na ktora musze dojechac...
                              Do tego staram sie malemu kupowac sporo warzyw i owocow (nei
                              sztucznych witamin).

                              Wiec zamknij swoja durna paszcze jak nie wiesz.

                              PS.
                              Zeby nie bylo. W palacu nie mieszkamy. Dziecko ma normalne warunki.
                              Na szczescie na ten miesiac wyjezdza, bo tak to by byly zeby w
                              sciane.
    • derena33 Re: alimenty - inaczej (dłuuuugie) 19.05.08, 10:00
      Czytam ta dyskusje i troche mnie podnosi. Ilez tu oskarzen wobec
      kobiety, ktora pracuje, wychowuje dwojke mlodych ludzi ( jeden juz
      wlasciwie wychowany, ale drugi raptem 13latek) od 10 lat. Ze zle
      wychowala, ze konsumpcjonizm, ze zazdrosci exowi udanego zycia i
      wyjazdow na Malediwy, ze ex taki dobry bo te dzieci wywozi na te
      Malediwy, ze jedza z nim w luksusowych restauracjach. Nic to ze na
      codzien ma dwojke 1000 zlotych alimentow od tego bogatego tatusia,
      nic to ze caly czas tatus i jego zona nastawiaja mlodziencow
      przeciwko matce podkreslajac jaka to z niej dziadowka. Nic to ze
      skrajnie nieodpowiedzialnie postepuja wobec mlodych ludzi,
      wartosciujac innych wedlug stanu posiadania. Nic to ze w tej nowej
      rodzinie, nie liczy sie szacunek tylko kasa.
      I jezeli zwykla mamo nie zaczniesz natychmiast dzialac, tatus tak
      przekupi twoich chlopakow ze wychowa ich na swoj obraz i
      podobienstwo i nie bedziesz miala szans na to by cie szanowali.
      Pojda za pieniadzem. Poza tym twoja zbyt ulegla postawa powoduje ze
      twoje dzieci moga cie przestac szanowac, bo widza jaka jestes slaba
      i bez wiary w sukces.
      Przede wszystkim, po kosultacjach z dziecmi, nalezy wystapic o
      podwyzke alimentow, taka by na codzien synowie mieli wieksze
      mozliwosci czy to dodatkowych zajec, czy chociazby lepszego
      jedzenia.
      Nalezy chlopakow przekonac ze z toba czasie swiat tez moze byc
      fajnie i ciekawie, chociaz nie na Malediwach. Bo tu chyba lezy pies
      pogrzebany, musisz przedstawic im alternatywne sposoby na wolny
      swiateczny czas. Wierz mi ze to sie da.
      Mysle sobie ze za bardzo odpuscilas, czy to z wygodnictwa czy tez z
      powodu poczucia wlasnej nizszej wartosci.

      Zycze powodzenia, moze jeszcze nie jest za pozno na zmianysmilea
      chlopcy nie do konca zepsuci konsumpcyjnym podejsciem do zycia ich
      ojca.
    • kowalka33 Re: alimenty - inaczej (dłuuuugie) 19.05.08, 14:33
      Zgadzam się z dereną w zupełności , a brak solidarności kobiecej w zasadzie przestał mnie dziwić -piszą niektóre z was o mieszkaniu, samochodzie. Poczytajcie i uświadomcie sobie że pan opuscił dwoje małych dzieci i zgodził się na taki podział majątku żeby dostać szybki rozwód pewnie bez orzekania o winie -gdyby zwykła mama mama miała dar przewidywania mogłby żądać orzeczenia winy i alimentów wysokich na dzieci i siebie -wystarczyłoby nie kończyć studiów i żyć w niedostaku i tyle.Alimenty są małe i koniec , jezeli bierze się pod uwage poziom zycia ojca są śmieszne. Argumenty typu jak złożysz pozew o podwyższenie to nic chłopakom nie dam są śmieszne , w gruncie rzeczy pokazują jakiego mają ojca.I jeszcze jedno zwyklamamo, faktycznie to z twoim poczuciem wartości jest nie tak dla kazdego co innego jest ważne w zyciu , dla jednego kasa dla drugiego wykształcenie i praca pełna pasji a dla innego pieczenie ciast. Faktycznie łatwo jest widzieć kasę a nie widzieć pracy , stresu trudu lęku że przyjdzie ktoś lepszy młodzszy i nas wygryzie , ze piękna zona puści nas kantem jak będziemy starzy albo odpadniemy z wyscigu(a raczej kiedyś musimy zwolnić nie), nie wiesz jak wychowuje się dzieci kiedy tak naprawdę się ich niewychowuje tylko nianie , nie wiesz czy jest o czym rozmawiać kiedy pracuje się ciągle.Myślę ze masz troche syndrom ofiary, nie szanujesz siebie wiec zieci też może troche cię nie szanują-ktoś tu napisał żeby ojciec sam zajął się dziećmi. Myslę że to dobry pomysł -choć tak nieprawdopodobny dla wielu matek polek. Chłopcy potrzebują ojca -więc go dostana a przy okazji doświadczą zapewne pustego domu , braku czasu rodzica i zobacza jak naprawde żyje się ojcu. A ty zwykłammamo zaczniesz żyć. A jeszcze jedna z forumowiczek usrawiedliwiała twojego eksa , bo seks to taka siła (problemy takie w związku tez się leczy)mam pytanie do niej czy ewentualna depresja męża albo wypadek który uniemożliwia współżycie jest wystarczającym powodem dla kobiety by olać dzieci porzucić rodzinę skrzywdzić swoich bliskich którym przysięgało się w zdrowiu i w chorobie ...i puszczać się radośnie
      A Mongolda dawno cię nie czytałam jak zawsze interesująco , jak tam twój mąż , którą ty zoną jesteś nr 3 chyba co pamietam jeszcze nie pachnie innymi babkami

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka