Dodaj do ulubionych

jak sobie radzić?

15.09.03, 19:16
Drogie mamy
Mam roczną córeczkę Zosię i jestem sama od niemal początku ciąży. Radzę sobie
jakoś, podobno nie źle ale jest jeden problem- nie mam pracy. Alimenty,
zasiłek wychowawczy to nie dużo. Mieszkam u mamy. Oczywiście chłopa też nie
uświadczysz będąc samotną matką. Generalnie jestem silną osóbką ale skoro mam
okazję, postanowiłam się pożalić smile Może jakaś samotna mama miałaby ochotę
podzielić się doświadczeniami. Jak sobie radzicie. Czy zawsze będzie już tak
samo czy może nastapi jakiś przełom? Ciągnie mnie do ludzi więc proszę
piszcie.
niestety chwilowo nie mam stałego dostępu do internetu ale to chwilowo.
pozdrawiam goraco
Sylwia
Obserwuj wątek
    • chalsia Re: jak sobie radzić? 15.09.03, 21:41
      Witam,
      Co do układania sobie jeszcze raz zycia z mężczyzną, to się nie wypowiadam, bo
      nie jestem jeszcze na tym etapie, ale są tu samodzielne, którym sie udało.
      Nadzieja jest zawsze (aczkolwiek niby jest matką głupich).
      Co do finansów - albo zostajesz z dzieckiem w domu na wychowawczym i godzisz
      się z tym co masz i nie narzekasz, albo czas rozglądnąć się za jakąś pracą (nie
      musi być od razu na cały etat), bo roczne dziecko to już nie noworodek
      wymagający maminego oka 24 godziny na dobę.
      Pozdrawiam,
      Chalsia
      • mrrr Re: jak sobie radzić? 05.10.03, 23:15
        jak zostalam sama, myslalam, ze juz nie mam szans, ze juz "wypadlam z obiegu".
        a tu niespodzianka. faceci podrywaja mnie zagadujac do mojego dziecka. nie ma
        co liczyc ze natychmiast trafi sie ktos, kto mysli o powaznym zwiazku, a nie o
        latwej roli "pocieszyciela" do łozka, ale jest masa dojrzalych,
        odpowiedzialnych mezczyzn, ktorzy nei maja nic przeciw zaopiekowaniu sie
        kobieta z przychowkiem smile. tylko my nie od razu jestesmy gotowe, by ich
        spotkac. od rozstania musi minac troche czasu- ja na poczatku bylam strasznie
        nieufna, no i pelna emocji ze starego zwiazku, wiec nie bardzo uimialam byc
        otwarta na mezczyzn... powolutku to sie zmienia, najpierw masz przyjaciela, z
        ktorym mozesz czasem pojsc do kina, potem poznajesz kogos, kto jest powazny i
        dojrzaly, ty juz przetrawilas swoj udzial w rozpadzie zwiazku, jestes
        madrzejsza i silniejsza i spokojniejsza... inaczej patrzysz na zycie, nie
        spieszysz sie, bo juz sobie sama calkiem niezle radzisz... nie umierasz wiec z
        wdziecznosci za kazdy gest, ogromnie go doceniasz ,ale zachowujesz spokoj i
        cierpliwosc...
        powolutku, powolutku... trafisz na kogos, z kim bedziesz szczesliwa.

        a co do pracy- moze mozesz robic jakies prace zlecone w domu, na przyklad? albo
        zostawic dziecko z kims z ordizny- mama, ciocia, babcia- i pojsc do pracy na
        pol etatu- wbrew pozorom taka praca jest, bo wiecej jest chetnych na pelen etat
        i niektorzy pacowadcy beda uszczesliwieni, ze masz chec pracowac troche, i
        troche zarabiac- ja mialam zawsze prace, o dziwo, mimo, ze nie mialam
        ukonczonych studiow i zawsze sie balam, ze co ja mam do zaoferowania. otoz jest
        duzo pracy na pol etatu! i byc moze jakas czeka wlasnie na Ciebie! ( ja
        poznalam bardzo fajnego mezczyzne wlasnie w pracy... smile)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka